Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Elite: Dangerous Recenzja gry

Recenzja gry 27 stycznia 2015, 14:46

autor: Sebastian Zieliński

Recenzja gry Elite: Dangerous - w kosmosie nikt nie usłyszy Twojego marudzenia

Dwadzieścia lat czekaliśmy na nową odsłonę kosmicznej symulacji osadzonej w realistycznie odwzorowanej Galaktyce. David Braben wykorzystał szansę, jaką dał mu Kickstarter i stworzył grę jedyną w swoim rodzaju.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. Galaktyka;
  2. Możliwość podróżowania do znanych ciał niebieskich;
  3. Świetny model lotu i walk w przestrzeni kosmicznej;
  4. Rewelacyjna oprawa dźwiękowa;
  5. Intrygujące, inspirujące uniwersum;
  6. Ogromny potencjał rozwojowy;
  7. Dla odpowiednich osób – gra na lata;
MINUSY:
  1. Czasem wymaga sporo cierpliwości i determinacji;
  2. Minimalistyczne przedstawienie frakcji, misji i wydarzeń;
  3. Niektóre aktywności są słabo rozwinięte;
  4. Błędy i problemy z multiplayerem.

Czy kiedykolwiek marzyliście o tym, aby wyrwać się z naszej zapyziałej planety i ruszyć na podbój wszechświata? Handlować, walczyć, odkrywać przestrzeń, w której odległość rzędu lat świetlnych pokonuje się w kilka sekund, gdzie poza skupiskiem kilku tysięcy skolonizowanych systemów znajdują się miliardy kolejnych, czekających na odkrycie? Chcielibyście poczuć, że świat wokół, to prawdziwy, bezkresny kosmos, w którym każde ciało niebieskie podlega prawom fizyki, że nie jest to jego marna atrapa, pudełko ze ścianami wymalowanymi w gwiazdki, kółka i kolorowe chmurki udające gwiazdy, planety i mgławice? Istnieje kilku zapaleńców, którzy marzyli o tym samym i dzięki nim możemy dzisiaj zagrać w Elite: Dangerous.

Jak stworzyć biliony ciał niebieskich składających się na galaktykę? Jak odwzorować skomplikowane oddziaływania grawitacyjne, ruch orbitalny i obrotowy, reakcje zachodzące wewnątrz gwiazd czy skład chemiczny atmosfer? Możliwość jest tylko jedna – generowanie proceduralne. Pierwszy model powstał w ten sposób już w 1993 roku i jego autorem był David Braben – pomysłodawca i twórca serii Elite, ojciec wszystkich space-simów i sandboksów. Galaktyka w grze Frontier: Elite II zawierała około 100 miliardów systemów i mieściła się na jednej dyskietce 1,44 MB.

Dajcie mi algorytm, a zbuduję wam galaktykę

Używając zaawansowanych procedur, narzędzie o nazwie Stellar Forge zasymulowało w Elite: Dangerous powstanie i ewolucję galaktyki. Źródłem danych była zarówno cała nasza wiedza astrofizyczna, jak również wszystkie dostępne bazy obiektów astronomicznych. Rezultat robi piorunujące wrażenie. Droga Mleczna w najnowszej grze Brabena została odtworzona w skali 1:1 i zawiera wszystkie znane ciała niebieskie. Uzupełniono ją obiektami wygenerowanymi na podstawie symulacji, co dało w sumie ponad 400 miliardów układów, w tym gwiazdy, planety, księżyce, mgławice i czarne dziury. Wszystko sklasyfikowane i opisane według obowiązujących kryteriów. Każdy parametr wpływa na wielkość, wygląd czy ruch ciała niebieskiego, co w konsekwencji tworzy obraz tego, jak wygląda nasza galaktyka. Trudno w to uwierzyć, ale tak wygenerowany świat jest zarówno logicznie uporządkowany, jak i zaskakująco zróżnicowany. Wszystko, co widzimy, tworzą rzeczywiste obiekty astronomiczne, pomimo iż odległości między nimi niekiedy można mierzyć w tysiącach lat świetlnych. Oglądając niebo z okolic Ziemi łatwo rozpoznać charakterystyczne konstelacje, gwiazdy bądź planety. Co więcej, możemy do nich dotrzeć. Oczywiście galaktyka proceduralna ma swoje wady i ograniczenia, ale nie ma chyba lepszego sposobu na ukazanie w grze komputerowej skali kosmicznej. Pasjonaci eksploracji co jakiś czas natrafiają na fenomeny, które wywołują dyskusje, czy dany element może istnieć w rzeczywistości, czy jest tylko błędem algorytmu. Tajemnice wirtualnej galaktyki odkrywać będziemy więc latami.

Recenzja gry Elite: Dangerous - w kosmosie nikt nie usłyszy Twojego marudzenia - ilustracja #2
Starożytny artefakt w pobliżu Altaira – może to XX-wieczny komputer?

Niegroźny, biedny, zagubiony

Elite: Dangerous to nie tylko symulacja galaktyki, ale pełnowartościowa produkcja, kosmiczna piaskownica, chociaż ze względu na skalę właściwsze byłoby określenie „pustynia”. Obszar gry stanowi cała Droga Mleczna, jednak większość aktywności i wydarzeń rozgrywać się będzie w okolicy kilkuset systemów znajdujących się w otoczeniu Ziemi, stanowiących centrum cywilizowanego kosmosu. Gracz, dysponując podstawowym statkiem i tysiącem kredytów (uniwersalna waluta), zaczyna karierę kosmicznego pilota niezwiązanego z żadną frakcją ani żadnym zawodem – jaką ścieżkę wybierze, zależy wyłącznie od niego. Nie ma tu tradycyjnie rozumianej fabuły, co najwyżej jest historia, która dzieje się w tle i stanowi okazję do zarobku czy zaprezentowania własnego światopoglądu. Celem może być zdobycie fortuny, wymarzonego statku, najwyższej rangi w Imperium, dotarcie do centrum galaktyki albo sianie postrachu wśród innych graczy. Można bawić się w szalonego pirata, łowcę nagród lub spokojnego kupca. Handlować niewolnikami albo ich wyzwalać. Albo jeszcze lepiej nie decydować się na nic konkretnego, tylko robić to, na co w danej chwili ma się ochotę.

Recenzja gry Farming Simulator 19 Platinum Edition – Dój krowy póki gorące
Recenzja gry Farming Simulator 19 Platinum Edition – Dój krowy póki gorące

Recenzja gry

Ledwo co przeżyliśmy koniec lata, termometry pikują w dół, a Giant Software próbuje nakłonić nas, abyśmy założyli wypchane słomą gumiaki i ruszyli dziarsko na farmę. Zgadzamy się na to, bo Platinum Edition to wciąż stary dobry Farming Simulator 19.

Recenzja Ancestors: The Humankind Odyssey – frustrujaca gra, którą polubiłem
Recenzja Ancestors: The Humankind Odyssey – frustrujaca gra, którą polubiłem

Recenzja gry

Ancestors: The Humankind Odyssey udowadnia, że w gatunku sandboksów i survivali jest jeszcze miejsce na oryginalny klimat i ciekawe mechaniki. Szkoda tylko, że sporo tych rozwiązań jednocześnie sprawia, że zdecydowanie nie jest to gra dla każdego.

Recenzja Farming Simulator 19 – nowa farba na starym ciągniku
Recenzja Farming Simulator 19 – nowa farba na starym ciągniku

Recenzja gry

Po wybitnie podobnych do siebie poprzednich częściach, wraz z tegoroczną odsłoną najstarszej i najpopularniejszej serii rolniczych symulatorów miała wreszcie przyjść mała rewolucja. Zapowiedzi jednak okazały się zbyt optymistyczne.