Niedługo potrzebna będzie cała serwerownia żeby w coś pograć. Przecież gry już od dawna wyglądają wystarczająco dobrze. Po co to wszystko? Ostatnio uruchomiłem Gothic Remake na Steam Decku, wszystko na low. Good enough, grać się da, nie czuję potrzeby oglądania większej ilości wodotrysków.
Lojalność i sumienność się nie opłacają. Trzeba było wykonywać swoje obowiązki w standardowym tempie i zwyczajnych godzinach pracy. A o wyniki niech się martwi kierownictwo. To nie jest problem szeregowego pracownika.
Ta gra będzie rewelacyjna, tak gdzieś za rok, jak wyjdzie ze beta testów. Tak już było chociażby w przypadku Ghost Recon Breakpoint. Ot, cały Ubisoft.
I gdzie tu problem. Zrezygnować z subskrypcji i spokój. Wolę nic nie oglądać niż oglądać śmietnik. Gdyby wszyscy mieli takie podejście to nagle model biznesowy by się korporacjom rozsypał na kawałki.
Najpierw AI zastąpi ludzi w zawodach umysłowych, potem roboty zastąpią ludzi w zawodach fizycznych. Garstka miliarderów będzie żyć, a masy będą wegetować za bezwarunkowy dochód podstawowy bez perspektyw na wyrwanie się z tego bagna. Aż w końcu pojawi się jakiś charyzmatyczny przywódca, porwie masy i wywróci stolik. Tak się rodzą rewolucje.