Właśnie niedawno kupiłem PC, a dokładniej laptop gamingowy. Sprzedałem konsole i jestem bardzo zadowolony. Era konsol się kończy. Gry na wyłączność już nie istnieją. Ceny gier to szaleństwo. W abonamencie konsolowym jest dużo gier, ale większość to marne produkcje robione ,,bez serca”. Na kompie mam tańsze gry i nie muszę płacić za granie online. Kiedyś trzeba było kupić konsole, aby zagrać w „finale” czy last of us. Dziś jak chwilę się poczeka to gra wyjdzie na PC. Kryzys branży gamingowej to niestety fakt widziany gołym okiem.
Najpierw był Baldur, a później dopiero ta gierka zrobiła na mnie takie wrażenie.
Szybko przeszedłem i zapomniałem. Dobrze się grało. Z tego co widzę to niektórzy się zachwycają.
Podjarałem się jak była premiera. Kupiłem i zmarnowałem sporo czasu w tej grze. Teraz do tego nie wracam. To nadal nie WoW.
Strasznie dużo walki. Wiem, że tak miało być, ale i tak mnie to wkurzało. Jednakże grałem i dobrze wspominam.
Kłopoty w szkole. Przecięty kabel od kompa. Jakiś wstydliwy moment mojego dzieciństwa.
Miała klimat. Robiła wrażenie w swoich czasach. Dzisiaj też potrafi zaskoczyć.
Grałem jak miałem 9 lat. Był rok 1999 i nikt nie dyskutował o brutalności w grach. Moim przygodom w grze, przyglądał się tata i niecierpliwie czekał na swoją kolej.
Stan na rok 2016 - nikogo nie zabiłem. Jestem zdrowy psychicznie. Mam pracę i jestem normalnie funkcjonującą jednostką w społeczeństwie.
Jedna z pierwszych gier na kompa. Nie rozumiałem jej a podobała mi się. Z czasem zacząłem ogarniać to spodobało mi się jeszcze bardziej.
Tata mi kupił i kazał grać. Ja chciałem wtedy inną gierkę. Stanęło na tym, że grał tata i ja patrzyłem jak on gra. Po jakimś czasie i ja się przekonałem. Tylko ta część mi się podobała.
Chory byłem to mama pozwoliła zostać w domu. Grałem i mi się podobało. Był rok 2000...
Świetnie się grało w czasach kiedy to wyszło. Teraz nie wiem czy chciałbym pograć.
Świetnie się grało. Masa zmarnowanego czasu i nie żałuję żadnej z tych chwil.
Świetnie się bawiłem. Nie grałem wcześniej w żadnego FarCry stąd też nie przyłącze się do chóru narzekających.
Krótka jak cholera i dobra jak cholera. Multi kompletnie nie dla mnie. W singlu bawiłem się wyśmienicie.
Nie lubię jRPG. Nie lubię dużych otwartych światów, które wieją pustką i mają mało do zaoferowania. Co więcej to nienawidzę klimatów manga/anime.
Dziwi mnie to niezmiernie, ale uwielbiam tę grę. W produkcji tej jest coś magicznego. Te coś przyciąga mnie do eksplorowania świata i marnowania czasu przed konsolą.