Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 26 sierpnia 2011, 10:41

autor: Czarny

Wzloty i upadki serii Deus Ex

Co sprawiło, że pierwszy Deus Ex okrzyknięty został najlepszą grą w historii? Dlaczego sequel świetnej „jedynki” spotkał się z tak chłodnym odbiorem fanów? I co wspólnego ma z tym wszystkim Project: Snowblind? Odpowiedzi znajdziesz w tym artykule.

Zdaniem wielu Deus Ex to jedna z najlepszych gier w historii elektronicznej rozrywki. Ogrom możliwości, nieliniowa opowieść, futurystyczny, ciężki klimat oraz niesamowite wrażenie „wejścia” w grę – oto znaki rozpoznawcze tej produkcji, a także całej serii. Jako że dziś ma miejsce polska premiera trzeciej (a de facto czwartej) odsłony cyklu, warto przypomnieć losy jej poprzedniczek. Te, podobnie jak fabuła sagi, obfitują we wzloty i upadki, niespodziewane zwroty akcji oraz trzymające w napięciu momenty.

Co sprawiło, że pierwsza część została przez wiele branżowych mediów okrzyknięta najlepszą grą w historii? Dlaczego sequel świetnej „jedynki” spotkał się z tak chłodnym odbiorem fanów? I co wspólnego ma z tym wszystkim mało znana produkcja Project: Snowblind? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w niniejszym artykule.

Kult

Pierwsze Deus Ex zostało wydane latem 2000 roku i praktycznie natychmiast stało się hitem. Czasopisma komputerowe oraz portale internetowe poświęcone grom rozpływały się w zachwytach nad geniuszem twórców, stopniem złożoności produkcji oraz wielotorowością fabuły czy zadań. A wszystko zaczęło się od jednego człowieka i jego wielkiego pomysłu.

Warren Spector, znany m.in. z cyklu System Shock, przez wiele lat był zafascynowany wszelkimi teoriami spiskowymi oraz wizjami antyutopijnej, przeżartej korupcją przyszłości. Od dłuższego czasu myślał o stworzeniu gry osadzonej właśnie w tego typu rzeczywistości – niestety, jego studio Looking Glass Technologies rozpadło się, przez co nie mógł zrealizować swojego planu. Na szczęście w odpowiednim momencie pojawił się John Romero (jeden z ojców Quake’a) z Ion Storm i powiedział Warrenowi: „stwórz grę swoich marzeń”. Ten, co oczywiste, natychmiast się zgodził, dzięki czemu na świat przyszło jego najlepsze dzieło, czyli właśnie Deus Ex.

Jedna z najbardziej zapadających w pamięć lokacji w grze.

Czym gra zachwyciła odbiorców? Lista jest bardzo długa, jednak na pierwszy plan wybija się kilka szczególnych elementów. Najbardziej rzucającą się w oczy cechą tytułu była niemal nieograniczona wolność gracza – z pojawiającymi się zadaniami mógł radzić sobie na wiele różnych sposobów. Zwolennicy metody siłowej mieli więc szansę sięgnąć po broń i walcząc przedrzeć się do celu, zaś amatorzy nieco subtelniejszych rozwiązań – możliwość przekradnięcia się obok wrogów, nie używając przemocy niemal przez całą rozgrywkę. Oczywiście w świecie przyszłości nie mogło zabraknąć zaawansowanych technologii – gracze mogli więc zabawić się w hakerów łamiących zabezpieczenia komputerów czy kierujących droidami. To nie wszystko – poza różnymi sposobami pokonywania problemów Deus Ex oferowało też mnogość ścieżek fabularnych – tylko od nas zależało, które z trzech możliwych zakończeń zobaczymy i które z postaci niezależnych przeżyją całą historię.

Sama opowieść również robiła (i nadal robi) oszałamiające wrażenie – świat niedalekiej przyszłości zarysowano w sposób szokująco realistyczny i przekonujący. Umieszczony w tym uniwersum bohater, JC Denton, musiał podjąć w trakcie rozgrywki wiele trudnych decyzji, z których większość miała ogromny wpływ na przebieg przyszłych wydarzeń. Fabuła wiła się i plątała w całej masie zwrotów akcji, zdrad i przeobrażeń, równocześnie nie tracąc nic ze swej przejrzystości. Dodatkowego smaczku z pewnością dodała całości bardzo ciekawa stylizacja – wszyscy fani science fiction i pisarzy, takich jak Izaak Asimow czy Philip K. Dick, z łatwością mogli tu odnaleźć liczne nawiązania do swoich ulubionych twórców i ich często przerażających wizji.