Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Cyberpunk 2077 Publicystyka

Publicystyka 10 września 2019, 15:03

autor: Adam Bełda

Wielbiciel dobrej fabuły i drzewek rozwoju. Po ciężkim dniu też mięsistych headshotów.

Dlaczego świat Cyberpunka 2077 jest przestarzały, ale to nie ma znaczenia

CD Projekt RED tworzy grę o przyszłości na podstawie wizji sprzed 30 lat. Czy to oznacza, że będziemy patrzeć na Cyberpunka 2077 z politowaniem? Niekoniecznie, bo w wielu kwestiach Mike Pondsmith wcale się nie mylił.

Wizje przyszłości mają to do siebie, że szybko się dezaktualizują. Zwłaszcza te bardziej odważne, czyli dotyczące przyszłości dającej się przewidzieć – osadzone 20, 50 czy nawet 100 lat naprzód. O wiele łatwiej jest zabrać odbiorców do innej galaktyki (zwłaszcza „dawno, dawno temu...”) czy w czasy tak odległe, że rzeczywistość nie ma możliwości zweryfikowania trafności przewidywań autora.

Z TEGO TEKSTU DOWIESZ SIĘ

  1. Czy wizje Mike’a Pondsmitha zaczęły się już spełniać.
  2. Dlaczego ludzie nie używają jeszcze powszechnie elektronicznych kończyn.
  3. Kto blokuje badania nad klonowaniem i cybernetyką.
  4. Co z Cyberpunkiem 2020 miał wspólnego Batman.

Wycieczki krótkodystansowe są proszeniem się o zaskakująco szybką przemianę w retrofuturystykę. Dzieje się tak dlatego, że przewidywanie przyszłości, przy całej złożoności współczesnego świata, jest praktycznie niemożliwe. Żeby chociaż zbliżyć się do wiarygodnych prognoz, trzeba posiadać bardzo dużą wiedzę z zakresu chemii, fizyki, informatyki (rozwój technologii), biologii (ewolucja medycyny lub – bardziej transhumanistycznie – samego człowieka) czy socjologii i politologii (sytuacja polityczna świata przedstawionego), czym większość autorów, nie oszukujmy się, nie może się pochwalić – a przynajmniej nie erudycją na poziomie wystarczającym do wysnucia prawdopodobnych wniosków. Jeśli jednak nawet ktoś bardzo się postara, i tak w końcu stanie przed koniecznością dokonania wyboru spośród mnóstwa możliwych do przewidzenia opcji, które z punktu widzenia dzisiejszej wiedzy są tak samo prawdopodobne. A być może wcale nie ma wśród nich tej właściwej – wszak niedługo przed teorią względności panował pogląd, że fizyka jest w zasadzie nauką kompletną i w jej ramach nic już nie zostało do odkrycia.

Tak naprawdę, żeby wiarygodnie przewidywać przyszłość, trzeba by być demonem Laplace’a (Doomguy nerwowo unosi brew, ale Gordon Freeman uspokaja go gestem dłoni; to nie ten rodzaj demona) i twórcy są tego świadomi. Część z nich nic sobie z tego nie robi – w końcu lepiej zaakceptować nieuniknione, niż z nim walczyć – i snuje swoje wizje, jakby jutra miało nie być (co jest podwójnie ironiczne w przypadku settingów postapokaliptycznych), a część zabezpiecza się przed dezaktualizacją na różne sposoby. A to zaznaczając, że mamy do czynienia z rzeczywistością alternatywną, a to opowiadając historię małej, odciętej od reszty świata społeczności, w której życie mogło potoczyć się inaczej, czy wreszcie – umieszczając w swoich światach celowe anachronizmy.

Twórcy korzystający z tego ostatniego wytrychu bronią się przed upływem czasu tym, że wymyślając swoją historię, wiedzieli, iż nie będzie ona tożsama z rzeczywistą. Ale też nie musi być – poświęcenie wiarygodności na rzecz atrakcyjnej stylizacji często okazuje się znacznie lepszym posunięciem. Przecież nie po to uciekamy w światy fantastyczne, żeby obcować z nudną codziennością, prawda?

NIHIL NOVI

Przewidywanie przyszłości nie jest oczywiście domeną współczesnych autorów fantastyki. Dużo wcześniej przed nimi swoich sił próbowali różnego rodzaju mistycy, prorocy czy jasnowidze, i to w świecie, w którym dostęp do informacji był dużo trudniejszy niż dzisiaj. Jak sobie radzili? Używając niejasnych metafor, które przy odrobinie dobrej woli zinterpretować można było w dowolny sposób. Czym jest bowiem znamię biblijnej Bestii? Opaską z gwiazdą Dawida, którą Żydzi musieli nosić w czasie II wojny światowej, czy czipem RFID, który będzie (według zwolenników teorii spiskowych) przymusowo wszczepiany w celu kontroli mas? A może czymś jeszcze innym? Ile osób, tyle interpretacji, więc nie sposób zarzucić autorowi błędu. Co ciekawe, podobny mechanizm zachodzi nawet w przypadku dzieł, które nie powstały z myślą o swobodnym odczytywaniu ich symbolicznych znaczeń. Pamiętacie jeszcze teorię indoktrynacji mającą „poprawić” zakończenie Mass Effecta 3?

Gdy czas dogania fikcję

Skoro już uśpiłem Waszą czujność, mogę przejść do Cyberpunka 2077Wiedźmina na miarę naszych czasów i możliwości. Nie wiem oczywiście, jak prezentować będzie się świat przedstawiony w tej grze, ale do wiadomości publicznej podane zostało, że linia czasowa ma być bezpośrednią kontynuacją okresu opisanego w wydawanych w latach 80. i 90. podręcznikach do papierowych RPG. Te zaś są doskonałym przykładem takiego właśnie przewidywania nieszczególnie dalekiej przyszłości.

Mike Pondsmith odważył się osadzić akcję swojej futurystycznej gry w czasach, których – jak mógł przewidywać w 1988 roku – sam dożyje. I nie chodzi mi tu o rychły już rok 2020, ale o 2013, bo to właśnie jego dotyczy pierwsza edycja podręcznika. Jak wiemy z historii, wizja autora dość mocno rozminęła się z rzeczywistością. Można wręcz uznać, że jest już przestarzała. Nie ma eurodolarów, Stany Zjednoczone nie stały się współczesnym Dzikim Zachodem, a moda na punk rock, mimo protestów podstarzałych fanów w koszulkach z napisem „punk’s not dead”, dawno przeminęła.

Można wziąć ową wizję w obronę, twierdząc, że rdzeń cyberpunku jest już jak najbardziej częścią naszej rzeczywistości. Korporacje rządzące światem? Może nie tak brutalne i wszechmocne jak w podręczniku do Cyberpunka 2020 czy Cyberpunka 2013, ale są. Rosnące nierówności społeczne, powodujące coraz większe napięcia? Są. Technokracja. Powszechna inwigilacja. Ścieranie się kultur i postępujący w wyniku tych tarć regres do tendencji plemiennych i nacjonalistycznych, przypominających gangi przyszłości? Wszystko to w mniejszym lub większym stopniu przewidziane zostało przez Pondsmitha dobrych 30 lat temu.

Klasyczny Cyberpunk 2020 ma być punktem wyjścia dla cyfrowej inkarnacji systemu. - 2019-09-10
Klasyczny Cyberpunk 2020 ma być punktem wyjścia dla cyfrowej inkarnacji systemu.

Chociaż to nie do końca tak. Dużej części tych zjawisk autor nie musiał wcale przewidywać. Działy się na jego oczach, oczywiście z mniejszym nasileniem niż obecnie. Gigantyczne miasta przyszłości inspirowane były przecież jak najbardziej współczesnymi dla Pondsmitha z przeszłości metropoliami Japonii. Galopujący rozwój technologii zaobserwowany został już w latach 60. Dyskusja na temat prawa Moore’a dała początek ideom, które lata później zwerbalizowane zostały w terminie „technologicznej osobliwości”. System RPG musiał więc tylko owe przemyślenia przedstawić w odpowiednio atrakcyjny sposób, opowiadając o zagubieniu człowieka wśród procesorów i chmur obliczeniowych, najdobitniej wyrażonym w mechanice cyberpsychozy. Transformacje społeczne też nie były obce światu w 1988 roku – kiedy komunizm stał nad przepaścią i zbierał się do zrobienia tego ostatecznego kroku naprzód. Oczywiste było, że nie wszyscy przejdą tę transformację gładko, tak samo jak oczywisty jest fakt, że podobne wstrząsy już się zdarzały i będą zdarzać i za 30 lat.

PRAWO MOORE’A, CZYLI CORAZ SZYBSZY ROZWÓJ

Prawo Moore’a w swojej ogólnej wersji mówi o tym, że moc obliczeniowa komputerów (oryginalnie chodziło o liczbę tranzystorów w układzie) rośnie w tempie wykładniczym, czyli podwaja się w równych odstępach czasu. Oznacza to, że rozwój technologii nie jest liniowy – przyspiesza aż do momentu, w którym będzie tak szybki i lawinowy, że ludzie nie będą w stanie za nim nadążyć.

Oczywiście prawo Moore’a ma ograniczenia. Co ciekawe, właśnie się do nich zbliżamy – tranzystory są już tak małe, że powoli ich dalsze zmniejszanie zwyczajnie przestanie być możliwe. Chodzi tu nie tylko o to, że pojedyncza jednostka obliczeniowa w klasycznych komputerach jest ograniczona rozmiarem atomu, ale też o fakt, iż poniżej pewnego rzędu wielkości zakłócenia wynikające z efektów fizyki kwantowej stają się na tyle istotne, że wpływają na wynik obliczeń.

Czy to znaczy, że przyspieszający rozwój technologii zostanie zatrzymany? Niekoniecznie. Raymond Kurzweil, amerykański informatyk i futurolog, piewca idei technologicznej osobliwości, dokonał ekstrapolacji prawa Moore’a. Uznał, że w momencie, w którym stara technologia zbliża się do limitu swoich możliwości, pojawia się nowa, która dzięki dokonaniom swoich poprzedniczek przyspiesza jeszcze bardziej. Kurzweil nazwał to prawem przyspieszających zwrotów i stwierdził, że coraz bardziej gwałtowny rozwój będzie trwać co najmniej do momentu pojawienia się rzeczonej osobliwości.

Czym ona jest? Sytuacją, w której eksplozja wiedzy jest już tak duża, że ludzie nie są w stanie jej zrozumieć. Ma to zostać osiągnięte najprawdopodobniej dzięki stworzeniu sztucznej inteligencji, która będzie umiała przetwarzać dane dużo szybciej i skuteczniej niż ludzie. Proces zrozumienia wyników jej pracy mógłby trwać dłużej niż proces ulepszania przez nią swoich wynalazków. Co więcej, gdyby miała ona możliwość samouczenia się (a co to za SI bez tej umiejętności?), mogłaby usprawniać swoją metodologię i dokonywać każdego kolejnego odkrycia jeszcze szybciej niż poprzedniego.

Raymond Kurzweil termin nastania technologicznej osobliwości przewidział na lata 40. XXI wieku. Twierdził też, że dożycie do tego czasu w praktyce oznaczać będzie możliwość życia wiecznego ze względu na lawinowy rozwój technologii przedłużającej naszą egzystencję. Chip nieśmiertelności ma więc zostać odkryty zdecydowanie przed rokiem 2077. Przykro mi, V.

TWOIM ZDANIEM

Możesz mieć cybernetyczną rękę, silniejszą od prawdziwej. Bierzesz?

62,6%
Tak
37,4%
Nie
Zobacz inne ankiety
Cyberpunk 2077

Cyberpunk 2077

Świat Cyberpunka 2020 – przewodnik po uniwersum gry Cyberpunk 2077
Świat Cyberpunka 2020 – przewodnik po uniwersum gry Cyberpunk 2077

Podobnie jak w przypadku Wiedźmina, także i w przypadku Cyberpunka 2077 CD Projekt RED opiera się na bogatym materiale źródłowym kultowej marki. Warto go poznać, jeśli chcecie lepiej zrozumieć, czym będzie nowa polska superprodukcja.

Komentarze Czytelników (28)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.09.2019 15:32
AccKid
3
AccKid
11
Centurion

Adam Bełda jak zwykle proponuje ciekawy materiał, trzymajcie go rękami i nogami.

10.09.2019 15:57
odpowiedz
Hieronim Bosch
6
Chorąży

Mnie zaś w cyberpunku ciekawią koncepcje religii. Jeżeli pojawią się inkwizytorzy w grze to mam nadzieję, że nie staną się zwykłym mięsem armatnim, ale będą odgrywać ważną rolę w fabule. Pasowaliby świetnie do idei nieśmiertelności przedstawianej w materiałach promocyjnych. Pewnie byliby wrogo do nas nastawieni, gdyż nie możemy zrezygnować z modyfikacji, ale mogłaby być współpraca z przymusu. Konfrontacja ideologi świętości ciała z traktowaniem go użytkowo. Redzi w pewnym wywiadzie mówili, że nie uciekną od tematu religii wokół społecznego zepsucia Night City. Mam małe obawy, że zredukują tego do zwykłej fanatycznej sekty jak Kościół Wiecznego Ognia, a mogliby zrobią coś na miarę Dukaja w ,, In partibus infidelium" lub Sapkowskiego w postaci Grzegorza Hejncze.

post wyedytowany przez Hieronim Bosch 2019-09-10 15:59:08
10.09.2019 17:16
R0dr1g3z
3
odpowiedz
10 odpowiedzi
R0dr1g3z
0
Junior

Ja gdybym miał okazję to bym zmodyfikował całe swoje ciało, a piercing czy tatuaże to jest w ogóle coś innego bo one są tylko w celach estetycznych, a zmiana ciała np. całej ręki na metalową już niesie strasznie dużo korzyści. Już nawet nie mówię o sytuacjach, gdzie np. szef kuchni może sobie przystosować rękę do gotowania i by miał w niej wszystkie możliwe narzędzia do wykonywania swojej pracy co by było strasznie dla niego wygodne. A jeśli na taką operację, można by było odłożyć w miarę kasę to dużo ludzi by z nich korzystało. Po za tym, to czemu ludzie nie zamieniają sobie np. rąk na protezy jest to, że one są gorsze od naszych prawdziwych rąk, co jest w pełni zrozumiałe. Jaki byłby sens w "ucięciu" sobie ręki, żeby potem mieć gorszą.

post wyedytowany przez R0dr1g3z 2019-09-10 17:19:54
10.09.2019 18:19
Jerry_D
2
Legionista

No fajnie, załóżmy, że technologia już wyewoluowała i mechaniczne zamienniki rzeczywiście stały się lepsze od naszych biologicznych ciał. Zmieniasz ręce na nowe, jesteś teraz w stanie podnieść nimi spory samochód. W dłonie wmontowujesz zestaw narzędzi przydatnych w twoim zawodzie. Co by tu dalej? sztuczne nogi i na krótkich dystansach możesz się ścigać z Ferrari. No to do kompletu sztuczne płuca i syntetyczna krew, zapewniające lepsze przenoszenie tlenu, sztuczne serce dla lepszej wydajności i możesz 3 razy dziennie przebiec maraton. Syntetyczna wątroba pozwala pić ci dowolne ilości alkoholu. Nie zapominasz też o kwestii umysłu i montujesz sobie w mózgu miniaturowy dysk twardy o pojemności kilku petabajtów i mikrokomputer kwantowy. To w połączeniu z wyświetlaczem HUD w oczach robi z ciebie chodzący komputer, nigdy niczego nie zapominasz, poziomem IQ przewyższasz każdego geniusza. Krótko mówiąc, jesteś idealnym przedstawicielem rasy ludzkiej.

Tylko właśnie, czy na pewno ludzkiej? Jesteś jeszcze ulepszonym człowiekiem, czy jednak maszyną z paroma biologicznymi pozostałościami? Gdzie przebiega granica, kiedy jesteś jeszcze człowiekiem, a kiedy przestajesz nim być? I czy te wspaniałe możliwości wynikające z modyfikacji będą warte utraty człowieczeństwa? Warto to przemyśleć, zanim rzuci się śmiałe "zmodyfikujcie mnie".

10.09.2019 18:26
Pan_pan
3
Pan_pan
6
Pretorianin

Modyfikacja ludzkiego ciała to nie jest utrata człowieczeństwa. Utrata człowieczeństwa jest gdy np. ktoś bierze do rąk karabin i strzela do innych ludzi albo karze wymordować ludność jakiegoś miasta w imię jakiejś chorej idei. Utrata człowieczeństwa jest znana od tysięcy lat, natomiast to, że np. wymienisz sobie serce na sztuczne, bo twoje ma wrodzoną wadę, lub że wymienisz sobie ręce żeby być bardziej efektywnym w pracy nie wpłynie w żaden sposób na utratę człowieczeństwa.

10.09.2019 18:35
R0dr1g3z
2
R0dr1g3z
0
Junior

Nie utracisz człowieczeństwa poprzez całkowitą modyfikację swojego ciała. Nadal będziesz człowiekiem tylko "metalowym" jeśli można to tak powiedzieć i tyle, ale na pewno nie będę już należeć do rasy ludzkiej po takich modyfikacjach tylko bym się zaliczał do rasy ... cyborgów, robotów? Coś takiego.

11.09.2019 09:44
Sir Anubis
1
Sir Anubis
7
Chorąży

Co w tym złego? Poszedłbym na wszystkie modyfikacje jakie opisuje Jerry :D

11.09.2019 09:50
Darkowski93m
😉
Darkowski93m
120
Generał

Może najpierw trzeba by odpowiedzieć na pytanie co definiuje człowieka ;)

11.09.2019 13:33
1
marcban
48
Pretorianin

Śmieszą mnie te banialuki o utracie człowieczeństwo bo ktoś będzie miał sztuczne ręce. Tzw. człowieczeństwo jest w mózgu a nie w nogach, rękach czy wątrobie. Zresztą nawet gdyby mózg był cały sztuczny w sensie fizycznym to dopóki jego "software" jest taki sam, to nic się nie zmienia.
No ale współczesne media głównego nurtu, spora część współczesnej SF i niektórzy współcześni "myśliciele" widać są na etapie starożytnych Egipcjan co to uważali, że mózg służy do chłodzenia krwi.
Po za tym nawet jeśli jedne gatunek zmieni się w drugi to co z tego? Co w tym złego że australopitek zmienił się w homo erectus? A ten później w homo sapiens? Na tym polega rozwój.

11.09.2019 13:36
marcban
48
Pretorianin

"Utrata człowieczeństwa jest gdy np. ktoś bierze do rąk karabin i strzela do innych ludzi albo karze wymordować ludność jakiegoś miasta w imię jakiejś chorej idei."
Dokładnie tak, tylko że do tego ludzie się przyzwyczaili. Większe emocje i bardziej "nowoczesne" jest straszenie cyborgami niż rzeczywistymi bestiami.

11.09.2019 13:40
szymkur125
48
Trapper

@Jerry_D
Takie pytanie czysto teoretyczne: Nawet gdybyś miał "utracić człowieczeństwo" jak to określiłeś, to co z tego? Dalej jesteś czującym, myślącym człowiekiem i nikogo poza bandą fanatyków pod tytułem " LuDzKiE cIaŁo JeSt IdEaLnE" nie będzie obchodził koncept "człowieczeństwa" w temacie modyfikacji ciała. Mając możliwość ulepszenia własnego ciała osobiście skorzystałbym z każdej operacji i ostatnie o czym bym myślał to "utrata człowieczeństwa", szczególnie mając takie bajery jak opisałeś.

12.09.2019 07:41
Sir Xan
😱
Sir Xan
97
Legend

Nie zapominasz też o kwestii umysłu i montujesz sobie w mózgu miniaturowy dysk twardy o pojemności kilku petabajtów i mikrokomputer kwantowy. To w połączeniu z wyświetlaczem HUD w oczach robi z ciebie chodzący komputer

Akurat tego nie chcę i nie potrzebuję! Zresztą po co ten HUD w mózgu? Nie lepiej jest mieć okulary z HUD lub telefon? Wolę widzieć świat w sposób naturalny i poczuć jak człowiek, a nie chodzący komputer.

np. wymienisz sobie serce na sztuczne, bo twoje ma wrodzoną wadę, lub że wymienisz sobie ręce żeby być bardziej efektywnym w pracy nie wpłynie w żaden sposób na utratę człowieczeństwa.

Prawda. A co innego, jeśli z powodu mechaniczne ciało nie jesteś w stanie odczuć niektóre emocji takich jak ciepło, łaskotki, dreszcze, smak i na dłuższy metę powoli zapominasz, jak to jest być człowiek. Żeby to zapobiegać, mechaniczne ciało musiało mieć sztuczne nerwy i czucie.

post wyedytowany przez Sir Xan 2019-09-12 07:50:14
16.09.2019 01:48
glublakk
0
Junior

marcban mówisz że śmieszą Cięte banialuki o utracie człowieczeństwa, bo ktoś będzie miał sztuczne ręce. No to poczytaj o teorii poliwagalnej. W 1994 Stephen Porges sformułował tezy teorii poliwagalnej opisującej działanie autonomicznego układu nerwowego. Autonomiczny układ nerwowy unerwia narządy wewnętrzne i w odróżnieniu od układu somatycznego działa niezależnie od woli. Dzieli się na układ współczulny (sympatyczny) odpowiadający za pobudzenie organizmu do walki i ucieczki oraz na układ przywspółczulny (parasympatyczny), który działa przeciwstawnie. Według teorii Porgesa rola autonomicznego układu nerwowego nie ogranicza się do fizjologii – ewolucja układu nerwowego człowieka odpowiada ze to, że zachowania społeczne i emocjonalne aspekty naszego funkcjonowania mają podłoże biologiczne, są więc w nas „wdrukowane”. Zjawisko Traumy, PTSD według tych teorii jest związane właśnie z mechanizmami funkcjonowania tej części naszego układu nerwowego. Czy cyborgizacja będzie możliwa bez poważnych konsekwencji psychologicznych -mając na uwadze badania kliniczne związane z amputacjami, traumami związanymi z prostymi zabiegami chirurgicznymi, szczerze w to wątpię. Czy będzie miała postać cyberpsychozy - trudno powiedzieć.

post wyedytowany przez glublakk 2019-09-16 01:51:10
10.09.2019 17:33
odpowiedz
1 odpowiedź
yoolec
12
Legionista

CYBERPUNK = WILLIAM GIBSON

10.09.2019 17:34
zanonimizowany1294004
0
Centurion

Gibson to tylko część gatunku tak jak i Tech Noir

10.09.2019 17:39
odpowiedz
2 odpowiedzi
zanonimizowany1294004
0
Centurion

Prawo Moore'a ma przestać być aktualne w okolicach 2050 roku.
Co do niemożliwości przewidzenia przyszłości nie wynika to z tego, że nie potrafimy zdobyć wszystkich danych z różnych dziedzin nauki o Wszechświecie, a z samej jego natury. Nigdy nie będziemy wiedzieć wszystkiego. Zasada nieoznaczoności Heisenberga nigdy na to nie pozwoli.

11.09.2019 09:42
Darkowski93m
Darkowski93m
120
Generał

Inaczej mówiąc mechanika kwantowa nie kieruje się żadnym determinizmem, aczkolwiek nie można wykluczyć, że czegoś istotnego nadal po prostu nie wiemy.

12.09.2019 07:35
Sir Xan
Sir Xan
97
Legend

Dlatego że ludzie są bardzo nieprzewidywalne i potrafią nie raz zaskakiwać.

10.09.2019 19:29
komandor_Tarkin
👍
odpowiedz
komandor_Tarkin
9
Legionista

Świetny tekst.

10.09.2019 19:49
Koyocisko
👍
odpowiedz
Koyocisko
20
Pretorianin

Ciekawy artykuł

10.09.2019 22:44
odpowiedz
hitman4727
2
Junior

Oby wszyscy redaktorzy byli tak zaangażowani w swoją pracę. Super artykuł.

10.09.2019 22:47
Hydro2
odpowiedz
Hydro2
124
Legend

Nie czytam, by się bardziej nie nakręcić. Zwlaszcza, ze ten Pan slynie z bardzo dobrej publicystyki :P

11.09.2019 08:43
odpowiedz
RBL
22
Legionista

Na prawdę fajny tekst i dużo odwołań do różnych źródeł - to mi się podoba. A tak moim zdaniem to augmentację zdefiniuje niedaleka przyszłość gdy w końcu znajdziemy bardziej wydajne baterie i sposób na efektywne przetwarzanie energii odnawialnej w małych przedmiotach lub wytwarzanie energii elektrycznej wprost z biologicznych narządów (o ile to w ogóle możliwe by np krew i składniki które przenosi zasilała nie tylko mięśnie ale i elektronikę). Dopiero to spowoduje że ludzie mogą odwrócić się od swojej natury i skusić na wszczepy. Dzis to energia-jej efektywne wytwarzanie i przechowywanie hamują w największym stopniu rozwój technologiczny. Jeśli tu nastąpi rewolucja, to nastąpi ona także w naszych głowach. Kto chciałby ładować swoją rękę kilka razy dziennie albo nosić plecak z baterią do jej działania? A może ktoś wpadnie na to jak zbudować "reaktor łukowy Tonego Starka"? Kto wie...

post wyedytowany przez RBL 2019-09-11 08:44:19
11.09.2019 09:48
Darkowski93m
odpowiedz
Darkowski93m
120
Generał

Każdemu kto rozmyśla czasami nad przyszłością rasy ludzkiej, nad pojęciem transhumanizmu, szeroko pojmowanym ulepszaniem naszego gatunku i skutkami, które się z tym wiążą polecam książkę Petera Wattsa Ślepowidzenie. Ciekawe spojrzenie na przyszłość ludzkości, a przy tym kawał świetnego science fiction.

11.09.2019 11:47
1
odpowiedz
1 odpowiedź
humman
17
Centurion

Co z tego że mechaniczna ręka będzię silniejsza niż zwykłą jak nie będzie w niej takiego samego czucia i sam pomysł dobrowolnej amputacji zdrowej kończyny jest absurdalny.
Współczesne protezy bioniczne może i fajnie wyglądają ale ludzie je noszący woleli by mieć swoje własne

11.09.2019 18:22
MaQMaK
MaQMaK
4
Chorąży

Zależy.
Może będzie to proteza, dzięki której czucie też będzie możliwe?
Przecież to jest do zrobienia.

12.09.2019 07:33
Sir Xan
odpowiedz
1 odpowiedź
Sir Xan
97
Legend

Jeśli chodzi o mnie, to nie śpieszę się na zmianie całe swoje ciało na mechaniczne i wolę być sobą. Zmienię przykładowe oczy na mechaniczne oczy tylko wtedy, kiedy moje oczy zaczną cierpieć na choroby takich jak jaskry (na szczęście nie mam) i już nie da się wyleczyć w żaden sposób.

Biologiczne, zdrowe ciało to "dar od Boga", który trzeba wykorzystać jak najlepiej.

Mam tylko nadzieję, że jak ta technologia będzie w naszym zasięgu ręku, to zwykli ludzie bez mechaniczne elementy nie będą w żaden sposób dyskryminowane i mechaniczne protezy nie będą "musisz mieć" do pracy tak jak odpowiednie wiedzy w dzisiejszych czasach.

@humman -> Mam podobne myśli co ty.

post wyedytowany przez Sir Xan 2019-09-12 08:14:35
12.09.2019 19:14
Darkowski93m
Darkowski93m
120
Generał

A chore, kalekie ciało to już nie jest "dar od Boga"? To od kogo? A może Bóg rozdaje każdemu różne "dary", w zależności od jego widzimisię? No chyba że za wątły i chory organizm też mam dziękować...
Cały temat ulepszania ludzkiego ciała to kwestia nas, ludzi, i naszych możliwości, naszej wiedzy, postępu nauki i technologii. Bóg nie ma tu nic do rzeczy. Jesteśmy my i to co będziemy potrafili zrobić. Tyle w temacie. Boga w tym nie ma. Jest jeszcze kwestia etyki, ale ona jest niezwykle "płynna" i zmienia się w zależności od czasów i okoliczności.

post wyedytowany przez Darkowski93m 2019-09-12 19:19:36
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze