Nie bardzo rozumiem te przełożenie na "przyszłe pokolenia", nie w przypadku zawodników.
I owszem, wiem, że 10 miejsce na igrzyskach to nie jest prosta sprawa, nie deprecjonuję takich zawodników.
Ale nie ukrywam, że "czepiam" się tych, którzy nie są w stanie nawet pomarzyć o znalezieniu się w rzeczonej "dziesiątce". Dla mnie to są już turyści. A w turystyce nie widzę nic złego, o ile ktoś płaci za nią z własnej kieszeni, ewentualnie z cudzych prywatnych pieniędzy przekazanych dobrowolnie.
Tak jak napisałem na wstępie - rozumiem, że wysyłanie utalentowanego nastolatka czy debiutanta, który dopiero "wyszedł" z kategorii juniorskich, to inwestycja w przyszłość. Po co jednak wysyłać zawodnika, o którym wiadomo, że raczej myśli on już o emeryturze (bynajmniej nie olimpijskiej), a jego wyniki z ostatnich sezonów wskazują, że cudem będzie przebrnięcie przez pierwszą fazę eliminacji? Po co wysyłać zawodnika, który był już na dwóch igrzyskach i na których poległ w eliminacjach, a jego tegoroczna forma nie pozwala na jakiekolwiek nadzieje, że nastąpił duży progres?
Żeby było jasne - rozumiem, że niektórym sportowcom, w rodzaju Stocha, to po prostu się należy. Niektórym. Pojedynczym.
Nad kwestią tą dumam już od kilku igrzysk, może więc nie jestem sam i ktoś będzie w stanie udzielić mi odpowiedzi na pytanie. Owszem, jest ono "nieco" prowokujące, lecz chciałbym, by było ono potraktowane na serio.
Owo pytanie brzmi: jaki jest sens w wysyłaniu na igrzyska za nasze podatki sportowców, o których z góry wiadomo - biorąc pod uwagę ich życiowe osiągnięcia, indywidualne rekordy etc. - że nawet nie zbliżą się do podium, ba, awans do pierwszej dziesiątki należałoby traktować w kategoriach science-fiction?
Jasne, wiem, że są przykłady szczególne, takie jak wybitnie utalentowani juniorzy, którzy w swoich kategoriach wiekowych osiągnęli już wszystko i posyła się ich między seniorów, by zdobyli doświadczenie z myślą o kolejnych imprezach rangi mistrzowskiej. Moje zgrzytanie zębami dotyczy jednak zawodników "w kwiecie wieku" i "tych już po" - dlaczego im opłacamy zabawę i zakwaterowanie w atrakcyjnych warunkach turystycznych?
Stare siatkarskie porzekadło głosi, iż jeśli nie wygrywa się 3:0, to przegrywa się 2:3. I choć statystyki przeczą owej "prawdzie", to biorąc pod uwagę co Japończycy/Włosi zrobili w końcówce trzeciego seta, bardzo zdziwię się, jeśli w czwartym i piątym również to Squadra Azzurra nie zatriumfuje.
Kij z medalami, tak naprawdę liczą się tylko złota i hymny, a z tymi Paryż zaczyna się jawić jako dziejowa katastrofa...
Jeśli tak, to jeszcze Polska nie umarła. Bo poza Mirosław to tylko ciemność widzę...
Taką samą obawę żywię od początku, przegrana Świątek była dla mnie ciosem w serce, lepszej okazji od niej nie będzie.
@ Łyczek
Mirosław miałaby szansę, gdyby jej koronna konkurencja była olimpijską - sęk w tym, że jest tylko składową wieloboju, a w pozostałych już ona odstaje...
Tolkien jak Tolkien, ale ja tak mam z Marvelem - gdyby ktoś mi powiedział dwie dekady temu, że będę miał tak wywalone na nowe przygody różnorakich Hulków czy Spidermanów...
The Legend of Tianding miało swoją premierę na Steamie rok temu...
Widziałeś gdzieś tą umowę, skoro powołujesz się na jej zapisy? Serio pytam, bez napinki, chętnie bym poczytał, i w ogóle zachował jako wzór, z pewnością wiele klauzul by się przydało w przyszłości.
na terenie Dumy przebywa obecnie prawie 875 000 więźniów
Ależ z tej Dumy musi być monumentalnie wielki budynek!
Decentralizacja sieci z naciskiem na techniczną niezależność od rządów, odporność na ewentualne restrykcje.
Ograniczanie nielegalnych i szkodliwych treści z jednoczesnym poszanowaniem wolności słowa.
Niestety, ale te dwa punkty pozostają ze sobą w kolizji i tak trzeba będzie szukać takiego czy innego "złotego środka", który w przypadku różnych krajów będzie prowadził do różnych rezultatów.
Jeśli bowiem Internet ma być "odporny na ewentualne restrykcje", to będzie oznaczało, iż będzie w nim można znaleźć treści pedo- i zoofilskie czy poświęcone produkcji i nabywaniu substancji odurzających. Jeśli zaś przyzwalamy na "ograniczanie nielegalnych i szkodliwych treści", to musimy pamiętać, że takowymi może być ludobójstwo Ormian, anonse randkowe osób LGBT czy informacje poświęcone sposobom przerywania ciąży.
Drugi punkt to zresztą rodzynek sam w sobie, bo różne społeczności różnie rozumieją "wolność słowa" - dość wskazać na legalność tzw. kłamstwa oświęcimskiego i swobodę propagowania treści neonazistowskich w UE i USA.
Swoją drogą - Wiesiek Trzeci ma świetny soundtrack, ale OST Arcanum do dzisiaj bardzo częsty gości w mojej wieży, a taki motyw z Quitarry pełni funkcję mego dzwonka w telefonie (jak się chwilami znudzę, to zamieniam go na następny motyw z Wheelclanu).
Podpowiedź dla niekumatych - zwróćcie uwagę na prawą rękę na ostatnim obrazku ;)
w październiku 2020 roku duński urząd ds. gier losowych
Źródło: https://www.gry-online.pl/newsroom/fifa-22-fut-i-lootboxy-to-nie-hazard-ea-nie-zaplaci-10-mln-euro-k/za21700
Duński? Podejrzewam, że w oryginale było "Dutch", co akurat ma niewiele wspólnego z "Danish"...
Dziś rano, ok. 5:30, widziałem - na szerokości geograficznej Warszawy i na Ścianie Wschodniej - jak m.in. przez Wielki Wóz w łącznym czasie ok. minuty przeleciało tym samym szlakiem 5 obiektów (wyglądających tak jak zwykły satelity) - czy to możliwe, że był to Starlink? Czy ktoś zna jakąś stronę itp. itd., gdzie można by było to sprawdzić?
"Wielki (ew. duży) ekran" = ekran kinowy, "srebrny ekran" = ekran telewizora, monitor - ot, taka mała uwaga odnośnie dwóch ostatnich zdań newsa.
Chociażby w szkockiej reprezentacji piłkarskiej - jednej z najstarszych wszak - występują zawodnicy o afrykańskich korzeniach, a którzy przecież w istocie urodzili się i wychowali na północy Wysp, podobnie nieraz jak ich rodzice albo i dalsi przodkowie. Skoro więc Murzyn może być szkockim piłkarzem, to dlaczego i nie agentem JKM?
Proszę nie propagować fałszywego twierdzenia, że "sędzina = tylko i wyłącznie żona sędziego". Owszem, współcześnie jest to przeważające rozumienie tego wyrazu, zwłaszcza w języku oficjalnym, lecz "sędzina = kobieta-sędzia" również funkcjonuje i jest akceptowalne, acz zdecydowanie bardziej w języku potocznym.
Dość wymowny jest zresztą fakt, że na stronie Rady Języka Polskiego można znaleźć dwa - nie do końca ze sobą zgodne - stanowiska w tym przedmiocie.
W pełni się zgadzam, ale chciałbym dodać komentarz do jednego Twego zdania:
Tak, nasze prawo jest w wielu kwestiach nieporozumieniem.
Warto pamiętać, iż owo wadliwe prawo nie jest stanowione przez sędziów, lecz właśnie Sejm i (w mniejszym stopniu) Senat.
Znasz prawną różnicę - mam na myśli m.in. treść tzw. doktryny i orzecznictwa - między zabójstwem a pobiciem ze skutkiem śmiertelnym, by się wypowiadać? Jeśli nie - to czemu się wypowiadasz?
Jeśli tak - znasz szczegółowe uzasadnienie danego wyroku? Jeśli nie - to czemu się wypowiadasz?
Czy sędzia wydający wyrok 6 lat za pobicie ze skutkiem śmiertelnym jest naprawdę normalny, czy też podczas procesu był zajęty działalności polityczną w tych swoich korporacjach?
Pobicie ze skutkiem śmiertelnym jest przestępstwem zagrożonym kara pozbawienia wolności od roku do lat 10. W konsekwencji sąd orzekający 6-letni wyrok wydał wyrok "z górnej połowy", więc nie bardzo widzę, na czym miałby polegać skandal (znam znacznie bardziej drastyczne opisy tego przestępstwa, celujące w górny wymiar), CHYBA ŻE KTOŚ NIE MA POJĘCIA O CZYM PISZE...
Arcanum - płyta z muzyką z tej gry do dziś regularnie trafia do mej wieży, a motyw "Quintarry" od lat jest moim "dzwonkiem" na komórce;)
Moim zdaniem tytuł ten winien być wymieniany jednym tchem z Falloutem (którego, żeby nie było, również uwielbiam), pod względem bugów zostawił zresztą w tyle nawet "dwójkę" i też średnio udanie - niczym Brotherhood of Steel - łączył mechanikę czasu rzeczywistego i turowej, ale liczba skrywanych przezeń sekretów fabularnych i "alternatywnych ścieżek" była absolutnie zachwycająca.
Żałuję z kolei powstania BG3 - gra jest dobra sama w sobie, ale pod względem fabularnym szarga świętość - bo niby co można było jeszcze dodać po deifikacji, która miała (tzn. mogła mieć) miejsce w "Trombalu"?
Osobiście wierzę w powstanie PoE3 (grunt, ze IP jest we właściwych rękach), ale nie szybko.
A od siebie dodam, iż chętnie bym zagrał w Septerrę Core 2, ale nie mam absolutnie żadnych złudzeń co do takiej możliwości.
Minimapa wprowadza w błąd - wskazuje na zagrożenie po lewej kierunku widzenia, tymczasem takowe jest po prawej.
Pamiętajmy, że skrót "FTW" to nie tylko "for the win", ale także... a zresztą domyślcie się sami, zważywszy na "geograficzną" podpowiedź odwołującą się do polskości.
Gry na PC (tylko takie mnie interesują), które ograłem "do bólu" w ramach abonamentu Microsoftu i do których nie wrócę w ciągu tego roku:
- Metro Exodus
- Gears Tactics
- Yakuza Kiwami 2
- Final Fantasy XV
- Outer Worlds
- Minecraft Dungeons
- Tell Me Why
- Microsoft Flight Simulator
- Plague's Tale: Innocence
- Wolfenstein: Youngblood
Poza listą jest zaś szereg tytułów, do których mam dostęp z innych źródeł, ale w które bym się zagrywał w ramach abonamentu, gdybym nie miał alternatywy:
- Wasteland 3
- Crusader Kings 3 (choć tu na pewno będę wracać i wracać;))
Nie liczę wielu "indyków", które będę mile wspominał (np. Astrologaster czy Carrion).
Nie jestem fanem "Małomiękkich", ale w tym roku dzięki ich abonamentowi bardzo dużo oszczędziłem...
A ja nawet w żartach nie tęsknię za dawnymi czasami. Przy okazji okazało się, że jednak było trochę prawdy w zarzutach, że gry były "za drogie". Dysponuję niejednym katalogiem sklepów wysyłkowych z tamtych czasów etc. i uderza mnie fakt, że ceny niektórych ówczesnych hitów można na zasadzie 1:1 przełożyć na dzisiejsze produkcje AAA, mimo że przez tych 20 lat łącznie uzbierałoby się kilkadziesiąt procent inflacji, a i płaca minimalna bodaj się podwoiła.
Mała uwaga do translacji w treści newsa - podejrzewam, że na 99% w oryginale mowa jest o "(police) officers", co na język polski tłumaczy się nie jako "oficerów (policji)" lecz "funkcjonariuszy (policji)" (czy nawet generalnie "policjantów"). Sens jest mimo wszystko nieco inny.
Byłem bardzo sceptyczny, aż do dema za 4 zł i...
W ciągu kwartału z abonamentem na PC "zaliczyłem" Metro Exodus, The Outer Worlds, Wolfenstein: Youngblood, Final Fantasy XV, The Turing Test oraz pobawiłem się chwilę (po prostu znużyłem się) w Ark: Evolved oraz Gears 5 (a jeszcze w odwodzie było Phoenix Point, które akurat miałem w ramach Kickstartera). Żadnego z tych tytułów nie zakupiłbym w pełnej cenie, jestem też niemal pewien, że do żadnego z nich z braku czasu już nigdy więcej nie wrócę (no, może Ark), ale przy danym wydatku (akurat 4 zł, ale liczmy "pełnoprawny" abonament) uważam, iż jest to świetne rozwiązanie, dość sensownie zresztą przeciwdziałające różnorakim "kupkom wstydu".
Są gry, które będę chciał posiadać "na zawsze" (na tyle na ile to możliwe w ramach dystrybucji cyfrowej) - jak trylogia "Wieśka" czy roleplaye Obsidiana czy inXile tudzież kolejne Cywilizacje, Crusader Kings, TPH czy Settlersy - do których lubię wracać - ale zdecydowana większość tytułów w mej "karierze" była "na raz" (choćby bardzo intensywnie) - i tu abonament sprawdza się fantastycznie. Osobiście tylko sugerowałbym "nagromadzenie" kilku bardzo dobrych tytułów (oraz czasu) - teraz poczekam aż znowu w katalogu znajdzie się kilka pozycji (może jeszcze przed MFS) i wykupię kolejny kwartał.
Jako wielki fan "baldurów", w tym osoba, która z "jedynką" uporała się kilkanaście razy, ale też wielce pozytywnie zapatrujące się na współczesne cRPG-i zgodzę się z kilkoma zarzutami autora, w tym choćby pod adresem fabuły (faktem jest, iż ta się nieco "rwie", co więcej dla jej pełnego ogarnięcia warto czasami podążyć nieco inną drogą - np. najpierw skierować się ku Obozowi, dopiero później do Beregostu), ale zarzuty pod kątem choćby tworzenia postaci są w mej ocenie niepoważne, gdyż wynikają z braku uprzedniej analizy systemu (współcześnie tak samo można się nabrać przy Pillarsach czy Pathfinderze).
Do pierwszego Baldura mam przeogromny sentyment, ale taka "dwójka" zjada go pod niemal każdym względem - fabuła jest znacznie bardziej zajmująca, podobnie jak konstrukcja towarzyszy itp. itd.
Wystarczy kliknąć na zamieszczony w tekście newsa link do sklepu Livekarten, by przekonać się, iż autor newsa przetłumaczył "Dutch" na "duński" zamiast prawidłowo "holenderski" - taka mała errata.
To samo można powiedzieć o heroinie - gdyby ludzie jej nie kupowali, to by nikt jej nie produkował ani przemycał - ale to jeszcze nie jest argument potwierdzający, że w takim razie prowadzenie z tym związanego biznesu jest ok.
Po co nam zwiększenie dzietności, te wszystkie 500+ etc.? Po to, by miał kto ZARABIAĆ na nasze emerytury etc. za 30-40 lat. Tymczasem jeśli płacimy za sam fakt rodzenia i wychowywania dzieci, to takie matki następnie przekażą swym dzieciom wartość pt. "Po co pracować? Zajmij się rodziną, ona jest najważniejsza, a rachunki zapłaci ci państwo". W konsekwencji za rzeczone 30-40 lat nie tylko nie wzrośnie liczba donatorów systemu opieki społecznej, lecz jeszcze bardziej jego beneficjentów. Q.e.d.
Jestem za mądrą polityką prorodzinną - np. znacznymi ulgami podatkowymi dla matek, ojców etc. Wtedy w domach z dziećmi będzie zostawało więcej pieniędzy niż w tych "singlowych", ale tylko pod warunkiem, że ich członkowie najpierw sami jakieś pieniądze do nich przyniosą (słowem - o siebie zatroszczą się sami).
Zadanie z Benwethem można rozwiązać na jeszcze inny pokojowy sposób - najpierw należy uwolnić więźnia z celi w lochach, następnie przekraść się do kuźni (wygrywając konkurs pijacki i ściągając strażniczkę na dół), następnie ustalić z więzionym kapitanem, że porwie on statek Benwetha, w tym celu zaś musimy wybić kilku piratów przy małej przystani. Gdy to się powiedzie idziemy na wschodnie blanki, tam uderzamy w dzwon i pojawi się nieuzbrojony raz samotny Benweth. Można go ubić bądź też przemówić mu do rozumu.
Jeśli SC koniec końców okaże się bańką - a coraz mocniej podejrzewam, iż jest - to jej pęknięcie może być zabójcze dla crowdfundingu niczym klapa "ET" dla Atari i rynku gier wideo. A to wcale by nie była dobra wiadomość...
Zabrakło ostatniego kadru - chłopak leży w łóżku, w piżamie z Mario, a w tle odwrócona plecami matka niosąca ubrania woła: "Mariuszu, pobudka! Bo się do szkoły spóźnisz!".
@ Soul
Wielkie firmy z wojskowym rygorem, ale tą "firmowość" i ten "rygor" same sobie narzuciły. Muszą pamiętać, że zgodnie jednak z powszechnie obowiązującymi regułami opracowanymi przez twórców zawsze może się zdarzyć zdrajca w imię idei czy lepszej pozycji w innej gildii.
EVE to taka kosmiczna Gra o Tron, Ty zaś oburzasz się, że ktoś komuś wbił nóż w plecy.
Porównania są nieudane, jak i całe oburzenie.
Jeśli ktoś by mi dał na ulicy w twarz tak, bym zakrył się nogami, to jest to przestępca, który za pobicie powinien stanąć przed sądem. Jeśli jednak zrobi to samo zgodnie z obustronnie znanymi regułami dyscypliny na ringu bokserskim w czasie przepisowej walki, to wygra przez KO, zostanie uznany za zwycięzcę i otrzyma związane z tym bonifikaty, tyleż materialne, co i w postaci chwały etc.
Nikt nikomu nie każe toczyć walk bokserskich, ale jeśli ktoś się już na takową zdecydował, to nie powinien się oburzać, iż rywal non-stop klinczuje (co jest dopuszczalne) i chowa się na liny, by w ostatniej rundzie nagle "sprzedać" właściwy sierp bądź cios na żołądek (vide walka Alego z Foremanem w Kinszasie czy słynny pojedynek Micky'ego Warda - przykładów bynajmniej nie wymyśliłem).
Wszyscy mogą grać w piłkę pięknie i ofensywnie, uprawiać tiki-takę jak Barcelona za jej najlepszych czasów, ale to nie znaczy, że każdy musi się godzić na otwartą grę. Przeciwnie, może schować się za "autobusem" - co jest dopuszczalne - jak Inter Mourinho czy Chelsea di Matteo i przy ostatnim gwizdku być jednak o tą jedną bramkę lepszym.
Nikt nikomu nie każe grać na giełdzie, ale jeśli ktoś w to wchodzi, to musi się liczyć z tym, że nie trafi wyłącznie na graczy zainteresowanych sprawozdaniami finansowymi, lecz również rzeszę spekulantów. Dopóki ci ostatni nie korzystają z wiedzy insiderskiej, oburzanie się na tych ostatnich, że zostało się przez nich ogranym, jest dziecinadą.
To jest właśnie GRA o USTALONYCH regułach. Nie znasz reguł - przegrywasz. Znasz, ale rywal jest sprytniejszy - też przegrywasz.
Co innego, gdy dochodzi do naruszenia zasad gry. Tutaj tego nie było.
Poczułem się stary - zestawienie "gry z 2005 roku" i "dzieciństwa".
Wstyd się przyznać;), ale w pełni zgadzam się z przedmówcą. Wciąż nie mogę znaleźć szczęki, a mój brzuch już się gorzej poczuł wobec wizji nawrotów bólu ze śmiechu.
--wysiak
Jesteś prezesem ośrodka doradztwa rolniczego, całe życie jezdzisz bryczką, a pracownicy tułają się furmanką. W pewnym momencie dochodzisz do wniosku, że kupisz im autobus i uznajesz, że 2 tysiące złotych to będzie aż nadto, bo dobra furmanka kosztuje jeden tysiąc. Kupujesz więc od jedynej osoby, która odezwała się na Twoje ogłoszenie. No i następnie się okazuje, że to jest rozpadający się wrak...
Tak ja to widzę - żaden spisek, zwykła polska niekompetencja i bylejakość.
A dostane tam tez wszystkie karty wyborcze do osobistego przeliczenia, czy musze po prostu wierzyc, ze panowie w komisjach liczyli je troche lepiej, niz na zdjeciu w [4] pod linkiem? (wysiak)
Ale z wynikami ręcznego liczenia dany system komputerowy nie miał już nic wspólnego, czyż nie?;) A chyba o to te całe zamieszanie, jeśli czytać ze zrozumieniem...
Że są błędy w liczeniu ręcznym - to jest tak od początku świata, i w bardziej zaawansowanych demokracjach, by przypomnieć chociażby wybory z 2001 w Juesej. Tak też było przy okazji wszystkich wyborów od 1989 roku.
A jak to niby teraz stwierdzic, skoro system, ktory mial pilnowac prawidlowosci, zostal celowo sabotowany? Teraz to co najwyzej mozemy przyjac na slowo, ze wszystko jest ok. (wysiak)
Wystarczy ruszyć dupę - protokoły wyborcze z komisji obwodowych (te z pieczątkami i podpisami) są powszechnie dostępne, po prostu sobie posumuj dane z nich.
--> Wysiak
I właśnie to miałem na myśli pisząc o "czytaniu ze zrozumieniem". System elektroniczny PKW nie ma NIC WSPÓLNEGO z przeprowadzeniem wyborów (a zwracam uwagę, że takiej właśnie frazy użył mich83), a "tylko" ze zliczeniem głosów. To że system liczący się okazał dziurawy, jest przeoczywiste, ale znowu - jak gdzieś system działał źle, to przeprowadzono liczenie ręczne.
Jeśli zaś ktoś twierdzi, że mimo to wyniki zostały ustalone wadliwie - to poproszę o dowody.
A jeśli idzie o przetarg - największą głupotą jest to, że za jego organizację zabrały się osoby, które w ogóle się nie znają na efekcie końcowym. Najpierw powinien być inny przetarg - na opracowanie specyfikacji systemu. A dopiero z taką specyfikacją należało rozpisywać przetarg na system.
mikmac myślisz zero jedynkowo, wybory zostały przeprowadzone nierzetelnie co do tego niema wątpliwości (mich83)
Ja mam wątpliwości. Czyli w żargonie pokerowym - sprawdzam! Karty - czyli dowody - na stół!
Co do głosów nieważnych - http://jaroslawflis.blog.onet.pl/2014/10/29/nieodparte-wrazenia-niezbite-dowody/ - tu znajdziecie artykuł na ten temat (i odesłania do dalszych), co ważne, pisany kilka tygodni temu (i kilka lat temu), czyli przed tym całym bezsensownym zamieszaniem.
Tylko z góry ostrzegam - tekst jest wyraźnie adresowany do czytelników potrafiących czytać ze zrozumieniem.
Mnie najbardziej rozbawiła, w kontekście ważności wyborów, informacja ze są obwody gdzie jest do 30% nieważnych głosów. (Longwinter)
http://jaroslawflis.blog.onet.pl/2014/10/29/nieodparte-wrazenia-niezbite-dowody/ - tu znajdziesz artykuł na ten temat (i odesłania do dalszych), co ważne, pisany kilka tygodni temu (i kilka lat temu), czyli przed tym całym bezsensownym zamieszaniem.
Tylko z góry ostrzegam - tekst jest wyraźnie adresowany do czytelników potrafiących czytać ze zrozumieniem.
Ja już kompletnie nic z tych sondaży do wyborów parlamentarnych nie rozumiem. Tzn. rozumiem tyle, że są do niczego nieprzydatne :).
3 dni i amplituda prawie 10%-owa. (Minas Morgul)
Ależ to banalne, drogi Watsonie, o ile potrafisz czytać ze zrozumieniem (hasło dnia;)) - w przypadku tego drugiego sondażu kluczowe jest stwierdzenie "W sondażu CBOS badał preferencje partyjne wśród osób deklarujących wzięcie udziału w potencjalnych wyborach parlamentarnych." Podejrzewam, iż w przypadku tego drugiego, jakkolwiek szacunki co do potencjalnych wyborców są zbliżone, to doszło do nadinterpretacji danych, tzn. w sondażu ujęto preferencje wyborcze wszystkich biorących udział, a następnie napisano, że taki byłby skład parlamentu.
Inna rzecz, że tzw. marginesy błędu są kompletnie z czapy wzięte. W konsekwencji konkluzja o bzdetności tychże sondaży jest moim zdaniem zasadniczo słuszna.
FMR już mam, ale nie będę psoogrodniczył, takoż korzystajcie:
https://www.humblebundle.com/?gift=88P6yPphZCVRX5qz
Czy jest jakaś strona gdzie można sprawdzić wyniki wyborów ? Nawet jakiejś dziury ? (meny)
To wszystko będzie na stronie PKW, aż po komisje obwodowe - gdy wreszcie system zadziała.
Głosowanie powinno być tak skonstruowane aby największy matoł, baa nawet moher ( czytaj człowiek po siedemdziesiątce ), nie miał wątpliwości czy dobrze głosuje. (mich83)
To będzie możliwe dopiero przy głosowaniu elektronicznym (gdy po prostu system nie przyjmie drugiej odpowiedzi) - jeśli masz pomysł na system "klasyczny", który będzie totalnie idiotoodporny, to większość biur wyborczych świata będzie zainteresowanych odkupieniem go od Ciebie.
Tu też pojawia się wątpliwość natury ogólnej - czy wyborca ma PRAWO oddać (świadomie) głos nieważny?
Jak to trzeba być bezkrytycznym i pozbawionym zdolności do samodzielnego myślenia, by wierzyć w każdy ochłap, który rzucą media... Jak wół jest napisane, że brakuje wyników z największych miast, a w nich przecież PSL właściwie nie istnieje. Dość powiedzieć, że w moich okolicach w powiecie chyba wygrał PSL, ale w samym mieście na 23 mandaty radnych obsadził tylko 1 (a wybory także były proporcjonalne - jak do sejmiku). Oczywiście to także nie jest w pełni miarodajne, w wyborach do rady sam głosowałem inaczej, niż do sejmiku, a i sondaże były głównie wykonywane w miastach (w związku z czym PSL niemal zawsze jest niedoszacowany, jak później pokazują końcowe wyniki).
--> mich83
Wedle jakiego rankingu najwybitniejszy, jakie kryteria miały służyć ustaleniu tej klasyfikacji?
Przypominam tylko, że PiS wygrywa wybory w sejmikach. Z tego co widzę po wyborach na prezydentów i do rad, to wszędzie wygrywają albo bezpartyjni albo PO, PiS będzie sobie rządził trzema wioskami i jednym kurnikiem na podkarpaciu. (mohenjodaro)
Z dużych miast, to PiS zdobył prezydenturę w Białymstoku, ale generalnie rozumiem wymowę postu.
Przy pierwszym "przyłapaniu" śmiało można by było liczyć na pouczenie, ale prawie pół roku to już sporo i jakaś niewysoka (tj. trzycyfrowa) grzywna by mnie nie zdziwiła. Natychmiast załatwiać formalności! To banał...
Kaczyński mnie zaskoczył tym razem. W 2005 roku głosowałem na Tuska, w 2010 na Komorowskiego (mowa o drugich turach), ale za każdym razem było to bardziej głosowanie "przeciw" (temu drugiemu) niż "za". Tymczasem na takiego Dudę mogę zagłosować z przekonaniem, gdyż miałem z nim osobistą styczność tak zanim stał się "kimś", jak też i po - i za każdym razem wrażenie było wysoce pozytywne. Bardzo mi się u niego podoba fakt, że dość mocno unika wypowiedzi agresywnych, wycieczek personalnych etc., jak też wygłaszania jakichś wierutnych andronów. Oczywiście w czasie kampanii wyborczej wiele może się zmienić.
Szkoda, że wszystkie powyższe cechy dyskwalifikują Dudę wręcz w przedbiegach.
No bez jaj, tylko jedna czy dwie osoby napisały o "Za wszelką cenę" (Million dollar baby)? Przecież to pokaz kapitalnej gry aktorskiej aż trojga wykonawców!
Ja mam inne pytanie: gdzie jest tzw. opozycja? Zamiast wzorem takiego Leppera (odwołania do Katona Starszego to już inny poziom) wchodząc na mównicę rzucać za każdym razem "poza tym uważam, że taśmy winny być ujawnione" etc. zajmują się bzdurami w rodzaju bzdetnych ustaw obniżających wiek emerytalny, likwidacją gimnazjów czy przywróceniem 49 województw, wiedząc, że nie ma tu żadnych szans na cokolwiek.
Nie żebym w jakikolwiek sposób tłumaczył przykrywanie afery, bo i ta ostatnia ma miejsce, jak i te pierwsze.

Skoro już sięgamy po twórczość graficzną, to nie mogło zabraknąć Dąbrowskiego - oczywiście w klimacie malkontenctwa ;)
Czy ktoś z Was wie, jak znaleźć kombinezony Baychowskiego bez zabierania go z więzienia w Twierdzy? Nie chcę go okłamywać, jak też puszczać wolno. W poradniku jest napisane, że przy odpowiednio dużej Percepcji lokację z kombinezonami można znaleźć samemu. Problem w tym, że mam maksymalną Percepcję (włączoną tuż przed skierowaniem się do trybu mapy), Czujność o wysokości 9 - a już kilkanaście razy krążyłem wokół wiadomego miejsca, a i tak niczego nie mogę znaleźć...
@Dragon_666
Bo to nie jest kompletna edycja
No właśnie, a w komentowanym newsie napisano:
Tytuł śmiało można nazwać kompletną wersją produkcji z września 2013 roku - autor wprowadza czytelnika w błąd. Jak sam zresztą zauważyłeś, jest to po prostu lipa, bo same patche i tak siłą rzeczy muszą się zassać ze względu na Steama. Ot, marketingowcy znaleźli sposób na sprzedanie nowego DLC Oktawian August za cenę wyższą od innych tego rodzaju dodatków, darmowo (to jednak fakt) obdarzając nim dotychczasowych użytkowników.
Nie sądzę, by Szkoci zagłosowali za niepodległością - ludzie z natury są konserwatywni (choćby lewicowi), a decyzje drastyczne wymagają pragnienia głębokich zmian, choćby nieracjonalnego. Pełne brzuchy nie chcą zmian.
Nie wiem, czy naprawdę jest to edycja kompletna - u mnie wciąż niedostępne (tzn. trzeba je odrębnie zakupić) są dwa dodatki DLC, tj. Pirates and Raiders oraz Daughters of Mars.
--> Sir Xan
Wychodzę z założenia, iż okaże się, że pod maską szwarccharaktera pojawi się Zielony Goblin czy inny Venom - wraz z kamerą nadającą na żywo. Komiks skończy się morałem: "ty zniszczyłeś moje prywatne życie, to ja zniszczę twoje". FIN ;))
Każde inne "jaśniejsze" rozwiązanie będzie rozczarowaniem:P
Po Bożemu - i ustawowemu - to w piątek jest uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, ale i tak szacunek dla autora, bo pewnie większość katolików spytanych dzisiaj na ulicy miałoby problem ze wskazaniem, czy 15 sierpnia jest Narodzenia NMP, Niepokalanego Poczęcia NMP, Matki Bożej Gromnicznej, Zielnej, Siewnej czy jeszcze innej.
A co by było, gdyby teraz, dajmy na to np. Maribor, wygrał u siebie z Celtikiem 4:0, a w Szkocji przegrywał 0:4 w 88 minucie, niebezpiecznie zbliżając się do dogrywki. I wtedy Maribor na plac gry celowo wprowadza zawodnika, który w meczu nie może zagrać. Walkower 0:3? Czy może UEFA zdecydowałaby zachować wynik z boiska? Myślicie, że jest jakiś przepis, który dokładnie określa co by się działo w takim wypadku?
Tak, jest. Zasadą jest, że przyznaje się korzystniejszy walkower - albo ten z przerwanego meczu (tudzież zakończonego, zależnie od stanu), albo 3:0. Sędzia główny sam z siebie nie przerwałby meczu, a więc byłaby dogrywka.
Mimo wszystko jest chyba luka w systemie. Otóż wyobraźmy sobie, że drużyna wygrywa u siebie 6:1, na wyjeździe zaś w 45 minucie przegrywa 4:0 i gra w osłabieniu jednego zawodnika. Wtedy, jak się mi zdaje, należałoby doprowadzić do przerwania meczu (np. zasymulowanie bójki i doprowadzenie do wykluczenia bodajże pięciu zawodników).
Co by sie stało, gdyby Legia wygrala 3:0 w pierwszym meczu? Dodatkowy mecz?
Szczerze mówiąc nie wiem, ale podejrzewam, że zamiast dodatkowego meczu decydowałby ranking UEFA tudzież ranking fair play. Tak łatwiej niż modyfikować skrajnie napięty kalendarz rozgrywek.
Moim zdaniem sytuację Legii najlepiej podsumowuje Klasyk:
Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur,
ostał ci się ino sznur.
Edit: Ok, mam odpowiedź na niemal wszystkie wątpliwości skrajne - pkt 10.04 regulaminu rozgrywek - http://www.uefa.com/MultimediaFiles/Download/Regulations/uefaorg/Regulations/02/09/88/17/2098817_DOWNLOAD.pdf ;)
Czyli klauzula zdroworozsądkowego wentyla bezpieczeństwa ;)
Trzeba powiedzieć to wprost - mamy do czynienia z przykładem skrajnej niekompetencji pod hasłem "nie przesadzajmy, jakoś to będzie". Dla mnie jest to największa wtopa w historii polskiej piłki, a pamiętam porażki z Gruzją, Łotwą, rękę Furtoka z San Marino, Levadię Tallin, a także "Rumakowe" harce w pucharach.
Takie błędy można popełniać w A-klasie a nie na poziomie ekstraklasy, że nie wspomnę o eliminacjach Ligi Mistrzów.
http://eurosport.onet.pl/pilka-nozna/liga-mistrzow/el-lm-zagrozony-awans-legii-mistrz-polski-ukarany-walkowerem/ml49b - jeśli jest w tym cień prawdy, to może nas czekać większa wtopa niż którakolwiek błazenada z Levadią Tallin czy innym Żalgirisem.
Fakt, że mamy terrorystom - w dodatku wciąż odsiadującym wyroki - wypłacić dszkodowanie zakrawa na absurd. (Hoora)
Przepraszam za nekrofilię, ale... o jakich wyrokach tu jest mowa?
Beka - turniej zatytułowany Champions Cup, w grupie A udział biorą: ManU, Inter, Roma, Real. Mistrzostw zdobytych przez te drużyny w ostatnim sezonie: 0 :D Statystykę ratują ManC i Olympiakos w grupie B :)
(Tak, wiem, że Real wygrał Decimę).
Pewnie jestem po prostu stary i tęsknię za wiadomościami o nowych kręgach w zbożu czy rekordowej wielkości komarach na Kujawach, ale nie macie wrażenie, że w trakcie tegorocznego sezonu urlopowego "dzieje się"?
Ot, choćby dzisiejszy wyrok trybunału strasburskiego - w mojej ocenie kompromitacja polskich władz i państwa polskiego porównywalna ostatnimi czasy ze Smoleńskiem (nie, nie chodzi mi o rozgrzebywanie mrowiska), a chwilę później "news zastępczy" w postaci dymisji rządu - nazwijmy go - jedności narodowej na Ukrainie. Z kolei lada dzień swoje może dorzucić polski Trybunał Konstytucyjny w zakresie podsłuchów.
A co mnie boli w tym wszystkim najbardziej? Otóż w żadnym wątku na forum GOL-a nie ma o tym mowy - i przełamaniu tego impasu ma służyć ten wątek. Choć w sumie w ten sposób dezawuuję swoją tezę wstępną.
Zabawnie czyta się post factum takie rzeczy:
Jak podała stacja radiowa Cope, kapitanowie reprezentacji Hiszpanii ustalili wczoraj z hiszpańską federacją wysokość premii za dokonania na mundialu w Brazylii. I tak za zdobycie Pucharu Świata podopieczni Vicente del Bosque otrzymają po 720 tysięcy euro (cztery lata za triumf w RPA dostali po 600 tys., za wygranie EURO 2012 – po 300 tys.); 360 tys. za dotarcie do finału; 180 tys. za półfinał; 90 tys. za ćwierćfinał i 60 tys. za wyjście z grupy.
Hiszpanie są wściekli, bo każdy z zawodników ich reprezentacji w przypadku wygranej ma otrzymać premię wysokości 720 tys. euro. Już za samo wejście do finału aktualnego mistrza świata ma zostać nagrodzone premią wysokości 360 tys. euro. Jest to dokładnie tyle, na ile mogą liczyć niemieccy zawodnicy, gdyby udało im się zdobyć zwycięski tytuł.
Dwukrotnie bogatsi od Niemców?
W Hiszpanii, kraju nękanym wciąż jeszcze kryzysem finansowym i rekordowo wysokim bezrobociem (26 proc. wśród młodych ludzi) tak wysokie premie wywołały gorącą debatę.
Takie wynagrodzenie to "obraza dla obywateli", stwierdzili socjaliści Pablo Martin Pere i Susana Ros. Polityk Carlos Martinez Gorriaran z socjalliberalnej partii UPyD stwierdził, że są one "nie z tej ziemi". - Wobec tak wielu ludzi cierpiących na skutek kryzysu, takie wynagrodzenie nie pasuje zupełnie do naszego codziennego życia - powiedział handlowiec Juan Burgos w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika "Independent". Parlamentarzysta Josep Anton Duran i Lleida piętnował, że hiszpańskie premie są dwukrotnie wyższe od niemieckich. - Czy jesteśmy dwukrotnie bogatsi od Niemców? - pytał.
Jak to wytłumaczyć w kryzysie?
Niemcy, którzy zahartowani są już w debatach z powodu premii i zarobków, mogących wzbudzać zazdrość, w przypadku wygranej na mundialu w Brazylii otrzymaliby od swojego związku DFB po 300 tys. euro premii. Jeżeli wypadliby z gry już we wstępnych rozgrywkach lub w 1/8 mistrzostw, trener Loew i jego podopieczni wróciliby do Niemiec z pustymi kieszeniami.
-Zawodnicy w pełni rozumieją i popierają zasadę zapłaty w zależności od osiągnięć - podkreślił szef DFB Wolfgang Niersbach.
http://www.dw.de/gdzie-le%C5%BCy-granica-przyzwoito%C5%9Bci-pi%C5%82karskich-premii/a-17693726
Można było świrować na scenie nie upokarzając przeciwnika, który całkiem godnie stawił im czoło. Nie potrafią zachować się godnie i tyle. (Lookash)
Obawiam się, że w życiu nie widziałeś żadnej kibicowskiej fety po zdobyciu jakiegokolwiek większego trofeum. Przytyki pod adresem rywali stanowią nie tyle normę, co wręcz element obowiązkowy. Oczywiście te prztyczki mogą być smaczniejsze bądź mniej, ale moim zdaniem Niemcy żadnej granicy nie przekroczyli.
Swoją drogą - czy to nie zabawne, że "So gehen die Deutsche" śpiewał z mikrofonem Klose?:P
Żeby nie było, iż już wszystko w kategoriach transferowych w tym okienku było powiedziane:
http://www.juvepoland.com/news.php?id=29388
Na miejscu fanów MU zacząłbym szykować szampana na okoliczność sprowadzenia Vidala.
Kupię ze względów sentymentalno-kolekcjonerskich (wyżej ceniłem tylko "Reset", ten pierwotny), ale szans utrzymania wersji papierowej nie widzę żadnych. W ogóle rynek czasopism tradycyjnych wymiera, a kijem Wisły nie zawrócisz.
--> J0lo
Oczywiście masz rację, przejęzyczyłem się, bowiem miałem na myśli dojście do PÓŁfinału, czyli rozegranie 7 meczów. A wtedy zostają tylko Salenko i Lineker.
Z tą całą nagrodą Złotej piłki to jest jakaś pomyłka, bo jest ona ustalana po półfinałach, a przed rozegraniem meczu finałowego. Prowadzi to do paradoksów w rodzaju nagrody dla Zidane'a wyprzedzającego o włos Cannavaro (a później zdarzyła się wiadoma czerwona kartka) i Kahna wyprzedzającego Ronaldo (przy czym ten ostatni następnie strzela w finale dwie bramki, w tym pierwszą-decydującą po trampkarskim kiksie niemieckiego golkipera).
Popatrzcie na to też z innej strony.. Gdyby nie Messi to Argentyna mogłaby tak daleko nie dojść.. w 3 ważnych meczach Messi strzelał decydujące gole (np w koncowce z Hondurasem). (Azazell3) [podkreślenie moje]
Nie ma to jak zdeprecjonować swoją argumentację - mającą aspiracje do opartej na wnikliwej obserwacji mundialu - co do zasług Messiego poprzez uwypuklenie jego kluczowej roli w meczu, który nie miał miejsca.
Messi nie był jakimś mega wyróżniającym się zawodnikiem na mundialu.. W Zasadzie to NIKT nie był. Chyba 1 takie mistrzostwa gdzie ciężko było wybrać najlepszego zawodnika na turnieju. (Azazell3)
Ja bym dokonywał wyboru między Rodriguezem, Neuerem i Mascherano, bo choć grali w drużynach posiadających szereg indywidualności, to właśnie ci piłkarze robili różnicę. Kiedy ostatnio królem strzelców został zawodnik, którego drużyna nie doszła do finału? (Odpowiedź: Salenko w 1994 roku, ale to była efemeryda). O rekordach Neuera nie ma co mówić, zaś co do Mascherano to dość powiedziano już wyżej.
Jak nie Messi to kto? Niemcy wygrali zespołowo puchar i nie potrzebują indywidualnych nagród. Jest to właśnie wyróżnienie dla najlepszego z przegranych i słuszne.
To Mascherano. Jak nietrudno zauważyć, w fazie pucharowej Argentyna strzeliła dwie bramki, a straciła tylko jedną, tę ostatnią. Jeśli więc Messiego uznać za "siłę ofensywną Albicelestes", a Mascherano za "jednoosobowy blok obronny", to o ile ten ostatni wywiązał się wzorowo ze swego zadania (Argentyńczycy pobili rekord Włochów w ilości minut bez straconego gola), to ta pierwsza była baaardzo daleka od ideału (dość powiedzieć, co obecnie zabrzmi jak - o słodki paradoksie - obelga, że nawet Brazylijczycy strzelili więcej).
I tłumaczenie tutaj taktyką defensywną jest niezbyt trafne - Włosi w fazie pucharowej w 2006 roku mieli stosunek 7:1, Hiszpanie cztery lata później 4:0 (przy czym wystarczyła im tutaj jedna dogrywka a nie trzy).
Ps. I nawet jest z Barcelony;)
Niemcy swoją piłką chodzoną, z wymianą pierdyliarda nic nie dających podań aż proszą się o "gonga". Rozumiałbym, gdyby to nasi kochani sąsiedzi mieli dzień przerwy mniej i dogrywkę w nogach, ale - na litość! - jest odwrotnie. Bez Khediry widać w ich grze rękę Guardioli.
Ktoś po tym mundialu wiele, wiele nocy będzie cierpiał na bezsenność - albo Higuain, albo Hoewedes.
EDIT: Marzę, by przy okazji następnego mundialu można było głosować na parę komentującą finał - tych dzisiejszych dyrdymałów nie można już słuchać:(
Silva lekko pociągnął Robbena, a ten runął jak szalony
Faul był ewidentny, Robben był w pełnym biegu i lekkie wytrącenie powoduje upadek. Silva nie protestował przeciwko gwizdkowi, lecz "tylko" wskazywał na miejsce przed polem karnym.
wg. mnie karnego nie powinno być
Sorry, ale nie ma czegoś takiego jak faule "lżejsze" i "mocniejsze", a każdy z nich w polu karnym kończy się "jedenastką". Że nie wspomnę o tym, że nawet wieki temu na kursie sędziowskim uczono mnie, że znaczenie ma miejsce, gdzie faul się kończy, czyli zasadniczo gdzie zawodnik faulowany łapie kontakt z glebą.
Jedynym błędem sędziego w tej sytuacji był brak czerwonej kartki dla Silvy - bo w sytuacji faulu - i to ewidentnie taktycznego! - na zawodniku wychodzącym na "sam na sam" tylko taka kara wchodzi w rachubę.
drugi gol ze spalonego
Tu zgoda.
Nie wygrywa się dwóch serii rzutów karnych w jednym turnieju - oczywiście gdyby pogrzebać, to znajdzie się pewnie kontrprzykłady, ale taka jest zasada. Dlatego też typuję przegraną Holendrów.
Ależ Niemcy muszą zacierać ręce z uciechy - nie dość, że mają dzień przewagi, to rywale jeszcze sobie fundują dodatkowe 30 minut w nogach.
Przy tych wszystkich stratach Holendrzy powinni zacząć strzelać z dystansu, bo gra kombinacyjna w ogóle im nie wychodzi, a przy padającym deszczu piłka mogłaby skiksować etc. Z kolei Argentyńczycy wyglądają lepiej z przodu (to chyba i tak ich najlepszy mecz na mundialu), ale niepotrzebnie pchają się środkiem, zwłaszcza że skrzydłowi Oranje nie wyglądają dzisiaj szczególnie imponująco.
--> Thrud
Filmik zabawny, ale nie w pełni odpowiadający rzeczywistości - Niemcy nie zagrali bowiem w swoim historycznie topornym stylu, lecz po prostu seksownie, to była prawdziwa "brasiliana".
Edit: gdyby tam w tle kufla leciało jeszcze "Neunundneunzig Luftballons"... ;)
"Między przegraniem meczu 4:0 a 7:1 jest duża różnica" (Antoni Piechniczek)
Może mi ktoś wytłumaczyć, w meczu pucharowym JAKA to jest różnica?!
--> Toshi
Brazylia w 2002 roku nie była świetna, dużo lepsza była cztery lata wcześniej. Że nie wspomnę o tym, że była chyba jeszcze bardziej "drukowana" niż teraz (kłania się Rivaldo w pierwszym meczu z Turkami oraz 1/8 finału z Belgami z fantastyczną acz z dupy nieuznaną bramką Wilmotsa).
Gdyby na tym mundialu Brazylia zdobyła puchar, byłby to upadek standardów przyzwoitości - na sześć meczów zagrali jedną dobrą połowę z Kolumbią. I umówmy się - Brazylia klęskę odniosła nie w ataku, lecz w obronie, a tu Silva sam się wykartkował.
Ech, miód na skołatane nurkowaniem i drukowaniem duszę. Niemcy odbierają Brazylijczykom wszystko - nadzieje, awans, dumę i rekord Ronaldo :)

Nota bene - zmiana Cillessena na Krula to jeszcze nie wszystko, co szykuje nam na karne Van Gaal ;)
Patrząc na drugą rundę i play off Holandia jest po 2 dogrywkach w nogach ponad 240 min (Raphael)
To doprawdy magiczny mundial - jedni widzą Maradonę na boisku, inni dwie dogrywki Holendrów... :P
Swoją drogą, że też nikt nie napisał o takim historycznym momencie - Holandia wczoraj (dzisiaj) po raz pierwszy zagrała na mundialu dogrywkę i nie przegrała (odpadła)!
Tak z ciekawości, kto Waszym zdaniem jest najszybszym piłkarzem, a który najwięcej biegającym podczas tych mistrzostw ? (Juanhijuan)
Jeśli idzie o te pierwsze, to są statystyki, choć rozbieżne:
Co więcej - musisz uszczegółowić pytanie, czy chodzi o bieganie po prostej, czy ze slalomem, z piłką czy bez.
Co do pokonanej odległości to proszę o uszczegółowienie pytania - chodzi o cały turniej łącznie, czy średnio na mecz?

Cos czuje, ze ten mundial po dobrej fazie grupowej będzie beznadziejnie slaby w pucharowej. Za dużo ogórkowych druzyn. [79]
Szkoda, że cała fraza jest tak długa, znakomicie by się nadawała na tytuł następnej części. Choć drugie zdanie też byłoby jak znalazł ;) Zresztą śmiem twierdzić, że taka Algieria, Amerykanie (w ostatnich trzydziestu pięciu minutach) czy Grecy zostawili po sobie dużo lepsze wrażenie, niż wielkie południowoamerykańskie firmy, które przeszły dalej.
Nawet nie będę się silił na sprawdzanie statystyk, mogę sam powiedzieć, że za czasów w pełni świadomego ekscytowania się przeze mnie mundialami (czyli od 1994 roku) jeszcze nie było tak, by w 1/8 finału było pięć dogrywek (przy czym tylko w dwóch przypadkach doszło do karnych). Mało tego jednak - tylko Kolumbia odniosła przekonujące zwycięstwo (choć Urusi wcale nie zagrali słabo, ale rywale byli za mocni), w miarę pewnie wyglądała też Francja (niczego, a zwłaszcza pierwszej połowy, nie ujmując Nigeryjczykom), pozostałe mecze zaś były dreszczowcami.
Co do wczorajszych spotkań - Argentyna silna słabością swych rywali. Szwajcaria to bardzo dobrze poukładana drużyna, ale w chwili obecnej jeszcze nie ma kto w niej zrobić różnicę. U Argentyńczyków po wypadnięciu z turnieju Aguero gra dwa i pół zawodnika (Messi, Di Maria oraz "pół" Lavezziego). Sabella jest zaś czystym figurantem, choćby wczoraj mściło się podporządkowanie Messiemu w zakresie niepowoływania Teveza (który miał przecież lepszy sezon w Turynie niż Higuain w Neapolu, a był grzeczny jak pensjonarka). Argentyna jest równie rozchełstana jak Brazylia, ta ostatnia ma jednak przynajmniej Scolariego, który potrafi wmówić swoim piłkarzom, że wszystko jest pod kontrolą, a słupek doskonale się wywiązał z przewidzianej mu w planie taktycznym roli.
Inna rzecz, że na tym etapie podobnie wyglądała Francja w 1998 roku, i podobnie męczyła się w 1/8 finału i niemal w tej samej minucie wymęczyła zwycięstwo.
W ogóle będzie wyglądało, że mam coś przeciwko Messiemu (a tak nie jest - ani mnie on ziębi, ani grzeje), ale nie rozumiem, dlaczego wczoraj nie otrzymał żółtej kartki w sytuacji, gdy co najmniej dwa jego faule spokojnie się kwalifikowały na tego rodzaju upomnienie. Mam wrażenie, iż działa tu efekt znakomicie mieszczący się w słowach: "powinna być żółta kartka, ale to w końcu Wojciech Szala".
Wczoraj Belgowie zagrali w końcu bez strachu, poruszali się żwawo i wielu zawodników wręcz garnęło się do wzięcia odpowiedzialności (zachowawczy był w mej ocenie tylko Witsel) - czym chyba zaskoczyli Jankesów (w moim przypadku szczególnym szokiem było zachowanie De Bruyne'a, o którym dotychczas byłem mizernego zdania), którym sporo czasu zabrało otrząśnięcie się z szoku. Widać też było, że w przerwie Wilmots nie przebierając w słowach musiał powiedzieć swoim podopiecznym, że bramek nie strzela się zwodami, lecz strzałami. Nie zmienia to jednak faktu, że przy całym szacunku dla Howarda gracze z Beneluksu mieli bardzo słabo ustawione celowniki i przydałby im się wielodniowy trening strzelecki - co najmniej dwa razy w drugiej połowie po prostu powinni spytać Howarda "w który róg", tymczasem uderzali na alibi, niczym polscy ligowcy. Z Argentyną mimo wszystko nie będą mieli tylu okazji i nie mogą się zdać na prawo wielkich liczb.
Z kolei rzuty rożne Belgów to było czyste marnotrawstwo - już lepiej wzorem Hiszpanii i Barcelony z najlepszych lat traktowaliby je jako okazję do wprowadzenia piłki do gry porównywalną do autu.
Po zakończeniu 1/8 finału całość można opisać dwoma słowami - znakomity mundial. Mam tylko wątpliwości, czy wyłoni on znakomitego mistrza.
A przed mundialem większość osób tu pisało że Brazylia faworytem, teraz niektórzy już piszą że byłby to najsłabszy mistrz w historii :|
Po pierwsze: ja nie pisałem o tym, że Brazylia jest faworytem, niemniej jednak patrz "po drugie".
Po drugie: wbrew pozorom cytowane zdanie nie jest logicznie sprzeczne. Nie musisz być najlepszy (ani nawet dobry), by być faworytem - piłka nożna to nie szachy, na wynik mają wpływ takie czynniki jak np.: znajomość boiska, przystosowanie do klimatu, wsparcie publiczności czy w końcu przychylność sędziego.
Po trzecie: Brazylia NIEMAL ZAWSZE jest głównym faworytem (bukmacherów) mundialu, co nie zmienia faktu, że czasami jej drużyny były mocniejsze, a czasami słabsze. Śmiem twierdzić choćby, że Brazylia w 1998 roku była mocniejsza od tej z lat 1994 i 2002, obecna zaś jest słabsza od wszystkich drużyn z wymienionych przed chwilą dat.
Tak czy inaczej, faworyt jest /niestety/ tylko jeden ;)
Algieria?:)
Gdyby wygrała Brazylia, to byłby najsłabszy mistrz od niepamiętnych czasów (czyt. 1966).
Stra, ile razy się zdarzało, że gospodarz okazywał się mistrzem? :)
Nie jestem Stra, ale powiem, że zdarzyło się to sześciokrotnie.
Nie rozumiem tego całego psioczenia na Greków - nawet w meczu z Kolumbią grali lepiej niż taka Nigeria z Iranem, a i wczoraj pokazali charakter, choć zabrakło im zimnej krwi sprzed 10 lat na dobicie rywala.
Holandia na autostradzie do finału, moim zdaniem. Kostaryka nie potrafi bronić jak Grecy, a Argentyna i Belgia mają ewidentny problem z samymi sobą. Choć na tym mundialu doprawdy wszystko jest możliwe, nawet zwycięstwo Algierii z Niemcami.
W finale Brazylia - Francja, rzekłam. ;)
A drabinka widzi taki półfinał :P
Dodatek 2 będzie zatytułowany "Dzieciństwo", zaś basen pojawi się już w pierwszej edycji Akcesoriów.
Brawo Holandia, pierwszy uczestnik 1/16
Chyba 1/8 ;) Poza tym - jeszcze mogą nie wyjść z grupy:P
Uwaga, to jest pierwszy mecz, w którym dwie bramki nie dadzą trzech punktów.
Póki co mieliśmy do czynienia z najgorszą połową tego mundialu. Właśnie przychylam się ku temu, by drugą spędzić nad książką przy livescorze...
A ja właśnie przeżyłem szok poznawczy uświadamiając sobie, że na tym mundialu nie ma Arabii Saudyjskiej! Ba, nie było ich także w RPA!
Rojo wczoraj zmiażdżył. Pierwszy raz widziałem żeby krzyżaka robił obrońca we własnym polu karnym :D
Jak to mówił ś.p. Hubert Wagner - na pewne zagrania stać tylko geniusza albo debila.
Ja Jońcy po dziś dzień pamiętam mundial z 1998 roku. Był mecz Holendrów z bodajże Koreańczykami, urwał się sygnał z komentatorem ze stadionu, w związku z czym na parę minut prym przejął Jońca ze studia. I zdarzył mu się mniej więcej taki rodzynek: "Do ataku zrywają się Holendrzy, na skrzydle przedziera się Overmars, ale z tej akcji już nic nie będzie. Więc tak jak mówiłem wcześniej, Holendrzy to najlepszy zespół, który nigdy nie zdobył...o, bramka! Overmars!".
Jońca szaleje - na samym początku transmisji błysnął lekturą Słownika Języka Polskiego co do prawidłowości form "Honduranin" i "Honduraszczyk", by później nieustannie mówić o "Hondurańczykach" ;P
Bardzo podobała mi się informacja, jak to Lichtsteiner lubi się podłączać do akcji ofensywnych i kończyć je dośrodkowaniami - czego jak czego, ale wrzutek w Juventusie od Szwajcara jest jak na lekarstwo ;)
Jak można być tak totalnie głupim żeby ustalić godzinę meczu Anglia - Włochy na północ czasu europejskiego, a Urugwaj - Kostaryka na 21? Czy tam mają mózgi? (Lucky_)
Z perspektywy kibica - siedzącego w klimatyzowanym pomieszczeniu nad zimnym piwem - nie, ale z perspektywy piłkarzy angielskich i włoskich taka decyzja świadczyła o ewidentnym zrozumieniu, że warunki mundialu to nie tylko strefa czasowa.
Kibicuję dzisiaj Holendrom, ale moim zdaniem karny był - trochę aktorstwa także zobaczyliśmy, ale większy skandal byłby, gdyby sędzia nie wskazał na jedenasty metr. Póki co najlepsze sędziowanie na turnieju.
A hitem dnia jest "dejonH" i "riZZoli"...
Nie wiem, czy ktoś o tym pisał, sam jestem raczej prawicowy z poglądów, ale istotą ubezpieczenia społecznego jest składanie się na utrzymanie na starość tych, którzy wcześniej składali się na nasze utrzymanie, szkoły, leczenie w dzieciństwie etc.
Oczywiście nie jest to zupełne wytłumaczenie i nie widzę przyczyn, dla których nie można by było złożyć oświadczenia pt. "wypisuję się z ZUS-u", oczywiście skutecznego pod warunkiem zapłaty odstępnego w postaci kosztów leczenia, edukacji etc.
--> Valem
Mnie nade wszystko bawi to, że to jest niespecjalnie zgodne z krzywą Gaussa :) Zwróć uwagę, że w pozostałych obwodach tej gminy PiS lub PSL zdecydowanie zwyciężało z PO, ale była to proporcja w rodzaju 5:1 a nie 50:1 :) Dodatkowo w Motwicy ludzie głosowali na Korwina czy Palikota, ale na PO, które plasuje się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami, już nie. Nie zdziwiłbym się w ogóle, gdyby ten samotny biały platformiany żagiel pochodził od tego jedynego rodzynka, który tam głosował na podstawie zaświadczenia:)
http://pe2014.pkw.gov.pl/pl/wyniki/protokoly/48603 - proboszcz zadziałał, czyli na 107 głosów ważnie oddanych w Motwicy na południowym Podlasiu na Platformę Obywatelską przypadł... 1.
monaco zwalnia ranieriego, zastpuje go odchodzacy z udinese guidolin
Moim zdaniem świetne posunięcie Monaco.
Ranieri jest dobry na podciągnięcie drużyny do podium, ale nie do wygrania czegokolwiek wartościowego - brutalnie mówiąc "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść". A Guidolin to wschodząca gwiazda włoskiej trenerki, w Udine dokonywał cudów, choć nie wiem, czy nie wypływa od razu na zbyt głębokie wody, jak choćby Moyes.

Klemens ale co by się działo w sytuacji kiedy zawodnik by odpowiadał "nie wiem"? Kłamałby a i tak nikt mu tegnie udowodni bo mógł przecież czegoś nie widzieć.
A niech tak odpowie! Wtedy nie będzie miał pretensji do sędziego, że ten gwizdnął niekorzystnie - przecież zawodnik NIE WIE czy to aby nie słuszne:P O ileż spokojnie byłoby na boisku.;)
A skoro taki Neuer podnosi rękę, to znaczy, że jest pewny tego co widzi, czyż nie?:) Inaczej nie podnosiłby ręki;) No chyba że w celu oszukania sędziego.;)
--> matrixos
Ale mi chodzi właśnie o sytuacje oczywiste! Bo tak poza tym w pełni się zgadzam co do sędziego technicznego etc. - ale jak napisałem w poście [179) dopóki władze nie zgodzą się na zmianę przepisów w zakresie powtórek wideo, to bym wykorzystywał już istniejące przepisy i pytał zawodników "było czy nie?" Jeśli okłamie sędziego, a na powtórce pomeczowej sprawa wyjdzie jako oczywista (vide Carroll czy Henry), to zawodnikowi-kłamcy wlepiałbym 5-meczowe bany za "niesportowe zachowanie" - jak przy rasistowskich odzywkach.
Gdyby podjął właściwą decyzję (np. przy pomocy zaopatrzonego w powtórkę sędziego technicznego) żaden piłkarz nie mógłby ściemniać.
W pełni się zgadzam! Osobiście jestem zwolennikiem powtórek wideo! Ale skoro mędrcy Syjonu na te ostatnie póki co się nie godzą, to proponuję ersatz.
Oczywiscie, ze sa sytuacje ewidentne, jesli pilkarz stoi pol metra od pilki, a ta laduje metr za linia, ale chyba nie o takie nam chodzi.
No i stąd chyba całe nieporozumienie - bo mi chodzi właśnie o takie sytuacje!
...na dobry początek :P

Jak chcesz udowodnic, ze pilkarz na pewno widzial pilke przekraczajaca linie bramkowa? Bo Ty zobaczyles to samo z drugiej strony na powtorce? Gimme a brejk.
Eksperyment procesowy. Dobra, żartuję (choć da się), ale na miłość Boską, chcesz mi Paudynie wmówić, że Carroll MÓGŁ nie widzieć skąd wygarnął piłkę w meczu z Kogutami?
Jeszcze raz zaznaczam, są sytuacje sporne, jak na podwórku, gdy obie strony są przekonane, że widziały co myślą (był faul! wcale nie! ślepy jesteś?! to ty jesteś ślepy!) - np. Neuer podczas ostatniego mundialu w meczu z Anglikami jak najbardziej mógł nie widzieć, że piłka po strzale Lamparda przekroczyła linię bramkową - ale chodzi mi o rugowanie EWIDENTNYCH oszustw i oszustów.
To że zawodnik miałby się przyznawać że piłka przekroczyła linie bramkową to top 3 największych bredni w tym wątku jakich czytałem.
I to właśnie potwierdza mój ból dupy - nie akceptujemy (z grubsza) gry brutalnej czy rasizmu, ale oszukiwanie etc. traktujemy jako element gry. To sędzia stojący 15 metrów od zdarzenia jest winny, nie zawodnik, który obserwował je z 2 metrów i zaprzecza OCZYWISTEJ prawdzie WPROST widocznej na powtórkach.
W życiu jak sędzia da się nabrać kłamiącemu świadkowi, to jest jego wina, ale ten ostatni oberwie nawet mocniej. Ale dla matrixosa to absurd.
Może i XIX wiek ale sprawa powinna być prosta.
Sprzedajesz zawodnika, tracisz prawo decydowania
o jego losie. To tak jakbym sprzedał samochód i
chciał decydować co z nim zrobi przyszły właściciel.
Obecnie w Polsce tak się da ;) Choć rozumiem, że piszesz de lege ferenda, nie de lege lata :)
--> Paudyn
Domniemanie faktyczne to standard w procesach cywilnych i karnych:) A skoro coś działa w sprawach o zabójstwa czy milionowe odszkodowania, to nie widzę powodu, dlaczego w przypadku przewinień piłkarskich nagle miałoby być inaczej.:)
I dodam konspiracyjnie - to już się dzieje! Chyba nieraz słyszałeś o tym, że sędzia nie dostrzegł jakiegoś przewinienia gracza, a ten później został ukarany na podstawie zapisu wideo (Suarez!). Ja chcę po prostu rozszerzenia karanych przewinień także na zagrania ręką, nurkowanie, wybijanie piłki zza linii etc.
Po prostu pewnych rzeczy udowodnić na 100% się nie da. (Paudyn)
Istnieje coś takiego jak domniemanie faktyczne, jak się do takiego dojdzie, to się zmienia ciężar dowodu. Bendtner też mógł się tłumaczyć, że tak się podekscytował rezultatem, że nie myślał o reklamie na slipach... Tylko co na to tzw. modelowy dobry obywatel?
Absolutnie nie twierdzę, że wyruguje się 100% oszustw, nie jestem idealistycznym idiotą. Ale już choćby po wycięciu 40% łajdactwa o ileż piękniejszym sportem stałby się futbol.
Po prostu nie rozumiem, jak można jeździć po sędziach, a piłkarzom wybaczać wszelkie grzeszki. To co zrobił swego czasu Klose nie powinno być nagradzane żadnym fair play - to powinien być standard. Jak nie z wewnętrznego przekonania, to wymuszony karami. W stylu walki z rasizmem na boiskach.
Nie ukrywam, że w ogóle tutaj jestem trochę rewolucjonistą. Np. jak ktoś złamie nogę rywalowi etc., to powinien pauzować tak samo długo, jak będzie trwał czas rekonwalescencji. Do dziś zresztą pamiętam pomysł Capello, który jako trener Juve ogłosił publicznie na konferencji prasowej, że od tego dnia kazał swoim piłkarzom nie wybijać piłki na aut w sytuacji, gdy rywal w ostatnim kwadransie będzie leżał na murawie. Oburzenie było ogromne, ale jaki był efekt? Nagle ustały "omdlenia" w meczach Starej Damy, ich ilość spadła - nie pamiętam dokładnie statystyk - gdzieś ok. o 70%, tak w porównaniu ze standardem meczów bianconerich, jak i całej pozostałej Serie A. Jak nie działa marchewka, to kij.
Jak zamierzasz przeprowadzic proces dowodowy w momencie kiedy delikwent stwierdzi, ze z jego perspektywy bylo widac, iz pilka linii bramkowej nie przekroczyla?
W ten sam sposób jak ustalono, czy Terry tudzież Suarez znieważali bodajże Ferdinanda i Evrę. No i umówmy się - w pewnych przypadkach, jak tych np. bodajże Carolla czy Howarda (mam na myśli słynny mecz ManU - Tottenham) kwestia jest oczywista.
Oczywiście nie opowiadam się za żadnym domniemaniem winy etc., ale taki Henry np. doskonale wiedział, że zagrał ręką, a Busquets, że symulował po "faulu" Motty.
Messiego nie ma w 11 sezonu ligi hiszpańskiej
A i tak będzie w trójce Złotej Piłki...
A, czyli to słynna "klasyfikacja klubów w skali Loona"? :P
Ranking 20 najcenniejszych klubów piłkarskich wg magazynu Forbes:
1. Real Madryt - 3,44 mld $
2. FC Barcelona - 3,2 mld $
3. Manchester United - 2,81 mld $
4. Bayern Monachium - 1,85 mld $
5. Arsenal Londyn - 1,33 mld $
6. Chelsea Londyn - 868 mln $
7. Manchester City - 863 mln $
8. AC Milan - 856 mln $
9. Juventus - 850 mln $
10. Liverpool - 691 mln dol.
11. Borussia Dortmund - 600 mln $
12. Schalke 04 - 580 mln $
13. Tottenham Hotspur - 514 mln $
14. Inter Mediolan - 483 mln $
15. Paris Saint-Germain - 415 mln $
16. Galatasaray – 347 mln $
17. Atletico Madryt - 328 mln $
18. Hamburger SV - 326 mln $
19. AS Roma - 307 mln $
20. Napoli - 296 mln $
Owszem, ranking nie do końca oddaje fakt, że takie kluby jak PSG czy ManC mają tak naprawdę nieograniczone możliwości finansowe, niemniej jednak wypada choćby porównać potencjały Borussii czy Napoli z Arsenalu, a następnie popatrzeć na wyniki starć w LM.
A co do meczu Borussia-Bayern - sędziowie sędziami, ale gdzie odpowiedzialność graczy?! Dante widział przecież skąd wybija piłkę, podobnie jak Neuer wysoko podnoszący łapkę, że gola nie było - a do piłki mieli DUŻO bliżej niż którykolwiek sędzia. Fair play? Nie rozumiem, dlaczego za zatajenie zdobycia bramki przez rywali, własnego zagrania ręką etc. zawodnik nie może dostać bana na 10 meczów, a za ugryzienie rywala czy nazwanie go "czarnuchem" już i owszem...
Tymczasem - http://wiadomosci.onet.pl/prezydent-boliwii-zawodowym-pilkarzem/0t5nb
Edit: Kto to jest Pierre-Emil Hoejbjerg?
Gratulacje dla Atletico Madryt i wszystkich fanów Rojiblancos. Wywalczyli to mistrzostwo po ciężkich bojach, ale zrobili to w sposób piękny
No, czego jak czego, ale piękna w grze Atletico to nie było.
Nie zmienia to faktu, że mam teraz wielkiego banana na twarzy - zasadniczo PD jest mi obojętne, ale te mistrzostwo to wręcz materiał na film stanowiący pochwałę siły woli i pragnienia zwycięstwa.
Mam nadzieje, że sportowa sprawiedliwość zatryumfuje.
Nie ma czegoś takiego, a już zwłaszcza w futbolu.
beka z farsy, dwoch najlepszych ofensywnych z atletico zalatwili, a tu dalej nie potrafia wygrac :D
Nie widzę logiki - żeby wygrać. trzeba załatwić obrońców czy bramkarza, wykluczenie graczy ofensywnych sprawia tylko, że się nie przegrywa :P
Nawałki od początku nie lubię i nie wiem czy jest w stanie zrobić coś żebym uwierzy w jego wizję repr.
To jest jakaś wizja?!
Szczerze mówiąc nawet gdybyśmy teraz wygrali, to przecież o żadnej wizji nie będzie można mówić, nie przy takich składach - naszym i niemieckim.
Uważam, że dla trenera reprezentacji winien być postawiony przy rekrutacji jeden prosty warunek - doprowadzenie w ciągu ostatnich 10 lat jakiejkolwiek drużyny w którymkolwiek europejskim pucharze do rozgrywek wiosną bądź zakwalifikowanie jakiejkolwiek reprezentacji do MŚ (nawet Chin czy Angoli) lub ME. Kryterium niewygórowane i pozwalające się prześlizgnąć całej rzeszy kandydatów (także tym o niższych wymaganiach finansowych), ale jednocześnie odsiewające pociotków prezesa i "leśnych dziadków".
Tymczasem największy niewypał okienka transferowego Juve, którego w ilości strzelonych bramek wyprzedzał nawet kaleka o nazwisko Padoin (który zdobył całą jedną bramkę), właśnie utrafił w prestiżowym pojedynku Romę na Olimpico w doliczonym czasie na trzy punkty - nie ma to jak magia gol del ex, kwintesencja przewrotności losu.
--> Juanhijuan
Stosunek bramek, więc w razie remisu ManC The Citizens są mistrzami (z oczywistych względów wykluczam możliwość -nastobramkowego zwycięstwa Liverpoolu).
Pełna zgoda, że Zanetti nigdy nie był Messim czy innym Zidanem i nie będzie się wymieniało jego nazwiska w kontekście piłkarskich arcymistrzów, ale jeśli będzie się chciało powiedzieć o długowiecznym piłkarzu z pola, który do samego końca był zawodnikiem klasowym a nie karykaturą, to będzie on przywoływany razem z takim Maldinim (proszę bez przywoływania niektórych baboli).
Ja tam do Interu i Loona nic nie mam, ale nawet jakbym miał, to uważam, że wydarzenie tej rangi zasługuje na tytuł wątku w sytuacji, gdy dla drugiego mistrzostwa City (w epoce nowożytnej:P) wystarczy remis.
Śmiem twierdzić, że znaczenie końca kariery Zanettiego jest znacznie większe niż jutrzejszego mistrzostwa w Anglii...
I przy całym OGROMNYM szacunku dla Puyola - osiągnięcia drużynowe miał znacznie większe od Argentyńczyka - ale wystarczy pomyśleć o Javierze w jego wieku...
Zresztą - do dziś pamiętam bramkę Zanettiego (a właściwie całą dość ciekawą akcję) przeciwko Anglikom na mundialu... sprzed 16 lat!
EDIT:
Inna sprawa, że za trzy lata będą o nim pamiętali tylko kibice Interu.
Inna sprawa, że o jutrzejszym mistrzostwie ManC już za rok będą pamiętali tylko kibice The Citizens (no chyba że zdarzy się liverpoolski cud).
Ergo: 3>1.
rodgers nie jest anglikiem =]
Zonk, tyle razy się nasłuchałem o nim jako Angliku, że nawet na myśl mi nie przyszło go zguglować. Mea culpa i trafny wytyk pod mym adresem.
Złośliwy demiurg zasiada na Górze - drużyna, która dokonała najsłynniejszego come-backu w mniej niż 10 minut pozwala sobie na taką samą wtopę (ok, ranga jest nieco niższa) w tym samym czasie. I tak prosta droga City do mistrzostwa przeszła w autostradę.
Potwierdza się zasada, że angielski trener nie wygrywa Premier League;) Tak od siebie dodam tylko, że w mej ocenie Pellegrini wcale nie jest lepszym trenerem od Moyesa, a dysproporcja między ManC a ManU wynika z dysproporcji w składach obu tych klubów.
Niesamowite, jak łatwo wszystko popsuć.
Śmiem twierdzić, że Bayern z końca poprzedniego sezonu to była drużyna lepsza od Barcy z jej najlepszego okresu, w życiu nie widziałem tak perfekcyjnej machiny, ale Heynckes nie był dostatecznie "galaktyczny"...
Przypomina mi się mecz Realu z United sprzed lat i to co Królewscy, od Redondo poczynając, zrobili Diabłom w pierwszej połowie.
--> davis
Za dobrze pamiętam mecz z pierwszej rundy, gdy Sassuolo podjęło wyzwanie pt. najgorszy bilans bramek w historii Serie A. Poza tym - nam z reguły lepiej wychodzą pierwsze połowy, a tu szału nie ma;) Obawiam się, że nawet valemowskie 2:1 nie jest przesądzone.
A Serie A tymczasem wraca do swych starych standardów - Juve uznało, że po co ma zdobywać scudetto już teraz, skoro w ostatniej kolejce mają mecz z Romą na Olimpico i można zrobić thriller o wszystko.
--> drawed
Chodzi o przejęcie praw do SW (wraz z LucasArtsem) przez Disney'a ;)
UEFA
właśnie ogłosiła , że umowa umową, a żaden
klub nie może w żaden sposób wpływać na to,
jakich zawodników wystawia w rozgrywkach
UEFA inny klub. Innymi słowy, Courtois może
grać i co panowie z Chelsea nam zrobią.
Proste - odwołają Courtoisa po sezonie, jak też już do końca świata nikogo nie wypożyczą do Athletico, co przy dziurze budżetowej czerwonobiałych o astronomicznych rozmiarach oraz skali "zaciągu" The Blues trudno będzie zignorować. De iure madrytczycy będą mogli wystawić Belga w dwumeczu, de facto jednak... zobaczymy.
To ile czasu zamierzają grać Cechem?
Cech ma TYLKO 32 lata, taki Buffon jest cztery lata starszy, Casillas (i Lopez) rok, a jeszcze dziadkami nie są. Jest przyszłość przed C(z)echem.
Mimo moich wątpliwości co do sędziowania brawa dla Walencji, za wiarę w zwycięstwo.
--> Koobun
Tak?:)
Diaz chciał kopnąć rywala bez piłki, po prostu nie trafił. Nie wyglądało strasznie, ale akurat tę decyzję jeszcze aprobuję.
Co do Sauro - faul oczywiście był, ale moim zdaniem tuż po poprzedniej kartce powinno się tutaj skończyć na upomnieniu, zwłaszcza że jednak atak był na piłkę, a nie tylko na przerwanie gry. Tak jak pisałem - sędzia się wybroni, ale niespecjalnie było to zgodne z duchem gry.
No to Chelsea ma PSG na widelcu. Nie odbierając klasy Francuzom, ale teraz to nie oni mogą awansować, lecz Chelsea może odpaść.
Ps. I brawa za liczenie bramek!
Nec plus ultra do komentarza Valema... No może poza tym, iż Quag po raz kolejny udowadnia, że o ile jest specem od poezji, to przy prozie się kompletnie gubi.
--> Robi27
A De Gea?
--> Paudyn
Wiele hałasu o nic. Inna rzecz, że Juve pierwszy raz od dawna gra nieco lepiej niż na pół gwizdka, choć też bez szału.
Heh, i tylko pomyśleć, że Tevez kosztował tyle, za ile sprzedany został Matri...
--> matrixos [99]
Najzabawniejsze, że ostatnimi czasy Vidal zanotował dość znaczną obniżkę formy:P Inna rzecz, iż osobiście jestem przekonany, że to efekt przemęczenia, czyli czegoś, co minie.
Odnośnie kontrowersji z poprzedniej części wątku:
- karnego na CR nie było, przed linią/na linii pola karnego. (PaoloLaskman14)
Jeśli faul/zagranie ręką jest na linii pola karnego, to jest rzut karny. Nie ma czegoś takiego jak rzut wolny z linii pola karnego.
Od razu uprzedzając - samej sytuacji i meczu nie widziałem, oglądałem zawody w Catanii;)
Polska tfu...ekstra...tfu...klasa daje czadu - dwa mecze zakończone, dwa 0:0, a w trzecim meczu też się utrzymuje ten wynik (choć póki co minął tylko kwadrans) - emocje jak w szachach.
Ech, co za czasy, że mecz Romy z Interem zapowiadał się lepiej niż Milanu z Juve...
Pytanie do autora wątku - a co Twoja dziewczyna/żona in spe na tzw. rozdzielność majątkową z wyrównaniem dorobków (sprawdź w Google'u art. 51 z indeksem 2-4 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, z naciskiem na ten ostatni)? Bo są też inne rozdzielności niż tylko zupełne. Jej reakcja wiele Ci powie, o co jej tak naprawdę chodzi.
ojezusmaryja, rizzoli (Valem)
Nie narzekaj, karny winien być dla Granaty, Pirlo jednak zahaczył.
Wkurza mnie ta obrona Częstochowy, czuję w powietrzu drugą "weronę".
Wszystkich entuzjastów kary śmierci informuję, że Mariusz Trynkiewicz został na takową skazany, tyle że wskutek nieudolnej amnestii z 1989 karę tę mu zmieniono na 25 lat, a nie dożywocie (którego wówczas nie było).
Umów - w tym także społecznych - należy dotrzymywać, jak ktoś odbył karę, którą mu w majestacie prawa wymierzono, to nie można później "rozmyślić się" i jeszcze dodatkowo coś dorzucić. Jak się przyzwoli na coś takiego, to zacznie się psuć system i należy się liczyć z tym, że później państwo pójdzie krok dalej - dorzuci "domiar" podatkowy, bo poprzednio zapłacony w całości podatek "okaże się zbyt niski", następnie zmniejszy kwotę odszkodowania za wywłaszczenie, "bo to jednak zbyt dużo", obniży emeryturę, "bo jednak należało pracować dłużej" itp. itd. Jak się przyzwoli państwu na naruszanie reguł przeciwko dewiantom etc., to później będzie ono naruszało je w relacjach z "modelowymi dobrymi obywatelami".
Co do kary śmierci - jest ona nielogiczna, wbrew pozorom ("oko za oko" byłoby prawdziwe, gdyby wyłącznie ofiara ją wymierzała, co z oczywistych przyczyn nie jest możliwe). Jakby ktoś nie wiedział - sutenerstwo, stręczycielstwo i kuplerstwo stanowi w naszym kraju przestępstwo, a sama prostytucja "na własny rachunek" już nie. Co więcej, dochody z tej ostatniej są nieopodatkowane (czyli legalne), bo państwo, o dziwo konsekwentnie, uważa, iż gdyby coś tu brało, to samo stawałoby się przysłowiowym alfonsem, a przecież proceder tego ostatniego jest karalny. I tak samo jest z karą śmierci - skoro przestępstwem jest odebranie życia (zabójstwo), to państwo też nie powinno się dopuszczać tego ostatniego.
A wracając do zagrożenia ze strony Trynkiewicza na wolności - istnieje coś takiego jak obserwacja (ba, inwigilacja).
Ps. Niech nawet mnie ktoś nie cytuje, bo z doświadczenia wiem, że tego rodzaju wątki nie służą jakiejkolwiek dyskusji, lecz co najwyżej przedstawieniu swego poglądu (nikt bowiem go nie zmieni), jeśli po prostu nie wyłącznie znieważeniu myślących inaczej. W związku z tym dla mnie EOT;P
Edit: ten policjant, który postrzelił (czy też torturował, nie pamiętam dokładnie) porywacza w Niemczech modelowo moim zdaniem winien zostać skazany (bo przestępstwo popełnił, a prawo winno być równe dla wszystkich), a następnie ułaskawiony (po to właśnie jest ta instytucja - by korygować zasadniczo dobry system w ciężkich przypadkach, tzw. hard cases; z kolei policjant torturujący np. pijanego rowerzystę etc. nie miałby co na nie liczyć).
Nie oceniałbym zachowania Bródki w kategoriach braku klasy, bo... my tak naprawdę nic nie wiemy o tym, jakie są relacje między zawodnikami, jakie zwyczaje etc. We wcześniejszym wątku broniłem klasy mistrzowskiej Holendra wskazując na bezsensowność - moim (mniejszościowym) zdaniem - zasad, ale takie są obecnie zasady i rozumiem go, że w takim momencie może chciał się znaleźć jak najdalej od kamer. I może Bródka znając go dużo lepiej od nas wiedział, że w takiej sytuacji poklepywanie po plecach przed kamerami etc. będzie jeszcze bardziej dołujące czy upokarzające. Czasami pocieszanie rywali jest dowodem klasy i pokory, a czasami próżności i protekcjonalizmu - a ja osobiście nic nie wiem o realiach tej dyscypliny, by przesądzać jedną bądź drugą opcję.
Tu nie ma przypadków i efektów systemowych, są osobowości zawdzięczające najwięcej sobie i nielicznym sztabom skupionym przy sobie. (secretservice)
Co do Kowalczyk i Bródki, to pełna zgodność, ale kompletnie się nie zgodzę co do Stocha - to jest właśnie efekt systemowy. Absolutnie niczego nie ujmując Kamilowi wystarczy przypomnieć słowa jego i Żyły, że mają (tu moja interpretacja) jak pączki w maśle, a wszystko to dzięki Adamowi. Skoki narciarskie oglądam od ponad 20 lat, Małysz był absolutnym fenomenem, takim ówczesnym Bródką, co wszędzie miał wiatr w oczy, obecnie nasi skoczkowie już nie. O ile po Małyszu można było mieć obawy "co teraz", to już obecnie nie martwię się o to, czy będzie życie po Kamilu - różne Murańki, Bieguny i całe stada nastolatków oraz dzieciaków na lokalnych obiektach etc. pozwalają spać spokojnie. Wystarczy porównać ten komfort z sytuacją polskich biegów narciarskich czy panczenistów i zadać pytanie - czy będzie życie po Kowalczyk i Bródce?
--> Paudyn
Bardziej wolę nokauty, ale owszem, cieszę się, cieszę;) A przy Bródce się nie frustrowałem, nie jestem Holendrem (tylko Włochem:P).
--> Kyahn
Obawiam się, że będzie tak jak piszesz, i to z czysto komercyjnych względów.
--> ThrashMetal
Popieram wideoweryfikację w futbolu, by uniknąć błędów, zaistnienia sytuacji sprzecznych z zasadami. Same zasady są ok (choć osobiście jestem przeciwnikiem karnych, ale to inna bajka).
Moim zdaniem te wyliczenia "wiatrowe" w skokach bynajmniej nie są miarodajne - dane są brane bodajże z progu, a na buli czy przy punkcie konstrukcyjnym może być zupełnie inaczej. Ale dobrze, że są chociażby takie dane.
Wyobraźcie sobie, że to Bródka jest te 0,003 s w plecy... Nic to, jak słusznie Kyahn zauważył, patykiem Wisły nie zawrócę.
--> Wysiek
Powtórzę - chodzi o sensowność przepisów. Dokładność godzinna byłaby bezsensowna - tak samo jak do tysięcznych części sekundy.
--> Wysiak
Zgodnie z tymi samymi przepisami jakby z dokładnością do tysięcznych części sekund był ten sam wynik, to obaj by dostali złoty medal. Tak też właśnie było kilka dni temu w narciarstwie alpejskim kobiet (a spokojnie, technologia umożliwiłaby rozróżnienie do dziesięciotysięcznych sekundy - obecnie możemy nawet nagrać lot pocisku). W skokach narciarskich także można by było dokonywać pomiarów z dokładnością do milimetrów a nie - phi! - półmetrowych odcinków. Po prostu apeluję o sensowność zasad, ale widzę, że to wołanie na puszczy.
Ja tam do Dębowskiego nic nie mam, jak się zdobywa - i to dość zaskakująco, a zarazem dramatycznie - pierwsze złoto olimpijskie w historii dyscypliny, to ma się prawo "odlecieć". Podobał mi się także jego apel końcowy - takie słowa właśnie powinny paść w takim momencie.
Inna rzecz, że od dawna tęsknię za opcją wyłączenia komentarza i po prostu rozkoszowania się dźwiękami widowni - niby telewizja cyfrowa jest powszechna, a to wciąż rzadkość. Nędzni komentatorzy zostaliby po prostu "wygłosowani", a przynajmniej nauczyliby się zachowywać, jak w chwilach, gdy np. śpiewają irlandzcy kibice tudzież są grane hymny narodowe. Z kolei dobrych by się słuchało właśnie dla ich wiedzy i dzielenia emocji.
EDIT: a rozróżnienia do tysięcznych części sekundy to jakiś absurd, Bródka wraz z Holendrem winni dostać złote medale. Takie różnice są już niedostrzegalne i kompletnie przypadkowe, równie dobrze można by było robić pomiary z dokładnością do dziesięciotysięcznych części sekundy itd.
Nie sądziłem, iż dożyję czasów, że na zimowych igrzyskach "Mazurek" zabrzmi częściej niż na letnich. Niczego nie odejmując tym ostatnim.
--> Kyriet
Niestety TW:RII jest wciąż dość mocno zabugowaną grą, a gram od września, choć z aż taką sytuacją, jak opisałeś, mimo wszystko jeszcze się nie zetknąłem.
Nota bene - odpowiedzi na swoje pytania o kasę na początku etc. możesz uzyskać korzystając np. z edytora.
Oczywiście jako kibica Juve możecie mnie nazwać nieobiektywnym i z wiadomych względów zakompleksionym, ale jak tak patrzę na mecze La Liga, a trochę rzadziej PL, to dochodzę do wniosku, że w tych ostatnich drukuje się na skalę nieporównywalną z Serie A sprzed calciopoli, tylko w odróżnieniu od włoskich carabinierich i innych służb doświadczonych przez walkę z mafią - tak oszołomów, jak i prawdziwych ludzi z misją - nikomu tak naprawdę nie zależy na tym, by ten cyrk ukrócić.
W jakiej formie obecnie jest Buffon?
Nie widziałem dzisiejszego meczu, a coś do siatki wpadło, ale zasadniczo forma Gigiego jest nie najgorsza, choć generalnie skupia się na dyrygowaniu obroną - w czym zawsze był znakomity i bynajmniej lotów nie obniżył - by w ogóle sam nie musiał interweniować. Ostatnimi czasy jest jednak coraz bardziej podatny na kontuzje, niby bez konieczności zastępstwa przez Storariego, ale z pewnością ma to pewien wpływ na szybkość etc.
Czy ja dobrze widzę, że w przypadku zwycięstwa Galaty, Juve ląduje na aucie? (Paudyn)
Wystarczyło przeczytać wstępniak:)
Tak, bianconeri grali piach w LM. W ogóle to cud, że nie muszą wygrać w Stambule, by awansować.
Skoro są lepiej przygotowani, to mniej odczują skutki dzisiejszych 30 ;p (Paudyn)
Bez znaczenia, Galata wykuruje się na jutrzejsze 60 minut, na tyle będą przygotowani. A właśnie w kondycji widziałem dużą przewagę, choćby z tego względu Juve swój mecz ligowy grało jeszcze w piątek.
Sama decyzja notabli o przełożeniu meczu ze wszech miar słuszna.
Gala-Juve przełożone na jutro, miłego snu więc życzę!
W mej ocenie to pech Juve, zazwyczaj zajeżdżają rywali kondycją, a jutro ten atut będzie zniwelowany, bo drużyny zaczną od 31 minuty. Ale trudno mieć do kogokolwiek pretensje.
Beka w Stambule:
Indeed, the referee has brought a temporary halt to the game as the hail and snow has blurred all the lines on the pitch.
Jak napisał Gonsiur - Planescape: Torment - jeśli nie znasz tej gry, to nie wiesz, co to jest Fabuła w grze.
Swoją drogą - "trochę tu u was zimno" a panna rozebrana po sutki?;) Wiadomo, "sex sells", ale z umiarem:P
Jutro, jeśli nie zdarzy się cud, Roma uskuteczni 30 punktów w 10 spotkaniach. Nie pamiętam takiej passy w lidze wloskiej od lat (w innej tez nie, ale pewnie jakas pasterzobarca miala).
Na otwarcie sezonu jeszcze takiej nie było, jeśli Roma wygra, to będzie samotną rekordzistką.
Minimum przyzwoitości moim zdaniem to koszt "talerzyka" - co prawda bratu nie wypada olać wesela siostry, więc po części jesteś stawiany pod ścianą, z drugiej jednak wiedziałeś o wszystkim wcześniej niż większość zaproszonych.
I koniec zabawy. Ale obrońcy kozacy - co najmniej trzy razy powinni wybić piłkę, a ci czekali na lepszą okazję...
Nic to, już nawet Kazachstan będzie miał szybciej swego przedstawiciela w LM.
...no chyba że Legia wyjdzie z tego bajora, ale mam wrażenie, iż ich cały plan na dzisiejszy mecz opierał się na myśli o 0:0.
Ps. Heh, już pozamiatane.
Heh, jak ja lubię uproszczone bądź politycznie poprawne myślenie.
Nie od dziś wiadomo, że demokracja nie jest najlepszym ustrojem dla gospodarki, nie z punktu widzenia postrzegania tej ostatniej przez pryzmat wyłącznie wzrostu gospodarczego - tu zawsze przewagę mają autorytaryzmy/oligarchie, które nie muszą się liczyć z tzw. kosztami społecznymi, by wskazać choćby na ostatnie przykłady Chile czy Chin. I to może się przekładać również na poziom życia społeczeństwa, w tym także warstw dyskryminowanych, czego najlepszym przykładem jest Rodezja/Zimbabwe sprzed Roberta Mugabe i po nim.
Inna rzecz, że za proste jest wnioskowanie, iż skoro średnia życia spadła o 20 lat, to jest to wina Kongresu Afrykańskiego etc. Nie znam tamtejszych realiów, ale postawiłbym więcej niż czapkę orzechów na to, że w głównej mierze jest to "zasługa" wirusa HIV, czyli pandemii, z którą reżim de Klerka nie miał po prostu szansy się zmierzyć. Inna rzecz, że być może byłoby to bardziej cywilizowane, jak chociażby w nieodległej Zambii. Apologetom Mandeli pragnę przypomnieć, iż największym zarzutem formułowanym wobec prezydentury Mandeli - także przez jego zwolenników - było zaniedbanie problemu AIDS, gdy ten jeszcze tkwił w zarodku.
Dla mnie Mandela jest wielkim człowiekiem, bo potrafił dokonać pokojowej przemiany niejako wbrew własnym doświadczeniom, wbrew sobie samemu. Tytułem porównania wystarczy spojrzeć właśnie na Zimbabwe. Ale że jego "spadkobiercy" to banda łapówkarzy, gwałcicieli etc. - z tym polemizować też nie zamierzam.
haha kod do kompanii graczy nie pasuje :D
Que? Ja kompletnie nic nie wiem o tej grze - co to jest kompania graczy? ;)
Poniewczasie widzę, że mogłem sobie darować swój post i wystarczyło mi przeczytać pierwszą wypowiedź Falcao;)))
Edit: BTW: gra jest z kodem do Steama? I czy działa polska wersja? Bo z tego co widzę w siostrzanym wątku, są z tym problemy.
A no właśnie - czym właściwie różni się edycja boxowa od steamowej? Bo jeśli w przypadku tej pierwszej można liczyć wyłącznie na kody do Steama, to przecież to nie ma sensu - na platformie Valve edycja kosztuje 40 euro, czyli mniej, niż box od Cenegi (abstrahuję od różnych przedsprzedaży, przecen etc.).
Ktoś jest mi w stanie to wytłumaczyć? Bo sam niewątpliwie zaopatrzę się w tę grę.
Jeśli to ma służyć odstresowaniu się po pracy, to polecam Sengoku (choć opanowanie zasad tej gry może być bardzo stresujące) bądź różnorakie przygodówki Mystopodobne.
kurde i pewnie jeszcze lewym kolanem i po odmowieniu modlitwy, co to za chore wymagania :D
Owszem, istnieje coś takiego jak perfekcyjny hattrick - jedna bramka musi być prawą nogą, druga lewą, trzecia zaś głową (dowolną:P))) - nie żartuję :)
między wszystkimi bramkami Lukaku strzelał ktoś inny
nie między wszystkimi
Ee, między pierwszą a drugą RVP i Chicharito (czy jak się to pisze), a między drugą a trzecią Mulumbu - chyba że Livescore kłamie...
A co do klasyka "piętnastominutowego" - ja tego wymogu nie uznaję, ale słyszałem takie rzeczy kilkukrotnie w TV (ostatnio bodajże przy okazji Lewandowskiego), więc stwierdzam fakt - niektórzy taki wymóg dodają.
Lukaku klasyczny hattrick (koobon)
"Klasyk" musi być nieprzerwany, a tu między wszystkimi bramkami Lukaku strzelał ktoś inny. Że nie wspomnę o tym, iż niektórzy dodają jeszcze wymóg ustrzelenia go w ciągu kwadransa.
Tak wiec JUVENTUS MISTRZEM WLOCH 2012/2013! :)
Ech, cóż za upadek zwyczajów, jakby nie można było napisać Juventus Torino Campione d'Italia 2012/2013 :)
"Klasyk" to jedna połowa, bez stałych fragmentów, bez "wtrąceń" od innych zawodników, niektórzy jeszcze dodają, że ma być w ciągu kwadransa. Klose nie spełnia pierwszych trzech wymogów (a właściwie pierwszego i trzeciego), ale i tak jest wielki.
Klose 4 bramki :O
Już pięć.
A najzabawniejsze, że nie ma klasycznego hattricka.
Mam problem z dodatkiem Dead Money. Po zamknięciu Elijaha w skarbcu gdy moja obroża zaczyna pikać uciekam normalnie, docieram do windy, i zamiast przenieść mnie do fontanny przenosi mnie z powrotem do apartamentów zarządu, a gdy wejdę jeszcze raz w windę przenosi mnie do skarbca i obroża wybucha. Obawiam się, że to jakiś bug, próbowałem się z nim uporać nawet z użyciem cheatów (działa zaliczenie całości), ale nie otrzymuję wtedy "aczika". A nie ukrywam, że pierońsko mi na tym ostatnim zależy, bo jest właściwie jedynym mi brakującym, więc tu się pojawia moja prośba - czy jakaś dobra dusza użyczyłaby mi swego (działającego poprawnie) save'a tuż przed zakończeniem questa?
Może bawię się w archeologię, ale...
Nie zdarzyło Ci się wcześniej opuścić tego kasyna z użyciem kodów? Jakieś movetoqt etc.? Bo ochroniarz może się Ciebie przyczepić o broń, a już raz zabrał i nie oddał - i skrypt może zgłupieć.
Co do Bendtnera, to najsmutniejsze (najzabawniejsze?) jest chyba to, że nawet duńscy kibice Juve (uprzedzając - są tacy;)) się nie pokusili choćby o jeden egzemplarz. Hm, może aż sam zakupię, jeśli tendencja się utrzyma do końca sezonu, wszak to byłby unikat!
Myślę, że PSG powinien dostać Milan po ewentualnym awansie :>
A jeśli jednak Barca ocaleje, to niech ona dostanie wycieczkę do Paryża - jak sentyment, to sentyment (heh, do dziś pamiętam bieg przez pół boiska George'a Weah i Bernarda Lamy - stary jestem)!
A skoro o Bendtnerze mowa:
Ouch. Not a single Nicklas #Bendtner shirt has been sold in #Juventus' largest club shop since he joined more than six months ago. #afc
--> gracz12301
Pozamiatane w sensie rozstrzygnięcia dzisiejszego spotkania, co do dwumeczu to pełna zgodność.
--> Loon
Czy ja wiem, śmiem twierdzić, że takim Bendtnerowi czy Boriello daleko było do klasy Melo. Chyba po prostu decyzje zaczęły być podejmowane na zasadzie rzutu monetą - daje to 50% dobrych transferów. No i kwestia zwykłego szczęścia, jak w przypadku Pirlo - nie wstydzę się przyznać, że byłem bardzo sceptyczny odnośnie podpisywaniu kontraktu z "emerytem"...
A najzabawniejsze, że Conte i nasz dyrektor sportowy toczą ze sobą już oficjalną wojnę. Jak w takich warunkach mogli się pojawić Pogba czy Asamoah, to niespecjalnie rozumiem.
Tymczasem już pozamiatane w Turynie.
Mecz w Turynie właściwie towarzyski, obie drużyny grają bez ryzyka i spięcia, dla obu ma on znaczenie praktycznie wyłącznie honorowe.
Muszę też przyznać, że z Pogby robi się kawał piłkarza, najspokojniej się czuję, gdy piłka trafia właśnie do niego bądź też gdy to on pilnuje rywala. Niektórzy porównują go do Ballotellego z mózgiem, ale ja widzę u niego zadatki na czarnego Zidane'a. Oczywiście póki co tylko zadatki, ale jak na 19 lat to imponuje mi on tak umiejętnościami, jak i nieustannym chłodem w grze, któremu towarzyszy jednak zaangażowanie. Byłem sceptyczny wobec tego transferu (odrzut od Fergiego), a chyba jest najbardziej udanym w tym sezonie.
--> adrem
Ale i tak wiadomo, że Lewandowski odejdzie, po prostu marzy mu się gaża, która w Dortmundzie nie będzie dlań osiągalna. A w takiej sytuacji im więcej nastrzela, tym drożej go Borussia będzie mogła sprzedać - o to chodzi Stecowi i trudno tu się z nim nie zgodzić.
No, obecnie po wyskoku Candrevy każdy wynik Milanu poza zwycięstwem będzie swego rodzaju frajerstwem. A Lazio pracuje na swoją opinię frajerów wiosny. Szkoda że nie z Juve:P
Jak napisano wyżej, tylko doprecyzowując - zeznanie musisz złożyć w okienku, nadać poleconym lub korzystając z tzw. e-deklaracji do dnia 30 kwietnia. Jeśli okaże się, że musisz dopłacić, również powinieneś to zrobić do wyżej wskazanej daty, przy czym nie ma znaczenia kiedy złożysz zeznanie (tzn. możesz to zrobić wcześniej bądź później, niekoniecznie wraz ze złożeniem formularza - ale data 30.04 jest ostateczna).
--> Kyahn
Dwóch miało choćby minimalne szanse na blok, dla pozostałych podniesienie łapy było jedyną możliwością.
Leci mocna trudna piłka do przyjęcia do napastnika przyjmuje ją jednak nie fortunnie skoczyła piłka do góry i dostał piłką w rękę.
Sędzia ma odgwizdać rękę czy nie ? (matrixos)
Tak, jest ręka, bo nie powinien jej trzymać w górze, tylko przy d***. A jak je podniósł, by utrzymać balans ciała, to z wszystkimi tego konsekwencjami - to jest właśnie "szeroko rozumiana rozmyślność".
Odniesienie korzyści bądź nie przy zagraniu ręką zgodnie z przepisami nie ma znaczenia - liczy się tylko to, czy było ono rozmyślne czy też nie. Trzeba tu jednak pamiętać, że rozmyślność trzeba interpretować szeroko, tzn. piłkarz generalnie powinien trzymać ręce przy ciele, a jak nimi macha naokoło, to jak zostanie bezczelnie nastrzelony przez rywala, to sędzia jednak powinien odgwizdać zagranie ręką.
Co do Zapaty - w wąskim rozumieniu "rozmyślności" tej z pewnością nie było - piłkarz uciekał z linii strzału, co więcej, dostał kompletnie nieprzewidywalnym metrowym rykoszetem od pleców jednego z Katalończyków. Co do szerokiego rozumienia - można się sprzeczać, łapy koło głowy nie powinny latać, z drugiej strony on się bał raczej uderzenia na poziomie klatki piersiowej. Podsumowując - można było gwizdnąć rzut wolny, żaden uczciwy hejter Barcy nie powinien mieć wtedy pretensji. można było przyjąć domniemanie niewinności i puścić akcję dalej. Mnie rozbawiło tylko to, że dwóch obrońców Barcy zamiast choćby spróbować rozpaczliwego rzucenia się pod nogi Boatenga wyskoczyło z łapkami do góry.
Swoją drogą - ależ niesamowity hejt na Barcę, skoro dzisiaj kibice czy to Interu, czy to Juve, ManU czy Bayernu zgodnie cieszą się z wyniku ;)
Rozumiem jeszcze takiego Loona etc., sam zawsze kibicuję Włochom, choćby to była Roma, Viola czy ktokolwiek wrogi Juve (inna rzecz, że akurat tych antypatii kompletnie nie trawię), ale kilka przypadków jest naprawdę egzotycznych :P
--> koobon
Jako juventini z 20-letnim stażem, pamiętającym chociażby ostatnie starcie tych dwóch drużyn, zaliczałem się do umiarkowanych pesymistów ;)
Zdecydowałem się na PNA a nie towarzyskie emocje i się nie rozczarowałem - to był najlepszy piłkarsko dzień turnieju.
Nigeria po latach marazmu i staczania się odrodziła się z popiołów niczym feniks i w mych oczach wyrasta na zdecydowanego faworyta finału. Naprzeciwko nich zaś staną zupełni parweniusze na salonach, przy czym nie można powiedzieć ani że grają brzydko, ani że pomagają im sędziowie. Burkina Faso kompletnie mnie zaskoczyła, że była w stanie odrobić straty, jak też tym, że w dogrywce bardziej jej zależało na golu, mniej zaś na doczekaniu do karnych. Ktokolwiek wygra w finale, o ile nie dojdzie weń do jakiegoś skandalu - będzie można powiedzieć, że wygrał futbol.
A wybicie przez obrońcy Ghany piłki z linii było jedną z lepszych interwencji tego rodzaju, jakie widziałem w życiu. Może to nie Kłos z meczu w Kijowie (nie ironizuję), ale było to niezwykle oryginalne zagranie.
Co do meczu Polski z Irlandią - o dziwo ufam Fornalikowi, strasznie mi się podoba lansowanie przez niego młodzieży jak też wypróbowywanie w meczach towarzyskich różnych nowych wariantów. W końcu po to są mecze towarzyskie (z wyjątkiem starć z takimi Niemcami;)), można przegrywać wszystkie, byle w meczach o punkty być górą. Ukraina zweryfikuje wszystko.
@Kazioo
Śmiem twierdzić, że przeszkodą dla ujednolicenia są wyłącznie problemy techniczne. Gdy Internet stanie się powszechnie dostępny, np. przez satelity, to śmiem twierdzić, że wiele dotychczasowych sprzętów "niezależnych" uzyska dodatkowe funkcje, ale też i ograniczenia. Opisywane przeze mnie zabezpieczenia byłyby przecież bardzo przydatne w walce z kradzieżą samochodów. Ale tylko krok dzieliłby je od zakazu handlu wtórnego. A przecież współcześnie taki nasz rząd tu w pełni się poddaje lobbingowi koncernów samochodowych - patrz walka ze sprowadzaniem używanych samochodów, a ostatnimi czasy z samochodami dedykowanymi do ruchu lewostronnego.
W zasadzie jest to kwestia abstrakcji i z każdej gry można zrobić usługę.
Do czasu aż sprawa zawiśnie na wokandzie w Luksemburgu, który może Ci przyznać rację, ale równie dobrze uznać, że doszło do obejścia prawa (kazus Oracle się kłania, a przecież oni zakazywali "odsprzedaży" licencji do programów, czyli aplikacji różniących się od gier tylko przeznaczeniem - i powoływanie się na "usługowy" ich charakter nic nie pomogło).
--> Stra
Śmiem twierdzić, że pierwsze pół godziny było naprawdę dobre, Burkina Faso kompletnie mnie zaskoczyło (pozytywnie), ale faktem jest, iż na ostatni kwadrans gra zupełnie "siadła".
Pytanie do obrońców Valve - a jak za kilka lat samochody zjeżdżające z taśmy fabrycznej będą miały zainstalowany system wymagający do ich uruchomienia odcisku palca, skanu siatkówki oka oraz wydechu pierwotnego nabywcy (i dajmy na to - trzech dowolnych dodatkowych członków rodziny, acz koniecznych do określenia w dniu zakupu - oczywiście w imię weryfikacji, czy posiadają oni prawo jazdy, są trzeźwi etc.) - to też będziecie twierdzili, że wszystko jest ok?
Ale kartoflisko w Afryce, co dziwi, bo teraz jest przecież u nich lato, a nie zima jak na mundialu dwa i pół roku temu.
Póki co bez bramek, ale to chyba najlepszy do oglądania mecz na dotychczasowym PNA, uwzględniając wcześniejszy dzisiejszy ćwierćfinał.
Czy ktoś jest w stanie mi powiedzieć, czy Fallout New Vegas Ultimate Edition poza reklamowanymi tam dodatkami zawiera "podstawkę"?
Edit: ok, już wiem, odpowiedź brzmi: "tak".;)
Swoją drogą, to pięknego figla los wykręcił TVP - jedyny mecz, w którym jeszcze nie padły bramki, to ten w Barcelonie, z Katalończykami bez właściwie wszystkich swych gwiazd;)
Bendter po raz kolejny potwierdza, że jest najbardziej drewnianym napastnikiem ostatnich lat. Kompletnie nie rozumiem tego transferu do Turynu, już bardziej efektywne byłoby zainwestowanie tych pieniędzy w zgrzewki mineralki...
Hero - podobno hit, ja nie wytrzymałem do końca. ale może znajdziesz coś w nim ciekawego
To akurat film chiński o Chińczykach:P
Hmm, w sumie Chelsea lubi stawiać się w beznadziejnych sytuacjach;)
Ale nie trzeba było być telepatą, by odczytać myślie Fergiego - "czas dymać frajerów".
Póki co Juve z podniesionym czołem zmierza po dziewiąty remis z rzędu w europejskich pucharach - to będzie niepobijalny rekord.
Mam wrażenie, iż ManU chce kolejny raz przypomnieć światu, że są mistrzami odwracania losów meczu;)
EDIT: o, jakby na potwierdzenie mych słów:)
Mam Kindle DX i Kindle sześciocalowego - oba są znakomite, jeśli cena jest akceptowalna, to zdecydowanie polecam. Oba kupowałem via Allegro i byłem zadowolony.
Witam!
Mam nieco typowy (widziałem parę wątków w anglojęzycznym necie, żaden wszakże nie rozwiązuje problemu) a nieco nietypowy problem z Firefoxem. Otóż używam sobie już od dwóch lat dość leciwej wersji tego programu (3.6.8), a tu nagle "z niczego" przy każdym rozruchu zaczęła mi się włączać zakładka odsyłająca do strony Mozilla Plug-in check page. Naturalnie w ustawieniach mam odhaczone automatyczne sprawdzanie aktualizacji wtyczek etc. W configu ustawiłem sobie "blank" przy namiarach na stronę aktualizacyjną, co nie zmienia faktu, że teraz przy każdym uruchomieniu tego programu mam do czynienia z dwiema kartami, co mnie osobiście irytuje. Ktoś wie, jak temu zaradzić?
--> Bullzeye
Mi chodzi o proporcje liczbowe, nie ideologie nienawiści ani przekroje socjologiczne.:)
Inna rzecz, iż moim zdaniem współcześnie większość (nie twierdzę, że wszystkie - by wskazać na FCB jako ostoję katalońskości i propaństwowy - hiszpański - Real) tych ideologii jest zupełnie fałszywa - by wspomnieć chociaż o kazusie Cracovii, dawniej klubu wybitnie inteligenckiego, teraz zaś dominującego na blokowiskach. Ot, piękne sztandary okrywające wiele szpetoty.
--> Bullzeye
Przecież dokładnie to napisałem o Juve:)
A porównywanie Wisły do Juve jest moim zdaniem o tyle nietrafne, że wiślacy w Krakowie mniej więcej stanowią połowę (jest ich pewnie trochę mniej) - coś jak ManU i MC - a juventini w Turynie faktycznie są w dostrzegalnej - choć bynajmniej nie przytłaczającej! (jak Legia-Polonia, nie przymierzając) - mniejszości.
Faktem jest, że w Turynie Juve jest klubem "mniejszościowym" (i w tym zakresie porównywanie go z Wisłą w Krakowie jest akurat nietrafne), ale mówić, iż go nie ma, to więcej niż przesada, o czym znakomicie przekonuje okoliczność, że to bianconeri szarpnęli się na własny stadion i który już im się zwraca - co jak co, ale to nie Południe zapełnia im trybuny (choć wykupuje abonament w tv - i owszem).
No a mówienie o "kilku" aferach w kontekście Contego w sytuacji, gdy rzecz dotyczy jego byłego klubu to grube nadużycie.
Jutro wszyscy mamy niebieskie serca, arcyciekawe spotkanie na Stamford (k42a_)
O, a dlaczegóż to? Ja od przeszło 20 lat noszę w osierdziu barwy zebry i nie widzę powodów, dla których jutro miałoby to ulec zmianie.
Inna rzecz, że zgadzam się z bukami co do końcowego wyniku.
Wszyscy "Real, Real", a tymczasem po cichutki Lewandowski strzelił w końcówce jedyną bramkę meczu:)
Na Sądzie Ostatecznym zostanie ogłoszony wyrok, czy miałeś jakiś grzech śmiertelny na sumieniu w chwili śmierci. Spowiedź służy "zerowaniu" tychże grzechów.
To tak w ramach bardzo dużej generalizacji i uproszczenia.
Nie będę zbyt odkrywczy - zwyciężą Hiszpanie. Włosi zyskiwali z czasem, ale to wciąż nie jest równorzędny rywal dla drużyny VdB.
Panowie, bez złudzeń, i tak Xavi będzie MVP turnieju, a pierwsza trójka Złotej Piłki ta sama co zawsze;)
BTW: Hart to Carroll (15 passes) has been England’s most frequent pass combination - http://fourfourtwo.com/statszone/share.aspx?i=09mZz :DDDDDDDD
--> Bullzeye
Zidane miał tak samo. A dla mnie takie porównanie to dowód najwyższego uznania.
Heh, patrząc na strzał Pirlo przed oczami stanęła mi jedenastka Tottiego w półfinale Euro 2000 z Holandią (co symboliczne - również to był trzeci karny). Tamten turniej wspominam jako najpiękniejszy, choć ze smutnym z punktu widzenia zaprzysięgłego kibica Azzurrich finałem. Ten turniej też jest piękny, tym bardziej więc obawiam się smutnego zwieńczenia... Co prawda Włosi są katami Niemców (takimi jak Niemcy dla nas), ale chyba jednak nie tym razem.
Ale i tak wielki szacunek dla Prandellego - to (oprócz ostatniego mundialu) najsłabsze Włochy jakie widziałem w życiu, a mają styl i medal.
EDIT: Z innej beczki - czy tylko mnie śmieszy (przez łzy) polskie tłumaczenie hasła Euro "Creating history together" jako "Razem tworzymy przyszłość"?
Wow, nawet bukmacherzy upatrują naszego zwycięstwa?!
Jamnik wychowany pod szafą we mnie każe mi reagować na ten przejaw ogólnonarodowego optymizmu rytualnymi uderzeniami w czoło. A jak słyszałem gadki o taktyce na Niemcy, to chciałem bić po twarzy. Mówiąc wprost - nie wierzę w zwycięstwo, uważam remis z Grekami za frajerstwo, niemniej jednak sam turniej i tak udał nam się sportowo najbardziej ze wszystkich XXI-wiecznych.
Menez uparcie pracuje na miano Idioty meczu, ciekawe co na to Blanc.
Edit: Mówię i mam:)
Edit2: Jak się Ukraińcy po tym podniosą, to zdobędą medal.
Breaking news: This is bad weather!? In Scotland we call this a Tuesday!
W takich warunkach to ja Francji nie widzę.
Dokładnie. Patrząc na wschodnie standardy odnośnie rozpędzania chmur na wielkie święta pewnie dzisiaj odrzutowce wojskowe sprokurowały te oberwanie chmury;)
Das alles ist Deutschland.
A Gomez idzie po koronę króla strzelców, przy całym szacunku dla Dżagojewa.
Nie wierzyłem w brak przegranej i wciąż nie wierzę. Ciekaw jestem, czy naszym wystarczy "pary" na Czechów, choć fakt, że będziemy musieli atakować a nie bronić, o słodka ironio, może nam wręcz służyć.
Nieodmiennie wszakże pozostaję pesymistą;)

Została niespełna godzina, więc w ramach instruktażu rysunek!
Chyba będę tym jednym na 40 milionów Polaków i nie będę oglądał tego meczu;)
No i właśnie nominalnymi pięcioma. Trzech środkowych plus dwóch wing back(s). (koobon)
A pomyślałeś o tym, że cała różnica tkwi w odmiennych definicjach "obrońcy"? Ot, choćby jest ona zależna od tego, czy mowa o drużynie posiadającej piłkę tudzież się broniącej, w środku boiska tudzież przed własnym polem karnym. Nie twierdzę, iż nie masz racji, ale to wcale nie wyklucza tego, że inni też ją mogą mieć.
Jeśli chcemy walczyć w ćwierćfinale, to nie rozumiem tego strachu przed Rosją. Lepiej od razu chować głowę w piasek? (MacioraMZ)
20 lat doświadczeń z polską reprezentacją narzuca mi jedną odpowiedź - oczywiście, że tak!
Ćwierćfinał, pffff. Ja marzę o tym, byśmy po sześciu meczach na Euro mogli się pochwalić choć jednym zwycięstwem.
Obawiam się, że Rosjanie zacytują nam jednego ze swych carów zwracających się do naszych rodaków: "Żadnych złudzeń, panowie".
Przecież wszyscy Polacy sieją defetyzm jak byśmy grali co najmniej z rozpędzonymi Canarinhos z 1994 roku, a to tylko Rosja. W moim otoczeniu jestem jednym z nielicznych optymistów.
Problem w tym, iż Brazylia w 1994 roku grała brzydko acz skutecznie. Dla mnie obecni Rosjanie to jak Holendrzy w 2000 roku - będą gromili rywali ze słabą obroną aż zjedzą zęby na kimś, kto nie będzie im się sam podkładał. Śmiem twierdzić, iż nam bliżej do ówczesnych Duńczyków tudzież Jugosłowian niźli Włochów...
Jestem przekonany i mogę się nawet założyć, że nie przegramy dzisiaj z Rosją.
No patrz, a ja jestem przekonany, że wszyscy Polacy po prostu boją się powiedzieć, iż czują, że czeka nas dzisiaj solidny wp******
Edit: Zonk, mecz Polaków z Rosjanami sędziowany przez Niemca;)
Myślałem o Francji w kategoriach czarnego konia, ale ewidentnie brakuje im prawdziwego napastnika - Benzemie brakuje dwóch klas do takich Henry'ego czy Trezegueta.
Niestety, w dobry wynik naszej drużyny - tak dzisiaj, jak i w kontekście wszystkich występów grupowych - nie wierzę. Chyba jest to wynik tego, że jako kibic uformowałem się w chudych piłkarsko latach. I denerwuje mnie to ponowne pompowanie balona, choć może już nie aż tak nieroztropne jak to było z Ekwadorem czy przy okazji ostatniego Euro.
Z drugiej strony nie wierzyłem również, iż uda się to tak zorganizować jak się udało, obym więc się okazał wiecznym malkontentem i pesymistą a nie osobą o głębokim wyczuciu rzeczywistości;)
De gustibus...:)
Dla mnie wczorajszy mecz był przykładem typowego jednostronnego "parkowania autobusu" (której to taktyki bynajmniej nie nazywam antyfutbolem, żeby nie było), podczas gdy w 2003 walka toczyła się - a więc jednak była:) - w środku, wspominam ten mecz jako wielki popis Gattuso.
Niemniej jak zacząłem - co kto lubi:) Odnośnie starć włosko-włoskich polecam obecny mecz Juve-Napoli:)
Edit: I Cavani strzelił, na własne życzenie Juve. Storari nie ma co myśleć o częstszej grze.
--> adrem
Tak tak, mecz się pod tym względem niczym nie odróżnia od "zjawiskowej" Premier League, ale Włosi zawsze mają -5 do wrażeń;)
Zgadzam się z przedmówcą, przy obu golach bramkarze niewinni, to strzelcy błysnęli geniuszem. Inna rzecz, iż w serii jedenastek moim zdaniem Cech winien "wyjąć" strzał właśnie Neuera, ale swoje i tak zrobił.
Finał Pucharu Włoch jak na razie bardzo ciekawy, znacznie bardziej niż wczoraj na tym etapie finał LM;) I śmiem twierdzić, iż Pirlo rozegrał właśnie najlepszą połowę w tym sezonie. Acz bez bramek drużyny.
Paudyn, nie przesadzaj z tym finałem z 2003 roku - sportowo z pewnością nie był gorszy od wczorajszego starcia, gdyż tam niemal przez cały czas grały w piłkę dwie drużyny, czego o wczorajszym meczu się nie da jednak powiedzieć. Na tablicy było 0:0, ale były nieuznane bramki (słusznie, acz ze względu na mało znany przepis) i piłki uderzające w poprzeczki (Conte).
Bardzo mnie ucieszył wczorajszy rezultat, jak i cała towarzysząca mu otoczka. Bohaterem był dla mnie Cech. Drogbę bardzo lubię (zwłaszcza jako człowieka, w odróżnieniu od takiego Terry'ego), przy bramce pokazał dużą klasę, ale równie dobrze mógłby być antybohaterem gdyby nie Robben, a właściwie - no właśnie - Cech. Zdziwił mnie także RDM wysyłając Iworyjczyka do ostatniej jedenastki, patrząc na to, co tenże wyprawiał podczas niedawnego PNA.
Mecz do jednej bramki, jak Bayern strzeli jedną, to otworzy się worek, jeszcze tak jednostronnego finału LM nie widziałem. Bo w bramkę The Blues przy ich dzisiejszej grze kompletnie nie wierzę.
Wygra Bayern, co byłbym w stanie zaakceptować gdyby nie to, że grają na własnym stadionie - jest to ewidentne popsucie standardów przez UEFA'ę, w związku z czym będę trzymał kciuki za Chelsea, bez wielkich wszakże nadziei.
Bolton mnie zaskakuje, przez co zmusza QPR do zdobycia bramki na Etihad.
Edit: No i proszę:) Teraz MC musi się wznieść na wyżyny swych umiejętności. Osobiście niezbyt w to wierzę, chyba kolejne mistrzostwo dla ManU.
Co do zasady Ty oraz Twój kontrahent powinniście spełnić swe zobowiązania niezależnie od siebie oraz właściwie równocześnie. Nie możesz się więc powoływać na brak kasy na koncie, chyba że w warunkach oferty było zastrzeżone inaczej (na Allegro często tak jest, nie wiem czy aby nie ma tego w regulaminie, ale chyba nie).
Niemniej jednak - jeśli nabywca zwleka już dość długo z zapłatą (co zresztą dotyczy również i Twego zobowiązania), to będzie mógł znaleźć zastosowanie również art. 491 par. 1 KC:
Jeżeli jedna ze stron dopuszcza się zwłoki w wykonaniu zobowiązania z umowy wzajemnej, druga strona może wyznaczyć jej odpowiedni dodatkowy termin do wykonania z zagrożeniem, iż w razie bezskutecznego upływu wyznaczonego terminu będzie uprawniona do odstąpienia od umowy. Może również bądź bez wyznaczenia terminu dodatkowego, bądź też po jego bezskutecznym upływie żądać wykonania zobowiązania i naprawienia szkody wynikłej ze zwłoki.
Powinieneś wysłać wezwanie do zapłaty z dodatkowym terminem (nabywca zresztą może to samo), przy czym jeśli nabywca zapłaci, to będziesz miał problem.
Niby jeszcze pół godziny do końca regulaminowego czasu, a mam wrażenie, iż Bilbao nie wierzy w wyrównanie...
A Llorente znowu nie potrafił skorzystać z uśmiechu losu.
Mecz znakomicie dowodzi, jak prosty błąd na poziomie juniorskim jednego zawodnika i błysk geniuszu drugiego może zadecydować o losach całego meczu.
A Llorente mógłby się uczyć od Falcao co to znaczy skuteczność.
Nazwanie Zlatana "drewnem" to zdecydowane nadużycie i tkwienie w stereotypie, iż każdy wysoki gracz warunkami fizycznymi kompensuje sobie kiepską technikę. Tymczasem Ibrahimovic jest w stanie samymi nogami zrobić jajecznicę, a jego częstym felerem jest to, że nad rozwiązania czasami prymitywne acz skuteczne (uderzenie "czubem" czy podanie wewnętrzną częścią stopy) wybiera znacznie bardziej finezyjne, acz obarczone większym ryzykiem niepowodzenia. Zlatan to nie Crouch czy Bendter, we wszystkim zachowajmy umiar.
Moim zdaniem Chelsea już nie wierzy w czwarte miejsce i stawia wszystko na jedną kartę w Monachium. Może zrobić zresztą niezłego "zonka" drużynom, które teraz zabijają się o wspomniane miejsce w PL.
Z całym szacunkiem, ale odkąd Oranje zaczęli grać "brzydko", nie w swoim "totalnym" stylu, to w ich sukces uwierzyłbym znacznie prędzej niż Anglików.
A Francuzi mają, jak rzeczono, potencjał ogromny i w końcu trenera, który futbolu nie czyta z gwiazd (tych jak najbardziej dosłownych) - ich ostatnia wygrana z Niemcami na germańskiej ziemi nie pozwala w moich oczach nazwać ich ewentualnego triumfu "sensacją".
W sukces Anglików uwierzyłbym, gdyby było o nich cicho, tymczasem nad Tamizą już się zaczęło pompowanie balona. A światowej klasy piłkarzy na pozycjach kluczowych dla wyniku widzę tam tylko dwóch - Harta i Rooney'a. Największymi gwiazdami ich największych klubów są w chwili obecnej jednak osoby, które nie grają pod flagą św. Jerzego (wyjątek to właśnie Roo i ManU).
Po cichu jestem bardzo ciekaw postawy Włochów (którym kibicuję zawsze) - drużyna została gruntownie przebudowana i powtórka z ostatniego mundialu raczej im nie grozi. A w fazie pucharowej może już być z nimi najprzeróżniej.
Ruch już zrobił swoje, mecze Lecha i Legii idą w odstawkę, wszystkie oczy skierowane są na Kraków.
Co do linka: http://www.drhtv.tv/channel-6.html
Bielsa mi zaimponował - Sportingowi z doliczonym czasem gry zostało 5 minut na strzelenie bramki, a trener Athleticu przeprowadził w trzech kolejnych przerwach trzy zmiany:))))))))
Moim zdaniem obecny Bayern jest lepszy, ma naprawdę niesamowite skrzydła (Robben, Ribery - który w tamtym finale nie mógł zagrać - Alaba, Lahm), a w środku jednak wybitniejszych piłkarzy od Van Bommela czy Van Buytena. Mueller w ataku miał wtedy sezon konia, teraz taki ma Gomez. Z kolei Neuer jest lepszy od Butta.
Bayern wygrał dwa lata temu ligę choćby dlatego, że miał słabszych rywali niż obecna Borussia.
[42]
Jak bramkarz rzuci się przed strzałem, to może zdążyć do słupka przed piłką, ale dobry kopacz strzeli wtedy po prostu w środek bramki czy zrobi innego "panenkę". Z kolei jeśli bramkarz "wędruje" po linii, to egzekutor mając dostatecznie silne nerwy w momencie strzału ma jeden słupek kompletnie odsłonięty. To strzelec dyktuje warunki gry, bramkarz może tylko skorzystać na błędzie wykonawcy "jedenastki".
Intuicja intuicją, ale mocno uderzona piłka koło słupka leci do linii bramkowej bodaj 0,3 s, podczas gdy bramkarz dolatuje do słupka po 0,4 s. W przypadku strzałów w okienka aktualnie grający bramkarze (2,00-2,05 m) mają pewną strefę w ogóle poza swoim zasięgiem.
Ergo - nie ma obronionych karnych, są tylko źle wykonane. Co nie zmienia faktu, iż i byle farfocel, o ile zmierza w światło bramki, może wpaść do siatki, jeśli bramkarz nie potrafi skorzystać z daru od losu (czyt. strzelającego).
By zobaczyć karne perfekcyjne przy znakomitych w tym elemencie bramkarzach, a jednak bezradnych, polecam przypomnienie sobie na YT finału mundialu 2006.