Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy

Filmy i seriale

Filmy i seriale 26 października 2021, 09:30

autor: Marek Jura

Niedawno wieczny student, teraz jeszcze wieczniejszy fan RPG. Próbuje być Kingiem, ale nie potrafi.

8 motywów ze Star Wars, które zawdzięczamy Diunie

Choć przez ostatnią dekadę Diuna została nieco zapomniana, poszczególne wątki z książek cyklu inspirują twórców sci-fi już od ponad 50 lat. I tak, Gwiezdne wojny zawdzięczają powieściom Herberta naprawdę wiele. Prawdopodobnie więcej, niż sądzicie.

Diuna przeżywa swoją drugą (a w sumie może już trzecią) młodość za sprawą wchodzącej do kin ekranizacji Denisa Villeneuve’a. Przez ponad 50 lat swojej obecności w kanonie popkultury zdążyła zainspirować dziesiątki, jeśli nie setki twórców. Nie tylko pisarzy, ale też grafików, autorów komiksów, a nawet kompozytorów. Oraz oczywiście filmowców. Do tych ostatnich należy George Lucas, wielokrotnie przyznający, że na ostatecznych kształt Gwiezdnych wojen niebagatelny wpływ miały powieści Franka Herberta.

Oczywiście nie można powiedzieć, że Lucas bezczelnie zgapił pomysły amerykańskiego pisarza. Co to to nie. Co więcej, sieć powiązań pomiędzy uniwersami nie daje się zamknąć w prostym twierdzeniu „Gwiezdne wojny to Diuna 2.0, Mass Effect – klon Gwiezdnych wojen bez mieczy świetlnych, a The Expanse – Mass Effect bez Żniwiarzy” (żeby nie było – absurdalność tych porównań to efekt absolutnie zamierzony). Ostatnie książki Herberta powstały już zresztą po premierze Star Wars Lucasa, a syn twórcy Diuny wciąż publikuje kolejne powieści z cyklu (niedługo zaserwuje nam zwieńczenie trylogii prequeli traktujących o nieznanych do tej pory wydarzeniach z życia Lady Jessiki i Leto oraz ich syna Paula). Co z tego wynika? Ano to, że i w uniwersum stworzonym przez Herberta znajdą się gwiezdnowojenne inspiracje.

Co więcej – obaj twórcy słynnych sag science-fiction niezależnie od siebie czerpali z innych dzieł kultury. Zarówno w Diunie, jak i w Gwiezdnych wojnach znajdziemy też przecież całkiem niemało interpretacji opowieści biblijnych. Do tego zestawienia podejść więc należy z pewnym dystansem; niejednokrotnie rozstrzyganie kolejności inspiracyjnego szeregu przypomina próbę odpowiedzi na pytanie: „Co było pierwsze – jajko czy kura?”. Ale… Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przynajmniej niektóre wątki obu uniwersów są do siebie bliźniaczo podobne. A które? Skoro zostaliście już ostrzeżeni przed ewentualnymi uproszczeniami, nie ma co tracić czasu na teoretyczne rozważania. Przejdźmy do listy starwarsowych motywów, które zawdzięczamy Diunie.

UWAGA na nisko latające starwarsowe i diunowe SPOILERY!

Pustynne Tatooine – wykapane Arrakis

Tatooine to planeta symbol. To tam urodził się Anakin Skywalker, a wiele lat później to właśnie na tych pustynnych rubieżach swoją wczesną młodość spędził jego syn Luke. Ciężko byłoby wyobrazić sobie uniwersum Gwiezdnych wojen bez pełnych piasku plenerów, prawda? A Lucas, tworząc projekt planety, inspirował się właśnie Diuną.

Herbert wymyślił Arrakis – skalistą, nieprzyjemną planetę – na długo przed nim. W jego uniwersum również było to miejsce, w którym wszystko się zaczęło. Dość powiedzieć, że nieformalna jej nazwa to właśnie Diuna. Zamieszkują ją przywodzący na myśl tubylczą ludność Tatooine Fremeni. Oraz śmiertelnie groźne i całkiem niemałe pustynne robaki (ale o tym później).

Arrakis stało się w świecie dalekiej przyszłości tak ważne, ponieważ to tam znajdują się złoża melanżu – najdroższej znanej przyprawy. Przedłuża ona ludzkie życie i zwiększa możliwości umysłu do niewyobrażalnych granic (czyniąc z jej smakoszy coś na kształt uzależnionych od niej wersji rycerzy Jedi). I choć ten akurat wątek nie pokrywa się z tymi przedstawionymi w Gwiezdnych wojnach, czytając fragmenty opisujące pustynną planetę z Diuny, można łatwo złapać się na tym, że myślimy o Tatooine. Zresztą, patrząc na materiały promocyjne najnowszej ekranizacji, można uznać, że Denis Villeneuve uważa tak samo.