Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 11 maja 2009, 13:26

autor: eJay

Wyznawca #cebuladeals za 1$ i tytułów, w które nikt nie gra. Chory na kinomanię.

Star Trek - recenzja filmu

J.J. Abrams przedstawia własną wizję kultowego uniwersum Star Trek. Film ukazuje dzieje młodego Jamesa T. Kirka i jego drogę do fotela kapitana okrętu Gwiezdnej Floty.

Fani serialu Star Trek przez ostatnie lata mieli sporo powodów do narzekań. Jego kolejne emisje systematycznie zdejmowano z telewizyjnych ramówek, a ostatni kinowy obraz, zatytułowany Nemesis, wypadł poniżej oczekiwań. W tej sytuacji produkcja następnych przygód członków Gwiezdnej Floty (uniwersum Gene’a Roddenberry’ego nie ogranicza się jedynie do załogi legendarnego USS Enterprise) stanęła pod znakiem zapytania. Dopiero po 7 latach J.J. Abrams postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Reżyser trzeciej części Mission: Impossible, producent Zagubionych oraz Cloverfield przedstawia własną, odświeżoną wizję, która powinna przykuć do ekranu zarówno zatwardziałych miłośników serialu, jak i osoby, którym Star Trek kojarzy się wyłącznie z kiczowatymi obcisłymi strojami załogi statku kosmicznego.

Abrams obrał kurs na przeszłość i wykorzystał to, co w serii nie zostało jeszcze pokazane lub jest niedopowiedziane. Fabuła kręci się wokół młodego mężczyzny – Jamesa Tiberiusa Kirka, który przyszedł na świat w dość niebezpiecznym momencie. Jego ojciec George został z przymusu na kilkanaście minut kapitanem USS Kelvin. W starciu z romulańskim statkiem zdecydował się na ryzykowny krok – ewakuował całą załogę, a siebie pozostawił na mostku i kontynuował walkę. W międzyczasie żona kapitana zaczęła rodzić. Po ostatniej (dość ckliwej) rozmowie zakochanych i nadaniu imienia nowo narodzonemu synkowi, Kirk senior celowo doprowadził do kolizji, tak, aby kapsuły ratownicze mogły w spokoju uciec z pola bitwy. Wychowany w stanie Iowa James szukał mocnych wrażeń i pomimo problemów wychowawczych wstąpił w szeregi Gwiezdnej Floty.

Młody Kirk na tle USS Enterprise. To tu wszystko się zaczęło.

Jak na letnie kino przystało, początek historii u Abramsa jest energiczny, szybki i mocno rozrywkowy. Wraz z rozwojem akcji film nie gubi tempa. Widz siedzi grzecznie w fotelu i do samego końca z zainteresowaniem obserwuje zmagania bohaterów. Co ważne, nawet spokojniejsze momenty wydają się tu diabelnie szybkie. Dialogi przepełnione są ripostami, krótkimi kwestiami i żarcikami. W połączeniu z dynamicznym montażem tworzą rzemieślniczo nakręconą produkcję, która szanuje portfel widza. Akcja pędzi na złamanie karku, ale o dziwo ogląda się ją świetnie. I choć brakuje detali wywołujących opad szczęki, nie widzę sensu sięgać głębiej po kolejne wady tytułu. Choć trzeba przyznać, że nie jest ich mało. Praktycznie w każdy szczegół mógłbym wbić małą szpilkę.

Star Trek: D.A.C.

Star Trek: D.A.C.

Komentarze Czytelników (51)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
11.05.2009 18:42
odpowiedz
jakubcjusz
90
Pretorianin

"Star Treka nienawidzę jest tak nudny"
"Film fajny i nie zamula tak, jak poprzednik."

Kurczę, czytając takie komentarze mam wrażenie, że w ciągu kilku lat dialogi w filmach staną się zbędę - oby tylko dużo wybuchało, a fabuła i dialogi można sobie odpuścić. Z kumplem stwierdziliśmy, że akcja nowego ST jest za szybka w porównaniu do klasycznych filmów, ale dwójka dzieciaków przed nami się śmiertelnie nudziła.

Tak czy siak jakimś ortodoksyjnym fanem ST nie jestem i nowy film mi się podobał. Tym bardziej, że główną rolę pełnili tu bohaterowie, a oni zdecydowanie byli najbliżsi oryginalnemu ST (Bones'a szło rozpoznać już po pierwszym wypowiedzianym zdaniu :P ). Mocne 9/10 - dużo lepszy powrót niż w przypadku Gwiezdnych Wojen.

11.05.2009 19:04
odpowiedz
$aimon
47
Generał

bylem przedwczoraj na tym i musze powiedziec ze sie pozytywnie zaskoczylem. Uniwersum bylo mi zupelnie obojetne - nigdy nie znalem ani fabuly ani bohaterow - ot czasem se obejrzalem jakis odcinek na axn. Takze mialem obiektywne wejscie. Wybralem sie na film bo dawno w kinie nie bylem, ani tez dawno jakiegos filmu sf nie widzialem.
Nie wiem jak dla fanow star treka ale uwazam ze kazdy kto lubi sf to mu sie film spodoba. Tym bardziej ze nie byla to glupawa bajeczka, tylko trzymajaca sie kupy i (dosyc) rozumnie przedstawiona wizja swiata przyszlosci. Faktycznie aktorzy mimo mlodego wieku uwazam ze bardzo dobrze zagrali, efekty wbrew temu co ktos tu insynuowal, byly niesamowite, zwlaszcza sceny w kosmosie (btw jest jakis film w ktorym proznia nie przenosi dzwieku? :) ) Film dlugi ale wogole nie nudny (sama koncowke mogli troche skrocic) No i przedewszystkim masa szczegolow ktore tworza klimat - wszystkie stroje, rekwizyty, budowle, nawet bardzo subtelene efekty specjalne (polecam scene z motorem na poczatku gdzie ledwo ledwo widac jakis ogromny zarys na horyzoncie - juz myslalem ze to plachta ekranu zniszczona - po czym pozniej sie okazuje ze to ogromny kosmodrom) - diabel tkwi w szczegolach a tu jest wrecz pieklo :) Do tego faktycznie jaja czasem sa niezle.

jako film: 8+/10 (w normalnej skali, nie GOL'owej :)

jako film sf: 9+/10

11.05.2009 19:38
👍
odpowiedz
Vader
160
Legend

Świetny film, doskonałe kino. Wyraźnie wyższy poziom w stosunku do poprzednich ST. 10/10, Polecam Każdemu!

11.05.2009 19:51
😊
odpowiedz
Transcended
40
Generał

$aimon
dzięki za krótką recenzję, ręce mi opadają jak czytam posty chłopców silących się na bycie trendy i "jadących" po każdym dobrym tytule (bo oni panie lubią przecie kino ambitne).

11.05.2009 20:38
odpowiedz
jakubcjusz
90
Pretorianin

(btw jest jakis film w ktorym proznia nie przenosi dzwieku? :) )

Z filmów Odyseja kosmiczna, z seriali Firefly :)

11.05.2009 20:47
👍
odpowiedz
Mitsukai
169
Internet is for Porn

Bardzo fajne wakacyjne kino science - fiction :). Napewno ciekawszy niz poprzednie filmy ST, ktore mimo kosmicznej tematyki mialy niewiele z kosmosem wspolnego. Jedyne co rzuca sie w oczy to wnetrze statku. Jak na produkt przyszlosci straszna bieda konstrukcyjna. Wszedzie rury i elementy jak z Titanica :).

11.05.2009 20:49
odpowiedz
ppaatt1
95
Obieżyświat

ktore mimo kosmicznej tematyki mialy niewiele z kosmosem wspolnego.
Przewidziało mi się coś?

11.05.2009 21:04
odpowiedz
Mitsukai
169
Internet is for Porn

Ganianie za wielorybem po Ziemi, ratowanie pierwszego lotu statkiem kosmicznym zbudowanym w szopie by Volcanie zwrocili uwage na Ziemie. To tak na szybko co pamietam z filmow.

11.05.2009 21:10
odpowiedz
ppaatt1
95
Obieżyświat

Powrót na Ziemię z założenia miał być humorystyczny i średnio związany z kosmosem. No i jako ST był dobry. Za to chociażby Gniew Khana? Mało kosmosu? Projekt Genesis + Khan = walka w kosmosie
Ostateczna Granica mimo iż kiepski też nawiązywał do eksplorowania kosmosu. (a raczej do podróży do centrum). Nawet pierwszy The Motion Picture dział się w kosmosie. Genialny The Undiscovered Country też dział się w kosmosie.
Jak się pamięta tylko jeden film, i to do tego typowo humorystyczny to się nie dziwie że mało space w ST.

11.05.2009 21:17
😊
odpowiedz
Mitsukai
169
Internet is for Porn

Jaki mial byc to nie wiem, nie sledze wszystkiego co z ST zwiazane. Z uniwersum ST widzialem w sumie same filmy i zostawily na mnie takie a nie inne wrazenie. Pamietam akurat to z tych wszystkich filmow, taki lajf. Kazdy ma prawo do swojej opinii :).

11.05.2009 21:27
odpowiedz
ppaatt1
95
Obieżyświat

Mitsukai --> Głównie seriale ST opierają się na bazie odkrywania nieznanego i eksploracji kosmosu, dlatego całe stwierdzenie było dla mnie dziwne :)
To boldly go where no man has gone before!
http://www.youtube.com/watch?v=hdjL8WXjlGI

edit: Swoją drogą ta sentencja to dobre słowa na moją sygnaturkę :P

11.05.2009 22:35
👎
odpowiedz
Crash8462
52
wersja wakacyjna

Dzisiaj byłem w kinie i wyszedłem z niego zawiedziony. Przed seansem obiły mi się o uszy dobre recenzje filmu i spodziewałem się dobrej zabawy, a otrzymałem... plastik.

O uniwersum Star Treka nie wiem nic, cała moja wiedza (jak to już eJay zauważyć) ogranicza się do charakterystycznych, kiczowatych mundurów, to też film odebrałem wyłącznie jako stand alone historię. Trudno ukryć moje rozczarowanie. Takiej dawki plastiku, nawet jak na wakacyjny blockbuster, nie spodziewałem się. Ckliwe scenki z maślanymi oczkami, kilogramy patosu i w dodatku wszystko w młodzieżowej oprawię. Tego nie można było znieść. Lądowanie na lodowej planecie, poród w trakcie wal... aż ciężko to wyrazić słowami. Obawiam się, że to może przerosnąć nawet Amerykanów, choć z nimi nigdy nic nie wiadomo. W dodatku nawet efekty specjalne nie rekompensowały wszechogarniającego zalewu pop hamburgeryzacją. Szczytem okazała się scena seksu. Twórcy filmu nawet nie starali się ukryć, że zrobiona została wyłącznie na potrzeby zwiastuna.

Zamiast fajnej przygody, z chociaż drobnym zarysem sensownej fabuły, otrzymaliśmy młodzieżową komedię, tylko z dziesięciokrotnie większym budżetem od American Pie. Co można powiedzieć o aktorach i ich popisach? A no tylko tyle, że nie bardzo mieli gdzie się pokazać, a drugoplanowa historia miłosna pomiędzy Spock a czarnoskórą smartass sięgnęła dna. Kolorowa aktorka, której imienia nie znam (a minuta na jego wygooglowanie to strata czasu), pokazała się od najlepszej strony, od której gwiazdka porno tylko mogła - wyglądała i nic więcej. Każda linijka jej dialogu to kolejna kompromitacja. Jedyna osoba, która choć trochę wykazała się aktorskim kunsztem, był pan odpowiedzialny za rolę Spocka (nie znam i googlowac nie zamierzam). Jednak pamiętać trzeba, że roli (wymagającej) miał jak na lekarstwo. Po prostu udało mu się stworzyć bohatera, ale ile w tym talentu a ile naturalnych cech wrodzonych (czyt. wyglądu i barwy głosu), trudno ocenić.

Osoby odpowiedzialne za casting zatrudniły bandę modeli, które, co najwyżej, nadają się do statystowania w Sex and the City.

Czego, albo lepiej, kogo mi najbardziej żal? Winony Ryder. Wielkiej gwiazdy ubiegłej dekady, której blask nie przygasł, tylko Ziemia wykonała obrót by odwrócić się od jej talentu. Star Trek miał być pierwszym krokiem do powrotu, do kolejnego wchodu słońca po dłuższej nocy. Niestety jej rola była tak mała, i tak niewiele znacząca, że trudno tu mówić o jakimkolwiek powrocie (zresztą poznałem ją dopiero po kilku ujęciach, była tak mocno ucharakteryzowana). Na szczęście o nią martwic się nie trzeba, w najbliższym czasie pojawi się w kilku pierwszoplanowych rolach filmów ambitnych, i znów zabłyśnie.

Co w filmie było warte uwagi? Jedynie przeciętne efekty. Twórcy nie zauważyli, że niemal od dekady filmowcy mogą zrobić na ekranie niemal co chcą i nie wystarczy, że będzie efektownie, musi być jeszcze z pomysłem, a tego zabrakło. Opadów szczęki nie będzie. Zwiastun Transformersów 2, który leciał przed seansem był bardziej oryginalny i zapierający dech, od całego Star Treka.

Jeśli nie jesteś fanem uniwersum Star Treka, trzymaj się z dala od kina (nie dotyczy fanów American Pie).

Strasznie nie lubię chodzić do kina, gdy wychodzę z niego rozczarowany (co jest chyba normalne). Wydane pieniądze powinny zostać ustawowo zwracane po takiej szmirze.

11.05.2009 23:40
odpowiedz
||Peter||
86
Peterski

Tak z ciekawosci, co Ci sie nie podobalo np. w efektach?

11.05.2009 23:46
odpowiedz
AntonioMontegio
90
Generał

Crash8462 - ten pan od roli Spocka to najciekawsza rola i Star Treka i Heroes (vel Sylar) to Zachary Quinto.

btw. ktos wspomnial MI:III jako rekomendacje JJA - Lost ok, Cloverfield ok - ale MI:III to gniot, jak niedogotowany kartofel. Zreszta co sie dziwic, co sie dziwic Cruise na swoim koncie w ostatnia dekade mial moze 2-3 dobre role. (juz nie wspomne ostatnio o Valkiri pokazujacej Stauffenberg jako aniola)

12.05.2009 08:43
odpowiedz
dia8el
86
Wiedźmin

Crash8462

Dziękuje Ci za tą opinię. Już miałem iść do kina, ale sobie odpuszczę... zwłaszcza, że wczoraj miałem okazję obejrzeć u kolegi początkowy fragment z żenującą sceną narodzin JTK... Miałem zamiar dać szanse tej produkcji, ale Twój komentarz miażdży. No i jak pisałem, po tym fragmencie początkowym, który pasuje do Twojego opisu nie mam podstaw sądzić, że się mylisz, co do całości.

Ciekawe ile jeszcze będziemy czekać na filmy, które nie będą śmierdziały mc donaldem i american pie... :(

12.05.2009 10:42
odpowiedz
Silkey
28
Legionista

Chała. Kolejny z serii dowodów na to że Hollywood traci zdolność tworzenia filmów rozrywkowych na duży ekran. Najgorzej napisany scenariusz wśród wszystkich pełnometrażowych Star Treków. Co gorsze można być spokojnym że to gie świetnie się sprzeda i powstaną sequele na tym samym beznadziejnym poziomie. Niestety.

12.05.2009 10:53
odpowiedz
Lindil
183
Lumpenliberał

Kiepsko... 2 pierwsze minuty - pomijając wspomniany poród - całkiem fajne, potem już tylko gorzej. Film pędzi w takim tempie, że oglądając eksplozję statku głównego bad guya pomyślałem, że właściwa fabułą dopiero się zacznie. Niestety, by przytoczyć stary żarcik, w kinie zapalili światło i trzeba było wyjść.
Dodatkowo - urocza końcówka. Dwie godziny pogoni, wybuchów, mordobić i strzelaniny, a potem napisy i tekst o tym jak to dzielna załoga wyrusza w pokojową misję badawczą etc. etc. To jak rozumiem był ukłon w stronę fanów. Mnie rozśmieszył bardziej niż comical relief w wykonaniu naszego brata zza Buga.

12.05.2009 10:59
odpowiedz
$aimon
47
Generał

crash ma chyba jakies traumy przezyte w dziecinstwie ze star trekiem. Jakiekolwiek porownanie z american pie jest tylko przejawem ignorancji bo albo nie widziales ap albo star treka. Co do bandy modeli - kolejny idiotyczny argument - to ze glowny bohater jest przystojny i jest mloda obsada to ci sie juz kojarzy z sex and the city?. Zal ci winony? To jej sprawa w jakim filmie wystepuje wiec twoje 'zale' obrazuja tylko jak malo wiarygodna jest twoja opinia. Przecietne efekty? To w jakim filmie sa ponadprzecietne? Bo w tym roku jakos niczego lepszego nie widzialem. A twoje podniecenie 'dojrzalym' niezhamburgeryzowanym i nieameraconpieowym transformerem wbija gwozdz.

Do wszystkich ktorzy filmu nie widzieli: zadne stwierdzenie crasha nie jest prawdziwe. Rozumiem ze film sie moze nie podobac, klimaty sf moga nie podchodzic, ale akurat te jego argumenty sa wyssane z palca. Nie jestem trekowcem ani jakos specjalnie nei zalezy mi na tym filmie, ale takie bezdpodstawne i emanuujace smutkiem 'recenzje' uwazam za obrazliwe. Fakt, film nastawiony na mloda publike ale nie jest ani specjalnie zamerykanizowany ani infantylny. Wrecz przeciwnei.

Ladnie ubrana w slowka wypowiedz crasha moze byc przekonywujaca dlatego staje w obronie tego filmu. A moze jestes antyfanem? Ogladales film fanboys? :)

12.05.2009 11:01
odpowiedz
||Peter||
86
Peterski

Silkey: glupoty gadasz, najgorzej napisany scenariusz to mial Star Trek V: The Final Frontier :)
Tu akurat byl ok. Pewnie ze mozna sie przyczepic do wielu rzeczy ale who cares, dobrze sie to ogladalo, a w kazdym filmie ST sa jakies bzdury ;)

12.05.2009 12:23
odpowiedz
kazimek
46
Generał

Napewno go nie obejrze bo star trek zawsze byl dla mnie mega nudny ^^

12.05.2009 12:28
odpowiedz
truskolodz
151
WRWG

A Polacy jak to Polacy, ze wszystkiego niezadowoleni, jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził..... Ba :) Krytykuje się z zasady wszystko i wszystkich :) Niewiem kto po każdym filmie spodziewa się Bergmana, Lyncha i Copolli w jednym :) Ale wyluzujcie....
Enyłej - Film b. fajny, na pewno jeden z lepszych SF ostatnich lat (a dominują głupie beznadziejne wręcz Horrory, a dobrego SF ni hoooyaaahhh.) Polecam, rozrywka gwarantowana!

12.05.2009 14:12
👍
12.05.2009 15:33
odpowiedz
Crash8462
52
wersja wakacyjna

Peter ---> brak jakiejkolwiek oryginalności. Dzisiaj zwykła efektowność (w znaczeniu rozmach) mnie nie zadowala, musi być pomysłowo (ciekawe ujęcia i dobry montaż, a tego zabrakło).

AntonioMontegio ---> a fakt, już kojarzę (to przez charakteryzację).

Saimon ---> nie musisz rozpoczynać swojej wypowiedzi od obrażania mnie, to jest naprawdę zbyteczne. Porównanie z American Pie wynika z tego, że obydwa filmy są skrojone w młodzieżową, głupawą komedię, dla tego samego targetu (plus fani ST), a jeśli chodzi o ignorancję, wyraźnie zaznaczyłem, że nie jestem znawcą Star Treka oraz jego universum, a film oglądałem jako "nową" historię (tak zresztą został napisany scenariusz, dając fanom wyłącznie smaczki, a mi prawo do wyrażania własnej opinii).
To że aktorzy są młodzi i piękni jest jak najbardziej ok, ale wraz z tymi atrybutami zabrakło talentu (bądź miejsca na jego wyeksponowanie). Brak popisów aktorskich, który doświadczamy w trakcie oglądania, daje mi prawo do odebrania ich jako "bandy modeli", bo dokładnie takie wrażenie robią. Nie wiem czy ujmuję im czegoś wypowiadając takie słowa, ale taka jest prawda. Jeśli aktor czuje się obrażony, powinien wcześniej przeczytać scenariusz, zanim zgodzi się na rolę. Choć prawdopodobnie każdy z nich wiedział, na co się pisze, wliczając w to recenzje.
Jeśli chodzi o Winone, to nie żal mi jej, tylko roli, a dokładniej jej braku. Źle mnie zrozumiałeś, a zresztą nie rozumiem w jaki sposób może to urągać mojej ocenie?
Przeciętne efekty? Dokładnie tak, zero opadów szczęki, zero zachwytów. To wszystko już było. Jest tylko estetycznie (no może kilka ujęć w trakcie niszczenia wierteł były większej uwadze) (czyt. pierwsza linijka dla Petera).
Dalej pozwolę sobie zacytować: "bo w tym roku jakos niczego lepszego nie widzialem. A twoje podniecenie 'dojrzalym' niezhamburgeryzowanym i nieameraconpieowym transformerem wbija gwozdz". Właśnie takie opinie (i tu znów zacytuję) "obrazuja tylko jak malo wiarygodna jest twoja opinia". Naucz się czytać ze zrozumieniem, a później wypisuj osądy. Nigdzie nie napisałem, że Transformersy nie są popowe i americanpieowe (choć z tym drugim się akurat zgadzam, bo nie są). Wspomniałem wyłącznie o efektach i o tym, że to one są lepsze, nic poza tym.

Na koniec wspomnę tylko, że filmy z gatunku sf grzeją ciepłe miejsca w mojej domowej wideotece, więc znów nie wiem, skąd Ci przyszło do głowy, że mogę ich nie lubić. Jest wręcz przeciwnie.
Antyfan, a co to jest, jakaś zabawa dla dzieci w piaskownicy... dorośnij, albo nie wysnuwają pochopnych wniosków.

12.05.2009 16:24
odpowiedz
Lindil
183
Lumpenliberał
12.05.2009 17:12
👍
odpowiedz
ozoq
59
Generał

Soplic
Dziekuje ze ktos to powiedzial.

12.05.2009 19:43
👍
odpowiedz
Kentril
108
fechmistrz

Mi się podobało. Nie wiem, jak można narzekać na bohaterów-modeli, skoro zagrali b.dobrze.

13.05.2009 14:05
odpowiedz
Maxs
101
Pretorianin

zapowiada sie ciekawie :)

13.05.2009 18:15
odpowiedz
||Peter||
86
Peterski

Crash: a ja sie nie zgodze :) Owszem, wszystko juz bylo, ale inaczej :)
Chyba pierwszy raz w kinowym scifi mamy do czynienia z tak dynamicznymi efektami bitewnymi (kamera a'la ujecia z reki, nagle zblizenia itp - tego nawet w Episode 3 nie bylo. Tego typu efekty byly ostatnio domena telewizji, a konkretnie Battlestar Galactica. W ST styl efektów bitewnych bardzo mi BSG przypomina, chociaz oczywiscie widac znacznie wiekszy budzet :)

Poza tym, juz koncentrujac sie tylko na Star Trekach, to tak dynamiczne efekty w filmie ST sa zupelna nowoscia :) Do tej pory fani ST musieli wyjasniac, ze te walki sa tak powolne bo to wielkie statki, a nie male mysliwce, a tu sie okazuje ze te wielkie statki tez sie ruszac potrafia. Mnie sie geba sama usmiechala przy scenach bitewnych :)

Ktos chyba tez sie czepial ze statek Nero przypominal mu statki Borga. Nie bez powodu. W komiksowym prequelu do filmu (wg. skryptu tych samych scenarzystów) wspomniano, ze statek Nero dostal upgrady opracowane na bazie technologii Borga ;)

Mnie bardziej razilo zmniejszenie kosmosu w filmie. Ot, odbieraja sygnal alarmowy z Wolkana, wsiadaja w statek, sru! w nadswietlna, 5 minut i sa na Wolkanie. Cos tu nie tak :)

19.05.2009 13:27
odpowiedz
WolfsGhost
9
Centurion

Skoro ILM wzięło się za efekty specjalne, to od strony technicznej, o czymś świadczy poziom filmu. Dodam ciekawostkę: ILM pracowało przy efektach specjalnych od drugiego ST (1982) do ST: Pierwszy kontakt (1996).

19.05.2009 14:27
odpowiedz
trekkis
30
Centurion

Jak wspominałem w innym wątku, dla głębokiego miłośnika universum ten film to dno i parodia. Dla pozostałych akcja, jak akcja....

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze