Skończy się ich radość, gdy aplikacja Spotify przestanie działać płynnie nawet na topowych procesorach.
Koleś jest oburzony, że nie wolno mu wziąć cudzej gry, zmodyfikować i sprzedawać jako własny produkt.
Tak ku**a, dzisiaj największym problemem branży gier jest, że gry są za długie. Co tam, że optymalizacja leży, od wielu lat nie widać przełomu w grafice czy fizyce, ale za to wymagania sprzętowe rosną, brak innowacyjnych gier, bo najbezpieczniej jest wydać po raz kolejny sieciowego odgrzewanego kotleta z mikropłatnościami. Ja z braku czasu Wiedźmina 3, czy RDR2 przechodziłem przez wiele miesięcy i lepsze to niż miałbym te gry przejść w trzech sesjach. Kolejny temat to marudzenie, że otwarte światy są za duże i puste. A kto każe zaglądać za każdy krzak na mapie? Ciężko, żeby za każdym krzakiem była epicka misja. Przez takie opinie długo wstrzymywałem się z zakupem RDR2, że niby gra jest nudna, mało akcji i głównie bardzo długo jeździ się na koniu między lokacjami, co jest bzdurą, ale dla spoceńca, który ma nabite kilka tysięcy godzin w sieciowej strzelance, to nuda, bo on musi mieć 100 fragów na minutę.
Takie bzdury wypisują przebodźcowani ludzie, graczoholicy lub ludzie uzależnieni od krótkich filmików bo potrzebują wielu bodzćow na minutę, albo ludzie sponsorowani przez organizacje wydawców gier, żeby robić małe gry.
Miałem i5-6600K podkręcony do 4,5 Ghz i w niektórych grach CPU był za słaby, razem z GTX1070, więc dla nowej karty szykuj się na wymianę CPU.
W dyskach M.2 te kosmiczne prędkości zapisu to marketingowa ściema, bo to jest tylko prędkość do bufora na szybszych kościach niż reszta dysku, cache który ma limit wielkości przesyłanych plików, a docelowy zapis do kości pamięci jest już wielokrotnie mniejszy. Największy przekręt to jest w dyskach na pamięciach QLC, bo tam po przepełnieniu bufora zapis jest już tragiczny.