Trochę jestem rozczarowany, gra ma całkiem solidny klimat i ciekawy setting, a jednak czegoś jej brakuje. Ciężko też nie wspomnieć o systemie walki, który utkwił gdzieś pod koniec lat 90'. Dołączam recenzję do popaczenia.
[link]
Moja bariera psychologiczna to były okolice 60zł za miesiąc, zbyt dużo i tak w game passie nie ogrywałem. Przy 70zł+ jeszcze machnąłem ręką - głównie z przyzwyczajenia. Wczoraj anulowałem subskrypcję.
Początkowe wrażenia były jak najbardziej pozytywne. Zrobiłem nawet o nich film. [link]
Z godziny na godzinę jestem coraz bardziej rozczarowany, chociaż jestem fanatykiem trudnych gier. Mam wrażenie, że cały balans i testowanie dotyczyło jedynie kilku początkowych godzin rozgrywki. Im dalej tym wszystko jest na siłę coraz bardziej OP. Praktycznie każdy atak DOWOLNEGO stworzenia zabiera 2 maski zdrowia, widząc latającego potwora mam ochotę zapobiegawczo wyłączyć konsolę. Progresja jest do bólu niejasna, nie mam żadnego dosłownie NAJMNIEJSZEGO poczucia, że gra mnie za coś nagradza. Biję przez godzinę bossa który ma mnie na 2 strzały a w zamian dostaję okrągłe ZERO. Nie ma żadnych upgradów, przedmiotów w jakikolwiek sposób zmieniających podejście do gry albo naszą siłę.
Nawet aspekty zręcznościowe jak skakanie po kwiatkach są tak do usrania wyśrubowane, że musiałem grać na krzyżaku żeby nie połamać analoga.
Śrubowanie stopnia trudności kosztem grywalności, miejscami do poziomu masochizmu.