Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy

Filmy i seriale

Filmy i seriale 17 marca 2021, 14:20

autor: Hubert Sosnowski

Szop w przebraniu. Łowca ciastek. Pisuje o grach, filmach i serialach, a zdarza się, że i prozę.

Liga Sprawiedliwości to dobry film, ale historia jego powstania jest ciekawsza

Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera krążyła po sieci jak miejska legenda, dla jednych intrygująca, dla innych naiwnie śmieszna, ale plotka stała się faktem. Film wyszedł naprawdę dobrze, ale historia jego powstania i tak jest lepsza.

Cholera, wreszcie coś się dzieje. Świat filmu potrzebował takiej historii. Zakręconej, dziwnej, niejednoznacznej. Niezależnie od jakości, Justice League przejdzie do legendy tak jak Wyspa doktora Moreau czy Czas apokalipsy – przez to, w jaki sposób powstawała. Generalnie filmomaniacy żyli ostatnio resztkami ze stołu Netflixa, cyklicznymi skandalami z udziałem tych samych twarzy i wiadomościami o kolejnych opóźnieniach. A tu Zack Snyder wchodzi cały na biało z armią fanów, wersją reżyserską filmu, której miało nie być, i bagażem doświadczeń, które niejednego by złamały. A żeby było ciekawiej, sama Liga Sprawiedliwości jest po prostu dobrym filmem. Chyba najlepszym z całego DCEU.

KWESTIA OCENY

Jesteście ciekawi pełnej oceny Ligi sprawiedliwości? Zapraszam na ostatnią stronę, gdzie opowiadam, jak wypada sam film.

PREMIERA

Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera ukaże się w Polsce 18 marca na platformie HBO GO.

Wersje reżyserskie to zazwyczaj po prostu dodatkowy produkt. Czasem próba skapitalizowania materiałów, które nie zmieściły się w formacie kinowym, a kiedy indziej – próba naprawy filmu. Uzupełnienia wybrakowanego dzieła. Mógłbym powiedzieć, że Justice League bliżej do tego drugiego przypadku, ale to nie takie proste. Dlatego rozsiądźcie się wygodnie i posłuchajcie historii o niestabilnych korposach, nierównym reżyserze, tragedii i nowych początkach. A sam Snyder to nie tylko pan od buńczucznych postów na Twitterze z fetyszem klecenia mesjanistycznych fabuł o kosmicznych Jezusach, ale postać o wiele bardziej wielowymiarowa.

Cień Nolana

Czym byłaby dobra historia bez bohatera? Zack Snyder to – na dobre i na złe – jeden z najbardziej wyrazistych reżyserów kina kręconego do popcornu. Z jednej strony zdarza mu się wygadywać aroganckie głupoty w mediach społecznościowych i snuć ciężkawe opowieści, z drugiej – próbuje on łączyć najładniejsze, teledyskowe obrazki w branży z odrobiną głębi (co nie zawsze mu się udaje), a ekipy filmowe go kochają. Doprowadza do szewskiej pasji, polaryzuje, ale i inspiruje. Jego styl ciężko pomylić z innym. Mrok, przemoc, slo-mo, muzyka i epickość w bardzo specyficznym stężeniu, które raz działa, kiedy indziej wypala w twarz.

Snyder przy pracy. - Liga Sprawiedliwości to dobry film, ale historia jego powstania jest ciekawsza - dokument - 2021-03-17
Snyder przy pracy.

Snyder z przytupem przeskoczył z teledysków do świata filmowego. Zaczął od świetnego i zabawnego remake'u Dawn of the Dead (do którego scenariusz pisał James Gunn, reżyser Strażników Galaktyki). Potem poprawił przebojową adaptacją 300 Franka Millera, która zapisała się złotymi zgłoskami w historii memów. Następnie nakręcił adaptację Watchmen, która dla jednych była świętokradztwem – łącznie z autorem oryginału, Alanem Moorem, który rzucił na realizatorów klątwę – dla drugich zaś była po prostu jednym z najlepszych i najmądrzejszych filmów o superbohaterach. Choć niełatwym. Długim, mrocznym, przepełnionym slo-mo i momentami faktycznie pretensjonalnym. Po średnio przyjętym Sucker Punch i niezłej animacji Legendy sowiego królestwa złapał boga za nogi – i to nie byle jakiego, bo Supermana. Ikonę. Wcielenie amerykańskich ideałów.

Dostał trudne zadanie do wykonania, bo przyszedł do Warner Bros. po Christopherze Nolanie, który kilka lat wcześniej uczynił z Batmana kinowy pomnik Mrocznym rycerzem. Widzowie oraz wytwórnia oczekiwali, że Snyder zrobi coś podobnego z Supermanem – dostarczy mroczną, ludzką i jednocześnie bardziej realistyczną wersję przygód Supermana. A przy okazji odpali uniwersum DC niczym Iron Man. Man of Steel w zasadzie cel osiągnął, ale nie bez potknięć.

Narzekano, że Superman w tym filmie zabija (kiedy musi), że jest aż ZA mrocznie, a demolka, którą uskutecznia, gdy próbuje pokonać złoli, kojarzy się z aktami terroryzmu, a wtedy to wciąż były świeże rany. Specyficzną postawę Jonathana Kenta (Kevin Costner) – „Ukrywaj swoje moce, Clark, bo świat nie jest na nie gotowy i potraktuje Cię jak wroga” – łatwo zrozumieć, ale wątek wieńczy bardzo niezręczna scena, której ktoś ewidentnie nie przemyślał. A ja w dodatku byłem wtedy mocno uprzedzony do roztrzęsionej kamery (wciąż trochę jestem), więc miałem utrudniony odbiór.

Man of Steel miał swoje problemy, ale był niezłym debiutem DCEU. - Liga Sprawiedliwości to dobry film, ale historia jego powstania jest ciekawsza - dokument - 2021-03-17
Man of Steel miał swoje problemy, ale był niezłym debiutem DCEU.

Niemniej, pomijając te mankamenty, Man of Steel to wciąż bardzo porządne widowisko superbohaterskie, które wywiązało się z zadania i pod pewnymi względami działa najlepiej z całego DCEU. Ma konkretny dylemat moralny, pierońsko widowiskową akcję, a Clarka uczłowieczono bardzo zręcznie. Ja wiem, że w Stanach rozwalenie satelity z ich flagą to świętokradztwo, ale do mnie bardziej charakterny Superman, który nie zawsze jest harcerzem, przemawiał. Ach, i najważniejsze! Na drodze człowieka ze stali postawiono godnego przeciwnika. Generał Zod stanowił wyzwanie zarówno pod względem siły, jak i wartości, do których aspirował Superman. Stała za nim ciekawa historia, mocno powiązana z genezą Kal Ela. Dzięki filmowi świat usłyszał o Henrym Cavillu, który wtedy naprawdę dobrze odegrał tę postać, a ostatnio został Geraltem i czempionem geeków.

DCEU – DC Extended Universe

Projekt uniwersum powiązanych filmów podobny do Marvel Cinematic Universe. W jego skład wchodzą: Man of Steel, Batman v Superman, Justice League, Aquaman, Shazam, Wonder Woman, Wonder Woman 1984 (niestety), Suicide Squad (jeszcze bardziej niestety), Birds of Prey (albo Harley Quinn z długim podtytułem). Joker, Batmany Burtona, Nolana oraz nadchodzący The Batman Matta Reevesa rozgrywają się w kompletnie innych światach.

Man of Steel był więc głośny i mimo kontrowersji odniósł sukces – zarobił 668 milionów dolarów. Dla porównania pierwszy Iron Man zarobił 585 milionów. Zack Snyder dostał zielone światło, by nakręcić kontynuację. A potem nastąpiła pierwsza katastrofa.

TWOIM ZDANIEM

Wolisz filmy Marvela czy DC?

78,4%
Marvela
21,6%
DC
Zobacz inne ankiety