Santa Cecylia, ależ wysyp trupów z szafy... !
2026 minus 2002 to daje tyle, ile nie chcę wiedzieć.
Ktokolwiek mnie tu zsummonował, to dej pan żyć...
m.in. w laptopach Lenovo klucz windows zapisany jest w BIOSie i po jego instalacji (Windowsa) automatycznie z niego pobierany i aktywowany. Zwykle instalacja przez ISO pobrane za pomocą Media Creation Tool (https://www.microsoft.com/pl-pl/software-download/windows10) wystarczy.
Możesz też wyciągnąć obecny klucz Windows 10 z sytemu przed jego reinstalacją, używając dodatkowych narzędzi (np. ProduKey).
Trzecia opcja, to nie reinstalować a przekopiować system - Acronis w darmowej wersji ma nawet wizarda pomocnego w tych kwestiach.
A czy po cichutku wysprzęgli się też jakaś informacja o rozpoczęciu dystrybucji edycji kolekcjonerskiej?
Ta recka to bezpodstawny hurraoptymizm.
Zachęcałbym autora do powrotu do początku -- napisania recenzji raz jeszcze, po tych paru miesiącach od premiery, kiedy community w D3 mocno chyli się ku opinii, że prócz najbardziej oczekiwanej gry roku, jest to również największe rozczarowanie roku.
Gameplay, choć miodny na początku szybko przemija i zwyczajnie zaczynamy się nudzić... gra nie ma celu, nie ma powodu dla którego można brnąć dalej po dotarciu (lub ukonczeniu) Inferno. W D2 mielismy kolejne levele do wbicia, kolejne PP do przydzielenia... których nigdy nie bylo dosc. Ale nie w D3...
Grę w późniejdzych etapach zjada bardzo poważna plaga, która jest totalnym zaprzeczeniem dobrego tytułu: upierdliwy grind za złotem i gearem, który jest pusty, bezcelowy, niesatysfakcjonujący i... i niepotrzebny, bo nic nowego do zabicia nie ma, a jedynie szybsze ubijanie tego, co juz sie wykonczylo zadnej satysfakcji nie przynosi.
Dla mnie przegląd rynku nie jest sprawą grania w tego, co nosi znamiona hitu ani badania kolejnych tytułów pod tym kątem.
Niezmiernie i niemiłosiernie 90% czasu gry zabiera mi WoW. Nic dziwnego, w tej kwestii działo się sporo w tym roku, wyjście nowego dodatku, nowe podejście do klas postaci, zmiany, zmiany i zmiany, często kontrowersyjne, co widać po bodaj już (lub ponad) 1milionowym spadku popularności największej gry Blizzarda.
Ale na szczeście pozostaje mi jeszcze te 10% czasu na tytuły "obce". Tutaj selekcja jest dość rygorystyczna, a gry w które raczyłem zagrać już poniekąd zostały przeze mnie nagrodzone. Choć różowo nie zawsze było. Wiele tego rzecz jasna nie ma, ale i owe tytułu podzielić można "na szybkiego":
Rozczarowanie:
Call of Duty Modern Warfare 3 - wielki Zieeeeeew. Gra którka i powiela wszyskie wystosowane w poprzednich częściach elementy. Nie oferuje nic prócz dość dynamicznej strzelanki. Jak dla mnie słabo.
To, co pośrodku:
Deus Ex - żarło żarło żarło, aż zdechło. Nie wciągnął mnie, choć złym go nazwać nie mogę, to jednak ziewało się miejscami i *nie połknęło haczyka*. W tej serii gier System Shock 2 nie został musnięty nawet cieniem najnowszego DE.
Hit:
Bez oryginalności: Portal 2 vs Skyrim.
Portal 2 zachwycił mnie fabułą, humorem, zmianami w porównaniu z pierwszą częścią, zwroty akcji, choć przewidywalne, cieszyły i raczyły wypiekami. Świetny produkt... ale na single player dość krótki... (nadrabia za to co-opem!)
Skyrim - czyli coś z zupełnie innej beczki. Wbrew powszechnym opiniom iż Skyrim bije na głowę Obliviona, ja staję okoniem. Te gry są niemal identyczne, z tym że questy w Oblivionie (szczególnie moje ulubione - gildii złodziei i mrocznego bractwa) były silnie, pewnie i zwyczajnie... zdecydowanie lepsze. Skyrim częściowo je tylko powiela... ważny dla mnie aspekt wypadł w nim blado. To samo tyczy się smoków, które na pewnym etapie to nudne siekanie banalnych stworów. Bardziej jak przeszkadzajka na drodze, którą trzeba zabić dla zysku, niż okrutna bestia niemal nie-do-pokonania. Skracając: uważam że Ci, którzy krytykują Obliviona a wychwalają Skyrima nie do końca wgryzli się (w szczególności w TES4) w obie gry, będąc oniemieni rozmachem nowszego tytułu, który wnosi ze sobą wady poprzednika. Nie ujmuje to jednak faktu, iż Skyrim jest dobrą grą, mimo niedociągnięć wciąga, daje swobodę, pozwala grać, grać, grać i grać.
Oj tam oj tam, ta cyferka niesie za sobą nowe usprawnienia i mniemam że większe niż samo KERS/DRS.
To F1 to bardzo ładny kompromis pomiędzy trybem zręcznościowym a czymś bardziej wymagającym. Na tyle udany, że nie polega na trzymaniu gazu wciśniętego non-stop i skręcaniu (ostre hamowanie częste a gęste, kiepskie pokonywanie zakrętów czy najechanie na krawędź przy mokrym zakręcie i bączek gotowy) ani też nie karze obsługiwać 12 dodatkowych przycisków od masy dodatkowych ustawień i stawać na głowie żeby w ogóle ruszyć z miejsca. Jak wspomniano w tej zapowiedzi, kilka kółek na torze i można się go nauczyć na tyle dobrze, że gra się przyjemnie, unikając przekleństw z tytułu za silnej symulacji.
Realizm? Oooo nie, podziękuję.
Dla mnie najważniejsze jest jedno, zasadnicze pytanie: czy do grania będziemy potrzebować jakichś zasobów które regenerują się w tempie 1/h, albo innego rodzaju "energii" która ulatania się po każdej dokonanej akcji, a jej odnowienie wpada w wir mikropłatności?
To prawda, nie sztuka odpalić grę na wyżyłowanym sprzęcie. To jak porshakiem osiągnąć 100km/h... żaden wyczyn.
A gracze preferujący Resto, nie będą już skazani na przebywanie w dosyć nudnej formie Tree of Life.
heh, to brzmi dla mnie jak profanacja. Forma drzewa jest genialna i nie rozumiem po co z niej rezygnować. Sam efekt wizualny jest świetny i w życiu nie nazwalbym go 'nudnym'. Nudny jest wygląd magów, paladynów i tym podobnych, a specyfilacja druida od podstaw zakladała shapeshift, i tak powinno zostać. Nie pasi, to rollujta sobie holy paladyna.
Również nie zgodzę się z faktem że druidzi są mało popularni. Resto spec jest jednym z najpopularniejszych i najlepszych healerskich speców (często same hotsy od druida wystarczą). Często łączony z offspecem pod postacią kota (melee dps). Tank jest już mniej popularny, a moonkinów to już generalnie jest najmniej (choć to kwestia serwera i faktu, że od boostu starfall'a moonkinów zaczęło przybywac).
LFG w WoWie, prócz dość oczywistych zalet ma jednak sporą wadę -- strasznie wpędza w rutynę.
O ile kiedyś dobranie grupy do jednej instancji HC było całkiem realne, to utrzymanie jej do zaliczenia 3-4 hcków było już dość trudne. Pozornie więc nie łupało się (nie łupałem?) tych HCeków masowo. Choć wszystkie każdy znał na pamięć, to teraz, z LFG tool, nie dość że zna na pamięć to i z zamkniętymi oczami przejdzie.
Na początku, wśród narzekań, pojawiało się głównie 'nieeeee... tylko nie Oculus!', teraz do tego doszła każda instancja dłuższa niż Azjol Nerub.
Co gorsza, ludzie w randomach grają jak zombie. Idzie i już totalnie nie myśli co robi, bo robi tę instancję po raz setny, a dzisiaj to już po raz 4ty... nuuuuda. Głupie błędy I wipe-y kiedy jest się mocno OP na HC stały się wyjątkowo częste, bo niby od kiedy mag może tankować?
Dalej, po ostatnim patchu masa ludzi na poziomie o-ja-pierdziu-wbiłem-dziś-80 stwierdziła, że jest overgeared na Onyxie (i tym podobne rajdy, w tym też i toc10/25). Więc dobranie random grupy (bo jest też /lfr) często kończy się głupim wipe'owaniem (/lfr nie działa tak jak /lfg, nie dobiera ludzi automatycznie, po prostu pozwala tylko zerknąć kto ma ochotę na raj). A będąc już przy temacie Ony, to strasznie spadła jej popularność. TOC z resztą też, a szkoda bo do ciekawe rajdy. Nie mówiąc już o Ulduarze, który jest genialny, a totalnie pozostawiony w tyle, bo gear tam już kiepskawy (za to wrażenia świetne). Jakoś większość ludzi postanowiła uparcie pchać się w ICC10, licząc na cud ubicia jakiegokolwiek bossa. Wolą widocznie pomęczyć się pare tygodni, aż komuś dropnie cos na ilvl 250+, zamiast dogearować się w toc czy na ony.
Zdecydowanie, trochę nieudany pomysł.
Na co komu 3 konsole i TV?
Zdecydowanie lepiej byłoby to podzielić na 4 zestawy. To zawsze o 3 osoby szczęśliwsze więcej.
A taki właściciel 3 konsol... co on ma z nimi zrobić? Grać na wszystkich na raz? o.0
Sokoip => 108zł za 5 rewelacyjnych gier. To ma być dużo? - Nie rozśmieszaj mnie!
O Orange box nie słyszałeś... ?
HL2
EP1
EP2
Portal
Team Fortress2
Cena: 108zł (wirtus.pl).
wysiu ==> niby dlatego, że EP2 to stand-alone dodatek, rozszerzenie. Stanowi całość razem z podstawką + EP1.
Ja marudom co mindziolą że 6h to mało, proponuję policzyć od początku: HL2 + EP1 + EP2.
Dla mnie fabuła jest świetna, wciągająca, emocjonująca... i zdecydowanie typowo Half-Life'owa. Jeszcze "Portal" dodał tu smaczku, w postaci zwiedzania okrętu, o którym mowa w ostatnich rozdziałach EP2. Teraz nie mogę się doczekać na EP3 i na przeszperanie ów okrętu. Ciekawość mnie zżera, a do EP3 rok czasu ;(
Hah, ależ krótka, zawiodłem się. Chyba Strangerowi więcej czasu zajmie napisanie recki niż przejście tej gry.
Nie mniej jednak dodali sporo ciekawych rzeczy, które śmiało wynoszą moh:a ponad dotychczasowe standardy. Jednak tak krótki czas gry nie pozwala w pełni z nich skorzystać :/ Do tego miejscami poszli na łatwiznę -- np. 3 bronie które ostateczny update mają taki sam... wyrzutnik granatów. Trochę się czlowiek zniechęca jak tu korzysta tylko z jednej broni, byleby maksymalnie ją upgreadować, ciekaw jest jaki upgrade będzie potem... a tu: bleh, to samo.
Odczekanie aż zamieszczą "w wyborczej" wcale nie jest takie głupie... single player jest za krótki jak na grę za <100zł
_MaZZeo ==> to raczej gra jest nie warta takiej kampanii.
Pah, wieje mi tu chwytem marketingowym.
Któryś już film z kolei, który wycięty jest z całego, pełnego filmu z GC zamieszczonego bodajże tydzień temu. Co więcej ciągle się nabieram, że będzie to coś nowego. Odcinanie kuponików.
Ta dziewczyna też nijak tu nie pasuje, opowiada tak jakby przeszła jednogodzinne szkolenie w zakresie wiedzy o wiedźminie. To czy ładna czy nie, a to co wie o grze to tu chyba są dwa osobne rozdziały. Zdarzyło wam się jak kumpel opowiadał wam o super grze w jaką grał? Podjarany zachwalał grę pod niebiosa?
Ta babka zdaje się mieć to totalnie gdzieś, nie bardzo wie o czym opowiadać, coś tam mąci o cut-scenkach, relacjonuje to, co się na ekranie dzieje. Nie mam pojęcia kto to, i dlaczego ją tam postawili (może ze względu na urodę?), i albo nie ma ona pojęcia o prawdziwej fabule i zaletach Wiedźmina, albo nie ma za grosz talentu do opowiadania i reklamy.
No i to pytanie czas zadać: nie zagralibyśmy sobie w takie... UFO: Enemy Unknown – żeby z grubej rury przywalić – które by wyciskało ostatnie soki z naszych nowiuśkich GeForce’ów ósmej generacji, a sterroryzowane przez ufoków miasto otaczałoby nas w ciemnym pokoju z pomocą Dolby 7.1? I tylko tym by się od oryginału sprzed 13 lat różniło...
ooooh, rękę bym sobie dał uciąć za jeden, porządny remake tej gry. Nie potrzebuje w niej nic prócz nowej oprawy wizualnej... bo dźwięk nawet jak na obecne czasy jest imo rewelacyjny... te krzyki umierających ufoków... czy otwieranych drzwi w ufo... przerobić to tylko na DD 7.1, nic więcej. Nawet bugi niech zostaną te same. Na upartego mogą wprowadzić parę nowych technologi... ale niech to bedzie stare UFO, z identycznym interfejsem, statkami, ufokami, bazami... aaah, miodzio!
I ja się w pełni zgadzam z tym artykułem. Świetny kawał fachowej i wyjątkowo trafnej analizy.
Siedzę sobie za pan brat z grami komputerowymi już od ponad 10 lat, ale tytuły z ostatnich lat, są tak totalnie pozbawione jakiejkolwiek treści, że zupełnie utraciłem sens ich kończenia. Co z tego że przejdę grę, skoro jedyna rzeczą, jaką z tego wyniosę będzie fakt, że ja zwyczajnie ukończyłem... ?
Ostatnim tytułem jaki chciałem ukończyć i który fabularnie wkręcił mnie na długie godziny było Beyond the good and evil. I od tamtej pory wszystkie tytuły jakie miałem okazję "klikać" sprowadzały się tylko do: w,s,a,d + ppm + reload. Gry faktycznie stoją w miejscu, i są okropnie infantylne, kierowane raczej do dzieci, którym duże ilości kolorowych wybuchów wystarczą, aby cieszyć się grą. Na tym jednak ambicje producentów się kończą.
Dla mnie nastała era postnuklearnego świata gier komputerowych. Spotkać choćby mutanta, to już spora sztuka. Cała reszta tego świata -- umarła.
Serwis reckę takiej gry powinien był zlecić komuś siedzącemu w temacie, kto grał we wszystkie inne TR i byłby w stanie dokonać analizy porównawczej, a nie pisać takie głupoty.
lol, a to Recenzent ocenia serię TB, czy tylko Anniversary?
Zagadki wcale nie są koszmarnie trudne. Na prawdę nie wiem jak można spędzić kilka dni nad rozwiązaniem jakiejkolwiek. Chyba trzeba być początkującym graczem lub nie posiadać umiejętności logicznego myślenia.
I tu też się nie zgodzę. Faktycznie zagadki są albo banalne, wręcz relikty pod nogami leżą, bądź tak zakręcone że nie wiadomo co ruszyć. I odczep sie waćpan od 'początkujących graczy', wytykanie komuś, że jest n00bem dobrze o panu nie świadczy. Argumenty, argumenty plx.
Wracając do tematu.
Recenzja jest dobra. Sam zdążyłem już zauważyć większość mankamentów tej gry i z wszystkimi plusami/minusami muszę się zgodzić. Zacząłem grać w tę cześć TB na padzie, ale bez myszki grało się strasznie, właśnie przez tę beznadziejną, wręcz irytująca pracę kamery. Walki też jakoś mało... po paru godzinach gry, skakania po ścianach, wspinania się itd. robi się to strasznie nużące i chciałoby się postrzelać trochę... a tu nici. I jestem obecnie na takim etapie, że nie wiem czy w ogóle grę skończę. Zaczęła mnie nudzić.
Będziesz miał problem, Kubcys.
Ja próbowałem na Athlonie 3200, 1GB ramu, gf6600GT... nawet w minimalnych detalach gra strasznie się cięła. Odpuściłem sobie. Zagram za 2 lata, jak moja maszyna będzie przewyższać wymagania zalecane.
A mnie sie grało miodnie. Choć przyznać muszę, iż 4ka nie obaliła dominującej w moim rankingu pozycji pierwszej części RE. W każdej kolejnej, również i w tej części, brakuje mi elementów rodem z gier przygodowych. Za mało jest kombinowania z dźwigienkami, kryształkami, kluczami i innymi przedmiotami. Nie mniej jednak RE4 to solidna dawka akcji i całkiem dobrego klimatu.
IMO jedyną wadą wersji PC jest to, iż gra wygląda znacznie gorzej niż na ps2. Nie razi mnie sterowanie bo: 1. pad'a do pc tez można kupić; 2. Jest już odpowiedni programik pozwalający na używanie myszki (i gra się z nim b. komfortowo, tylko trochę trzeba w ustawieniach pogrzebać), nie jest to release oficjalny.
W sprawie save'ów to jestem gorącym zwolennikiem takiego rozwiązania, jakie stosowane jest w niemal całej serii RE. Fakt, iż nie można sobie tak po prostu wcisnąć quicksave'a przed wejściem do jakiegoś pomieszczenia, znacznie wzmacnia odczucie niepewności i strach, a o to w tych grach właśnie chodzi. Będąc już kompletnie szczerym, to w RE4 maszyn do pisania jest aż nadto... do tego są zaznaczone na mapie... to trochę psuje klimat, bo wtedy wiemy że "a, jeszcze dwa pokoje i save będzie". I czego tu się bać?
Tak na dobrą sprawę i tak nie jest źle, w niektórych częściach RE nie dość że nie można było save'owac w dowolnym momencie, to jeszcze trzeba było do tego zużywać specjalną taśmę do maszyny do pisania, których ilość była ograniczona.
Reasumując, RE4 jest grą na tyle dobrą i przyjemną, że można przymknąć oko na "nie do końca udaną" konwersję z ps. Tak czy siak, warto w nią zagrać. A jeśli nie ma się ps2 w domu... to dobrze że chociaż na PC można pograć.
ah, czuję że powinienem się podpisać, jako fan całej serii RE, co niniejszym czynię.
A ja bym tu polemizował nad tą grafiką.
Owszem, otoczenie (tło) jest zrealizowane bardzo ładnie, ale postacie i ich ruchy już nie.
Gra jak na przygodówkę jest dość prosta, mało w niej przedmiotów, i niewiele można z nimi zrobić. Mało też w niej mini-gier logicznych.
Intro buduje niezły, tajemniczy klimat, ale faktycznie - głos głównej bohaterki w anglojęzycznej wersji gry wszystko rujnuje.
Mnie się grało przyjemnie, ale bez większego entuzjazmu, nic też specjalnie odkrywczego gra do gatunku nie wnosi (o ile jeszcze można...).
Dla mnie: 60%
Tak sobie przejżałem te minusy... i:
szczypta goryczy/odrobina zazdrości: to jednak tylko kolejny, efektowny graficznie RTS–zabójca komputerowych myszek (choć – nie przeczę – zacny w swej kategorii), a tu w debeściarskim Combat Mission kółka jak się nie kręciły, tak się nie kręcą...
Tego tekstu w ogóle nie rozumiem, co ma 'zabójca myszek' wspólnego ze szczyptą goryczy? Że się myszka popsuje? WTF? Czego autor się spodziewał, skoro rozczarował się 'kolejnym, efektownym graficznie RTS'em'? Bo ja w efektach graficznych nic złego nie widzę... o.0
już wiadomo na bank, jak zginął niemiecki as pancerny Michael Wittmann – zgniotły go burty obściskujących się „puszek” ;-P (Wittmann lubił sprawdzać przedpole wychodząc ze swojego Tygrysa);
I to ma być minus?
tego, który wymyślił w tej grze obracanie kamery z wciśniętym Altem, powinna rozjechać jakaś Pantera – taką funkcję zrzuca się na przycisk myszki!
Kwestia gustu.
Jedyne minusy jakich ja się dopatrzyłem w tej grze, są (podobnie jak w Warhammer DoW) zdecydowanie za małe mapy, z czym w parze idzie mała liczba możliwych do kontrolowania jednostek. Oraz brak niemieckiej kampani... fajnie byłoby pognić aliantów mając do dyspozycji parę panterek i tygrysków.
#9
i na koniec siakiś widoczek:
Ach, byłbym zapomniał, testowane na sprzęcie:
AMD Athlon XP Barton 3200, 1GB RAM (400Mhz, CL 2.5), Gigabyte GF 6600GT 128Mb/128b AGP.
#5
Troche magii (obraz rozmywa się wokól fireballa, tworząc wrażenie rozgrzanego powietrza, ładnie to wygląda)
Amadeusz -=> chodzi dobrze, są jednak probelmy przy przechodzeniu z pomieszczeń w większe, np. otwarte przestrzenie, wtedy fpsy odczuwalnie spadają, głównie przez to że coś tam sobie gra doczytać musi. Co do detali to nawet nie wiem na jakich grałem, zostawiłem takie jakie gra sama dobrała. Postaram się jednak pograć trochę i wrzucić tu parę screenów, oraz zmierzyć fps'y. Stay tuned.
Hah, pełen napięcia oczekiwałem tego tytułu już od ponad pół roku, najpierw zachwycony trailerami i przerobioną wersją silnika steam, potem zdołowany przesuwaniem premiery... Teraz zaś nakarmiony 1,4GB demkiem, które na prawde warto ściągnąć. Choć demo krótkie jest jak świński ogon, to - delikatnie mówiąc - powala. Ukazuje nam wprawdzie tylko część tego, co zobaczymy w wersji finalnej, ale już na tym etapie można dostać mocnych wypieków po 5min gry.
W ciągu tych może 15stu minut gry, najbardziej zachwyciła mnie walka. Jest po prostu miodna, gracja z jaką nasz bohater włada wszelaką bronią to jedno, kopniak a'la Książe to drugie, możliwość używania dużej gamy pułapek to trzecie... ale wszystko razem połączone daje ogromną, ale to naprawde ogromną frajdę. Do tego wszystkiego oczywiście, oprawione to jest w prześliczną grafikę, z najnowszymi możliwościami silnika Steam (kto uważnie przeszedł demo Lost Coast, ten wie o co chodzi). Na szczęście moje obawy związane z tym, iż tytuł ten będzie w 100% action-fpp sie nie sprawdziły, nie jest to także crpg - żeby nikt nie miał tu wątpliwości, ale dodano nam ekwipunek i system skilli w które możemy inwestować. Eh, żeby sie streścić: gra zachwyca pięknym, bardzo dopracowanym światem, równie dorze opracowanymi ruchami postaci (naprawdę robi wrażenie!), świetną, bardzo dynamiczną walką, niezłą muzyką i wyśmienitymi efektami dźwiękowymi. Obawiam się jednak, że, jak w przypadku Arx Fatalis, gra ta będzie bardzo liniowa... poczekamy zobaczymy, orderek już złożony :)
mr_brain -=> a skądś ty to wytrzasnął? Przecież HL2 w wersji podstawowej już obsługiwał DX 9.0. Lost coast to szerego poprawek graficznych i dodatkowych efektów, mających poprawić wrażenia wizualne. Obsługe dx 9 to już HL 2 w wersji podstawowej miał.
Oj pachnie mi to mocno pomysłami z Hidden & Dangerous 2...
Engine szczerze mówiąc bardzo, bardzo podobny do tego z H&D...
Grałem już w demo i gra się całkiem przyjemnie. Bolą mnie tylko te wszystkie uproszczenia, 3 postacie (zamiast, ilu to było... chyba sześciu). Nieco mniejszy nacisk położono chyba na gatunek 'skradanek', można po prostu wyciągnąć colta i jazda... no ale to w wersji finalnej może ulec zmianie. W poprzednich częściach to sobie właśnie ceniłem - konieczność planowania, dobierania commandosów i cichego eliminowania szkopów one-by-one. Jeśli o to chodzi tryb FPP przekopie wszystko do góry nogami. To faktycznie będzie nowy produkt, zrzynający jedynie ogólne zasady z poprzednich części.
Krótko w GOL'owym stylu:
Nadzieje:
* klimacik z poprzednich części, możliwa całkiem niezła grywalność
* konieczność planowania i skradania się
Obawy
* zbyt uproszczony system planowania
* czy to miejscami nie będzie po prostu kolejny FPS?
* nie za mało tych komandosów?
Moja opinia:
7/10
Niestety największą wadą, która strasznie mnie rozczarowała są bardzo, ale to bardzo skromne mapy. Faktem jest że każda jednostka, zarówno naziemna jak i kosmiczna jest mocna przeciwko jednym, a słaba przeciwko drugim jednostkom. Niestety na polu bitwy nie bardzo to się sprawdza, nie ma takich ilości jednostek jak kilkadziesiąt AT-AT, kilkaset storm trooperów itp. itd. Gdyby zwiększyli ten limit i można by było rozgrywać naprawdę potężne bitwy, wymagające oprócz przewagi ilościowej także taktyki i strategi, to rozgrwykę stawiało by na znacznie lepszym poziomie.
A i czepiałbym się cut-scenek, czemu nie poszli 'na łatwiznę' i po prostu nie wsadzili scen z filmu, a męczyli się z produkcją filmów na engine gry, które są raczej kiepskiej jakości... ? I ładniej by to wyglądało i klimat byłby lepszy.
Moje 3 grosze:
Miłe wrażenia:
Call of Duty 2 - jako fan serii CoD i MoH nie mogłem przepuścić temu tytułowi, i mimo kontrowersji jakie wywołał pasek życia - a dokładniej jego brak - jest to dla mnie rewleacyjna pozycja, a brak paska jedynie zwiększa wrażenia (bo nie biegamy jak te durnie po mapach szukając apteczek i gapiąc się na cyferki przy polu Health"). Niesamowity klimat i grywalność - grałem z wypiekami na twarzy, a ostatnio niestety rzadko mi się to przytrafia... nim się zorientowałem przeszedłem ją po raz 3ci (stopniowo zwiększajac poziom trudności).
Pariah - o tym nikt nie wspomniał, a gra również warta uwagi, całkiem niezła fabuła i parę naprawdę interesujących pomysłów, do tego nienajgorsza grafika i przyzwoita grywalność, tytuł wart funta kłaków.
Fable - tu nie mam nic więcej do dodania. Niezła grafika, piękny świat, dużo ciekawych pomysłów zrealizowanych sensownie i z wyczuciem. Jedyny minus, i to chyba nawet spory to to że jest za krótka, bo w takim świecie jak ten z Fable chciałoby się zostać dłużej.
Dungeon Siege 2 - większość osób które miały do czynienia z tym tutułem ma niemrawe wrażenia. Ja jednak odwrotnie - miło spędziłem czas przy DS2. Zapewne dlatego iż nie miałem żadnych, ale to ŻADNYCH oczekiwań względem tego tytułu. Ba! Nawet nie wiedziałem ze był w produkcji, ot pewnego dnia patrze, a tu już premiera DS2, z ciekawości kupiłem odpaliłem, przeszedłem i stwiedziłem że smaczniejsze to było niż DS1 (którym wszyscy się skolei zachywcali, a u mnie trafiłby to kategori poniższej). Tak czy siak ani DS1 ani DS2 do pięt nie sięgają Diablo 2.
SW: Republic Commadno - niodzio niodzio niodzio. Gra niesamowicie grywalna i wciągająca, mocno przesycona klimatem SW, ze świetnie wprowadzonym trybem dowodzenia oddziałem... szkoda tylko że fabuła jest już nam znana i że gra jest stosunkowo krótka. Niemniej jednak wciąga jak bagno. I wcale nie miałem zamiaru wyleźć.
Ani grzeje ani chłodzi:
F.E.A.R. - po przejści dema byłem zachwycony, zamówiłem jeszcze w preorderze. Jednak po 2 dniach grania miałem chyba z tydzień przerwy. Gra ciekawa przez pierwsze pół godziny i ostatnie 10 minut. Środek zupełnie nudny i monotonny. Klimat urywany, raz jest, raz nie ma. Z grywalnościa także niewesoło, po jakimś czasie kolejne etapy stają się monotonne, nowych wrogów nie ma, w kółko wali się w te same.
GTA:SanAndreas - więcej, szybciej, lepiej - gów** prawda. Przesadzili. W mojej opini SA jedzie na sławie i popularności poprzednich części, głównie Vice City. Dalej ten sam kiepski engine, do tego zdecydowanie za duży obszar, po jakimś czasie człowiekowi się po prostu nie chce żmudnie tarabanić na drugi koniec mapy, misje też nie trzymają klimatu, fabuła już nie taka spójna i nie pozwala wczuć się w bohatera. Ogólnie odgrzewany kotlet.
Brothers in Arms: Road to Hill 30 - ciekawa pozycja, trafia jednak do tej kategori ze względu na lekki brak grywalności. Dobrze połączono tryb walki z trybem dowodzenia oddziałem, niemal tak intuicyjnie jak w SW: Republic Commando.
Rozczarowania:
Juiced - po dawce wozów, części, tuningu itp. itd. jakie zaprezentowały nam oba tytuły NFS:underground Juiced wypada jakoś blado... nie potrafił mnie tak wciągnąć jak seria NFS (również z NFS:MW). Przejechałem kilka tras, zniesmaczyłem sie, wyłączyłem grę i po paru dniach odinstalowałem. Gra 'bez smaku'.
Dungeon Lords - w zasadzie powinienem DL wcisnąć w obie kategorie, i miłych wrażeń i rozczarowań. Jednak pozostanę przy tej drugiej. Nieźle zapowiadający się RPG, z kuszącą fabułą, miłą dla oka grafiką został zupełnie rozpierdzielony przez stertę błędów i niedorubek. Grałem wcześniej w demo, później w wersję finalną, i doszedłem do wniosku że wypuścili chyba niedokończoną betę. Ot chociażby przy tworzeniu postaci, w menu były dostępne opcje których zmieniać nie można było, bo były nieaktywne. Ktoś zapomniał je ukończyć? Do tego im dłużej szło się w las, tym engine bardziej się krztusił... eh popsuło mi to całą przyjemność z grania, choć i tak długo się męczyłem zanim w końcu poziom qrwicy został przekroczony i grę z furią odinstalowałem.
Boiling Point - jak wyżej. Nieźle zapowiadająca się grą, ładnie zrobiona, rozbudowana... ale zje.... ekhem. Nie wiem czy to teraz taka moda wśród producentów panuje....:
-Co tam macie?
-A bawiliśmy się wczoraj po imprezie i mamy jeden poziom z kilkoma potworami...
-Wystarczy, do tłoczni z tym.
Age of Empires 3 - tak, to najnowsze AoE. Jednym moim słowem - nuda. Grafika ładniejsza, czasy ciekawsze, nieco nowinek wprowadzonych, ale i tak, smakowoało jak już raz przetrawione szpagetti... bleeeee
Nie grałem:
DRIV3R - po tragicznych recenzjach tego tytułu zrezgygnowałem - nie kupiłem. nie grałem. nie zamierzam.
Farenheit - obecnie na celowniku. Brak mi dobrych przygodówek. Ostatnio aż zacząłem odgrzewać starocie, Legend of Kyranida 2, Day of Tentacle, Sam & Max Hit the Road, czy Maniac Mansion...
Cena kusi.
Adamus chłodzi.
Ale, jak wspomniał, i mnie tęskno do jakiegoś dobrego cRPG w tybie FPP z turową walką (jak serie M&M lub Wizardry). Zaczynałem już odgrzewać stare kotlety (które mimo lat dalej dobrze smakują), może zamiast tego uiścić grodza na G:LoI, 30zł to nie majątek... a łezka się w oku kręci na myśl o wymieraniu gatunku.
Moje 3 grosze:
Krótko i na temat:
Plusy:
+ niezła fabuła
+ klimat
+ grywalność
+ bronie
+ koniki
+ bullet-time
Minusy:
- engine
- grafika
- za krótka :(
- na siłę wciśniete skille
Engine tej gry beznadziejny nie jest, ale nie generuje on bynajmniej ładnej grafiki, do tego im dłużej grałem tym bardziej rozmijał się dźwięk z tym co się działo na ekranie (najpierw widać było że ktoś strzelił, sekundę później dopiero było słychać dźwięk wystrzału). Grałem na największych detalach (z wyłączeniem opcji pełnych efektów specjalnych, bo z nimi obraz robił się siakiś taki rozmazany...) i gra ciągnęła 30fps, a to bardzo kiepsko jak na tak lichą oprawę graficzną. Za ten engine duży minus... bez problemu można spotkać gry o znacznie mniejszych wymaganiach sprzętowych a o znacznie lepszej grafice... i co więcej - o zgrozo - twórcy nie bali się wciskać elementów 2D gdzie się tylko dało... beznadziejnie to wygląda (np. koła pociągu są 2D i się nie kręcą).
Dużym atutem gry jest imo fabuła, która potrafi wciągnąć tak, że grałem namiętnie tylko po to żeby poznać zakończenie gry (które to i tak było do przewidzenia ;)). Oprócz głownego wątku fabuły mamy sporo czasu żeby pojeździć po okolicy i ukończyć poboczne misje (obowiązkowe łąpanie właścicieli plakatów z napisem 'WANTED', zaganianie bydła, etc.etc.).
W miarę przechodzenia głównych misji zdobywamy nowe wyposażenie, którego tak naprawdę wiele nie ma, bronie 'posortowano' na kilka rodzajów: rewolwery, karabiny, shotguny, snajperki; w każdej kategorii mamy po kilka egzemplarzy broni. Zazwyczaj po stuknięciu jakiegoś 'bossa' nasz bohater przygarnia dobrodusznie jego ekwipunek. Niestety nie spotkałem się z dodatkowymi broniami w misjach pobocznych... a szkoda.
W grę chyba na siłe próbowano wcisnąć umiejętności naszego bohatera, ale zrobiono to na tyle nieudolnie że w praktyce nie czuć w ogóle ich wpływu, są bo są, ale wrażenia nie robią, bardziej liczy się zbieranie kasy niż zwiększanie tych statystyk.
Na razie tyle...
Moja ocena: 7
kris29 -=>
1. tak
2. fajnie z koni spadają ;>
3. można ustawić sobie stopnie trudności, grałem na normal i była dość łatwa. ma niezły klimat
4. dobrym ale nie rewelacyjnym, muzyka też
5. można
Imo:
1. Manic Miner
2. Bruce Lee
3. ?
4. Another World
5. ?
6. ?
7. hmm, to mi wygląda bardziej na Arrakis niż na Dune
8. ?
9. Indiana Jones
10. ?
Grafika ładna, wszytko niby ładne piękne, ale grywalności to pewnie będzie miało mało. Jak zresztą poprzednie tournamenty, wyłączając 1, który był naprawdę niezły. Imo cała reszta to odgrzewanie starego, w połowie przetrawionego kotleta. Niby nowebronie, tryby gry pojazdy i grafika... ale i tak wieje mi to nudą straszną. Są lepsze gry na giercowanie po necie.
heh, no ja grałem na Bartonie 2500+, 1024MB ramu, gf 6600gt i wiekszych przycinek nie miałem... a według readme.txt, sprzętem mieszcze się w średniej klasie wymagań...
A i gra strasznie pląsała ale to z winy wysokiej czułości myszki, ustawionej standardowo, po zmianie na 20% śmigało aż miło :)
właśnie grałem w demko... i gra po prostu wymiata, poprzednie części były świetne, ale ta to po prostu cudo. Znacznie dynamiczniejsza walka, wiecej akcji, świetne bronie, miodna grafika i ostra muzyka. No miodzio po prostu. Na multi bez dwóch zdan będzie lepsza niż q3.... odliczam już dni do premiery
Powiem szczerze że mam nadzieję że bezczelnie zerżną pomysły na skoki/wspinaczki etc. z prince of persia sands of time lub warrior whitin, bo były rewelacyjne, a kanciaste ruchy lary znudziły mi się już w części 3-ciej. Wygląd bohaterki też mnie nie interesuje bo nigdy mi sie nie podobała i podobać nie będzie, ważniejszy dla mnie klimat i akcja... a tym pop znacznie tomb raidera ostatnio wyprzedził. Pograć w najnowszego TB pogram, z ciekawości, ale jak sie nie spisze to podziękuję już za współpracę z najnowszymi pośladkami Lary i wróce sobie do części 2 która imho była najlepsza (+ dodatek The Golden Mask)
ehehe zapomniałeś o urządzaniu przyjęć, dzwonienia do sim... eee gordona freemana, łażeniu do roboty, budowaniu black mesy itp :D
A tak BTW słuszności użytkowania trainerów. Ja przyznam się bez bicia że tego trainera czasem używam. Dlaczego? Ano dlatego ze gram w gry poto aby czerpać przyjemność z grania. A kiedy po raz 6ty przechodzę tę samą ******* misję i znowu po raz 6ty jakiś glina spycha mnie wiecznie z drogi to mnie po prostu qrwica zalewa. Nie po to gram żeby się męczyć przechodząc wciąż tą samą misję. Wcześniej sądziłem że używanie cheatów SuX. Ale zmieniłem zdanie kiedy zauważyłem że potrafią one zwiększyć przyjemność z gry. Oczywiście god-mode odpada. To już by było za proste. Nic tylko iść przed siebie i nawalać. To już jest 0 wrażeń.
Niemniej jednak - jak w przypadku GTA:SA - wyłączam czasem pościgi policyjne i ustawiam niezniszczalność wozu. Jest to znaczne ułatwienie ale nie banalizuje gry.
A i nie wmówicie mi że używanie trainera zabiera całą przyjemność grania - uwierzcie mi na słowo - bywa czasem zupełnie przeciwnie.
I odemnie słów kilka...
Plusy:
+ swoboda
+ klimacik
+ quest log (włącznie z radarem który znacznie ułatwia życie)
+ różne frakcje i różne z nimi stosunki
Minusy:
- grafika!
- wydajność (aaaarrrrrgggggghhhhhhhhh)
- another buggerfall!
- dźwięk (mam z nim problemy, ledwo słysze kwestie mówione...)
Gram na:
AMD Athlon XP Barton 2500+
Gf 6600 GT 128mb/128b
1GB Ram
120 GB WD SATA
i:
dość długo się wczytuje, ale jeszcze jest to do przeżycia, przy rozdzielczości 1024 grałem na detalach "normal" i w lesie śmigało, w mieście strasznie przycina, na wyższych detalach różnica w grafice niewielka a fpsy spadają.
Mimo szybkiego dysku i przyzwoitej ilości ramu gierka czasem przycina na kilka sekund i wczytuje siakieś dane... to bywa irytujące. Gra jest zpatchowana do wersji 1.1 ale szczerze powiem ze przyrostu fpsów nie zauważyłem... w grafice niestety niewiele poprawia...
Finalna konkluzja:
Pomysł dobry, realizajca zdupcona.
Gra miejscami tak przycina i tak długo się doczytuje że człowieka szlak trafia i kurwica zalewa. Mimo całkiem niezłego pomysłu grać się nie da. Co więcej im dłużej się gra tym wolniej gra chodzi... (tak jak win98 i ME :))
Imo do czasu wydania patcha który w głównej mierze poprawi wydajność engine'u graficznego nie ma sensu grać. Stąd chwolowo wystawiłbym 4/10... z zaznaczeniem że gra jest niegrywalna.
IMO gra znacznie lepsza od sławetnego HALO, przynajmniej lokacje nie wieją wiecznie tym samym schematem i wtórnością... no i engine UT2004 daje radę... wolę go niż niby znacznie bardziej zaawansowany engine graficzny Boiling pointa który działa jakby chciał a nie mógł...
I dobrze im tak... irytują mnie wiecznie te ich przydługawe filmiki napoczątku każdej gry... jeszcze z tym tekstem challenge everything.... grrrrrrr, bozia ich ukarała w końcu ;)
Dev ==> nie mozna wpisac -dev console, to nic nie powoduje, wpisuje sie: -conole -dev pierwsze uaktywnia konsole w grze (chyba od cs 1.6 w górę jest ona zawsze aktywna). A drugie włącza tryb developer który z tego co pamiętam automatycznie zmieniał parametr sv_cheats z 0 na 1. Ale teoretycznie wpisanie sv_cheats 1 i potem noclip w konsoli bezpośrednio w grze, bez zmiany lini komend, powinno zadziałać...
jak masz skrót na pulpicie do cs:cz, do wejdz w jego właciwości i dopisz do lini komend:
-sv_cheats 1
(lub zamiast "-" wstaw "+")
po czym odpal grę, wczytaj save, wywołaj kosole klawiszem ~ i wpisz noclip powinno się włączyć przelażenie przez ściany. Nie obiecuje że to zadziała na 100%, ale ewentualnie do lini komend możesz jeszcze dopisać "dev"
A dla mnie to nudna i monotonna gra... diablo było... hmm "dynamiczniejsze", szybsze i bardziej wciągające... DS imo ocena 6/10... może było by lepsze w grafie 2D ;>
:/
szkoda, niezłe gierki robili... też teraz zacząłem się zastanawiać co z Juiced.... :/
Zarith ==> to jest fakt oczywisty ze ma to być postnuklearny świat... kto powiedział ze będzie inaczej.... samo słowo Fallout od razu kojarzy się z postnuklearnym klimatem....
zarith ==> lol. Imo to bardzo dobrze że bethseda robi F3, może i morrowind był nudny, ale swój klimat miał, muzykę też. A inicjatywa zrobienia F3 w FPP jest kusząca... jeśli dobrze to zrobią będzie to najlepsza część ze wszystkich. Sam cenie sobie najbardziej RPG w trybie FPP (serie M&M, Arx Fatalis, Morrowind itp.) i nie obawiam się tego zę mogli by z F3 zrobić FPS. Jak sobie wyobrażę hud stworzony w 'vaultowych' klimatach albo plasma-rifle'a w łapce w pełnym 3D to aż mnie ciarki przechodzą. A BTW klimatu to jednak gry FPP mają go więcej i jest on miodniejszy niż w innych gierkach, oczywiście jeśli gra jest dobrze zrobiona. A i trzeba dodać że tryb FPP wcale nie musi się wiązać z FPS! Przecież walki dalej będą mogły rozgrywać się w turach! Popieram tryb FPP.
komputer z systemem Windows 98/ME/XP/2000 i pakietem DirectX 8.1, TEST PASSED
procesor 1.5 GHz, TEST PASSED
pamięć operacyjna 512 MB RAM, TEST PASSED
karta graficzna GeForce 3 64 MB, ATI Radeon 8500 64 MB lub lepsza kompatybilna z DirectX 8 i wykorzystująca technologię Pixel-Shader, TEST PASSED
karta dźwiękowa kompatybilna z DirectX 8.1 TEST PASSED
BigBoss ==> taaa a w dooma tez nikt nie grtał... bo ta "piękna grafika....."
śmieszny jesteś....
to ma być horror? Resident Evil I to był horror... dwójka to imo shooter jakiś, ot bieganie i strzelanie. w RE I trzeba było jeszcze od czasu do czasu pomysłeć nad jakąś zagadką....
imo gra tylko na multiplayera... w dodtaku bardzo schematyczna, trzeba sie po prostu jaknajszybciej rozbudować...
heh, imo gra znacznie lepsza od części pierwszej... engine wprawdzie ładnie wyglądający, ale texturki zbliska strasznie rozmazane.. (ten sam engine co w mafi). Niemniej jednak misje na tyle wciągające że da sie przejść grę i nie poczuć znudzenia..... Sporo ekwipunku, rozbudowane możliwości sterowania drużyną... jedyne co wkurza to niemcy nawalający przez ściany... nie wiadomo skąd
czemu tylko 89%??
gra świeci na rynku gier jak za przeproszeniem diament w gównie. to naprawde ambitna gra. jedna z niewielu nowych produkcji w którą warto zagrać i która nie stara sie powielać oklepanych schematów. Piękna graficzka, świetny humor i podobna fabuła. Jedyny minus to to że jest króciutka :(
gladius ==> steam to taki 'menedżer' gier i nie tylko, wydawny przez Valve do grania w najnowszego counter-strike 1.6, half-life'a, day of defeat, ricochet, wanded, team fortress, firearms i inne mody do half life. bez niego nie pogra sie w w/w gry.
ja używam sobie steama i już dostałem reklame ze niedługo pojawi sie w sklepach i że można zamówić już w przedsprzedaży. Teraz 2x kilinięcia na Condition Zero w liscie gier Steama i juz zamawiam ;)
ale chyba o jednym zapomnieliśmy...... o wielki zdjęciu zbiorowym GOLasów..... albo ja takowe przegapiłem....
samochodem taniej i w ostateczności 2 osoby mogą spać wewnątrz.... to wychodzi najtaniej.....
massca ==> tyle że jazda samochodem jest bardziej "niezależna" bo można się zatrzymać w dowolnej chwili, można zapuścić muzyczkę no i nie trzeba martwić się o miejsca lub o nieco niekulturalnych współpasażerów...
Egnar ==> masz zamiar jechać samochodem??? to zabierz nas ze sobą!!!! ja mam prawko więc mogę z powrotem prowadzić, a Mac będzie pilnował żebym nie pił!! :)))
No właśnie Azzie, szczególnie taka niestrawność p októrej sięponoć pod stołem leżało.....
Kwalifikacje ? jakie kwalifikacje?!!! wszystkie odoby które były w poznaniu przechodzą kwalifikacje automatycznie!
egnar ==> co tam twój śpiew.... ja po prostu wymiatam :)
Trza się będzie razem znowu "zemailować" cobyśmy tę długą i męczącą podróż szczęśliwie przy piw.... eee... soczku pomarańczowym zakończyli....
z:steel soldiers już kupiłem i to jakiś miesiąc temu..... ale codename nie widziałem......
taaa... ja czekam już tydzień (a miało być 1- góra 2 dni...) na swój egzemplarz, ma być ponoć jutro (jakiś koleś z wirtualny.com zapomniał do mnie zadzwonić po potwierdzenie..... aarrrrrrrgggghhhh......:[ !
wydać na pewono wydadzą, tylko czy w polskiej czy angielskiej wersji językowek, bo od tego będzie zalażna data polskiej premiery. osobiścię wolę żeby wydali je tak jak GTA3, tzn. w angielskiej wersji językowej, a po kilku miesiącach wydali patch spolszczający grę.....
eee... tam ludzie, języków trza się uczyć! a nie czekać na patche spolszczające...!
klimatycznie napewno lepsze od tobm raidera (jeśli chodzi o grę) dla lubiących horrorki coś w sam raz... w 1 części gra łączyła elementy przygodówki i gry akcji, w 2 i 3 części to już były zdecydowanie gry akcji -więcej strzelania niż kombinowania, a i klimat już był wyblakły (głównie poprzez gorszą muzykę). Jak zaczynałem grać w I część to każde kolejne otwieranie drzwi do nowych pomieszczeń bylo samym koszmarem... polecam
krótka, kiepskie sterowanie (widać że konwersja z playa), krótka i prosta, w 3 dni można 5 razy przejść a i beznadziejnie się lata między budynkami, nie można "w locie" wybierać punktów zaczepienia nici, Spider robi to automatycznie :(