Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 25 sierpnia 2012, 15:00

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Diablo III patch 1.04 – testujemy zmiany w dziele Blizzarda

Diablo III doczekało się pierwszych, poważnych zmian, które mają przyciągnąć z powrotem do gry zawiedzionych fanów. Blizzard walczy i wydaje się, że jest na dobrej drodze do sukcesu.

Diablo III dostępne jest na rynku od trzech miesięcy i choć o większości popularnych tytułów zdążylibyśmy w tym czasie już dawno zapomnieć, to jednak ostatnie dzieło Blizzarda jest przypadkiem szczególnym. Produkty amerykańskiej firmy mają status długowiecznych, dlatego zauważalne zniechęcenie miłośników Rogatego do „trójki” już po kilku miesiącach funkcjonowania gry należy potraktować jako porażkę. Na szczęście przez lata „Zamieć” przyzwyczaiła nas do tego, że dba o swoich fanów i mimo początkowych zapewnień, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, postanowiła w końcu przyznać się do błędu i zastosować plan ratunkowy.

Remedium na postępującą chorobę miała okazać się nowa łata, oznaczona cyferkami 1.0.4. Długo oczekiwany patch zadebiutował w połowie tygodnia i faktycznie przyniósł sporo zmian, w istotny sposób wpływających na rozgrywkę. Oczywiście trudno w tak krótkim czasie ocenić, czy zastosowane lekarstwo wystarczy, aby udobruchać zawiedzionych fanów – już teraz można jednak obiektywnie stwierdzić, że Diablo III po liftingu przedstawia się nad wyraz interesująco.

Do mistrzostwa droga daleka

Bez wątpienia największym novum, jakie wprowadza ostatnia łatka, jest system tzw. Mistrzostwa (ang. Paragon), nagradzającego eksterminację przeciwników po osiągnięciu maksymalnego, 60 poziomu doświadczenia. Po zdobyciu każdego nowego levelu, a jest ich w sumie 100 (!), bohater nie tylko nadal zwiększa swoje podstawowe cechy, ale otrzymuje także specjalny, trzyprocentowy dodatek do znajdowania złota i magicznych przedmiotów. Niestety, Blizzard absolutnie pojechał tu po całości i już teraz wiadomo, że zdobycie pełnego bonusu (+300%) nie przyjdzie łatwo. Wszystko wskazuje na to, że będziemy musieli intensywnie rzezać stwory przez kilka miesięcy, bowiem liczba punktów doświadczenia niezbędnych do kolejnych awansów jest absolutnie absurdalna. Dość powiedzieć, że pierwszy poziom Mistrzostwa wymaga, bagatela, 7,200,000 pkt, a ostatni aż 322,560,000 pkt!

Zamiast żółtego paska niebieski – zmiana nie jest jednak czysto kosmetyczna.

Oczywiście pompowanie statystyk ma w odświeżonej wersji gry duży sens. Autorzy dopracowali wypadanie magicznych przedmiotów z zabijanych przeciwników i różnica pomiędzy tym, co było, a tym, co mamy obecnie, jest widoczna gołym okiem. Aż czterokrotnie zwiększono szansę na pojawienie się żółtych i niebieskich broni po zlikwidowaniu zwykłych oponentów, w rezultacie do miasta wracamy wyraźnie częściej niż przed instalacją nowego patcha. Cieszy również to, że potwory elitarne oraz bossowie nieco rzadziej wyrzucają bezużyteczny, biały sprzęt, w zamian oferując kolorowe graty z niezłymi statystykami. Wystarczyło kilka godzin zabawy w pierwszym akcie na infernalnym poziomie trudności, by mój Barbarzyńca wzbogacił się o dwa interesujące elementy zbroi, które swoimi parametrami przewyższały to, co kupiłem wcześniej w domu aukcyjnym, oraz o legendarną broń dwuręczną, najlepszą jaką kiedykolwiek miałem w rękach w „trójce”. Doprawdy imponujące, bo nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek wcześniej założył coś z lootu, odkąd rozpocząłem zakupy w wewnętrznym sklepie gry, czyli tuż po jej premierze.