Zakaz nie jest absurdalny, jedynie sformułowanie jest absurdalne, bo brzmi opresyjnie.
Wystarczy wprowadzić regulaminowy "zakaz odtwarzania dźwięków z jakichkolwiek urządzeń elektronicznych oraz zakaz prowadzenia rozmów przez elektroniczne środki komunikacji".
A w tramwajach i autobusach napisać:
"Etykieta Cyfrowa: Wyłącz Dźwięki i Rozmowy. Naruszenie ciszy grozi mandatem."
Najważniejsze to prowadzić kampanie społeczne dla dorosłych i edukować dzieci w szkole, na temat tego, jak zachowywać się w komunikacji.
Wiedźmin na dnie jest od początku 1 sezonu.
GOL ile wam płacą za takie naganianie? Jesteście portalem recenzenckim czy platformą reklamową?
Wszystkie wasze rekomendacje o "nowych wspaniałych" produkcjach są g. warte. Choć w sumie to całkiem pomocne: jeśli GOL coś rekomenduje, to znaczy, że nie warto na to tracić czasu.
To cię zaskoczę. Amazon kupił IVONę w 2013, i od tego czasu dalej ją rozwijał w różnych projektach. Był to najlepszy syntezator mowy na świecie. Ivona to teraz m.in. Alexa. Jestem pewien, że technologia dubbingowa w tych filmach ma powiązania z oryginalną IVONą, Amazon nie porzuca kur znoszących złote jaja. Nawet stara IVONA może stanowić świetne narzędzie do rozwoju i treningu w zakresie syntezy mowy, chociażby współczesnych sieci neuronowych.
I nie ma co się przesadnie czepiać IVONy. To była swego czasu najlepsza na świecie technologia, technologia, która popchnęła generowanie głosu do przodu. Ludzie używali tego na głupich przeróbkach, ale to też rozwinęło polskiego Youtuba. W obecnym kształcie syntezowane głosy są tak wiarygodne, że generowane audiobooki oszukują zawodowych radiowców - nie do odróżnienia.
I jeszcze jedno: IVONA Została sprzedana, za co właściciel, Łukasz Osowski, otrzymał Złoty Krzyż Zasługi (sic! ???>? - od kiedy to za sprzedaż przyszłościowej technologi dużej korporacji otrzymuje się ordery? Wszyscy się wtedy tym zachwycali, a za to powinna być co najwyżej banicja i wstyd! ). Można było zostawić firmę w Polsce i udzielać licencji zagranicznym korporacjom, trzepać hajs dużo, dużo większy, nie tylko na Amazonie, ale na każdej innej firmie.
Och, co za katorga stać za kamerą! Nic mu nie zapłacą za ten blockbuster, obowiązek nie praca!
Sytuacja jest prosta — nowy Bond miał być diversed, inclusive itd, zgodny z obowiązującą do niedawna linią polityczną.
Z różnych przecieków można było się domyślać, że nowy Bond miał być czarną kobietą, najpewniej nieheteronormatywną, która walczy z "brytyjskimi faszystami" (czyt. konserwatywnym establishmentem) kryjącymi się na stanowiskach w strukturach MI6.
Wiatr nastrojów społecznych sprawił, że ten plan nie ma szans na sukces finansowe powodzenie, publiczność zbojkotuje produkcję portfelem. To, co się teraz dzieje na Wyspach plus w USA po wyborach nadałoby wcześniejszym decyzjom producenckim charakteru finansowego samobójstwa. Więc cały projekt do kosza, trzeba wymyślać na nowo.
A z kolei Amazon Film Studios dalej jeszcze nie poodwoływało swoich oficerów politycznych, tak więc trochę im to zajmie, zanim się przystosują do nowych okoliczności.
Jednocześnie wydaje mi się, że nowa-klasyczna odsłona Bonda też miałaby problem na znalezienie wiarygodnej formy, która porwie publiczność. Ostatni Bond był bardzo średni, choć bardziej z powodu tego, jak został zrobiony i zagrany, niż samego pomysłu na bardziej ludzkiego bohatera. Natomiast zarówno "Skyfall" i "Spectre" były świetnymi filmami, z pomysłem, z kinową dramaturgią, pięknymi zdjęciami, natomiast nie da się już powtórzyć filmu ze szpiegiem-macho w roli głównej, publika obserwuje i wie, co się dzieje w czasie wojny na Ukrainie, zabawa w przemoc nikogo nie będzie bawić (case przedwojennego fantastycznego kina francuskiego, które upadło po wojnie z powodu traumy społecznej).
Osobiście ciekaw byłbym Bonda w wolnym tempie, ŕ la "Tinker Tailor Soldier Spy", gdzie mniej strzelana, a więcej myślenia i ciekawych dialogów, dramaturgia rośnie nieśpiesznie, a finał zaskakuje na wielu poziomach. Tylko to ryzykowne, taki film nie przyciągnie fanów blockbusterów. Więc czekajmy, na co wpadną włodarze.
Szczerze powiedziawszy, to zwiastun rozczarowujący, podobnie jak sekwencje z Ciri w Wiedźminie 3. Byle przeklikać, nie miałem żadnej estymy dla tej bohaterki, więcej irytacji niż empatii. Ale gra była miodna, więc nawet to zignorowałem.
CDP poszedł w korpo tendencji, czuję, że to będzie kolejny Horizon wymieszany z Tomb Raiderem.
I ten egzaltowany podkładającej głos aktorki... to moment, w których chciałem wyłączyć trailer. Siła Wieśka był wszechobecny cynizm, symetryzm, bezsilność i też pewnego rodzaju fatum — każda decyzja prowadzi do nieszczęścia. I te fatum niby tutaj jest, ale czy przekonujące? Wychodzi na to, że Ciri będzie chciała naprawiać świat swoimi mocami jak jakiegoś rodzaju Mrs. Marvel. Jakie będą jej osobiste motywacje? Geralt szukał Ciri, by ocalić ją przed Dzikim Gonem, a Ciri? Jakie są motywacje dorosłego dziecka, wokół którego wszyscyod zawsze skakali dookoła? Odechciewa się.
Niestety CDPie, ale wychodzi na to, że podjęliście złą decyzję... A było tle możliwości — początki szkoły wiedźminów, Vesemir za młodu itp. itd.
No nic, pożyjemy, zobaczymy. Ale bez zamówień przedpremierowych!
Francuzi mają dużo innych, ważniejszych problemów wewnętrznych, także uratowanie Ubisoftu raczej nie będzie priorytetem. Niestety.
I mocno polemizowałbym - niestety, ale mogą stracić Ubisoft, tak samo, jak inne kraje straciły inne marki. Niestety.
Volvo, Nokia, Smart, Lotus, Grammer AG. Ogromne udziały w Volkswagen, Mercedens-Benz, Aston Martin. A to tylko niektóre, te największe... Niestety.
Osobiście wolałbym, żeby Ubisoft, ani żadna inna firma nie została kupiona przez inwestorów z Chin. Państwo Środka prowadzi bardzo agresywną politykę gospodarczą, co jest niebezpieczne zarówno dla USA, jak i Europy, a koniec końców dla całego świata.
A z drugiej strony: wyrok nie rychliwy, ale sprawiedliwy. Przez lata wypuszczali kolejne szroty, gry kopiuj-wklej, to nie dziwota, że się gracze odwrócili i firma ma kłopoty. A firmy z kłopotami kupują inne firmy, również te z Chin. Tak wygląda zglobalizowany kapitalizm. W tym systemie królują pieniądze i zysk, a nie humanistyczne wartości.
Swego czasu świat północno-atlantycki zarabiał gigantyczne pieniądze na marżach, na taniej sile roboczej z Azji, na tanich surowcach z Afryki, ale zapomniał o rozwoju, inwestycjach i innowacyjności. No i niestety, ale Chiny się ogarnęły, i krok za krokiem wygrywają ze zblazowanym, dumnym Zachodem przejmując perełki w gospodarczej koronie. Niestety. Także czas na zimny prysznic i ogarnięcie się, bo inaczej będzie jeszcze gorzej.
Uczciwe byłoby po prostu gry nie wydawać i nie sprzedawać jako ukończonego produktu, poczekać aż sytuacja się uspokoi, albo przenieść całe studio w inne miejsce.
Niestety głupia i bardzo niedojrzała wiadomość — "no wiem, że gra kuleje, ale wiecie, u nas wojna."
Jeśli wypuścili popsutą grę, żeby podreperować swój budżet, to po prostu oszukali klienta. Jeśli oczekują charytatywnego wsparcia, to niech wypuszczą cegiełki, kody, które obniżą cenę gry w przyszłości, early-access, ale niech nie sprzedają "ukończonego" produktu.
Byłoby to uczciwsze. No ale pewnie przychód byłby mniejszy.
A tak to podchodzi po prostu pod oszustwo i wykorzystywanie empatii konsumentów. Moralny szantaż, nieetyczny nelson: "nie możesz nas tak srogo oceniać, bo u nas nie ma prądu". Litości! Jaki konsument kupi jakikolwiek produkt z taką reklamą? "No wiem, że koła od samochodu odpadają, ale u w fabryce nas brakuje materiałów, bo wiece, strzelają".
Biznes to biznes, produkty sprzedajesz, żeby zarobić kasę. Gdyby robili to tylko z pasji, to nie ustawialiby ceny na 60 USD. Chcą na grze trzepać hajs. Więc klient ma prawo wymagać jakości od producentów. Dotyczy to również ukraińskich developerów.
War Flows albo Chains of War
Twórcy nie odpuszczą, a gracze zagłosują portfelem. Pycha kroczy przed upadkiem, będzie się działo :)
Nad Uniwersum zaległy chmury wielkiego imperium Disney'a.
Disney prowadzi czystkę i szuka ostatnich treści niezgodnych z jedyną słuszną polityką inkluzywności i różnorodności. Ostatnie niedobitki elementów oryginalnego lore czekają bezbronne na zniszczenie przez szturmowców postępu.
Nie, Lucas, nie masz co wracać niestety. Chciałeś więcej pieniędzy, choć jesteś najbogatszym reżyserem w historii świata. Zrobiłeś dokładnie to przed czym przestrzegały Twoje filmy — wszedłeś na ścieżkę ciemnej strony chcąc uzyskać jedynie personalne korzyści, za nic mając cały fandom i przesłanie, które niosły Twoje filmy milionom odbiorców.
Jedyna opcja powrotu to totalny upadek marki, który doprowadza do odsprzedaży Lucas jakiejś innej mniej zideologizowanej korporacji, lub nawet prywatnemu właścicielowi (który występuje przeciw piewcom postępu (Elon Musk? liczymy na Ciebie)). Następnie reset uniwersum i wyrugowanie wszystkich "nowoczesnych" wypocić Kennedy i innych świrów, wycofanie ich z dystrybucji, bądź ich otagowanie jako "fanfic" Przywrócenie starego kanonu i próba uporządkowania świata, również z książek wydanych przez Lucas, natomiast pozostawienie sagi o Skywalkerach już nietkniętej. Rozpoczęcie nowego cyklu bądź ekranizacja setek książek, które poszły obecnie do kosza pod tagiem "SW: Legends"
Kolejny film w tym upadłym uniwersum. Dziękuję Disney, zniszczyliście mi dzieciństwo.
Równowaga Mocy oznaczała raczej postawę Jedi wobec Mocy - że zachowują oni równowagę wobec własnych namiętności, trwając w balansie i postępują według kodeksu Jedi, który chronił przed utratą tejże równowagi.
NIE MA EMOCJI - JEST SPOKÓJ
NIE MA IGNORANCJI - JEST WIEDZA
NIE MA PASJI - JEST POGODA DUCHA
NIE MA ŚMIERCI - JEST MOC
Jedi pochłonięty ciemną stroną, zawsze pragnął więcej: więcej władzy, więcej mocy, więcej wpływów i potęgi - a więc zaburzał równowagę ustalaną przez Moc, bo to Moc decydowała, kto ile umiejętności dostanie. To nie była droga Jedi, którzy mieli podążać ścieżkami ustalanymi przez Moc. Ciemna Strona kusiła, by wykorzystać zdobyte umiejętności do własnych, egoistycznych celów, w przeciwieństwie do Jasnej Strony, która obdarowywała zdolnościami, ale w służbie, by wykonać powierzone zadania.
Moc była drogą równowagi, ale drogą, która mogła się np. wiązać ze śmiercią jej użytkownika w czasie wykonywania misji. Ocalenie życia za wszelką cenę stało w sprzeczności z Jasną Stroną. Użytkownik otrzymywał szereg umiejętności, ale powinien zgodzić na poddanie się woli Mocy, jako siły kierującej tym Uniwersum.
Interpretacja dualistyczna (równowaga Jasne i Ciemnej strony) przeczy oryginalnej koncepcji Lucasa, ale pasuje do obecnego trendu przekonania społeczeństwa o własnej omnipotencji, gdzie czasem należy zwrócić się ku Ciemnej Stronie, by uzyskać swój cel.
Wyraźna zmiana w postrzeganiu Mocy nastąpiła już wcześniej, w trylogii sequelów. Rey jest Mary Sue, nie musi podjąć wieloletniego treningu, wszystko jej wychodzi od samego początku. To stoi w zupełnej sprzeczności z tradycją w prequelach i trylogii: np. Anakin - "za stary by podjąć trening", Luke - "nie jesteś jeszcze gotowy".
Było to bardzo wyraźnie widać w "Last Jedi", kiedy Yoda mówi do Rey, że mądrości z ksiąg to bzdury. Nie ma więc obiektywnej prawdy przekazywanej przez zakon, perfekcji, do której masz zmierzać, ważniejszy jest twój własny osąd, niż tradycje i wielowiekowe nauki.
W dziwny sposób rozumował poniekąd Mace Windu, balansując na krawędzi pochłonięcia przez własny gniew, a więc wykorzystywał emocję pochodzącą z Ciemnej Strony. Doprowadziło to jednak do próby zabójstwa Palpatine'a, a chcąc nie chcąc, również do przejścia Anakina na ciemną stronę. Tak więc można powiedzieć, że Windu nadużywał Ciemnej Strony i Ciemna Strona to wykorzystała.
Ja bym Równowagę i jej przywrócenie opisał jeszcze inaczej: z opowieści Lucasa wyłania się przesłanie, że Równowaga Mocy zawsze powróci, że Moc zawsze kogoś wybierze, i nawet jeśli wybraniec wybierze źle i doprowadzi do kataklizmu, to Moc jest silniejsza i zawsze znajdzie wyjście awaryjne. Oczywiście przy pomocy konkretnych postaci, Wybrańców, bądź zwykłych istot podejmujących słuszne decyzje. Tak więc przywracanie Równowagi Mocy, jest pewnego rodzaju powtarzalnym procesem.
To w sumie bardzo Tolkienowskie:
"Ale nie do nas należy panowanie nad wszystkimi erami tego świata; my mamy za zadanie zrobić, co w naszej mocy, dla epoki, w której żyjemy, wytrzebić zło ze znanego nam pola, aby przekazać następcom rolę czystą, gotową do uprawy. Jaka im będzie sprzyjała pogoda, to już nie nasza rzecz."
J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni
I tak mam wrażenie, że Lucas się bardziej inspirował Tolkienem (jeśli chodzi o moc), niż Diuną (jeśli chodzi o elementy świata przedstawionego) - Diuna jest de facto swego rodzaju manifestem/analizą Ciemnej Strony. Wszystko jest zaplanowane, nie ma żadnej zewnętrznej interwencji, moralność jest jedynie traktowana utylitarnie, jako droga dyscyplinowania innych do osiągnięcia własnych celów. U Lucasa na odwrót - finał jest niejasny i zaskakujący.
Także Panie Lucas, dałeś się uwieść Ciemnej Stronie, sprzedałeś własne przesłanie za kilka milionów dolarów.
Zakochany w sobie narcyz, nie rozumie, że jest miernym reżyserem bez głębszego warsztatu i że publika to bezlitośnie ocenia.
Całe szczęście, że scenariusz Rebel Moon nie został zaakceptowany przez Disneya do włączenia do Uniwersum SW (choć niestety scenariusze większości obecnych SW-produkcji wcale nie są lepsze, ech...)
Słabiutkie filmidła 58-latka, który reżyseruje durne sklejki zatopione w plastikowym CGI.
Villeneuve, jego rówieśnik, używa wszystkich wizualnych środków z pomysłem, po to, by opowiedzieć historię, nie po to, żeby pobawić się cyfrowymi zabawkami.
Snyder, dobra rada: zrób sobie przerwę i wróć do szkoły, zrób jakąś podyplomówkę (kasy i czasu ci na pewno nie brakuje, licencjacik z filmu w jakieś prywatnej, zapomnianej kalifornijskiej budzie to trochę mało - twoi kumple z pewnością dalej filmują wesela, to, że miałeś farta, nie znaczy, że jesteś od nich lepszy). Popracuj nad techniką operatorską: kup sobie lustrzankę, pocykaj trochę zdjęć, zrób sobie wycieczkę po europejskich muzeach i postudiuj malarstwo klasyczne. Popracuj nad scenopisarstwem i opowiadaniem historii: nadrób zaległości z literatury klasycznej i powieści XIX w. (mam nadzieję, że potrafisz czytać...)
I na koniec zrób jeden dobry, aktorski, kameralny film bez efektów specjalnych.
To raczej twórca koncentruje swoją uwagę do religii jako takiej, twierdząc w materiale, że chodzi mu o szerszy kontekst, choć są to słowa jak na razie bez pokrycia (w świetle opublikowanych materiałów).
Stworzył (ściśle) określony, religijny setting (żeński klasztor prawosławny) z określonymi postaciami (zakonnice). W materiałach z gry wszystko zanurzone w oniryczno-mistycznym klimacie (notabene charakterystycznego dla (również religijnego) kina Tarkowskiego), z którego wyłaniają się demony (istoty związane z symboliką religijną). Nie widzę militarnego aparatu opresji, nie widzę służb, nie widzę alkoholizmu, nie widzę politycznej propagandy, aparatu kontroli państwa wobec obywateli, braku moralności, systemu oligarchicznego, rozkładu życia rodzinnego, które są wiele bardziej destruktywne dla rosyjskiego społeczeństwa.
Dziwnym trafem Rosjanie w czasach Związku Radzieckiego funkcjonowali podobnie jak teraz: chcieli podporządkowywać państwa ościenne, prowadzili agresywną politykę imperialną, prowadzili masowe egzekucje przeciwników politycznych. Religia była wypchnięta na margines, ich państwo było tworem czysto materialistycznym, ale problemy mieli te same.
Z wypowiedzi twórcy gry oraz samej gry wynika, że religia to nadal główny problem ich mentalności (cytujac: "Polityczny infantylizm Rosjan jest spowodowany zakorzenieniem w rosyjskiej kulturze prawosławnej" oraz "(...) to oraz temat religii w ogóle, które są obecnie szczególnie widoczne, odkąd Rosyjska Cerkiew Prawosławna stała się narzędziem propagandy".
Na tym polega spojrzenie krytyczne, że nie bierzesz pod uwagę, tylko wypowiedzi twórcy, ale dzieło, użyte środki i jego wymowę.
Koniec końców oczywiście zobaczymy po premierze, na razie bazuję na wypowiedzi twórcy oraz gameplayu.
Rydzyk zmieniał sympatie partyjne (PiS, LPR, Samoobrona, środowiska narodowe), jego radio pozostaje środowiskiem od władzy w pełni niezależnym - bywało, że i ostro krytykował PiS, jeśli nie realizowali jego wizji. Jednocześnie bywało i tak, że Rydzyk dostawał państwowe wsparcie na różne projekty w ramach pewnego układu poparcia. Rydzyk wyrósł jednak w czasach na długo przed PiSem i realizuje własne cele, własną wizję. Jeśli pojawi się dla niego ktoś bardziej dla niego odpowiedni, to zmieni sympatie. To raczej politycy wbijają do Rydzyka, żeby zdobyć jego przychylność, nie na odwrót. Trudno mi się zgodzić co do tego, że Rydzyk mógłby coś zrobić "u nas z KK" - mimo pewnego grona zwolenników, nie ma żadnej realnej władzy w strukturach Kościelnych. Pozostaje raczej marginesem, ciekawostką.
Cerkiew Moskiewska jest natomiast faktycznie urzędem państwowym, w 100% zależnym od państwa, w którym nie ma możliwości krytyki władzy — za takie rzeczy grożą duchownym ciężkie kary, włącznie z oskarżeniami o herezję i zdradę. Słowem, w Cerkwi Rosyjskiej wróciły czasy Imperium Rosyjskiego.
W Rosji praktykuje 15-20% społeczeństwa, ale 90% Rosjan nie przestrzega zasad deklarowanej religii, de facto wiodąc życie bardzo ateistyczne. Przynależność do Cerkwi jest dla niektórym rodzajem mody lub podświadomego przymusu ze względu na władzę "lepiej być, niż nie być". Sami Rosjanie twierdzą, że po roku '89 wiele Rosjan zamieniło Partię Komunistyczną na Cerkiew.
Przypomnę fakt, że sama Ukraina jest prawosławnym krajem, więc wyznaje ten sam nurt duchowości co Rosja. Mało tego, jakieś 50% ludności należy do tego samego odłamu co Rosjanie, tj. Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego. Dlaczego więc się nie podporządkowali najeźdźcy? Zgodnie z wykładnią autora gry powinni to zrobić, jako że Cerkiew rzekomo wytrenowała w nich uległość.
Prawosławni to również Rumuni, Bułgarzy, Grecy (którzy są raczej wojowniczym narodem przez lata walczącym o niepodległość), Serbowie, Gruzini, Albańczycy, Białorusini, Cypryjczycy, częściowo Estończycy i Finowie. Każdy naród mimo tego jest inny i raczej nie czeka na podbicie przez Rosję (może poza Serbami i Białorusinami, ale to z powodów polityczno-historycznych).
Fakt faktem, Cerkiew Prawosławna od czasów Schizmy Wschodniej jest coraz mocniej podporządkowana władzy, jest często narzędziem państwowej propagandy, sposobem kontroli i nelsonem lojalności obywateli wobec państwa, dążąc w wydaniu Moskiewskim do odbudowania Cesarstwa Wschodniorzymskiego (polecam krytycznie poczytać Dostojewskiego).
Jednak po latach ateistycznej polityki Związku Radzieckiego w Rosjanach nie ma już prawdziwej religijności. To powierzchowny chochoł.
11bit Studios podjęło ryzykowną decyzję — wydając grę, która deklaratywnie jest sprzeciwem wobec wojny, być zapewne dotknie uczucia tysięcy religijnych Ukraińców walczących na froncie za własną wolność. Sam twórca mógłby spojrzeć na problem nieco szerzej. Nie wszyscy mają takie same doświadczenia jak on.
w launcherze gry ustawia sie napisy, w opcjach gry mozna zmienic dubbing np. na angielski lub polski niezaleznie od napisów - zeby zmiany zostaly zapisane nalezy zresetowac gre. OPCJE => KONTO I SIEĆ => JĘZYK DUBBINGU
Już się nawet komentować takich wypowiedzi nie chce... zamiast czytać wakeizmowe lektury, wróćcie do europejskiej filozofii, literatury i sztuki, weźcie się do roboty i rozwijania własnego warsztatu, zamiast narzekać na słuszną krytykę! Sukces Lucasa polegał na tym, że czerpiąc z największych klasycznych mitologii i toposów, stworzył dzieło uniwersalne, przekonujące, autentyczne, spójne wewnętrznie, świat o własnej dynamice i zasadach, w których spójni psychologicznie bohaterowie próbują się odnaleźć.
(w progresywnej narracji zasady fikcyjnych światów nie istnieją, można je zmienić lub złamać, byle tylko pasowało to do danej przebudzeniowej koncepcji... nie mówiąc już o płytkiej jak kałuża psychice większości bohaterów...)
Bo, mimo że umieszczone w fikcyjnym świecie, było ono prawdziwe - mówiło o rzeczach, z którymi każdy musi się zmierzyć w swoim własnym, realnym życiu.
Natomiast wytwórnie filmowe dobierają obecnie twórców nie po dorobku, nie po wizji, nie po nowatorskości, nie po warsztacie i umiejętnościach, nie po elokwencji, tylko po poglądach politycznych, tudzież przynależności do jakiejś grupy, której lansowanie jest obecnie modne. I tak pokolenie młodych, przekonanych o swojej wyższości, kulturowych analfabetów z dyplomami amerykańskich wydziałów humanistycznych, głosi w swoich żenująco miernych wypocinach ewangelie przebudzenia. Efekty są, jakie są - zalew crapiszczonów wyprodukowanych przez intelektualne miernoty.
Jeden z elementów Obi-Wana, o którym się za bardzo nie mówi, to fatalna muzyka. Kompozytorka dobrana z klucza równości płciowej, bez umiejętności, warsztatu i doświadczenia, położyła najlepszy i najbardziej charakterystyczny element serii. Żenująco mierną orkiestrację tłumaczyła w wywiadzie wizją artystyczną...
Nastąpiła powszechna sowietyzacja mediów rozrywkowych w USA - "nieważne czy mierny, ważne, że nam wierny".
"Swołocz z pianą na ustach" - dobre, tylko niestety w ogóle oderwane od rzeczywistości. Polecam analizę reakcji fanów na serial zrobioną przez Krzysztofa Maja. Fani w większości bardzo celnie i inteligentnie punktowali ten serial.
https://youtu.be/_R5IYOTbjDc?t=150.
Czy wg.
Wg. statystyk w ogóle nie przyciągnął młodego pokolenia, największa oglądalność w rejonie 35-60.
Tak, pierwszy odcinek z pewnością obejrzało mnóstwo osób. Kolejne? Szczerze wątpię, oglądalność z pewnością pikowała w dół. Amazon unika jak ognia odpowiedzi na pytanie, jak oglądalność wyglądała z perspektywy czasowej, chwali się tylko rekordem w pierwszych 4 dniach. Poza tym takimi rekordami można manipulować. Czy każdy z tych 25 mln obejrzał oba odcinki? Czy jedynie zaczął oglądać i wyłączył po 15 min? Ile z tych osób wróciło do serialu po tygodniu? Ile oglądnęło wszystkie odcinki?
Inteligenty odbiorca takich lakonicznych wiadomości powinien wysnuć wnioski. To nie jest kwestia, że to jest kiepska adaptacja. To jest po prostu kiepsko zrobiony serial, nie broni się jako dzieło filmowe, nie chce się tego oglądać.
Sukces Pierścieni Władzy? ??????
Jaki sukces? Czy redaktor pisał ten tekst na zamówienie Amazona? Jak na razie fani nie są rozpieszczani, a spuszczani w miejscu, gdzie królowie chadzają piechotą z całym dziedzictwem, niepowtarzalnością i charakterem uniwersum Tolkiena. Drogi autorze, czym wypełniasz te paragrafy? Dziennikarska uczciwość powinna owocować tym, że chociaż wspomnisz o (delikatnie mówiąc) mieszanych uczuciach fanów. To jest rzeczywistość! Oświadczenia korporacji, są tylko oświadczeniami ludźmi chciwych pieniędzy. Czy to portal recenzencki, czy propagandowo-reklamowy? Chcemy inteligentnej krytyki, nie przeklejania wiadomości!
H. Shore skomponował tylko główny temat z czołówki serialu, który faktycznie jest naprawdę niezły (problem w tym, że ta melancholijna i mistyczna muzyka zupełnie nie pasuje do cukierkowatego, płytkiego świata, jaki zaserwowali twórcy serialu). Za resztę muzyki odpowiada Bear McCreary. I niestety to słychać, bo choć jest to całkiem dobry kompozytor filmowy, to niekoniecznie nadający się do świata WP. Niezłe quasi-shore'owskie tematy przeplatają się generyczną serialową rypanką. Szkoda. Mimo wszystko na plus, bo muzyka to jeden z nielicznych, poprawnie zrealizowanych punktów w tym serialu.
spokojnie, będzie jeszcze taniej. Kryptowaluty lecą na łeb, na szyje, sektor rozrywkowy również. myślę, że w dłuższej perspektywie ceny mogą polecieć do 30-40% cen przed promocją.
Poza kilkoma wątkami
spoiler start
(typu Siostry Nocy wrzucone do gry nieco na siłę - równie dobrze mogłaby to być zupełnie inna frakcja)
spoiler stop
, to Jedi Fallen Order nie jedzie na poprawności politycznej znanych z najnowszych odsłon - czuć tutaj ciężar starych SW, także polecam :) Ciekawa historia, głębokie postaci, fajny setting, zachowany klimat - miodzio!
zamiast angażować Dwayne Johnsona do nowych filmów powinni zrobić po prostu Uniwersum Dwayne Johnsona xD

myślę, że marchewka zamiast sztyletu jednak przebija xD
Gwint: Wegan Edition
a może Bethesda? albo CDPRed ??
niezależnie od wszystkiego - wypatruję z zainteresowaniem. Jedi Fallen Order było całkiem fajną grą, mimo można powiedzieć "średniawej" rozgrywki - nic odkrywczego w gatunku, ale jednak gra zrobiona była solidnie, grało się całkiem przyjemnie, czuć było ciężar świata i klimat SW.
Idąc za radą mistrza Yody - no preorders!
Jak dla mnie zwiastun mimo pewnej łopatologii budzi emocje i nadzieje dużo większe niż SW9. Liczę na dobrą historię, okoliczności naszkicowane w trailerze całkiem przyzwoicie, rozsterka między pozostawaniem w ukryciu, a reagowanie na niesprawiedliwość obiecująca. EA kupiło moją uwagę pierwszy raz od wielu lat. Jeśli będzie to Rogue One gier komputerowych, kupuje niedługo po premierze. Podejrzewam, że skoro Respawn, to można się spodziewać gameplaya z Titanfall 2, parkour itp, jeśli mechanika walki mieczem będzie dobra, będę zachwycony.
ech, wychodzi niekompetencja twórców jeśli chodzi o tematykę religijną...
Od kiedy to protestancki pastor modli się na różańcu? xD
@banenan
"A kto o nich pisze?"
Imrahil8888 używając figury retorycznej z fałszywym założeniem.
"Nie."
Tak, na tym polegają figury retoryczne, że pisze/mówi się niby jedno, a wychodzi co innego. Albo mówi się coś odwołując się do czegoś co funkcjonuje w świadomości społecznej, a jest nieprawdziwe. Wypowiedź odwołuje się do szkodliwego stereotypu i są ludzie, którzy zostali tym niesłusznie obrażeni.
"A kto niby napisał że jest inaczej?"
Komentarz Imrahil8888 zawiera taką przesłankę.
banenan - moim zdaniem, nie ma sensu dalej dyskutować. Język polski jest bogaty, ilość dwuznaczności, które w zręczny sposób można skonstruować jest bardzo duża, dodatkowo nieświadome używanie środków retorycznych znacząco komplikuje ten problem, ale, żeby to zauważyć trzeba mieć w tym zakresie wiedzę.
Żeby było jasne - wydaje mi się, że rozumiem co chciał powiedzieć Imrahil8888, jednak użył słów jawnie niesprawiedliwie dyskryminujących pewną grupę społeczną i mam nadzieję, że zrobił to nieświadomie.
Chciałbym, żeby wypowiedział się Imrahil8888 i powiedział co miał na myśli.
@banenan
Skup się na komentarzu Imrahil8888, swoje opinie zostaw z boku. Teza ukryta w figurze retorycznej.
Może zapytam tak: a co z ludźmi którzy też mają 8 dzieci, a nie są z marginesu? W komentarz zawiera twierdzenie "patologia co ma 8 dzieci" włącza wszystkie rodziny posiadające 8 dzieci do grupy określonej jako patologia. Jest to jednoznacznie krzywdzące i niesprawiedliwe, tylko przeciwko temu występuje. Żeby Ci to zobrazować podam inny przykład:
Są ludzie, którzy dopuścili się morderstw, inspirując się np. brutalnymi grami komputerowymi. Jednak twierdzenie:
"ludzie co grają w gry zostają mordercami" jest krzywdzące dla grupy graczy, bo nie każdy gracz, to morderca. Tak samo nie każda rodzina wielodzietna jest patologiczna.
Żeby było jasne, ja nie twierdzę, że gry czynią z ludzi morderców, przytaczam przykład, który graczom jest bliski i łatwy do zrozumienia.
@banenan
oczywiście, że nie, cel komentarza jest inny. Ale obraźliwa teza jest w nim zawarta i podlega ocenie, manipulacją jest zarzucać mi manipulację.
@ Imrahil8888
Abstrahując od polityki - tylko jedno: Twój komentarz zawierający tezę, że wielodzietność = patologia jest krzywdzący. Znam dobrze usytuowane, majętne rodziny z dużą ilością dzieci, rodzice (lub rodzic) dobrze zarabiają i sprawuje ważne funkcje, a ich poglądy polityczne są bardzo różne. Wypowiadasz się w sposób bardzo stereotypowy i obraźliwy dla tej części społeczeństwa.
Redakcjo ogarnijcie się! Od czasów gdy Gonciarz odszedł, poziom contentu na TVGRY leci na łeb, na szyję. Dobrych materiałów o Max Paynie już było dość, po co kolejny, nudny i nic nie wnoszący? Arasz czy Arash, nudzisz po prostu, to nie pierwszy materiał który partaczysz. Ten swój cynizm zostaw w domu zamiast przynosić do pracy, chcemy oglądać dobre wideo, nawet do złej gry, a nie słuchać depresyjnych frazesów dwudziestolatka (skończyłeś już gimnazjum?). Nie wiem dlaczego i po co Cię zatrudnili. Popracuj nad wymową i swoim tekścikiem "nie mniej" - wciskasz go wszędzie, gdzie chcesz wprowadzić jakąś durną dygresję. Co gorsza, jak ostatnio słychać w materiałach, zdążyłeś zarazić już całą redakcję. Nie, nie jestem hejterem, po prostu przykro patrzeć jak najlepsza telewizja o grach w Polsce już nią nie jest. Jordan, Kacper - dzięki, że mimo wszystko trzymacie poziom. Ech...
Wake Island - mapa z dodatku dla Battlefielda 3, który z kolei dodaje mapy z części "poprzedniej", o ile można tak powiedzieć, (czyli Battlefield 2). Ulubiona przede wszystkim dlatego, że grałem w Battlefielda 2 w czasach, kiedy nie każdy miał dostęp do internetu. Oczywiście, trudno grać w grę sieciową samemu, dlatego szybko bardzo wynalazłem patcha BF2SP64, który pozwalał grać z większą ilością botów. Gra z botami była bardzo drętwa albo irytująca, mimo tego delektowałem się nią nałogowo przez kilkanaście gimnazjalnych miesięcy, tworząc solidne podstawy zamiłowania do elektronicznej rozrywki. I właśnie Wake Island - ulubiona mapa z części drugiej, a następnie mapa zamieszczona w dodatku do części trzeciej przekonała mnie, by wrócić do Battlefielda i zagrać w część trzecią. Nie żałuję, polecam! Szkoda tylko, że czasy drętwej, monotonnej rozgrywki już raczej nie wrócą....
Baldur’s Gate: Enhanced Edition - dużo słyszałem, i pewnie dużo straciłem bo nigdy nie grałem.
pokażcie multiplayer! i jeszcze taka wskazówka dla krzyśka - pet może też zmieniać formę, jak go nakarmisz odpowiednią rybą. Rybki łowi się w takich "kropeczkach" w niektórych miejscach ;]
Najbardziej frustrujący moment w grze komputerowej, to misja na plaży w Normandii w Call of Duty 2, gdzie bohater ponosi "śmierć" przez wybuch. Minęło dużo czasu, zanim przestałem quick-loadować i zobaczyłem co naprawdę przygotowali twórcy ;]