Ja muszę zadziwić chyba sam siebie, ale czwarty sezon ogląda mi się najlepiej ze wszystkich. W końcu jest tak, jak było w książkach. Dawno już czytałem Sagę, ale wydaje mi się, że w końcu coś tam się zgadza, a przynajmniej do 3 odcinka, bo tyle zdążyłem obejrzeć. Leo Bonhart przedstawiony najlepiej ze wszystkich jak dotąd postaci. Nowy Geralt sobie radzi, nowi krasnoludzi to niestety znów krasnoludki, a Regis... Ja po prostu przymykam oko. Prawe. Bo wiadomo, że aktor jest świetny, tylko źle dobrany, ale gra tak dobrze jak potrafi. Ciri od początku średnio mi pasowała w tym serialu i to się nie zmieniło, ale myślę, że znośnie. To bądź co bądź najtrudniejsza postać w Sadze, bardzo ciężko ją zagrać. Triss jest ruda, ale ma czarne brwi... Yen się chyba trochę poprawiła. No jeszcze temat Szczurów, ale może pomińmy? Ja uważam, że warto obejrzeć i tak jak podchodziłem z niechęcią, byleby to jakoś skończyć jako fan, tak po trzecim odcinku z miłą chęcią włączę kolejny epizod. Zrobiłbym to nawet dla samego Bonharta, bo on im lepiej wyjść nie mógł. A, jeszcze Emhyr- po prostu zwykły. Jego szpieg wygląda chyba lepiej. Ale że w samej Sadze było go tak mało, to może jest to do przełknięcia.
Całe życie myślałem, że ryś jest kotem... Nie żeby tam coś, ale jednak.
No, my jesteśmy ucywilizowani i nie zrobiliśmy nic, gdy policja zamęczyła młodego chłopaka na śmierć. Jesteśmy po prostu wspaniali.
O czym Wy tu w ogóle piszecie? Nikt nikogo nie zastrzelił przez gwałtowny ruch, gościu klęczał mu na szyi przez osiem jebanych minut, bo BYŁO PODEJRZENIE, że tamten zapłacił fałszywką, o czym nawet mógł sam nie wiedzieć, że ma fałszywkę. Oczywiście, że inni wykorzystują protesty do zamieszek, na tym polega chaos, a chaos wywołał policjant. Osobiście mam w dupie czy gościu był czarny czy różowy, to skandal, taki sam jak ostatni w Polsce z paralizatorem, tylko że w Polsce ludzie mają w dupie innych, dopóki osobiście coś kogoś nie dotyczy, u nas powinna być taka sama burza po tamtym zdarzeniu, to była przesada, gruba przesada.
Dokładnie tak. W Tarkova co prawda nie grałem, czekam cały czas na wydanie pełnej gry, ale chyba się nie doczekam... W Huntcie taki swój obóz też byłby spoko :P
Tutaj większość to podejrzewam nastolatki, ewentualnie studenci, którzy nie dopuszczają czegoś takiego do siebie i wielu codziennie kłóci się o to np z rodzicami lub partnerem/partnerką. Prawda jest taka, że te wszystkie osoby, które tu piszą są prawdopodobnie uzależnione :D Włącznie ze mną. Ludzie, po prostu to sobie uświadomcie, wiem, że to trudne. Ja swój problem widzę od dawna. Dałem sobie limit- spędzanie maksymalnie 5 godzin przy komputerze. Wlicza się w to wszystko, czyli granie, youtube, facebook (choć tego akurat na szczęście nie posiadam) itp. Jedyne co wykluczyłem to film z moją dziewczyną lub w innym towarzystwie (choć teoretycznie powinienem to wliczyć w czas 5h). Oczywiście oglądanie telewizji wlicza się do tego czasu, bo te nałogi są bardzo zbieżne i jak przestajesz grać, bo np komp się zepsuł (ło matko!), to idziesz przed tv posiedzieć :P
Oczywiście nie wytrzymałem, ale kilka dni się udało i zamierzam powtórzyć. Zacząłem robić mnóstwo ciekawych rzeczy, a życie okazało się nie takie nudne jak myślałem, choć tak naprawdę wiedziałem o tym zawsze, po prostu lenistwo napędza ten nałóg, a do tego przyjemność. Dodam, że 5 godzin to i tak bardzo długo, bo jeśli ktoś pracuje to powiedzmy 8h pracy+8h snu+plus minimum 1h dziennie na dojazd+1h higiena i jedzenie=18h zajętego czasu, czyli na granie poświęcamy i tak prawie całość wolnego czasu. Ten limit należy zmniejszać do maks 2h dziennie, ewentualnie w wolne dni maks 4h.
W życiu jest mnóstwo rzeczy do zrobienia, głównie tych ciekawych, jeśli jest się ogarniętym (czytaj mądrym;]), a jeśli się nie jest, to należy poświęcić cały ten czas, aby takim się stać. Ludzie zawsze zabijali czas, ale dzisiaj mamy na to naprawdę dobry sposób i mnóstwo czasu do zabicia, bo kiedyś ludzie mieli ciężkie życie i nie mogli sobie pozwolić na zabawy, nie w takiej ilości. Ograniczając czas przed kompem zaczynamy zauważać czas, mnóstwo świetnych zajęć (musimy szukać, bo inaczej nuda nas pożera) i jesteśmy aktywni społecznie. Każdy kto twierdzi, że to głupie ma prawdopodobnie problem albo nie ma do czynienia z grami(co na tym portalu niemożliwe jest przecież), dlatego nie rozumiem skąd tyle osób oburzonych. Problem istnieje, a ofiarą jesteście WY, a nie tam jakieś państwo, bo nie pójdziecie sobie do pracy, bo stwierdziliście, że "ach, wezmę tydzień chorobowego, bo fajna gra wyszła" :D
Wada jest tylko jedna- brak możliwości ogrania wszystkich tych ciekawych tytułów na rynku, ale zyskujecie w zamian realne życie, a może nawet uda Wam się zaliczyć jakąś fajną dziunię (albo fajnego dziunia), jeśli skoncentrujecie się bardziej na sobie, własnych zainteresowaniach itp. Wymówka, że przecież granie jest moim zainteresowaniem wyrzućcie od razu do kosza, bo to jedynie dowód uzależnienia ;]
Uwaga: Jeśli jesteś 25+ i nadal głównie grasz w gry, to masz poważny problem, ponieważ licznik Twojego aktywnego, samodzielnego życia właśnie zaczął tykać, a wszelkie wymówki z tym związane (będę żył 120!, moja mama/babcia/żona/psina to akceptuje) to tylko DOWÓD i ten licznik naprawdę szybko tyka.
Zacznijcie walczyć, zamiast odwracać się plecami od problemu. Ja mam 27 lat i żałuję. Moja wina. Jeśli jesteś młodszy, to słuchaj się starszych, bo często wiedzą co mówią, jeśli jesteś moim rówieśnikiem lub starszy i jeszcze na to wszystko nie wpadłeś, to jestem oficjalnie inteligentniejszy od Ciebie (tak, dobrze przeczytałeś).
To ciężka walka, tak samo jak cukier bardziej uzależnia od kokainy, a samo to, że tu piszę jest na to dowodem, bo dawno powinienem spać. Także zamiast uśmieszków- przygotujcie się do ciężkiej batalii. Głównie z samym sobą.
Elo!
Sok_Pomidorowy daruj sobie. Tutaj większość to podejrzewam nastolatki, ewentualnie studenci, którzy nie dopuszczają czegoś takiego do siebie i wielu codziennie kłóci się o to np z rodzicami lub partnerem/partnerką. Prawda jest taka, że te wszystkie osoby, które Ci odpisały są prawdopodobnie uzależnione :D Włącznie ze mną. Ludzie, po prostu to sobie uświadomcie, wiem, że to trudne. Ja swój problem widzę od dawna. Dałem sobie limit- spędzanie maksymalnie 5 godzin przy komputerze. Wlicza się w to wszystko, czyli granie, youtube, facebook (choć tego akurat na szczęście nie posiadam) itp. Jedyne co wykluczyłem to film z moją dziewczyną lub w innym towarzystwie (choć teoretycznie powinienem to wliczyć w czas 5h). Oczywiście oglądanie telewizji wlicza się do tego czasu, bo te nałogi są bardzo zbieżne i jak przestajesz grać, bo np komp się zepsuł (ło matko!), to idziesz przed tv posiedzieć :P
Oczywiście nie wytrzymałem, ale kilka dni się udało i zamierzam powtórzyć. Zacząłem robić mnóstwo ciekawych rzeczy, a życie okazało się nie takie nudne jak myślałem, choć tak naprawdę wiedziałem o tym zawsze, po prostu lenistwo napędza ten nałóg, a do tego przyjemność. Dodam, że 5 godzin to i tak bardzo długo, bo jeśli ktoś pracuje to powiedzmy 8h pracy+8h snu+plus minimum 1h dziennie na dojazd+1h higiena i jedzenie=18h zajętego czasu, czyli na granie poświęcamy i tak prawie całość wolnego czasu. Ten limit należy zmniejszać do maks 2h dziennie, ewentualnie w wolne dni maks 4h.
W życiu jest mnóstwo rzeczy do zrobienia, głównie tych ciekawych, jeśli jest się ogarniętym (czytaj mądrym;]), a jeśli się nie jest, to należy poświęcić cały ten czas, aby takim się stać. Ludzie zawsze zabijali czas, ale dzisiaj mamy na to naprawdę dobry sposób i mnóstwo czasu do zabicia, bo kiedyś ludzie mieli ciężkie życie i nie mogli sobie pozwolić na zabawy, nie w takiej ilości. Ograniczając czas przed kompem zaczynamy zauważać czas, mnóstwo świetnych zajęć (musimy szukać, bo inaczej nuda nas pożera) i jesteśmy aktywni społecznie. Każdy kto twierdzi, że to głupie ma prawdopodobnie problem albo nie ma do czynienia z grami(co na tym portalu niemożliwe jest przecież), dlatego nie rozumiem skąd tyle osób oburzonych. Problem istnieje, a ofiarą jesteście WY, a nie tam jakieś państwo, bo nie pójdziecie sobie do pracy, bo stwierdziliście, że "ach, wezmę tydzień chorobowego, bo fajna gra wyszła" :D
Wada jest tylko jedna- brak możliwości ogrania wszystkich tych ciekawych tytułów na rynku, ale zyskujecie w zamian realne życie, a może nawet uda Wam się zaliczyć jakąś fajną dziunię (albo fajnego dziunia), jeśli skoncentrujecie się bardziej na sobie, własnych zainteresowaniach itp. Wymówka, że przecież granie jest moim zainteresowaniem wyrzućcie od razu do kosza, bo to jedynie dowód uzależnienia ;]
Uwaga: Jeśli jesteś 25+ i nadal głównie grasz w gry, to masz poważny problem, ponieważ licznik Twojego aktywnego, samodzielnego życia właśnie zaczął tykać, a wszelkie wymówki z tym związane (będę żył 120!, moja mama/babcia/żona/psina to akceptuje) to tylko DOWÓD i ten licznik naprawdę szybko tyka.
Zacznijcie walczyć, zamiast odwracać się plecami od problemu. Ja mam 27 lat i żałuję. Moja wina. Jeśli jesteś młodszy, to słuchaj się starszych, bo często wiedzą co mówią, jeśli jesteś moim rówieśnikiem lub starszy i jeszcze na to wszystko nie wpadłeś, to jestem oficjalnie mądrzejszy od Ciebie (tak, dobrze przeczytałeś).
To ciężka walka, tak samo jak cukier bardziej uzależnia od kokainy, a samo to, że tu piszę jest na to dowodem, bo dawno powinienem spać. Także zamiast uśmieszków- przygotujcie się do ciężkiej batalii. Głównie z samym sobą.
Elo!
W sumie wszystko fajnie, ale że delegacja była tym czym piszesz? To po prostu bitwa automatyczna jak w poprzednich częściach, tylko inaczej nazwana, ale tak samo głupia, gdzie np przy oblężeniu jako atakujący mały garnizon w sporym mieście gra zabija mi 800 ludzi przy jakoś 2500 armii, a gdy wczytałem i zagrałem sam (zdziwiony stratami, bo mury były uszkodzone podkopem), to straty były dosłownie 0, bo wszystkich zabiłem samymi łucznikami, którymi to przeciwnik nie dysponował, a wieże były poza zasięgiem :D
Aczkolwiek taka opcja rozwiązania bitwy- walka generałami- byłaby bardzo ciekawa, ale chyba jednak zbyt ułatwiająca, bo wystarczyłoby mieć świetnego wojownika.