Problem też moim zdaniem jest taki, że teraz większość ludzi pracuje przy komputerze. Siedzisz 8 godzin przy tym kompie robiąc nudne rzeczy i potem już się nie chce siedzieć kolejnych paru godzin żeby grać. Człowiek ma przesyt tego komputera, choć nic ciekawego na nim nie zrobił.
Odpowiedź do postu Roberts258, tylko chyba w złym miejscu się wysłało - Większość ludzi teraz pracuje przy komputerze, różnica tylko taka, że jego praca - Nrgeeka - polega na graniu, a moja na robieniu nudnych rzeczy na kompie. Chętnie bym się z nim zamienił :D Ważne żeby po tej pracy robić coś zdrowego, jakiś sport, jeśli po pracy na komputerze rozwalisz się z piwem na kanapie to nic dobrego z tego nie przyjdzie.
Ja się trochę stałem starym zgredem. Nieraz planuję w coś pograć, ale wcześniej leżę dwie godziny przeglądając głupoty na telefonie i już robi się zbyt późno żeby uruchamiać komputer czy konsolę. Szybciej też robię się senny, kiedyś bez problemu mogłem grać do 2 w nocy, a teraz 23:00 i już jestem strasznie śpiący, choć rano się porządnie wyspałem. Po prostu często mi się nie chce. Ale gdy już się "zmuszę" i zacznę grać, to wtedy już idzie i gram twardo aż skończę. Najgorzej właśnie zacząć jakąś produkcję, jak mnie wciągnie to już nie ma problemu. No i mniejsza ilość czasu, praca, obowiązki, ale żony i dzieci "na szczęście" nie mam. Czekam na emeryturę aż będzie więcej czasu, może wtedy będzie lepiej :)
Właśnie skończyłem tą grę na Vicie. Moim zdaniem gra wybitna, z genialnymi pomysłami, doskonale wykorzystująca możliwości Vity. Jest dość łatwa, ale to głównie dlatego, że w grze jest "bezkarna śmierć", czyli nieskończona ilość żyć z gęstymi checkpointami, ale niektóre fragmenty trzeba powtarzać kilka razy, bo nie są takie proste. Poważnie jest to jedna z najlepszych gier, w jakie w życiu grałem. Do minusów zaliczyłbym chwilami pracę kamery, która czasem ustawi się pod takim kątem, że łatwo spaść albo skoczyć nie tam gdzie się chciało. Drugi minus - jeśli chcemy zebrać wszystkie znajdźki, to przy pierwszym podejściu jest to raczej niemożliwe, bo czasem mamy kilka dróg do wyboru i gdy trafimy na checkpoint to czasami nie da się już wrócić do tych pozostałych, ale na szczęście z menu głównego można powtórzyć dowolny etap. Więcej uwag nie mam - fantastyczna, genialna gra, która kipi niezwykłymi pomysłami i powoduje uśmiech na gębie. Dla osób chcących wymaksować grę - ciężko jest znaleźć wszystkie znajdźki, a z niektórymi są związane dodatkowe minifabuły, więc warto ich szukać. Ja znalazłem jakieś 85% i nie mogę znaleźć pozostałych, ale na pewno będę do tej gry wracał. Szczerze polecam.
Z powodu słabego komputera jestem z grami mocno do tyłu, ale kupiłem PS5 i to jest moja pierwsza gra na nią. Nie miałem nigdy Ps4, więc w jedynkę nie grałem. Gra mnie urzekła swoim rozbudowaniem i dopracowaniem - ilość szczegółów jest powalająca. Niestety nie do końca podoba mi się grafika - o ile z daleka wygląda fantastycznie, to z bliska już tak dobrze nie jest. Przede wszystkim twarze wyglądają jak sprzed 10 lat, niektóre tekstury też nie powalają. Najgorzej jest gdy gramy małym robotem pajączkiem, który jest bardzo blisko ziemi - nie radzę wtedy patrzeć na tą ziemię, bo zobaczymy tekstury rodem z PS1.
Co do walki, ma ona bardzo nierówny poziom trudności - ustawiłem sobie najwyższy poziom i choć w fabularnych walkach radzę sobie dość dobrze, to losowe walki z przestępcami są zaskakująco trudne i niemal niemożliwe do przejścia. Jak to możliwe, że zwykłe losowe gangi są mocniejsze od bossów? Przegięciem było gdy wygenerowało mi się losowe wydarzenie z sektą Flame na dachu, gdzie nawalali we mnie z karabinów maszynowych, a w dodatku przyleciał... Helikopter z działkiem, który strzelał niemal bez przerwy. Czas na reakcję jest tak krótki, że prawie nie da się tego przejść. Chyba będę musiał na czas tych losowych zdarzeń obniżać poziom trudności, a do walk fabularnych z powrotem zwiększać. Lubię trudne gry, wychowałem się na trudnych grach, ale to trochę przesada.
Przy bujaniu się na pajeczynie brakuje mi kilku ruchów. Wcześniej grałem w Spidermana 3 z 2007 roku i tam można było wypuścić dwie pajęczyny naraz w dwie przeciwległe ściany, żeby ustabilizować lot - tu mamy tylko jedną pajeczynę, przez co postać ma tendencję do obijania się o ściany. Da się to wytrenować, ale jednak przyjemniej by było gdyby była taka opcja. Drugim minusem jest wchodzenie na niektóre budynki - gdy budynek jest oparty np na kolumnach, to trzeba się trochę nagimnastykować, żeby wejść na niego z ziemi. Można wycelować i się wciągnąć, ale tylko w wybrane miejsca, na krawędziach. W Spidermanie 3 z 2007 roku można było strzelić w dowolne miejsce i szybko na nie wlecieć, tu mi tego brakuje. Tutaj możemy też strzelać w dowolne miejsce, tworząc ciągi pajęczyn jak prawdziwy pająk, ale ta funkcja służy raczej do cichego skradania się, a nie do wskakiwania na budynki.
Generalnie gra mi się podoba, walki i filmiki mają rozmach. Minus za niektóre elementy graficzne, nierówny poziom trudności i sporo dłużyzn fabularnych.
A Resident Evil 4? Nie wymaga komputera i jest dość zaawansowaną technicznie grą.
Czary działają trochę inaczej niż kule z karabinu. Tym bardziej, że to czary, a nie lasery i walka nie powinna wyglądać jak w Gwiezdnych Wojnach, gdzie leci seria kolorowych pasków. Nie mają zabijać, tylko powodować różne efekty, tym bardziej w wykonaniu dzieciaków, którzy jeszcze nie znają takich czarów, które pokonują przeciwnika jednym ruchem. Jest tu spore pole do popisu dla twórców. Ale z opisu DM wynika, że tak właśnie jest, więc skoro tak to jest dobrze.
"A co, mają sobie zrobić przerwę od nawalania i poczekać, aż przeciwnik ich przeprosi i sobie pójdzie? :)''
Nie o to chodzi :) Zobacz jak wyglądała filmowa walka Dumbledora z Voldemortem, ile oni tam rzucili czarów? Nie za dużo, większość to było bardziej siłowanie się i kontry - np. Voldemort puszcza ognistego węża, a Dumbledore kontratakuje wodą. Każdy miał widowiskowy efekt. A na filmach z gry widzę bardziej takie piu piu piu, strzelanie laserami jak z karabinu. Ale jeśli jest tak jak piszesz to w porządku, z twojego opisu brzmi to dobrze, może akurat nie trafiłem na takie sceny w nagraniach :)
Jednej rzeczy nie rozumiem - wszyscy chwalą walkę, a patrząc po filmach wygląda ona tak jak w ostatnich grach o Potterze, czyli strzelamy różdżką pociskami jak z karabinu. Czarodziej nawala tymi czarami non stop i zdają się nie robić żadnego wrażenia na przeciwniku, dopóki pasek życia nie zejdzie mu do zera. Jak to jest, że w tamtych grach walka była krytykowana, a tutaj wygląda prawie tak samo i wszyscy ją chwalą? Tak jak piszę oceniam to tylko po paru filmikach na Youtube, więc jeśli wygląda to inaczej to prośba o wyjaśnienie.
Co do odkrywania starych gier to zgadzam się, ja kilka lat temu odkryłem grę Castle Wolfenstein z chyba 1981 roku i mnie wciągnęła na dobry tydzień. Trudna, wciągająca i naprawdę dobrze zrobiona. Ale trochę odbiegliśmy od tematu, bo takie gry z napędami dvd niewiele mają wspólnego :D
Ja poszedłem w jeszcze większe retro, bo mam dosowy komputer ze starożytnymi wejściami i z telewizorem crt.
A ja się zgodzę, że brakuje miejsca na napęd, ale nie tylko ze względu na gry, ale też na filmy. Ja na przykład w swoim kompie mam wewnętrzny napęd bluray, komputer jest podłączony do telewizora i mogę oglądać filmy z płyt bez zewnętrznego odtwarzacza. Teoretycznie filmy na płytach to też już przeżytek, ale warto je mieć, bo platformy streamingowe mogą w każdej chwili skasować film ze swojej oferty i płyta jest jedynym sposobem, żeby go legalnie obejrzeć. Do tego dochodzi możliwość oglądania bluray 3d, czego na platformach raczej nie ma.
Ja znam tylko jedną starą grę, którą za nic nie chciała ruszyć na Windows 10 - https://www.gry-online.pl/gry/empire-of-magic/ze156b
Próbowałem wirtualnych maszyn, trybów zgodności i różnych innych cudów - powiedziała, że się nie odpali i koniec. Inna osoba z prawdziwym retro komputerem uruchomiła ją bez problemu. Przyznam, że akurat tego dgvoodoo2 wtedy jeszcze nie znałem, więc może to by pomogło - ale to i tak nie była moja gra, tylko wraz z kilkoma osobami próbowaliśmy pomóc komuś z innego forum.
Jeśli chodzi o Steam, to nie polecam kupowania starych gier stamtąd - były tam wstawiane w czasach starszych Windowsów i na nowszych mogą już nie działać. Dużo wiarygodniejszy pod tym kątem jest Gog. Chyba że jest to gra, co do której znacie sposób uruchomienia, wtedy oczywiście to co innego.
Nie od razu napędy cd stały się normą w każdym komputerze. Pierwsze powstały bodajże w 1989 roku, znasz kogoś kto wtedy w Polsce miał napęd? U nas pojawiły się dopiero parę lat później, wcześniej można było o nich jedynie poczytać. No i jak każda nowa technologia na początku były bardzo drogie, więc niewiele osób mogło sobie na nie pozwolić. Dodatkowo najpierw były same odtwarzacze cd, potem nagrywarki, potem tak samo było z dvd. W czasach gimnazjum (około 2003 roku) byłem jedyną osobą w okolicy z nagrywarką, inni mieli jedynie odtwarzarki płyt i ustawiały się do mnie kolejki, żeby coś sobie przegrać. Więc owszem, kiedyś większość osób mogła sobie pomarzyć o czymś takim, tak jak k każdej nowej technologii.
A tak z ciekawości - w czym jest lepszy SCUMMVM od Dosboxa? Dosbox też uruchomi wszystkie stare przygodówki i wiele innych gatunków.
Myślałem, że film tego typu ze zwykłymi ludźmi to thriller, ale może się mylę. Bo czy np. film Życzenie śmierci, gdzie policjant przez cały film idzie i kosi przestępców z pistoletu to też horror? Raczej nie. Ale pewnie granica jest płynna.
Ostatnio oglądałem film Nie oddychaj i choć to typowy schemat "jeden facet zabija po kolei grupę innych osób" to dość ciekawie zrobiony i przemyślany - chyba żaden inny film z tej kategorii tak mnie nie wciągnął. Oczywiście nie jest to stricte horror, bo mamy zwykłych ludzi, ale spodobał mi się.
A ja mam to ścięgno tylko w prawej ręce, a w lewej nie - jestem mutantem.
Nie przepadam za samą ideą rebootów, ale LBA 1 i 2 to moje ulubione gry wszechczasów, więc trzymam kciuki, żeby wyszło z tego coś dobrego.
Ja do kina chodzę teraz tylko na filmy 4DX, to są efekty, których w domu nie doświadczymy, a na filmach akcji jest to coś wartego swojej ceny.
A ja nadal używam telewizora LG z 2006 roku :) Z bliska oczywiście straszy pikselami, ale z odległości paru metrów na kanapie nie widać tego i wygląda całkiem dobrze. Dodatkowa przystawka Mi Box załatwiła dostęp do platform streamingowych.
Telewizor jest bezawaryjny od 16 lat i ma parę fajnych bajerów - na przykład możliwość podzielenia ekranu. Mogę na jednej połowie włączyć telewizję, a na drugiej grać na komputerze, albo jeden ekran dać w małym okienku wewnątrz drugiego. Czy nowe telewizory też to potrafią?
Ma też wbudowany twardy dysk z funkcją nagrywania, ale to akurat jest obecnie bezużyteczne, bo umiał nagrywać tylko z telewizji przez antenę, która już nie działa.
Ale to co w nim najbardziej lubię to duża ilość różnych wejść - nowe telewizory najczęściej mają tylko kilka hdmi. Tutaj mam pełno cinchy, wejść euro, rgb, hdmi. Mam do niego jednocześnie podłączony stary dosowy komputer, magnetowid vhs, dvd, dekoder Vectry i Mi Box. W dodatku nie ma problemu z niskimi rozdzielczościami np. z dosowego komputera. I tu jest coś co mnie martwi - gdy podłączyłem dosowy komputer do nowoczesnego monitora, to obraz Dosa wyświetlał się prawidłowo, ale każda próba uruchomienia gry kończyła się czarnym ekranem. Najwyraźniej nowoczesny monitor nie obsługuje tak niskich rozdzielczości, natomiast telewizor radzi sobie z tym bez najmniejszego problemu. I tu pytanie do was - jak to jest w nowych telewizorach, w których po pierwsze nie ma wejść na tak stare sprzęty, a po drugie nie obsługują tak niskich rozdzielczości? Czy jakieś przystawki z dodatkowymi złączami załatwią sprawę? Na razie nie zamierzam zmieniać tego telewizora - mimo, że ma swoje oczywiste wady - ale kiedyś pewnie nadejdzie ten moment, stąd moje pytanie.
Co do Neverhooda zawsze miałem mieszane uczucia. Fantastyczny świat i muzyka, ale sam gameplay - już nie bardzo. To przygodówka, ale z rodzaju tych, za którymi nie przepadam - to po prostu ciąg mini gierek jedna za drugą, z których każda jest osobną zagadką. Dokładnie takie same odczucia mam co do Machinarium, ten sam problem - piękny świat ze słabym gameplayem (tak jak w Neverhoodzie, to ciąg niepowiązanych ze sobą mini gierek, będących zagadkami logicznymi). Zdecydowanie wolę klasyczne przygodówki. Zawsze wydawało mi się, że Neverhood byłby świetnym materiałem na film lub serial, ale w formie gry już gorzej, mimo że lubię ten świat.
W Skullmonkeys też grałem, tutaj gameplay był już platformówką, ale ponownie mam mieszane uczucia :) Wydaje mi się, że lepiej by tu pasował klasyczny schemat przygodówki.
Kupiłem gotowca w 2016 roku i do dziś sprawdza się bardzo dobrze. Dodałem mu tylko Ramu, żeby mieć 16 GB zamiast domyślnych 8. Teraz ogrywam na nim Half Life Alyx na Oculusie i tutaj też daje radę, chodzi płynnie, choć oczywiście w obniżonych detalach. Jedyną jego wadą jest głośna praca wentylatorów, ael temperatury ma w porządku. Także da się. Oczywiście po tych 6 latach od kupna już trochę niedomaga w najnowszych grach, ale i tak jest dość dobrze.
Akurat gram w Gruntzy na Windows 10. W internecie znalazłem forum z poradami, jak to odpalić i działa wyśmienicie, ale trzeba poświęcić chwilę na ustawienie paru rzeczy.
Oglądam ostatnio parę seriali na Netflixie i każdy z nich jest na siłę rozciągnięty. Większość to gadanie, gadanie i jeszcze raz gadanie. Żeby jeszcze na temat, ale jest masa zapychaczy wątkami obyczajowymi. I obowiązkowe wątki homo w każdym serialu. Nie mam może dużego doświadczenia, ale te kilka seriali co oglądałem skróciłbym o połowę i wyszłoby im to na korzyść.
Gra jest dobra, ale monotonna. Co chwilę jesteśmy wrzucani na arenę, gdzie teleportują się wrogowie. Więc jest to właściwie tylko chodzenie od areny do areny, co po jakimś czasie robi się nudne. W starym Doomie nie było takich ściśle wydzielonych aren, tylko potwory były porozrzucane od razu po całej planszy, co było moim zdaniem lepsze. Tutaj po przejściu do setnej areny ma się już trochę tego dość, choć trzeba przyznać, że podnosi to poziom trudności, gdy nagle otacza nas cały tłum wrogów. Wysoki poziom trudności to zdecydowanie plus, ale im dłużej gram, tym bardziej skracam kolejne sesje, bo po prostu nudzi mnie już to.
Grafika jest niezła, ale nierówna - bardzo ładne widoczki w oddali, ale z bliska niektóre tekstury rażą brakiem szczegółów nawet na najwyższych detalach. Choć w zamian gra nawet na średnim sprzęcie utrzymuje stałe 60 klatek.
Co do fabuły - z tego co zrozumiałem jesteśmy starożytną postacią, która od setek lat budzi grozę w demonach. Kiedyś udało im się pokonać Slayera i uśpić go, chowając w krypcie. Gdy się obudził na początku gry, postanowiły go zabić. Pytanie - po co go uśpiły i trzymały zamkniętego w krypcie? Czemu nie zabiły go od razu?
Gdybym nie miał wady wzroku, to bym zaryzykował. Ale przy minus 4, gdy pamiętam, że podczas używania crt praktycznie co rok-dwa musiałem zmieniać okulary na mocniejsze, to jednak wolę nie. Możliwe, że miałem monitor gorszej klasy, ale w tamtych latach brało się to co jest, nie było zbyt dużego wyboru.
Gdy wybiorę się do tego muzeum i własnoręcznie pogram na takim monitorze to sprawdzę, czy te legendy o świetnie wyglądających starych grach na crt są prawdziwe. Ja ogólnie nie mam wstrętu do starej grafiki. W każdym razie tak jak pisałem, z odległości paru metrów na dużym telewizorze stare gry wyglądają nadal całkiem nieźle.
Pytanie do osób, które nadal korzystają z crt - jak ma się jakość obrazu na nich do filtrów, takich jak tu?
https://mattiasgustavsson.itch.io/dosbox-crt
Te filtry mają symulować crt. Nie wiem na ile dobrze to robią, ale jeśli tak wygląda obraz na crt to moim zdaniem gra niewarta świeczki.
Zdjęcia z tej strony nie do końca oddają efekt filtra, bo można go jeszcze bardziej pogłębić. Polecam ściągnąć to i przetestować, autor udostępnił wbudowane dema gier.
W zeszłym roku kupiłem "starożytny", dosowy komputer na dyskietki. Podłączyłem go do telewizora - granie na kanapie z odległości paru metrów na dużym telewizorze w dosowe starocie jest bardzo przyjemne. Zrobiłem więc odwrotnie niż autor artykułu, bo mam cały przedpotopowy sprzęt oprócz monitora. Przyznam, że kusi mnie możliwość kupna monitora crt, ale tu pojawia się istotny problem - mam sporą wadę wzroku, która pogłębiała się, jak podejrzewam, właśnie od crt. Odkąd używam nowszego ekranu, wada właściwie się zatrzymała. Pamiętam też zmęczenie nie tylko oczu, ale całej głowy po sesji na crt - po dwóch godzinach czułem się jak pijany, z bolącymi oczami. Z crt zrezygnowałem dobre 15 lat temu, więc niezbyt dobrze pamiętam, jak wyglądał na nim obraz. Z ciekawości na nowym komputerze użyłem filtra crt w Dosboxie i nie powiedziałbym, żeby gry wyglądały lepiej - sprawiały raczej wrażenie podzielonych na małe kwadraciki, co może ukrywało niedoskonałości dosowej grafiki, ale jednak wolę grać bez tego. Jak to się ma do prawdziwego crt, niestety nie pamiętam, dlatego za jakiś czas planuję wybrać się do warszawskiego muzeum komputerów, w którym podobno można grać na retro sprzęcie i wtedy sobie przypomnę, jak wyglądał obraz na crt. Uwielbiam stare sprzęty i gry. Ale jednak te zmęczenie głowy i oczu, które pamiętam, plus wada wzroku, która znowu może zacząć się pogłębiać skutecznie odstraszają mnie od powrotu do tego urządzenia.
Dziwne, że nikt nie wspomniał o serii Rick Dangerous. Myślę, że gry typu I wanna be the guy wyraźnie się na nim wzorują, ale to Rick był pierwszą grą, w której pułapki pojawiały się znikąd, nie dając szansy na ich uniknięcie i zabijając jednym dotknięciem, w dodatku gra była bez zapisów i z niewielką ilością żyć, więc jedynym sposobem na jej przejście było nauczenie się wszystkich plansz na pamięć i przejście ich za jednym podejściem (a nie była wcale taka krótka) . A nawet jak się nauczysz to i tak łatwo zginąć, bo gra jest pixel perfect i bardzo łatwo jest źle skoczyć lub źle upaść. Zależy jeszcze od wersji, bo wersja na C64 jest około 3 razy krótsza od pozostałych i przez to dużo łatwiejsza. Niedawno próbowałem grać w dosową wersję "uczciwie", ale nauczyłem się tylko pierwszych dwóch plansz i dalej nie dałem rady, więc przeszedłem obie części na Dosboxie, który umożliwia zapis w dowolnym momencie.
Po 5 minutach szukania znalazłem to:
https://www.youtube.com/watch?v=e47tyKg5thc&t=50s
To chyba była gra przeglądarkowa, w Googlach występuje pod nazwą Tarzan Arkanoid, ale ponieważ java już nie działa na stronach, to się nie odpala.
Akurat w moim przypadku sprzedawca zapewniał o sprawności i faktycznie śmiga. Ale 99% aukcji dyskietkowych to "nie mam jak sprawdzić, czy działa".
Chyba nie, bo właśnie wersja z internetu działa dobrze, a oryginalna nie :) Zresztą łatwo je odróżnić, bo oryginały zwykle miały zabezpieczenia w postaci haseł wpisywanych z instrukcji, a wersje internetowe są scrackowane. W każdym razie mam kilka sprawnych oryginałów na dyskietkach i to mi wystarczy. Ale masz rację, że gry na cd-romach są znacznie pewniejsze i w ich przypadku jeśli nie ma poważnych rys to na 99% można założyć, że są sprawne.
A dyskietki wcale nie są takie nietrwałe, te które sam nagrałem 20 lat temu nadal działają. Ale kupowanie ich w ciemno w internecie, często za niemałe pieniądze, to zbyt duże ryzyko. Cieszę się jednak, że udało mi się dorwać te sprawne Lemingi w pięknym wydaniu:
https://i.ebayimg.com/images/g/084AAOSw2PVfujXL/s-l1600.jpg
https://i.ebayimg.com/images/g/e2sAAOSw05JfujXN/s-l1600.jpg
To jedna z pozycji na mojej liście. Ja już zakończyłem kupowanie starych gier, bo kilka razy się na tym przejechałem. Kupiłem Lion King na oryginalnych dyskietkach - coś z nim jest nie tak, bo w połowie gry się zawiesza, choć instaluje się prawidłowo. Wersja gry z internetu działa bez problemu. Oryginalne Castle Wolfenstein na dyskietce 5,25 cala, które drogo mnie kosztowało - ma dziwne błędy graficzne. Tutaj tak samo - wersja z internetu działa bez problemu. Te 2 przypadki mnie zraziły do dalszych zakupów, choć udało mi się zdobyć też parę działających perełek - pierwsze Lemingi z rozszerzeniem Oh no more Lemmings w big boxie na dyskietkach 5,25 cala - działają jak marzenie. Rick Dangerous 2, też w oryginalnym pudełku na dyskietce 3,5 cala - również sprawny. Parę gier kupionych na płytach (Ecstatica, Colonization) - również działa. Mam też z dzieciństwa oryginalną grę Flashback, również w pełni sprawna. Resztę gier raczej ponagrywam na dyskietki z internetu, więc bez obaw, ale rozumiem, że wolisz nie podawać tytułów na publicznym forum, zanim ich nie kupisz.
Dla mnie jednym z priorytetów do zakupu tego komputera była stacja 5,25 cala, bo lubię jej używać, a w nowym komputerze jest to niemożliwe - tutaj jest i chętnie z niej korzystam.
Głównie zależy od wieku gry, ale nie każda tak ma. Na przykład Baby Jo pamiętam, jak zasuwało zbyt szybko na Win98, tak samo starszy Castle Wolfenstein. Ale już Prince of Persia z tego samego roku co Baby Jo nie ma tego problemu. Generalnie do 1989 roku prawie wszystkie gry będą chodzić zbyt szybko, z nowszymi to już różnie. W każdym razie najważniejsze, że akurat te gry, na których Ci zależało, chodzą dobrze :) Większość najważniejszych gier złotej ery Dosa to lata 1991-1994, a one najczęściej już nie mają tego defektu, bo były tworzone już w inny sposób, ale wolałem Cię uprzedzić, gdybyś się kiedyś zdecydował na starszy tytuł. Ja na przykład lubię nadal odkrywać gry z lat 80-tych, w które nigdy wcześniej nie grałem.
A z ciekawości - podasz tytuły tych gier? Zbieram sobie listę klasyków do ogrania na tym starociu, więc może coś mi podpowiesz?
Miał wsparcie, ale będziesz miał problem ze starszymi grami (tak do 1990-1991 roku), bo one były zależne od prędkości procesora, więc będą Ci chodziły po prostu w kosmicznym tempie. Ja dawniej używałem programu CPU-Grabber, gdy miałem Windowsa 98, on spowalniał komputer i to pozwalało grać w starsze tytuły, choć nie było to idealne - gdy spowolniło się do poziomu, w którym gry chodziły w normalnym tempie, to trochę się zacinały, nigdy nie mogłem tego idealnie ustawić. Tutaj Dosbox lub dosowy pecet mają przewagę. Mój starożytny pecet ma przycisk Turbo, który spowalnia komputer dla starszych gier, bo nawet na nim bez włączonego Turbo te najstarsze gry chodzą zbyt szybko.
Jest jeszcze jedna rzecz, w której mój komputer wygrywa - PC Speaker :) Dosbox potrafi go emulować jedynie z głośników, co nigdy mi się nie podobało. Jak się chce mieć PC Speakera w nowym komputerze, to trzeba sobie zrobić bootowalny Dos na dyskietce. Ale w nowych komputerach ten bzyczek to tylko licha parodia, ledwo go słychać, prawdziwy PC Speaker jest taki głośny, że słychać go w całym domu :D I ja właśnie taki teraz mam. Oczywiście, jest to bardzo prymitywny dźwięk, ale lubię czasami go używać. Nie pamiętam jak te bzyczki brzmiały w średnio-nowych kompach z Win98, takich jak twój, ale to zależy od jego budowy.
Ok, tylko tak jak pisałem - boję się o swoje oczy. Podejrzewam, że to właśnie od grania na crt w przeszłości teraz mam sporą wadę wzroku, więc nie chcę jeszcze bardziej jej pogłębić. Odkąd skończyłem używać crt, wada się zatrzymała.
Można, ale nie chcę :) Dla mnie to właśnie plus, że widać tą starość.
Na pewno ruszą, to są gry z 1990-1991, a ten sprzęt radzi sobie z grami do 1994 roku. Z 1994 roku zaczynają się problemy, bo niektóre gry tną, a niektóre już nie ruszą, ale znaczna większość jest grywalna. Do 1993 roku nie ma już żadnych problemów. 4 mb RAM i 40 Mhz to jest moc :) Taką granicą możliwości tego komputera jest chyba gra Ecstatica (działa, choć trochę się tnie, ale Little Big Adventure z tego samego roku to już za wysoka półka - wersja CD, bo nie wiem jak z dyskietkową), przynajmniej na to co do tej pory przetestowałem, ale co ciekawe radzi sobie nawet z emulacją oryginalnego Gameboya.
Nad Amigą też się zastanawiałem, bo gry na Amigę są zaskakująco tanie - wybór gier dosowych na Allegro jest dość ubogi i po sporych cenach, a na Amigę sprzedają hurtowo. Ale po pierwsze Amigi nigdy nie miałem, po drugie zależało mi też na stacji dyskietek 5,25 cala, a Amiga takowej nie posiada :) Więc jednak nostalgia wygrała.
Soulcatcher - w porównaniu do dzisiejszych technologii to owszem, złom i nie ma żadnego racjonalnego argumentu, żeby w obecnych czasach taki sprzęt posiadać. Ale nie zawsze trzeba się kierować racjonalnością.
Zrezygnowałem tylko z monitora crt - mam sporą wadę wzroku i boję się, że crt by ją jeszcze pogorszyło.
A żeby nie było, że żyję tylko przeszłością - porównanie myszek, 1989 kontra 2021 :)
https://i.ibb.co/ZYkmmsj/20201215-222942.jpg
I z klawiaturami tak samo (1991 vs 2021):
https://i.ibb.co/yfqVvNB/20201215-223649.jpg
No i komputery:
https://i.ibb.co/Fgqb8KJ/20201215-235950.jpg
W tym nowym stacja 5,25 to tylko atrapa, bo nie da się jej tam podłączyć. W starym działa.
Blood jest za mocny na ten sprzęt :) Celowałem raczej w gry do 1994 roku i w tym zakresie sprawdza się doskonale. Szukałem czegoś, co jest jednocześnie jak najstarsze - bo lubię stare technologie - i jednocześnie jak najbardziej użyteczne. Komputery 286 odpadły z powodu dość ubogiej biblioteki gier, a 486 też odpadły z powodu zbytniej nowoczesności :) Więc wybrałem złoty środek, czyli 386, ale jednocześnie myszka i klawiatura, jakie dokupiłem, to już totalne antyki. W dodatku ten komputer jest niemal identyczny z tym, jaki miałem w dzieciństwie, więc można powiedzieć, że wygrałem los na loterii. Tutaj porównanie z rodzinnego nagrania z 1994 roku oraz nowego komputera - wbrew pozorom to nie jest ten sam komputer, tylko niesamowicie podobny:
https://i.ibb.co/jZ1TvNR/127453400-2229374740539741-2135289164175107126-n.jpg
Ten z przeszłości nie miał cd-romu, bo wtedy jeszcze nie znaliśmy takich luksusów :)
Minęło sporo czasu. Kupiłem komputer z jednej z powyższych aukcji. Zakup z lekkim ryzykiem, bo sprzedawca nie był pewny sprawności karty dźwiękowej, cd-romu i stacji dyskietek. Dźwięk - działa jak marzenie. Cd-rom - na początku nie działał, ale po rozkręceniu i wyczyszczeniu śmiga aż miło. Co ciekawe - ten cd-rom to chyba najlepsze zabezpieczenie antypirackie, jakie widziałem - choćbyś nie wiem jak kombinował, nie widzi wcale płyt nagranych własnoręcznie, jedynie oryginały. Stacje dyskietek - 3,5 cala działa, natomiast z 5,25 były lekkie problemy - czasami działała, czasami nie, czasami twierdziła, że dyskietki są zepsute, choć nie były, czasami wydawała dziwne dźwięki. Zrobiłem więc transplantację i wsadziłem tam moją zapasową stację 5,25, która działa idealnie. Filmik poglądowy:
https://www.youtube.com/watch?v=jUgjq_rqWrk
Od czasu filmu zmieniło się parę rzeczy na plus - wspomniany cd-rom już działa, myszka z 1989 roku - też już działa (oddałem znajomemu do naprawy, który przelutował kabelki), zmieniłem też klawiaturę na bardziej zabytkową i ciekawszą (ze światełkami Caps Locka, Num Locka i Scroll Locka bezpośrednio na klawiszach) - ciężka i naprawdę widać, że to staroć. Tak więc komputerek śmiga i sprawdza się doskonale :)
Kiedyś byłem na sylwestrze w Zakopanem, Rezydencja Gubałówka. Szedłem pieszo z dworca PKP. Google Maps pokazywało albo drogę naokoło, albo krótszą. Oczywiście wybrałem krótszą. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy wpakowałem się na... stromy stok narciarski. Oczywiście było ciemno, wszędzie śnieg, niewiele było widać, nikogo już tam nie było, więc zanim się zorientowałem gdzie jestem to chwilę mi zajęło. Nawet przez chwilę próbowałem iść po nim w górę, ale z powodu dużej stromizny było to niemożliwe, więc musiałem nadłożyć drogi - wrócić się z do punktu wyjścia i pójść jednak naokoło, przez co straciłem masę czasu. To było kilka lat temu, więc nie pamiętam dokładnie tej trasy, ale z tego co patrzę to chyba Google Maps nadal pokazuje taką drogę. Możecie sprawdzić - trasa piesza z dworca PKP do Rezydencji Gubałówka, Zakopane (rezydencja jest dokładnie w miejscowości Kościelisko).
Od początku używania Win10 mam dziwny problem z odtwarzaczem Vlc. Mianowicie prawie zawsze pierwsze uruchomienie wiąże się ze zwiechą całego systemu. Wygląda to tak - próbuję otworzyć film, nic się nie dzieje. Od tego momentu żaden folder ani żadna karta w przeglądarce nie chce się otworzyć. Mogę przeglądać to co już jest otwarte, ale nic nowego się nie otwiera. Utrzymuje się to 1-2 minuty, a potem nagle to co w tym czasie próbowałem otworzyć uruchamia się wszystko naraz. Od tego momentu system oraz Vlc działa już normalnie - do czasu ponownego uruchomienia komputera i ponownego otwarcia jakiegoś filmu po raz pierwszy od restartu. Nie ma żadnych komunikatów, po prostu się zawiesza, a potem odwiesza. Ktoś ma pomysł, o co może chodzić? Szukałem w internecie, ale nie znalazłem, żeby ktoś miał podobny problem. Przyzwyczaiłem się do tego, bo da się z tym żyć, ale chętnie bym się pozbył tego problemu. Natomiast Vlc jest na tyle dobrym programem, że też raczej nie planuję go wymieniać na coś innego, chyba, że znacie jakąś dobrą alternatywę.
Czy znacie szybki sposób, żeby sprawdzić dźwięk z głośników w Dosie? Mam ofertę komputera 386, w którym jest tylko czysty Dos i facet nie jest pewny, czy działa dźwięk z głośników. Można oczywiście poszukać gry, która obsługuje taki dźwięk, ale może jest jakaś prosta komenda, która to robi?
Dzięki za wszystkie rady. Czy w takim razie poleciłbyś komputer z aukcji? Czy twoim zdaniem przycisk turbo w tym konkretnym komputerze pozwoli grać również w dużo starsze gry, czy jednak nawet z nim będą działać zbyt szybko? Te parametry, które on ma, myślę że w zupełności wystarczą, żeby dosowe gry działały płynnie (większość wymaga max 4 mb ram, a tu jest aż 16), martwię się tylko tymi starszymi, czy nie będą chodzić z turbodoładowaniem. Pamiętam, że w czasach gdy miałem z Windows 98 to właśnie był problem ze zbyt szybkim działaniem starszych gier i używałem wtedy programu CpuGrabber, który "zabierał" cześć mocy procesora, żeby gry chodziły normalnie. Ale średnio to działało, bo wtedy chodziły albo za wolno, albo ich framerate był mocno rwany i co chwilę gra przyspieszała lub spowalniała na zmianę. Więc chciałbym wiedzieć, jak to będzie w tym konkretnym przypadku.
Likfidator (odpowiadam pod postem, bo kompletnie nie ogarniam działania tego forum):
"386 SX jest do grania w Dyna Blaster, Prince of Persia, Stunts, Another World, Commander Keen itd.
To bardzo specyficzny sprzęt do epoki 16-bitowego grania i gier jak Wing Commander czy Test Drive 3, które na 486 będą zbyt szybko działać."
No właśnie głównie w takie gry chcę grać. 486 nie podoba mi się wizualnie (głównie obudowy pionowe, a jak się trafi pozioma to bez stacji 5,25 cala), poza tym tak jak piszesz - te gry będą na nim działać zbyt szybko. Gry pseudo-3d, jak Duke Nukem 3D, to już wyższa półka, w którą mogę pograć na nowym komputerze. Poza tym lubię stary sprzęt, więc tak naprawdę im starszy, tym lepiej. Mam w domu sprawną 40-letnią wieżę Unitra z gramofonem oraz magnetowid. Dlatego celuję raczej w 386. Komputer z aukcji, którą dałem wyżej, łączy dość wysokie parametry z retro wyglądem, jaki sobie wymarzyłem:
https://www.olx.pl/oferta/stary-komputer-sirex-pc-CID99-IDGR2XD.html?reason=
Pytanie tylko o wspomniane przez Ciebie zbyt szybkie działanie gier - nie wiem ile ten komputer ma megaherców, ale chyba sporo, skoro ma 16 mb ram i Win95. Ma przycisk Turbo, więc pytanie - czy ten przycisk zawsze spowalnia komputer do tego samego poziomu, niezależnie od ilości mhz? W Googlach piszą ogólnie, że Turbo spowalnia komputer do 4,77 mhz - ale czy niezależnie od ilości, jaką posiadam? Przykładowo są 2 komputery, jeden ma 20 mhz, a drugi 100 mhz, to czy w każdym przycisk Turbo spowolni do 4,77 mhz? Pytam, bo chętnie bym to kupił, ale nie chcę zrobić tak zwanego overkill, czyli kupić sprzęt zbyt mocny do moich potrzeb.
Nie odpowiedziałeś też na moje pytanie co do stacji dyskietek.
Punkt drugi to jest to, w co celuję. Nie mam dużych wymagań, chcę tylko sobie pograć czasem w dosowe gry na oryginalnym sprzęcie. Znalazłem taką aukcję:
https://olx.pl/oferta/stary-komputer-sirex-pc-CID99-IDGR2XD.html?reason=
To już się wydaje aż za dużo jak na moje potrzeby, niestety jak zwykle - facet nie wie, czy działają stacje dyskietek. Za to wygląd wręcz wymarzony jak dla mnie. Mam dwie sprawne stację w domu i w razie czego mogę je wymienić, tylko pytanko z waszych doświadczeń - gdy stacja nie działa to wystarczy ją wymienić, czy problem może leżeć głębiej?
Też mam sprawny napęd 3,5 i 5,25 cala. Jeszcze parę lat temu używałem ich w poprzednim komputerze, ale w nowym już się nie da ich podłączyć. Mam 3,5 na USB, ale do 5,25 nie ma czegoś takiego. Cenowo wychodzi bardzo różnie - za tego sprawnego 286, o którym pisałem, sprzedawca chce 700 zł, a za tego 386, w którym nie wiadomo czy działa dźwięk - 380 zł. Więc to jeszcze jest w granicach akceptacji. Ponad 1000 to już trochę za dużo, no ale mi zależy na sprawnym sprzęcie, więc chyba pozostaje mi czekać na lepsze oferty. W archiwum Allegro też widzę parę ciekawych ofert ze sprawnymi sprzętami, niestety już nieaktualne...
No tak, ale ten opis też można podsumować jako "nie wiem, czy działa". Widziałem te aukcje, ale tak jak pisałem, jedynie komputer 286 z 16 MHz był opisany jako sprawdzony i sprawny. Więc nadzieja w was, forumowcach, że ktoś w piwnicy trzyma niepotrzebny sprawny sprzęt.
Może jeszcze wyjaśnię - ja ten komputer nie potrzebuję z przymusu, bo stare gry bez problemu odpalam na nowym kompie przez dosbox, Gog lub maszyny wirtualne. Raczej szukam czegoś do zabawy raz na jakiś czas, dlatego mam konkretne kryteria.
Kanon - może nie umiem szukać, ale po wpisaniu retro zwraca 0 wyników, a po wpisaniu "stary komputer" pokazuje nowe komputery...
Elathir - ten komputer nie ma stacji 5,25, a na takiej też mi zależy. Poza tym wolałbym się potem nie męczyć z przekładaniem wzyzstkiego do innej obudowy. Są też oferty z leżącymi 386, ale tak jak pisałem, opisane zwykle jako "nie wiem czy działa". Przykład:
https://allegro.pl/oferta/stary-komputer-386-w-super-stanie-40-mhz-unikat-9784683988
Natychmiast bym to kupił, gdy nie fakt, że facet nie wie, czy działa dźwięk, stacja dyskietek i CD-ROM. Raczej chcę kupić gotowca, a nie męczyć się potem ze sprawdzaniem, naprawianiem i przekładaniem.
Kurde, o co chodzi z tą edycją... Miało być "ja chcę zabytkowy staroć".
Tak na szybko pod tym linkiem widzę tylko oferty nowych komputerów, a tak jak napisałem, ja zabytkowy staroć.
Jest napisane "masz jeszcze 33 minuty na edycję tego posta", ale nigdzie nie widzę żadnego przycisku do edycji... Zapomniałem dopisać jezzcze jedno kryterium - pozioma, leżąca obudowa, nie chcę pionowej.
Witam,
Poszukuję starego komputera pc. Moje kryteria:
-musi być w pełni sprawny
-dwie stacje dyskietek, 3,5 i 5,25 cala
-minimum 4 mb ram
-około 30-40 mhz lub więcej.
Nie zależy mi na CD-romie. Niestety, przekopałem Allegro i Olx i niestety - jest dużo fajnych ofert, ale wszystkie albo ze statusem uszkodzone, albo "nie mam możliwości sprawdzenia, czy działa". Znalazłem chyba tylko jeden komputer, w którym sprzedawca zapewnia o jego sprawności, ale ma tylko 16 mhz, więc troszkę za mało. Gdyby ktoś miał taki komputer do oddania/sprzedania albo miał link do aukcji, to prośba o informację.
,,Dodatkowo wygląd plansz jest dość monotonny - ciągle kamienie i woda, czasem trochę trawy i piasku. "
Dobra, muszę to odwołać - nie będę zdradzał, z czego składają się ostatnie 2 poziomy, ale zdecydowanie nie są to kamienie i trawa :D Szkoda, że te przełamanie schematu nastąpiło dopiero w 14 poziomie, ale i tak jest to spora zmiana.
Dopiero niedawno zacząłem grać po raz pierwszy w pierwszą część Tomb Raidera, jestem teraz w dwunastym z piętnastu poziomów. Jeśli chodzi o grafikę, gram bez patcha, więc jest nieco rozpikselowana (nie tak ładna, jak na większości filmików i zdjęć). Specjalnie tak gram, bo chciałem grać tak jak na premierę. Wiąże się to niestety z dość brzydkim przenikaniem tekstur. Apteczki, czy amunicja czasem przenikają przez tekstury, ale niezbyt często, głównie jak patrzy się na nie od dołu. Nie wiem, czy patch to niweluje. Widać też, że obiekty są zbudowane z kwadratowych bloków, przez co czasem przypomina Minecrafta, ale dzięki zastosowanym gdzieniegdzie skosom czasem to wrażenie znika.
Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, gra ma absurdy typowe dla gier z tego okresu - czyli, kto i po co pochował w grobowcach, do których nikt od stuleci nie wchodził, współczesną amunicję i apteczki? I jak te wszystkie zwierzęta tam przeżyły? Ale można na to przymknąć oko.
Teraz o samej grze - jest niesamowicie męcząca. Poziomy są gigantyczne. Rozgrywka polega zwykle na tym, że wspinamy się, znajdujemy dźwignię, pociągamy ją, gdzieś otwierają się drzwi - często w dużej odległości i nie wiadomo dokładnie gdzie. Trzeba więc szukać po całej ogromnej planszy, gdzie są te drzwi. Za drzwiami zwykle jest trochę walki, a potem kolejna dźwignia i kolejne poszukiwanie drzwi. I tak przez całą grę... Przyznam, że chwilami mam już szczerze dosyć szukania, po pociągnięciu za setną dźwignię, gdzie są kolejne z setek drzwi. Dodatkowo wygląd plansz jest dość monotonny - ciągle kamienie i woda, czasem trochę trawy i piasku. Ale gra ma swoje momenty, zwłaszcza przy walkach z bossami, których wygląd i sam sposób ich pojawiania się na planszy robi wrażenie.
Animacje są też dosyć nierówne - niektóre są całkiem realistyczne, ale przy niektórych Lara porusza się jak robot. Ale ogólnie ich poziom jest niezły, jeśli się weźmie poprawkę na czas wydania gry.
Walka jest zrobiona w sposób dość unikalny dla serii, Lara sama celuje, a nam pozostaje fikanie koziołków. Wydaje się to proste, ale w ciasnych pomieszczeniach nie jest to takie łatwe.
Podsumowując - gra jest dość monotonna i po pewnym czasie zaczyna nudzić. Polega głównie na ciągłym poszukiwaniu, gdzie otworzyły się kolejne drzwi na ogromnej planszy, co potrafi nieraz doprowadzić do szału. Wymaga dobrej orientacji w terenie i dużych pokładów cierpliwości. Jeśli jednak przetrzyma się to wszystko, to gra w dzisiejszych czasach nadal okazuje się dość grywalna i potrafi wciągnąć.
Jeśli chodzi o poziom trudności, to sama walka i elementy wspinaczkowe są dość łatwe. Czasem jak się źle wymierzy, to skok nie wychodzi, więc nie wyobrażam sobie grania na oryginalnym Play Station bez opcji szybkiego zapisu. Cała trudność polega właśnie na konieczności przeczesywania plansz w poszukiwaniu przejścia. Ale w końcu to Tomb Raider, więc tytuł sam sugeruje taki rodzaj rozgrywki.
Nie rozumiem paru rzeczy w czwartym epizodzie.
spoiler start
Po pierwsze, jaki związek ma wypadek Chloe z tym, że Max nagle znalazła się w klubie Vortex, którego do tej pory nie znosiła? Rozumiem, że twórcy chcieli pokazać, że mała zmiana może wywołać wielkie zmiany w przyszłości, ale jeśli Max nie miała kontaktu z Chloe (choć jej rodzice jakimś cudem wiedzieli o jej wypadku), sama Chloe nie miała nic wspólnego z klubem Vortex, to niby jak mogło to sprawić, że Max do tego klubu trafiła? Tak samo kwestia Warrena - czemu w tej linii czasowej nie są przyjaciółmi?
Po drugie, czemu David został kierowcą autobusu? Brak ożenienia się z Joyce sprawił, że zamiast jako szef ochrony skończył jako kierowca? Co ma wspólnego jedno z drugim, bo nie rozumiem?
Naciągane wydaje mi się też to, że zbuntowana, niebieskowłosa Chloe, która ciągle pakuje się w kłopoty i którą kilka razy trzeba ratować przed śmiercią, prowadzi samochód bez wypadku, a młoda Chloe, gdy jej ojciec żyje, od razu pakuje się w wypadek, i to taki hardcorowy, tylko dlatego, że dostała samochód wcześniej? W to jeszcze można niby uwierzyć, że ta rodzina ma wyjątkowego pecha do samochodów (ojciec ginie, córka sparaliżowana w dwóch różnych zdarzeniach), ale pierwsze dwie kwestie twórcy pominęli chyba milczeniem. Wydaje mi się, że chcieli zaszokować i nie do końca to przemyśleli.
Jeśli chodzi o ten klub, to wydaje mi się, że wzorowali się nieco na jednej scenie z filmu Efekt Motyla. Tam Evan po uratowaniu ukochanej trafia do innej linii czasowej, gdzie należy do licealnej elity, gnębiącej pierwszorocznych. Ale po pierwsze, nie miał z nimi wcześniej na pieńku, a przynajmniej nie było to pokazane, a z doświadczeń Max wynika, że od samego początku pałała do Vortexu szczerą niechęcią, zresztą z wzajemnością. Po drugie, dziewczyna Evana też należała do tego klubu, natomiast Chloe nie miała z Vortexem zupełnie nic wspólnego. Nie widzę więc żadnego logicznego wyjaśnienia tej sytuacji. Potrafi ktoś to wytłumaczyć?
spoiler stop
Mam pada Manta Fly Pad. Zainstalowałem dołączoną płytkę i mam pewien problem, nie zapisują mi się ustawienia w dołączonym programie. Przykładowo siła wibracji ma ustawiony pasek na 3/4, kiedy go zmieniam i wciskam ,,apply", a potem wychodzę z programu i otwieram go ponownie - znowu jest pasek ustawiony na 3/4. Nie chcą się zapisać ustawienia. Poza tym w tym teście wibracji, kiedy ruszam joystickiem góra-dół, to wibracje są, a jak ruszam lewo-prawo, to słyszę tylko ciche bzyczenie. Na pewno oba motory działają, bo wibracje i bzyczenie słychać z obu. Odpaliłem grę Metal Gear Solid na emulatorze EpsxE i tam w opcjach można przetestować wibracje - Weak działają dobrze, ale przy Strong znowu słyszę tylko te bzyczenie. Screen z ustawień:
http://www.gg.pl/dysk/imB3KDgWQQmri2B3KDgWPLk/Schowek-39(1).png
Podobny problem ma znajomy, który używa pada od PS4. U niego to się nazywa ,,Force Feedback", z tego co kojarzę to to też jest od wibracji. On ma ten pasek ustawiony na 0 i też nie może zmienić ustawień, też mu się nie zapisują, więc ma zawsze na 0. W MGS na EpsxE wibracje mu wcale nie działają. Screen z ustawień:
http://www.gg.pl/dysk/DvSfIHiYbQNND_SfIHiYw3Y/Schowek-48(3).png
Jakieś pomysły?
Ja was trochę nie rozumiem. Narzekanie, że już nie mam czasu grać 6 godzin dziennie i że gry nie sprawiają mi tyle radości co kiedyś to dla mnie trochę dziwne. Jak się spędza na czymś tyle czasu, to w końcu się to zaczyna nudzić. Ja zawsze grałem koło 2 godzin dziennie i teraz, jak mam 26 lat, nadal potrafię się dobrze bawić przy grze, nowej lub starej - bo gram zarówno w gry z 2014 roku, jak i w te z 1986. I przy obu bawię się tak samo dobrze. Tyle, że uważnie wybieram, w co chcę grać, nie kupuję jak leci. Przed zakupem muszę mieć pewność, że dobrze się przy grze będę bawił - i choć oczywiście nie da się tego w 100% przewidzieć - zwykle mi się udaje. Po prostu - gram nie za dużo, więc mam czas też na inne rozrywki, nie poświęcam na granie całego wolnego czasu. Uważnie wybieram tytuły, więc potem się przy nich nie nudzę. I to jest chyba recepta na wasze bolączki :)
Jeśli chodzi o poziom trudności gier - to fakt, większość z nich jest zbyt łatwa. Ja staram się wybierać gry właśnie trudniejsze, bo takie czasem się trafiają - wolę przejść 3 gry na rok, niż zaliczyć po trochu kilkadziesiąt. Ale jeśli fabuła jest dobra, to poziom trudności nie ma znaczenia - np. ,,To the moon", które trudności nie sprawiało żadnej, a jest świetne. A jeśli w danym okresie czasu nie ma żadnej gry, która by mi odpowiadała? To sięgam po starsze tytuły, w które jeszcze nie grałem. Powstało tego tyle, że i tak życia nie starczy, żeby wszystko przejść, a ja nie mam problemu z zagraniem w nieznaną mi dotąd starą grę, nie kieruję się tylko datą produkcji.
Ostatnio wydałem ponad 100 złotych na grę w 2006 roku i był to Gothic 3, czego potem żałowałem. Cena to jeden z powodów, kolejnym jest dopracowanie gry i dołożenie dodatków po jakimś czasie. Na pewno kupowałbym więcej gier, co do których miałbym pewność, że są kompletne i dopracowane. Teraz wydaję max 50 złotych, czekając dość długo na obniżki cen. Ostatnio kupiłem zestaw chyba 9 części Tomb Raider za 70 zł, a w dniu premiery pewnie każda oddzielnie kosztowała ponad 100. Wydać 2-3 stówy na jedną grę to dla mnie raczej niewyobrażalne. Podobnie jak kupowanie Fify co roku za ponad 100.
Ale twórcom raczej by się to nie opłaciło. Z kilku powodów. Pewnie dużo osób z zagranicy kupowałoby u nas, ale czy aż tyle, żeby ogólnie twórcy stracili zyski? Trudno powiedzieć. Dopóki im się opłaca utrzymywać takie ceny, dopóty się to nie zmieni. Czyli raczej nigdy.
Drugim powodem jest właśnie nasza mentalność. Ja kupię tanią grę, która mi się podoba, ale podobno np. World of Goo, który kosztował na premierę chyba 20 złotych, był masowo piracony z powodu braku zabezpieczeń. Pewnie to wynika właśnie z niskich pensji i ogólnego niezadowolenia z sytuacji w kraju, że spiracimy nawet to, co jest bardzo tanie. Mogę tylko się domyślać, że gdyby ceny spadły, to przez pewien czas piractwo poczatkowo nadal by było takie same, ale stopniowo by ulegało zmniejszeniu - ale to tylko moje domysły, bo mogę mówić jedynie za siebie. Gdyby gry potaniały, ogólnie wydawałbym tyle samo, co teraz, bo wiem, ile przy moich zarobkach mogę przeznaczyć na gry - więc pewnie kupowałbym trochę więcej.
W tej chwili sytuacja wygląda trochę lepiej, niż jeszcze parę lat temu, kiedy to oprócz identycznych rpg-ów i strzelankowych fps-ów nie było właściwie nic. Teraz powstają gry indie, powracają klasyczne rpgi, przygodówki, platformówki itp. Jedyne, czego mi brakuje, to pecetowe fantasy w 3d. Kiedy ostatnio powstało coś takiego? Raymany, Giants: Citizen Kabuto, teraz nie ma już takich gier na PC. 2D owszem, powstają, ale w 3D - nie. Na konsole czasem coś się zdarzy, ale na PC nie. Tak poza tym nie ma na co narzekać.
Moim ulubionym rodzajem uniwersum jest fantasy zrobione z przymrużeniem oka. Oddworld, Neverhood, Little Big Adventure, Trine, Rayman, Giants: Citizen Kabuto - to światy, przy których bawiłem się najlepiej. W tej chwili już od wielu lat chyba nie powstają takie gry na PC w 3D. W 2D się zdarzają, ale w 3D chyba nie powstają wcale. A może się mylę i coś przegapiłem? Wiem, że na konsolach się takie gry zdarzają, ale na PC chyba nie.
Mam podobnie. Nadal lubię grać, ale też uznałem, że siedzenie cały czas i granie w wieku 26 lat to nie jest sposób, w jaki chcę spędzić resztę życia. Zacząłem czasami chodzić do teatru, czytać, oglądać koncerty w telewizji i na żywo, trenować itp. Poza tym zająłem się robieniem własnej amatorskiej gry, więc w tej chwili mam gry kupione rok temu, które jeszcze czekają na odpalenie - ale na pewno w końcu je odpalę. No i praca zajmuje sporo czasu, ale nie aż tyle, żeby nie mieć na nic innego czasu. Za to śmieszy mnie gadanie, że ,,poczekaj, aż będziesz miał dziewczynę lub dzieci, to nie będziesz miał na nic czasu". Szczerze? Nie mam dziewczyny ani dzieci i nie chcę mieć, właśnie dlatego, żeby nie być ograniczonym. Chcę spędzać wolny czas jak mi się podoba i nie dostosowywać się do kogoś. Może to egoistyczne podejście, ale trudno. Nikt do tego nie zmusza, może jedynie presja otoczenia, która mnie niewiele obchodzi.
Kiedyś gry sprawiały mi więcej radości. Zawsze lubiłem i będę lubił grać, ale już nie czuję aż takiej przyjemności z grania, co kiedyś. Może to kwestia wieku, nieszczególnie udanego życia, ale nadal jest to istotny dla mnie sposób spędzania wolnego czasu. Nigdy nie spędziłem w grze więcej niż 6 godzin naraz, a teraz to max 2 godziny. Zazdroszczę osobom, które spędzają przy komputerze znacznie więcej czasu niż ja i mają idealny wzrok, a ja mam już całkiem sporą wadę.
Kolejny powód tego, że nie gram kilkanaście godzin dziennie to taki, że uważnie wybieram gry, w które chcę grać. Nigdy niczego nie sprzedałem i raczej tego nie zrobię, bo każdy zakup jest przemyślany. Kupuję max 2 gry w roku, a nie kilkadziesiąt, bo wiem, że i tak bym ich wszystkich nie przeszedł. I jak dobrze sobie zorganizujesz czas, to go znajdziesz - pracuję 200 godzin w miesiącu i na brak wolnego czasu nie narzekam.
Swoją drogą trochę dziwny artykuł. Narzekasz, że nie grasz już 15 godzin dziennie, tylko dwie - to chyba dobrze :)
Jestem rocznik 1988, więc za moich czasów takich gier już nie było, ale mimo to lubię odkrywać starsze tytuły. Akurat Władcy Pierścieni nie lubię, ale chętnie zagram w tą grę.
W Empiku postawili fajną figurę Lary. Włosy wyglądają jak prawdziwe, z jakiegoś materiału, łuk z cięciwą ze sznurka, błyszczący ostry grot strzały i za pasem jakaś metalowa broń. Jest wielkości człowieka i naprawdę fajnie wygląda. Podobna do tej:
http://www.tombraider-game.de/images/zoom/HPGRVX/tomb_raider_nora_tschirner_006.jpg
Ale tamta miała dłuższe włosy.
Ja bym dodał jeszcze misję z gry Spiderman 3, w której musieliśmy chronić rozpylacz przed mutantami. To było tak diabelnie trudne, że chyba przez tydzień to przechodziłem. Rozpylacz wytrzymywał może z 5 ciosów, a mutantów było kilkadziesiąt. Kluczem do zwycięstwa było wykonywanie odpowiednich serii kombosów, które oczywiście trzeba było odkryć samemu metodą prób i błędów. To ta misja: http://www.youtube.com/watch?v=Ee_d1dmQB5Y
I jeśli już piszecie o maksowaniu np. w Raymanie, to dodałbym maksowanie ponownie ze Spidermana 3, gdzie zaliczenie czegokolwiek na złoty medal było prawie niemożliwe. Sama gra zbyt trudna nie była, poza wspomnianymi momentami, które naprawdę dają w kość.
Jeśli już mowa o Raymanie, to sporo nerwów kosztował mnie końcowy boss w Raymanie 2.
Wśród starych gier to można wymienić masę takich scen, na przykład Xenon, gdzie zaliczenie choćby pierwszego etapu było wyjątkowo trudne. Teraz mamy zwykle wybór poziomu trudności i różne ułatwiacze, albo misje właśnie takie opcjonalne, a nie obowiązkowe. Ja wolę, jak gra jest trudna i wymaga ode mnie wiele wysiłku, ale oczywiście pod warunkiem, że mam wybór poprzez właśnie poziom trudności, opcjonalność takiej trudnej misji itp. I wtedy jak mi nie idzie, to pomijam lub zmniejszam poziom trudności. Gorzej, jak takiego wyboru nie ma i trzeba się z taką misją męczyć, wtedy potrafi to nieźle wnerwić.
Ja bym dodał jeszcze misję z gry Spiderman 3, w której musieliśmy chronić rozpylacz przed mutantami. To było tak diabelnie trudne, że chyba przez tydzień to przechodziłem. Rozpylacz wytrzymywał może z 5 ciosów, a mutantów było kilkadziesiąt.
I jeśli już piszecie o maksowaniu np. w Raymanie, to dodałbym maksowanie ponownie ze Spidermana 3, gdzie zaliczenie czegokolwiek na złoty medal było prawie niemożliwe.
Jeśli już mowa o Raymanie, to sporo nerwów kosztował mnie końcowy boss w Raymanie 2.
Wśród starych gier to można wymienić masę takich scen, na przykład Xenon, gdzie zaliczenie choćby pierwszego etapu było wyjątkowo trudne. Teraz mamy zwykle wybór poziomu trudności i różne ułatwiacze, albo misje właśnie takie opcjonalne, a nie obowiązkowe. Ja wolę, jak gra jest trudna i wymaga ode mnie wiele wysiłku, ale oczywiście pod warunkiem, że mam wybór poprzez właśnie poziom trudności, opcjonalność takiej trudnej misji itp. I wtedy jak mi nie idzie, to pomijam lub zmniejszam poziom trudności. Gorzej, jak takiego wyboru nie ma i trzeba się z taką misją męczyć, wtedy potrafi to nieźle wnerwić.
Ja bym dodał jeszcze misję z gry Spiderman 3, w której musieliśmy chronić rozpylacz przed mutantami. To było tak diabelnie trudne, że chyba przez tydzień to przechodziłem. Rozpylacz wytrzymywał może z 5 ciosów, a mutantów było kilkadziesiąt.
I jeśli już piszecie o maksowaniu np. w Raymanie, to dodałbym maksowanie ponownie ze Spidermana 3, gdzie zaliczenie czegokolwiek na złoty medal było prawie niemożliwe.
Jeśli już mowa o Raymanie, to sporo nerwów kosztował mnie końcowy boss w Raymanie 2.
Wśród starych gier to można wymienić masę takich scen, na przykład Xenon, gdzie zaliczenie choćby pierwszego etapu było wyjątkowo trudne. Teraz mamy zwykle wybór poziomu trudności i różne ułatwiacze, albo misje właśnie takie opcjonalne, a nie obowiązkowe. Ja wolę, jak gra jest trudna i wymaga ode mnie wiele wysiłku, ale oczywiście pod warunkiem, że mam wybór poprzez właśnie poziom trudności, opcjonalność takiej trudnej misji itp. I wtedy jak mi nie idzie, to pomijam lub zmniejszam poziom trudności. Gorzej, jak takiego wyboru nie ma i trzeba się z taką misją męczyć, wtedy potrafi to nieźle wnerwić.
Heh, co wy macie z tymi cenami? Naprawdę jesteście tacy niecierpliwi, że koniecznie musicie mieć każdą grę natychmiast po premierze? Jak gra jest za droga dla ciebie - poczekaj rok i kup ją za 10% pierwotnej ceny. 8 części Tomb Raidera można teraz razem kupić za 70 złotych, podczas gdy premierowo pewnie każda oddzielnie kosztowała ponad 100. Chyba, że ktoś jest uzależniony i musi przejść 200 gier rocznie, jak czytam tu na GOLu to są też tacy. Ja nie mam problemu, żeby kupić grę nawet 20-letnią za grosze, ale może dla niektórych to obciach.
Niestety Polacy mają taką mentalność, że ukradną nawet jak coś jest bardzo tanie. Pamiętam grę World of Goo, kosztowała chyba 20 złotych, ale ponieważ nie miała żadnych zabezpieczeń, to była masowo piracona.
>Juziu< - próbowałem to niektórym tłumaczyć, ale zawsze znajdzie się następny, który pamięta tą grę sprzed 8 lat i będzie myślał, że teraz jest tak samo. Albo tak jak UV na filmie - widzi, że pełzacz blokuje jego ciosy, to uparcie próbuje forsować ten jeden cios, zamiast spróbować innej taktyki, z każdym potworem walczy identycznie i zdziwiony, że mu się nie udaje.
Chciałbym się nauczyć walki dwoma mieczami i bronią długą, ale jak pomyślę o tym czasie wczytywania po każdej porażce, to zupełnie mi się odechciewa. Przydałaby się jakaś opcja treningu, mała arena, gdzie można by było potrenować bez wczytywania całego świata. Najlepiej do takiej nauki wziąć najsłabszą broń i najlepszą zbroję - wtedy walka trwa długo i można się więcej nauczyć. Marzy mi się multiplayer, w G2 walka była dość prymitywna i multiplayer powstał, a tutaj z tym systemem walki grałoby się naprawdę fajnie.
W Zmierzch Bogów i Arcanię nawet nie próbowałem grać, bo trochę się o nich naczytałem i mnie to skutecznie odstraszyło.
Głównymi problemami G3 są nijaka fabuła, monotonne zadania i ten czas wczytywania. Dubbing niestety też zbyt dobry nie jest, mam wrażenie, że w poprzednich częściach był lepszy. Niektóre pytania są wypowiadane jak zdania twierdzące, ogólnie intonacja często leży, zwłaszcza u głównego bohatera.
bajf - z hełmami jest taka śmieszna sprawa, że w grze nie ma czegoś takiego, jak cios w głowę :) Więc z logicznego punktu widzenia jest to rzecz zupełnie zbędna. Ale oczywiście dodają ci punkty do ogólnego pancerza.
A player, przynajmniej u mnie, działa idealnie. Chciałbym, żeby przewijanie filmu na Youtube działało tak sprawnie, jak tutaj.
Mam oryginalne dyskietki Flashbacka z 1993 roku. Ponieważ zgubiłem kody, potrzebne do wpisania przed uruchomieniem gry, ściągnąłem z neta skrakowaną wersję. Z tego co pamiętam, przez jakieś 10 minut grało się dobrze, a potem bohater spadał przez podłogę i się zabijał :D Potem gdzieś w necie znalazłem skany oryginalnych kodów i teraz gram na oryginale.
Ja nie czuję przymusu kupowania gier w dniu premiery. Wiele gier jest zbugowanych, wychodzą do nich dlc i dodatki, więc wolę poczekać rok czy dwa i kupić grę za 10% pierwotnej ceny, spatchowaną, ze wszystkimi dodatkami i ulepszeniami. Czasem czekam nawet dłużej, na przykład ostatnio trafiłem na zestaw 8 części Tomb Raider za 70 złotych. Albo antologia Deus Ex za 10 złotych. Albo dwie części Drakensang z dodatkiem za 25 złotych. Jestem cierpliwy :) Piraty teraz warto ściągnąć tylko, jeśli twórca nie wydał dema. Filmiki wszystkiego nie pokażą, czasami trzeba zagrać, żeby wiedzieć, jak się steruje, jak chodzi na moim komputerze. Mimo wszystko ściągnięcie pirata to nie to samo, co ukradnięcie pudełka z grą w sklepie. W drugim przypadku twórca traci pieniądze, które wydał na produkcję tego pudełka i płyty, ale jak się ściągnie pirata, to traci jedynie potencjalnego nabywcę. Można to porównać do sytuacji, kiedy mój znajomy kupuje film na dvd, a ja przyjdę obejrzeć go razem z nim, zamiast samemu kupić. Ale oczywiście jestem przeciwny piractwu. Ja przed każdym zakupem dokładnie sprawdzam informacje o każdej grze i testuję demo, żeby potem nie żałować, że ją kupiłem.
Najbardziej skuteczne zabezpieczenia są niestety związane z koniecznością stałego połączenia do neta. Taki Diablo 3 podobno do dziś nie jest grywalny na piratach, ale jak masz częste rozłączenia internetu, to granie w oryginał też przyjemne nie jest.
Cofania, ale też okrążania wroga z odpowiedniej strony. Tak jak pisałem, oprócz uników ważna jest analiza ciała przeciwnika, żeby wiedzieć, z której strony i jakim ciosem uderzyć, poza tym na filmie jest pokazana walka tylko z jednym orkiem i widać, ile się musiał nagimnastykować, a pomyśl o dwóch albo trzech - ja sobie już potrafię poradzić, ale trzeba bardzo uważać, bo za jeden błąd można drogo zapłacić. Nie pokazał też wpływu ukształtowania terenu, zwłaszcza przy wrogach typu wilk, bo wtedy to nie jest już takie proste, że tylko cofasz i ppm, można oberwać, jeśli staniemy na innej wysokości niż on - warto wtedy zakręcić i iść bokiem. A że świat jest otwarty, to łatwo się wpakować na innego potwora w czasie walki z innym. Nie pokazał też krwiopijców, trolli i zombie, którzy wymagają innych taktyk. Nie mówiąc już o tym, że broń dłuższa jest wolniejsza od krótszej, co też wymaga pewnych zmian w taktyce, inaczej też walczy się z Asasynami, którzy mają dwie bronie naraz. No i dźgnięcie, koleś zapomniał o nim w pierwszym filmie, ale pokazuje je w drugim - najlepiej je robić w momencie dłuższej osłony przeciwnika, kiedy inne ciosy nie działają. Ale na przykład nie wiem, jak sobie poradzić ze smokiem, muszę brać towarzysza, który skupia na sobie jego uwagę, bo samemu nie umiem go załatwić. Przy okazji dowiedziałem się czegoś nowego, że po dźgnięciu warto okrążyć wroga i uderzyć w plecy, zwiększając obrażenia. Mi osobiście podoba się ten system, choć już mi się trochę znudził. Nie jest idealny, ale dość ciekawy i na pewno znacznie lepszy, niż kiedyś był, choć oczywiście, że przydałby się jakiś fikołek, jak w Wiedźminie 2. To po prostu rozwinięcie pomysłu z poprzednich Gothiców, tam taktyka na wilki była bardzo podobna. Ale niech to obejrzy UV, bo widziałeś, że próbował klikać cały czas lpm stojąc w miejscu, przegrywał i stwierdził, że system walki jest żałosny :) Nie powinno się wygłaszać takich opinii, jeśli się nie umie grać.
wi3dzmin - opisujesz grę zabugowaną, jaką G3 był tuż po premierze. Dziś jest to lepsza gra, choć wciąż nie idealna.
Uniki, o których pisałem, dobrze obrazuje ten filmik: http://www.youtube.com/watch?v=PZgnfHk8Gkg Co prawda koleś zrobił kilka błędów, np. gdy ork blokuje, to powinien wykonać dźgnięcie, a następnie naładować cios powalający, ale filmik może da niektórym pojęcie, jak robić uniki i bloki. Jak widać, przy walce z pełzaczem używa krótkiego ciosu ppm, zamiast dłuższego lpm. Widać też, że orka stara się atakować z lewej strony, bo z prawej ork blokuje bronią. Można się trochę nauczyć z tego filmiku, zwłaszcza polecam autorowi filmu na tej stronie, bo tutaj widać, jak powinno się walczyć z pełzaczami :)
EDIT
Na drugim filmiku koleś wykonuje prawidłowo dźgnięcie, o którym pisałem:
http://www.youtube.com/watch?v=jVQOhdufRXI
Od 1:40. W 2:39 wykonuje cios powalający po dźgnięciu. Naprawdę warto obejrzeć, ale szkoda, że nie pokazał jeszcze triku z podpalaniem za pomocą pochodni. Mógł też pokazać walkę z trolem, na którego taktyka jest nieco inna, i zombiaki, które jako jedyne istoty w grze potrafią wykonywać długie kombosy, składające się nawet z 6 ciosów pod rząd.
Heh, następny. Jak coś jest trudne, to zaraz jest kiepskie? Tej walki wręcz naprawdę można się nauczyć i naprawdę jest to dość pomysłowy system. Ale nawet najlepszy pomysł po kilkudziesięciu godzinach zaczyna wiać nudą.
Ludziom się nie da dogodzić. Jak walka polegała na klikaniu lpm, to źle, bo za łatwa. Jak teraz trzeba myśleć, to też źle, bo za trudna.
Magiem jeszcze nie próbowałem grać.
No tak, tylko porównaj tekstury w G3 i w W2. Wiadomo, że W2 ma większe wymagania, w końcu to 5-6 lat różnicy. W W2 jest jedna opcja graficzna, chyba uberpróbkowanie czy jakoś tak, poprawia grafikę, ale strasznie spowalnia grę. Bez tej opcji W2 i G3 chodzą tak samo dobrze, ale jest kosmiczna różnica we wczytywaniu. W G3 wczytuje się od razu cały wielki świat, tylko tak naprawdę po co, skoro za jednym podejściem i tak całego świata nie zwiedzę. Musiałbym grać non stop przez kilkadziesiąt godzin, żeby opłaciło mi się to wczytanie. A tak za każdym razem wczytuje się niepotrzebnie obszar, do którego dojdę dopiero za kilkanaście dni. Tak naprawdę G3 jest fajny, żeby odpalić go raz na miesiąc, wykonać parę zadań, powalczyć z paroma istotami, popatrzeć na ten wielki świat i wyłączyć. Gra urzeka na początku, ale im dłużej grasz, tym więcej traci. Choć i tak spędziłem przy niej kupę czasu.
Ja problemów technicznych nie miałem.
Bez przesady, mapa może duża nie była, ale miasta potrafiły być dość rozległe. Z zegarkiem w ręku czas wczytania to 5 sekund na komputerze z 2008 roku, co jest imponującym wynikiem. Zresztą ja wolę, jak świat jest bardziej zwarty i dzięki temu ma lepszą fabułę, niż taki G3, gdzie masz wielki świat, który szybko się nudzi, bo fabuła jest do kitu i nawet nie chce się tej gry kończyć.
@sebogothic - No to prawda, tak jak pisałem, na dłuższą metę gra robi się nudna, męczę ją od pół roku i nie chce mi się jej kończyć. Niektóre rzeczy można było zrobić dużo lepiej, co nie zmienia faktu, że system walki jest teraz bardzo dobry. Gdyby nie te monotonne zadania i czas wczytywania, to dużo przyjemniej by się grało. Jak się przez kilkadziesiąt godzin robi w kółko to samo, to trudno się nie znudzić. Szybki zapis niepotrzebnie wczytuje cały świat od nowa, można to było usprawnić. Na przykład cały teren czy drzewa stoją tak jak stały, więc po co je znowu wczytywać. A jak przypadkiem wciśniesz dwa razy przycisk szybkiego wczytania, to... gra wczytuje się dwa razy :( Naprawdę, pasek dochodzi do końca i zaczyna się od nowa. Skutecznie to zniechęca do gry. Przy odbijaniu miast czasami więcej czasu spędzałem na wczytywaniu gry, niż na samej grze. Potem się nauczyłem walczyć, ale i tak zdarza się czasem zginąć. Bardzo dobrze, że gra jest trudna, ale nie takim kosztem. Niestety, gra ma plusy i minusy.
Jon Irenicus - po premierze to był straszny gniot. Chyba dopiero od 2010 roku system walki jest taki, jaki powinien być, więc może spróbuj jeszcze raz zagrać.
Jak walczysz z dwoma naraz i zaspamujesz jednego ciosami, to od razu oberwiesz od drugiego. Najprostsza zasada, o jakiej warto pamiętać, to że tuż po ciosie przeciwnik ma moment bezwładności, który możesz wykorzystać na kontratak. Jak przygotowuje się do dźgnięcia i pobiegniesz w prawo dookoła niego, to nie trafi i wtedy możesz kontratakować. Jak blokuje, to ty robisz dźgnięcie, zamraczając go i dokańczasz silnym, naładowanym ciosem, przewracając go. Jak walczysz z dwoma naraz, to przede wszystkim trzeba być ciągle w ruchu, ustawić się tak, żeby jeden przeciwnik stał bliżej, a drugi dalej, nie stosować silnych ciosów, bo dłużej się ładują i wykorzystywać ten moment bezwładności. Przy twojej taktyce na najwyższym poziomie trudności raczej byś nie przetrwał, ja za pomocą uników mogę wyjść z takiej walki bez szwanku, choć kosztuje to sporo cierpliwości i skupienia. Poza tym co rozumiesz przez pojęcie ,,zaspamować ciosami"? Po premierze mogłeś tak zrobić, zwłaszcza że drugi przeciwnik tylko stał i się gapił, teraz po dwóch ciosach wróg zablokuje albo skontratakuje i jego towarzysz aktywnie mu pomaga. I owszem, tarcza zasłania tylko pewien obszar ciała, co jest chyba logiczne. Trzymasz ją w lewej ręce i jak masz przeciwnika po prawej, to oberwiesz. Zależy też od rodzaju tarczy, bo są różne. Poza tym pamiętaj, że blok działa tylko parę sekund, czyli jak zaczynasz trzymać ppm, to wtedy w myślach musisz sobie odliczyć te 3 sekundy, wtedy puszczasz i naciskasz jeszcze raz. Tak samo orki nie mają tarczy, ale mają wielką broń w prawej łapie, więc ich atakujesz raczej z lewej strony. Dla mnie to dobrze, bo walka jest bardziej taktyczna dzięki temu. W nowszych Prince of Persia mnie śmieszyło, jak za pomocą jednego miecza mogłeś zablokować ciosy 15 wrogów jednocześnie, trzymając jeden klawisz. Tu tak łatwo nie ma. Z pięcioma orkami wręcz raczej nie wygrasz, co jest jak najbardziej w porządku. Chyba że weźmiesz do pomocy towarzysza. To już nie jest ten G3, gdzie wpadałeś w 20 wrogów i rozwalałeś ich jednym klawiszem. Wyzwalanie miast to teraz wywabianie pojedyńczych wrogów, a nie walka z całym miastem jednocześnie.
Co do tego wczytywania - nie wiem, czy nie piszesz o W1. Tam faktycznie wczytywanie było dłuższe, ale w W2 takie wchodzenie do budynku to tylko ściemnienie i rozjaśnienie ekranu, trwające sekundę. W G3 po każdej przegranej czekasz 2 minuty na wczytanie, a ponieważ walka jest trudna, to nieraz bywa tak, że walczysz parę sekund i wczytujesz parę minut. Potrafi to naprawdę wnerwić. W G3 też gra potrafi się na chwilę zatrzymać, żeby doczytać teren.
Ale do twórcy filmiku, tak na przyszłość - jak nie możesz pokonać jednego przeciwnika, to może zastanów się, dlaczego tak jest, może coś źle robisz, a nie mów od razu, że system jest tragiczny. Nawet zwykły dzik cię ze dwa razy przewrócił, bo nie potrafisz unikać jego ciosów, a to akurat nie jest trudne. Niestety brakuje jakiegoś poradnika, wszystko musiałem sam odkryć.
Co do tego doczytywania to ideałem jest Wiedźmin 2, gdzie każdy zapis wczytuje się 5 sekund, a nie 2 minuty, jak G3. Nie wiem, jak oni to zrobili, ale nie mogę wyjść z podziwu. Tam też nie ma doczytywania terenu, czasami w rogu pojawi się na chwilę kółko wczytywania, ale gra wcale przez to nie zwalnia. Z kolei w G3 czasami gra na ułamek sekundy się zatrzymuje, właśnie żeby doczytać fragment terenu, mimo tak długiego początkowego wczytywania.
Koleś na filmiku niestety kompletnie nie potrafi walczyć mieczem. Próbuje to robić tak jak w dniu premiery, czyli lpm, lpm, lpm i widać, że mocno przez to obrywa. I to chyba jakiś niski poziom trudności, bo mało życia traci. A gra jednak mocno się zmieniła od tamtego czasu. Mamy co najmniej 4 rodzaje ataku, korzystanie tylko z jednego to głupota. Koleś zapomniał też chyba, że istnieje unik i blok. Może nagram jakiś filmik, jak się powinno walczyć z różnymi rodzajami istot, bo patrząc po filmikach ludzie mają z tym spore problemy. Nie dziwcie się, że nie możecie pokonać wilka, jak walczycie w ten sposób. Śmiać mi się chce, jak koleś mówi, że system walki jest tragiczny, bo nie może sobie poradzić z pełzaczem. Ja potrafię rozwalić dwa naraz, ale trzeba się trochę nakombinować i trochę POMYŚLEĆ, a nie walić w jeden klawisz. Pewnie nie wie, że jest kombinacja odpowiedzialna za dźgnięcie, zamraczające na chwilę przeciwnika, że można ,,naładować" cios i uderzyć mocniej, przebijając blokadę, że można wykonać krótkie cięcie, kiedy wróg przymierza się do ataku, że za pomocą pochodni można podpalić wroga, że jak cofniesz się w momencie ataku pełzacza, to możesz wykonać szybko krótkie cięcie, że jeśli stoisz wyżej niż wróg, to masz przewagę, itd, itp. Ale po co o tym wiedzieć, lepiej napisać, że system walki jest tragiczny, prawda? Jak się trochę w to człowiek zagłębi, to docenia złożoność tego systemu i naprawdę z jednego z najgorszych systemów walki w dniu premiery udało się zrobić jeden z najlepszych.
Mi tam odtwarzacz działa bez żadnych problemów. Już gorszy jest ten nowy odtwarzacz Youtube, gdzie jak próbujesz przewinąć kawałek dalej, to mimo że jest już wczytane to buforuje od nowa, a często w tym momencie wywala błąd. Ten tutaj działa dobrze.
A z tymi wilkami to jest na nie bardzo prosta taktyka. Cios - krok w tył - cios - krok w tył i tak cały czas. Możesz tak załatwić nawet 5 naraz. Orki są trudniejsze niż ludzie, bo mają dłuższą broń, którą potrafią szybko wywijać.
To co jeszcze mi się podoba, to elementy otoczenia, które widzisz w oddali - wyglądają jak malowane farbami i bardzo fajnie to wygląda. Zasięg widzenia jest dzięki temu bardzo duży. Szkoda, że nie dotyczy to stworzeń, a jedynie elementów nieruchomych. Z kolei w grze zabrakło stworzeń latających, niebo jest całkowicie puste.
Sebogothic - zgodzę się ze wszystkim, co napisałeś, oprócz tej wzmianki o systemie walki. To co opisujesz, było przed tymi wszystkimi patchami od fanów. Teraz wszyscy atakują cię jednocześnie, nie czekają już na swoją kolej jak kiedyś, nie cofają się, tylko ostro atakują i naprawdę teraz walka wręcz w G3 jest bardzo trudna. Ja doszedłem już do takiego poziomu, że potrafię sobie poradzić z dwoma przeciwnikami naraz, czasami trzema, ale zanim rozwiniesz postać, to nawet najsłabszy chłop może cię rozwalić. Z kolei walka za pomocą magii jest banalnie prosta, bo jednym ruchem możesz położyć kilkunastu wrogów, ale oczywiście to też trzeba wcześniej rozwinąć.
Walka wręcz stała się bardzo taktyczna. Nie jest tak szybka, jak w innych tego typu grach i dzięki tej powolności można dokładnie zaplanować przebieg walki. Położenie ciała wroga, długość i rodzaj broni, ukształtowanie terenu, to wszystko ma duży wpływ na walkę. Niestety zadania faktycznie są monotonne, nawet z tymi quest packami i w połowie gry już trochę mi się nie chce grać. Najgorsze w tej grze jest w tej chwili, że czasami powalczysz 3 sekundy, padniesz i musisz czekać ponad 2 minuty na wczytanie szybkiego zapisu i tak cały czas. Dla porównania Wiedźmin 2, gra nowsza o jakieś 5 lat, wczytuje się 5 SEKUND, dosłownie. Na szczęście w G3 pozostał jeden bug, który bardzo się przydaje, mianowicie podczas walki można wejść do ekwipunku i pożywić się roślinami leczniczymi, a wrogowie w tym czasie nic nam nie zrobią.
Gra ma swoje plusy i minusy, po tych wszystkich patchach urzeka systemem walki i klimatem świata. Podoba mi się na przykład, że miejsca zadań nie są zaznaczone na mapie, tylko zleceniodawca dokładnie ci tłumaczy - skręć w lewo za dużym kamieniem, uważaj na trole, obejdź dookoła bo tam są ogry, zatrzymaj się przy rzece itd. Podoba mi się też, że za każdym, nawet najbanalniejszym zadaniem kryje się jakaś opowieść, zleceniodawca zawsze dokładnie wyjaśni, po co mam wykonać jakieś zadanie. Bardzo dobry jest też system rozwoju bohatera, kontynuowany od poprzednich części. Czyli - zdobądź doświadczenie, znajdź odpowiedniego nauczyciela, wyświadcz mu przysługę w zamian za naukę, zapłać złotem i punktami doświadczenia, posłuchaj podpowiedzi. Pomysłowe i świetne. Do tego w pełni otwarty świat, gdzie możesz trafić na marnego ścierwojada, albo najpotężniejszego smoka już na samym początku gry, dlatego podpowiedzi okolicznych mieszkańców są takie ważne i nadają klimatu. Ciekawy jest też handel wymienny, czyli jak zabraknie ci złota, to możesz dołożyć równowartość innych towarów, tak samo sprzedawca nie ma nieograniczonej ilości złota i jak chcesz coś sprzedać, to czasem zamiast złota musisz wybrać inny przedmiot. Niestety z czasem gra zaczyna się nudzić, bo ile czasu można wykonywać takie same zadania, zwłaszcza że główna fabuła nie powala na kolana. Denerwuje mnie też muzyka - jest fajna, ale ponieważ w Myrtanie spędza się bardzo dużo czasu, to w kółko musisz słuchać tego samego utworu, który choć fajny, to po pewnym czasie ma się go szczerze dosyć. Długo jeszcze można pisać o plusach i minusach.
Może i tak, ale i tak w wielu recenzjach różnych nowych gier narzekają na bugi. Ja staram się kupować gry co najmniej rok po premierze, ze względu właśnie na patche, dodatki, cenę (więc może nie jestem całkiem na bieżąco, jak wygląda sytuacja z premierowymi bugami w ostatnich latach), od czasów Gothica 3, w którym ilość bugów była ogromna - dla W2 zrobiłem wyjątek ze względu na bardzo niską cenę w stosunku do bardzo bogatego wydania. Trudno znaleźć grę, w której w komentarzach nie narzeka się na różne błędy. Ale ja z kolei się nie zgodzę, że edycja rozszerzona Wiedźmina to tylko naprawa błędów (których i tak było niewiele). To po prostu zebranie do kupy wszystkich patchów, które były regularnie wydawane i wielu nowości w rozgrywce, nowości w ekwipunku, zadaniach, fabule, nawet edytor dorzucili za darmo w obu częściach. Na pewno W1 i W2 nie były bardziej zabugowane niż przeciętna gra, za to stosunek ceny do jakości był znacznie lepszy niż w większości gier. Więc komiks jest dość udany.
Takie mamy czasy, że 99% gier jest bardzo zabugowanych w momencie premiery. Nie wiem, jak było z W1, bo kupiłem od razu edycję rozszerzoną, ale W2 miałem od razu po premierze i wymagał jedynie drobnych poprawek, które w niczym nie przeszkadzały.
Chyba ci internet nie działał, bo patche były wypuszczane regularnie, a edycja rozszerzona tylko zebrała je do kupy, żeby po instalacji nie trzeba było ich dodatkowo ściągać. I ta edycja, tak jak pisałem, to nie był tylko zbiór patchy, ale całkiem spore DLC z różnymi nowościami, za które twórcy nie wzięli grosza. Podczas gdy np. w Dragon Age za każdą bzdurę musisz płacić.
Dostaliśmy dobre, porządnie wydane gry za bardzo niską cenę - już w momencie premiery to było jak dwie gry w cenie jednej. A bugi nie są niczym niezwykłym w dzisiejszych czasach. Trudno mi uwierzyć, że bug uniemożliwiający ukończenie fabuły został naprawiony dopiero po roku. Zadanie, o którym piszesz, było dość skomplikowane i właśnie umiejętne prowadzenie rozmowy było kluczem do sukcesu, a nie tylko bezmyślne odklikiwanie kolejnych opcji dialogowych. Więc tu żadnego buga nie widzę. Też miałem pewne problemy z tym zadaniem, ale właśnie dlatego, że nie zaplanowałem odpowiednio rozmowy i nie uważam tego za minus. Z tego co pamiętam nawet jak się źle poprowadziło rozmowę to i tak grało się dalej, tylko fabuła się trochę zmieniała, może po prostu nie wiedziałeś, co wtedy trzeba zrobić - ja chyba musiałem wtedy skorzystać z poradnika, bo też nie bardzo wiedziałem. Po prostu jesteśmy przyzwyczajeni w takich grach, że nieważne, co postać powie, to i tak będzie dobrze, a tu trzeba było się trochę zastanowić.
Obie części Wiedźmina były niesamowicie tanie w stosunku do ilości dodatków, fizycznych i tych w grze. Jak się popatrzy, ile rzeczy było do tego dodane za taką cenę, to szczęka opada. Wiele nowych gier kosztuje po 150 zł nie oferując nawet fizycznej instrukcji w pudełku, a tu mamy ogromną ilość rzeczy już w podstawowej edycji. A nawet bez tego wszystkiego premierowa cena byłaby bardzo niska. Więc komiks idealnie trafiony, bo Deus Ex kosztował 140 zł, czyli sporo więcej. Nie orientuję się, ile teraz kosztują te wersje rozszerzone i podwójne, ale pewnie też wychodzi taniej. A rozszerzone edycje do obu części to nie była tylko naprawa błędów (które i tak były regularnie naprawiane w kolejnych minipatchach), tylko sporo nowości w ekwipunku, fabule i zadaniach, więc było to całkiem spore DLC, za które twórcy nie wzięli ani grosza. Więc od ceny można odjąć jeszcze trochę za to, zwłaszcza uwzględniając płatne DLC do DE.
PS. Nie mogę w necie znaleźć o tym żadnej wzmianki, ale dałbym głowę, że za premierowego W2 dałem 90 zł w Media Markcie.
EDIT
Znalazłem małą wzmiankę tutaj:
https://www.gry-online.pl/forum/sklep-wiedzmin-2-zabojcy-krolow-edycja-premium/z1a59d77
Dokładnie w poście 33:
,,17.05 w tesco Wiedzmin 2 Edycja Premium 79.90 tylko 17.05 potem juz 89.90 ;)"
I to by się zgadzało, bo z tego co pamiętam tak właśnie było. Dziwne, że wszędzie w necie są podane wyższe ceny premierowe. Tak samo tutaj warto poczytać https://www.gry-online.pl/forum/gdzie-najtanszy-wiedzmin-2-gdzie-kupiliscie-kupon-z-wyborczej/zeac8fc9
Ze świecą szukać podobnych przypadków - prawie dwa razy taniej od DE przy znacznie większej ilości dodatków.
Soundtracków typu Skyrim nie lubię, bo są takie jednostajne, spokojne, dla mnie po prostu nudnawe. Ideałem soundtracku w grze jest jak dla mnie Little Big Adventure, obie części. Również pierwsze Diablo miało świetną muzykę. Do tego Neverhood, może Gothic 3, Age of Empires 2, Knights and Merchants, To the Moon, Silent Hill, pierwszy Deus Ex, Prince of Persia Warrior Within i pewnie jeszcze parę by mi się przypomniało. Ze starych gier lubię muzykę z pierwszego Prince of Persia, Flashbacka, Prehistorika, Xenon 2, Raymana i wiele innych - mam wrażenie, że kiedyś każda gra miała bardziej unikalną muzykę, a teraz wszędzie te orkiestry, które jak dla mnie wszystkie brzmią tak samo, może poza Gothiciem 3. Gdzie teraz znajdziecie taką muzykę?
http://www.youtube.com/watch?v=wGhrv6nIw9M
Może faktycznie porównanie do XCOM było lekkim nadużyciem, bo przecież nie wiemy, jak ten system miał właściwie wyglądać. Wiemy tylko, że miały być tury i że była tylko jedna postać. Ale naprawdę nie wiem, czego ty się tak uparcie czepiasz, bo autor wyraźnie zaznaczył, że jedyne, co Diablo i XCOM miało mieć wspólnego, to system tur - i nic więcej.
Z Diablo sporo rzeczy też zostało wyciętych - w plikach gry są ukryte 3 filmy, niewykorzystane w grze, jest też sporo potworów, zadań i rozmów, których nie użyto. Część powróciła w dodatku Hellfire, część odtworzono w Diablo 2, a część fani przywrócili w modach. Ale akurat o tym, że miało być turowe, to nie wiedziałem :)
Majkel Dżordan - czyżby laptop Vaio? :) Niestety mam ten sam problem, dysk 108 gb, komputer śmiga szybko, ale miejsca mało.
Można sobie przetłumaczyć grę na język polski, może nie całkowicie, ale większość napisów da się zmienić. Tu przykład, który wykonałem:
http://imageshack.us/photo/my-images/825/pnd2.png/
Gdyby ktoś chciał, mogę napisać, jak to zrobić.
Ja gram na niskich detalach w online, więc nie wiem, ile w tym prawdy, ale podobno niektórzy mieli 0 ludzi w pokojach i nagle po wyłączeniu wygładzania znacznie ich przybyło. Jeśli ktoś ma 0 ludzi, to może spróbować. Może 30 osób to nie jest dużo, ale ja jestem przyzwyczajony do Kailery, gdzie często są po 3 osoby i to w zupełności wystarcza :) I tak co chwilę mnie ktoś wyzywa na pojedynek.
Szatek iks de - dokładnego rozmiaru ci nie podam, ale po instalacji czekałem chyba 4 godziny na zagranie, bo coś ściągało. Czy zadziała przerzucenie na pendriva, może by zadziałało, ale skąd będziesz wiedział, które pliki ściągnął? Zwłaszcza, że on chyba podmienia te pliki, a nie dodaje nowe.
Z tego co czytałem, ilość osób w multi zależy od twoich ustawień graficznych. Gra dostosowuje przeciwników do możliwości twojego komputera i dlatego możesz ich nie widzieć, jeśli masz maksymalne ustawienia, a większość osób gra na niższych ustawieniach. To po to, żeby walka się nie desynchronizowała i chodziła ze znośną prędkością. Ja w multi gram na bardzo niskich detalach i codziennie wieczorem widzę około 30 osób w pokojach i gra się już całkiem nieźle, a rozłączenia zdarzają się bardzo rzadko. W singlu gram na prawie maksymalnych detalach dzięki temu plikowi przyśpieszającemu, ale nie można go używać w multi, bo się desynchronizuje.
To dość dziwna sytuacja. Nie wiem, co to jest Phoenix, ale może spróbuj w takim razie bez tego? U mnie chyba nie dociągało nic w czasie instalacji, ale mam dla ciebie złą wiadomość, bo po instalacji ściągnęło mi aktualizację, chyba 8 gb... I tego raczej nie da się ominąć. Z tego co wiem, można ściągać na raty, więc po prostu puść to dzisiaj, jak skończysz korzystać z komputera to wciśnij pauzę i codziennie po trochu ściągniesz. Też tak robiłem z innymi grami.
Odnośnie mojego poprzedniego komentarza - niestety tej poprawki przyśpieszającej grę nie można używać w grze online, dlatego w single mam prawie max detale, a w multi prawie na 0. Poza tym nie można jej połączyć z modem dodającym bossów, bo ten mod wymaga podmienienia tego samego pliku, co do podmiany przy tej poprawce. Właśnie pracuję nad połączeniem obu modów.
Pojawił się też mod, dodający przemiany Shang Tsunga prawie takie same, jak w starych Mortalach - działanie jak na tym filmie:
http://www.youtube.com/watch?v=n86zNALlj4o
Link do moda: http://api.viglink.com/api/click?format=go&drKey=1082&loc=http%3A%2F%2Fw11.zetaboards.com%2FSFxT_Mods%2Ftopic%2F8956770%2F164%2F&v=1&libId=c8432848-5733-45f9-93ff-27145b45d94e&out=http%3A%2F%2Fz5.ifrm.com%2F30096%2F100%2F0%2Fp1141055%2FUMKKE_Beta_2.rar&ref=http%3A%2F%2Fw11.zetaboards.com%2FSFxT_Mods%2Ftopic%2F8956770%2F165%2F&title=Mortal%20Kombat%20Komplete%20Edition%20PC%20modding%20thread&txt=%3Cimg%20src%3D%22http%3A%2F%2Fz5.ifrm.com%2Fstatic%2F1%2Fattach.png%22%20alt%3D%22Attachments%3A%22%3E%20UMKKE_Beta_2.rar%20(27.7%20KB)&jsonp=vglnk_jsonp_13762334521696
Podobno właśnie ktoś jest w trakcie dodawania Kratosa jako moda.
Jeśli komuś gra chodzi wolno, to ten mały pliczek:
http://www.mediafire.com/download/5p6twj1hw4pqpr0/coalesced_30_45fps.rar
Wgrany do folderu config znacznie przyśpiesza grę - przynajmniej u mnie (wgrałem wersję 45). Co prawda nadal nie gram na pełnych detalach, ale mogłem je sporo podwyższyć.
Jest też mod na grywalnych bossów, ale nie można na nich robić fatali, przynajmniej na razie.
No i ktoś zripował filmy do Story Mode z wersji PS3, bo na pc są zdecydowanie brzydsze i można je podmienić.
No dobra, skończyłem grę i zmieniam zdanie - ostatnie dwie godziny były naprawdę warte kupna gry. Nawet humor poprawił się w tej części. Tylko jednej rzeczy mi zabrakło.
SPOJLER
spoiler start
W pewnym momencie któryś z doktorów mówi, że lubi w tej pracy, jak po wykonaniu zadania pacjent umiera z uśmiechem na ustach. Gdyby ostatnią sceną był uśmiech umierającego Johna, to byłoby jeszcze lepiej.
spoiler stop
Nie bardzo rozumiem, czemu on chciał lecieć na ten Księżyc, przejdę jeszcze raz z drugim tłumaczeniem i może coś mi się rozjaśni.
I końcówka sugeruje, że będą dalsze części.
Przeszedłem już jakieś 3/4 gry i na razie nie jest źle, ale szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś lepszego. Ciekawy wątek choroby jednej z głównych bohaterek, ciekawe teksty, bardzo dobra muzyka, ale humor nijaki i raczej kiepski. Na razie gram na oryginalnym tłumaczeniu, za drugim razem spróbuję te fanowskie, bo podobno lepsze. Generalnie fabułę można streścić jako historię faceta, który całe życie towarzyszy chorej umysłowo kobiecie. Nic się prawie nie dzieje, oglądamy tylko wstecz, jak z czasem było z nią coraz gorzej. Podobno pod koniec jest jakiś ważny zwrot fabularny, więc poczekam do końca. Owszem, fabuła nie jest zła, wyciska trochę łzy, ale po takich komentarzach jednak można się było spodziewać czegoś więcej.
Jedyne, co mi się nie podoba, to ponownie fikołek w roli uniku. Było to krytykowane w dwójce i chyba niestety znów to będzie. Walka Wiedźmina ma przypominać taniec, a jako uniki stosował raczej piruety. Ale może to jeszcze wczesna wersja i sporo się może zmienić. Na Youtube można znaleźć gameplay z wczesnej wersji dwójki i różnice były kolosalne.
Średnio to wyszło. Na przykład w pewnym momencie dziewczyna na rowerze zaczyna mówić, jaka jest jej ulubiona gra i w tym momencie koleś zaczyna wariować i ujęcie się zmienia na inną osobę - i się nie dowiemy, jaka jest jej ulubiona gra. Kolesie za dużo sami gadali, a za mało dali się wypowiedzieć dziewczynom. Poza tym film powinien być 3 razy krótszy, po co te wstawki o boksie, o głaskaniu psa, albo wypytywanie tej w okularach o literaturę i muzykę. No i może to nie wasza wina, ale trafialiście głównie na stereotypowe dziewczyny, szkoda, że nie trafiliście na kogoś takiego: http://www.youtube.com/watch?v=x_SB_rErHcw Battlefield 3, The Darkness 2, Amnesia, Dead Island - a dziewczyna ma koło 25 lat.
Jachoś - pisząc o koncie internetowym, miałem na myśli konto bankowe :) Po prostu nie mam jak zapłacić za gry w wersji elektronicznej. Może za jakiś czas założę sobie takie konto, na razie mam tradycyjne.
W starym Flashbacku poziomy były proste jak drut, więc minimapa była zupełnie zbędna, bo nawet największy kretyn by się tam nie zgubił. Widzę, że w nowym Flashbacku dodali trochę nowych rzeczy, może faktycznie poziomy będą tak rozbudowane, że bez mapy ani rusz. To nie Another World Anniversary, gdzie tylko zmienili rozdzielczość. W obecnym kształcie gra wygląda na zbyt prostą, ale pokazali tylko pierwszy poziom, który w oryginale też był dość prosty. Czy tak trudno zrobić kilka poziomów trudności, żeby zadowolić wszystkich graczy? Przypomnę, że stary Flashback miał 3 poziomy trudności, a na tych wyższych wręcz pojawiali się nowi przeciwnicy, których nie było na najniższym poziomie. Niestety jedynka też nie miała w pełni wykorzystanego potencjału, na przykład przed tymi latającymi gliniarzami nie dało się zrobić uniku i się obrywało (albo nie potrafiłem), ale w pobliżu była ,,ładowarka", więc nie było aż tak trudno. Motyw z rzucaniem kamienia w celu odwrócenia uwagi wrogów był dość innowacyjny, ale też słabo wykorzystany. Więc nowy Flashback, jako że dodają do niego nowe rzeczy, a nie tylko grafikę, ma spory potencjał. Jeśli poziomy będą takim samym korytarzem jak w oryginale, to na minimapę i tak nie będzie się patrzeć.
Ja jestem jednak z pokolenia gier trudnych, dlatego mam nadzieję na takie rozłożenie poziomów trudności, jak w oryginale. Wystarczy zmniejszyć ilość przeciwników, ich odporność, inteligencję na niższym poziomie trudności- i mamy grę dla wszystkich, a nie tylko dla takich, jak Contributor - nie lepiej obejrzeć jakiś film? Fakt faktem, że oryginał wcale zbyt trudny nie był, może oprócz ostatnich poziomów, bo w tych pierwszych wystarczyło przeturlać się z krawędzi i raz strzelić, a przeciwnik nawet nie zdążył zareagować. Mam nadzieję, że tu trochę to rozbudują, bo na filmikach Conrad na razie tylko stoi i strzela - jest tak samo prosto, ale klimat gorszy.
Wczoraj trochę się zdziwiłem, widząc w Empiku 9 części Tomb Raidera w jednym pudełku na 3 płytach za 70 złotych. Myślę, że warto. Gdyby ktoś był ciekaw, tu można o tym poczytać:
http://www.empik.com/tomb-raider-ultimate-edition-pc-eidos,p1045693536,multimedia-p
Chyba są wszystkie oprócz tej najnowszej.
A bohaterki Longest Journey i Dreamfall? Portal? Silent Hill 3? Poza tym moim zdaniem film powinien się skupić na kobietach, którymi można grać, po co tu wymieniać też te, które tylko nam towarzyszą.
Z mniej znanych tytułów - pierwszy Alone in the Dark, Ecstatica, Enter The Matrix - tam można grać też kobietą. A z nowszych Hydrophobia, czy Sanctum. Nie ma zbyt wielu kobiet w grach jako głównych bohaterek, więc spokojnie można było zastąpić te wstawki filmowe i te babki, które nam towarzyszą.
Filmik z gameplayu:
http://www.youtube.com/watch?v=NS--Cb3eGKI
Mam nadzieję, że minimapę i te kulki dodające życie będzie można wyłączyć, poza tym to demo wydaje się banalnie proste - w oryginale było kilka poziomów trudności, różniących się ilością przeciwników, oby tu też była możliwość wyboru stopnia utrudnienia gry. Gdzie podziali się tubylcy z oryginału, czemu tu walczymy tylko z robotami?
Dobrze, że w grze nie zmieniła się tylko grafika, a dodali wiele nowych elementów. Nie chodzi mi o ułatwienia, tylko właśnie o nowe postacie, pułapki, zadania. Tego mi brakowało w remaku Another World, który był za krótki i szkoda, że tam nie dodali nowych poziomów.
Wolałbym, żeby przerobili kontynuację tej gry, Fade to Black. Bo o ile Flashback nadal jest grywalny i dzięki świetnej fizyce niewiele mu brakuje do dzisiejszych standardów (nadal działa mi z oryginalnych dyskietek), o tyle przez sequel nie udało mi się przebrnąć przez beznadziejną mechanikę gry.
Nawiasem mówiąc była już kiedyś próba uwspółcześnienia Flashbacka - 3DO wydał wersję na płycie CD z przerywnikami filmowymi w 3D, podczas gdy sama gra nadal była 2D.
http://www.youtube.com/watch?v=f4lOl-hSu3I
Z ciekawości zobaczę - niedawno kupiłem Another World Anniversary, szkoda że tam nie zrobili takiej grafiki jak tu na zdjęciach. Ale raczej nie kupię, skoro mam oryginał - Another Worlda nie miałem :)
2 lata po premierze i nadal kosztuje 129 zł. Musi się bardzo dobrze sprzedawać.
Właśnie kupiłem grę. Napiszcie, czym się różnią te spolszczenia, czy w tym od Techlandu są tylko literówki, czy jakieś poważniejsze błędy i przeinaczenia?
Nie mam konta internetowego, więc kupuję tylko edycje pudełkowe. Obecnie nie warto kupować edycji premierowych - najeżone bugami, niedopracowane i drogie. Zawsze czekam z rok czy dwa, aż stanieją, będą spatchowane i pozbawione bugów. Po co mam się męczyć z niedorobioną wersją premierową, wolę zagrać w pełen produkt. Tak się nadziałem na Wiedźmina 2, który w dniu premiery był bardzo tani, ale miał trochę bugów i niedługo później wyszła edycja rozszerzona. Albo Trine 2, który też kupiłem niedługo po premierze, a teraz jest już wersja pudełkowa z dlc - a tak jak pisałem, nie mam konta internetowego, więc na razie muszę się obejść bez tego dlc. Tak samo nadziałem się też na Gothic 3, którego kupiłem za 120 złotych, niedługo później był już dwa razy tańszy, a grywalny był dopiero dwa lata później.
Oczywiście, jeśli ktoś ma konto internetowe, do dlc dołączane do gry jako np. kolejny rozdział, a nie modyfikujący podstawową zawartość, nie ma dla niego znaczenia, bo sobie je przejdzie po przejściu podstawowej gry. Ale śmieszy mnie, że przed każdą grą są wielkie oczekiwania, a potem płacz na forach, że gra ma tyle bugów, że nie da się grać i radość z kolejnych patchów, recenzje też wytykają głównie te błędy, więc ciężko ocenić właściwą grę. Zamiast się męczyć i z utęsknieniem czekać na kolejne patche, wolę kupić produkt kompletny, w który zagram bez nerwów. Po co mam wydawać grubą kasę na grę, w którą będzie się dało grać dopiero za co najmniej parę miesięcy.
Jeśli chodzi o brak dem - niestety, ale bardzo mi to przeszkadza. Może to nie na rękę twórcom, ale jestem takim człowiekiem, który chce kupić tanio dobry produkt. Kiedyś ściągałem piraty, żeby przetestować grę, ale teraz wolę obejrzeć gameplay na Youtube i poczytać opinie na forach. Niestety, ale teraz prawie wszystkie gry, jeśli nie wszystkie, wychodzą z masą bugów, co początki miało właśnie w czasach niesłynnego Gothica 3. Teraz nie piracę gier, bo po amatorskim gameplayu zwykle można ocenić grę równie dobrze jak demo, ale jeśli wydawca mnie olewa i sprzedaje mi wersję beta, to sorry, ale zarobi na mnie dopiero rok później. Nadal czekam, aż stanieje Portal 2 i nie wiem, czy się doczekam, bo minęło już sporo czasu, a gra nadal kosztuje ponad stówę - widocznie dobrze się sprzedaje. Dlatego też nigdy nie miałem i nie będę miał konsoli, bo po co mi gra dwa razy droższa z brzydszą grafiką. Na exclusivach mi nie zależy, wystarczająco dużo mam gier na PC.
Piractwo zawsze będzie, przykładem jest World Of Goo. Czytałem, że wydano tą grę bez zabezpieczeń i piractwo było bardzo wysokie. Ja ją kupiłem za 20 złotych, bo już premierówka była bardzo tania i pozbawiona bugów. W takie gry warto inwestować, ale jak widać zawsze znajdzie się duża grupa ludzi, którzy spiracą nawet tanią, dobrą grę.
Ktoś pisał, że jeden koleś jako jedyny w gimnazjum ma Diablo 3 - może dlatego, że to gra dla dorosłych? Wiem, jestem naiwny, też jako dzieciak grałem w Diablo 1 i Mortal Kombat, ale może to lepiej.
Kończę, bo trochę się rozpisałem - może mnie zjedziecie za niektóre wypowiedzi, trudno. Nie popieram piractwa, bo tak jak pisałem - dzięki Youtube mamy prawie z każdej gry gameplaye, które dość skutecznie zastępują dema, a w razie dodatkowych pytań można popytać na forach. Ale przez ceny, bugi i dlc wolę poczekać, bo zabugowanej gry nie chciałbym nawet za darmo.
Dzięki, w takim razie chyba to wezmę. Szkoda trochę, że nie ma tej kreskówkowej grafiki, ale trudno.
Dzięki za odpowiedź, ale może podaj jakieś argumenty. Bo ,,jest lepszy i kropka" to trochę za mało.
Najbardziej mnie ciągnie do Book of Unwritten Tales z powodu wyśmiewania schematów, ale brakuje mi tam ręcznie rysowanej grafiki z konkurentów - wiem, że tła są ręcznie rysowane, ale postacie i reszta już nie. Może ktoś jeszcze napisze swoją opinię, może coś o fabule, gdzie jest lepsza, która gra jest lepsza pod względem humoru itp. Z humorystycznych przygodówek mam już Sam & Max Sezon 1 i bardzo mi się podobało. Z kolei z ręcznie rysowaną grafiką mam już Machinarium... Ech, ciężki wybór.
W tej chwili nie mam konta internetowego, więc preferuję wersje pudełkowe.
Zastanawiam się nad kupnem To The Moon - ale że to podobno wyciskacz łez, to chcę też coś wesołego. I tu się zastanawiam, czy lepiej wybrać Deponię (ale chyba poczekam na całą trylogię w jednej paczce), Book of Unwritten Tales, czy The Whispered World?
No dobra, a jak byś to porównał z nowym Max Paynem? Gameplay wydaje się tam ciekawszy ze względu na wyższy poziom trudności i możliwość rzucania się/spowalniania czasu, fabularnie nie wiem.
Może byście jakoś rozbudowali te swoje wypowiedzi? W kółko tylko ,,ale wspaniała gra", ,,najlepsza gra roku", ,,najlepsza gra, w jaką grałem". Co w niej niby jest takiego? Oglądałem filmiki i wygląda to średnio - nie ma żadnych akrobacji oprócz krótkich uników w formie QTE, postać robi wszystko automatycznie, bardzo słaba AI, niski poziom trudności, a ty tylko idziesz i strzelasz, jak w 90% obecnych gier. Fabuła - jedni piszą, że bardzo średnia, inni, że świetna, zdecydujcie się. Trochę się waham między tym a Max Payne 3, który jak na razie wypada o wiele lepiej. Zapowiedzi o survivalu się nie sprawdziły, gra ma bardzo mało wspólnego z poprzednikami, a wy piszecie puste pochwały bez konkretów.
Chciałbym zapytać, jakie wrażenie pozostaje po tej grze? Czy człowiek cieszy się, że motyw śmierci nie jest taki straszny i kończy z uśmiechem, czy raczej prowadzi to do depresji, że życie jest takie do dupy? Raczej szukam w takiej grze pocieszenia, a nie dowalenia.
Rozumiem, że duże puste obszary to krok w stronę realności. Ale pamiętajmy, że to gra komputerowa. Co to za przyjemność przez pół godziny trzymać strzałkę w przód, żeby przejechać z jednego miasta do drugiego? Nawet jeśli miasta będą równie rozległe i będzie w nich masa rzeczy do zrobienia, to dostanie się do nich może się zakończyć totalnym znudzeniem. Już w Gothicu 3 po załatwieniu wszystkiego na pewnym obszarze, jeśli nie znalazło się kamienia teleportacyjnego do jakiegoś miasta, to trzeba było bardzo długo biec przez wyczyszczony obszar, co mnie skutecznie zniechęciło na dalszych etapach gry.
Ambitny Łoś - gram w bardzo różne gry, również w platformowe, jak Raymany i cała seria Prince of Persia. Może faktycznie moim błędem było założenie, że Tomb Raider skupia się na walce i skreślenie tej serii właśnie za kiepską walkę. Choć niezbyt mi się podoba, że stara Lara skacze 3 metry w górę i 5 do przodu, a co ciekawe, widziałem narzekania na to, że w najnowszej części też bardzo daleko skacze - na przykład kolega w poście wyżej :) Może to też wina tego, że po wszystkich Prince of Persiach elementy platformowe nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, jakie zrobiłoby w dniu premiery, ale wtedy miałem 10 lat i brak dostępu do takich gier. Cóż, spróbuję dać pierwszym częściom drugą szansę, olewając walkę.
Nigdy jakoś nie lubiłem Tomb Raidera. Pograłem trochę w 3 pierwsze części, ale ich nie ukończyłem. Dodam, że tu grafika nie ma dla mnie znaczenia, bo nadal gram czasami w gry z początku lat 90-tych. Nie podobało mi się autocelowanie, a elementy platformowe może i były rewolucyjne jak na tamte czasy, ale też mnie nie wciągnęły. Walka - nierealistyczne skoki z backflipami na 3 metry w górę i ciągłe trzymanie klawisza strzału. Przestałem grać w momencie, gdy w jedynce musiałem walczyć z człowiekiem, wszystkie te akrobacje nic nie dawały, bo i tak każdy jego strzał we mnie trafiał, a każdy mój strzał trafiał w niego. Piszecie o trudnych zagadkach, ale walka patrząc po gameplayach wydaje się bardzo prosta, wszyscy tylko skaczą dookoła i nawet na chwilę nie puszczają klawisza strzału. Może nie umiałem w to grać, ale ucieszyłem się, jak zobaczyłem, że w nowej części będzie można samemu celować. Po dość udanym Max Paynie 3 Tomb Raider zapowiadał się bardzo dobrze, niestety widzimy, co z tego wyszło - typowa automatyczna gra. Wycięto nawet te akrobacje. Szkoda, bo zapowiadało się bardzo dobrze. I też nie rozumiem tych zachwytów, ta gra oprócz grafiki nie ma nic ciekawego.
Hyde911
Tak, proszę bardzo :D http://www.clinuvel.com/en/blog/wp-content/uploads/2011/02/Sun-close-up.m2t_snapshot_00.04_2011.02.17_10.35.59.jpg
Mi bardzo brakuje tych akrobacji, wycięli najbardziej charakterystyczny element serii. Zastanawiałem się, czy lepiej kupić Max Payne 3, czy to, ale chyba jednak wolę Maxa.
Gra wygląda nieźle, ale Tomb Raider zawsze słynął z rozbudowanych akrobacji, backflipy wysoko w powietrzu, skomplikowane uniki itp. Tu tego nie ma i przez to robi się z tego taka typowa strzelanka, która z Tomb Raiderem ma niewiele wspólnego. Są jakieś tam proste uniki, ale w porównaniu do tego co było kiedyś, czy choćby do możliwości rzucania się w Max Paynie wygląda to słabo.
Szczerze mówiąc mnie też jedynka jakoś odrzuciła. Uwielbiam pierwsze 3 Raymany, Neverhooda, Longest Journey, Oddworldy, Little Big Adventure, Giants: Citizen Kabuto, ale do tej gry jakoś nie mogę się przekonać. Może to przez brak czytanych dialogów, może przez prostą walkę polegającą na zwykłej klikaninie, sam nie wiem. Też długo nie pograłem, może z godzinę, ale od tamtych gier nie mogłem się oderwać, a ta zupełnie mnie nie wciągnęła.
Dużo złego można o tej grze powiedzieć, ale główny motyw muzyczny jest świetny:
http://www.youtube.com/watch?v=0hDdTtRcQh4
Czy wersja Magicka Collection wyszła w wersji pudełkowej? Podobno zawiera w sobie wszystkie dlc. Nie mam możliwości kupna przez internet w formie cyfrowej, więc poluję na pudełko, ale w Empiku i Media Markcie jakoś nie mogę trafić ani na zwykłą wersję, ani tym bardziej na Collection. Zwykła wersja kiedyś tam była, ale teraz zniknęła i tej pełnej edycji nigdzie nie ma.
Oby tak było. Mam raczej negatywne doświadczenia z otwartymi światami, więc ta konieczność drałowania 40 minut na drugi koniec mapy średnio mi się uśmiecha. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, oby nie było powtórki. Czas produkcji to nie jest do końca wyznacznik, między Gothic 2 a 3 były 4 lata, a nie wyszło wybitnie.
Nigdy nie lubiłem otwartych światów w grach. Przypomina się Gothic 3 z wielkimi pustymi przestrzeniami i paroma prawie identycznymi miastami, w których dostawaliśmy ciągle takie same zadania. Tak wielkiego obszaru, o jakim piszą, nie da się zapchać niczym ciekawym, a nawet jeśli to będzie to bardzo rozrzedzone, zwłaszcza że już za rok chcą to wydać. Czas gry będzie rósł przez jechanie z jednego miasta do drugiego. Nie za bardzo mi się to podoba.
Po zapoznaniu się z demem niestety muszę się zgodzić. Choć lepiej odzwierciedla te problemy ta recenzja:
http://www.destructoid.com/review-omerta-city-of-gangsters-243728.phtml
Czyli gra sprowadza się do czekania, klikania na gangstera, a potem na budynek i wybranie czynności, a potem znowu na czekaniu. Etapy taktyczne wydają się dość ciekawe, choć mnogość opcji jest raczej pozorna, bo nie ma między nimi zbytnich różnic, poza tym wydaje mi się, że więcej w nich losowości, niż taktyki. Wahałem się między Omertą a Xcom, ale chyba zdecyduję się na kupienie Xcom.
Troszkę dziwna ta recenzja. Może przegapiłem, ale o jakie uproszczenia w warstwie ekonomicznej chodzi? Z tego, co piszecie, wydaje się dość rozbudowany.
Jeśli dobrze rozumiem, minusami trybu taktycznego jest grafika i wrogowie pojawiający się nagle za plecami. Czy oni pojawiają się w losowych momentach, czy poprzedza to jakieś ostrzeżenie? Musiałbym sam zagrać, bo nie wydaje mi się to jakąś wielką wadą - jeśli wiemy, gdzie i kiedy się pojawią, to można wybrać dogodną pozycję. Tak samo jak system rozłożenia tur rodem z serii HoMM nie uważam za wadę. Moglibyście też rozwinąć, o co chodzi z tym systemem osłon, bo napisanie ,,System osłon to jakaś nędzna namiastka tego, co prezentuje wspomniany wcześniej XCOM" to trochę za mało. Miałem nadzieję na tą grę i dlatego chciałbym to wiedzieć. Moglibyście też trochę dokładniej porównać system taktyczny do XCOM, bo z recenzji wynika tylko, że jest gorszy, a nie bardzo rozumiem, dlaczego.
Ciekawe, czy poprawili trochę te ,,przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę"? Bardzo mnie to irytowało, czasami wszyscy stali obok siebie, a i tak nie chcieli wyjść z ekranu. Druga irytująca rzecz to mało dokładne informacje o położeniu zleceniodawcy zadania, na przykład jak wykonałem dla kogoś zadanie, to potem nie mogłem znaleźć osoby, która mi to zleciła :D Musiałem rysować własne mapy. Pamiętam, jak się ucieszyłem, że w dwójce można dodawać własne znaczniki na mapach.
Mi grafika ani trochę nie przeszkadza, ale te ,,Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę" potrafi doprowadzić do szału. Czasami wszyscy stoją obok siebie, a i tak nie chcą wyjść z ekranu, trzeba po kilka razy naciskać i słuchać tego tekstu. Ale tak jak piszę, wychowałem się na starych grach i co jakiś czas chętnie do nich wracam, dlatego wolę grać zgodnie z oryginalną grafiką, nie przepadam za takimi reedycjami.
Chętnie bym zagrał w Tormenta, ale nie lubię czytać tekstu z ekranu, wolałbym kupić książkę z fabułą tej gry, niż czytać taką masę tekstu z monitora.
No to prawda, ale akurat ja nie lubię multi w fps-ach. Poza tym wolę umówić się ze znajomymi na sesję multi w takiej Fifie, czy jakiejś stratefii, niż szukać przypadkowych osób, wtedy można pograć w dowolną grę w multi niezależnie od jej daty.
Heh, macie problemy :) Ja zawsze czekam rok czy dwa po premierze, aż: a) załatają grę, bo 99% gier w dniu premiery roi się od bugów, b) będzie 3-4 razy tańsza, c) będzie od razu z dodatkami, więc cena będzie jeszcze niższa. Nie muszę lecieć za modą i mieć każdą grę w dniu premiery, tylko dlatego, że jest nowa. W ten sposób niedawno kupiłem Fifę 12 za 35 złotych, a nie za premierowe 150.
Nieźle, ale dziewczyna ma za małe oczy i inne ułożenie brwi, usta też są trochę inaczej pomalowane - na artworku nie są takie pełne, tylko pomalowane bardziej na środku, a krawędzie nie.
Nie rozumiem osób, które co roku kupują kolejną część Fify za ponad 100 zł. Ja długo czekałem na taką część, która mnie w pełni zadowoli, brakowało mi tylko systemu zderzeń (w poprzednie części jechałem na demach), który pojawił się w dwunastce i traf chciał, że trafiłem w Carrefourze na super promocję, kupując Fifa 12 za 34 złote (mam zdjęcie, jakby ktoś nie wierzył). I jestem usatysfakcjonowany, nie zamierzam kupować ani poprzednich, ani kolejnych części, bo to mi w pełni wystarcza.
Czy jest jakaś szansa na wydanie w jakiejś kolekcji Portala 1 i 2 razem w wersji pudełkowej? Half-Life'a tak nie wydali, dlatego pytam.
Fajnie, że coś takiego udostępnili. Niestety seria, która była z założenia prosta w obsłudze, stała się zbyt prosta. Zbieranie przedmiotów, leczenie, układanie rzeczy w ekwipunku, ilość zwojów identyfikacji i portali miejskich, nawet statystyki do zbroi i broni - tego wszystkiego już nie ma, bo wszystko robi się samo. Diablo 1 miało genialny klimat i czuć dreszczyk emocji, a wspaniała muzyka potęgowała to. Fabuła była prosta, ale instrukcję, zawierającą część fabuły, czytało się bardzo przyjemnie. Dwójka straciła sporo na klimacie, ale nadrabiała świetnymi filmikami. Rozgrywka stała się nudnawa i pod koniec zmuszałem się do gry. Wprowadzono idiotyczny system stopniowania poziomu trudności, więc żeby zacząć się dobrze bawić, trzeba przejść grę kilka razy - tylko że ja po pierwszym razie miałem dość. Instrukcję nadal czytało się przyjemnie. Trójka - tak jak piszę, zbyt uproszczona. Wrócił częściowo klimat jedynki, jeśli chodzi o otoczenie, ale gra jest prosta i polega tylko i wyłącznie na najeżdżaniu kursorem na potworki. Fabuła jest niezła, podobają mi się liczne nawiązania do Diablo 1, ale tak jak pisze Asmodeusz - denerwują te odzywki, jaki to mój przeciwnik jest potężny i niepokonany, a po chwili leży trupem. Niestety, zachowane zostało kretyńskie stopniowanie poziomów trudności, więc w tej chwili ta gra jest tak prosta, że po 15 minutach ziewam z nudów. Ta gra byłaby fajna jako książka (bo dzienniki czyta się naprawdę fajnie, tak jak instrukcje do poprzednich części), albo gdybym nie miał poprzednich części, bo nie warto wydawać 200 zł tylko po to, żeby sobie poklikać, skoro dokładnie to samo mam w dwójce. Fajna fizyka, a grafika ma fajny styl, ale razi małą ilością detali. Gra ma bardzo małe wymagania i choć początkowo na siłę ustawiła mi prawie najniższe ustawienia, to na najwyższych śmiga bez problemów. Mimo to - nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Muzyka zawodzi na całej linii - nawet na najwyższej głośności ledwo co ją słychać, jakieś monotonne brzdąkanie. Jak się to porówna do muzyki z podziemi D1, to naprawdę wypada to bardzo słabo.
Moim zdaniem na obu zdjęciach są dwie różne osoby. Dzieciak się nie postarzał, to po prostu inny dzieciak w innych czasach. Autor chciał pokazać, jak zmienił się sposób życia dzieci. Albo inaczej - to jest ta sama osoba, ale urodzona 20 lat później, czyli autor pokazał, jakby ten dzieciak żył w tych dwóch wersjach czasowych :D Powinien cofnąć czas bardziej, do lat 80-tych, bo w latach 90-tych już się sporo grało. Komiks niestety dość prawdziwy - niby jest lepsze boisko, lepsze bramki, ale co z tego, jak młodzież z tego nie korzysta. Na szczęście nie wszyscy, nie można uogólniać.
Relax13 - wiesz, jeśli te dłubanie w samochodzie to jego praca, to w porządku - łączy przyjemne z pożytecznym. Ale jeśli pracuje 8 godzin, a potem jeszcze 12 grzebie w tym samochodzie, dodać jeszcze z godzinę na codzienne czynności, to zostaje 3 godziny na sen i to chyba już nie jest normalne. Podobnie z komputerem, choć ciężko powiedzieć, gdzie kończy się normalne siedzenie, a gdzie zaczyna nałóg.
Co mnie najbardziej wkurza i zastanawia, to jakim cudem ci, co tak długo siedzą przed kompem, często mają idealny wzrok, a ja siedzę stosunkowo niewiele i muszę nosić okulary :(
No to prawda, to jest odwracanie uwagi od innych, większych problemów. Ale szczerze mówiąc nie wiem, czy chciałbym, żeby moje dziecko urodziło się w tych czasach. Ale wiadomo, że w naszym kraju jest wiele znacznie poważniejszych problemów.
A jeszcze dodam jedną rzecz - zawsze miałem głowę pełną pomysłów, różnica polega na tym, że w dzieciństwie te pomysły chętnie podchwytywali wszyscy dookoła, a teraz zostałem z tym sam. Nawet wystarczy porównać czasy liceum do dzisiejszych - wtedy pełno było wygłupów i śmiechu, a kilka tygodni temu miałem spotkanie klasowe licealne - pierwsze spotkanie po pięciu latach - i oczywiście była to posiadówa, ograniczająca się do picia i pytania ,,co u ciebie?" Znikła gdzieś ta spontaniczność i radość. Tak jak pisze Relax13 - jest masa fajnych rzeczy, które można robić, chlanie i granie to nie jest jedyna alternatywa. Takie myślenie ogranicza radość życia tylko do nałogów - albo uzależnię się od gier, albo od narkotyków, czy alkoholu. A tymczasem nawet bez znajomych jest wiele takich zajęć. Zgadzam się z tobą całkowicie, mamy podobne zdanie - internet i gry dają teraz zbyt wiele możliwości, przez co ludziom nie chce się szukać alternatyw. Brakuje mi czasów, kiedy grało się w kilka osób na jednym komputerze. Teraz gra się przez internet, a to już nie to samo.
,,po 1 nie mam roweru i co za tym idzie musiałbym wydać kasę na jego zakup"
Rozśmieszyłeś mnie do łez :D Ty i Stereo macie podobny sposób myślenia. Nie masz na rower, ale masz na gry i internet? Prąd też kosztuje. Takie argumenty nie świadczą o was dobrze.
Nie wiem, w jakiej grupie wiekowej jesteście, bo piszecie tak, jakbyście nie chodzili do szkoły ani pracy, ale mam nadzieję, że wyrośniecie z takiego myślenia. Ja też lubię pograć (zawsze lubiłem i to się nie zmieniło) i posiedzieć w necie (uwierzycie, że pamiętam czasy, kiedy go nie było?), ale bez przesady. Zamiast oglądać zdjęcia z wieżą Eiffela może lepiej zobaczyć ją na żywo? Ale nikomu nie narzucam, róbcie, co chcecie. Ale nikt mi nie wmówi, że ograniczanie swojego życia do tylko jednego zajęcia to nie jest jego marnowanie, bo życie to nie tylko nałogi. Żebyście mnie nie zjechali (co pewnie i tak się stanie), napiszę jeszcze raz - róbcie, co chcecie, każdy ma jakieś swoje hobby, ale niektóre argumenty podawane tutaj są naprawdę przerażające - ,,ojej, nie mam kasy na nic, więc muszę grać, bo co innego robić?" albo: ,,wszystko jest za drogie lub bez sensu, poza tym lepiej grać niż chlać i ćpać". Wybaczcie, ale jak widzę takie teksty, to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Jeśli ktoś lubi tylko grać i nic innego nie robić, to ok - proszę bardzo, Ale musi to być świadomy wybór, ze znajomością innych możliwości spędzania wolnego czasu. Bo jak widzę, niektórzy takiej znajomości nie wykazują.
Pozdrawiam NORMALNYCH graczy i internautów.
Pod pewnymi względami zgodzę się z wami, ale nie we wszystkim. Piszecie na przykład o grze w piłkę - ja bym bardzo chętnie pograł, tylko że nie mam z kim. Rozrywki ,,normalnych" dorosłych ograniczają się do tak zwanych posiadówek, czyli - siedzimy, gadamy, pijemy, palimy. Niestety ciężko jest kogokolwiek namówić na inną formę spotkania - od miesiąca na przykład namawiam siostrę cioteczną, mieszkającą kilka domów dalej, na wspólne bieganie, a ona ciągle odkłada to na później - a to za zimno, a to za gorąco. Nawet w głupie szachy nikomu się nie chce pograć. Ja wolę aktywnie spędzać czas, ale nie mam z kim - więc spędzam go sam. Trochę przed kompem, trochę na powietrzu. Dlatego z tego, co napisał Stereo: ,,pograć w piłkę, gdzie? z kim? po co?" zgodzę się tylko z jednym - z kim? Niestety jestem jedyną chętną osobą. Ja osobiście spędzam przed kompem dwie godziny dziennie, mimo, że praktycznie z nikim się nie widuję, bo nie mogę znaleźć z nikim wspólnego języka, czy wspólnych zainteresowań. Nie przeszkadza mi to jednak spędzać czas poza komputerem. Nigdy się nie nudzę i potrafię zorganizować sobie czas na wiele sposobów. Może i moje hobby są dość nietypowe - na przykład nagrywanie muzyki w stylu multitrack (coś w rodzaju Audiofeels) ale tylko dla siebie, bez wrzucania do internetu, sport z elementami parkouru, czy tworzenie figurek, zabawa z psem, rysowanie komiksów, czytanie, telewizja i wiele innych DARMOWYCH, jak to wskazał Stereo, rzeczy (tak jakby internet, prąd, światło i gry były darmowe). Szkoda, że nie mam z kim dzielić tych pasji. W przyszłym miesiącu idę do pracy po studiach, więc będę więcej czasu spędzał poza domem. I owszem, mi też na wiele rzeczy szkoda pieniędzy - na przykład nie chodzę do kina, wolę poczekać, aż ten film będzie w telewizji. Ale nie można popadać w skrajność. Stereo - wybacz, ale chyba masz faktycznie problem. Jeśli nie widzisz świata poza komputerem i wszystko jest dla ciebie ,,za drogie" albo bezsensowne, to to nie jest normalne. Jeśli pytasz, ,,po co" grać w piłkę, to dalsza rozmowa z tobą nie ma sensu. Ciekawe, z czego się utrzymujesz, jeśli praca to dla ciebie też rzecz niewarta uwagi. No sory, ale jeśli nie umiesz sobie zorganizować zajęcia poza komputerem, to może spytaj rodziców, co robili w czasach, kiedy komputerów jeszcze nie było. Gwarantuję, że było co robić.
PS Oczywiście, nie siedzę całkiem sam. Mieszkam z ojcem, dwaj bracia mieszkają niedaleko, więc wpadają co jakiś czas. Reszta kontaktów to tylko nieużywana lista znajomych na Facebooku.
Oczywiście, niech każdy robi to, co chce - jeśli siedzenie przed kompem daje mu największą radość, to niech to robi. Ale jeśli robi to, bo nie potrafi zrobić czegokolwiek innego i nie widzi nic dookoła, to już nie uważam tego za normalne. Może moje życie też nie jest całkiem normalne, ale komputer jest dla mnie tylko jedną z wielu rozrywek, a nie jedyną. I jakoś żadnych nałogów nie mam.
Niestety, moim zdaniem internet daje zbyt wiele możliwości. Przez to, że można porozmawiać przez GG, dowiedzieć się wszystkiego, czy pograć przez internet, nikomu już nie chce się ruszyć dupy, żeby kogoś odwiedzić. Szczerze mówiąc wolałbym żyć w latach 80-tych, kiedy jeszcze takich możliwości nie było, bo wtedy życie było ciekawsze.
Dodam jeszcze, że nie kupuję gry w dniu premiery głównie ze względu na bugi, a nie cenę, czy dlc. Trudno nie zauważyć, że w 99% gier obecnie wydawanych są koszmarne bugi uniemożliwiające normalną grę. Sory, ale jeśli twórca mnie nie szanuje, to ja nie szanuję jego i mam w dupie, że na tym traci. Po co mam się denerwować zabugowanym bublem? Wolę poczekać, aż gra zostanie spatchowana, a cena spadnie kilkukrotnie. A że po drodze dzięki temu trafiają się dlc i dodatki, które dzięki obniżeniu ceny stają się darmowe, to dodatkowy argument. Niektórzy próbują bronić producentów, że tacy biedni, bez kasy, że musimy przymknąć oko. To przywołam tak popularną w tym temacie analogię o samochodach. Wyobraźmy sobie, że jestem sprzedawcą samochodów i sprzedaję ,,zabugowany" samochód, który jedzie 10 na godzinę, co chwilę się zatrzymuje i pali 50 litrów. Klientowi mówię, żeby poczekał pół roku, bo to jest nowy model i na pewno go ulepszymy, jak wgramy mu nowe oprogramowanie. Oczywiście klient o tych wszystkich wadach dowiaduje się już po kupnie, bo napalił się na kupienie nowego modelu w dniu premiery. Będzie wyrozumiały? Raczej wątpię.
,,Jezeli uznajesz, ze owo "additional content" jest niezbedne do pelnego cieszenia sie gra to po prostu dodaj cene owego "additional content" do ceny podstawowej gry i zastanow sie czy warto."
Nie warto. Wolę kupić grę, która umożliwia tworzenie dodatkowych przygód przez fanów, np Portal, czy seria Heroes. Po co mam płacić za jeden dodatek od twórców, skoro mogę mieć tysiące darmowych i nierzadko znacznie lepszych? Do tego dochodzą fanowskie mody, takie jak WOG do HOM&M3, które znacznie ulepsza grę. A jeśli już jakaś gra szczególnie mnie interesuje i wiem, że będą do niej płatne dlc, to wolę poczekać rok lub dwa i kupić kompletną edycję za 1/4 ceny, albo nawet znacznie niższą cenę. Przykład? Seria Drakensang. Pierwsza część w dniu premiery - 99,90 zł, 2008 rok. Druga część - 119,90 zł, 2010 rok. Dodatek do dwójki - 59,90 zł, 2010 rok. Razem 297,70 zł. A ja kupiłem Drakensang Dragon Edition ze wszystkimi wymienionymi częściami za, uwaga, 24,90 zł. Ponad 10 razy taniej. Wersja pudełkowa parę dni temu w Media Markcie. Nie ma tu co prawda dlc, ale polega to na tym samym - wystarczy spojrzeć na nowego Deus Exa, który teraz już ma dołączone dlc na płycie w cenie gry. Ale jeśli ktoś koniecznie MUSI mieć zabugowaną, niepełną grę w dniu premiery, to powodzenia życzę. Dzięki takim osobom jak Komenty będzie coraz mniej podstawowej gry, a coraz więcej dlc. Tak jak Simsy, gdzie za całą grę z dodatkami trzeba zapłacić 600 zł, albo i więcej. Warto, Komenty? Myślę, że nie.
,,Gra praktycznie zmusza do nauki na pamięć przyporządkowania klawiszy do przycisków znajdujących się na padzie do Xboksa 360 – każdy tutorial przygotowany został właśnie z myślą o posiadaczach kontrolera dedykowanego urządzeniu Microsoftu. Wszystkie porady i animacje przycisków wspomagających nasze zmagania na olimpijskich arenach, zamiast spełniać swoją rolę, tak naprawdę mieszają nam w głowach – nierzadko bowiem zdarza się, że patrząc na wskazówki mimowolnie wybieramy niewłaściwą akcję, zastanawiając się, czy ruch prawego analoga to dla pecetowców wciśnięcie strzałki, czy też może konieczność skorzystania z myszy. "
Strasznie mnie to wkurza w Fifie. Wiem, że mało kto gra w to na klawiaturze, ale nawet jak gram na padzie, to tam mam cyfry zamiast tych X, O itp, więc naprawdę ciężko się połapać.
Co do tej gry - tragedii nie ma. Sterowanie wydaje się nieźle przemyślane, a grafika bardzo dobra. Jedynie tenis stołowy wydaje się trochę zwalony i animacja podczas biegu jest trochę dziwna, ale poza tym nie jest źle. Choć osobiście za takimi grami nie przepadam.
Stereo - jaka zachodnia cena? Oba Wiedźminy były niesamowicie tanie w dniu premiery, zwłaszcza w stosunku do ilości fizycznych dodatków. Prawie wszystkie gry są dwa razy droższe, a oferują tylko pudełko z płytą bez instrukcji.
Z tym, że W2 w dniu premiery był dość zabugowany i kiepsko zoptymalizowany, to się zgodzę, bo faktycznie kolejne patche sporo dały. Ale i tak w porównaniu do większości nowych rpg tutaj ilość bugów była znikoma.
Nie zgodzę się też, że wynik sprzedaży powinien liczyć się tylko w pierwszym roku sprzedaży. Teraz prawie wszyscy twórcy sprzedają nam betę zamiast pełnej gry za wysoką cenę, potem jeszcze robią do tego dodatki i dlc. Dlatego ja teraz kupuję gry co najmniej rok po premierze, albo i więcej, bo wtedy są dużo tańsze, dużo pełniejsze i dużo bardziej dopracowane. Akurat to dotknęło niestety też Wiedźmina 2, ale nie w takim stopniu, jak większość nowych rpg.
Aha, zapomniałem wspomnieć, że bardzo dobrze prezentuje się system obrażeń. Nie wiem, czy zadrapania pojawiają się w losowym miejscu, czy dokładnie w miejscu trafienia, ale wygląda to bardzo dobrze. Dziwne, że w recenzji o tym nie wspomnieli. Denerwuje mnie za to popularny w nowych grach brak paska życia i pulsowanie ekranu na czerwono, gdy jest z nami źle.
Fajne jest też przyczepianie się do ruchomych obiektów, jak helikoptery. W trójce mi tego brakowało.
Grałem w większość gier o pająku i jak dla mnie najlepsza jest gra oparta o fabułę trzeciego filmu. W Ultimate podobła mi się grafika, ale walka była strasznie toporna i jakby spóźniona o parę lat. W tych nowszych walka z kolei przypominała mi Dragon Balla, co mi się też nie podobało - przesadzenie z kolei w drugą stronę. W trójce jest świetny system walki, sprawiający masę frajdy i świetnie zrealizowane poruszanie się po pajęczynie. Tam walki z bossami też nie były na najwyższym poziomie, ale system walki podobał mi się znacznie bardziej niż w Amazing. W tą grę nie grałem, widziałem tylko filmiki, więc ograniczę się do wrażeń z tego, co widziałem - poruszanie po pajęczynie jest gorsze. Przeskakiwanie animacji pomiędzy wypuszczaniem kolejnych nici jest płynniejsze niż w trójce, ale mam wrażenie, że fizyka ruchu jest gorsza, poza tym Spidey przyczepia pajęczynę do nieba, a nie do budynków. Nie widziałem też, żeby ktoś wypuszczał dwie nici naraz - jeśli się nie da, to duży minus, bo w trójce fizyka lotu była świetnie zrealizowana i to, gdzie się przyczepimy i czy jedną nicią, czy dwiema miało bardzo duże znaczenie. System walki też średnio mi się podoba, bo jest wyraźnie zerżnięty z nowego Batmana, a tam szczerze mówiąc też mnie nie zachwycił, choć wiem, że wielu osobom się podoba. Brakuje mi też QTE, które w trójce było naprawdę bardzo dobre i rozbudowane. Mam też wrażenie, że trójka była nieco bardziej swobodna w graniu, podczas gdy w Amazing mam wrażenie pewnego oskryptowania i zautomatyzowania. Co wygląda lepiej w Amazing niż w trójce? Na pewno grafika. W trójce grafika była przeciętna, a wymagania były kosmiczne. Tutaj tekstury są znacznie bardziej szczegółowe. Podoba mi się też możliwość patrzenia z oczu bohatera - dzięki temu można dokładnie określić, w które miejsce chcemy przyczepić pajęczynę. W trójce można się było tak rozglądać w trybie robienia zdjęć, ale nie dawało to żadnych korzyści. Na plus też walka z robotem, która robi dobre wrażenie. Co do minigierek się nie wypowiadam, bo nie wiem, czy w Amazing jakieś istnieją - w trójce były naprawdę trudne. Ogólnie, obie części mają swoje wady i zalety - w trójce wadami były zbyt wysokie wymagania w stosunku do grafiki, czasami rwanie animacji podczas wystrzelania kolejnej nici i pod koniec gry wkradająca się nuda - więc pewnie każda znajdzie swoich zwolenników i przeciwników.
Ciągle widziałem ten sam schemat, powtarzający się w większości meczów - jedna strona świetnie rozgrywa pierwszą połowę, non stop atakuje, ale ani razu nie trafia. W drugiej połowie to druga strona zaczyna atakować i bardzo szybko zdobywa gola. Bardzo często widziałem takie odwrócenie ról.
Co do samego Euro w Polsce - było dużo lepiej, niż można by się było spodziewać. Zawiedliśmy na meczach, ale nie zawiedliśmy w przygotowaniach.
Nie bardzo rozumiem zarzutu ,,Atmosfera przed meczem Polska – Czechy i po nim" - kibice na chłodno i spokojnie ocenili grę naszej reprezentacji, dali im wsparcie do końca, tak samo jak kibice Irlandii. Gdyby zrobili rozróbę i pobili Czechów, zamiast z nimi świętować, to byście byli zadowoleni?
Ja nie bardzo rozumiem osoby, które piszą w stylu - ,,gra ma bardzo dużo wad, te minusy mi bardzo przeszkadzają, ale i tak kupię!". Blizzard nie obchodzi, czy gra wam się spodoba, tylko czy ją kupicie. A jeśli kupicie ją mimo tych wad, to nie oczekujcie, że następne produkcje będą ich pozbawione. Mi się ta gra nie podoba w porównaniu do poprzednich części, więc jej nie kupię, proste. Za równy bezsens uważam kupowanie ubogich, drogich i zabugowanych gier w dniu premiery. Lepiej poczekać z rok i mieć produkt bogatszy w dodatki i dlc, bez bugów i tańszy, ale jak kto woli.
Najbardziej nie podoba mi się sztuczne wydłużanie gry przez durne stopniowanie poziomu trudności. Żeby dojść do prawdziwej gry, trzeba przejść grę ze 4 razy. Potem kolejną klasą kolejne 4 razy itd. Nuuuuuda.
W D3 nie grałem, bo nie mam jak, a nie będę wydawał kasy, żeby sprawdzić, czy gra mi się podoba. Ja wolę oceniać gry przed kupnem, a nie po. A gdy nie ma dema, nie kupuję gry.
Co do recenzji - ciekawe, że większość opinii zupełnie rozmija się z argumentami recenzenta. Recenzent: ,,To, co najbardziej rzuca się w oczy podczas przygody z Diablo, to jego złożony charakter. " Tymczasem na forum narzekają na monotonię i nudę.
Nawiasem mówiąc, ta recenzja jest zbyt optymistyczna. Co zdanie padają wyrażenia typu ,,doskonały", ,,mistrzowski", ,,niesamowity", ,,wyśmienity", ,,kapitalny", ,,zaskakujący", ,,masa frajdy". Trochę rzuca się to w oczy i mam wrażenie, że recenzja jest napisana pod wpływem emocji i nagłego podekscytowania, przez co jest mało obiektywna. Dowodem na to jest jedno ze zdań: ,,Diablo III podoba mi się tak bardzo, że mam duże problemy z dostrzeżeniem jego „słabych stron”. ".
To, co mi się najbardziej nie podoba, to te poziomy trudności. Żeby dojść do naprawdę wymagającego trybu gry, muszę się przebijać kilka razy przez niższe, proste poziomy trudności. Ile razy można przechodzić to samo? Diablo 2 znudziło mi się po pierwszym przejściu, tak że nie miałem ochoty na wyższe poziomy trudności. Co z tego, że byłyby trudniejsze, skoro musiałbym przechodzić znowu całą grę od początku? Czemu nie mogli dać wyboru poziomu już na samym początku, tak jak to było w Diablo1 - Hellfire? To mi się najbardziej nie podoba, że aby naprawdę zacząć się bawić, to muszę ziewać z nudów na niższych poziomach.
Co do idealizowania D2 - tamta część miała genialne filmy przerywnikowe, ale cała reszta była średnia. Dynamiczna, ale jednocześnie nudnawa. Zdecydowanie wolę wspaniałą muzykę z D1 i jej powolność.
Czyli śmierć wygląda mniej więcej tak samo, jak w pierwszym Diablo? To dobrze, bo rozwiązanie z dwójki uważam za idiotyczne. I nawet lepiej, bo tam kary żadnej nie było, chyba że ostatni zapis był daleko :D Tylko czy ten ,,najbliższy punkt zapamiętania gry" to ostatni zapis, czy jakiś punkt nawigacyjny?
I zgadzam się, że pokazywanie ostatniego bossa w recenzji to żenada. Zwykle recenzje pisze się tak, żeby nie zdradzać dalszego ciągu fabuły. Tak samo jak pokazywanie w tytule newsa i obrazku pod nim, jak wygląda SEKRETNY poziom.
Co do tych dwóch easter-eggów, to ciekawe, jak one wyglądały w oryginale? Tam też był easter-egg odnośnie jakiegoś amerykańskiego śmiesznego wydarzenia, czy to tylko pomysł naszych tłumaczy?
I oczywiście popieram oburzonych. Dawanie porad, jak dojść do sekretnego poziomu, a pokazywanie, jak on wygląda, to dwie różne rzeczy. Tak samo jak zdradzanie ,,sekretu" w treści tytułu, a w treści samego artykułu. Zresztą nie po to nazywa się ,,sekretny", żeby dzień po premierze gry już go wszyscy znali. Obecna forma tytułu niewiele zmienia, bo po obrazku już widać, co ten poziom zawiera.
,,wszystkie serwisy o tym trąbią wiec trzeba być odciętym od świata, by się tego nie dowiedzieć."
Nie obchodzi mnie, co trąbią inne serwisy. Korzystam tylko z tego odnośnie gier, a nie spędzam dnia na porównywaniu tych samych informacji na różnych stronach.
I jeszcze jedno pytanie - w D2 gra zapisywała, jak zmieniła się nasza postać, jakie wykonała questy i jakie odblokowała punkty nawigacyjne, ale nie zapamiętywała, gdzie wyrzuciliśmy jaki przedmiot i jakie potwory zabiliśmy. Dlatego po ponownym włączeniu wszystkie wyrzucone przedmioty wyparowywały, potwory się odradzały, a nasze zwłoki magicznie pojawiały się na środku miasta. Nieważne, gdzie skończyliśmy, i tak po ponownym uruchomieniu pojawialiśmy się w mieście. Kiedyś przez ten system spowodowałem błąd w grze, uniemożliwiający mi jej przejście - mianowicie wyrzuciłem gdzieś jakiś ważny przedmiot z zadania, bo nie miałem miejsca w plecaku i miałem później po to wrócić, zapomniałem o tym i wyłączyłem grę (to była chyba Laska Horadrimów). Przedmiotu nie dało się odzyskać i musiałem zaczynać od nowa. Czy tutaj wygląda to tak samo?
Jestem ciekaw, jak tutaj rozwiązano ,,umieranie"? Tak jak w D1, że zaczynasz od ostatniego zapisu, tak jak w D2, że wracasz do miasta i musisz znaleźć swoje własne ciało (swoją drogą chory pomysł, znacznie upraszczający grę - bo po co się męczyć, nawet jak zginę, to nic się nie stanie), czy jeszcze jakoś inaczej?
Ten obrazek i tak sporo mówi, więc lepiej by było wstawić znak zapytania zamiast niego.
Patrząc po filmikach na Youtube, nie jestem zbyt zachwycony. Pierwsze Diablo było mroczne, powolne, z genialną, ciężką muzyką i świetnym klimatem. Trójka jest pełna dynamiki, rozbłysków czarów, biegania. Kiedyś potwór nie musiał być ogromny, miotać dookoła światełkami, biegać z prędkością światła i wydzierać się na całe gardło. Już Diablo 2 mi nie przypadło do gustu przez te porypane świecenie na zielono od zatrucia, czy innych tego typu rzeczy, niepotrzebna dynamika, brak klimatu i tej świetnej muzyki. Dlatego ta gra z czasem się nudziła i tutaj pewnie jest podobnie - wymyślanie tryliona umiejętności nie zastąpi tego, co sprawia, że do dziś chętnie wracam do pierwszego Diablo. Teraz klimat trochę wrócił, ale te miotanie w pizdu kolorowych światełek to już nie jest to Diablo, co kiedyś. Patrząc na Youtubie na walkę ze słynnym Rzeźnikiem też nie jest to to, czego oczekiwałem. Przypomnijcie sobie pierwsze spotkanie z nim w Diablo 1 - idziecie powoli mrocznym podziemiem, w tle dudni ciężka muzyka, otwieracie drzwi, nie wiedząc, co jest w środku - a tam zakrwawiony pokój pełen martwych ciał wbitych na pale i wita was demon z tasakiem i mrocznym ,,Ahh, fresh meat!". Trudny jak diabli nawet na najniższym poziomie trudności, goni was i macha tym tasakiem. A teraz w D3 co? Gigantyczny Rzeźnik, 3 razy większy niż w jedynce nawala gigantycznym tasakiem w jakąś bramę - widzimy go od razu, więc nie ma tego szoku, który był w jedynce, miejsce walki też bez porównania z tym z jedynki. Brama w końcu się otwiera, Rzeźnik wychodzi i drze mordę na całe gardło, a brzuch mu się świeci na czerwono - lol. Zaczyna się walka - czasem pojawia się słynne ,,Fresh meat", ale padają też głupawe teksty typu ,,Mięso zombie dobre, mięso ludzi lepsze!". Brzmi to dość głupio. Tasak taki wielki, że jedno machnięcie zmiotłoby kilku ludzi z powierzchni ziemi, ale gdzie tam, parę czarów i nic nam nie zrobi. Strzela harpunem jak Scorpion z Mortal Kombat, porusza się z prędkością światła, co nijak nie pasuje do jego wielkiego cielska. Taktyka na niego znana z setek innych gier - czekać, aż ruszy pędem, walnie w ścianę i będzie stał zamroczony, a my walimy go w plecy. W międzyczasie nawalamy trylionem czarów. Odniosłem wrażenie, że walka jest banalnie prosta, Rzeźnik biega po całej arenie i nic nie może zrobić.
Kolejny minus. W Diablo 1 z Hellfire mogliśmy wybrać poziom trudności od razu. Diablo 2 było tak banalnie proste, że można było usnąć z nudów, a wyższy poziom trudności dostępny był dopiero po przejściu całej gry - tyle, że gra była bardzo długa i po prostu już mi się nie chciało. Widzę, że tutaj zastosowali ten sam, kretyński system - przejdź całą grę na poziomie trudności dla idiotów, żeby potem móc zagrać na wyższym.
Fajnie, że wygląd podziemi wrócił wyglądem do tego z Diablo 1. Fajnie, że gra jest bardziej rozbudowana i ma więcej możliwości, niż tylko machanie mieczem. Fajnie, że fabuła jest bardziej rozbudowana. Szkoda, że gra zrobiła się bardziej dziecinna, nie ma już zakrawionych ciał wbitych na pale, czy odwróconych płonących krzyży. Szkoda, że muzyka jest dość kiepska. Szkoda, że aby zagrać na wyższym poziomie trudności, najpierw trzeba przeklikać ten najprostszy. Denerwuje mnie też, że gigantyczne bronie potworów zadają minimalne obrażenia, chociaż po jednym machnięciu nie powinien zostać po człowieku nawet ślad. I szkoda, że zamiast w klimat poszli w widowiskowość - naprawdę bym wolał, żeby ta gra była spokojniejsza. Może i jest lepsza niż Diablo 2, ale gorsza od D1 - choć plusami jest lepsza fabuła (przynajmniej z tego, co słyszałem, bo za bardzo jej nie znam - w D1 większość fabuły była zapisana w instrukcji do gry, a nie w samej grze) i większy wybór umiejętności. Wiem, że po filmach, bez zagrania nie powinno się oceniać gry - dlatego nigdzie nie napisałem, że gra jest beznadziejna, opisałem tylko swoje wrażenia. Diablo 3 wygląda na złoty środek pomiędzy D1, a D2, ale na D2 tak się wynudziłem, że raczej sobie odpuszczę. Diablo 1 było horrorem, a D3 jest raczej grą fantasy.
b4r4n
To tak jak narzekanie w wielu grach, że za wcześnie zdobywają zbyt dobrą broń i zbroję, podczas gdy dookoła jest masa słabszych. A przecież jeśli komuś jest za łatwo w tej wypasionej zbroi, to niech sobie założy słabszą, kto mu zabrania? Tak samo tutaj, są ataki trudniejsze i łatwiejsze, więc jak jest zbyt łatwo, to nie używaj tych łatwiejszych. Dla mnie to proste jak budowa cepa.
Dziwi mnie taka tendencja w recenzjach slasherów - z jednej strony narzekają, że walka jest zbyt łatwa, bo sprowadza się do nawalania w dwa przyciski. A z drugiej strony narzekają, że skuteczność pozostałych broni i ataków jest tak mała, że nie warto ich używać. A czy nikomu nie przychodzi do głowy, że dzięki temu każdy sam może wybrać dla siebie stopień trudności walki? Łatwe mashowanie albo trudniejsze, mniej skuteczne ataki? Takie zarzuty ciągle się powtarzają w recenzjach i nie bardzo je rozumiem. Jakby wywalili możliwość ,,mashowania" i zostawili tylko te trudniejsze, to recenzent byłby pewnie zadowolony, tyle że nikt mu nie każe tego używać.
Co do ,,niezbyt wyszukanej fabuły" to się nie zgodzę, bo większość fabuły zawarta była w instrukcji do gry. Z samej gry dowiadywaliśmy się tylko tyle, że miasto opanował demon, którego mamy zniszczyć. W instrukcji jest historia trzech braci i ich ujarzmienia przez zakon, wraz z rozwiniętym wątkiem króla Leorica i Albrechta. Kto miał tylko pirata, ten dużo tracił.
Fakt, że rozgrywka w D1 była prosta jak drut, ale siłą tej gry był klimat. Grafika, a przede wszystkim genialna muzyka potęgowały te wrażenie. Hellfire było pod tym względem znacznie gorsze, a D2 już całkiem pod tym względem leży i nie rozumiem jego popularności. Najlepsze, co było w D2, to filmiki - one były kapitalnie wykonane i zawsze robiły na mnie wielkie wrażenie. Ale dodanie biegania i jasnych, otwartych powierzchni oraz taka sobie muzyka bardzo osłabiły tą grę. W D2 nie podoba mi się też to, że wycinamy hordy słabych potworów, podczas gdy w D1 potworów było mniej, ale były silniejsze. W dwójce nie było takich scen, jak pierwsze spotkanie z rzeźnikiem w D1, nie było tego strachu i ponurego klimatu. Wolałem tą mroczność i powolność z D1, do której co jakiś czas wracam - oryginalna płyta z 1996 roku wciąż jest sprawna.
D3 sobie odpuszczę, bo dwójka mnie trochę znudziła i nie chcę powtórki.
Patrząc na filmiki z pierwszej części, jakoś nie pasuje mi to do Myszki Miki. Ale zapowiada się ciekawie, a na PC już dawno nie było takiej gry, więc może kupię.
Ja z całej serii mam tylko Worms Armageddon, w pozostałe grałem w dema i każda część to prawie to samo. Wystarcza mi Armageddon - jedynka, dwójka, Reloaded i World Party nie różnią się prawie niczym, z czego jedynka i dwójka miały dodatkowo fajne filmy. Ta nowa część nie zanosi się na nic nowego. W Worms Forts z kolei w nic nie mogłem trafić, bo każdy był kryty niezniszczalnym dachem.
To niestety prawda. Kiedyś wkładałeś płytę z grą, pięć minut instalowałeś i grałeś. Teraz instalacja zwykle trwa bardzo długo, potem jeszcze kilka gb ściąga się przez internet, co parę dni wielkie aktualizacje, które ściągają się dobre 15 minut (oczywiście zależy, na jaki net kogo stać).
Kiedyś jako dziecko bardzo się cieszyłem na Święta, kiedy odpakowałem wielkie kartonowe pudło z grą jako prezent. Niedługo rodzice będą mogli najwyżej jako prezent ściągnąć parę plików. Mam nadzieję, że zawsze pozostanie wybór i cyfrowa dystrybucja nie stanie się jedyną formą dostępu do gier.
@tobialex A napisz mi co robisz z tymi dodatkami np. do Wiedźmina 2?
W czasie gry je wyjmuję, fajnie podczas podróżowania po krainach pooglądać te miejsca na mapie. Soundtracku słucham, a figurki stoją na półce. Oczywiście większość leży i się kurzy, ale lubię czasem poczytać stare instrukcje (polecam instrukcje do obu części Diablo, czyta się je jak dobrą książkę), posłuchać muzyki. czy popatrzeć na figurki. Ale tak jak napisałem, po prostu lubię mieć płytę z grą i po wielu latach uruchomię tą grę z tego samego nośnika. Nie wiem jak dla was, ale granie dla mnie z tego samego nośnika co kiedyś to dodatkowa atrakcja.
@Twoja płyta główna ma jeszcze wyjście na stację dysków?
Przełożyłem ze starego komputera. Ten jest z 2008 roku i owszem, dyskietki działają. Mój tata ma Maca i tam raczej już się nie podłączy, ale ktoś z rodziny ma nam oddać zewnętrzny czytnik dyskietek na usb.
@75% gier w pudełeczkach również wymaga Steama.
Szczerze mówiąc denerwuje mnie trochę ten Steam. Długo się włącza i wyłącza i ciągle jakieś aktualizacje, które trzeba przeczekać, żeby zagrać.
Ja jestem tradycjonalistą i jakoś nie mogę się przekonać do tej cyfrowej dystrybucji. Wolę jednak pudełka, bo lubię mieć fizyczny dowód zakupu. Fajne dodatki do pudełek z grami, jak w Wiedźminie, zniechęcają piratów, a przy cyfrowej dystrybucji czy za darmo nielegalnie, czy płatnie legalnie mają dokładnie to samo.
"@komenty - (sprobuj zainstalowac dzisiaj gre, ktora kupiles 5-10 lat temu"
Może mam niezwykłego farta, ale oryginalny nośnik z grą jeszcze nigdy mi się nie zepsuł. Do dziś instaluję z dyskietek starego Flashbacka z 1993 roku, a z płyty Little Big Adventure z 1994 roku, czy Diablo z 1996 roku. Wszystko nadal pięknie działa. Może jestem dziwny, ale dla mnie granie w starą grę z tego samego nośnika, co 15 lat wcześniej to dodatkowe świetne wrażenia i żadne cyfrowe pliki mi tego nie zastąpią.
Co wy macie z tymi buildami i schematami? Sprawdzanie najlepszego schematu w D2 jest jak czytanie solucji do przygodówki. Ja nigdy nie czytałem żadnego schematu, zwykle dopasowywałem rozwój postaci do przedmiotów, jakie znajdowałem. Tak jak piszą niektórzy, D3 jest grą idiotoodporną, z kolei D2 było idiotoodporne dla tych, którzy w necie szukali najlepszych buildów. A myślicie, że teraz z D3 będzie inaczej? Też zaraz pojawią się najlepsze buildy z umiejętnościami. Ale już nie będzie dylematów w stylu - znalazłem świetną broń, ale żeby ją nosić, muszę rozwinąć zręczność. Szkoda mi punktów, bo zwykle rozwijam siłę. Olać ten przedmiot, czy jednak poświęcić na niego te kilka punktów?
Szczerze, ja jakiś czas temu przestałem już czekać na D3. Dlaczego? Bo przy D1 bawiłem się świetnie z powodu klimatu, a D2 mnie nudziło, bo było szybciej, dynamiczniej, więcej wszystkiego, ale mniej klimatu. Pod koniec gry miałem dosyć i zmuszałem się, żeby skończyć. Patrząc na D3, widzę mocno uproszczone D2, a skoro D2 mnie nudziło, to proste D3 znudzi mnie dużo bardziej. I nie mam na myśli poziomu trudności - nawet kupowanie napojów i zwojów identyfikacji było jakimś urozmaiceniem. Teraz całe pierdzielenie o D3 można podsumować krótko: gra będzie polegała tylko na klikaniu na potwory. Na niczym więcej. Postać rozwija się sama, przedmioty zbierają się same, wszystko robi się same, a ty tylko klikaj na niekończące się fale potworków. Usnę z nudów już po pierwszym akcie.. Powolne, mało dynamiczne D1 z genialną muzyką wypada znacznie lepiej. Nie zawsze prościej, szybciej i więcej oznacza lepiej. D3 zostawia tylko główną oś rozgrywki D2, więc wolę oszczędzić te 200 złotych i wrócić do D2, po co mi znowu to samo.
Ale jedno trzeba przyznać - cutscenki w każdej części były przepiękne i w D3 też będą, z tego co widać. Gdyby Blizzard zrobiło film o Diablo, jestem pewien że wypadłby świetnie.
Nieźle sobie liczą za to. 100 złotych za każdy dodatek, który niewiele wnosi. Za całość z tego co policzyłem trzeba wydać ponad 1000 złotych, albo i więcej. Mi simy znudziły się po pierwszym dodatku do jedynki, a tyle kasy na to na pewno bym nie wydał. Oczywiście wszystko z czasem tanieje, ale nawet 400 zł to by była przesada.
TKWN
Grałem w demo, ale poziomy mi się wczytują szybko. Tylko ten helikopter przed misją fruwa trochę za długo, może o to ci chodzi.
Z tą rozwałką masz trochę racji, jest trochę za dużo rzeczy do rozwalenia, a za mało wrogów. Ale tutaj trzeba korzystać z ukształtowania terenu, bo te wieżyczki snajperskie mają większy zasięg niż twoje granaty. Trzeba się schować za drzewem lub stanąć na jakimś wzniesieniu, żeby nie trafiały. Z tego powodu ta gra nie jest wcale prosta. Przyznajcie się też, kto nie wpakował się na miny w tym poziomie z dwiema łodziami ? :D
Inteligencja przeciwników jest mniej więcej taka jak w starych CF, choć tak jak pisałem czasami wróg nie zauważa, że do niego strzelamy. Ale tak jak w starych CF, my walimy całą serią, a oni pojedynczymi strzałami.
Gra jest trochę za bardzo ,,wybuchowa", tak jak napisałeś, ale nie powiedziałbym, że jest nudna - żeby dojść dalej, trzeba oczyścić sobie drogę ze wszystkich przeszkód. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że wrogowie też mogą jeździć czołgami i innymi pojazdami - nie pamiętam, czy w starych CF też to było. W każdym razie na pewno pierwsze kilka poziomów CF3, które widziałem w demie, są dużo trudniejsze niż pierwsze poziomy CF1 i CF2, więc wygląda na to, że gra nie będzie zbyt prosta. Nie bardzo rozumiem, w czym poprzednie CF były lepsze - one też polegały na rozwałce wszystkiego, przy czym właśnie one były nudniejsze, bo mniej się działo. Tak jak tam, tutaj też głównym zadaniem jest rozwalenie głównych budynków. Reszty nie musisz rozwalać, jeśli nie chcesz, tyle że wtedy jest dużo trudniej. Zamiast rozwalić wieżę, możesz ją na chwilę oślepić granatem błyskowym.
Po zagraniu w demo pozytywnie zaskoczyła mnie grafika - jest dużo lepsza niż na tych zdjęciach. Gra jest mniej więcej taka sama jak stare CF, tylko trochę bardziej humorystyczna. Czasami zawodzi sztuczna inteligencja i zdarza się, że wróg nie zauważa, że w niego strzelamy. Ale na trzecim poziomie dema robi się ciekawie - wrogowie wyskakują ukryci w drzewach, atakują nas wrogowie na wysokich wieżach, które można dosięgnąć tylko granatem. Jest nieźle, ale nie wiem, o co chodzi z tą niebieską rakietą - rzuciłem nią we wroga stojącego obok dwóch wieżyczek, spadła z nieba prosto na jego łeb, a on stracił tylko jeden segment życia, wieżyczki nietknięte mimo że dosięgło je pole rażenia - ??? Jeśli poprawią te błędy i sztuczną inteligencję, to będzie nieźle. Zaliczyłem oba stare Cannony i nie rozumiem, czemu wszyscy nazywają trójkę profanacją.
Nie jest takie złe. Filmiki są w stylu Wormsów, ale sama gra jest mniej więcej taka sama jak stare CF. Poprzednie części też nie były całkiem na serio, wystarczy sobie przypomnieć muzyczkę i radość żołnierzy podskakujących na dwa metry w górę po zakończeniu misji :D
Nie lubię, jak na siłę ,,ulepsza" się coś, co było dobre. Tak samo było z Gronem i dziś już z niego nie korzystam. Dodatkowa robota dla was i dla nas, zupełnie niepotrzebna. Na szczęście nie zmieniło się aż tak bardzo i nietrudno się w tym połapać. Tylko niech mi ktoś wytłumaczy, bo wcześniej było tak, że otwierając jakiś news o jakiejś grze, mogliśmy płynnie przejść do kolejnych zakładek o tej grze - do encyklopedii, dema, zapowiedzi, innych newsów, recenzji itd. Teraz jakoś tego nie widzę, jak to zrobić? Czy jak przeczytam news o jakiejś grze i chcę zobaczyć jej ogólny opis w encyklopedii, to muszę ją wpisywać w szukajkę i dopiero wtedy otwierać opis?
el.kocyk
To właśnie jedna z zalet wersji demonstracyjnych - po pierwsze wiesz, jak się w to gra i czy warto, po drugie wiesz, jak będzie chodzić na twoim komputerze. Ściągnąłem dema kilku gier z serii Lego (mam 23 lata, ale lubię takie gry) i niestety nie mogę w nie grać, bo na ekranie mam dziwną, kolorową mgłę, przez którą niewiele widać. Co z tego, że mój komputer wielokrotnie przewyższa minimalne wymagania, skoro nie da się grać?
Z Wiedźminem 2 miałeś pecha, bo u mnie działa wyśmienicie. Ale z tego co widzę, do W2 jest też demo: http://www.gaikai.com/games#
Od paru lat niestety do coraz mniejszej ilości gier dodają dema i tracą na tym, bo tak jak pisałem - same opisy, zdjęcia i filmiki nie wystarczą.
I ja też nie kupuję już gier w dniu premiery. Wolę odczekać rok, aż gra będzie kilka razy tańsza i dużo bardziej dopracowana. Zrobiłem taki błąd z Gothiciem 3 - kupiłem za 120 złotych, a tydzień później kosztowało już 60 złotych, a dało się grać dopiero rok później (choć chyba dopiero ze dwa lata temu wyszedł ostateczny fanowski patch, dzięki któremu gra wreszcie staje się dobra). I taki sam błąd zrobiłem z Wiedźminem 2, skuszony niską ceną i dodatkami - teraz w sklepach jest już wersja 2.0. To moje jedyne wpadki :D Teraz czekam, aż stanieje nowy Deus Ex - czekanie już się opłaciło, bo teraz dodają do pudełka te nowe DLC.
Co do piracenia Wiedźmina 2 - warto to przeczytać :D polygamia . pl / Polygamia/2029020,96455,10427738.html
Jeśli dadzą demo i gra będzie dobra, to kupię. Jeśli nie, to niestety pokażą, że nie szanują graczy, więc wtedy tej gry nie kupię. Żeby nie było, piracić jej też nie zamierzam. Akurat jeśli chodzi o strategie i możliwości taktyczne, to trzeba je przetestować, same filmiki i opisy nie wystarczą.
Serial jest genialny, ale nie wiem, czy platformówka to dobry pomysł. Gra ma wyjść niedługo, a mamy tylko jeden trailer, z czego samej gry jest pokazane ledwie parę sekund. Ciekawe, jak to będzie wyglądać.
Niesamowicie tani zestaw, kosztował mnie 8 złotych w Carrefourze. Co ciekawe, niektóre identyczne pudełka mają naklejki ,,przykręcona cena - 14,99", nie wiem, czy to się czymkolwiek różni. Dziwne też, że w środku jest instrukcja i płyta z Kolekcji Klasyki, chociaż na pudełku nie jest wspomniane, że to właśnie ta edycja.
Nie grałem jeszcze w te gry. Poczytałem trochę, że pierwszy Deus jest legendarną, wspaniałą grą, więc postanowiłem ją zakupić. Grafika mi nie przeszkadza, więc zapowiada się nieźle.
To tobie mogę tego życzyć, bo na forum o taniej grze masz pretensje do twórców, że inne gry kosztują dużo więcej.
Tak sobie tłumacz
To ciekawe co piszesz. Według ciebie 50 euro i 50 złotych to to samo?
Instrukcja w pdf? Nie wiem, jaką ty masz wersję, ale wersja premium w dniu premiery kosztowała 70 złotych, co jak na taką premierę jest bardzo mało, a dodatków ma naprawdę sporo. Większość gier kosztuje dwa razy więcej i jest tam tylko płyta w pudełku, więc nie wiem, o co ci chodzi.
,,cena ta będzie spadać od premiery"
A co, nie spada? Gra, która w dniu premiery kosztuje 120 zł, za rok lub dwa kosztuje już 60, lub nawet 20 (zależy, w jakiej serii ją wydadzą). W dodatku jest to pełniejsza wersja, ze wszystkimi patchami, dlc, itp.
Co do DLC - w Dragon Age za dodatkową godzinę gry płaci się 5-7 dolarów. Tu nie płacisz nic.
Tak naprawdę to tylko ja zwróciłem na to uwagę. Tak jak pisałem, mam nadzieję, że w kolejnym patchu dostaniemy te przygody i intro na pc.
Kiedyś było odwrotnie, na pc była gorsza grafika, a na konsolach lepsza :D
Trzynaście; - dawał radę też na 1680x1050. Ale z uberem faktycznie dało się grać najwyżej na 1024x768, bez niego spokojnie grałem na znacznie wyższej rozdziałce bez zacinania. Oczywiście już po patchach.
Wonder_Boy, mój komputer też jest z 2008 roku i jakoś radził sobie z W2 na wysokich detalach.
Mam nadzieję, że dodadzą te intro i przygody też do wersji PC.
Mi po prostu chodzi o to, że dwójka była bardziej rozbudowana, a pod koniec zrobiła się bardzo nudna i miałem już dość. Jeśli tu mam tylko klikać na potwory, a cała reszta automatycznie będzie się sama robić, to ta gra zrobi się nudna już na samym początku. Chyba wolę zagrać znowu w dwójkę, zamiast kupować nudną grę, która zamiast rozwijać pomysły z poprzednich części, likwiduje je i upraszcza, pozostawiając monotonny trzon. Dodatkowo będzie banalnie prosta, bo żeby dostać możliwość gry na trudniejszym poziomie, najpierw trzeba ją przejść na łatwiejszym. Zanim tam dojdę, to chyba zasnę.
No dobra, ale chyba to nie jest normalne, żeby każdy mógł zidentyfikować rzadki, unikalny przedmiot? Miałem na myśli, że barbarzyńcy raczej nie znają się na magii, więc taka zdolność mi u nich nie pasuje. Co innego magowie, czy czarodziejki, ale nie jacyś wojownicy. A w zwojach było zawarte zaklęcie identyfikujące, to nie była instrukcja ,,zrób to sam" :D
Turminure - wiesz, jakoś mi nie pasuje, że tępy Barbarzyńca, który pojęcia nie ma o magii, będzie mógł sam bez problemu identyfikować magiczne przedmioty. Zbieranie zwojów, lub pokazywanie przedmiotu znawcy, który go identyfikował, było dużo bardziej klimatyczne. Dlatego właśnie boję się tej nudy i monotonii, która była już w D2, ale która teraz wydaje się jeszcze bardziej prawdopodobna z powodu ograniczenia gry do samej walki.
MrAks - no to dupa trochę. Może znajdzie się jakiś mod, który te poziomy odblokowuje od razu. Czemu nie może być tak jak w Hellfire, gdzie każdy poziom jest dostępny od razu? Czemu mam usypiać z nudów, tracąc czas na łatwy poziom, żeby dopiero po całej grze zagrać znowu na trudniejszym?
Trochę do kitu z tą identyfikacją przedmiotów. Teraz będą się identyfikować same, jeśli dobrze zrozumiałem, bez żadnych zwojów czy umiejętności.
Mam wielką nadzieję, że poziom Inferno będzie dostępny od samego początku. W dwójce kolejne poziomy odblokowały się dopiero po przejściu gry na niższym poziomie, a że gra była bardzo długa i pod koniec strasznie nudna i monotonna, to kompletnie mi się nie chciało grać kolejny raz na wyższym poziomie. Boję się, że trójka będzie jeszcze bardziej monotonna - wszystko można zrobić w dowolnej chwili, nie trzeba nawet zbierać przedmiotów, bo same się zbierają. Czyli gra ograniczy się praktycznie do klikania na potwory.
Nie ma nic wspólnego z Gothiciem? A postacie Lester, Gorn, Milten, Bezimienny to niby skąd się wzięły? A w tytule podstawki nie było niby dopisku ,,Gothic"? Więc niestety, ale ma całkiem sporo wspólnego. Ja przygodę z Gothiciem skończyłem na trzeciej części. W Zmierzch Bogów już nie odważyłem się zagrać. Trójka rok po premierze stała się wreszcie grywalna, a dzięki community patchowi skopana walka staje się diabelnie trudna i wymagająca, więc teraz trójka jest niezłą grą. Ta część już po trailerze wygląda marnie, oglądałem też gameplaye i nie jest za dobrze. W Risena grałem tylko demo, był niezły, ale chyba już mam trochę przesyt tą serią.
Graficznie bardzo mi przypomina Alice: Madness Returns. W poprzednie Bioshocki nie grałem, ale to zapowiada się ciekawie.
Wiatru niestety nie widać ani krztyny, może dodadzą, ale wątpię. Przeszkód terenowych trochę jest, są drzewa i wysokie budynki. Wpływu temperatury i problemów z oddychaniem też nie widać. Tak jak piszesz, byłoby to ciekawe urozmaicenie, ale gra pewnie będzie uproszczona pod tym względem.
Ale też warto uważnie dobierać tytuły, które są warte zapłacenia za nie. Na przykład na forach dotyczących programów typu Game Factory, czy Multimedia Fusion, w których można robić własne gry, jest bardzo dużo ciekawych, darmowych gier.
Od czasu Minecrafta zrobiła się moda na takie gry. Narobiło się przygodówek o rozdzielczości 320x240 i platformówek. Niedawno powstała seria pudełkowa ,,Grywalność ponad wszystko", gdzie dają właśnie takie gry. Ja się z tego bardzo cieszę, bardzo lubię stare gry i podoba mi się, że wracają do tego. Słabą grafikę rekompensuje ciekawy pomysł i fabuła. Na razie z takich gier mam Machinarium i World of Goo, planuję też kupienie obu części Trine. Poluję na wersje pudełkowe, bo nie lubię dystrybucji cyfrowej, a niestety w przypadku takich gier nie tak łatwo trafić na wersję pudełkową. Chciałbym mieć jeszcze Gish, Overgrowth, Cortex Command i Crayon Physics Deluxe.
Ta gra chyba celowo jest taka słaba. Nie wiem, co chcieli tym osiągnąć, ale wystarczy na to popatrzeć.
http://www.youtube.com/watch?v=ZEVjv9nMG7E&feature=sh_e_se&list=SL
Ale niektóre teksty są całkiem fajne.
Ja często wracam do gier, które mają nawet 20 lat. I jaką mam gwarancję, że jak kupię grę drogą cyfrową i za 10 lat będę chciał znowu w nią zagrać, to nadal będę mógł ją ściągnąć? Skąd wiadomo, że dany producent wciąż będzie istniał? Nie chodzi tylko o Steam, tylko ogólnie o dystrybucję cyfrową.
No tak, tylko że po to dodaje się możliwość obniżenia detali w opcjach, nie trzeba całej gry robić w gorszej grafice, żeby innym chodziło lepiej. Patrząc na ekran wyboru postaci, ma on taki sam poziom szczegółów, co w D2. No ale mniejsza z grafiką, jeszcze się nie spotkałem z takim stylem graficznym, że gra wygląda jak obraz, więc może być ciekawie. Patrząc po becie, jasne obszary będą rzadkością, dominuje mrok i podziemia. Pod tym względem wraca klimat D1, co mnie bardzo cieszy. Osobiście wolałem powolne skradanie się, niż bieganinę z D2, ale można to przeboleć. Największa wada to muzyka, w becie ledwo ją słychać i jest kompletnie nieciekawa. Czemu nie ma już takiej muzyki? http://www.youtube.com/watch?v=6sARLbsAPyA
Teraz zaczyna to wyglądać jak prawdziwe Diablo, a nie jak World of Warcraft. Ciekawy pomysł z tym, że grafika wygląda jak szkic koncepcyjny malowany pastelami, fajnie to wygląda. Niestety z tego co widzę zaowocuje to lekko rozmazanym obrazem i małą ilością szczegółów, ale ogólnie pomysł jest niezły. Zmiany idą na lepsze (nie tylko w grafice, ale ogólnie w grze).
Czy planowane dlc znajdzie się w edycji kolekcjonerskiej i czy będzie ta wersja normalnie dostępna w sklepach? Bo mam ochotę na wersję kolekcjonerską, ale chciałbym od razu z tym dlc, żeby potem go przy każdej instalacji nie ściągać. Z prostego powodu - lubię wracać do gier nawet po wielu latach. Mam oryginalne gry 20-letnie, do których chętnie czasem wracam. No i załóżmy, że będę chciał za 20 lat zagrać w Trine 2. Jaką mam gwarancję, że dlc i patche nadal będę mógł ściągnąć? Dlatego wolę mieć w formie fizycznej na płycie.
Ech, ciągnie mnie do tej Cywilizacji 5, ale jak tak czytam to mimo wielu świetnych rozwiązań jednak jest masa minusów i pewnie trzeba będzie poczekać na ewentualne dodatki - bo dużo rzeczy jest lepszych niż w Civ4, ale jednak wiele rzeczy wycięto. Przyciąga mnie szczególnie możliwość taktycznej walki turowej, której mi w Anno trochę brakuje. W Anno 2070 pograłem trochę w demo. Czy w demie da się jakoś zapisywać? Przeszedłem spory kawał, musiałem wyłączyć, nie znalazłem możliwości zapisu i wszystko przepadło. Jakbym przeszedł je do końca, to może bym się bardziej wciągnął. Na razie średnio rozumiem, o co w tym chodzi - nie grałem w poprzednie części, ale miałem już sporo strategii rozgrywających się w tamtych czasach i szukam czegoś osadzonego w innych realiach. W demie jest jedna kampania, która polega na kliknij tu, potem tam, potem jeszcze gdzie indziej itd. Wszystkie budynki i statki są do siebie bardzo podobne i nie wiem, czy w normalnej grze umiałbym je odróżnić, denerwuje mnie też głos Eve, choć grafika o niebo lepsza niż w Civ5. Ogólnie całkiem niezłe, ale bez instrukcji ciężko się w tym połapać.
Grafika w D2 nie była taka bajkowa. Porównaj sobie:
http://imageshack.us/photo/my-images/207/screenshot002ej0.jpg/
http://static.strefarpg.pl/upl/gallery/1/22.jpg
Chyba chcą stylizować grę na malowaną farbami\pastelami, co widać choćby po wyglądzie liści. Sam pomysł niezły, ale ten korzeń na górze po prawej kojarzy się raczej z Trine. Tu nie chodzi o samą kolorystykę, tylko o styl. O ile wszystko wygląda znośnie, to ten korzeń jest przesadą. Teraz przestało to przypominać WoWa, a zaczęło wyglądać jak obraz malowany farbami. Fajnie, ale bardziej zalatuje to bajką, niż horrorem. Podziemia wyglądają nieźle, ale mam wrażenie, że podłoga i barierki mają bardzo mało detali w porównaniu do reszty.
Już w D2 klimat zniknął. W D1 był mroczny klimat i ciężka, choć spokojna muzyka. W D2 lataliśmy po jasnej pustyni i dżungli, a muzyka była gorsza. W D3 klimat chyba trochę wróci pod względem podobieństwa do D1, z tego co widzę, może nie pod względem grafiki, ale z gameplayu można znów poczuć ten klimat. To dobrze, bo o ile w D1 można było autentycznie się wystraszyć (pokój Rzeźnika), to D2 było monotonną klikaniną bez emocji, która pod koniec zrobiła się nudna. Choć filmiki w D2 były świetne.
W każdym razie dobrze się zastanowię, zanim kupię tą grę - między innymi dlatego, że pod koniec D2 już wiało nudą. Jak widzę komentarze typu: ,,na pewno kupię, ale jeśli będzie słaba, to od razu wyląduje na półce", to śmiać mi się chce. Jak mi się nie spodoba, to po prostu nie kupię - patrząc na obecną grafikę to głównym kryterium jest porządna, drukowana instrukcja. Grafika idzie ku lepszemu, więc jest jeszcze nadzieja.
,,nie ma czegoś takiego jak tryb single player w D3 w dosłownym znaczeniu." - co masz na myśli? Ja mam zamiar grać w D3 głównie w singla.
Intro niezłe - fajny pomysł z tymi ruchomymi szkicami - ale jednak intro do D2 było trochę lepsze. Choć to też jest dobre.
Widzę, że poprawili trochę kolorystykę, jest zdecydowanie lepiej, niż było. Nadal nie jest tak, jak można by było oczekiwać po takiej grze, ale jest lepiej. Trochę to wygląda jak malowane farbami.
Mam nadzieję, że się nie zawiodę pod względem instrukcji. Wiem, że teraz jest moda na puste pudełka i pdfy, ale jeśli pójdą za tą modą, to chyba odpuszczę sobie tą grę. Instrukcje do D1 były przeplatane wierszami, miały świetne ilustracje, a druga połowa instrukcji to historia, jak do tego doszło. Bez przeczytania instrukcji do D1 nie wiadomo było, o co dokładnie chodzi w tej grze pod względem fabuły - dobre zabezpieczenie przed piractwem :D Oby poszli za przykładem Wiedźmina i wydali porządną wersję. Porównanie instrukcji do D1 i D2:
http://img23.imageshack.us/img23/29/p1010188t.jpg
Mimo mniejszych rozmiarów i bardzo małej czcionki, jakość i objętość zawartości pozostała taka sama, jak w D1.
PS Widzieliście to?
https://www.gry-online.pl/newsroom/zobacz-jak-kilka-lat-temu-mialo-wygladac-diablo-iii/z6df66
mr_nadol (lub, jak ktoś woli, [16] :p)
Pytałem o to w kilku miejscach i nikt nie odpowiedział. Chyba wszyscy kupują na Steam. Mogę ci tylko podać ten link:
http://www.gameriddles.com/news/edycja-kolekcjonerska-trine-2,2367.html
Według którego w edycji kolekcjonerskiej jest ,,płyta z grą Trine 2, płyta zawierająca sountrack z gry, artbook, płyta z pierwszą odsłoną Trine" - około 80 złotych. Z kolei wersja zwykła:
http://pccentre.pl/news/show/trine-2-debiutuje-na-pc/id=25176
,,w wydaniu pudełkowym dodatkowym gratisem jest kod umożliwiający darmowe ściągnięcie pierwszej części platformówki osadzonej w klimatach fantasy."
,,Ponadto w pudełku znajdzie się także miejsce dla ścieżki dźwiękowej z Trine 2 i cyfrowego artbooka z grafikami."
Czyli w wersji zwykłej możemy za darmo ściągnąć Trine 1, a artbook jest na płycie. Nie wiem, jak z soundtrackiem, bo tego nie napisali. Z kolei w kolekcjonerskiej artbook jest wydrukowany, a Trine 1 na oddzielnej płycie, tak samo soundtrack. Nie wiem, czy Trine 1 jest z dołączonym dlc, czy nie. Chętnie bym kupił kolekcjonerską, tylko ciekawe, czy w supermarketach będzie można ją dostać. Przypominam, że w przyszłym roku (oby w styczniu) wyjdzie dlc z 4 dodatkowymi godzinami i nowymi trybami gry, dlatego wstrzymuję się z kupnem.
Czy dwójka rzeczywiście jest dłuższa od jedynki? W recenzjach jedynki widzę długość gry liczoną na 10 godzin, tymczasem w temacie o dwójce na gry-online ci, co ją przeszli, narzekają że trwało to tylko 5 godzin. Niedługo mam zamiar kupić, tylko chyba poczekam do stycznia, bo wtedy ma wyjść duży dlc do T2, dający podobno 4 dodatkowe godziny i nowe tryby gry. Chciałbym mieć kompletną wersję, czyli T2 z dlc + darmowy T1 z dlc.
Czy kolekcjonerka różni się czymś od zwykłej wersji? Nawet w tej zwykłej widzę wymieniany T1 za darmo, artbook i soundtrack, tymczasem ceny są bardzo różne.
Aż chciałoby się, żeby do takiej gry twórcy dołączyli krótką bajkę z instrukcją. Ideałem pod tym względem jest instrukcja do Diablo 1, przeplatana wierszami, a dodatkowo połowę instrukcji zajmowała historia, jak do tego wszystkiego doszło.
Czy do Trine 1 był tylko 1 dlc? Czy jest dołączony w tej T1, która jest zawarta w Trine 2? Podobno bardzo krótki, ale zawsze coś.
Tymczasem do Trine 2 już zapowiadają dlc, które ma wydłużyć grę o 4 godziny, czyli z tego co piszecie będzie ze dwa razy dłuższe :D + dodatkowe tryby gry. Zapolowałbym na wersję pudełkową Trine 2 z dołączoną jedynką, obie ze wszystkimi dlc, tylko boję się że wtedy nie będzie jedynki dołączonej. Ktoś ma jakieś info na ten temat?
I jeszcze jedno - rozumiem, że pierwsza część gry jest dołączona też do zwykłej wersji pudełkowej, nie tylko kolekcjonerskiej?
Byłem wczoraj w Carrefourze o 12:00 i jeszcze tego nie mieli. Może za tydzień będzie. Jedynka mi średnio podeszła, ale ta część zapowiada się znakomicie. Czy jedynka, która podobno jest tutaj dodana za darmo, jest na płycie, czy trzeba ją ściągać z internetu?
Waham się pomiędzy kupnem Anno 2070 a Civilization V. Co byście bardziej polecali i dlaczego?
Waham się pomiędzy kupnem Anno 2070 a Civilization V. Co byście bardziej polecali i dlaczego?
Ciężko wybrać 3 najlepsze, więc postawiłem na największą oryginalność: Braid, Portal i Wiedźmin.
A gdzie słynny Gothic 3 i Zmierzch Bugów? Pamiętam, że gdy stanie się za orkiem, który siedzi na krześle, to jego głowa obraca się w naszą stronę, a kiedy już nie może się bardziej obrócić to się prostuje, podnosi się do góry tak mocno, że ork ma na szyi głowę do góry nogami (szczęką do góry). Potem głowa zaczyna wariować na wszystkie strony. Nie wiem, czy to bug, ale bohater mógł też skakać na 2 metry w górę (bo nie miał animacji wspinania się, więc zrekompensowano to super wysokimi skokami). Oprócz tego oczywiście ogromna ilość innych. Teraz to wszystko już jest naprawione, ale w czasie premiery nie dało się w to grać.
Ciekawe, czy kiedyś powstanie edycja pudełkowa z wszystkimi rozszerzeniami (na razie wiadomo o dwóch). Chciałbym mieć wszystko razem. Na razie zaliczyłem demo i zapowiada się ciekawie.
Mój komputer ma już 3 lata, ale na Dolphinie ta gra śmiga całkiem ładnie. Przypominają mi się Raymany i Little Big Adventure, brakuje takich gier na pc. Początkowo była dość trudna, ale teraz jestem już dość daleko i na razie stała się jakby łatwiejsza - rzadko ginę, łatwo się domyśleć, co trzeba zrobić. Albo mi się zdaje, albo wcześniejsze etapy były trudniejsze. Na oko jestem gdzieś w połowie gry, staram się zbierać wszystkie monety, ,,Comet coiny" i gwiazdki i załatwiać wszystkich wrogów. Na szczęście z tego co widziałem na Youtube, później znowu będzie trudniej. Z drugiej galaktyki jak na razie najwięcej problemów sprawił mi poziom, gdzie Yoshi je tą czerwoną paprykę i zaczyna zasuwać do przodu, nie mogę tego przejść, ale reszta w tej galaktyce jest dość łatwa. Nawet bossowie jakoś wcześniej byli trudniejsi. Wynika z tego, że gra ma nierówny poziom, bo niektóre etapy są dość trudne, niektóre bardzo trudne, a inne banalnie proste. Nigdy nie wiadomo, na jaki się trafi.
Co do sterowania - jest taki program na telefon, Gremote Pro - można czujnikiem ruchu sterować postacią. Jest też program Camspace - wykorzystuje kamerę internetową do kontrolowania ruchów ręki. Niedługo mam zamiar połączyć oba programy i Gremotem sterować Mariem (chodzenie i wirowanie), a Camspacem mam zamiar sterować łapką do zbierania gwiazd, skakaniem i szybkim spadaniem Maria. Ciekawe, co mi z tego wyjdzie :D Pierwsze próby z Gremotem wypadły pomyślnie. Dzięki temu gra będzie trudniejsza, a sterowanie będzie trochę przypominać oryginał z Wii.
Takie gry niestety często są kojarzone z grami dla dzieci, ale wątpię, żeby poradziły sobie z częścią etapów. Wolę grać w to niż w strzelanki z super grafiką.
Ja myślę, że jednak ten sprzęt ma przewagę nad smartfonami z powodu sterowania. Tam macie tylko ekran dotykowy, żyroskop, ewentualnie parę guzików, a tu jest znacznie więcej, dużo większa wygoda. Można co prawda dokupić taki kontroler do telefonu, ale głupio bym się czuł z czymś takim :D
Kamilonoha, nie umiem czytać w myślach, więc skąd miałem wiedzieć, czy użyłeś tego specjalnie, czy nie. Jakbyś dał to w cudzysłowie, to byłoby wiadomo. Niestety teraz masa osób robi takie błędy na forach.
Ja nie porównuję tych czynności, które wymieniłem, do Minecrafta - po prostu wolę to robić. Tak samo jak zamiast kazać Simowi zjeść obiad, wolę go zjeść samemu :D Nie przeszkadza mi też brak fabuły - w takim Mario też fabuły właściwie nie ma, a bawię się przy każdej części świetnie.
Mi grafika też absolutnie nie przeszkadza, zresztą wyszły teraz takie nakładki graficzne do Minecrafta, że można mieć sobie te HD.
Może kiedyś się przekonam do tej gry, ale na razie nie. Po prostu naprawdę więcej przyjemności sprawia mi zbudowanie czegoś z klocków, niż z minecraftowych kwadratów.
Kamilonoha - tak się przyczepiłeś do tych bezmUzgów, a sam napisałeś ,,barbażyńskie" - nie ma takiego słowa, przynajmniej nie przez ,,rzet s kropkom".
Mnie sandboxy nudzą - jeden z moich kolegów zagrywa się w Minecraft już z rok, grałem z nim parę razy przez sieć, postawiliśmy domek i mi się znudziło. Simsy ubóstwia mój brat cioteczny - kiedyś miał cały zestaw Sims 1, potem to sprzedał i zaczął zbierać Sims 2, teraz pewnie to samo robi z trójką. Ta gra też mnie znudziła. Wolę mieć określony cel do wykonania, choć doceniam pracę i cierpliwość tych, którzy tworzą wymyślne budowle i urządzenia w Minecraft. Jeśli chodzi o kreatywność, wolę Blendera do figur 3D, Multimedia Fusion 2 do tworzenia gier i Mugena do tworzenia bijatyk. Może są prostsze, ale chyba jednak mają więcej możliwości.
A najlepsza kreatywność to moim zdaniem działanie w prawdziwym życiu, a nie przed komputerem - rysuję czasami komiksy, robię figurki z postaci z gier, no i wolę prawdziwe klocki od cyfrowych. Każdy robi to co lubi, ale osobiście nie podoba mi się trend przenoszenia w świat cyfrowy tego, co można zrobić w rzeczywistości. Może i z prawdziwych klocków nie wzniosę takich ogromnych budowli, ale jednak wolę to.
Cziken1
Wiesz, rozwiązania przełomowe nie zawsze muszą być dobre. Choćby ta automatyczna regeneracja życia - była przełomem w COD2, ale czy to był dobry pomysł? Teraz prawie wszyscy na to narzekają, że ten pomysł wszedł do większości współczesnych gier. A Alone in the Dark 5? Miał OGROMNĄ ilość przełomowych pomysłów, a został kompletnie zjechany w recenzjach i przez większość graczy, podczas gdy dla mnie to jedna z najlepszych gier w jakie grałem (mogę odesłać do recenzji, którą napisałem). Jednocześnie nie można powiedzieć, że obecnie nie powstają już gry przełomowe. A Minecraft, Portal 2, czy World of Goo? Tak więc takie gry nadal powstają, choć niezbyt często.
Wiadomo, że nie ma gry bez błędów, ale nie można przymykać oczu na niektóre sprawy - jeśli podstawowe elementy kuleją, to nie można wystawiać maksymalnej oceny. Niektórzy zaczęli dostrzegać wady tej gry dopiero po przegraniu kilkudziesięciu godzin, a na początku też uważali tą grę za świetną. Bugi pewnie zostaną poprawione w patchach, ale pozostałe elementy raczej nie. Przy recenzji Batmana minusy zostały wymyślone na siłę, bo nie było się do czego przyczepić (np brak Batmobila). Tutaj jest się do czego przyczepić, więc moim zdaniem nie powinna ta gra dostać takiej oceny.
Piszecie tak, jakby nie było żadnych innych gier, jakby ludzie w nic nie grali, tylko czekali aż pojawi się kolejna krwawa łaźnia. Jak to co może przykuć naszą uwagę? Myślisz że tylko cycki i flaki, że wszystko inne ludzie omijają szerokim łukiem? Choćby nowy Rayman może przykuć naszą uwagę, bo to coś nowego, unikalnego, oryginalnego, a nie znowu ten sam schemat. Choć fakt faktem, że teraz strzelanki i rpgi, które do łagodnych nie należą, zdominowały całkowicie rynek gier, rzadko się coś innego pojawia, ale mnie osobiście wcale to nie cieszy. Więc proszę, przestańcie gadać, że wszyscy rzucają się na tego typu gry, bo ja na przykład nie mam zamiaru w to grać, po prostu mnie to nie jara. Jak czytam opinie o grach z serii Piła, to raczej nie widzę, żeby ludzie byli zachwyceni. A to nie dlatego, że jestem jakiś wrażliwy - kiedyś sobie grałem w Postala 2, teraz od czasu do czasu zagram z kimś przez sieć w Mortal Kombat i tyle. Alice: Madness Returns też uważam za udaną grę, ale nie z powodu przemocy, tylko klimatu i grywalności. Tak samo z serią Silent Hill. Ja czekam na coś nowego, unikalnego, oryginalnego, a nie kolejny raz to samo. A jeśli rzeczywiście macie rację i tego typu gry najlepiej się sprzedają (bo tego nie wiem), no to trudno.
MultiSamuelson
Tak, ale znajdź mi choć jedną osobę, która grała w Postala 2 i nikogo nie zabiła :D Raczej nikt nie gra w to po to, żeby np kupić mleko (cel jednej z misji), najwyżej po którymś przejściu z kolei.
Mellygion
Jest mnóstwo gier, w których nie ma przemocy. Prawie wszystkie gry przygodowe i logiczne, niektóre platformówki, symulatory itp. Zależy jeszcze, co uznamy za przemoc - jeśli w wyścigówce stuknę swoim samochodem drugi samochód, to to już jest przemoc? Mam jeszcze starą grę Gruntz - na okładce wielkimi literami jest napis: ,,Gra bez przemocy", a tymczasem w grze stworki tną się mieczami i nawalają metalowymi rękawicami.
Ja tam nie patrzę na to, czy gra ma przemoc, erotykę, czy nie - dla mnie liczy się jakość gry, grywalność, a nie brutalność. Jak ktoś kupuje gry tylko po to, żeby zabić jak najwięcej osób, to coś z nim nie tak. Co innego strzelanie do wrogów w Call of Duty, a co innego sikanie ludziom do szyi po ucięciu głowy. Można zagrać w jedną taką grę, ale granie w nie hurtowo to chyba świadczy o jakimś skrzywieniu. Sam kiedyś przeszedłem parę razy Postala 2 i nie oszczędzałem ofiar, teraz gram sobie czasami w stare części Mortal Kombat, ale nigdy nie było to dla mnie jakąś podnietą. Wystarczy mi to, że z 10 lat temu zagrałem sobie parę razy w Postala 2, teraz raz na jakiś czas zrobię komuś fatality w grze przez sieć w MK2 i to mi wystarcza. Wolę raczej normalniejsze gry.
Kupiłem sobie trylogię. W tej części strasznie mnie wkurzają dwie rzeczy: po pierwsze, jak odpalam grę, to najpierw wczytuje się menu główne. Biorę jeden gracz, wywala mnie na pulpit i wczytuje się drugie menu. Kiedy kończę grę, to też najpierw musi mnie wywalić na pulpit, wczytać znowu pierwsze menu i dopiero wtedy mogę wyjść. Straszna głupota, niepotrzebnie przedłużająca włączanie i wyłączanie gry.
Po drugie (nie pamiętam, czy w poprzedniej części też tak było) - staram się nie zabijać wrogów. Często mam już wykorzystany limit alarmów i następny kończy grę. Skradam się więc po cichu, mijam wszystkich wrogów i kamery i kiedy już czuję się bezpieczny, to robię szybki zapis. I dosłownie w tej samej milisekundzie okazuje się, że ktoś jednak stał niedaleko i mnie zauważa, no i koniec gry. Zapis mam w tym samym momencie, więc muszę zaczynać poziom od początku. Niestety zdarza mi się to od czasu do czasu i strasznie wkurza. Przydałby się jakiś detektor dźwięku czy ruchu, żebym mógł mieć pewność, że w pobliżu na pewno nikogo nie ma i że nikt mi nagle nie wyjdzie zza rogu. Czasami chcę trochę poszperać w pokoju i nagle ktoś otwiera drzwi, włażąc prosto na mnie, choć wcześniej sprawdziłem, że w pobliżu nikogo nie ma. Termowizja mogła by być też lepsza, ma strasznie mały zasięg, przez co raczej się nie przydaje. Wrogów widać dopiero z odległości kilku kroków, kiedy już mogę ich zauważyć w normalnym trybie. Gdyby pozwalała widzieć przez ścianę, byłaby dużo bardziej przydatna.
Przeciwnicy zachowują się czasami dziwnie - właśnie przed chwilą wrzuciłem zwykły granat do pomieszczenia, w którym siedziało dwóch kolesi. Jeden od razu zginął, a drugi wybiegł sprawdzić, co się dzieje. Wybiegł prosto na mnie, walnąłem go w gębę i upadł. Jakoś zapomniał podnieść alarmu, co ciekawe. Z kolei po wrzuceniu granatu dymnego ten sam koleś natychmiast podnosi alarm.
Czasami trudno się zorientować, gdzie można ukryć ciało. Nieraz wydawało mi się, że ukryłem je w jakimś zakątku, gdzie nikt nie zagląda, w zupełnej ciemności, a potem nagle alarm, bo ktoś je znalazł.
Gwizd jakoś słabo działa i nie zawsze go słyszą, czasami nie zwracają na niego uwagi. Bardzo ciężko jest z niego korzystać - po gwiździe koleś idzie w moją stronę, a ja nie mogę się szybko oddalić, bo mnie usłyszy. Jak pójdę wolno, to wlezie na mnie i zaatakuje. A zasięgu to ten gwizd nie ma zbyt dużego, jakby był większy, to byłby czas na oddalenie się.
Jest też parę takich miejsc, gdzie jak rzuci się puszką w ścianę, to znika w niej i nie rozlega się żaden dźwięk. Wczytywałem parę razy, w końcu rzuciłem w ziemię i dopiero wtedy usłyszeli.
Czasami jak nie zdąży się odczytać kodu ze stygnących odcisków palców, to już koniec, nie przejdzie się dalej. Jest to bardzo realistyczne, ale raz czy dwa musiałem zerknąć przez to do opisu przejścia.
Można się też czepnąć animacji, które są trochę sztuczne i nie całkiem dopracowane, ale po dłuższej grze przestaje się na to zwracać uwagę.
To tyle z najbardziej wkurzających rzeczy. To zdecydowanie gra dla bardzo cierpliwych osób, ja myślę że się do takich zaliczam, ale są drobne niedoróbki, które trochę psują wrażenie i bardzo wkurzają. Ogólnie bardzo dobra gra, choć przydałby jej się dodatek lub patch, zwłaszcza do zlikwidowania tego kretyńskiego menu (jeden gracz - wywalenie do pulpitu, wczytanie, intro, wczytaj i dopiero można grać. Wyjście - wyjdź do menu głównego, wywalenie do pulpitu, drugie menu, wyjdź - po kilku dniach ma się tego szczerze dość) i lepsze wykrywanie wrogów.
Na pewno na duży plus zasługują dźwięki - na słuchawkach po dźwięku jestem w stanie zlokalizować, gdzie dokładnie jest kamera, albo z której strony ktoś idzie i jak daleko jest. Bardzo się to przydaje.
Używa ktoś zwykłych kamer przylepnych? Dywersyjne się czasami przydają, ale te zwykłe jak dotąd mi się nie przydały. Choć może dzięki nim czasami mógłbym się zorientować, że ktoś się zbliża, ale jest ich za mało.
Dlatego ja już od dawna nie kupuję gier w dniu premiery (od czasu, gdy kupiłem Gothica 3 za 120 złotych, a tydzień później kosztował już 60 złotych, a grać się w niego dało dopiero rok później). Są droższe, niekompletne i zabugowane. Twórców gonią terminy i nie wyrabiają się ze wszystkim i w konsekwencji dokańczają grę już po premierze. Dlatego wolę poczekać z rok i kupić grę od razu spatchowaną, z dodatkami i tańszą, bez niepotrzebnego denerwowania się. Po co mam się teraz męczyć, skoro zanim spatchują tą grę porządnie, to zdąży mi się znudzić i potem już nie będzie mi się chciało grać w lepszą wersję?
@Mutant z Krainy OZ
Wreszcie jakaś normalna opinia :D W przypadku długich serii ludzie mają syndrom jednej części. Najlepsze są H3, wszystkie inne to syf; Settlers 7 do kitu, jedynka najlepsza; Indiana Jones 4 beznadziejny, poprzednie lepsze. Itd, itp. Jak coś się zmieni - źle, bo to już nie ta sama gra. Jak zostaje to samo - też źle, bo odgrzewany kotlet. Zawsze ten sam tekst: ,,Stare części były lepsze".
Mnie też w poprzednich częściach denerwowało, że liczebność słabszych jednostek była liczona w setkach, a kilka najsilniejszych jednostek mogła je wszystkie sprzątnąć jednym ciosem. Tutaj mamy ogromną ilość modyfikatorów, część z nich zależna od zdolności specjalnych jednostek, które decydują o obrażeniach i efektach. Więc tak naprawdę nie liczy się ilość, tylko właśnie jakość, bo każda jednostka ma swoje zdolności.
Z kupnem wstrzymuję się do kolejnych patchów i dodatków, bo niestety to nie jest jeszcze pełna gra i sporo jest w niej do poprawy - i to właśnie na te drobne niedoróbki, które skumulowane psują na razie grę i które na pewno zostaną poprawione tak rażą wszystkich - głównie widok miast i to, że nie za bardzo opłaca się produkować silne jednostki, trzeba im poprawić te zdolności specjalne, żeby to było bardziej opłacalne, poza tym opisy przy zbieraniu przedmiotów z mapy, które w poprzednich częściach dodawały klimatu, a tu ich po prostu nie ma - to też do poprawy. Skoro H3 jest takie dobre, to przy niej zostańcie. Ja po zaliczeniu H1, H2 i H3 jestem już znudzony, bo niewiele się od siebie różnią. Gdyby H6 miało być znowu takie same, to naprawdę miałbym już przesyt. Więc dobrze, że wprowadzili nowości, ale widać, że nie do końca to wszystko przetestowali i jeszcze sporo nowych rzeczy dodadzą.
No i tak jak ktoś napisał - poprzednie części były protsze, można było pograć ze znajomymi i szybko się to wszystko łapało. Z H2 można było szybko przejść do H3 i od razu grać bez dodatkowej nauki. Tu jest tego tak dużo, że załapanie wszystkiego zajmuje sporo czasu. Ale czy to źle? Myślę, że nie.
Tak się zastanawiam, bo nazwa ,,Prey" zawsze kojarzyła mi się z tymi klimatami indiańskimi i światem duchów w grze. Tu najwyraźniej tego nie będzie, więc nazwa ,,Prey" nie pasuje kompletnie.
Tak się zastanawiam, bo nazwa ,,Prey" zawsze kojarzyła mi się z tymi klimatami indiańskimi i światem duchów w grze. Tu najwyraźniej tego nie będzie, więc nazwa ,,Prey" nie pasuje kompletnie.
No właśnie :D Też się kiedyś zagrywałem w trójkę, wcześniej w dwójkę i też uważam, że była najlepsza. Czwórka i piątka mnie odrzuciła, a przy demie szóstki spędziłem sporo czasu. Na razie dostaję niezłe wciry od wrogich miast, może to wynika z tego, że dużo rzeczy się zmieniło i jeszcze nie łapię wszystkich elementów, ale mi taka zmiana się podoba - niby rozwinąłem bohatera i jednostki dość mocno, myślałem, że jestem już dość potężny, a jak spotkałem wrogiego bohatera to rozwalił mnie z kretesem. W trójkę jakoś łatwiej się grało i choć podobno ta część jest uproszczona, to trójkę załapałem w 20 minut i potem już grałem bez problemów, niedługo później znałem prawie na pamięć statystyki jednostek we wszystkich miastach. Tu jest tyle tych statystyk i zdolności, że nie idzie tego spamiętać. Dookoła jest tyle rzeczy, że odsłonięcie całej mapy zajmuje naprawdę kupę czasu. Dobrze, że nie ma tego obracającego się miasta z H5, które mnie nieźle wnerwiało. Myślę, że wyjdą ze dwa dodatki jak do każdej części i w jednej poprawią to miasto, ale oby nie było takie jak w H5. Na pewno nie zrobią tego w patchu, tylko raczej w dodatku.
W demie jest sporo błędów graficznych, np przy specjalnym ataku bohatera czasami tekstury znikają, albo robi się mocne zbliżenie na trawę, która z bliska za piękna nie jest. Sama animacja ciosu specjalnego bohatera jest bardzo kiepska, np przy ataku na wrogie miasto i użyciu tego ciosu na jakimś wrogu za murem, jakim cudem omija ten mur? Poza tym przy silniejszych jednostkach ten cios traci sens, bo zadaje bardzo małe obrażenia (choć pewnie można go gdzieś ulepszyć, ale na razie nie znalazłem). Czasami poległe jednostki na polu walki znikają i nie można ich wskrzesić, czasami też paski życia nie zmniejszają się wraz z obrywaniem i potem nagle jednostka umiera, choć ma pełen pasek. Raz po przegranej walce bohater nie zniknął mi z mapy i mogłem nim dalej chodzić, a po chwili wywaliło mnie do Windowsa. Demo jest też dość mocno niezbalansowane, sporo rzeczy jest do poprawy. Ciekawe też, czemu po obrocie kamery na mapie głównej wraca ona ciągle do domyślnego ułożenia, a podczas bitwy można ją sobie ustawić dowolnie. Sama walka jest bardzo widowiskowo zrobiona, tury zmieniają się bardzo płynnie i przyjemnie się na to patrzy. Nie to, co w trójce, gdzie dawało się szybkość animacji na maksa, żeby szybciej szło - jedynie te harpie (które nawiasem mówiąc wyglądają jak papugi, co jest dość dziwne) mogłyby szybciej wracać na swoje miejsce po ataku.
Zwróciłem uwagę ogólnie, bo nie tylko Ty tak napisałeś :D Ostatnio często trafiam na ten błąd.
Racja, z daleka gra wygląda bardzo dobrze. Z bliska ogólnie też, oprócz tych dwóch wymienionych przeze mnie elementów. Ja gram w demo, może w pełnej wersji niektóre z wymienionych przeze mnie minusów zostały poprawione.
LoveFist
Zgadzam się co do grafiki, ale tak jak napisałem, uważam (nie jak to niektórzy uparcie piszą ,,uwarzam", uwarzać to można piwo) jedynie parę elementów wypada gorzej (liście z bliska i ruda na mapie). Jeśli się bali że będzie spowalniać, to mogli zrobić tak jak w Fifie 11 - z daleka mniej szczegółów, bo i tak ich nie widać, a w miarę zbliżania kamery doczytuje się więcej tekstur. Tam sprawdzało się to bardzo dobrze i nie spowalniało gry.
Mała poprawka - w mieście widoczne są chyba tylko umocnienia fortyfikacji, wszystkie inne budynki nie są widoczne. Choć pojawiła mi się w Nekropolii jakaś skrzydlata wieża, nie wiem czy to element fortyfikacji, czy może jakiś jeden wybudowany budynek się uwidocznił.
Gra toczy się wolniej niż H3, ale to plus - w trójce wszystkie animacje dałem na maksa, tutaj gram na najniższej prędkości, bo animacja ruchu bohatera po mapie wygląda bardzo fajnie i czuć jego dynamikę, również animacje podczas walki najlepsze są w najniższej prędkości. W H3 po godzinie gry w skirmish miałem już pokonanych dwóch przeciwników i większość mapy odsłonięte, a w H6 przez ten czas odsłoniłem może 1/6 mapy i nie doszedłem jeszcze do żadnego wroga. Jest tyle do zrobienia, że zajmuje to więcej czasu.
Gra zyskała sporo elementów rpg. Rozwój bohatera jest mocno rozbudowany, każda jednostka ma własne zdolności i statystyki, dodatkowo większość jednostek jest do wyboru w dwóch wersjach. Często trzeba wybierać i te wybory są bardziej rozbudowane niż te z H3.
Muzyka też jest bardzo dobra - w H3 po pewnym czasie zaczęły mnie nużyć ciągle te same dźwięki, tu jest ciekawiej.
Na razie jest nieźle - różni się dość mocno od poprzednich części, ale to dobrze, bo nie chciałem trójki z lepszą grafiką, tylko coś nowego. Najbardziej mnie wkurza, że te wszystkie tabelki i ekrany są dość małe, czemu nie można ich rozciągnąć na cały monitor? Jest też trochę bugów graficznych, no i wspomniane animacje niektórych potworów są głupawe, ale poza tym jest dobrze. Ograniczenia surowców się raczej nie odczuwa. Leczenie\wskrzeszanie nie jest wcale takie przegięte, jak niektórzy piszą - przy trudniejszych przeciwnikach tracimy 5 jednostek w jednym ataku, a wskrzesić możemy jedną. I to tylko te, które nadal stoją, bo jak postać padnie, to już jej nie wskrzesimy. Chyba że może po rozbudowaniu tej zdolności, ale nie robiłem tego. Gra nie jest prosta, tylko kładzie nacisk na trochę inne rzeczy. Na pewno podoba mi się bardziej niż H5, które jakoś mi nie podeszło.
Zacząłem od H2 wiele lat temu, potem płynnie przeszedłem do H3. Potem krótko H4, które mi nie podeszło, potem H1, które jest niezłe, choć prostsze i mniej rozbudowane. Potem H5, które też mi nie podeszło, a teraz H6, które na razie jest niezłe, choć nie grałem za dużo jeszcze i zdecydowanie parę rzeczy jest jeszcze do poprawy. Ale do każdej części (oprócz H1) były dodatki, tu pewnie też będą.
Pograłem w demo i parę rzeczy rzuca się w oczy.
- Niektóre tekstury rażą marnym wykonaniem, np liście z bliska i ta ruda którą można zebrać na mapie z tymi białymi błyskami wyglądają jak z 2000 roku.
- również niektóre animacje podczas walki są słabe - po co ten ghul macha nogą, jakby zadawał cios karate? Również animacja skoku Kappi i ciosu specjalnego bohatera jest dosyć słaba. Poza tym niektóre animacje potworów są głupawe, jak z jakiejś gry dla dzieci.
- nie można przypisać obracania kamery do myszy, muszę to robić przez ctrl+strzałka w lewo, poza tym na mapie głównej po puszczeniu klawisza wraca do domyślnego ułożenia.
- sama kamera jest trochę za daleko i trzeba ręcznie przybliżać.
- brakuje jakiejś fajnej animacji lub chociaż obrazka po wygraniu\przegraniu bitwy, jak w poprzednich częściach, bo teraz jest tylko prosta tabelka ze straconymi jednostkami.
- ekran miasta nie byłby taki zły, gdyby po pierwsze był na cały ekran, a nie w okienku, a po drugie na tej pierwszej zakładce gdzie pojawia się trójwymiarowy model miasta powinno być widoczne dobudowywanie kolejnych budynków, bo w tej chwili ta zakładka jest bezużyteczna. Z tego co czytałem dobudowywane budynki miały być widoczne już na mapie głównej, a jakoś tego nie widzę - zbudowałem parę rzeczy i miasto się nie zmieniło. Może to dodadzą, bo niby po co byłaby ta pierwsza zakładka, jeśli nie będą jej jakoś rozbudowywać? Ekran z H5 mi się nie podobał, a ten jest jeszcze wyraźnie niedopracowany.
- kropki oznaczające drogę bohatera do wyznaczonego miejsca powinny mieć inny kolor, bo ciężko się zorientować, w którym miejscu limit się skończy. W trójce były zielone-czerwone, a tu są zielone-żółte, przez co słabo widać różnicę.
- po zminimalizowaniu gry dość długo się maksymalizuje, bo musi ponownie wczytać zasoby.
- czasami ekran mi błyska jakby po niebie waliły pioruny, choć nic na to nie wskazuje.
Reszty rzeczy się nie czepiam, ogólnie mi się podoba, ale gra sprawia wrażenie trochę niedopracowanej. Poczekam na niższą cenę i parę patchów, ewentualnie dodatków.
_John_
Masz rację, ale ja tylko zwróciłem uwagę na to, że kolejne akty nie muszą być łatwiejsze od pierwszego, jeśli sami o to zadbamy. Jeśli nie lubisz ,,sztucznych" sposobów typu walka na pięści, to wystarczy nie rozwijać w postaci typowych ułatwiaczy, jak podwójna odległość turlania. Często jest tak (nie mówię, że akurat w W2, choć trochę też) że twórcy dodają ułatwienia dla niedzielnych graczy i potem ludzie narzekają, że gra jest za łatwa, a przecież zwykle nie trzeba z tych ułatwiaczy korzystać. Skoro Quen na najwyższym poziomie rozwinięcia jest zbyt potężny, to nie rozwijajcie go do końca - dla mnie to proste i logiczne.
Co do smoka - na początku wydawał mi się bardzo trudny, na filmie który nagrałem widać, że na początku drugiej połowy walki, kiedy łazi w kółko, waliłem go prosto w gębę i obrywałem. Potrzebowałem sporo czasu, żeby załapać najlepszą taktykę na niego - stanąć daleko z boku, poczekać, aż zacznie leźć w naszą stronę i w tym samym momencie zaatakować. Wtedy faktycznie staje się bardzo prosty. Nie grałem w DA, więc nie mam porównania, ale faktycznie mogło to być lepiej zrobione. Z kolei u Drauga miałem dziwnego buga, że mogłem go nawalać tylko w tarczę, nie obrywał wcale podczas walenia w inne części ciałą. Na Youtube widzę, że on też jest w sumie bardzo łatwy, ale u mnie przez ten bug był diabelnie trudny :D Żeby nikt się nie czepiał, że gram na piracie: http://imageshack.us/photo/my-images/851/p1010055oj.jpg/
Chłopaki się dopiero rozwijają i może w trójce lepiej to zbalansują. Dobrze, że biorą pod uwagę prośby graczy i dają im to czego chcą, ale teraz już za późno żeby wszystko naprawić. Mi się grało całkiem dobrze, byłem zadowolony, choć widać, że twórcy nie mieli pomysłu na zgodne z książką przedstawienie walki - na przerywnikach filmowych w W1 i W2 wygląda świetnie, ale chyba nie wiedzieli jak to przełożyć na sterowanie w samej grze.
Zawsze mnie dziwi takie narzekanie, że W2 jest po pierwszym akcie za łatwy i nie daje wyzwania. Przecież jest mnóstwo możliwości, żeby sobie go utrudnić. Nie rozwijajcie tak Quena, weźcie słabszą broń i zbroję i już będzie trudniej. Tak samo śmieszyło narzekanie w grze Prey, że jest ten system odradzania i że przez to jest za łatwo, a przecież nikt nie zabraniał korzystania ze zwykłego quick save przed walką.
Jeśli jest wam za łatwo w W2, to spróbujcie powalczyć tak, jak ja :D Tu parę moich filmików:
http://www.youtube.com/watch?v=NusSSISTuhI
http://www.youtube.com/watch?v=sQ1CyI4hXuM
http://www.youtube.com/watch?v=d45d1BsBoDs
http://www.youtube.com/watch?v=6Bqa5-tfBpc
Naprawdę jest mnóstwo możliwości, żeby sobie grę utrudnić. Wystarczy nie rozwijać tak bardzo postaci. Ja na przykład nie rozwijałem wcale zwiększonych obrażeń, quena i podwójnej odległości turlania.
Bez przesady, nikt was przecież nie zmusza. Ja nie jestem na żadnym tego typu portalu i nigdy nie będę, a jak będę traktowany przez innych to mam w d***. Jestem sobą i nie muszę robić tego co wszyscy.
No to prawda, ale było to pewne urozmaicenie. Choć masz rację co do tych statystyk, że i tak każdy je przydzielał w zależności od klasy tak samo, to jednak lubiłem to robić i będzie mi tego brakować. Swoją drogą fajnie było zrobić maga z wojownika, lub na odwrót.
Masz też rację z tym, że wyrzucono wiele elementów, które sztucznie wydłużały rozgrywkę. Jednak było to urozmaicenie i boję się, żeby takie ciągłe pchanie się do przodu nie stało się w końcu nudne. Żeby tylko nie było tak, że naszym jedynym zadaniem jest walka, a wszystko inne się samo robi.
Zbieranie town portali wymuszało pewną strategię. Trzeba było kombinować, co wziąć, a co zostawić, kiedy warto się wrócić do miasta, żeby przypadkiem nie zmarnować portalu. A tutaj można się wrócić w każdej chwili i niezbyt mi to pasuje.
System uzdrawiania jest trochę dziwny - w poprzednich częściach można było się wrócić kawałek, zamknąć drzwi przed potworami, uzdrowić się napojami i wrócić do walki. Tutaj życie wypada z potworów i nie można go zabrać ,,na później", więc jeśli takie uzdrawiajki znikną w tłumie potworów, a my będziemy mieć mało życia, to dostanie się do nich będzie graniczyło z cudem. To z kolei jest spore utrudnienie, a nie uproszczenie.
Mam nadzieję, że wszystkie poziomy trudności będą dostępne od razu. W dwójce dopiero po przejściu całej gry można było zacząć od nowa na trudniejszym poziomie, tyle że gra była dość długa i monotonna, więc po prostu mi się nie chciało.
Podoba mi się za to, że poprawili kolorystykę - nie jest już tak bajkowo i kolorowo, jak na poprzednich filmikach i obrazkach. Dobrze, że jest dużo animacji ataku, bo w poprzednich częściach oglądanie monotonnego machania bronią z czasem robiło się bardzo nudne. Dobra jest tez interakcja z otoczeniem.
Tak więc mam nadzieję, że twórcy wymyślą jakieś odskocznie od ciągłej walki, żeby z czasem nie zrobiło się za nudno. Jedynka miała odpowiednią długość, a w dwójce pod koniec miałem już dosyć. Tutaj są ładne efekty graficzne, ale czy po paru godzinach gry nie zaczną nużyć? Wywalili rzeczy, które trochę urozmaicały rozgrywkę, zautomatyzowali rzeczy, które i tak każdy by zrobił tak samo, ale jednak to uproszczenie, które z czasem może przyczynić się do znudzenia grą. Poprzednie części były do bólu monotonne, boję się, żeby tutaj ta monotonia nie była jeszcze większa. Mam nadzieję, że wróci muzyka, która budowała klimat w jedynce, bo w dwójce pod względem muzyki było znacznie gorzej. Powinny tez wrócić mroczne symbole satanizmu, które mieliśmy w jedynce - pokój rzeźnika z nabitymi ciałami, czy odwrócone, płonące krzyże, ściany zbudowane z kości. Dwójka pod tym względem była ,,ugrzeczniona", oby nie skopali w trójce klimatu.
Chyba poprawili zdecydowanie kolorystykę, bo teraz dużo lepiej to wygląda. Nie jest już tak kolorowo i bajkowo. Nadal niektóre światła wyglądają trochę mangowo, ale jest o wiele lepiej niż było.
Dobrze, że ekwipunek jest taki bogaty i że tak dużo rzeczy można na siebie włożyć, za to plus.
Ale zawiodło mnie, że już nie można zwiększać statystyk, to bardzo duże uproszczenie. Z tego co zrozumiałem tylko czasami będzie wybór między umiejętnościami, które chce się zyskać, a reszta robi się sama. Nie ma to jak ręczne zwiększanie podstawowych czterech statystyk w pierwszych dwóch częściach. Podobno umiejętności po odblokowaniu będzie można dość swobodnie modyfikować, ale niedosyt trochę zostaje.
Czy dobrze zrozumiałem, że ta babka która biega z łukiem to Adria z Diablo 1? Trochę mi to nie pasuje, tam była to wiedźma ubrana jak zakonnica, a tutaj amazonka z łukiem.
Poza tym wygląda to nieźle, ale boję się, że ta gra będzie mocno uproszczona. Już poprzednie części były proste do bólu, a tutaj chyba jeszcze zautomatyzowali niektóre rzeczy.
Co do tych przerysowanych twarzy, o których pisałem, to nigdzie nie widzę ich zdjęć, więc zrobiłem kilka fotek najciekawszym gębom, jakie znalazłem jak dotąd:
http://imageshack.us/photo/my-images/839/46305983.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/821/86868000.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/90/93031624.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/268/32604050.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/695/44764398.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/52/99345930.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/839/20040052.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/14/69749141.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/690/49648381.jpg/
Wszystkie są z samego początku gry, potem może będą jeszcze inne. Wybrałem najciekawsze, jest ich dużo więcej, ale pozostałe nie są aż tak przerysowane. Alicja chyba wygląda ,,najnormalniej" ze wszystkich ludzi, poza tym jej tekstury są najbardziej szczegółowe, nie licząc Kota. Jak widać grafika nie zachwyca, ale widoki z daleka są naprawdę piękne, poza tym ten unikalny styl graficzny nadaje klimatu.
A co do mimiki, którą opisałem wcześniej, to bardzo dobrze widać ją tutaj:
http://imageshack.us/photo/my-images/28/22481339.jpg/
Widać strach na twarzy Alicji.
Co do animacji włosów, to można ją sobie dobrze obejrzeć w menu dodawania nowych strojów - można obejrzeć głowę ze wszystkich stron, a włosy fajnie falują. Nie jest to niestety idealna animacja i włosom zdarza się wpaść w ramiona, ale i tak jest to najlepsza animacja włosów, jaką dotąd widziałem w grze.
Pograłem też chwilę w poprzednią część (rozwiązałem już problem z chodzeniem do tyłu) i jak na razie dwójka bardziej mi się podoba, ludzie-karty wyglądają lepiej w Madness i walka nożem wypada kiepsko w jedynce (tylko jeden powolny cios + rzucanie). Ale w obu grach jestem na razie na samym początku, pewnie się to zmieni jeszcze.
Co tu tak cicho? Pograłem trochę, choć na razie niezbyt długo i mogę napisać parę słów.
Grafika jest, powiedzmy sobie szczerze, bardzo słaba. Tekstury są rozmazane i niskiej rozdzielczości. Jedynie niektóre postacie, zwłaszcza sama Alicja i Kot wyglądają nieco lepiej i mają więcej szczegółów. Gra nadrabia jednak innymi rzeczami - klimatem, animacjami i kolorystyką. Postacie są tak mocno przerysowane, jak to tylko możliwe. Wielkie nosy, wystające zęby, małe oczy - wygląda to świetnie i nadaje klimatu. Tak samo jak zdjęcia, artykuły w gazetach i filmiki, które są stylizowane na wycinanki z papieru. Twarze postaci pobocznych wyglądają jak mroczna wersja Asterixa i Obelixa. Gra wygląda specyficznie, ma własny, unikalny styl, dzięki któremu można przymknąć oko na kiepską grafikę.
Mimika twarzy też stoi na naprawdę dobrym poziomie - widać, kiedy Alicja się boi, kiedy jest znudzona, zaciekawiona, zła. Animacja włosów Alicji to też świetna robota. W zwykłym świecie kolory są pokryte sepią, czyli obraz jest brązowo-białe, natomiast Kraina Czarów/Dziwów tętni kolorami i życiem.
Choć animacje są bardzo dobre, niestety brakuje animacji odwracania Alicji. Gdy stoi tyłem do ekranu i wciśniemy strzałkę w tył, nie ma animacji, od razu pojawia się odwrócona. Wygląda to brzydko i trochę psuje ogólne wrażenie. Jest to o tyle dziwne, że kiedy zamiast wciskać strzałkę w tył zatoczymy krótkie koło przez wciskanie wszystkich kierunków po kolei, wtedy animacja jest i wygląda dobrze. Czemu więc nie ma tej animacji przy szybkim odwróceniu?
Tak jak się obawiałem, bardzo brakuje polskich napisów. Postacie mówią w specyficzny sposób, używają trudnych wyrażeń i ciężko jest zrozumieć, o co chodzi.
Interakcja z otoczeniem jest prawie zerowa. Można zadrapać nożem ściany i meble, co wygląda dość ciekawie, ale nie można zranić postaci pobocznych (na przykład ta cesarzowa, która daje nam pieprzniczkę), nie można też ruszyć żadnych przedmiotów. Jedynie gazety na początku gry podlatują kawałek, gdy po nich przejdziemy. Oprócz tego interakcja ogranicza się do rozbijania muszli ślimaków, z których czasami coś wypada.
Jeśli chodzi o walkę, nie pograłem na razie zbyt dużo, walczyłem na razie nożem i pieprzniczką. Choć zwykle nie lubię takich dźwięków, błysków i spowolnień, bo przypomina mi to Dragon Balla, które nie znoszę, to tutaj walczy mi się dobrze i podoba mi się sposób, w jaki jest zrobiona. Na razie jest dla mnie zbyt łatwa, dlatego unikam włączania tego namierzania (poziom: hard), bo po prostu biegnę na wroga i walę LPM. Ale to dopiero początek gry, więc pewnie potem zrobi się trudniej. Fajnie prezentują się uniki.
Trochę mnie zdziwiło, że Alicja skacze na jakieś dwa metry w górę i 4 metry do przodu, ale w końcu to Kraina Czarów. Tak samo bohater skakał w Gothic 3 i tam już nie można było tego tak łatwo wytłumaczyć. Sposób podwójnego skakania i wirowania bardzo przypomina mi Raymana 2 i 3, które też bardzo lubię. Brakuje trochę możliwości wspinania się na krawędzie.
Ogólnie, gra jest dobra. Nietypowy, mroczno-bajkowy, psychodeliczny klimat, który nadrabia kiepską grafikę, prawie brak interakcji z otoczeniem (choć możliwość zadrapania ściany mebli jest naprawdę fajna), ciekawa, choć zbyt prosta walka (przynajmniej jak dotąd) ogólnie dają niezłe wrażenie, choć grze brakuje trochę do perfekcji. Daję 6/10 z uwagi na wyżej wymienione minusy. Lepsza grafika, większa interakcja, animacja odwracania, spolszczenie i trudniejsza walka podniosłyby moją ocenę, pewnie jak pogram dłużej to walka zrobi się trudniejsza i będę mógł nieco podnieść. Ale ja nie uznaję skali 5-10, tylko 1-10, dlatego ta ocena oddaje wynik równy dobrej, a nie słabej grze. Ma trochę minusów, ale ogólne wrażenie jest dobre. Bardzo fajnie prezentowały się artworki i trailery, niestety podejrzewam, że te sceny nie znalazły się w grze, choć może się mylę. Duży minus za brak drukowanej instrukcji, można ją tylko przeczytać w menu gry.
Dobrze, że dodano do tej gry jej poprzednią część, American's McGee Alice. Niestety postać idzie mi cały czas do tyłu i nie mogę jej zatrzymać, ani ruszyć do przodu, nawet po zmianie sterowania. Nie wiem, co jest nie tak. W nowej Alicji nie ma tego problemu. Nigdy wcześniej nie grałem w pierwszą część. Szkoda, że nie dali jej na oddzielnej płycie, bo żeby ją uruchomić, najpierw trzeba otwierać drugą część. Kolejny duży minus za brak dema, dlatego na razie wstrzymuję się z kupnem, dopóki jej trochę nie przetestuję.
Gra jest w miarę nowa, więc trochę dziwne, że nikt nic tu nie pisze od dwóch miesięcy.
Na plus zaliczę jeszcze system osłon, do którego ciężko się przyzwyczaić, ale jest pomysłowy i ciekawy. Jest jednak kolejny minus, na przykład w jedynce można było kucnąć za skrzynią, a potem co chwilę się prostować i kucać, raniąc wrogów podczas wstawania. Tutaj postać sama kuca i nie można się wyprostować, trzeba się cofać w tył albo podskakiwać, co jest trochę głupie.Szkoda jednak, że o ile jedynka była bardzo trudna, o tyle dwójka jest bardzo prosta. Na przykład automatyczne uzdrawianie, które jest kolejną zmianą na gorsze.
EDIT
Okazuje się, że jednak można strącać kapelusze, a potem strzelać w nie, żeby odleciały dalej, więc ten minus cofam. Wrogowie wydają się też trochę mądrzejsi niż w jedynce. Ale i tak jest dużo prościej niż w jedynce, poza tym przykopanie w kapelusz było dużo przyjemniejsze.
Co do błędów - kiedy mamy dość amunicji, to przejście obok paczki z nabojami powoduje jego przesunięcie, tak, że zaczyna wisieć w powietrzu. Na plus zaliczę jeszcze, że zapis, odczyt i wczytywanie map trwa teraz dużo krócej niż w jedynce.
Grałem na razie demo jedynki i demo dwójki i mogę porównać obie te wersje.
Jedynka była wspaniała - wszystko opisałem w dziale o tamtej części.
Co do dwójki - jestem trochę rozczarowany. Jest dość mocno uproszczona w stosunku do jedynki. Po pierwsze - czemu już nie można kopać? Kopanie rannych wrogów, krzeseł i szyb, które efektownie się rozpadały było bardzo fajne. Przyjemnie było też przykopać w ogrodzenie, żeby się rozpadło. Tutaj pozostało tylko strzelanie.
Po drugie - interakcja z otoczeniem jest o wiele mniejsza, prawie zerowa. W jedynce wszystkie mniejsze przedmioty można było podnieść, przenieść, rzucić, strącić, zestrzelić, kopnąć, co się chciało. Tutaj bardzo niewiele elementów można strącić, a podnieść i rzucić nie można niczego, nie mówiąc o kopaniu. Wiele elementów jest przyklejonych na stałe do stołu, na przykład metalowe dzbanki, które w jedynce bez problemu zrzucałem. Nawet wybijanie szyb w oknach jest gorsze - w jedynce w zależności od kąta i siły trafienia inne fragmenty inaczej upadały, jedną szybę można było rozwalić na 3 razy, bo odpadała po kawałku. Tutaj można tylko strzelić, nie można już kopać ani rzucać przedmiotami, w dodatku szyba rozpada się tylko raz. Przedmioty, takie jak napoje leczące czy naboje, zbierają się same, nie trzeba już naciskać przycisku, jak w jedynce. W jedynce bardzo mi się spodobało, gdy goniłem jakiegoś gościa i strąciłem mu kulą kapelusz z głowy, potem strzeliłem w ten kapelusz gdy leżał na ziemi, a on poleciał dalej, mogłem go też kopnąć, a nawet podnieść i rzucić. Tutaj nie jest to możliwe.
Kolejne uproszczenie - w jedynce nie można było strzelać do zwierząt, niewinnych i do zwłok. Trafienie niewinnego kończyło grę. Tutaj można, ale co z tego, skoro pociski przenikają przez ciało i trafiają w podłogę? Mogę też nawalać do woli w niewinnych i w konie, ale co z tego, skoro pociski przenikają i wogóle nie reagują?
Tryb koncentracji, choć teoretycznie ulepszony, wydaje mi się też o wiele prostszy - w jedynce musiałem się nieźle namęczyć, żeby zastrzelić kilku wrogów w tym trybie, tutaj przyszło mi to bez problemu. Niestety stawiam to na minus. Nawet te zaznaczanie celów jest uproszczone, bo wystarczy machnąć myszką po wszystkich i sami się zaznaczają, nie trzeba nawet klikać. Nie mówiąc już o tym, że w tym czasie jesteśmy nieśmiertelni, bo czas staje w miejscu, a w jedynce był tylko minimalnie spowolniony.
Sposób wyciągania broni też bardziej mi się podobał w jedynce. Jedynką chowaliśmy i wyciągaliśmy lewą broń, dwójką prawą. Żeby schować lub wyciągnąć obie bronie, trzeba było nacisnąć oba klawisze. Tutaj jedynką wyciągamy lewą broń, dwójką wyciągamy prawą, trójką wyciągamy obie. Nie ma możliwości, żebyśmy chodzili bez broni. Kolejny minus - czemu tryb zbliżania dostępny jest tylko przy jednej broni, a nie przy obu, tak jak w jedynce? No i jeszcze jedno - w jedynce pistolety miały dwa tryby ataku, zwykły i szybkostrzelny. Tu jest tylko jeden tryb.
Fajnie, że dodali możliwość sprintu. Szkoda tylko, że jest on jedynie minimalnie szybszy od zwykłego chodzenia, różnica jest ledwie widoczna.
Dalej - choć grafika jest dużo lepsza niż w jedynce, to gdy stanąłem na krawędzi przepaści i spojrzałem w dół, moim oczom ukazała się paskudnie rozmazana tekstura.
Nie podoba mi się też to, że nie ma już wskaźnika życia i broni. Ilość naboi można zobaczyć tylko po wciśnięciu R, w jedynce były widoczne cały czas. Ponieważ broń jest mało pojemna, to wolałem widzieć je cały czas.
Jest też sporo błędów - fajnie, że można walczyć krzesłem, szkoda tylko, że przenika ono przez ściany i towarzyszy, zamiast się rozpaść.
Było narzekanie, a co się zmieniło na lepsze? Niewiele. Po pierwsze, pojedynki są teraz zdecydowanie lepsze. Fajnie, że można podnieść krzesło i nim uderzać., ale czemu nie można już nim rzucać? Nie mówiąc już o tym, że możliwość włączenia zbliżenia podczas walki krzesłem jest kompletnie bezsensowna. Można strzelać do niektórych zwierząt (krowy, kury), ale czemu konie są nieśmiertelne? Dobrze, że poprawili animację cienia i skakania, ale nadal głowa cienia jest sztywna, jakby połknął kij, tak jak w jedynce. Podoba mi się też efekt starego filmu w menu i podczas pauzowania. I to chyba tyle, niestety po wspaniałym demie jedynki jestem mocno zawiedziony. Duuuużo mniejsza interakcja, brak możliwości podnoszenia małych przedmiotów i kopania, nieśmiertelni towarzysze i niektóre zwierzęta i parę innych drobiazgów bardzo mnie rozczarowało. Tyle się naczytałem, że jedynka to tylko przedsmak przed dwójką, która jest o wiele lepsza, a niestety jest dokładnie odwrotnie...
Klimat nadal jest dobry, ale niestety wiele stracił przez te elementy. Skoro i tak nie można trafiać w niewinnych i zwłoki, bo naboje przenikają, to czemu nie zostawili blokady, która była w jedynce?
Grałem na najwyższym stopniu trudności, z maksymalnymi detalami, z wyłączonymi ,,uproszczeniami" takimi jak auto-przeładowywanie i nakierowywanie celownika. Z tym gra byłaby pewnie jeszcze bardziej uproszczona.
I właśnie dlatego warto dawać dema do gier - dlaczego teraz tak rzadko można się z tym spotkać? Demo, choć bardzo krótkie, nakłoniło mnie do kupienia tej gry. Oprócz tego, co pisałem, rzuciła mi się w oczy spora interakcja z otoczeniem - można na przykład rzucić kubkiem w szybę, która rozwali się na kilka kawałków, a w zależności od kąta i siły trafienia rozpadnie się inaczej. Tak samo z krzesłami, jak się je kopnie, to rozpadnie się, sposób jego rozpadania i ilość części też zależy od siły i kąta kopnięcia. Fizyka przedmiotów też jest dobrze oddana, kubkiem można rzucić dość daleko, a ciężka skrzynia upadnie metr od nas. Jedyne, co mnie wkurza, to że system przenoszenia przedmiotów jest żywcem ściągnięty z Half Life 2 i powiela te same błędy, które tam były. Mianowicie czemu postać nosi przedmioty tuż przed swoimi oczami i zasłania nimi cały widok? Jak niosę wielką skrzynię, to nie widzę, gdzie idę, bo zasłania prawie cały ekran. Czy nie prościej i logiczniej by było, gdyby przedmioty były niesione niżej i widać by było tylko ich fragment na dole ekranu? Nie byłoby też wtedy widać, że przedmiot wisi w powietrzu i ręce go nie trzymają. W prawdziwym życiu nikt nie nosi przedmiotów tak wysoko. Dziwny jest też system obrażeń od ognia - gdy podpalili chałupę, to cały czas obrywałem, choć ogień był jeszcze dość daleko. Dymu zbyt wiele też nie było, więc to raczej nie od tego.
Grafika jest trochę nierówna, niektóre obiekty są wykonane perfekcyjnie, na przykład wszystkie przedmioty z desek - spójrzcie choćby na szafę albo skrzynię z bardzo bliska, wygląda świetnie. Tak samo twarze postaci. Reszta trochę odstaje, ale też nie jest źle. Czasami szwankuje centrowanie ostrości i rozmazuje się nie to, co trzeba. No i niestety celownika nie widać na jasnym tle. To chyba wszystkie zarzuty, kilka opisałem wcześniej, ogólnie gra się świetnie i jest dużo lepiej, niż się spodziewałem. Ściągam teraz demo dwójki, zobaczymy czy jest jeszcze lepsza.
Nie lubię westernów, ale słyszałem trochę o tej grze, więc ściągnąłem demo. Pierwsze wrażenie - bardzo fajne menu, fajny głos czytający tekst, a potem pierwsze wrażenie negatywne - koszmarnie długi czas wczytywania. Po Wiedźminie 2, gdzie wczytywanie trwa 5 sekund, tutaj musiałem się sporo naczekać. Kolejne wrażenia bardzo pozytywne - widać sporo innowacji. Jak stanie się przy ścianie, to postać unosi broń, żeby przez nią nie przeniknęła. Tak samo jak przy ścianie wciśniemy kop, postać uderza kolanem, zamiast całą nogą. Niby proste rzeczy, a jakoś pierwszy raz takie coś widzę - w większości gier broń znika w ścianie. Ciężko się przyzwyczaić do obsługi dwóch rąk jednocześnie, co jest kolejną innowacją, ale lubię takie pomysły i myślę, że po pewnym czasie się przyzwyczaję. Grafika - jak na 2006 rok bardzo dobra. Zwłaszcza tekstury desek robią wrażenie. Reszta wypada gorzej - rośliny, ręce, ziemia, na zbliżeniu wypada średnio. Kolejnym mankamentem grafiki jest to, że czasami wszystko strasznie mocno się świeci, jakby było wysmarowane jakimś lakierem, nawet w zamkniętych pomieszczeniach - czasami aż razi w oczy. Kolejny minus - cień naszej postaci jest sztywny jakby kij połknął. Rusza tylko rękami, a cały tułów jest kompletnie nieruchomy, przez co podczas biegu wygląda dość głupio. Fajnie, że widać naszą postać po spojrzeniu w dół, ale brakuje animacji skoku - postać unosi się do góry bez ugięcia nóg. Ale można to wszystko wybaczyć, w końcu to 2006 rok.
Klimat jest znakomity. Po wyjściu z pierwszej lokacji, jak zobaczyłem tych ludzi, to od razu się wciągnąłem.
Kiedy zaczęli uciekać, goniłem ich i jednemu chciałem strzelić w głowę, wtedy dosłownie szok - strąciłem mu kulą kapelusz z głowy! Wyglądało to znakomicie i od razu zachęciło do dalszej gry. Tryb koncentracji też jest świetny - jak próbowałem trafić w tych kolesiów na początku, trafiałem w pudła za nimi, które rozlatywały się na boki. To też wyglądało świetnie. Pojedynki są zrobione bardzo dobrze - w większości gier ,,dziurawe" elementy, takie jak koła, czy szczeliny między deskami mają niewidzialną ścianę. A tutaj kolejny szok - bez problemu strzelałem pomiędzy szprychami w kole od wozu i od spodu między schodami. Mamy mało życia i niełatwo jest wcelować w głowę. Naczytałem się, że gra jest bardzo łatwa, ale jak na razie jest bardzo trudna (od razu wziąłem poziom hard), co oczywiście zaliczam na plus. Walka jest znakomita, bardzo łatwo zginąć, a możliwość przybliżania dalszych obiektów i strzelania między wąskimi szczelinami sprawia, że chowanie się i celowanie z kryjówki sprawia dużą frajdę. Bardzo brakuje mi jednego ruchu, mianowicie rzucania się na ziemię. Czasami chciałoby się wyskoczyć zza ściany, upaść bokiem na ziemię i strzelić wrogowi w głowę, coś takiego jak w Max Payne. Szkoda, że tego nie ma, bo przydałoby się. Denerwujące też jest to, że ciężko się zorientować, czy przeciwnik już umiera, czy jeszcze nie - po każdym strzale w brzuch zgina się mocno w przód, tak jakby już umierał, a potem gwałtownie się prostuje i strzela dalej. Parę razy się oszukałem, bo myślałem, że wróg już upada, a on nagle się wyprostował i strzelił mi w głowę. Miałem też jeden śmieszny błąd - zabiłem wroga stojącego wysoko na schodach, on ukląkł, zleciał w pozycji klęczącej w dół. Potem przykopałem mu w głowę, kiedy klęczał, chcąc zobaczyć, co się stanie - i tu kolejne pozytywne zaskoczenie, bo fajnie to wyglądało.
Sterowanie jest bardzo pomysłowe, ale też skomplikowane. Ciężko jest kontrolować dwa celowniki jednocześnie, na razie też odruchowo strzelam tylko z lewej broni, a zapominam o tej trzymanej w prawej ręce. Lubię mieć duży wpływ na grę, dlatego chętnie pokombinuję. Często jak chcę wejść w interakcję z jakimś obiektem, to z przyzwyczajenia wciskam lpm i niechcący włączam koncentrację, co jest trochę denerwujące. Przenoszenie przedmiotów i fizyka jest żywcem przeniesiona z Half-Life 2, które też bardzo lubię.
Pograłem na razie krótko, ale jestem pozytywnie zaskoczony. Sporo ciekawych pomysłów i znakomity klimat to główne zalety tej gry. Do minusów zaliczam brak niektórych animacji (cień, skoki, animacja zranionego wroga), zbytnie świecenie niektórych obiektów, które nie powinny świecić (zwłaszcza deski i ściany, aż rażą w oczy), koszmarnie długie wczytywanie mapy, brak ruchu typu rzucanie się na ziemię i to, o co często czepiają się w recenzjach - polska gra, a jest po angielsku. Jeszcze drobny minus - choć w ustawieniach grafiki wybrałem opcję ,,best quality", to i tak gra nie zaznaczyła niektórych elementów, na przykład wyłączyła mi cienie. Musiałem sam pozaznaczać parę rzeczy, żeby mieć lepszą grafikę niż te ,,best quality". I to chyba wszystko - to jedynie drobnostki, które nie psują znakomitej całości. Ciekaw jestem dwójki, podobno jest jeszcze lepsza.
Jeszcze jedno - w recenzjach często narzekają na listy gończe, mi się bardzo spodobały :D Polskie nazwiska przypomniały mi, że to polska gra.
Mam pytanie - co mam ustawić w texture filtering, żeby cieszyć się najlepszą grafiką? Mam tam bilinear, trilinear i anitroscopic, nigdy nie umiałem rozróżnić, które jest najlepsze. Od gry z 2006 roku nie oczekuję fajerwerwerków graficznych, ale skoro chodzi idealnie, to chcę mieć najlepszą możliwą.
Zapowiada się fajnie, ale mi też się nie podoba tytuł tej gry. Po Prey 2 oczekiwałem czegoś zupełnie innego.
Wiesz, jeśli patrzeć na to w ten sposób to rozwiązanie z trójki jest bardziej zaawansowane technologicznie, niż to z jedynki :D Bo tu jak dostaniesz w nogę to idziesz dalej, a w jedynce się czołgałeś, tutaj nie widać żadnych skutków tych obrażeń.
Shodek155, w Deusie jedynce był właśnie taki system z podziałem na części ciała. Dostałeś w nogę, to nie mogłeś skakać, dostałeś w obie nogi, to mogłeś się tylko czołgać, dostałeś w głowę, to od razu ginąłeś itp. Z rękami też coś się działo, ale nie pamiętam co. Nie mam nic do regeneracji akurat w tej grze, ale lepiej by było, gdyby na początku był właśnie taki system, jak w jedynce, a po odblokowaniu dopiero regeneracja całego ciała, np dostałeś w nogi, to tak jak w jedynce mogłeś się tylko czołgać, a jak się zregenerują, to wstajesz. Albo zrobić tak, że po wszczepieniu regeneracji znika podział na poszczególne części i zostaje całe ciało, wtedy każdy by sobie wybrał, jak woli. Pierwszy Deus miał duży realizm w tym względzie, tutaj go trochę brakuje.
Z ty AI to wiem, że to była beta, dlatego pytam, jak to wygląda w finalnej wersji.
Szkoda, że nie ma podziału zdrowia na poszczególne części ciała (ręce, nogi, tors, głowa), tak jak w jedynce. Jak zwykle ta durna regeneracja. To powinno być jako wszczep do odblokowania, a nie dostępny od początku.
Boję się też sztucznej inteligencji. Na jednym filmiku jakiś miesiąc temu widziałem, jak kilka razy główna postać zeskakuje między dwóch strażników, biegnie do nich przez sekundę, a tamci nie zmieniają pozycji ani nic. Potem po prostu włącza się filmik, jak główna postać ich zabija. Piszesz w recenzji, że takie sytuacje się zdarzają, ale mam nadzieję, że niezbyt często? Bo wyglądało to beznadziejnie, szli sobie bez żadnej reakcji, a postać biegła od przodu prosto na nich.
Poza tymi dwiema rzeczami całość zapowiada się świetnie.
Brzmi genialnie, ale na razie to tylko zapowiedzi, a jak to będzie wyglądać w praktyce, to się dopiero okaże. Zapowiada się na najbardziej rozbudowaną grę ostatnich lat, dobrze, że takie gry powoli wracają. Szczególnie spodobał mi się opis prowadzenia rozmów i konieczność dobierania odpowiedzi do reakcji fizjologicznych rozmówcy, przypomina to trochę L.A Noire. Czekam na recenzje.
Prośba do moderatorów - usuwajcie posty, w których ludzie piszą o piraceniu tej gry. W głównym wątku bezczelnie o tym piszą.
premium000169 - może dlatego, że warto wspierać takie gry? Mam nadzieję, że wyjdzie demo, bo w ostatnich latach baaardzo rzadko można zagrać w demo przed zakupem. Zdarza mi się traktować piraty jako dema, ściągam grę, a jak mi się spodoba, to kupuję. Niestety takimi działaniami twórcy gier wspierają piractwo, oby tym razem było inaczej.
Oglądałem filmiki z gameplaya i mam wrażenie, że sztuczna inteligencja przeciwników mocno kuleje. Kilka razy widać, jak główny bohater zeskakuje tuż przed oczami wrogów, albo podbiega do wroga od przodu, a ten wogóle nie reaguje, chwilę później włącza się filmik, jak główny bohater go zabija. W ciągu tej sekundy, kiedy wróg nas widzi, mógłby jakoś zareagować, a nie tylko tępo się gapić.
Mam takie pytanie, czy w grze są te sceny z artworków?
http://dualshockers.com/wp-content/uploads/2010/12/Alice-Madness-Returns-Art-2-305x332.jpg
http://data.whicdn.com/images/11668583/Alice-Madness-Returns-TGS-Concept-Art-02_large.jpg?1309982599
Ciekawe też, czy w grze są sceny z trailerów? Albo chociaż czy można je jakoś odblokować do obejrzenia w menu gry?
Za taką cenę powinni dołączać tą książkę: http://parkablogs.com/content/book-review-art-of-alice-madness-returns Na pewno nie wydam 140 złotych za samo pudełko i płytę, jak nawet instrukcji im się nie chciało drukować, to niech się wypchają. Kupię, jak będzie kosztować max 50 złotych, albo nie kupię wcale. Twórcy Wiedźmina pokazali, jak się powinno wydawać gry i to w dwa razy niższej cenie.
virusek_, dlatego dobrym rozwiązaniem byłyby napisy, a nie dubbing - podejrzewam, że będzie dużo trudnych słów, albo będą takie skomplikowane składnie zdań, że ciężko będzie się w tym połapać. Polskie napisy by mnie naprowadziły, o co mniej więcej chodzi i wtedy mógłbym się wsłuchać w angielski oryginał.
Pewnie będzie tak jak z G3, który zaczął płynnie chodzić na maksymalnych detalach dopiero parę lat po premierze - z jednej strony dzięki patchom, z drugiej dzięki temu, że będziemy mieć coraz lepsze komputery. Ale ja nie narzekam :D
Może i masz rację, ale jak miałem poprzedni komputer, to 15 fps prezentowało się dużo gorzej. Również na emulatorach gry zaczynają być grywalne dopiero od 45 fps, które wygląda tak jak te domniemane 15 fps w moim W2.
Ciekawa sprawa też, że Fraps pokazuje taką samą ilość klatek na najniższych możliwych i najwyższych ustawieniach (tylko bez ubera). Wtedy wygląda mi to na pełną płynność. Czyżby W2 nie mogło mieć więcej niż 30 fps? Z kolei w menu Fraps wariuje i pokazuje 999 fps.
Na potrzeby filmu podłączyłem drugi monitor, sporo większy, który obsługuje taką rozdzielczość. Nie jest mój, więc nie używam go na co dzień. Ten nie pociągnie takiej wysokiej, max 1280x1024.
Fraps pokazuje 15 fps, ale myślę że trochę przekłamuje - na najmniejszych możliwych detalach w rozdziałce 800x600 mam maksymalnie płynnie, ale pokazuje 25-30 fps, choć widzę że jest 60.
Mówiłem, że z uberem nie jest idealnie płynnie, ale jest wystarczająco, żeby było grywalnie. Na tej drugiej części filmu w 1680x1050 jest już pełna płynność. Kamera nie jest najwyższej klasy, dlatego nawet na początku filmu, jak pokazuję ustawienia gry i komputera, nie ma 100% płynności - to już jest wina kamery, a nie gry. Ale przyznasz chyba, że z uberem też jest całkowicie grywalne, mimo że nie ma idealnej płynności. Jak biegnę i walczę to jest nieźle, choć nie idealnie, spowalnia trochę przy obracaniu kamery, bez ubera w wysokiej rozdziałce nie ma spowolnień.
Nie będę się kłócił, każdy ma swój gust. Ja wolę grać z uberem.
Poprawka, mój monitor ma 17 cali (pewnie dlatego 1024x768 jest dla mnie wystarczająco ostre), a rozdzielczość jaką później włączam w filmie to 1680x1050, a nie 1680x1024.
Kriszo (czy jak to wy piszecie [4914] - to jest kwestia gustu, ale szczerze mówiąc nie widzę zbyt dużej różnicy u siebie między 1024x768 a 1600x1024, może minimalnie. Może dlatego, że mam nieduży monitor, ze 20 cali. Dla mnie różnica bez ubera i z uberem jest bardzo duża - porównaj sobie screen Ollbrzyma i mój, celowo zrobiłem w tym samym miejscu. Bez ubera wygląda jak narysowane. Nie wiem, co masz na myśli pisząc ,,poziome pasy", bo nic takiego u siebie nie widzę. Ten screen, który wcześniej dałem, jest na 1280x1024.
A co do tego, jak mi gra chodzi z uberem - jak już pisałem, pokazałem to na filmie http://www.youtube.com/watch?v=NusSSISTuhI Więc możesz zobaczyć. Jest to chyba więcej niż 10 fps i jak dla mnie jest całkiem grywalne. W dalszej części filmu wyłączam ubera i włączam 1600x1024 (od 5:27, wcześniej jest cały czas z uberem) i wtedy mam pełną płynność. Ale szczerze mówiąc wolę minimalnie gorszą płynność celem lepszej grafiki.
Pod koniec filmu jest walka z Kejranem na pięści - lekko tnie, bo nagrałem to Frapsem, który lekko spowalnia grę. Wcześniejsza część nagrana kamerą z tego właśnie powodu.
RaxJoris, gra nawet na Low wygląda bardzo ładnie - spójrz z góry na płachtę jakiegoś straganu, nawet na low widać każdą nitkę.
Ja gram z uberpróbkowaniem, ale muszę grać w 1024x768, bo wyżej jest niegrywalne. Ale na tej rozdziałce i tak wszystko jest ostre i działa całkiem nieźle, co pokazałem na filmie parę postów wyżej, na kompie z 2008 roku. Jak porównujecie grafikę w dwóch grach, to dlaczego nie rozpatrywać tej opcji? Tylko dlatego, że twój komputer jej nie pociągnie? Dyskutujecie, która gra wygląda lepiej, więc lepiej je porównywać na max ustawieniach. Wiadomo że gra z obniżonymi ustawieniami wygląda gorzej.