Lewicową propagandę zazwyczaj widzą ci którzy historii to nie znają. Oczywiście, że podczas wojen światowych były takie kolorowe dywizje. Znajdziesz nawet zdjęcia żołnierzy.
Jeśli czytałeś o 92 dywizji piechoty to polecam doczytać, że o ile faktycznie nazwę wzięła od XIX wiecznej kawalerii, to w istocie była złożona z czarnych. Możesz o nich poczytać na świetnym profilu na FB "II wojna światowa w kolorze", albo najlepiej na anglojęzycznej wikipedii.
Kobiety w armii? No były, więc w czym problem? Choćby Pawliczenko. I mogły mieć najróżniejsze charaktery. Zwłaszcza, że historia feminizmu sięga XVIII wieku (a pewnie i wcześniej). W radzieckiej Rosji był nawet specjalny urząd dla kobiet i te brały czynny udział w kształtowaniu państwa. Także ta snajperka owszem, mogła mieć na luzie takie poglądy o jakich piszesz.
Najpierw poznaj temat, potem coś o lewactwie krzycz, bo to już się nudne zaczyna robić.
Chłopaki widzę nie wiedzą, że akurat to na co się powołuję w moim komentarzu to mało ma z Lockleyem wspólnego. On nie wymyślił jezuity Lorenzo Mexii, nie sfabrykował jego listów z XVI wieku, nie sfabrykował też dokumentów Matsudaira Ietada również z tego okresu.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że łatwo jest wierzyć w coś, co zgodne z poglądami, ale zacietrzewiliście się na punkcie współczesnego "historyka" przymykając oko na właściwe źródła, te pochodzace z okresu w jakim Yasuke żył. Reszta to interpretacje.
I jakby kolega (którego źródła to reddit i youtube xD) nie zauważył, to nie pisałem, że Yasuke to samuraj. Zaznaczyłem w wypowiedzi wyraźnie, że tu sprawy mają się tak samo jak w przypadku "białych" współcześnie uznawanych za samurajów. Są przesłanki, że byli kimś więcej niż tylko ciekawostką.
Kiedy w końcu nauczycie się ludzie, że źródła to nie wysrywy youtuberów czy prześmiewcze filmiki?
Historia mówi jasno, że o Yasuke wiemy cholernie mało, ale na tyle dużo, by wiedzieć że nie był to zwykły czarny niewolnik. Może była to tylko sympatia Nobunagi do niego, może był faktycznie pod wrażeniem jego skilli jako wojownika. Finalnie jako że to taka pusta karta, to wyjątkowo w serii wykorzystano ją do zapisania (protagonista w zasadzie nigdy nie był postacią historyczną).
O tym jak się zapowiada gra już się wypowiadać nie będę, bo wystarczy obejrzeć materiały żeby zobaczyć, że klapy to jednak nic nie zwiastuje.
A już kończąc wątek, serio wróćcie sobie do rozmów Desmonda z doktorkiem z pierwszego Asasyna. W jednej z nich mamy wytłumaczone jak działa historia w tym świecie. Czarny samuraj (a myślę, że już ustaliliśmy, że to tytuł dziedziczny, więc stricte samurajem Yasuke nie był, ale nie znaczy to, że nie miał żadnego znaczenia jak to koledzy sugerują) mógł więc w tym świecie się pojawić, jako ktoś wyjątkowy. Fabularną fantazję kupuję, zwłaszcza, że to będzie raczej maszynka do zabijania a nie ktoś kim będziemy skradać się w tłumie. Do tego aparycja ma budzić emocje wśród ludzi.
Finalnie też nie pomijajmy, że dostajemy Japonkę, bohaterkę która jest typową postacią dla tego kraju. I tak, historia wojowniczek w Japonii też jest bujna zanim tu jakiś pseudohistoryk wyskoczy z buntem wobec kobiet-wojowniczek.
Także mniej walki z wiatrakami. Jak widać wątek Lockleya w ogóle się w moich wypowiedziach nie pojawia ani się na niego nie powoluję, więc w kontrargumentacji możecie sobie to darować ^^
Czyli dlatego w liście jednego z Jezuitów z którymi Yasuke przybył do Japonii przeczytać można, że chodziła plotka o nadaniu mu tytułu tono? Wiemy też, że był wojownikiem, na pewno potrafił walczyć przed przybyciem do Japonii i że wpadł w oko Nobunadze. Kwesetia bycia samurajem jest taka jak z byciem sarmatą. To dziedziczna kasta, ale to tak jak z Williamem Adamsem najprawdopodobniej.
Z powodu poglądów politycznych ignorujesz sporo faktów na temat Yasuke.
Twierdzenie, że gracze z Japonii są wkurzeni na Ubi to też gruba przesada. Sam czytam ciągle jak to gracze plują na tę część AC (co zabawne - przed premierą, a gra za[powiada się dobrze, więc jak zwykle politycznie ktoś się zafiksował) ale nie sądzę, by to się przełożyło finalnie na finansowe wyniki. Głównie dlatego, że ta gra wcale nie zapowiada się tragicznie. Ba, wydaje się, że będzie to cholernie dobry Assassyn.
Zauważyłem też, że zawsze trzeba zarzucać drugiej stronie, że wyzywa od rasistów i nietolerancyjnych... tylko ciężko tego nie napisać, kiedy ludzie rzygają na produkcje z powodu posiadanego wątku LGBT, reprezentacji jakiejś niebiałej grupy. Ale ten wątek pomińmy, bo co najistotniejsze...
AC tworzy własne historyczne lore od zawsze. Już w pierwszej częsci powiedziano wprost, że to nie znana przez nas (Desmonda ale i tez graczy) historia jest tą prawdziwą. To animus przedstawia wydarzenia, jakie się wydarzyły. To co my czytamy, oglądamy to fikcja, sfabrykowana żeby nami manipulować, żebyśmy nie poznali całej prawdy. Tak, teorie spiskowe od poczatku towarzyszyły tej serii, ta tajemniczość i fakt, że wiemy mało. Także nie, Ubi nie musi być w 100% poprawne historycznie. O ile w kwestii strojów itd. dobrze by było, bo to nie jest coś istotnego do ukrycia i zatuszowania, tak w kwestii wydarzeń... cóż, tu już można poszaleć.
Gry które stawiam gdzieś wśród tych ulubionych mają dwie wspólne cechy;
*niepowtarzalny klimat
*świetną muzykę
Z dotychczasowych części Dragon Age'a wszystkie się w to wpisują. Inkwizycja od uruchomienia i motywu z menu głównego kupiła mnie.
Tak, to kontynuacja uniwersum które uwielbiam, więc obiektywny w ocenie nie będę. Fabularnie obserwujemy konsekwencje wydarzeń z poprzednich części, poznajemy tajemniczy zakon który przewijał się już w dwójce, spotykamy starych przyjaciół którzy już w Origins się przez ekran przewinęli.
Graficznie się broni, walka daje satysfakcję, choć stopniowa jej zmiana z w pełni taktycznych starć znanych z pierwszej części do bardziej zręcznościowych z Inkwizycji może szokować.
Wbrew powszechnej opinii bardziej wymęczyły mnie znaczniki z Wiedźmina niż te z Dragon Age'a. Jak na 2014 rok może mapa wydawała się za duża, ale finalnie... cóż, wcale taka nie jest, nawet to Zaziemie zdaje się nie przytłaczać, a fetchquesty choć są, to nie przeszkadzają. Równoważą je poprawnie wykonane, wciągające zadania pogłębiające lore świata, a tym własnie ta seria stoi.
Rozbudowa twierdzy, rozmowy z towarzyszami, angażujące starcia, eksploracja lokacji, różnorodne lokacje, romanse, wojenne narady (niepozostające bez konsekwencji) i cudowna muzyka nie pozwalają mi wystawić grze innej oceny niż 9,5/10. Zbyt dużo czasu z tą częścią spełniłem i zbyt dobrze się bawiłem, by krzywdzić ją niższymi ocenami. Wciąż, to perspektywa fana uniwersum.
Grałeś w pierwszego Asasyna? Rozmowa z doktorkiem nie wyjaśniła czemu historia przedstawiona w grach różni się od historii nam znanej? Nie? To wracaj do materiału i się dowiedz, bo w kontekście serii AC nie ma mowy o fałszowaniu historii. Lore świata zakłada, że to właśnie ta znana nam historia jest sfałszowana, a prawdę przedstawia Animus.
Dalej, kwestia Yasuke jest o tyle ciekawa, że w listach jezuity z którym przybył pisano nawet, że mieszkańcy szeptają między sobą, że Yasuke może dostać tytuł lorda. Nie ma w 100% pewności czy Yasuke był samurajem, ale wystarczająco, żeby podejrzewać, że nie był zwykłym niewolnikiem i to absolutnie wystarczy.
A muzyka, to zwykła trailerowa, kiepska ścieżka dźwiekowa, w grze dostaniemy klasyczne dobre motywy i na tym polu seria nie zawiodła chyba nigdy.
Trochę obiektywizmu, bo argumenty masz takie, jakbyś marzył o tym, aby gra która się dobrze zapowiada nie wypaliła. I to dyktowane jak widzę poglądami politycznymi.
Ale że co? Zagrasz przymusowo kobietą to ci testosteron spadnie? Zagrasz czarnym to się pigmentacja zmieni? O cholerę chodzi. Jeśli chodzi o immersję to kobieta wojownik w Japonii to akurat coś historycznie znanego, jeśli zaś chodzi o utożsamianie się z postacią, to jednak nie wiem czemu łatwiej komukolwiek miałoby utożsamić się z Azjatą niż z czarnym albo, tu się jednak rozchodzi wszystko o to jak napisana będzie postać, a tego nie wiemy. Krytyka nowego Assassyna zanim jeszcze wyszedł jest tak nieudolna, że aż wyczuwalne są w niej polityczne upodobania krytykujących zamiast jakiejś giereczkowej wiedzy xD
Satysfakcję dawało choćby rozbudowywanie miasta, tę walkę którą krytykuję post wyżej też lubiłem, mimo że przechodząc drugą część zaraz po pierwszej momentami czułem znużenie.
Ogólnie jeśli być hejterem Ubisoftu, to za faktyczne błędy. Choćby aferę z The Crew, kontrowersje z wypowiedziami choćby w kwestii własności gier czy brak kolejnego Raymana w 3D!
Nigdy nie pojmę jakież to postacie zostały dobrze w AC2 napisane. Powtarzalne misje, szarobura grafika, nadal brak możliwości skradania się w skradance i masowe zabijanie przeciwników czekających grzecznie w kolejce by zaatakować.
W swoim czasie to była dobra gra ze względu na klimat, sporo ulepszono względem poprzedniej części, ale zachwyty i peany są na wyrost.
Spójrzmy obiektywnie, taka Odyssey miała dobrą historię rodzinną, a Nikolaos ze Sparty, Alibiades czy Barnabas zapadają w pamięć bardziej niż wujek Mario czy siostra głównego bohatera.
Samo Shadows zaś nie zapowiada się na typową opowieść o zemście. Na pewno wysuwa się na pierwszy plan historia o przebaczeniu. Co dalej? Zobaczymy. Narzekanie po tym klipie to skrajna głupota, bo de facto nic nie pokazano.
recenzją na GOLu się nie sugeruj, grafikę ocenić mozna po screenach, jest demko do ogrania, fabuła nie jest nijaka, trzeba wziąć poprawkę na gatunek o jakim mówimy. Metroidvania = często miałka, pretekstowa fabuła, tutaj historia jest "jakaś".
Gra jak najbardziej udana i 6 czy 7 to stanowczo za mało, bo mówimy tu o jednym z lepszych tytułów w tym gatunku i genialnym powrocie serii Prince of Persia.
Gdy Mikołaj chory do gry wkracza Jesse Faden z gry Control. Choroba Mikołaja to jakaś anomalia, a sytuację uratować może tylko Federalne Biuro Kontroli. Ze swoimi mocami Jessie bez problemu nakieruje prezenty do kominów, doleci tam, gdzie mikołajowe sanie się nie zmieszczą i uratuje święta. Kto inny lepiej pokieruje elfami niż dyrektorka z prawdziwego zdarzenia?
Święta... Tylko w Hogwarcie! Zaproszony przez głównego bohatera gry Hogwarts Legacy do Hogwartu i okolicznego Hogsmeade świąteczny okres spędzić mógłbym pijąc pod Trzema Miotłami kremowe piwo, obserwując świece nad stołem w Wielkiej Sali podczas świątecznej uczty przygotowanej przez skrzaty, latając na miotle pośród opadających płatków śniegu, ozdabiając choinkę za pomocą czarów (obowiązkowa Wingardium Leviosa by na czubku zamieścić gwiazdkę!). Iście rodzinna atmosfera we wspólnym pokoju, pięknie przystrojonym, gdzie słychać trzask drewna w kominku podczas gdy tuż za oknem panuje zimowa zawierucha.
Szkolny chór spiewający jakieś pastorałki, magiczne prezenty, słodycze, w tym czekoladowe żaby czy fasolki wszystkich smaków w świątecznym wydaniu (marcepanowe, o smaku ciastek korzennych czy śniegu!). Święta w świecie Harrego Pottera są w istocie magiczne!
Ori and the Blind Forest - Kevin tęskni za mamą tak jak główny bohater, jest dzielny i pokonuje wiele przeciwności. Utożsamia się z głównym bohaterem, więc tym bardziej wciąga się w rozgrywkę i zapomina o smutnym świecie który go otacza.
Do świątecznych porządków nadaje się nikt inny jak drużyna z Dragon Age: Origins.
Alistair który podczas trudów rozbawi swoimi sarkastycznymi komentarzami,
Wynne która zadba o atmosferę i spokój, gdy już frustracja przy sprzątaniu weźmie górę,
Sten ze swoim poczuciem obowiązku odwali najcięższą robotę (to jemu przypadnie lepienie pierogów!),
Morrigan na pewno znajdzie sposób żeby odpowiednio doprawić potrawy i zaskoczy czymś egzotycznym na stole (wszak wychowała się w lesie!),
Leliana będzie nam śpiewać kolędy i zajmie się sprzątaniem, bo kto jak nie łotrzyk dostanie się w każdy kąt gdzie pająki zaplatają swe sieci!,
Zevran zajmie się ubieraniem choinki na styl antivański,
Oghren zaś napędzi najpyszniejszego i najmocniejszego krasnoludzkiego bimb... znaczy się kompotu!
I oczywiście Ogar Mabari, będzie nam wesoło merdał ogonkiem w rytm kolęd, ale pieskowi leniuchowanie można wybaczyć
Zapewne każdy kto grał w Disco Elysium pamięta występ jaki dał główny bohater w Whirling-in-Rags. Pełen smutku śpiew to niemal definicja Harriera Du Bois.
Wiemy że wiele przeszedł, więc na wspólne kolędowanie nadaje się jak nikt inny. Zasłużył, by ktoś spędził z nim świąteczny czas, a i kompanem do śpiewania będzie idealnym, bo głos ma potężny. Wspólne kolędowanie na pewno poprawi mu humor, a i dla Kitsuragiego i Kuno znajdzie się miejsce.
Uwielbiam ten serial, oglądając go miałem wrażenie, że to coś aż nazbyt odważnego jak na Netflixa, bo z odcinka na odcinek był coraz bardziej szalony (mogło się tak wydawać przez fakt, że główną bohaterkę pewnie wielu z nas kojarzy z Disneya).
Ale hej, mi się Wiedźmin też podobał, a to podobno w internecie zakazane i raczej świadczy o tym, że słabo się znam.
A mimo wszystko śmiało powiedzieć mogę, że nie, Fatty Patty nie przyczyniła się do problemów Netflixa. Rekordy oglądalności biją tak popularne seriale jak Bridgertonowie, wspomniany Wiedźmin czy Lupin. Netflix zwyczajnie zagalopował się ze swoją polityką, czuć tu korporacyjną chciwość. Dużo dobrych produkcji jest kasowanych, obiecujące seriale dostają jeden sezon i sayonara, a my, oglądający straszeni jesteśmy podwyżką cen.
To że szanowny autor nie jest designerem i nie wie jak się buduje drzewka postaci to wiadome, ale jakieś januszowe "a ja nie wiem czego się ciri ma uczyć ugabuga" to można zostawić na spotkania ze znajomymi a nie na artykuł. No sorry, ale oczywiste, że nie wiesz jak miałoby wyglądać designowanie całego systemu levelowania i drzewka umiejętności, tak jak zapewne nie wiesz jak zrobić model Ciri albo zaprogramować zachowania NPCów xD
Oczywiście gdybania w całym artykule dużo, konkretów standardowo jedno czy dwa zdania. Że też nadal się łapię i wchodzę tutaj, żeby coś przeczytać. Tak w kontekście Wiedźmina to CD Action ma zdecydowanie ciekawszy tekst na stronie odnośnie tej grafiki promującej produkcję.
Nie do komentujących winno się mieć pretensje, a do piszących artykuły tutaj.
Bo co robi Dear Esther, dzięki któremu dostajemy całkiem sporo spacerowych gierek obok Pillars of Eternity, będące jedynie klasycznym RPGiem (które wcale nie umarły, zwłaszcza, że bodajże w 2013 dostaliśmy odświeżone Wrota Baldura 2).
Braid obok Cyberpunka? Tego samego Cyberpunka, który ani niczego odkrywczego nie zaprezentował i pokazał, że marketing i nakręcanie hajpu może odbić się czkawką?
Wiedźmin 3? Czy serio jakiekolwiek RPG akcji podążyły tą ścieżką poza Asasynami? Dojrzałe podejście do questów pobocznych to coś co i przed Wiedźminem miało miejsce.
Trafiony punkt tutaj dotyczy tylko serialu i spopularyzowania uniwersum na świecie, ale to akurat kwestia do pominięcia z racji tematyki artykułu.
Branża się zmienia, w arykule wymieniono sporo gier które rzeczywiście wytyczyły jakieś nowe ścieżki (nie wymysliły koła na nowo oczywiście). Ale sam brak na liście ojców symulatorów, wspomnienia o renesansie City Builderów, gier odcinkowych od Telltale (chociaż to też na wyrost) boli.
To temat trudny, a wydaje się po macoszemu potraktowany.
A informacje o postępach choćby w przypadku Odyssey to nic? Bardzo fajna praktyka Ubisoftu, dostajesz info o postępach i w sumie nie wiem jak autor artykułu (nawet nie czytam kto, bo żenujący poziom jak zwykle xD) dopatrzył się w tym czegoś negatywnego.
Poważna strona o grach pisze o firmie która przygotowuje pieczołowicie swoje światy za każdym razem (i nawet niech nikt się nie próbuje kłócić), ostatnimi czasy odświeża formuły (Assassins Creed od 2017 roku, co więcej Valhalla wprowadzająca powiew świeżości. Recykling animacji czy niektórych assetów to nie kopiuj wklejka), tworzy świeże produkcje (Immortal Fenyx Rising), eksperymentuje (Watch Dogs Legion)
Teraz czeka nas kolejna rewolucja w Asasyńskiej serii, być może ogrywamy teraz ostatniego "klasycznego" Far Cry'a, czeka nas Beyond Good and Evil 2.
Halo Gry-Online, mówimy tu o ludziach którzy dali światu Raymana czy Prince of Persia. Jeśli mówimy o twórcach AAA to właśnie Ubisoftowi można zaufać. Ale rozumiem, kolejny już artykuł na ten temat, kliknięcia się zgadzają. Bo po być poważnym medium o grach, jak można stać się ściekiem.
Ględzenie o przekupywaniu i sianie zamętu jest karygodne, ale... poważnie to jest poziom odpowiedzi redaktora serwisu? Po cholerę te przepychanki w komentarzach, już lepiej byłoby nasmarować artykuł o korupcji w branży growej, żeby i porządnie reprezentować serwis, a jednocześnie odpowiedzieć graczom, którzy wiedzy dużej nie mają.
Rozumiem odpowiedzieć na komentarz, ale panie redaktorze, pan to nawet pod postami innych użytkowników o swoim oponencie musi wspominać. Nie jest to ani dojrzałe ani dobrze widziane przez odbiorców.
Żenujące to jest wciskanie wszędzie silnych i niezależnych mężczyzn, w których wciela się przegryw bojący się do kogokolwiek odezwać xD
Dostajemy od cholery dobrze napisanych postaci kobiecych w ostatnich latach i zawsze musi wybuchnąć gównoburza, bo ktoś nie może znieść "grania babą" i ma wyobrażenie o kobietach jako hasających po łące na bosaka, zrywających kwiaty, delikatnych istotach. Wreszcie mamy nieprzeseksualizowane bohaterki, które istnieją po coś więcej niż żeby przyciągnąć przed ekran nastolatków, posiadające charakter i niestereotypowe cechy. Tylko co z tego, skoro wam to cięzko dostrzec, bo tak naprawdę nie jest problemem to jak napisana jest postać przez twórców, po prostu boli was, że to silna kobieta, odbiegająca od waszego światopoglądu.
Zadnia poboczne są opcjonalne, pytajniki tym bardziej. Jeśli widzisz na horyzoncie fort do podbicia w Odyssey, to nie musisz się męczyć wybijając przeciwników. Podbój Hellady to dodatek do gry, absolutnie nie wpływa na fabułę. Ale jezeli wsiąkniesz w świat gry, to wiadomo, że nie chcesz biegać bez celu i oto masz przed sobą szereg aktywności do wykonywania (nawet jeżeli są to generyczne questy z tablicy ogłoszeń czy zadania tworzone przez społeczność)
Co do Skellige... No nie, to że nie ma kontentu który mógł się pojawić to nie powód, żeby grę krytykować. Fakt, przestrzeń między wyspami można wypełnić lepiej niż poprzez dodanie paru znaków zapytania z kiepskiej jakości lootem, ale nikt nikomu nie każe tego robić. Wiesz czego się spodziewać = świadomie możesz podjąć decyzję o pominięciu danej aktywności.
Powtarzalność to swoją drogą jedna z cech charakterystycznych dla gier w ogóle. W grach Ubi światy są ogromne, fabuła ciągnie nas przez nie żeby zaprezentować to co w nich najlepsze: odtworzony fragment świata z danego okresu historycznego, logiczne więc, że i te aktywności mogą nużyć. Bo nie to, że samych aktywności jest mało czy są źle zadesignowane (Orlog z Valhalli, Bitwa na rymy, pijackie potyczki, układanie stosów kamieni, najazdy) a zwyczajnie w tak dużych światach stają się powtarzalne. Co nie czyni ich złymi. Jeśli po piątym razie zrobią się nudne, to po prostu ignorujesz.
Na Boga, przecież nigdzie nie jest powiedziane jak długie będą przygody które odegramy w Infinity, a to co Ubisoft robi to najlepsze co może przydarzyć się serii. Literalni dostaniemy do ręki coś w rodzaju Animusa, prawdziwie Asasynową platformę z której odpalimy różne kampanie. To ogromna szansa na rewolucję w serii. Kolejną i mam nadzieję znów udaną.
Swoją drogą oni zdają sobie sprawę, że ich gry są za długie, stąd choćby zmiana formuły w Valhalli, do której śmiało można wracać po dłuższym czasie dzięki konstrukcji fabuły.
+ Drogi twórco artykułu, jedna uwaga. W grze wcale nie trzeba spędzać dużo czasu, nawet w Odyssey. Nie każdy znak zapytania trzeba zaliczyć, nie każdy sekret wart jest odkrycia, nie każde zadanie poboczne należy wykonać. Jako gracz trzeba to sobie uświadomić, może poczytać trochę o designie gier, żeby wiedzieć jakie sztuczki twórcy stosują żeby nas przykuć na dłużej do ekranu. To tak jakby narzekać na to, że Skellige w Wiedzminie Trzecim jest nudne, bo dużo pytajników jest na mapie. A przecież jedno z drugim nie ma za wiele wspólnego i pominięcie części znaków zapytania nie zrujnuje gry.
Moda na hejtowanie Ubisoftu dalej trwa widzę. A w rzeczywistości dostarczają solidne gry, potrafią je łatać i oczywiście można czepiać się ich kopiuj wklejek, ale jeśli rzecz się o assety rozchodzi, to sytuacje takie mają miejsce wszędzie, nawet w bajkach Disneya. A jeśli mowa o rozgrywce, to Ubi ulepsza po prostu sprawdzone formuły. Ostatnio pokazują też, że nowych mechanik wprowadzać się nie boją, więc kwicz tam dalej kolego, a karawana będzie pędziła.
Nie podoba się to zignoruj? No nie, to tak nie działa. Nie bez powodu istnieje sekcja komentarzy i możliwość oceny artykułu (kciuki tuż nad pierwszym akapitem jakbyś nie zauważył).
Negatywne komentarze mają ogromny sens, dają serwisowi wskazówkę w którą stronę płynąć. Po to właśnie oceniamy, żeby pokazać jakie są oczekiwania. I do tego można się dostosować lub nie.
Panie premium, naprawdę proszę nie pouczać użytkowników jak powinno wyglądać poruszanie się po sieci.
P.S. Sam artykuł spoko, GOL to serwis przede wszystkim dla graczy, a graczem być może i Pani Halinka lat 70 jak i Oskarek lat 7, dla których wiedza odnośnie usuwania historii przeglądania mogła być zupełnie obca. Takich osób jest tu mało, jednak nie ma co się na to obrażać, nie bądźmy jak Janusze którzy w pracy nie dzielą się wiedzą z nowymi, bo przecież "mnie nikt nie uczył kurrrła"
Ażeby młodzi się nie nudzili, mogli troszkę porywalizować, przechodzić grę na zmianę (albo po turze) i żebym i ja z nimi bawił się świetnie zainstalowałbym im klasyczne Wormsy!
Gra która się nie zestarzała, a opcji rozgrywki mnóstwo!
Bo jak już wyżej powiedziane, można tradycyjnie rywalizować, każdy tworzy własną drużynę zabójczych robali i do boju!
Można też podejść inaczej i stworzyć wspólną grupę, każdy steruje jednym stworzonym przez siebie robalem i walczymy z komputerem.
Zabawa na długie godziny, dużo humoru (święty granat czy latająca owca!), rywalizacja lub współpraca, zależnie od wybranej ścieżki i sympatyczne robaczki komentujące wydarzenia na ekranie... młodym na pewno by się spodobało!

Jest zima, za oknem śnieg i szarość, a ty chcesz poczuć wakacyjny klimat i dotyk ciepłych promieni słońca na skórze?
Włącz Assassin's Creed Origins. Gorący Egipt czeka zarówno na tych, którzy uwielbiają wypoczywać kąpiąc się w podgrzanych słońcem wodach Nilu (uwaga na krokodyle!) jak i na wielbicieli aktywnego podróżowania.
Możesz wspinać się na piramidy i patrzeć na piękne pustynie z ich szczytu, podziwiać galopujące stada antylop uciekających przed lwami, spoglądać na półnagich (bo istotnie, temperatury tu są baaardzo wysokie!) mieszkańców Egiptu i rozkoszować się padającymi z góry promieniami słońca, które dają tak ogromną dawkę witaminy D3, że wystarczy na lata.
Przeciwieństwem zimowego śniegu jest suchy piasek! Tutaj dostaniesz go aż nadmiar, nawet w postaci burz piaskowych!
Jest tak gorąco, że zamiast jeździć konno przesiądziesz się na wielbłąda! Z powodu wysokich temperatur nie raz doświadczysz zjawiska fatamorgany. Będziesz zmuszony zasłaniać twarz, nie dlatego, że jesteś Assassynem który zabija z ukrycia, a dlatego, żeby nie odczuć gorąca jakie spływa z nieba!
Zresztą czym są słowa wobec obrazu! Słońce? Jest! Piasek? Tak! A w tle nikt inny jak sam Ra, Bóg, jakżeby inaczej, Słońca!
Dlatego dłużej was chyba przekonywać nie muszę, jeżeli myślicie o przeniesieniu się w ciepłe miejsce w środku zimy, a nie macie pieniędzy na daleką podróż, Assassins Creed Origins to wybór nie tylko idealny, ale też obowiązkowy!
Gnomy zdecydowanie. Znane ot choćby z prozy Sapkowskiego czy gier z uniwersum Wiedźmina.
Dlaczego? Ponieważ gnomy to stworzenia o cholernie zręcznych paluszkach. Z kawałka patyka i błota ukręcą helikopter, więc na materiały do budowy zabawek Święty Mikołaj pieniążków dużo nie wyda.
Jako, że zmysł architekta posiadają, na tworzeniu się znają, to i jakościowo wykonane przez nich prezenty będą na wysokim poziomie.
Podsumowując: stosunek cena do wykonania 10/10, zadowolenie gwarantowane i gnomi znak jakości!
Zielony kolor w święta? Od razu na myśl przychodzi choinka!
Czerwony? Święty Mikołaj i nos Rudolfa!
Biały? Nazbyt oczywiste, śnieg, którego swoją drogą ostatnimi czasy brakuje.
Żółty? Gwiazda! I Betlejemska i na choince i jakikolwiek inny punkcik na niebie którego w dzieciństwie wypatrywaliśmy.
Czarny? Czarny to też w sumie kolor świąteczny, bo i węgielek czasami lądował pod choinką i telewizor zazwyczaj
czarnego koloru jest (co świątecznego w telewizorze? Ano to, że Kevin sam w domu na czymś oglądany być musi!)
Wykluczać można jeszcze długo. Ale odpowiadając na pytanie, kolorem który szczególnie psuje święta jest kolor brązowy. Jak piasek, którym zasypywany jest śnieg żeby drogi były przejezdne i zamiast białego puchu za oknem oglądamy piaskownicę. Jak błoto które powstaje w czasie świąt, bo jeśli już cokolwiek pada, to śnieg z deszczem, tak bardzo rujnujący atmosferę jaką znamy z dzieciństwa. Brąz przywołuje też skojarzenie z ziemią, a więc tym po czym stąpamy (a więc ze stabilnością a wręcz normalnością). Święta zaś mają być czasem oderwanym od codzienności, czasem magicznym, dlatego jeśli przypatrzeć się symbolice tego koloru, odstaje on od świątecznego okresu. Na tyle mocno, że innego koloru wskazać nie przystoi
Innym przykładem jest scena w której Geralt dowiaduje się od Renfri o niedawnym zwycięstwie Calanthe pod Chociebużem bodajże. To samo wydarzenie (już jako wspomnienie sprzed wielu lat) zostaje przywołane w wątku Ciri. Także już w pierwszym odcinku wiemy, że linie czasowe są różne.
Dlatego dziwnym było przeczytać później, że nie wiadomo co kiedy się dzieje, bo zostało to jasno wyłożone. Kwestia tego, że jeśli serial momentami bywa nużący (a niektóre odcinki Wiedźmina rzeczywiście czasami takie były, mimo, że serial w moim odczuciu bardzo przyjemny), to i skupienie się gdzieś gubiło
Takie przedstawienie czasu akcji jest jednak lepsze niż napis z rokiem wydarzeń, co jest cholernie często stosowane
Redaktorem to zostać może każdy, a przynajmniej każdy ma możliwość. Na samym dole jest taka ładna zakładka "praca". Ale faktem jest, że jakościowo publicystyka na GOLu to spore "xD"
Z nieco ambitniejszego kina superbohaterskiego wymienić należałoby Freaks z 2018 roku. Film trzyma w napięciu od samego początku, momentami przypomina X-Menów, momentami Cloverfield Lane 10, ale absolutnie nie zrzyna chamsko w tych produkcji. Z superbohaterskich pozycji ta jest moją ulubioną i polecam każdemu
RPG nie działa tak, że zawsze sam sobie decydujesz w kogo się wcielasz. Nawet jeśli bohater jest z góry narzucony, to jeśli masz możliwość odgrywania tej postaci mówimy o grze RPG (Zresztą zdefiniowanie RPG to temat rzeka)
W każdym razie postać Kassandry jest kanoniczna tylko dlatego, że twórcy tak nam narzucili. Tyle. Z perspektywy całej serii, jeśli w przyszłych częściach mielibyśmy zetknąć się z bohaterem Odysei zetkniemy się właśnie z Kassandrą. To słabe, bo są fani Alexiosa, którzy woleliby żeby to on był wspomniany w asasynowym uniwersum.
A że historycznie to wszystko się nie klei... to przecież AC! Tutaj uproszczeń, zmian czy nawet przekłamań troszkę było. W tym uniwersum to norma, ale to kwestia przestawienia się z patrzenia na AC jako gry która wiernie odtwarza historię na grę, w której twórcy tą historią się bawią. I może znacznie ważniejsze staje się odwzorowanie świata w jakim toczy się akcja niż prezentowanie bohaterów z kart historii.
W każdym razie, w postawieniu na żeńską bohaterkę nic złego nie ma. Żałosne jest, że Ubi ma z tym taki problem. Nikt by się nie obraził gdyby Eivor był facetem, nie obraziłbym się gdyby był kobietą. Ale kiedy pojawia się opcja wyboru a nawet zmiany bohatera w dowolnym momencie coś mi zaczyna śmierdzieć, bo wczucie się w świat (ta wyżej wspomniana RPGowość) zaczyna się dla mnie burzyć.
No ale serio wybór był zbędny, skoro bohaterem kanonicznym jest Kassandra. To, że chłop wybiera chłopa jest częste, ale nie byłoby marudzenia gdyby można było grać tylko Kassandrą. Jeśli ktoś miałby z tym jednak problem, to prawdziwy problem ma ze sobą
Oh, jaki ten Netflix zły, bo lewicujący. Serio, z polityczkarstwem to idź sobie gdzie indziej
Ależ serial jest zrozumiały, wielokrotnie w odcinkach dowiadujesz się w jakim czasie się dzieje akcja. Tylko w Wiedźminie praktycznie zawsze wynika to z dialogów, dlatego mogło umknąć
Święta są idealnym czasem dla przemierzającego światy Eredina, podróżującego ze swoim orszakiem. Wszak wigilijny, suto zastawiony stół i ciepła atmosfera mogą być dla niego okazją, by wypocząć i urządzić ucztę w zasadzie bez jakiejkolwiek trudności. Ktoś pamięta jak w Kaer Morhen zamrożono wiedźminów i ich sojuszników? Tutaj byłoby tak samo. Dziki Gon pojawia się niespodziewanie, niczym gość, z którym według tradycji należy podzielić się posiłkiem, skuwa lodem wszystko wokół i przystępuje do jedzenia. Z resztą zapasów, których nie zmiesci w swoim elfim brzuchu ucieka przez portal. A my, powoli rozmrażamy się dzięki ciepłu bijącemu od kominka, wolni od świątecznego obżarstwa.
Z życiowego doświadczenia wiem, że każda odpowiedź na tego typu pytanie będzie niesatysfakcjonująca, błędna.
Kiedy koleś w szaliku cię zaczepia i pyta za kim jesteś tak naprawdę nie chce usłyszeć kogo wspierasz, komu kibicujesz. Chce sprowokować. Dlatego jedyna słuszna reakcja, to zignorowanie pytania, pewność siebie i odpowiedź która zwali go z nóg i pozwoli ci odejść w spokoju.
Więc kiedy mężczyzna w szaliku pyta czy jestem za Gromowładnymi czy Cesarskimi odpowiadam pytaniem.
- "Czy w życiu zrobiłeś coś, z czego byłeś naprawdę dumny, przyjacielu? Coś, co zrobiłeś Ty, nie inni ludzie, nie Gromowładni czy Cesarscy?"
I niezależnie jak bardzo wściekły będzie, ziarno zostanie zasiane. Pojawią się w jego głowie wątpliwości.
Będzie zmuszony do odpowiedzi, bo gdyby tego nie zrobił, okazałby słabość. Pokazałby samemu sobie, że nie jest niczego wart.
To idealna okazja żeby zadać mu kolejna serie pytań, zasugerować, że idąc ze mna, nie za jakimiś tworami, przez które cierpią niewinni, wreszcie będzie mógł powiedzieć samemu sobie, że jego życie ma znaczenie.
Bo ślepe podążanie za ideą której zrealizowanie wiąże się z rzezią tych, którzy chcą po prostu żyć, nigdy nie będzie słuszną ścieżką.
Mężczyzna w szaliku, którego głównym celem było sprowokowanie mnie do bójki, jest człowiekiem prostym. Przekazanie mu, że obie strony nie walczą dla niego, a dla władzy i wpływów sprawi, że już więcej nie zada podobnego pytania.
Co więcej, w tym momencie stanie się pierwszą osobą, którą zwerbuje do walki o kraj porzuconych, tych, którzy na wojnie między Gromowładnymi a Cesarskimi cierpią najbardziej.
Bo nie oszukujmy się, każdy konflikt jest zły, a kiedy krzywdzi się ludzi niewinnych, nie wolno stać z boku i wie to nawet ktoś, kto jest gotów pobić cię tylko dlatego, że kibicujesz złej drużynie.
Fahrenheit, zdecydowanie. Zima w tej grze była niemal namacalna. Czy ktokolwiek pamięta tych bohaterów opatulonych od góry do dołu? Ten śnieg, padający za oknem kawiarni, w której rozgrywa się pierwsza grywalna scena? Wieści z radia czy telewizji o potęgującym sie chłodzie? Scene w której pod pewna postacią załamuje się lód? I co więcej atmosferę, dołującą, depresyjną, tajemniczą... To tylko potęgowało chłód, który bił z ekranu. Gra jest ponura i na kazdym kroku podkreśla, że zima to szarość, chłód i smutek. A angażuje tak silnie, że można to odczuć na własnej skórze. To właśnie siła immersji.
A co najważniejsze, zima w Fahrenheicie to zima którą zna każdy z nas. Zima z jaką moglismy się zetknąć. Taka, przez którą autobusy spóźniają się dwadzieścia minut, a my stoimy na przystanku z mokrym, czerwonym nosem, pokryci śnieżna pierzyną, drżąc, powoli tracąc czucie w palcach. Znacie to uczucie? To właśnie jest Fahrenheit.
Otóż w średniowieczu (no ale umówmy się, że Westeros po prostu przypomina średniowiecze, a nie oddaje jego realiów 1:1) zdarzało się i to nierzadko, iż zamiast gnić w oblężonym mieście, gdzie trzeba zwracać uwagę na takie rzeczy jak żywność, gdzie część wojsk musi być w spoczynku co jakiś czas, gdzie psychikę obciąża myśl, że w każdej chwili wróg może zaatakować, lepiej po prostu wyjść przed mury i wydać przeciwnikowi bitwę. Rozstrzygnąć starcie szybko i skutecznie, zamiast wplątać się w wielomiesięczne oblężenie, w trakcie którego armia będzie zmęczona i przerażona (strach przed smokiem robi swoje).
Dlatego ZL wyszła przed mury, za plecami mając łuczników i skorpiony. Tak po prostu było lepiej, niż gnić w środku zamku, czekając aż przeciwnik znajdzie dobry moment do natarcia.
A odpowiadając jednemu użytkownikowi wyżej:
Dany nie zapomniała, to że D&D tak powiedzieli, to słaba obrona tego co się wydarzyło. Żaden człowiek nie zapomniałby o wrogu, kiedy jedzie aby z nim walczyć xD Ci goście po prostu nie grzeszą inteligencją.
I cholera, napisałem przecież, że można było zrobić moment zaskoczenia w jakiś inny sposób, że wychylenie się zza skał i fakt, że Dany nie zauważyła był dziwny, ale podczas oglądania wcale mnie to nie raziło, bo zwyczajnie nie ogląda GoT by wyłapywać błedy, ja wielu widzów obecnie.
Ciemność odcinka? Oglądając za dnia możliwe, że wydawał się zbyt ciemny, nie wiem, oglądałem w nocy, przy zgaszonym świetle i efekt był mega. Dało się odczuć napięcie, poczucie zagrożenia towarzyszące bohaterom, klimat wylewał się z ekranu... i tak mogłoby zostać do końca sezonu jak dla mnie, ale własne oczekiawnia co do rozwoju fabuły to nie coś, za co można atakować twórców.
A nie pomyślałeś, że Dany zawsze taka była? Że już skazanie na śmierć brata przyszło jej lekko? Że w zasadzie każdego przeciwnika traktowała okrutnie? Prosty lud ją pokochał, nie było powodu by ich zabijać, dodatkowo nie straciła wtedy tak wiele i wciąż miała cel. Teraz, żelazny tron okazał się być tylko niewygodnym krzesłem w krainie w której nikt jej nie pokocha. Nie miała celu, miłości, przyjaciół. Nikogo zaufanego, spiski za plecami i ogromna wściekłość, która przez długi czas się w niej gromadziła.
Co do Jaimiego, odkupił swoje winy. Wybaczono mu, niekoniecznie jednak on wybaczył sobie. Symboliczny powrót do Cersei, rozmowa z Tyrionem, to wszystko pokazuje, że Jaimie nawet jeśli my widzimy jego przemianę, sam nie może pogodzić się do końca ze swoją przyszłością, a jednocześnie popełniłby te same "błędy", bo siostra jest dla niego kimś niezwykle ważnym. Prawie całe życie miał tylko ją i Tyriona.
W życiu zdarza się, że "pokłócony z rodzicami wraca na pogrzeb ojca, czy do umierającej matki". Znajomi nie mówią wtedy "Ej, Maciek, twój character arc się spierdoli, przecież wydawało się, że się od nich odciąłeś" xDDD
O na Boga, nawet tutaj xD
Powiedzmy sobie szczerze, połowa zarzutów dowodzi faktu, że widz próbuje poczuć się inteligentny, a wychodzi niestety zupełnie inaczej.
Ot choćby Skorpiony, którym zarzuca się ogromną siłę, no przecież raniły jednego smoka podczas bitwy nad Czarnym Nurtem, zabiły atakując Dany z zaskoczenia, a ostatecznie udało się jej zniszczyć dosłownie wszystkie dysponując zaledwie jednym smokiem.
No to popatrzmy po pierwsze na to, że smoczek Dany był zmęczony i ciężko ranny. Nie wiemy z jaką prędkością leciał, a pierwszy celny strzał skazał go na śmierć. No i okej, z tym niewiele osób ma problem. Dopiero niezrozumienie, że nasza smocza królowa była w szoku, nie mogła pozbierać w tamtym momencie myśli tworzy oburzenie. Bo jak to, nie zaatakować od tyłu, przecież one się wolno obracają!
To weźcie do cholery pod uwagę, że ona nie myślała o tym, żeby atakować. Myślała o tym, że straciła kolejne dziecko, a gdzieś z tyłu majaczył też martwy Jorah i połowa Dothraków, majaczył Jon jako bratanek i niechęć ludu z Westeros. Potrzebowała mnóstwo czasu, żeby się pozbierać po stracie wszystkich których kochała (śmierć Missandei była ostatecznym ciosem).
A kiedy Dany atakuje od strony słońca, gdy manewruje smokiem, bierze przeciwnika od tyłu, jest szybsza niż obracające się skorpiony i masakruje flotę w kilka sekund, to nagle mamy płacz. Ale to było tak naprawdę pierwsze (poza Czarnym Nurtem) realne starcie ze skorpionami i tylko pokazało potęgę smoków!
Zarzut odnośnie bohaterów? No cholera, nikt nie widział przemiany Daenerys? Nikt nie widział jaka była od początku? To byliście ślepi w takim razie i przykro mi, że jesteście nieuważnymi widzami. Sytuacji w których była okrutna było mnóstwo. Do tej pory nie traciła ludzi, których kochała, poza Drogo (Barristan się nie liczy xD).
Jaime? Przecież to oddaje idealnie to, jaką był postacią. Cersei zawsze zajmować będzie szczególne miejsce w jego sercu, a cała przemiana którą przeszedł nie została przez to w ządnym stopniu zgwałcona. Stał się godny tytułu rycerskiego, dowiódł, że posiada honor i wciąż pożąda siostry, szczególnie w obliczu smierci. I to nie było sprzeczne z niczym. Jest jeszcze zarzut odnośnie jego wypowiedzi, że nigdy tak naprawdę nie zależało mu na ludziach, a zabił Szalonego Króla. Jeśli ktoś nie zrozumiał co Jaime przez to powiedział, to odsyłam raz jeszcze do tej sceny.
Zarzut odnośnie ciemnego odcinka... IKSDE. To budowało niesamowity klimat. Bolało tylko zbyt szybkie rozprawienie się z NK, liczyłem, że ten sezon będzie bardziej depresyjny.
Co do taktyki, to niektóre rzeczy da sie obronić (cieszę się, że nie czepiano sie faktu wyjścia złotej kompanii przed KL, bo nie muszę się rozpisywać XD)
Odnośnie Brana, to za cholerę nie wiemy jaki miał cel w tym locie ptakami, ale mam nadzieję, że nam o tym powie w kolejnym odcinku. Wiemy tylko, że on widzi jedynie przeszłość, więc realnego wpływu na bitwę mieć nie mógł.
Zmierzam do tego, że bzdury są, ale np. takiego zaskoczenia w postaci ataku floty to naprawdę nie odnotowałem za pierwszym razem jako czegoś rażącego. Dało się to lepiej zrobić, tak aby niemożliwe było, aby Dany się zorientowała zanim będzie za późno. Wciąż jednak wiele zarzutów wydaje się bezpodstawna. Hejtujmy z głową.
"Miernym Vampyrze", to żeś mnie teraz rozsierdził xD
Vampyra można uznać za miernego tylko jeśli spogląda się pod względem technicznym, ale ma coś czego wielu grom brakuje. Klimat. A to coś, co wielu graczy stawia wyżej niż mechanikę.
+w artykule zabrakło wielu gier, ale na tym polega pisanie artykułów, to nie mają być tony tekstu wyczerpujące całkowicie temat, nikt tego nie przeczyta. Wymieniono ważne produkcje, w miarę znane. Autor musi wybierać, a Vampyr idealnie się tutaj wpasowuje, bo ta jedna cecha którą w artykule wymieniono to jeden z cięższych wyborów przed jakimi gracz staje. Zabijasz niewinnych - masz doświadczenie i siłę by pokonać wszystkich przeciwników. Nie zabijasz - robi się trudniej, ale sumienie czyste. Świetna sprawa.
Oryginalny nie będę, Mutant Year Zero. Zbliżają się święta, teoretycznie czas pojednania, czas kiedy ludzie stają się choćby minimalnie lepsi... ja paradoksalnie w tym okresie chcę być prawdziwą świnią! Z gnatem, w smutnym jak moje życie świecie. Bo kiedy postapo spotyka humanoidalne kaczki... czy trzeba czegokolwiek więcej, by wyczekiwać takiej produkcji?
Same popularne gry, a lepszych strategii i pod wzgledem mechaniki i fabuly i miliarda innych aspektow jest od groma. To tutaj wyglada na bardziiej sentymentalna podroz niz na wybor tych najlepszych. Chociaz tego typu rankingi nigdy nie sa obiektywne, ilu gracy tyle "topek"
Żaden sposób z tego tematu nie pomógł, zmiana routera już tak (wykorzystuję telefony jako routery, bo ten właściwy uległ awarii). W każdym razie dzięki wielkie za pomoc ;D
Dosłownie wszystko, gdyby tylko steam to w sumie aż tak by nie przeszkadzało. Najbardziej boli mnie fakt, że nawet jeśli pobiera mi pliki z większa prędkością niż na steam, gdziekolwiek indziej, to wszystko jest ok.
Podczas pobierania czegokolwiek na steamie po pewnym czasie internet się rozłącza. Sprawdzałem, czy problem występuje na innych platformach, ale nie, origin działa normalnie, pobieranie przez przeglądarkę tak samo. Mogę robić tysiąc rzeczy jednocześnie włącznie ze ściąganiem czegoś i oglądaniem filmów, wystarczy jednak odpalić pobieranie na steam, żeby problem z internetem się pojawił. Byłbym wdzięczny za wszelką pomoc.
Nagle, z dnia na dzień klawiatura przestała reagować. Podczas uruchamiania systemu działa, potem nie da się nic zrobić, a w menadżerze zadań przy "urządzenie klawiatury hid" znajduje się wyjrzyknik. Jakiś problem ze sterownikiem, (kod 39) przy czym samo odinstaliwanie klawiatury i ponowne jej podłączenie nic nie daje, podmienić sterowników nie mogę i sam juz nie wiem co dalej... Windows 7 ogółem.
Samsung G350.
Ogółem widzę, że internet działa znacznie szybciej, a gdy wszedłem w licznik danych wartości się nie zmieniają. Wszystko ustawione tak jak mówiłeś. Dla pewności wyłączyłem "dane komórkowe" i skoro na komputerze wciąż mam internet, oznacza to, ze wszystko dziaa jak należy.
Mój komputer nie ma opcji przechwytywania sygnału wifi, do tej pory korzystałem z adaptera, ale z niewiadomych przyczyn przestał działać.
Z pomocą przyszedł mi telefon, podłączony za pomocą usb do komputera wydaje się póki co niezawodny, ale tutaj pojawia się pytanie.
Czy internet który odbieram (telefon ciągle łączy się z routerem, ale mam też pakiet 5GB, w razie gdy nie mam nie w domu) to ten z owego pakietu? Gdzie mogę to sprawdzić? Skoro tak czy inaczej płacę za interent i mam sieć wifi, zależy mi, aby to ja odbierał mój komputer.
Eh, nie umiem precyzyjnie napisać, ale myśle, że ktoś zrozumie, te wszystkie nazwy komplikują sprawę, a jestem zielony xD
Nie chodzi przypadkiem o drugą część Kozaków? Bodajże eurpejskie boje, czy jakoś tak ;D
Hej, wymieńcie gry, w których śledzimy poczynania jakiejś grupy kompanów, gdzie nie jesteśmy osamotnieni, a towarzyszą nam postacie o różnych charakterach. Nie chodzi o cRPG z towarzyszami, a wszelkie inne gatunki w których prowadzimy lub jesteśmy częscią drużyny z duszą :D
Może to jeszcze troszkę rozjaśni sytuację: Otóż poskładałem go jeszcze raz i tym razem jak poprzednio, dźwięk jest, wibracje są, nawet screen shota zrobiłem, ale wyświetla mi biały obraz, nic więcej. Także ekran się podświetla, widzę biel i... no i nie wiem co dalej.
Posiadam tablet Lenovo s8-50L. doszło do uszkodzenia ekranu dotykowego, działała tylko dolna połowa, u góry było kilka pęknięć. Zamówiłem digitizer, wymieniłem zgodnie z poradnikiem w internecie i po próbie wlączenia słyszę dźwięk, pojawia się biały błysk i tablet uruchamia się, nie wyświetlając żadnego obrazu. W czym może być problem? Dodam, że niezależnie od kosztów mam zamiar nadal próbować naprawić go na własną rękę.
Na Originie pojawiło się Red Alert 2 Za darmo. Gdy uruchamiam czy tutorial, czy kampanie, nie mija kilka sekund, a jednostki giną, misja zakończona niepowodzeniem.
Niby jakieś patche naprawiają problem, ale origin twierdzi, że gra jest uaktualniona. Dodam, że system to windows 7. Zna ktoś rozwiązanie tego problemu?
Szukam produkcji, która inspirowana jest jakimikolwiek wydarzeniami z historii ludzkości, epoka nie gra roli, jedyny wymóg to aby w grze znalazła się jakaś notka zawierająca prawdziwe informacje co, jak, z kim i kiedy. Coś w rodzaju kompedium wiedzy z danego tematu, powiedzmy jak było w przypadku Age of Mythology opis Bogów, odpowiadającemu temu, który znaleźć można powiedzmy u Paderewskiego. Koloryzuję lekko, ale zależy mi na tym, by informacje były prawdziwe i poza grą można było też coś poczytać. Nie pytajcie po co, do książek też sięgam tak uprzedzam z góry :D
Miłość może być właśnie typowo ojcowska, przyjacielska, jakakolwiek, byleby była zarysowana.
Z podanych tytułów część znam, w część grałem, zapomniałem powiedzieć, że posaidam tylko komputer, ale w sumie i tak nie będę we wszystko grać, w każdym razie dzięki, zwłaszcza za Ori and the blind forest
i Ensaved. Potrzebuję po prostu listy gier, gdzie motyw jest dość solidnie przedstawiony :D
Hej, szukam gry, w której jednym z głównych motywów będzie silne uczucie miedzy dwójką bohaterów (nieważne hetero czy homo). Nie zależy mi na tytułach z opcją romansu z towarzyszami, chyba, że gra to na nas wymusza. Także i sterowana przez nas postać nie musi pałać do kogoś uczuciem, może to się dziać obok niej, ważne, aby w grze przedstawiono ów motyw.
Poszukuję, jak w tytule, dobrego rtsa w którym aspekt militarny jest równie rozwinięty co ekonomiczny. Już nawet nie chodzi o gry pokroju Twierdzy, a nawet coś w stylu Battle Realms, gdzie chłopi zbierali ryż, wodę, a jednocześnie byli podstawą armii. Niby nic, a jednak dużo lepsze niż pomysł z kopalniami zlota i kupowaniem jednostek masowo XD Także liczę na propozycje ;d
Jeśli nikt nei ma pomysłu; ile w serwisie biorą za rozwiazanie mojego problemu? :D
I pewnie by pomogło, gdyby konsola, którą przywołuje się *#197328640# wyglądała tak jak na filmiku. Otóż w moim przypadku są tylko 3 opcje, a tego ftm sprawdzić się nie da. Z kolejnym krokiem też jest problem. Co dziwne, bo przecież mój telefon i ten z poradnika są tymi samymi modelami.
Numery się różnią. Czyli w tym tkwi problem... Dzięki. Da się coś z tym zrobić? :D
Próbowałem dzwonić, oczywiście. Kupiłem starter PLAY i też jest problem. Zasięg i internet niby są, ale dzwonić się nie da, nawet aktywacja karty nie jest możliwa. Spróbuję wgrać nowy rom, dzięki za radę ;D
Zakupiłem telefon w lombardzie, model Samsung Galaxy GT-i1860 Ace 2.
Po włożeniu karty w lewym górnym rogu wyświetla się trójkąt, informujący, że "sieć plus jest niedostępna". W prawym rogu jednak widoczny jest zasięg, co dziwne.
Bawiłem się w ustawieniach, przywracanie fabrycznych, różne konfiguracje, typy sieci itd. ale to nic nie daje. Strzelam, że telefon nie ma simlocka, bo w przeciwnym wypadku padłoby pytanie o kod, tak przynajmniej wyczytałem w internecie.
Uruchamia sie tak, jakby karty nie było. Ogólnie wszystkie kontakty są i telefon ją czyta. W każdym razie, jestem w kropce i nie mam pojęcia co zrobić.
Problem w tym, że pierwszej części Age of Wonders nie posiadam. Ale raczej dorwę ją za grosze xD
Lords of Xulima mnie mega intryguje. Bogowie, wygląda genialnie, ma świetne opinie... Nie wiem dlaczego o niej nie słyszałem xD
W każdym razie turówek mam już dość xD Wygrzebałem kilka zakurzonych płyt, zrobiłem małą listę tego, co mi poleciliście i szczerze wszystkim dziękuję ;D
Battle for Wesnoth to kapitalna pozycja ;D
W sumie znalazłem na półce z grami Age of Wonders II, Disciples II i Heroes'ów od dwójki do piątki. Nie będę bawił się w kupowanie niesprawdzonych tytułów mając dostęp do tak dobrych serii, szczególnie, że są polecane przez wiele osób. ;D
I właśnie ta miałkość warstwy fabularnej mnie dołuje, bo mam ochotę na turówkę, która wywoła we mnie syndrom jeszcze jednej tury dzięki dobrej lub przynajmniej znośnej historii.
Celowałem początkowo w jakieś starsze tytuły, ale jak się okazało większość kojarzę i cóż, zostałem zmuszony napisać na forum xD
Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Wybiorę którąś z pozycji powyżej (Fallen Enchantress kusi ;D) i jeżeli nie wkręci mnie opowieść, to może zrobi to klimat czy złożoność gry.
Na przyszłość będę wiedział, żeby podawać też platformę na którą szukam gry, bo padają odpowiedzi z pozycjami na PSa, a ja posiadam tylko skromny komputer stacjonarny XD
Co do Falloutów oczywiście grałem, aczkolwiek tylko pierwszą część udało mi się ukończyć. Kiedyś jeszcze do nich wrócę, bo uwielbiam postapokaliptyczny klimat.
Expeditions: Conquistador i Dead State wydają się być dobrymi grami, także jeśli kiedyś wpadną mi w ręce trochę je pomęczę.
Postanowiłem jednak zainstalować trzecią część Disciples, bo pamiętam, że intro ma wspaniałe, więc może i historia taka będzie.
Zainteresowało mnie Fantasy Wars, Eador: Władcy rozdartego świata i Elemental: Fallen Enchantress.
Może ktoś wypowiedzieć się, która z nich wypada najlepiej pod względem opowiadanej historii?
To moze ustosunkuję się do poprzednich wypowiedzi.
Poszukuję gry strategicznej w systemie turowym, czegoś w stylu Kings Bounty (tutaj akurat tylko walki odbywały się w turach), czy Warlordsa.
Większość gier wygląda ciekawie, a tymi, w które nie grałem i które szczególnie mnie zainteresowały są Valkyria Chronicles, Lords of Xulima (wcale źle nie wygląda ;D) i Man of Prey (kocham ten klimat).
Jednakże jedyna pozycja, która wpisuje się w temat (nie sprecyzowałem, sorka) to Endless Legend. I zapowiada się znakomicie.
Prosiłbym jednak o kolejne propozycje. Bo fabuła bardzo się dla mnie liczy.
Hej, ostatnio przerzuciłem się na serbski folk i tak przeszukując youtube natrafiłem na piękną pieść "Oj Kosovo Kosovo". Prosiłbym, o wymienienie tutaj jakichś krzepiących utworów o zabarwieniu patriotycznym, najlepiej spoza granic Polski (bo nasze pieśni znam bardzo dobrze ;D).
Szukam strategii turowej ze świetną kampanią. Innych wymagań brak ;D
O Bogowie! Pomogłeś nie tylko założycielowi tematu, ale także mi XD
I w sumie w kwestii gier na kilka osób nie ma już nic do dodania.
Ze strategii - Warlords IV. Świetnie się przy nim bawiłem wraz ze znajomymi (można przechodzić kampanię w dwie osoby przy jednym komputerze).
Z platformówek - Rayman Origins (albo Legends). Ale to chyba tylko przy pomocy padów.
Z gier w które możecie grać na zmianę: World of Goo.
A jeżeli mowa o MOBA, to na steamie masz tego pełno ;D Wystarczy zajrzeć do sklepu i przeszukać darmówki xD
Gdy uruchamiam grę (z zainstalowanym modem Stalker Complete 2009) wyświetla mi się czarny obraz z napisem "poza zakresem pracy". Po kilku sekundach znika, a gra się wyłącza. Zmeinaiłem już ustawienia w user.ltx. Rozdzielczość ustawiłem na 1024x768, odświeżanie na 60hz, próbowałem odpalać w oknie, ale nic to nie dało.
Gra spatchowana (wersja z CD-Action). Nie mam pojęcia skąd ten problem, dlatego piszę tutaj ;D
Poszukuję gier rts, w których obok prowadzonych przez gracza wojsk pojawiają się też cywile.
Aczkolwiek liczę na podobny system jak w Twierdzy czy Black and White. Chodzi mi o to, aby osady, które będę rozbudowywał były w miarę żywe, żeby widać było kobiety i dzieci na ulicach miast czy wiosek.
I proszę o tytuły, gdzie prowadzenie walk jest możliwe, choćby w najdrobniejszym stopniu ;D
Tematyka i data wydania są nieistotne.
Dzięki za odpowiedź.
Nie wydaje mi się jednak, że to ta książka. Musi zostać spełniony punkt z tymi oczami. Jest to jeden ze szczegółów, co do których mam pewność.
Mimo wszystko jednak, dobrze, że ktoś się odezwał ;D
Poszukuję książki, którą opisała mi niedawno znajoma, ale oboje nie znamy jej tytułu.
Głównym bohaterem jest chłopak, który widzi jednym okiem jakiś magiczny świat (czy coś w tym stylu), w dodatku jest strasznym pechowcem. Drugą bohaterką jest dziewczyna (księżniczka, przynajmniej tak słyszałem), która zmuszona jest znaleźć kandydata na męża. Ma nim zostać ten, kto zdobędzie pierścień ze szczytu góry. Udaje się to właśnie temu chlopakowi (chyba przypadkiem). Później wspólnie z księżniczką wyruszył na wyprawę.
Opis nie jest dokładny, a więc może wiele rzeczy się nie zgadzać, jednak jeżeli kojarzy się komuś z jakąś książką, to prosiłbym o napisanie jej tytułu.
Już wczoraj na odnalezienie jej poświęciłem trochę czasu. Wolę więc zapytać na forum, niż samotnie błądzić wśród setek lektur.
Zdecydowanie motyw przewodni z gry Of Orcs and Men, oraz utwory z Battle Realms. Budują niesamowity klimat.
Niszczyciel, tacy ludzie są w każdej grze. Dla przykładu w LoLu praktycznie każda twoja pomyłka spotyka się z głośną krytyką. Wytykają ci błędy, wyzywają cię. Ale mimo to, wielu moich znajomych chwali sobie tę grę, a nie zachowują się jak podludzie. Dlatego sam się przekonam, jak jest ze społecznością cs'a, bo szczerze mówiąc nigdy w to nie grałem, a chcę spróbować.
Jeżeli myślałeś o Mass Effect, to podejdzie ci zapewne Deus Ex: Bunt Ludzkości. Ewentualnie Brothers in Arms. Sam nie gram w strzelanki, ale oba tytuły są świetne (i nie dają nam możliwości zabawy w Rambo, co uważam za plus).
Jak w temacie szukam gier, gdzie czujemy się ciągle zagrożeni. Coś w stylu Obscure (obie części), Resident Evil 4, The Walking Dead czy Fahrenheit. Ważne jest, żeby gra nie była survival horrorem (jak Obscure), czy zwykłą naparzanką.
Liczy się dla mnie:
-klimat i atmosfera ciągłego zagrożenia,
-sensowne dialogi (TWD i Fahrenheit to miały i są najbliżej gier, jakich poszukuję)
Dzięki za odpowiedzi. Sam zapomniałem o takich tytułach, jak Robin Hood: Legenda Sherwood (ukryci w lasach banici, szykujący zasadzki na wrogów, którzy ostatecznie zbierają siły mogące podbić wrogie warownie) czy Of Orcs and Men (walka o wolność zielonoskórych. Gra mimo nieprzychylnych opinii bardzo mi się podobała).
Tak w ogóle, czytałem o grze E.Y.E Divine Cybermancy w CD-Action, której fabuła opiera się na obaleniu Federacji. Mało o niej wiem, ale recenzja wskazuje na rozmach opowieści i świata przedstawionego, stąd pytanie, czy warto się tym tytułem zainteresować?
Poszukuję gry, która traktuje o rebelii. Chodzi mi o grę, gdzie będziemy uczestnikami buntu. Gatunek nie gra roli. Liczy się tylko, aby fabuła opierała się na powstaniu przeciwko czemuś.
Heimdalla spróbuję. Zwłaszcza, ze jest za darmo. Będzie to chyba moja najstarsza gra, z jaką się spotkam ;D
Przypomniałem sobie, że o podobnej tematyce, są też gry z serii Cultures (jedne z moich ulubionych strategii),
oraz The Banner Saga. W tą drugą pozycję nie grałem, ale czytałem wiele pozytywnych opinii.
Jeżeli chodzi o wyżej wymienione mody do Warbanda, to tak, grałem w nie.
Crusader Kings 2 jest dość interesujące. Będę musiał zobaczyć, jak cenowo stoi. Rome Total War zaś posiadam, w edycji z 2 dodatkami ;)
Co do propozycji BloodPrince:
Volgarr the Viking, patrząc na screeny zapowiada się świetnie, także postaram się go jakoś skombinować.
The Lost Vikings znam, chociaż nie grałem. Jeszcze nie ;D
W Skyrim oczywiście spędziłem wiele godzin (żeby lepiej się wczuć wybrałem Norda)
Pozostałe propozycje za bardzo skupiają sie na multi, także odpadają. Chociaż nie powiem, chętnie bym w nie zagrał.
Battle for Asgard przypadł mi do gustu. Co prawda spędziłem z tą grą nie więcej niż 5 godzin (zarejestrowałem ją na steamie kumpla, a nie da się niestety przenieść egzemplarza na inne konto). Ogólnie dużą satysfakcję sprawia walka i to nią położono nacisk. Chociaż dla mnie nie było jeszcze przyjemniejszych starć dużych armii niż te z Joanny d'Arc ;D
Poszukuję gier o wszelkiej maści ludach pogańskich. Jedyne wymaganie, to występowanie Słowian, Normanów, Celtów itp.
Grałem już w:
Polanie 2
Rune
Viking: Battle for Asgard
Celtic Kings
Mount and Blade (Warband też)
Konung
Gatunek bez znaczenia. Po obejrzeniu serialu Wikingowie naszła mnie ochota na grę z poganami w roli głównej ;D
Nie znoszę, gdy wygaduje się bzdury w stylu "DA1>DA2". Jeżeli zależy ci na fabule, która skupia się wokół jednej postaci i jej losów na przestrzeni lat, to DA2 powinien przypaść ci do gustu. Są wybory, bardziej zręcznościowa walka niż w jedynce, świetne postacie i dialogi. Naprawdę warto zagrać. Może fabuła nie ma takiego rozmachu jak w części pierwszej, to naprawdę dwójka jest warta zagrania, wbrew wszelkim opiniom.
Z innych tytułów polecam:
Vampire The Masquerade Bloodlines: Spełnia wszystkie twoje wymagania, nawet te dodatkowe. Jedna z moich ulubionych gier.
Jade Empire: System walki był dość ciekawy, chociaż sam rozwój postaci mocno uproszczono (akurat w tej grze był to dla mnie +). Do tego intrygująca fabuła, świetnie wykreowany świat i gęsty klimat.
Dark Messiah of Might and Magic: Podobnie jak dwie poprzednie gry, spełnia wszystkie wymagania. System walki na pewno cię usatysfakcjonuje :)
Poszukuję gry z wciągającą fabułą. Tylko ona się liczy, także data wydania nie jest ważna. Gatunek nie gra roli, może to być równie dobrze przygodówka, cRPG jak i RTS.
Proszę też o tytuły znane w węższym gronie. Zakładam ten temat, żeby poznać gry ze świetnym scenariuszem, w które nie grałem, a zapewne każdy miał już szansę by zagrywać się w Tormenta, The Walking Dead czy Vampire the Masquerade Bloodlines (może ten ostatni nie jest dobrym przykładem, ale w swoim gatunku rządzi ;D)
Nie będę opisywał tych gier, bo możesz sobie je zobaczyć w encyklopedii. A teraz do rzeczy:
Polecam serię Anno, którą prawdopodobnie znasz, a jeżeli nie, to zagraj. Grałem w Anno 1404 dołączone niedawno do CD-Action i naprawdę fajnie się bawiłem.
Cultures 2 chyba najbardziej przypomina Settlersów. Dla mnie ich nawet przebija.
Alien Nations 2 również wciąga. Z tych 3 wymienionych, to właśnie ta gra najbardziej mi się podobała.
Masz całkowitą rację. Gra jest prześwietna, ale ograłem już tyle modów i ukończyłem ją tyle razy, że przydałoby się coś nowego, jednocześnie klimatem podobnego do OW. Jakaś gra, gdzie współczesna technologia spotyka się z czymś pierwotnym. Mam nadzieję, że ktoś na tym forum zna coś w tym stylu.
To kojarzy ktoś jakieś gry w podobnych klimatach do wyżej wymienionych? Serio, ciężko jest mi coś znaleźć, a przekopałem trochę tę encyklopedię :)
W strategii Warlords IV (w inne części nie grałem) są minotaury (można nimi grać). Polecam jeszcze Of Orcs and Men. Mamy tu co prawda duet orka i goblina, ale gra wciągająca, klimatyczna, a gier w których wcielamy się w zielonoskórych i to oni są tymi "dobrymi" nie ma wiele.
Może się ośmieszę, ale była taka gra jak Tajemnicza Wyspa. Skierowana chyba głównie do dzieci, ale przyjemna :P
Na swoją obronę dorzucę jeszcze Project Zomboid, ale nie orientuję się czy jest już pełna wersja.
Szukam gry strategicznej podobnej do Battle Realms lub Original War.
*Musi się wyróżniać ograniczeniem jednostek na mapę, jak w Original War.
*Przydałby się też ciekawy sposób na rekrutowanie (a przy ograniczonej liczbie postaci nadawanie profesji) jednostek.
W Battle Realms rozwiązano to następująco: mamy chłopa, który generuje się w chacie, a następnie posyłamy go do odpowiednich budynków, w których uczy się np. walki włócznią. Następnie takiego włócznika możemy posłać dalej na kolejne szkolenia.
W Original War zaś postacie zmieniają profesję wchodząc do odpowiednich budynków. Jednostka wysłana do laboratorium może zostać naukowcem, a ta, która weszła do koszar moze być przekwalifikowana na żołnierza.
Najważniejsze dla mnie jest podobieństwo do tych 2 gier, nieważne czy poprzez klimat, czy to co wyżej wypisałem.
Witam. Poszukuję ciekawej gry strategicznej, ale ciężko jest mi samodzielnie coś fajnego znaleźć.
Zależy mi by gra:
*posiadała ciekawą, niekoniecznie wybitną fabułę
*najlepiej gdyby był to rts
*musi być klimatyczna, a klimat budować powinny ciekawy świat i muzyka,
To są 3 cechy, które po prostu musi ta gra spełniać. Fajnie byłoby, gdyby też zawierała w sobie jakieś elementy ekonomii, jak w Stronghold. Liczę na Wasze propozycje.