W tym momencie, z mojego punktu widzenia, PS4 przegrywa przez 2 rzeczy:
1) brak wstecznej kompatybilności
2) nie-przenośność
Ostatnio przeszedłem pierwszy epizod The Wolf Among Us, drugi prawdopodobnie wyjdzie w okolicach świąt i pogram sobie w niego na laptopie - na tym samym save'i. Tak samo zresztą mogę równie dobrze zrobić z innymi grami które mam na Steamie, Origin, uPlay czy GOGu. Ba, w takie np. Borderlands 2 grywam na zmianę na MacBooku Air i 'gamingowym' PCcie...
Oczywiście nie jest to najtańsze rozwiązanie, zwłaszcza jeśli tak jak ja ograniczamy się tylko i wyłącznie do dystrybucji elektronicznej (nie kupiłem pudełkowej gry na PC od ... będzie już z 5 lat), chociaż o ile faktycznie tytuły premierowe są drogie (~200 zł na Steamie, nieco taniej na uPlay czy Origin), to już Humble Bundle czy wszelkiej maści promocje potrafią dać nam dobre gry za grosze. Sam nie uznaję piractwa (z nielicznymi wyjątkami w kwestii seriali których za cholerę w Polsce nie da się zdobyć legalnie albo bez bawienia się w proxy...), ale jeśli ktoś w ogóle nie liczy kosztów oprogramowania PC będzie zawsze tańszy na dłuższą metę.
To czego mi trochę brakuje to 'kanapowego' doświadczenia znanego z konsol, ale już teraz streamowanie obrazu np. przez Apple TV jest na tyle dobre (zakładając że akurat Wi-Fi działa tak jak powinno, co jest już inną kwestią...), że w perspektywie 1-2 lat jak najbardziej wyobrażam sobie podłączenie mojego PCta do monitora, klawiatury itd. w jednym pokoju, i streamowanie bardziej 'kanapowych' gier na TV stojący za dwoma ścianami.
FloMeisster -> W pełni się zgadzam :)
Dragoniasek -> Zmiany są praktycznie co roku - ewolucyjne, nie rewolucyjne. To, że gra podobnie wygląda na obrazkach nie znaczy, że tak samo się w nią gra.
Moje spostrzeżenia po rundce gry człowiek vs człowiek w FIFA 14:
- o wiele łatwiej stracić/odebrać piłkę
- sprint nie jest już jedyną słuszną drogą
- o wiele, wiele, wiele lepiej napastnicy wychodzą na pozycje
- o wiele, wiele, wiele lepiej obrońcy trzymają linię spalonego
- zdecydowanie częściej obrońcy popełniają błędy przy rożnych, przez co dwukrotnie (sic!) w BVB hattricka strzelił Mats Hummels... o.0
Tak czy siak FIFA 14 nadal jest b. dobrą grą do ogarnięcia ze znajomymi przy piwku. Tak na marginesie dodam, że PES został jednogłośnie odrzucony przez całe grono nie-graczy (czyt. ludzi którzy grają tylko w gry piłkarskie, i tylko na moich konsolach...) przez brak licencjonowanych drużyn. To, wbrew pozorom, jest - również wg. mojej prywatnej opinii - cecha całkowicie dyskwalifikująca grę Konami.
Dodatkowy plus - w wersji cyfrowej z PSN gra ładuje szybkie mecze bardzo, bardzo szybko :)
P.S. Demo FIFY różni się od wersji finalnej, przynajmniej na PS3 ma jakieś dziwne opóźnienie reakcji zawodników...
yadin -> Moim skromnym zdaniem Last of Us ma znacznie więcej problemów, niż GTA V. I, co najzabawniejsze, przede wszystkim w kwestii narracji :). No, ale to nie jest wątek na tą dyskusję.
@Abregado
Wybór broni niewielki? Bez przesady... Na tyle na ile mogli utrzymać go w 'realistycznych' realiach, na tyle jest rozwinięty. Do tego masz różne upgrade'y.
Z resztą się zgadzam z jednym zastrzeżeniem - do gier takich jak GTA siadam zawsze 'w ciemno' bez czytania zapowiedzi, oglądania trailerów (poza teaserami zapowiadającymi istnienie samej gry) itd. Po prostu sam nakładam embargo na wszelkie informacje. Dlaczego? Bo praktycznie na każdej grze w ten sposób się zawiedziemy. Ocenianie produktu przez pryzmat "co by było gdyby" jest zwyczajnie nie fair. Jedynie takie gry ja np. Portal (i inne tytuły indie "znikąd") mogą się w ten sposób bronić, bo zawsze będą "zaskakująco dobre". Każdy AAA musi się sprzedać - najlepiej w preorderach. Stąd wydawca i developer (na wyraźne polecenie wydawcy dającego fundusze) obiecają nam wszystko, łącznie ze sztabką złota dla zamawiających przedpremierowo.
Z takim podejściem, biorąc pod uwagę czym dysponowali twórcy (czyli w tym wypadku starożytnym sprzętem), porównując z konkurencją i poprzednimi tytułami z serii, możemy ocenić grę w miarę obiektywnie. W miarę, bo ocena z zasady jest subiektywna - odzwierciedla wrażenia recenzenta. Ocenianie w skali "1 do 10" czy "1 do 100" czy "1 do 6" w momencie, gdy nie dysponujemy obiektywnym kluczem, a tym bardziej w momencie gdy twórcy recenzowanej gry takim nie dysponują, jest nieuczciwe i -razem z agregatorami takimi jak Metacritic - jednym z największych problemów branży.
GTA wywarło na mnie wrażenie pozytywne. Definitywnie jest to jeden z najbardziej udanych tytułów w historii. Ma swoje wady, część zapewne zostanie naprawiona w patchach i (płatnych) DLC, nie wiem jeszcze co myśleć o "GTA Online". Nadal jest to gra najbardziej warta wydania 200 złotych na 'nówkę w folii' w tym roku.
[23]
Po części jest to ograniczenie konsol... tyle, że na autostradzie nie ma problemu z wrzuceniem naraz kilkudziesięciu samochodów na ekran. Bardziej wydaje mi się, że jest to celowy zabieg mający na celu ułatwić sprawne poruszanie się po mieście...
GTA V jest najlepszą grą tego typu w jaką miałem okazję kiedykolwiek grać - a zaliczyłem praktycznie wszystko co jest do powiedzenia w kategorii 'gry akcji z otwartym światem'. Ale, tak jak już wspomniało kilka osób nieruchomości, finanse itd. powinny być wspólne, albo na sztywno przydzielone konkretnej postaci (jak np. garaże).
Powinny być przypisane do nich misje fabularne - tak jak było w San Andreas i Vice City. To, co jest to debilne akcje w stylu "Hej, szefie, przed naszym klubem zaczęły strzelaninę jakieś gangi!" - "Spoko", przyjeżdżamy, kasujemy 5 kolesi, i dostajemy SMSa "Dzięki".
W tym momencie, po skończeniu gry, nie mam pojęcia jak mogę sprawnie zgarnąć 150 mln. dolarów na klub golfowy, zwłaszcza biorąc pod uwagę śmieszne pieniądze jakie dostajemy za misje poboczne, brak możliwości transferu funduszy między postaciami oraz dosłownie kosmetyczne kwoty jakie daje nam posiadanie nieruchomości.
Z graficznego punktu widzenia gra to majstersztyk. Obecna przewaga PCtów polega tylko i wyłącznie na wielokrotnie większej, brutalnej sile. Śmiem twierdzić, że GTA V na PCty zamorduje nawet najlepszy sprzęt o ile Rockstar nie spędzi kupę czasu na optymalizacji (co na PCtach jest o wiele trudniejsze niż na "złomowych" konsolach, a R* nie słynie z dobrych konwersji pod tym względem). Paradoksalnie największym problemem mogą być dyski twarde - na konsolach gra streamuje jednocześnie z napędu i dysku. W cale bym się nie zdziwił gdyby w rekomendowanych wymaganiach znalazło się SSD albo 16 i więcej GB RAM. Albo to i to...
Tak 'on the side note' - sam gram w większości na PCtach i szykuje się na kolejny 'wyścig zbrojeń' w momencie wyjścia PS4 i XBO. To, że konsole będą miały sprzęt na poziomie średnio dobrych obecnych PCtów oznacza, że analogiczny PC nie ma najmniejszych szans na ruszenie gier 'next genowych'. Nie, żeby teoretycznie nie było takiej możliwości - po prostu bardziej opłaca się napędzić sprzedaż nowych konsol...
P.S. Bardzo bawi mnie obecny trend gdzie na siłę krytykuje się tytuły AAA. Bo dystrybutor zapłacił, bo hype... Ech, hipsterstwo zawitało pod elektroniczne strzechy.
Tak swoja drogą w tej sytuacji przydałaby się na Steamie taka opcja, jaka istnieje od niedawna na Origin. Mam na myśli możliwość zwrotu zamówionych produktów...
Ani grosza :). Serio, w cale nie żartuje że nie mam problemów z technicznego punktu widzenia. Trudno jest mi się wypowiadać za wszystkich - mam tylko 2 PCty na których mogę sprawdzić grę. Na laptopie ewidentnie nie daje rady grafika - GT630m, ale tury nadal "biegną" bardzo szybko. Nie wiem, może Haswelle mają jakieś magiczne działanie? Gdzieś w opcjach widziałem opcję tylko dla nich...
Cała reszta problemów owszem, jest, tyle że kupując grę jako gracz TW od pierwszego Shoguna wiedziałem w co się pakuję. Jeśli to poprawią - super. Jeśli nie - nadal będzie mi sprawiała przyjemność gra, jeśli nie w kampanię to w multi, jeśli nie w multi to z modami.
Yyyy, problemy techniczne? Optymalizacja? Czegoś nie wiem? Gra chodzi elegancko na stacjonarnym (i5, GTX650Ti, 16 GB RAM) na ultra z niektórymi rzeczami przyciętymi do very high utrzymując 40+ fps na mapie kampanii i 60+ w nawet największych bitwach. Do tego komputer załatwia swoją turę w kilka sekund...
Ba, nawet na moim 'biurowym' laptopie da się grać na najniższych detalach, z tym, że zgodzę się - wtedy gra wygląda gorzej niż Rome 1... Oczywiście pewnie za kilka patchy i parę sterowników będzie o wiele lepiej.
Gra ma swoje wady... jak każda gra z serii Total War. AI bitew jest >lepsze< niż kiedykolwiek, co nie znaczy że jest dobre. Wystarczy precyzyjne ustawienie swoich jednostek i umiejętne flankowanie żeby pokonać armię 6-krotnie większą (udało mi się przy użyciu 800 spartan rozwalić sumarycznie 5000 przeciwników). Na mapie kampanii jest równie prosto jak było zawsze - trudno oczekiwać od AI umiejętności Aleksandra Macedońskiego bez oszukiwania.
Stwierdzenie, że jest ona niegrywalna jest jednak kolosalnym nadużyciem. Sam do tej pory spędziłem nad nią prawie 40 godzin w samym trybie kampanii, i definitywnie ma ona nadal syndrom "jeszcze jednej tury". Praktycznie nie natknąłem się na poważniejszy błąd mimo, że gram od premiery.
Pierwsza koszulka to nie tyle przerobione logo NBA, co raczej MLG (Major League Gaming). Oczywiście trudno zaprzeczyć, że logo MLG jest inspirowane logiem NBA, ale to na koszulce tematyką o kształtem raczej nawiązuje do MLG :).
Trzecia to koszulka serwisu Darth Hater traktującego o SWTORze, a należącego do sieci Curse...
albz74 -> Ogólnie najłatwiej gra się klasą z którymś 'offspecem' - sam wbiłem 50-ty na Gunslingerze i 32 na Assassinie, i łatwiej gra mi się tym drugim (czyli Assassinem albo odpowiednikiem u Republiki - Shadow'em). Dlaczego? Bo w sytuacjach awaryjnych zawsze mogę odpalić "tank mode". Dodatkowy plus to stealth który przyspiesza robienie misji, pozwala na wyłączenie jednego z mobów na dłużej, a awaryjnie na zniknięcie w walce.
wert -> Nie wyobrażasz sobie gry Smugglerem, a sam nim de facto grasz (Sniperem - czyli odpowiednikiem Gunslingera). :)
Imix -> No patrz, a ja gram meele dps-em z LIGHT armorem i nie narzekam. Gunslingerem też nie było w cale trudno, trzeba umieć grać i 'gearować' zarówno siebie, jak i companionów. Plus 40+ lepiej jest używać companiona leczącego niż tankującego.
Plus ja w swoich wielu już godzinach gry w TORa, w tym pvp i endgame, spotkałem się z dosłownie kilkoma błędami, z czego żadnego z nich nie nazwałbym poważnym...
yakuz -> Ten bug który zaznaczyłeś był BARDZO poważny - można tak było 'zjechać' dowolnego moba w grze, po prostu łapiesz agro i używasz emotki np. tańca, a on nadal w ciebie celuje za to nie używa żadnych umiejętności.
Czas do końca misji jest tam, gdzie Twoja głowa... A same misje kosmiczne robią się emocjonujące pod koniec, bo po prostu są trudniejsze... Za 'Fleet Commendation' można z kolei kupić unikalne ulepszenia do statku, m.in. 2 dodatkowe tryby - jeden zwiększa znacznie obrażenia kosztem regeneracji tarczy, drugi odwrotnie.
Tak z ciekawości, skoro grasz Assassinem (podklasą Inquisitora), to dlaczego na pasku nie masz pod hotkey'em Maul i Discharge (czyli głównych umiejętności dpsowych Assassina na Twoim lvlu...)? :>
Yancy -> Nie mówię, że jest to zupełnie normalne - chodzi o to, że przy takiej różnicy można już zacząć dyskutować o faktycznej ofercie, a nie pomyłce. Na Allegro całkiem często można spotkać podobne sytuacje gdzie 2 przedmioty różnią się ceną kilkukrotnie (bo np. jeden jest potwornie przeceniony, a drugi wręcz odwrotnie), a nie ma jeśli dobrze rozumiem arbitralnej granicy... Sprawa po prostu nie jest aż tak oczywista.
Jest różnica między 1000-krotną pomyłką, a 10-krotną. O ile to pierwsze jest ewidentnym błędem, to drugie może (ale nie musi) być rezultatem celowego działania sprzedawcy.
QamilekQ -> Pobierają pieniądze żeby sprawdzić, czy karta faktycznie jest 'podpięta' pod rzeczywiste konto. I tak, oddadzą je... Jeśli nie (nie wiem jak to się ma do usunięcia karty z konta i ponownego jej wprowadzenia...) skontaktuj się z obsługą klienta i naprawią ten błąd...
Fett -> Argumenty oczywiście są, ale nikt o zdrowych zmysłach (tym bardziej znający realia studiów medycznych w obecnej formie 6+1) nie bierze ich na poważnie.
darek_dragon -> Nie powstaną, bo po pierwsze cała baza niezbędna do otwarcia takich kierunków (chodzi głównie o lekarski i lekarsko-dentystyczny) jest potwornie droga, więc i samo studiowanie kosztowałoby krocie. Po drugie, lista wszelkiego rodzaju pozwoleń jest na tyle długa, że - uczciwie mówiąc - jest to praktycznie niemożliwe do uzyskania.
Jeśli zaś chodzi o 5-letnie studia bez stażu to już de facto istnieją w ramach Operacji Sukces na łódzkim UMedzie. Z tym, że na razie funkcjonuje to delikatnie mówiąc tragicznie (i prawdopodobnie będzie tak funkcjonowało, bo jest to po prostu dotychczasowe 6 lat + staż upchnięte w 5 latach - co w sposób oczywisty niewyobrażalnie obciąża studentów, prowadzi do licznych patologii i odbija się na jakości kształcenia).
Wszystkie te zmiany opakowane są w piękne frazesy z cyklu "szybsze studia, szybciej do pracy" i dużą liczbą "nowoczesnych", "innowacyjnych" czy wręcz "rewolucyjnych" rozwiązań. No i jak taki licealista ma tego nie kupić? A potem jak broń Boże będzie chciał zmienić uczelnię (co wiąże się z powtarzaniem roku albo przynajmniej 'dorabianiem' kilku przedmiotów z powodu sprytnych różnic programowych), to okaże się że za 2 lata będzie musiał płacić (jeśli wybierze cykl 6-letni na innym wydziale lub uczelni).
Tak jeszcze na marginesie - warto pamiętać czym się Pani Kudrycka zajmowała do 2007 roku, tzn. była rektorem... prywatnej uczelni i nigdy nie pełniła żadnych funkcji kierowniczych na uczelniach państwowych.
P.S. W ogóle ta cała ustawa jest tragiczna...
P.S2 Na stronie internetowej Operacji Sukces od jakiegoś czasu widnieje informacja o tym, że są to studia 6 letnie, co jest o tyle dziwne że ostatnie 2 roczniki rekrutowane były na 5-letnie. Czyżby PKA dobrała się dziekanowi do tyłka za wychodzenie przed szereg? Będę musiał się wywiedzieć.
darek_dragon -> W domyśle Kudrycka (i wcześniej Kopaczowa, teraz zapewne Arłukowicz też choć jego wypowiedzi na ten temat nie słyszałem) chce skrócić o rok studia medyczne do 5 lat. Dodajmy do tego likwidację stażu i brak reformy programu nauczania (gdzie nadal student pierwszy raz na oczy pacjenta widzi na 3. roku, a zajęcia praktyczne zajmują około 20% całego czasu spędzonego na uczelni), i możemy powoli przyznać sobie tytuł kraju z najgorszym szkoleniem lekarzy na świecie.
Cały bajer ma jeszcze drugą stronę - bez stażu i ze skróconymi studiami pod znakiem zapytania stoi uznawanie naszego polskiego dyplomu za granicą... Może się okazać, że lekarz chcąc pracować np. w Anglii czy USA (i zanim zaczniecie się pluć że 'wykształcił kraj za grube pieniądze i oczekuje rezultatów, a nie...' - wszelkiego rodzaju wyjazdy stypendialne, wymiany naukowe etc. które wiązałyby się z kontaktem z pacjentem też pod to podpadają).
A tak w ogóle to dlaczego autobusy komunikacji miejskiej mogą poruszać się >10 km/h, z miejscami stojącymi i siedzeniami bez pasów?! A co jak ktoś zajedzie im drogę? To jest dopiero skandal! Przecież to jawne zagrożenie zdrowia i życia!
(oczywiście ktoś inteligentny zrozumie, że wprowadzenie ograniczenia prędkości albo zmniejszenie pojemności spowodowałoby paraliż komunikacyjny, drastycznie utrudniłoby dojazdy do szkoły/pracy i spowodowałoby ogromne szkody znacznie przekraczające ekonomiczny koszt ewentualnych ofiar wypadków - życie i zdrowie ludzkie jest ważne, ale z punktu widzenia skali całego kraju w cale nie najważniejsze)
Paudyn -> Bruksela to jeśli mnie pamięć nie myli Belgia ;). No, ale oczywiście - zdarzają się kwiatki... Z kwestią 'terenu zabudowanego' bym tak nie wyskakiwał. Tutaj też zdarzają się tabliczki w szczerym polu z chałupą dobry kilometr od drogi. Centrum miasta to oczywiście inna para kaloszy.
Sytuacja się poprawia, oczywiście, ale ewidentnie infrastruktura nie wytrzymuje natężenia ruchu. Ja jeśli mam taką możliwość jeżdżę w porach i na trasach, które owszem - kosztują mnie więcej na benzynie, ale dają mi komfort płynnej jazdy w małym ruchu.
Paudyn -> Z ograniczeniami jest tak, że tym w Niemczech można zaufać. Jeśli piszą, że na zakręcie trzeba zwolnić do 90 km/h to trzeba do 90. Jak piszą, że można wyprzedzać bo widać co jedzie z przeciwka to można bo widać. U nas każdy zakręt jest 'niebezpieczny', ograniczenia często postawione są kompletnie bez ładu i składu, zakazy wyprzedzania stawiają w miejscach o doskonałej widoczności, a przerywaną linię wtedy, gdy ukształtowanie terenu praktycznie uniemożliwia zauważenie pojazdów osobowych jadących z przeciwka (małe 'pagórki' i 'dolinki'). Stąd jadąc 'w kraj' Polak po prostu im nie ufa, jedzie na czuja i często może się na tym przejechać (bo trudno znać każdą drogę w kraju).
mirencjum -> A nie pomyślałeś, że w tzw. międzyczasie wzrosła ilość pojazdów na drogach? Swoją drogą, na autostradach - takich jak większość w Polsce - możnaby było jechać i 250 km/h relatywnie bezpiecznie (zakładając pomyślne warunki pogodowe, małe natężenie ruchu i odpowiedni samochód w perfekcyjnym stanie technicznym).
Prędkość nie jest tutaj problemem. Jest nim całkowity brak jakichkolwiek umiejętności poruszania się po tego typu drogach u 90% kierowców. Zajeżdżanie drogi, gwałtowna zmiana pasa, zatrzymywanie się na pasie awaryjnym, zawracanie/cofanie do zjazdu, nieumiejętne włączanie się do ruchu, wyprzedzanie z prawej strony.
Osobny rozdział to wyprzedzający kierowcy ciężarówek którzy po prostu nie patrzą w lusterka i ludzie przyspawani do lewego pasa.
Gdybyś drogi Mirencjum kiedyś zawitał na autostradę, zauważyłbyś że można wyróżnić 3 'gatunki' pojazdów. Ciężarówki jadące 90 km/h, większość samochodów osobowych trzyma się różnych prędkości w zakresie 110-130 km/h (każdy samochód ma 'magiczny' punkt powyżej którego drastycznie rośnie spalanie). Niewielka część kierowców jedzie zgodnie z ograniczeniem (tj. 140-150 km/h - ja np. zwykłem ustawiać tempomat na 145 km/h czyli 135 wg. GPSu - można przyjąć że jest to około 140 km/h bo oba urządzenia obarczone są błędem pomiarowym). "Perełki" jadące 200 i więcej też się zdarzają, ale są bardzo rzadkie - i śmiem twierdzić, że raczej nie dbają o mandaty.
Tak ze swojej strony - uwielbiam argumentację na zasadzie 'Lekarze uderzają w interesy pacjentów'... Litości, nie istnieje forma protestu w służbie zdrowia która będzie zarówno zauważalna, jak i całkowicie obojętna dla pacjenta.
Kiedy w PKP protest paraliżuje połowę kraju nikt nie grozi kamaszami. Kiedy górnicy demolują stolicę - ogólny przekaz to 'górnicy są wykorzystywani a przecież to tak niebezpieczny zawód'. Ale kiedy lekarze zaczynają prowadzić relatywnie mało uciążliwy protest, który bije po kieszeniach pacjenta tylko przez złą wolę NFZ, od razu mowa o konowałach, powołaniu, przysiędze Hipokratesa itd. To się dopiero nazywa podwójne standardy...
Na marginesie - to nie jedyny bubel wprowadzony przez rządy PO, z Pania Kopacz na czele. Inne po prostu są niewidoczne dla pacjenta, więc i się o nich nie mówi. Co z tego, że z 15 minutowej wizyty lekarz pacjentowi może poświęcić maksymalnie 5 minut, bo pozostałe 10 będzie wypełniał kolosalną ilość dokumentacji? Nie wystarczy napisać co pacjentowi jest (kodem oczywiście, bo słownie nie wypada... kody oczywiście wypada znać na pamięć), ale trzeba po kolei wypisać co się pacjentowi zrobiło (kilkanaście do kilkudziesięciu kodów na każdą wizytę). Nie wypiszesz, zapomnisz, pomylisz etc., pacjentowi coś się stanie - prokurator już ostrzy zęby.
Suma summarum - praca lekarza na garnuszku NFZ to biurokratyczne piekło, na dodatek biorąc pod uwagę stosunek kwalifikacji (czas przyuczenia do zawodu), odpowiedzialności prawnej i czasu pracy (sięgającego czasem horrendalnych kilku dni non-stop) do zarobków, żałośnie płatna.
Na temat sytuacji w służbie zdrowia można napisać książkę, ale zanim ktoś zacznie narzekać albo nie daj Boże wejdzie w to piekło poprzez studia, warto pogrzebać głębiej i zobaczyć jak jest na prawdę.
P.S Wiecie ile dostaje lekarz za taką 15-minutową wizytę specjalistyczną, jeśli jest zatrudniony przez 'indywidualną praktykę lekarską' (jak 99,99% lekarzy w ZOZach)? Kilka złotych. Kilka w tym kontekście oznacza mniej niż 10, a w okolicach 5. NFZ daje szpitalowi kilkanaście, ale za coś trzeba jeszcze utrzymać cały kram... W tym kontekście zarabia ilość, czyli wydłużenie każdej wizyty o 5 minut do 20 zmniejszy o 25% zarobki lekarza (z 4 pacjentów na 3/h).
P.S' Komputerowy system nie będzie w 100% skuteczny. Głównie dlatego, że lekarz przyjmuje w różnych miejscach, choćby na zasadzie NPL czy innych bardziej planowanych wizyt w mieszkaniach pacjenta. Całość de facto uniemożliwiłaby prowadzenie działalności lekarskiej 'w terenie'.
Imix -> Republika, ale zamierzam docelowo 'zaliczyć' też imperium na tym samym serwerze.
To sobie wybrali cel... Rozwalili pojazd wojsk inżynieryjnych, które budują im domy, szkoły, urzędy, drogi, mosty... Kolejna refleksja - broń zawsze będzie o krok od zbroi. Ta mina musiała być na prawdę konkretna skoro tak załatwiła 'minoodporny' ATV...
Tak swoją drogą - oczywiście, że oni tam są dla pieniędzy... A dlaczego niby? Wojskowych kompletnie nie obchodzi dobro ojczyzny, patriotyzm i inne bzdury. To praca jak każda inna. Specyficzna, bo specyficzna, ale jednak. Paradoksalnie mniej ryzykowana niż wiele innych zawodów. Różnica jest taka, że tutaj wszystko jest od razu nagłaśniane.
Acha, no i jeszcze jedna sprawa - kolejny raz to piszę:
Weź Krzysiu nie 'głodź' energii!! Im więcej wykorzystasz, tym wolniej się ona regeneruje. Symbolizują to strzałki na prawo od paska energii. Opłaca się utrzymywać ją na poziomie 3 'klocków' (bodaj 60 energii) poza tym używając fillera (darmowego strzału z blastera). Jeśli dobrze wbijesz rytm da się utrzymać bardzo stabilny DPS i rezerwę na wypadek czegoś niespodziewanego.
Peter -> Też nic nie zmieniam poza modami ;)
Imix -> Tam gdzie Shifty, Hidden Beks
Shifty -> Nie ma mowy ;) Po świętach nie będę miał czasu tak nolifeować to mnie dogonicie ^^
P.S Odpaliłem grę i jestem ... 689. w kolejce. O 13.00 :O Co jak co ale tego się nie spodziewałem.
Tak z ciekawości, czym się różnią gołe cycki od krzyża pod Pałacem Prezydenckim, znicza, transparentu i tak dalej? Wszystko to są tylko symbole...
Do czego zmierzam - gdyby ktoś spróbował na Białorusi urządzić akcję "Obrony Krzyża" czy comiesięczne marsze na Pałac Prezydencki ze zniczami, też by się takowi znaleźli w lesie - w najlepszym wypadku pobici, w najgorszym - z nadprogramowym otworem w kości potylicznej.
Forma protestu nie jest istotna. Czy ktoś tańczy, śpiewa, krzyczy, podskakuje, staje na głowie - wszystko to jest jedynie formą zwrócenia uwagi na problem. Wrzask 'targowica' nie ma sam w sobie żadnej treści, wskazuje jednak na problem. Zebranie się kilku tysięcy chłopa w określonym miejscu też by nie miało sensu gdybyśmy wyrwali to z kontekstu i zebrali ich na polu.
I tak - moim zdaniem - 3 feministki topless pod siedzibą białoruskiego KGB mimo wszystko niosą za sobą przesłanie.
Raziel -> Ja tam swoje pudełka i płyty gier Blizza wywaliłem już dawno temu ;) Jak coś zawsze mogę ściągnąć z Bneta.
Powiedziałbym, że niektóre questy Heroic 4 stoją na tak wysokim poziomie, że spokojnie można by je potraktować na równi większością 'instancji' w WoWie. Ba, nawet są de facto instancjonowane (z tym, że w SWTORze instancje questowe są rozwiązane na zasadzie fazowania).
Flashpointy to odpowiednik 'instancji' w WoWie. Są one jednak fabularyzowane - opowiadają osobną historię. Niektóre z nich są dedykowane określonej frakcji, niektóre bardziej ogólne. W sumie jest ich 15 z czego każda frakcja ma dostęp do 12.
Schemat jest prosty dla Republiki wygląda to tak, że od droida dostajemy quest w którym Satele Shan (tak, Shan jak Bastilla Shan) prosi nas o pomoc w zażegnaniu określonego zagrożenia. Na stacji kosmicznej Carrick dowiadujemy się więcej szczegółów i możemy wejść na prom do flashpointa (de facto - portal do instancji).
Wszystkie -poza pierwszym- wymagają standardowego teamu (2x dps, tank, healer).
Na razie flashpointy wyglądały dość standardowo, tzn. idziemy korytarzem pokonując bossy. Ale, jest kilka smaczków:
a) Możemy dokonywać wyborów moralnych. Każdy dostaje punkty zgodnie z własnym wyborem, ale przechodzi ten którego 'autor' wyrzucił najwięcej w losowaniu konwersacji. Te wybory mogą mieć wpływ także na to jak trudna będzie walka czy wręcz z jakimi bossami będziemy walczyć.
b) Począwszy od Hammer Station możemy przy pomocy Crew Skilli ułatwić/przyspieszyć sobie robotę. I tak np. w jednym Flashpoincie przy pomocy Scavenging naprawiłem robota który biegał za mną i DPSował, z kolei w innym flashpoincie przy pomocy Scavenging naprawiłem wiertło dzięki czemu można było od razu dojść do bossa zamiast biegać dookoła i rozwalać 'trash'.
Tak jak pisałem - nie jestem za bardzo w kwestii Flashpointów obyty... Jedno co zauważyłem, to że bardzo szybko można pokusić się o ich solowanie. Ma to o tyle znaczenie, że dropują się tam także przedmioty 'Custom', czyli modyfikowalne. Mimo, że domyślne modyfikacje mogą być dość słabe, po wizycie w Galactic Trademarket (Auction House ;)) czy Commendation Vendora (Commendation to rzadka waluta którą dostajemy za misje na danej planecie i która dropuje się czasem z losowych mobków - jest ona przypisana do konkretnej planety, tj. jest np. Tatooine Commendation, każde Commendation ma osobnych vendorów) i zakupieniu zestawu modyfikacji stają się bardzo porządnymi przedmiotami (w praktyce są to najlepsze przedmioty w grze, z tym że one same stanowią tylko 'skórkę' do której wrzucamy modyfikacje).
Oprócz Flashpointów są jeszcze 2 Operations, czyli po prostu raidy. Oczywiście są one przeznaczone dla graczy na 50. poziomie i siłą rzeczy nic o nich jeszcze nie wiem... Flashpointy mają także poziom heroic dostosowany dla dobrze wygearowanych postaci na 50. poziomie (z tego co czytałem na forum bety - w becie miały one momentami wręcz absurdalnie wysoki poziom trudności).
TRaCe -> Ujmę to tak - robiłem wszystkie questy do tej pory, ale praktycznie nie dotykałem PvP czy flashpointów (zrobiłem pierwsze 2 z 5 czy tam 6 które mógłbym) i mam level 33. Na Alderaanie - który dopiero zacząłem! - questować 'powinno' się od levelu 28. ;). Jadę więc na granicy 'wyszarzenia' questów.
Jest zatem zdecydowanie więcej contentu niż powinno być do wylevelowania postaci. Na dodatek większość grupowych questów jest powtarzalna.
P.S -> Jeśli ktoś ma ochotę pogadać, potrzebuje pomocy czy czegokolwiek innego, niech wali śmiało do postaci "Sahal" na serwerze Hidden Bekks. ;)
TRaCe -> Ludzi jest w cholerę i jeszcze trochę. Sęk w tym że na razie siedzą w 'noobzone' i na pierwszych 2-3 planetach (patrząc na /who w każdym razie). Czasem wrażenie pustki sprawia też OGROM niektórych lokacji. Np. na Tatooine można przez 10 minut jechać na speederze i na nikogo nie wpaść. Tyle, że cała lokacja jest wielkości +/- 1/3 kontynentu w WoWie. Generalnie im dalej w las tym każda planeta jest większa... Aż się boje jak wygląda np. Hoth :>
Swoją drogą, tak jeszcze porównując do WoWa - mam wrażenie, że obszar oddany graczom jest w chwili obecnej odrobinę... większy niż ten w WoWie (licząc dodatki!), a ilość questów zbliżona.
TRaCe -> Na Alderaanie ok. 80 osób (mimo ogromnych kolejek na serwer). Nie mówię, że jest trudno kogokolwiek znaleźć czy spotkać, ale już np. z healerem czy tankiem bywa problem do większych questów. Cały bajer rozbija się o to, że większość osób z early accessu siedzi w okolicach Nar Shaddyy i jest jakies 5-8 poziomów za mną.
Mówiąc o populacji itp. trzeba na prawdę brać pod uwagę multum różnych czynników, a nie tylko kolejki na serwer... -.-
Diobeuek -> Mam na liczniku prawie 70 godzin i 33. lvl. Zrobiłem jak na razie 5 planet i zacząłem 6., a nawet nie zakończyłem 1. aktu - planet pozostało mi jeszcze bodaj 6 czy 7 do 'zrobienia'. Do tego dochodzi endgame i 7 pozostałych linii fabularnych - co najmniej 1 alta trzeba zrobić żeby poznać questy imperium.
Razem, nie licząc w ogóle endgame, 250-300 godzin jak nic. Czy do zrobienia w 2 tygodnie? Oczywiście... jeśli totalnie no-lifeujesz i olewasz historię/lore.
Czy jest łatwo? Jak w każdym MMO... Nie wiem czego oczekujesz? Demon's Souls? Powiem więcej - im dalej w las, tym bardziej brutalnie gra potrafi nas karać za nieupgradeowany ekwipunek własnym i companiona.
Uch, 33. lvl - doszedłem na Alderaan i powoli kończę pierwszy akt. Jutro może wrzucę filmik z gameplayem gunslingera na wyższym poziomie ;). A jest co wrzucać bo fun jest nieziemski.
Przerzedzanie serwerów tak swoją drogą to najgorszy pomysł jaki widziałem w życiu. Zwiększenie capa na serwer jest moim zdaniem najlepszym pomysłem. Ludzie rozłożą się między instancje zone'ów i będzie z kim robić group questy/flashpointy...
Powtórzę: nie ma nic gorszego niż gra na pustym serwerze w MMO! Już teraz przegoniłem większość ludzi (choć oczywiście są i tacy co już od weekendu mają 50. lvl...) i znalezienie teamu do group questów momentami bywa trudne.
DymekRPG -> Cóż, SWTOR jest obecnie mniej dopracowany niż WoW, ma bardzo przyjemne levelowanie, ciekawe klasy i historię... Nawet jeśli SW Ci nie leży - wszystko jest na tyle uniwersalne że może Ci się podobać. Mechanika i sporo rozwiązań jest bardzo podobnych do WoWa. Jeśli nie jesteś pewien i nadal WoW sprawia Ci frajdę - poczekaj na triala TORa (pewnie gdzieś na początku przyszłego roku będzie dostępny).
Cradle of Filth -> TOR jest takim samym MMO jak GW, Aion, WoW, AoC itd.... Jeśli chcesz możesz dołączyć do teamu - ludzi jest sporo wokoło i ich widać, ale lokacje są na tyle duże że populacja rozkłada się wokoło. Notabene jeśli zerkniesz w lewy górny róg widać że na tej konkretnej 'instancji' (czyli wersji mapki głównej zone'a - zazwyczaj są 2-3 pomiędzy którymi można w miare dowolnie się teleportować) jest 180 osób...
Żeby było zabawniej bonusy które dostajemy za grę w drużynie są bodaj największe z wszystkich wymienionych wyżej MMO... No, ale skoro nie masz pojęcia o czym mówisz trudno żebyś pisał sensowne wypowiedzi.
Lord -> Po kolei:
1) Kolejkowanie przez LFG toola zabija 'socjal'. To, co przydałoby się w TORze to ogólnoserwerowy LFG channel.
2) Crafting tak na prawdę sprowadza się do modyfikacji broni/zbroi.
3) Ewidentnie nie grałeś w KotORa :P Endar Spire to statek na którym zaczynami grę, a Taris to planeta która przez nas wygląda tak a nie inaczej. I akurat quest który robisz ma całkiem solidne podłoże fabularne ...
4) System osłon dla scoundrela może nie być aż tak istotne, ale dla gunslingera (druga klasa zaawansowana smugglera) to podstawa. Notabene gdybyś ukrył się za osłoną spokojnie rozwaliłbyś tą elitę. Masz też skill leczący Ciebie i companiona, bodal All In się nazywa.
Na Hidden Beku kolejka na 500 graczy, spodziewałem się że będzie gorzej. No, ale powtórzę jeszcze raz - wole to niż wątpliwą przyjemność grania na martwym serwerze (a miałem takową w WoWie).
Beaverus -> Karta płatnicza, o ile ma odblokowane płatności elektroniczne, działa równie dobrze...
QrKo -> W tym sklepie jest speeder za 1,5 mln, zestaw ciuchów dla tancerki, customizacje companiona i kilka innych bzdur. Generalnie nic ciekawego (no może poza ciuchami dla tancerki, bo są w pełni customizowalne ;)).
P.S 31. lvl wbity, Tatooine jest przeogromne :O, a Gunslinger... cóż - 1 burstem o ile upgrade'uje broń rozwalam wszystkich normalnych przeciwników, strong - 2 bursty. W skrócie - gra się ekstra :D. Fabuła też niczego sobie, podobnie jak i inne niezależne questy. Ogólnie rzecz biorąc jestem całkowicie 'wciągnięty'.
P.S 2 -> Niech utrzymują kolejki i NIE DODAJĄ NOWYCH SERWERÓW, ale upychają ludzi do granic możliwości na już istniejących. Dlaczego? Bo to, że dzisiaj jest kolejka na 1000 osób nie znaczy że za 3 miesiące wszystkie te osoby będą grały jednocześnie...
Obecna sytuacja ma się nijak do normalnej. Wszystko rozbija się o utrzymanie 'zdrowej' populacji co niejako automatycznie wiąże się z przeludnieniem w początkowej fazie ekscytacji. To, że ostatnio grałem kilkanaście godzin dziennie (bo mogłem tak sobie ustawić wszystkie obowiązki że nic poza TORem do roboty nie mam - na wszelki wypadek telefonów nie odbieram co by nikt mnie nigdzie nie wyciągnął ;)) nie znaczy że np. w styczniu tyle samo czasu będę spędzał przy monitorze.
Potem poziom trudności rośnie - gdzieś tak w okolicach Taris jest już normalniej, a na Tatooine o ile nie upgrade'ujemy gearu zaczynają się schody (oczywiście mowa o elitarnych mobach - "bossach" pod koniec misji singlowych).
Jak na razie 31. lvl Gunslingerem udało mi się uciułać, i taka mała sugestia - nie 'głodź' energii, utrzymuj ją na poziomie 3 pasków żeby regeneracja utrzymywała się na poziomie zbliżonym do maksa. :)
Wysyłanie companona do zbierania ma o tyle dobrą stronę, że kiedy on zbiera jedno my możemy drugie, albo np. lootować czy recuperate używać.+
Wszystko zależy od uczelni, ale pewnie biologia i chemia na rozszerzonym będzie pasowała wszędzie... Do tego jeśli dobrze pamiętam testy sprawnościowe. Poszukaj sobie info na stronach uczelni, np. www.umed.pl czy www.cm.umk.pl - powinny być już dostępne uchwały senatu na przyszły 'sezon' ;)
Czy trudno się dostać? Obie matury na ok. 70% żeby być w miarę spokojnym.
Mimo wszystko - CSPAN to lekcja demokracji. Porównanie merytorycznej wartości z polskim sejmem jest wręcz piorunujące.
Okej, dotałem kod -> Sahal na serwerze Hidden Becks jeśli ktoś chciałby cokolwiek. :)
Tak jeszcze mi się przypomniało, ze stand upa Robina Williamsa:
http://www.youtube.com/watch?v=BpVIkacLXEI -> 4:30
mikmac -> Heh, no tak:
a) Jeśli twierdzisz, że 'własność intelektualna' jest dokładnie zdefiniowana, nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz. W większości wypadków definicje są tak sformułowane, że praktycznie cała sprawa podlega arbitrażowi.
Procedura odwoławcza od punktu "a" polega na złożeniu sprawy w sądzie. Potem masz kolejne instancje, a w sumie nikomu oprócz Ciebie nie zależy żeby sprawę załatwić szybko. Zanim uprawomocni się wyrok odwołujący postanowienie PG mija rok jak nic, jeśli dobrze pójdzie i kilka lat.
b) No patrz, a nie pomyślałeś że można to zrobić przez podstawioną firmę? Plus w tym procesie to TY musisz udowodnić, że CIEBIE skrzywdzono. Samo postanowienie de facto uniewinniające Cię w tej sprawie nie jest dowodem na popełnienie przestępstwa przez stronę przeciwną. I tak o ile w jedną stronę zasada domniemanej niewinności nie działa, to w drugą (czyt. na Twoją szkodę) owszem.
c) Rozumiem, że np. na działce też nie mogę filmować przy włączonym radiu, w samochodzie nie mogę nagrać dziecka śpiewającego razem z radiem i tak dalej? Poza tym kto mówi o zakazie filmowania? Mówię o sytuacji w której filmik jest o jednym, w tle jest gdzieś jakaś muzyka...
Plus rozumiem, że to normalne, że za takie coś wlepią Ci 1000 USD od odsłony? Bo o takich karach mowa jest w ustawie.
d) Naucz się czytać... Chodzi o to, że firmy farmaceutyczne egzekwują swój monopol zamykając legalnie działające apteki....
Analizując Twój przykład:
Jeśli ukradnę jabłko zostanę aresztowany, przesłuchany i wypuszczony na wolność o ile nie istnieje uzasadnione podejrzenie, że będę mataczył w sprawie. Dalej mogę pracować na chleb.
W myśl zasady SOPA:
Jeśli ktoś oskarży mnie o kradzież jabłka, wrzucą mnie do więzienia do momentu udowodnienia niewinności, a potem wypuszczą bez pokrycia strat które z tytułu pobytu w więzieniu poniosłem.
Czujesz różnicę?
Wcześniej podałeś przykład drukarni - wiesz dlaczego 'zamyka się' drukarnię? Żeby zabezpieczyć dowody. Kiedy są zabezpieczone - go ahead, można używać. Część sprzętu zostanie 'zabezpieczona', bo korzystanie z tegoż równałoby się zniszczeniu dowodów...
P.S Przespałeś historię instytucji federalnych od 2 WŚ. Po drodze była 'Czerwona Panika', Watergate, Iran-Contra i parę innych ciekawych przekrętów.
graf_0 -> +1
Nie da się prowadzić rzetelnej i uczciwej kontroli praw autorskich 'na żywo' bez zatrudniania tabunu prawników (cały zestaw przepisów dot. prawa autorskiego - zwłaszcza w USA - to dobre kilkadziesiąt tysięcy stron ustaw, uchwał, nowelizacji, no i dochodzi do tego wszystkiego prawo precedensowe - nie do ogarnięcia przez zwykłego 'moda'), co jest decyzją ekonomicznie nieopłacalną.
mikmac -> No właśnie, sęk w tym, że:
a) Zgodnie z ustawą Prokurator Generalny USA (osoba wybrana całkowicie z klucza politycznego) może na zasadzie 'court order' nakazać zablokowanie dowolnej strony internetowej - teoretycznie z powodu naruszenia praw autorskich lub ułatwiania/umożliwiania tegoż. Z tym, że co to jest 'naruszanie praw autorskich' tak do końca nie zdefiniowano, a nawet jeśli - ewentualna procedura odwoławcza może trwać wręcz kilka lat.
b) Dowolna osoba może zgłosić np. do Google informacje o naruszeniu praw autorskich. Google ma obowiązek zablokować wskazaną stronę i wysłać do jej administratorów notkę, w której zobowiązuje jej właściciela do udowodnienia swojej niewinności. W praktyce oznacza to, że ktoś mówi swoje, ty mówisz swoje, idziecie z tym do sądu a w tym czasie Google, PayPal itp. blokują Twoją stronę czy usługi do momentu udowodnienia, że nie jesteś wielbłądem. W tym czasie plajtujesz. Ewentualne dochodzenie racji w sądzie to kolejne koszta, czas i tak dalej...
c) Jeśli wrzucisz filmik z koncertu, klubu etc. gdzie w tle można rozpoznać konkretny utwór - i tenże filmik na YouTube-ie, Vimeo etc. ktoś obejrzy - jesteś w świetle prawa przestępcą, niezależnie od tego czy zrobiłeś to w dobrej wierze czy nie.
d) Oprócz praw autorskich ustawa ta zwiększa kary i pozwala na blokowanie internetowych aptek, które są w świetle prawa legalne po spełnieniu szeregu warunków. W USA na sprzedaż konkretnych leków mają monopol konkretne firmy. Inna sytuacja jest Kanadzie gdzie sprzedaje się zamienniki - chemicznie całkowicie identyczne, również produkowane przez duże firmy farmaceutyczne, a przy tym tańsze. Funkcjonują też apteki nielegalne, tj. sprzedające leki bez wymaganej recepty i tak dalej. Ustawa jest tak sformułowana, że można zamknąć dowolną aptekę internetową - legalną czy nielegalną. Można się odwoływać, ale... :)
I tak dalej... Z tego co czytałem - sama ustawa jako idea jest całkiem w porządku, ale po pierwsze eliminuje ona zasadę domniemanej niewinności. To samo w sobie jest już sprzeczne z Konstytucją USA i paroma wyrokami Sądu Najwyższego...
Po drugie jest sformułowana tak ogólnie że można ją wykorzystać na wiele różnych sposobów, daje pole do nadużyć jak opisane wyżej. Po trzecie - i jest to moje zdanie - jest to strzelanie z bazooki do much. Zastosowane środki są absolutnie nieadekwatne do popełnionych rzekomo przestępstw.
Element cenzury jest jeszcze inny - większe portale będą zmuszone do zaostrzenia wewnętrznych mechanizmów kontrolnych w obawie przed SOPĄ. Prawdopodobnie - na zasadzie oceny zysków/strat - mechanizmy te wykroczą grubo poza ramy prawa. Bo czy np. cytowanie fragmentu książki, tekstu utworu itd. to jest czy nie jest łamanie praw autorskich może określić wyspecjalizowany prawnik, a nikt takiego nie zatrudni do zatwierdzania postów na forum.
xanat0s -> Za pierwszym razem może i nie było aż tak źle, jeszcze za czasów podstawki - wszystko nowe i świecące... Ale z punktu widzenia historii nie ma co w ogóle nawet dyskutować. Większość jest wyrwana z kontekstu i pozbawiona jakiejkolwiek głębi.
Sęk w tym, że TOR ma autentycznie ciekawy questline, gdzie motorem nie jest tylko 'wbić kolejny level' a 'zobaczyć co będzie dalej'... Oczywiście powerlevelować też można, więc - jeśli do tego dojdzie - robienie 20. postaci też pewnie będzie irytujące (a w WoWie mniej-więcej tyle 'unikalnych' doprowadziłem do endgameu w poszczególnych capach... - cieszę się tylko, że WoW nie liczy /played na koncie bo bym dostał zawału). Smuggler na tyle mnie wciągnął w becie że musiałem się mocno przekonywać żeby nie prowadzić dalej postaci i nie psuć sobie zabawy teraz.
Albz -> Dzieki, sprawdzałem rano i nie było :)
xanat0s -> Z tym, że levelowanie w WoWie (i praktycznie wszystkich MMO w które grałem) było delikatnie mówiąc irytujące i z przyjemnością raczej nie miało wiele wspólnego. W TORze (becie... jeszcze... że kupię TORa wiedziałem już w momencie pierwszej zapowiedzi, gdybym wiedział że kolejność early access będzie zależała od daty wklepania pre-ordera zrobiłbym to wcześniej niż połowie listopada) jest to czysta przyjemność.
Kongres może się podcierać ile chce, bo cały bajzel spada na Sąd Najwyższy, który z kolei może podetrzeć się ustawą jeśli uzna ją za niekonstytucyjną.
A mnie ucieszyła jedna rzecz:
"A mobile security key app will be available for free download soon so stay tuned for more details!"
:)
Tia... Jeszcze kilka takich ruchów i na prawdę ludzie wyjdą na ulice.
P.S Czy tylko ja mam wrażenie, że zasada domniemanej niewinności znana jeszcze od czasów rzymskich znowu wyrzucana jest do kosza? :(
P.S2 Ciekawe jak SOPA ma się do konstytucji USA.
Śmiem twierdzić, że niezależnie od tego czy mamy early access czy nie - kartę czy pre-paida trzeba wklepać jeśli chcemy dostać 'darmowe' 30 dni. Z tym, że w wypadku karty po prostu ustawiamy subskrypcję i najwyżej na 1 euro nas obciążą.
To takie moje spekulacje, nic pewnego, ale tak jest np. w WoWie.
Rod -> Raczej pod trawnik, ale co tam... Problem 'sam zniknie' - nikt kota nie zabił, tylko wywalił na pewną śmierć.
Skoro autor wiedział, że problem będzie, a mimo to dał się zbyć - jak sam przyznaje - bezsensownymi argumentami, to trochę sam sobie jest winien. Kot czy pies to nie zabawka żeby ją wywalić bo się nie spodobała...
Rozdzielczość jest mocno średnia, a opóźnienia wyczuwalne (przynajmniej w DIRT 3 i Borderlands). Ogólnie rzecz biorąc usługa godna pochwały, ale powinna być elementem zwykłej sieci dystrybucji cyfrowej - ot, jeśli byłaby to funkcja Steama - korzystałbym z przyjemnością.
DEXiu -> Oddanie kota do schroniska jest mniej-więcej tak samo humanitarne jak traktowanie Żydów w czasie 2. WŚ. Jeśli już gdzieś tego kota chcą oddać, niech oddadzą do osoby prywatnej.
Zenedon -> Tyle, że ten rynek nasyciłoby 30 absolwentów rocznie w całej Polsce, a nie tak jak teraz kilka tysięcy.
nutkaa -> Dlatego piszę - wynajmować studentom a wynajmować mieszkanie studenckie to 2 różne sprawy. :)
Wiesz, w układzie 'studenckim' racja jest tych, których jest więcej. Jeśli dziewczyny i współlokator akceptują futrzaka, to za bardzo nie widzę tutaj Twojego zdania cokolwiek zmieniającego...
Najbardziej mnie w tym wszystkim wkurzyło traktowanie kota jak jakieś lalki którą można przerzucać z pomieszczenia do pomieszczenia i ogólna niedojrzałość Twoich koleżanek.
A ja zwrócę uwagę na to co widział kierowca jadący lewym pasem:
Widział pojazd ruszający z przejścia dla pieszych, bez świateł stop, i puste przejście (bo pieszego zza samochodu raczej nie było widać).
Morał?
Jeśli przepuszczacie pieszego, to przepuszczacie pieszego. Stoicie z wciśniętym hamulcem aż pieszy przejdzie do samego końca. Kierowca jadący lewym pasem nie wymijał, a wyprzedzał...
I tutaj pojawi się kolejny problem, bo często pieszy numer 1 schodzi, a na przejście wchodzi spacerowym krokiem pieszy numer 2... Bo o ile kierowcy na pieszych nie uważają, to piesi mają zero szacunku dla czasu kierowców.
Okej, ale jaki Ty masz właściwie problem z kotem? W tej chwili wszyscy zachowujecie się jak 15-letnie bachory, które uważają że ich racja jest najichsza i tyle.
Macie problem, to trzeba go rozwiązać... Ukrywanie kota, chowanie go po łazienkach i inne dziwne ruchy świadczą tylko o tym, że nikt nie chce ponieść konsekwencji powziętych decyzji. Więc albo decydujecie się w czwórkę, że kot ma zostać i jakoś poszczególne kwestie rozwiązujecie (bo w sumie nie rozumiem w czym problem - mam wrażenie że usiłujesz po prostu postawić na swoim za wszelką cenę), albo że ma go nie być i tyle. Jeśli kot ma zniknąć to szukacie chętnego do adopcji i już.
Jeśli aż tak Ci przeszkadza ten biedny futrzak, który sam już nie wie co się dzieje skoro co rusz go z jednego pomieszczenia do drugiego razem z całym majdanem przenosicie, to weź znajdź kogoś kto 'przejmie' Twoją umowę i tyle.
nutkaaa -> Jeśli ktoś wynajmuje mieszkanie na 'studenckie' z góry spisuje je na poważny remont. Kot w tym układzie nie jest czynnikiem istotnym...
P.S Jest subtelna różnica między wynajmowaniem mieszkania studentom, a wynajmowania mieszkania studenckiego.
Indoctrine -> Jeśli ktoś ma wykształcenie, a nie ma kompletnie zawodu, to tak - jest bezrobocie...
conic -> Mhm, kot psa ustawi w 5 minut tak, że będzie bardziej karny niż kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego...
Szczerze? Kot w JEDNYM POKOJU zawsze będzie wariował... Dajcie mu do dyspozycji całe mieszkanie, pobawcie się raz dziennie, i przestanie demolować, zrzucać i tak dalej. Kwestii łażenia po blatach, szafkach etc. nie da się rozwiązać. Jeśli lubi, to będzie to robił. Kropka.
Jeśli będzie miał możliwość ukrycia się gdzieś, czystą kuwetę i żarcie zawsze w misce, a do tego jeszcze ktoś się z nim raz dziennie pobawi, nie będzie z nim żadnych problemów.
P.S Moje koty pachną lepiej niż ja (bo palant jeden z drugim codziennie łazi po wannie i łapie zapach żelu pod prysznic... A, że się nie poci to i zapach na futrze utrzymuje się spokojnie 24h) i 'myją' łapy częściej niż ja... Jeśli wam coś śmierdzi to jest to kuweta. Kupcie 'krytą' i na litość boską czyśćcie ją co 2-3 dni.
Wymijanie samochodów zatrzymujących się na przejściu to kretynizm... Równie wielkim kretynizmem jest zachowanie kierowcy z filmiku, który(a?) rusza zanim pieszy dojdzie nawet do środka przejścia.
Kierowcy są jak najbardziej winni - nie zwracają dostatecznej uwagi na pieszych. Piesi za to są często jeszcze bardziej winni - mają większe pole widzenia, mogą zareagować natychmiastowo, a mimo to włażą na drogę nie patrząc.
Argument 'dziecko może wybiec' z kolei zupełnie do mnie nie dociera. Jeśli dziecko nie jest świadome zagrożenia jakie stanowią samochody, powinno być pod ciągłą opieką rodziców. Jeśli nie jest - pełną winę (moralną oczywiście) ponoszą opiekunowie.
I co z tego?... Szczegółowych rozwiązań technologicznych praktycznie nie da się skopiować z gotowego urządzenia... Przynajmniej nie bez dużych nakładów sił (oczywiście mniejszych niż tworzenie oryginalnego projektu) i czasu. Zresztą, samo skopiowanie i tak nic nie da, do tego dochodzą inne czynniki jak wykonanie, materiały itd. ... Jeśli faktycznie Iran przechwycił maszynę w nietkniętym stanie na pewno sporo zyskał - sporo, czyli technologię sprzed 5-6 lat opartą o rozwiązania sprzed lat 15. :)
Hellmaker -> Ależ nowoczesne radary 'widzą' samoloty stealth... Sęk w tym, że każdy radar widzi ogromną ilość artefaktów które są 'odfiltrowywane' przez odpowiedni software. Większość samolotów stealth z dużej odległości na radarze przypomina obiekty wielokrotnie mniejsze, czyli np. ptaki.
Notabene, pojęcie 'stealth' nie oznacza pojazdu niewidzialnego, a o 'zmniejszonej możliwości wykrycia'...
Ward -> Ignorancją jest lekceważenie sił zbrojnych USA, tym bardziej, że jest to jedyne państwo na świecie które może obecnie przeprowadzać operacje desantowe na dużą skalę i operacje powietrzne w dowolnym miejscu globu. W skrócie, jest to jedyna armia na świecie posiadająca globalny potencjał ofensywny.
Odtwarza na tym samym poziomie. Nie jest to - muzycznie - jakaś stratosfera, ale do 'przenośnych' zastosowań wystarczy. Plus, obsługa jest wygodna i cała dodatkowa funkcjonalność również.
koniec jest blisko -> Gorzej, jeśli faktycznie będziesz potrzebował pomocy policji... Pół roku temu ukradli mi spod bloku samochód - nie miał nawet 6 miesięcy i AC więc w sumie mi to lotto, czas straciłem i trochę drobiazgów które trzymałem w środku... A tak to przelew z kwoty na fakturze.
Ale! Trochę dobił mnie policjant prowadzący sprawę, który po 2 godzinach wypełniania zeznań, deklaracji, kwitów, świstków i innych bzdur stwierdził "No, to by było wszystko... Za jakiś miesiąc wyślemy do pana papierek z decyzją o umorzeniu śledztwa z powodu niewykrycia sprawców, to trzeba do ubezpieczalni itd.". Ja rozumiem, że 99% takich spraw kończy się umorzeniem, ale na litość boską można chociaż z góry nie zakładać że nie jest to ten 1%...
Co do samej sprawy - kupienie oryginalnego oprogramowania nie jest problemem, ceny nie są już tak kosmiczne jak jeszcze kilka lat temu. Unikanie torrentów to też dobry nawyk, zwłaszcza że istnieją lepsze metody ściągnięcia serialu, filmu czy czegokolwiek byśmy tam nie chcieli.
DEXiu -> Trochę właśnie do tego piję - analogicznie to trochę tak jakby np. ostrzenie noża było traktowane na równi z usiłowaniem dźgnięcia kogoś tymże nożem w brzuch. Są pewne wykroczenia które w sposób szczególny narażają uczestników ruchu drogowego. Jednym z nich jest właśnie wymuszenie pierwszeństwa, do tego dodałbym np. wymijanie pojazdu, który zatrzymał się na przejściu dla pieszych czy na przykład wyprzedzanie 'na czołówkę'. Przekroczenie prędkości może doprowadzić do wypadku jedynie w połączeniu z innym czynnikiem, nigdy samemu (zakładam tutaj, że 'prędkość + śliska nawierzchnia' traktujemy jako 2 osobne rzeczy - bo sama 'śliska nawierzchnia' bez przekroczenia prędkości możne doprowadzić do wypadku).
Kwestia prędkości w naszym kraju jest o tyle drażliwa, że traktowanie wszystkich limitów jako maksymalnych byłoby odrobinę śmieszne - głównie dlatego, że średnia prędkość spadłaby z obecnych 50-paru km/h w trasie przy 'rozsądnym' łamaniu przepisów ruchu drogowego do wartości rzędu 25 km/h. Tutaj z kolei zadziałałby kolejny czynnik, tzn. zmęczenie kierowcy. Trudno znaleźć tutaj jakąś wiarygodną statystykę, ale ilość wypadków mogłaby w tej sytuacji paradoksalnie wzrosnąć.
Pikanterii całej sprawie dodaje kompletną dowolność ustawiania znaków wzdłuż polskich dróg. I tak z jednej strony możemy znaleźć bynajmniej nie rzadkie kwiatki typu ograniczenie do 40 km/h na drodze o idealnej nawierzchni, z dala od jakichkolwiek zabudowań i tak dalej, które jest tam tylko dlatego że 'drogowcy zapomnieli' je zlikwidować. Z drugiej strony często w miejscu teoretycznie bezpiecznym (tzn. bez zakazu wyprzedzania, z linią przerywaną między pasami) można się zwyczajnie zabić wyprzedzając, bo ktoś nie przewidział że ukształtowanie terenu - liczne małe wzniesienia - pozwala na dostrzeżenie większych ciężarówek jadący z przeciwka, ale już aut osobowych nie.
To wszystko powoduje, że kierowca traci jakiekolwiek zaufanie do znaków i trzyma się kurczowo głównie zasady ograniczonego zaufania do innych uczestników ruchu.
mikmac -> Powinieneś napisać "błąd pomiarowy dzisiejszych rapidów prawidłowo obsługiwanych, konserwowanych i kalibrowanych". :)
Szwedzi od 30 lat mają misję zlikwidowania do zera ofiar śmiertelnych wypadków na drogach. Swego czasu ich minister transportu stwierdził, że nawet jeśli ma całkowicie zakazać poruszania się jakimikolwiek pojazdami po drogach żeby osiągnąć ten cel, to to zrobi... Nie wydaje mi się żeby przyjmowanie tego modelu było dobrym pomysłem.
Przestrzeganie prędkości co do kilometra jest niemożliwe. Dlaczego? Prędkościomierze w samochodach podają jedynie dane orientacyjne, obarczone prawie zawsze błędem. Wystarczy że mamy inne ciśnienie w oponach, o rozmiarach czy rodzaju opon nie wspominając, a już możemy zaliczyć wpadkę o kilka km/h.
Stąd m.in. w nieoznakowanych radiowozach prędkościomierze muszą posiadać specjalną homologację by móc być używane w połączeniu z wideorejestratorem...
Kolejny element to właśnie rzeczone pomiary prędkości. Myślicie, że radar jest dokładny? Jeśli jest użyty nieprawidłowo (a tak bardzo często jest - policjanci nie dbają o np. kąty pomiarów które powinny być zbliżone do 0 stopni - w skrócie żeby uzyskać wiarygodny wynik policjant powinien wyskoczyć wam z 'suszarką' przed maskę) to potrafi zaniżyć albo zawyżyć naszą prędkość (znowu - zależy od modelu i warunków).
Już na sam koniec - absurdalne jest sztywne wiązanie prędkości dozwolonej na drodze z bezpieczeństwem. Argument 'w wielu przypadkach może się okazać o te 10 km za dużo!' w konkretnych warunkach może dotyczyć dowolnej prędkości (aż do absurdu gdy uznamy że jedyną bezpieczną prędkością jest stanie w garażu). Najlepszym orężem w walce z wypadkami na drogach jest rozwój infrastruktury i edukacja.
Osobiście uważam, że prędkość jest paradoksalnie jednym z najmniej istotnych elementów które należy poprawić u kierowców w naszym pięknym kraju. Zacząłbym od utrzymywania odstępów, wymuszania pierwszeństwa, nieprawidłowo wykonywanych manewrów wyprzedzania, jazdy 'pod wpływem' (nie tylko alkoholu, ale i leków, zmęczenia - lista jest bardzo długa) i tragicznego stanu technicznego pojazdów (i dróg).
@Miczkus -> Jeśli wyjedzie traktor, to wymusi pierwszeństwo. Kropka. Pierwszeństwo przejazdu jest święte, dopóki nie mamy stuprocentowej pewności nie wyjeżdżamy.
Jeśli już powinni zwiększyć mandaty, to za właśnie w/w wykroczenie - o ile przekroczenie prędkości stwarza potencjalne zagrożenie, to wymuszenie pierwszeństwa jest bezpośrednim 'zamachem' na cudze zdrowie i życie.
Z naszymi rodakami w MMO jest ten problem, że albo 'wiedzą lepiej' (i ogólnie twierdzą, że ownują wszystko jednym palcem traktując grę śmiertelnie serio), albo mają 14 lat i dopiero co dostali się do gimnazjum... Albo - co gorsza - łączą oba archetypy.
Ani jedno, ani drugie mi nie odpowiada. Tym bardziej, że w gildiach wielonarodowościowych można dowiedzieć się wiele o innych kulturach - od Norwegii przez Rumunię do Turcji i Izraela - o uroczych Szkotach nie wspominając ;). Pogadać sobie przez Ventrilo czy TSa o pierdołach...
Ostatni raz oglądałem program TVP bodaj w czasie MŚ w RPA. A i to głównie na PŁATNYM programie TVP Sport. Tak, uwielbiam płacić za coś z czego nie korzystam.
UE w formie selektywnej integracji nie ma prawa bytu - prędzej czy później cała misterna konstrukcja zawali się pod własnym ciężarem. Jeśli chcemy myśleć o przyszłości Unii Europejskiej jedyną opcją jest pełna federacja - z wspólną polityką zagraniczną, fiskalną, gospodarczą, obronną i tak dalej. Sęk w tym, że wiąże się to z utratą suwerenności - czymś, czego spora rzesza ludzi boi się jak ognia... A tak de facto to suwerennych państw w ścisłym tego znaczeniu na świecie prawie już nie ma. :)
Karrde -> Socjalizm w wydaniu europejskim ma to do siebie, że karze ludzi którzy osiągają sukces ciężką pracą, a promuje tych którym w ten czy inny sposób się nie udało. Taka polityka jest - oczywiście wśród wielu innych - jedną z przyczyn obecnego 'kryzysu'.
Soulcatcher -> "Dostępny" to mocna przesada - jest w kolekcjonerce, a z tymi podobno jest gigantyczny problem. Czytałem informacje, że osoby które zamówiły pre-order z authenticatorem dostaną go być może w połowie stycznia. :)
W każdym razie, zazwyczaj oprócz tokena są też aplikacje na iOS/Androida, stąd moje pytanie.
@Shergar -> Bo świat Star Wars to świat bajkowy. Z rycerzami, księżniczkami i tak dalej. Takie było pierwotne założenie Lucasa, i w takim tonie uniwersum było rozwijane. Nazywanie SW 'światem science-fiction' jest wręcz absurdalne. Star... Trek, Star...gate - tak. Ale nie Star Wars. :P
Star Wars zawsze było bajką dla dużych dzieci, i - przynajmniej mi - taka odrobinę komiksowa stylistyka wydaje się idealna. Jest jednocześnie na tyle realistyczna, żeby móc pewne poważniejsze problemy przedstawić.
@Sinic -> No nie, ja loot tables większości bossów w WoWie znam na pamięć... ;) Ale tak zupełnie serio - chodziło mi tutaj o to, że poza podstawową statystyką 'dmg' czy 'armor' wszystko inne zależy w 100% od 'modyfikacji', które pochodzą z kolei głównie z craftingu. Zresztą sami zobaczcie na przykładzie chesta i blastera:
http://www.torhead.com/item/DQAEoU
http://www.torhead.com/item/3umosFV
@Mastyl -> Mapy jako takie są całkiem duże (ale na pewno nie wielkości rzeczywistych planet - bardziej zbliżone do większych 'zone-ów' w WoWie) i loadingi są tylko przy wejściu na teren danej planety. Są za to częściowo zamknięte, tzn. momentami można zauważyć pewne korytarze.
@Shergar -> Realistyczna, 'nextgenowa' grafika po prostu by nie współgrała z realiami Star Wars... A stosowanie Dx11 do komiksowej byłoby irracjonalnym podbijaniem wymagań.
@Sinic -> Z tego co widziałem owszem, najlepsze itemy 'idą' z questów (choć znając życie baza danych torhead jest jeszcze mocno niekompletna)... Sęk w tym, że np. jedyną unikalną statystką broni jest DPS. Całą resztę statystyk zmieniasz wrzucając do niej mody - które to bodaj najlepsze są w crafcie.
Ogólnie polecam rozejrzeć się po www.torhead.com ;)
Litości, po to są bety zamknięte. Otwarte miały zupełnie inny charakter - także promocje gry.
Swoją drogą, przechodzę pierwszego KotORa w celach przypomnieniowo-fabularnych, i utwierdzam się w przekonaniu że jest to najlepsza gra oparta o system d20 jaka kiedykolwiek powstała.
Ad 2. -> Da się go sprzedawać (przynajmniej w becie ;)), statystyka to +7 endurance.
Awerik -> Zawsze myślałem że pojęcia takie jak 'hiperbola' omawiane są już w podstawówce... No, ale co tam.
Wypowiadam się na temat, o którym mam pojęcie - wielokrotnie policja przywozi na izbę ludzi 'naruszających nietykalność cielesną policjanta'. Często w takim stanie, że człowiek zaczyna mieć wątpliwości czy gdzieś w międzyczasie ów agresor nie miał przyjemności brać przegrać sromotnie w walce MMA.
Nigdy nie miałem problemów z policją - poza bodaj jednym jedynym mandatem za przekroczenie prędkości. Rozumiem jednak skąd bierze się nienawiść do 'pał' - często działają jak zorganizowana grupa przestępcza, regularnie mijają się z prawdą, grożą i generalnie czują się całkowicie nietykalni.
Co zresztą jest prawdą - jakie szanse ma X na dochodzenie swoich racji? Okej, ma wyrok jeden i drugi, ale to nie powoduje że można robić sobie z niego worek treningowy. Sąd praktycznie zawsze całkowicie zgadza się z zeznaniami policjantów (bo przecież byli na służbie). Są oczywiście wyjątki, ale jak sama nazwa wskazuje...
Tak już wracając do całej sprawy - sposób, siła i kierunek zadawanych przez policjanta ciosów mógł przy pewnym niefarcie skończyć się śmiercią 'napastnika'... Uzasadnienie wyroku jest śmieszne, ale bynajmniej nie niespodziewane...
[9] :D
A co do bezpiecznika - pilot nie może sobie tak dowolnie majstrować przy nich w czasie lotu. Na wypadek tego typu awarii - tzn. takich które na pewno były przewidziane przez producenta - są procedury. Jeśli w procedurze zespół pilotów testowych Boeinga napisał żeby nie ruszać, to nie wolno ruszać.
Pilav -> Powiedziałbym, że obecnie polski rynek gier staje się coraz bardziej atrakcyjny. Poziom piractwa powoli wyrównuje się z ogólnoeuropejskim i światowym (nie tylko dlatego, że u nas spada, ale raczej dlatego że 'na zachodzie' rośnie). Konsole też stają się co raz bardziej popularne...
Zaryzykowałbym wręcz, że biorąc pod uwagę wszystkie czynniki rynek polski jest zdecydowanie bardziej atrakcyjny niż rosyjski, gdzie oprócz gigantycznego piractwa (porównywalnego z naszym połowy lat 90-tych...) dochodzi jeszcze kwestia wszechobecnej korupcji. Nie zdziwiłbym się, gdyby trzeba było tam posmarować kilka rąk żeby w ogóle gra trafiła do sklepu...
Ograniczenie 3 skilli na 'załogę' (czyli gracza) wynika z chęci zachowania zdrowego rynku. Gdyby każdy mógł wszystko sobie craftować Auction House (czy tam Galactic Market) byłby zbędnym narzędziem.
Jeśli chodzi o kompanów na stronie oficjalnej - dla wszystkich bodaj oprócz smugglera są to pierwsi jakich 'otrzymujemy' (czasem dosłownie ;)) pod koniec 'noobzone'a'.
Rację to on owszem, ma. Z drugiej strony, dlaczego CDP nie wprowadził GOGa na rynek polski? ;)
"Na zachodzie bez zmian" jest raczej zbyt ciężką lekturą dla 11-latka... Chociaż, czemu nie? ;)
Tak zupełnie szczerze - wciskanie dzieciakom na siłę książek o ciężarze gatunkowym kuli armatniej to najgorsze co można zrobić, podobnie 'zainteresowanie go' czymś od początku i bez punktu zaczepienia. Zainteresowania mają to do siebie, że rozwijają się na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji...
Codeine na dodatek nie napisał czy w ogóle i jeśli tak to co czytuje ów tajemniczy 11-latek, trudno więc kompletnie z niczego wyciągnąć jakiś uniwersalny tytuł.
Sinic -> Tak, ale wydawało mi się, że trochę nie zrozumiałeś, że role poszczególnych 'klas zaawansowanych' też są różne, tj. że w sumie mamy 5 ścieżek rozwoju na każdą 'główną' klasę.
Jeszcze jeśli chodzi o crafting - nie da się osobiście nic craftować - musisz mieć do tego towarzysza (ale równie dobrze może siedzieć cały czas na statku). Wyjątkiem jest zbieranie materiałów tak jak napisałem wyjżej.
Mitsukai -> Mówiąc o kanale party miałem na myśli już po zebraniu drużyny - stawiam to jako przeciwieństwo dla mechanicznego robienia heroiców w WoWie po wprowadzeniu LFG toola.
Flashpointy z tego co się orientuje i co czytałem na forum testerów, poza pierwszym (tj. Black Talon i Essels odpowiednio dla Imperium i Republiki) wymagają standardowego setupu, tj. healer, tank i 2 dps. Z kolei heroici są potwornie trudne i wymagają perfekcyjnej koordynacji i zaangażowania z racji krótkich enrage timerów.
Całkiem możliwe, że można mieszać Mission/Gathering skille, albo i w ogóle nie brać craftingu jako takiego tylko wpakować wszystko w zbieractwo. Tak jak mówiłem, nie wgryzłem się jeszcze w crafting.
Sinic -> Szczerze mówiąc nie brałbym pod uwagę w ogóle klas 'podstawowych' jako klas. Tak na prawdę powiedziałbym, że jest 8 klas na każdą frakcje, z czego po 2 dzielą tą samą historię.
Na przykładzie Smugglera to wygląda tak, że po przejściu 'noobzone' (czyli pierwszej planety) dostajemy możliwość wyboru Advanced Class:
Smuggler:
- Gunslinger
*Sharpshooter (dps)
*Saboteur (dps)
*Dirty Fighting (dps)
- Scoundrel
*Sawbones (healer)
*Scrapper (dps)
*Dirty Fighing (dps)
Jak widzimy obie drogi rozwoju dzielą jedno drzewko - jest ono niejako 'pomocnicze', choć 'na czuja' bardzo zrobione pod PvP.
Jeśli chodzi o 'crew skills', czyli własnie o crafting to:
Każda postać może nauczyć się (swój 'team') jednego skilla z 3 kategorii:
1) Gathering Skills (Archaeology, Bioanalysis, Scavenging, Slicing)
2) Crafting Skills (Armortech, Armstech, Artifice, Biochem, Cybertech, Synthweaving)
3) Mission Skills (Diplomacy, Investigation, Treasure Hunting, Underworld Trading)
Czyli np. mój smuggler ma Armstech, Scavenging i Investigation, bo tak mi 'polecił' codex. :)
Każdy companion ma bonusy do różnych skilli które mogą albo poprawić wydajność, albo zwiększyć szansę krytycznego sukcesu (podwójny craft modów, modowy slot w broni/zbroi czy epicki przedmiot ze zbieractwa czy misji).
Mówię o bonusach companiona, bo to właśnie oni zajmują się cratingiem czy misjami - np. mając jednego jeśli zlecimy mu zrobienie czegoś zniknie na ileśtam minut zanim nie skończy misji. Im trudniejsze zadanie tym więcej czasu i lepsze nagrody.
Właśnie - skille zbierackie i misyjne używane są w postaci misji za które płacimy jakąś małą sumę kredytów. Companion robi taką misję i w rezultacie otrzymujemy jakieśtam losowe w mniejszym czy większym stopniu przedmioty.
Zbierać można też normalnie różne rzeczy walające się po świecie (coś jak 'Mineral Veinsy' w wowie) albo zbierać w/w po 'przeskanowaniu' przeciwników.
Z tego co się zorientowałem różne recepty/plany/whatever można dostać za misje, kupić od trenera czy 'odkryć' przez reverse engineering (tj. 'niszczenie' przedmiotów za które też dostajmy jakieśtam materiały).
Ogólnie rzecz biorąc crafting jest dość skomplikowany i sam jeszcze do końca go nie rozgryzłem... :)
DEFEDos -> Tak, z tego co rozumiem pre-order pozwala zacząć grę 15. grudnia. Ma to - znowu, moja opinia - podzielić ludzi na 2 rzuty żeby zmniejszyć obciążenie serwerów.
Mitsukai -> Brak dungeon findera postrzegam jako wielki plus. Żeby znaleźć team trzeba zagadać, co np. w mocniejszych instach pozwoli na odsianie idiotów. No i ogólnie zawsze robiąc flashpointa wywiązywała się fajna dyskusja na kanale party.
Morgius -> Masz rację, kreator postaci jest ubogi - z tym, że na niehumanoidów bym nie liczył bo po pierwsze, voiceacting w postaci napisów działa o ile nie jest zbyt częsty - a jeśli wybralibyśmy mocnego 'aliena' to tylko tak by gadał, po drugie - humanoidalny kształt jest wymagany bo inaczej trzeba by było od początku robić połowę historii biorąc pod uwagę tą inność. Zresztą, i tak już każda rasa ma widoczną ilość unikalnych linii dialogowych...
Tryb dnia i nocy na części planet występuje... Pogody nie uświadczyłem, ale to pierdoła łatwa do dorzucenia. Pływanie/nurkowanie - cóż, nie znalazłem zbiornika dostatecznie głębokiego żeby to przetestować. Sterylność miast nie odbiega od standardu MMO.
Space combat mi się podoba. Nie jest nadmiernie zręcznościowy, poza nielicznymi wyjątkami - jest całkowicie fakultatywny. Pasuje mi tak jak jest, robienie czegoś w stylu JTL w jak w Galaxies nadmiernie by wszystko komplikowało.
Grafika jest nastawiona na długowieczność i niskie wymagania. Jest na tyle komiksowa żeby w rażący sposób się nie starzeć, ale i na tyle realistyczna żeby oddać 'dorosły' charakter gry. Moim zdaniem bije ona na głowę to co oferuje Age of Conan - nie technicznie, ale właśnie estetycznie. To co jeszcze 2 lata temu było bardzo ładne teraz po prostu odrzuca.
Amibtny Łoś -> Tak, ppm używasz pierwszego skilla na pasku, tj. tego domyślnie pod 'jedynką' (który jest - znowu domyślnie - najbardziej podstawowym, 'darmowym', atakiem).
Tal_Rascha -> Niby taki sam system, ale 'feel' jest trochę inny kiedy w ogóle nie ma białego dmg. Nie jest to na pewno rewolucja, ale mamy wrażenie odrobinę większego wpływu na to co dzieje się na ekranie.
Ambitny Łoś -> Hm? W klasach którymi grałem (trooper, sith sorc, jedi knight, smuggler i agent) efekty były jak najbardziej widoczne. Zwłaszcza udźwiękowienie stoi na chyba najwyższym poziomie w historii gier MMO (zarówno efekty skilli jak i epicka muzyka - minus kilka błędów z np. bezgłośnym klaskaniem ^^).
Ja w PvP mam takie doświadczenie, że o ile Gunslinger/Sniper obrywają bardzo mocno, to jednocześnie potrafią jednym burstem zabić przeciwnika z max hp... No, ale tak czy siak - PvPować na 'BG' nie lubiłem nigdy.
nagytow -> Wydaje mi się, że narzekanie na brak możliwości siadania na krzesłach czy przesunięcia ikonki minimapy po otwartej becie gry MMO jest kolosalnym sukcesem BioWare. Oznacza to że gra ani się nie wysypuje, ani nie laguje, ani nie spadają drastycznie FPSy, skoro ludzie zwracają na takie pierdoły uwagę.
@nagytow
Nadal nie rozumiem o co Ci chodzi z tą interakcją... Można sporo rzeczy klikać - każdy aspekt fabularny jest wyjaśniony w Codexie. Do tego masz jeszcze achievementy... Nie widzę tutaj niczego mniej niż w WoWie czy WARze.
Dla mnie cena jest absolutnie normalna - no, ale jestem przyzwyczajony do cen Steamowych...
Sinic -> Nie mówię, że nie ;) Tutaj po prostu nikt nie ma 'białego' dmg, byle uderzenie mieczem świetlnym jest osobnym (darmowym) skillem. Tak samo jak strzał z blastera. Jeśli chodzi o style walki to są one zrobione na zasadzie 'aktywowanych' skilli dających pasywny bonus. Coś jak 'stance' u warriora czy 'presence' u DK.
nagytow -> Świat pustawy? Hm... Dla mnie jest wypełniony tak jak powinien - tzn. jest miejsce dla wszystkich, a nie ma wrażenia pustego przebiegu. Interakcja z innymi graczami jest taka sama jak w WoWie - tzn. jeśli chcesz, to możesz, a jeśli nie - nic nie stoi na przeszkodzie. Swoją drogą fakt, że w rozmowach można uczestniczyć razem, a 90% xp idzie z questów wręcz skłania do robienia tychże questów razem z żywym graczem.
Endgame w grze MMO jest istotny, ale nie przeceniałbym całej sprawy. Oprócz głównego questline'u masz 'raidy', pvp, questy companionów i prawdopodobnie sporo więcej dojdzie w patchach za te 4-5 miesięcy kiedy już zdążysz znudzić się tym co na początku zaserwowano. Zwłaszcza, że potencjał do robienia altów jest po prostu kolosalny - każda klasa ma na prawdę unikalną historię z tylko niektórymi 'zazębiającymi się' questami w danym obszarze.
Argument cenowy też jest zupełnie od czapy... 200 zł za grę to może i dużo w Polsce, ale 'za granicą' jest to normalna cena za każdą gre singleplayer. Za to za takiego WoWa w tym momencie zapłaciłbyś (uwaga, uwaga!) 400 złotych, a otrzymałbyś de facto to samo co w ToRze (legacy content i tak nowego gracza nie obchodzi).
Sinic -> Z tego co pamiętam w zależności od klasy 'białe' dmg to było ok. 20% ogółu. Sama gra jest trochę bardziej dynamiczna niż WoW (tj. sporo skilli działa w czasie ruchu, a z drugiej strony sporo syfu pojawia się na ziemi). W żadnej mierze nie jest jednak zręcznościowa. Wyjątek to bitwy w kosmosie, ale do tego wystarczy obejrzeć filmik Dela na TVGry.
fenixxs -> W 99%, w pozostałych MMO, otwarty świat jest jedynie złudzeniem. Taka jest natura świat SW że sporo będzie różnych 'industrialnych' klimatów.
DEFEDos -> Hm, mi tam ToR też się bardzo podoba, ale do fanboystwa mi daleko. Na podstawie bety trudno jest wyrokować a'propos technicznych aspektów gry, dlatego to pomińmy.
Za:
- gameplay (ogólnie liniowy, ale oparty na całkiem ciekawej fabule, ze zwrotami akcji i możliwością wyboru różnych ścieżek w obrębie istniejących questów - głównie na zasadzie light/dark side; bardzo mało grind questów)
- walka (z jednej strony statyczna, z drugiej bardzo satysfakcjonująca i wymagająca wykorzystania wielu skilli - sporo jest też zależności)
- grafika (technicznie oczywiście nie jest to majstersztyk, ma toto chodzić na słabszych pecetach i tak dalej, ale sam styl jest perfekcyjny do świata Star Wars - zawieszony pomiędzy komiksowością a realizmem)
- instancje (oparte o fabułę, a nie tylko 'dojdź, zabij, zlootuj, powtórz')
- walki w kosmosie (nie są nadmiernie zręcznościowe, ale są)
Przeciw:
- gameplay (z tego samego powodu co wyżej)
- walka (j/w)
- grafika (j/w)
i tak dalej...
Praktycznie każdy argument za może być i przeciw. Wszystko zależy od osobistych preferencji. The Old Republic jest WoWem ze zdecydowanie ulepszonym elementem levelowania. Endgame prawdopodobnie będzie identyczny.
Wielu przedstawia jako wadę mało graczy w jednej instancji czy BG... Dla mnie to zaleta - zdecydowanie łatwiej jest zarządzać całym tym burdelem, a jednocześnie każdy gracz ma bardzo widoczny wpływ na to co się dzieje - nie można robić tego 'na podczepkę' jak w wielu MMO...
Sporo flame'u leci na UI, tj. na brak możliwości modyfikacji, brak modów i tak dalej. BioWare ma to prawdopodobnie wprowadzić po premierze. Warto jednak dodać, że w większości wypadków UI jest wygodne i zupełnie nie przeszkadza.
Tak swoją drogą, przydatny kalkulator do zabawy:
http://r2-db.com/skill-tree/calculator
I rzecz oczywista:
http://www.torhead.com/
Nawet to co dla jednego jest grą idealną można zjechać stosując inne kryteria. Tak mniej-więcej wygląda dla mnie obecna krytyka gier - ot, ostatnio Skyrim, teraz beta ToRa...
Sinic -> Autoataku nie ma ;), trzeba skille spamować non-stop
A właśnie, nie wiecie czy jest ograniczenie stron na serwerach PvP? Tj, czy można robić postacie zarówno po stronie imperium jak i republiki?
Tak swoją drogą - nie wiem skąd pomysł, że F2P jest lepsze. Taki mechanizm jest otwartym zaproszeniem do wrzucenia płatnego contentu dającego faktyczną przewagę w grze (czy to pod postacią pasywnych bonusów, czy przedmiotów, czy nawet całych lokacji). A uwierzcie mi, że na mikropłatnościach można wydać kosmiczne sumy...
Soul -> Na Huttcie jest nawet 'hansolowy' quest w Pałacu ;)
Lutz -> Większość questów opiera się przynajmniej częściowo na rozmowie, jest sporo questów które tylko w ten sposób rozwiązujesz... Rozwalanie mobów oczywiście też występuje jako 'Bonus Objective', ale nie jest to w żaden sposób wymuszony i generalnie nigdy nie znalazłem się w sytuacji gdy poszedłem w miejsce X żeby zabić Y mobów. Jeśli już zaliczałem to w tzw. międzyczasie.
Sinic -> Jeśli chodzi o Jedi - pełen WoW. Chyba największą różnicą jest system osłon Smugglera/Agenta.
Tak, słyszałem również o summonach, teleportacji, LFG dostępnym z miasta i paru innych udogodnieniach, które powodują że rzeczone kontynenty to puste megabajty. Same lokacje dostępne w obrębie tych kontynentów w większości gier są podobnej wielkości... Plus, liczy się też to czym daną lokacje wypełnimy. System z loadingami i planetami jest o tyle dobry, że w sposób w miarę realistyczny można wyjaśnić różnorodność środowisk.
Zaznaczę tylko, że jak najbardziej rozumiem większość z Twoich czy Sariona Biavela argumentów. Są one jednak kwestią preferencji (konstrukcja świata czy system walki) czy po prostu są pierdołą na tym etapie istnienia gry - np. UI.
@+EH AMB/RA Sarion Biavel
APB to gra zrobiona przez studio praktycznie bez zaplecza, która z samego założenia miała nikłe szanse na sukces.
TOR opiera się na solidnych podstawach, raz że developer ma silną pozycję i nie jest to jego jedyny projekt - może sobie pozwolić na początkowe straty i dopracowanie projektu po premierze (tak jak robił to Blizzard z WoWem, który w 2004 roku był praktycznie niegrywalny). Te jednak są mało prawdopodobne, bo TOR jest pierwszym 'popularnym' MMO opierającym się na tak mocnej i powszechnie rozpoznawalnej franczyzie. Popularnym, tj. takim przeznaczonym do szerszego grona odbiorców.
W swoich obliczeniach zapominasz jeszcze o kosztach stałych które dla MMO też jakieś bardzo małe nie są, marketingu i milionie innych rzeczy. Suma summarum nadal obstawiałbym, że 500 tys. subskrybentów to wynik ledwo pozwalający na przeżycie.
@slavo_cc
Rozumiem, że ledwo wyszedłeś z noobzone'a? Lokacje są bardzo duże... Ograniczone, zgoda, ale na wielkość bym nie narzekał. Ze swobodą kreacji bym się zgodził, z tym że system suwaczkowy najczęściej prowadzi to powstawania kompletnych maszkar - potrzeba tutaj po prostu sporo więcej modeli. UI pojawi się po releasie, a combat jest - dla mnie - jednym z najlepszych w grach MMO jak do tej pory... Z tym, że dopiero koło 15-20. lvla i nie wszystkimi klasami.
@+EH AMB/RA Sarion Biavel -> Wiem, że część z nich się (jeszcze) nie ukazała... Problem polega na tym, że 'żeby gra MMO się zwróciła' zależy od tego ile na daną grę MMO poszło środków. No i jaki jest 'target'... Wspomniane przez Ciebie 500 tys. przez 2-3 lata pozwala na wyjście 'na zero' i utrzymanie studia.
EA i BioWare nie robią TORa po to, żeby po 2-3 latach wyjść na 'zero', ale po to żeby móc sobie drastycznie podbić 'bottom line'. Dla EA mniej niż kilka milionów sprzedanych egzemplarzy w momencie premiery, i powiedzmy 5 mln subskrybentów po roku-półtora będzie porażką...
@+EH AMB/RA Sarion Biavel
Przytaczasz tyle gier MMO, które Twoim zdaniem są pod wieloma względami 'lepsze'... Które z nich odniosły jakikolwiek sukces komercyjny? :) Podpowiem, żadne - poza AIONem - nie przekroczyło miliona aktywnych graczy... Głównie dlatego, że pomysły o których piszesz były za bardzo niszowe, rodem z czasów kiedy przyznanie się do grania w MMO było towarzyskim samobójstwem.
Jeśli faktycznie w 5 dni grania zrobiłeś 30. poziom, gratuluje. Z tym, że zapomniałeś wspomnieć, że grałeś kilkanaście godzin na dobę nie wgłębiając się w fabułę i generalnie gnając do endgame'u...
TOR to klon WoWa. Nie da się od tego uciec, taka jest prawda. Operuje na sprawdzonych schematach mechaniki i ogólnej idei. Dodaje za to urozmaicone klasy, ciekawe uniwersum i co najistotniejsze w tym wszystkim - jedyne w historii gier MMO ciekawe levelowanie. Wszystko ma podłoże fabularne, wliczając w to PvP czy flashpointy....
Reasumując, TOR to gra MMORPG, a nie tak jak wspomniane przez Ciebie MMO koreańskie, które z koncepcją gry fabularnej nie mają już nic a nic wspólnego.
Mnie samego beta przekonała do złożenia preordera. Specjalnie musiałem się powstrzymać przed dalszym rozwijaniem swojej postaci, z którą zdążyłem się już autentycznie zżyć i stworzyć dla niej swoistą 'osobowość'...
P.S Obecnie otwarta beta ma testować serwery, build który widzimy jest prawdopodobnie sprzed paru dobrych tygodni...
Asmodeusz -> Z tym, że jeśli rozwiniemy 'wtórność' na bardziej ogólne elementy rozgrywki w 'dungeonach' to tym bardziej trudno jest zrozumieć o co Ci chodzi. To tak jakbyś narzekał że w rFactorze, czy Forzie cały czas jeździsz samochodem...
Przyznam, że nie wiem skąd jest wzięty cytat z posta [183], więc i polemizował szerzej nie będę.
Tak swoją drogą - o ile faktycznie zagadki zawsze opierają się na 2 rodzajach przesuwalnych przedmiotów to identyczne bynajmniej nie są. Mnie osobiście irytują te w których przesunięcie jednego elementu powoduje obrót kilku. Nie jest to trudne (bo i nikt z TESa Zeldy nie robi), ale nadal stanowi miły przerywnik który mi jeszcze się nie znudził.
bone_man, sikham -> Jeśli levelujesz samymi um. bojowymi i na dodatek rozwinąłeś smithing/enchanting to faktycznie, w innej sytuacji normalna postać może mieć mniejsze lub większe problemy z niektórymi przeciwnikami nawet na Adepcie. Generalnie każdy powinien ustawić taki poziom trudności jaki mu odpowiada. Jakieś nadmierne podbijanie poziomu trudności nieco psuje zabawę.
HUtH -> Ciężka zbroja, luzik. Ale Destruction bez overcharged spelli i staggera to samobójstwo...
Yancy -> System przez używanie jest okej nawet dla wyżej wymienionych umiejętności, powinno to być jednak łatwiejsze - już teraz np. w alchemii postawiono krok do przodu umożliwiając odkrywanie wszystkich 4 efektów składnika poprzez używanie go w miksturach. Generalnie rzecz biorąc Smithing i Enchanting powinny dawać widoczne i wymierne efekty w czasie levelowania. Teraz nie opłaca się 'pakować' w zbroję np. orkową, bo i tak za chwilę będziemy mieli lepszą a składników szkoda. Tutaj aż się prosi o jakiś mechanizm utrudniający levelowanie tanimi itemami połączony z - na przykład - możliwością recyclingu innych przedmiotów. Tak samo nie warto enchantować zbroi daedrycznej marnym enchantem bo tylko 'zużyjemy' item. Ogólnie rzecz biorąc z jednej strony skille te powinny zostać osłabione na samym końcu - na przykład poprzez wprowadzenie 'twardego' capa do bonusa danego skilla - np. +75%. Z drugiej efekty powinny być 'płynne', tj. powinniśmy mieć możliwość "reenchantowania" przedmiotów.
M@rine -> Aż mi się nie chce odpowiadać, bo po pierwsze widać że szukasz dziury w całym, a po drugie - ewidentnie nie ruszyłeś tyłka poza najbardziej popularne jaskinie. Argument o powtarzalności ruin krasnoludzkich też jest dla mnie zabawny - rozumiem że odwiedzając np. zamek w Ogrodzieńcu też narzekasz na brak architektury postmodernistycznej i ogólną monotonię? ^^ Tak z ciekawości - znajdź mi dwóch przeciwników o identycznym wyglądzie ale różnej sile (bo to, że w krypcie znajdują się nieumarli a nie krasnoludki jest chyba dość oczywiste?).
skylog -> Serce daedry jest w Skyrimie >przesadnie< trudne do znalezienia. Wszelkiego rodzaju daedryczne stwory nie są aż takim wyzwaniem dla sprawnego przywoływacza...
Jeszcze wspomnę o tak wychwalanym New Vegas - dla mnie jest to koronny dowód na to, że Obsidian nie potrafi zrobić bardzo dobrej gry, a doskonały pomysł potrafi tak rozwinąć, że wszystko szlag trafia. Przykłady? KotOR2 wyraźnie odstający od pierwowzoru, katastrofalny NWN2, niedopracowane i kompletnie rozmyte koncepcyjnie Alpha Protocol i New Vegas, a teraz tragiczny Dungeon Siege III. Zabierając się do robienia gry - biorą solidną, dopracowaną koncepcję, wrzucają tam mnóstwo dziwnych pomysłów, realizują je w połowie resztę łatając 'na szybko'. W rezultacie każdy element jakiego dotkną robi się w jakiś sposób niedopracowany i irytujący.
Siłą rzeczy nie chce mi się czytać 553 postów które pojawiły się przed moim. Nie mam na to czasu - mam sporo rzeczy jeszcze do zrobienia przed świtem. Dlaczego? Bo usiadłem wczoraj do Skyrima 'na godzinkę' koło 19:00 i 'obudziłem się' o 23:30.
Jak na razie spędziłem w grze około 100 godzin grając dwoma postaciami (40h pierwszą, teraz 60h drugą). Myślę, że spokojnie jeszcze 50h gry przede mną o ile nie zacznę po raz trzeci od początku. Dlaczego to wszystko piszę? Otóż tyle czasu nie spędziłem nad grą single-player od czasu... no, chyba Fallouta 3... A wcześniej Obliviona, Morrowinda i Daggerfalla... Bethesda jako jedna z nielicznych (a w tej chwili - powiedziałbym wręcz, że jako jedyna!) potrafi tworzyć prawdziwe gry fabularne. Nie aRPG czy cRPG, a po prostu - RPG.
Skyrim posiada to, co potrafi dać graczom każdy dobrym MG. Z jednej strony prowadzi gracza od ciekawej rzeczy do jeszcze ciekawszej, a z drugiej nie ogranicza zanadto. Jeśli gracz chce iść do karczmy i schlać się na umór, nie ma sprawy. Jeśli gracz ma gdzieś narzuconą przygodę i woli robić coś innego - MG 'improwizuje' (co fajnie symuluje system radiant story).
W dotychczasowej historii gier z serii TES widać poszukiwanie złotego środka. Arena była narodzinami koncepcji, zupełnie zresztą przypadkowo. Daggerfall pokazał kolosalny świat, ale dość monotonny. Morrowind to naprawił, ale nadal potrafił przytłoczyć gracza, który nie wiedział co robić. W Oblivionie chcieli to naprawić dając fast-travel, markery i generalnie prowadząc gracza za rączkę (także poprzez skalowanie przeciwników).
Skyrim z kolei jest grą bardzo bliską ideału. Wszystkie przygody są dopracowane, zajmujące, ciekawe... Dialogi - bardzo dobre (momentami voice-acting siada, ale biorąc pod uwagę ilość tekstu mówionego i to jak tego typu nagrania się robi - można to wybaczyć). No i przede wszystkim - są dialogami, a nie magicznymi momentami wyboru. Skyrim nie jest grą w której w czasie dialogów dokonujemy kluczowych decyzji. Dokonujemy je w czasie gry wykonując zadanie w jeden czy drugi sposób, często nie oznaczony markerem. Żeby 'znaleźć' ten sposób trzeba czytać książki, notatki, rozmawiać z ludźmi dookoła i tak dalej. Mi osobiście taki system zdecydowanie bardziej odpowiada niż to co prezentuje na przykład Wiedźmin, gdzie decyzję często podejmujemy klikając na jedną albo drugą opcję dialogową.
To, co przede wszystkim zabija to świat. Jest to jeden z najlepiej wykreowanych światów fantasy z jakimi miałem do czynienia (a miałem z na prawdę wieloma). Nie jest ani cukierkowy, ani przesadnie mroczny - jest wielopoziomowy, momentami na prawdę zaskakujący. Powala również wielkością. Otwarta przestrzeń sama w sobie jest kolosalna (choć mniejsza niż w poprzednich częściach serii) i co ważne wypełniona po brzegi contentem. Na dodatek, nie jest to content powtarzalny. Owszem, jeśli się uprzemy i będziemy specjalnie na to zwracali uwagę zauważymy, że liczba 'klocków' z których zrobione są dungeony jest skończona. Jest to jednak na tyle zręcznie zamaskowane, że w 'gorączce' gry praktycznie niezauważalne.
Walka jest bardzo satysfakcjonująca i - o ile nie będziemy starali się gry 'oszukać' - całkiem trudna. Level-scaling istnieje i działa po prostu idealnie. Walki ze smokami - cóż, nie są jakieś morderczo trudne ale są na tyle spektakularne i momentami zaskakujące, że zupełnie nie przeszkadzają. Nie są też banalne i jak najbardziej się skalują. Tyle, że co +/- 10 lvli. Jeśli wpadniemy na smoka na levelu powiedzmy - 19. - i nie będziemy przygotowani (tj. bez 'followera', summonów, mikstur etc.) to może nam nieźle skopać tyłek. Nie mogą być jednak ZA trudne, głównie dlatego że pojawiają się losowo. Nikt nie chciałby żeby smok spalił go na popiół w czasie walki z gigantami czy dragon priestem (a zdarza im się i wtedy atakować podbijając poprzeczkę tak wysoko że trzeba się konkretnie pogimnastykować).
Interfejs nawet na konsolach jest średnio wygodny - jest za to bardzo klimatyczny (mapa a'la zdjęcie satelitarne, perki w formie konstelacji formujących się w symbol danej umiejętności, inwentarz w którym możemy dokładnie oglądać przedmioty...)
Osobną kwestią jest grafika. Jak na razie grałem w wersję konsolową, na X360 - pecetową zakupię dopiero po wyjściu Construction Seta. I powiem szczerze - ogólne wrażenie jest powalające. Nie spodziewałem się, że można na tak wiekowym (6 lat...) sprzęcie pokazać coś tak spektakularnego - efekty cząsteczkowe, zasięg widzenia, dynamicznie zmieniająca się pogoda i tak dalej...
Bugi... nie ma ich za dużo... jak na Beth oczywiście ;). Nie no, to akurat trochę nie fair stwierdzenie - bug się zdarzają zawsze i są wprost proporcjonalne do wielkości świata. Nie niszczą jednak gry (przynajmniej ja na taki nie trafiłem), momentami irytują (przedmioty potrafią utknąć w ekwipunku), momentami bawią (gigant wysłał mnie tak daleko w górę, że gdyby trochę wiało wylądowałbym gdzieś w Black Marsh...). Ogólnie - nie przeszkadzają (znowu zaznaczę - na konsoli).
Reasumując:
Skyrim jest najlepszą grą single-player w jaką grałem od czasów Morrowinda. Jeśli chodzi o ogólne wrażenie jakie robi na graczu bije na głowę wszystkie gry RPG wydane na tej generacji konsol. Jest (dla mnie) dokładnym przeciwieństwem Wiedźminów - po prostu wciąga zamiast odpychać. Na tytuł gry roku jak najbardziej zasługuje, nic innego nie potrafiło mnie tak wciągnąć (nie licząc WoWa, a i on szybciej się znudził...).
HUtH -> Enchanting zwiększy Ci level i - aż do 100/100 - nie da wymiernych bonusów. W skrócie, do pewnego momentu będzie Ci się walczyło gorzej niż poprzednio :)
Większość ma 750-1200 złota. Jedyną opcją jest sprzedawanie najpierw wszystkiego co się da do kowala, alchemika, krawca itp., a potem resztę śmieci do 'ogólnych' kupców i paserów.
Jeśli masz na myśli 'nauczenie się' skilla przez trenera - na uniwersytecie i bodaj w Solitude od maga w zamku. Mocniejsze spelle odblokują się kiedy będziesz miał odpowiednio wysoko rozwiniętą umiejętność.
Np. Vilkas w czasie questy dołączania do Companionów będzie zarówno nieśmiertelny jak i wrogi, a na dodatek nie będzie nas za często atakował.
Szefowie obozów są nieśmiertelni nawet po wybraniu stron (no, chyba że to tylko bug u mnie...)
Powtórzę, bo choć to oczywiste mało kto o tym pisze i w sumie można nie wiedzieć:
Przed sesją alchemii, zaklinania czy kowalstwa warto skoczyć do kamyków koło Riverwood - dają one 20% bonusa do rozwijania skilli...
Takie małe przemyślenia a'propos magii i wbijania 50. lvla:
Jeśli chcemy 'wyfarmić' magię polecam następujący sposób:
Destruction -> Znajdujemy nieśmiertelnego przeciwnika który nie obrazi się że go atakujemy, ale jednocześnie 'wejdzie do walki' (pojawi się czerwona kropka na radarze) i spamujemy go Fireboltami czy podobnymi castowanymi spellami z obu dłoni
Conjuration -> j/w, z tym że spamujemy przywołaniem mieczy w obu dłoniach
Illusion -> tutaj nawet nie musimy zaczynać walki, po prostu biegamy i spamimy Muffle
Restoration -> Musimy znaleźć coś, co nas będzie uszkadzało. Np. strumień lodu w High Hrothgar... I znowu - spamimy casty, nie channele.
Alteration -> Moim zdaniem najlepiej znaleźć zaklęcie transmutacji i przechodzić z iron ore do gold ore... Ewentualnie możemy poszukać Equilibrium które zmienia HP na manę, i channelować to razem z healingiem trenując jednocześnie Restoration. Najszybciej jednak użyć Detect Life w jakimś 'popularnym' miejscu ;)
Jeśli gramy magiem nie ma najmniejszego sensu tworzyć itemy redukujące koszt zaklęć o 100%. Z wysokim skillem i perkami oraz regeneracją many i tak praktycznie nie mamy z tym problemu. Najlepiej na każdym itemie dać zmniejszenie innej szkoły, a jako Armor użyć "Archmage's Robe".
A'propos małżeństwa warto pamiętać o jeszcze jednej kwestii - po całym Skyrimie walają się różnic najemnicy którym trzeba zapłacić 500g za każdym razem gdy chcemy żeby z nami poszli. Jeśli wyjdziemy za nich, będą robili to za darmo, również otworzą sklep i co najlepsze - będzie on działał nawet w środku lochów.
Jest to co najmniej ciekawe... Cała prowincja w DLC byłaby jednak przegięta, wydaje się że jest to jednak dodane na potrzebę realistycznego widoku w oddali, ale przy okazji będzie stanowiło genialną pomoc dla modderów którzy będą chcieli dodać np. Morrowind, choć bardziej mam nadzieję na High Rock.
Del -> No nie, nie znać imienia daedrycznego księcia Molag Bala?! Swoją drogą to te Steel Plate Helmety walają się wszędzie... Misję też wybrałeś od czapy trochę. To znaczy z jednej strony praktycznie bez akcji, z drugiej - totalny spoiler :(.
Bobek09 -> Czy taka znowu dalsza? Zrobienie deadrycznej zbroi przez smithing jest wykonalne koło... 10-15. lvla? Generalnie bez wyłażenia z Whiterun. Inna sprawa że jest to najlepsza zbroja 'podstawowa' w grze (tj. nie licząc enchantów i tak dalej).
FanMassEffect -> Poza tymi które wymieniłeś nie spotkałem żadnego, ale nie jest w cale powiedziane że gdzieś się jakiś nie schował, zwłaszcza że część z nich pojawia się na zasadzie częściowo losowej.
Bobek09 -> Można, ale albo tylko do określonych kupców związanych z gildią złodziei, albo po dojściu do odpowiedniego perka w "Speech".
Connor_ -> Wykuwając czy ulepszając? To duża różnica... Weź wrzuć daedryczną 'na warsztat' i zobacz czy możesz ją dodatkowo ulepszyć przy gearze/bonusach które użyłeś do smoczej. Plus te wartości które wpisałem to wartości bazowe, tj. przed jakimkolwiek ulepszeniem czy nawet posiadaniem skilla w Heavy Armor.
FanMassEffect -> Z tego co wiem tylko i wyłącznie poprzez crafting.
Najlepsza lekka zbroja to Dragonscale Armor, z tym że smithing warto i tak prowadzić przez ciężkie zbroje żeby mieć daedryczne bronie.
FanMassEffect -> Są dwie metody:
1) albo wykorzystujesz smithing i zużywasz perki (dzięki temu możesz jeszcze ją ulepszyć) - wymaga 90 smithing
2) albo kupujesz w sklepie/zdobywasz gdzieś niezenchantowaną broń ebonową i używasz Ołtarza Atronachów w Midden - wymaga 90 conjuration (trzeba zrobić quest na Sigil Stone)
Connor_ -> Może ulepszając smoczą miałeś więcej bonusów do kowalstwa? :)
Jak wyżej :)
Bazowy armor rating (daedryczna/smocza):
Korpus - 52/46
Buty - 20/17
Rękawice - 20/17
Hełm - 25/22
Tarcza - 39/34
Sumując: 156/136
Czyli 20 mniej armor rating dla całego setu.
Deead -> Owszem, Muffle neguje cały hałas jaki wywołujemy. Podobnie jak perk sneaka na poziomie bodaj 70 skilla.
Connor_ -> Najlepsza broń i ciężka zbroja jest daedryczna.
Tak swoją drogą, bawił się ktoś (oprócz mnie) sprzętem w podziemiach College of Winterhold? :)
Okej, przede wszystkim prosiłbym o jakieś 'instancje' i ogólne wyjaśnienie zależności między klasami, rolami etc.
Bardzo prosto. Obskakujesz wszystkich kupców w Skyrimie. :) Razem zbierze się dobre kilkadziesiąt tysięcy septimów siły nabywczej. Na dodatek resetują się co 24-48h więc zawsze można odpalić czekanie.
Najwięcej w jednym miejscu jest bodaj w Solitude. Warto sobie wyrobić nawyk sprzedawania wszystkiego co się da najpierw u kowala/łuczarza, potem u alchemika i krawca, a dopiero na końcu w sklepie ogólnym.
Connor_ -> Guzik, bo po enchancie sztyleciku w czasie levelowania można takowy sprzedać za 100-200 septimów bez bonusów. Może i cena początkowa większa, ale za to potem więcej zyskasz. Na dodatek w Whiterun można czasem kupić i 100 iron ingotów od wszystkich kowali...
P.S Pamiętajcie o kamieniach -> smithing wojownik, enchantin mag.
jozi ->
kowalstwo -> żelazne sztylety w masowych ilościach
enchanting -> Petty gemy, łapanie dusz na broń i wio do jakiś ruin czy podziemi. Spokojnie można kilkadziesiąt złapać w jednym. Potem zaklinasz sztylety które zrobiłeś poprzez kowalstwo i sprzedajesz z dużym zyskiem. :)
Mhm, pewnie. Policjant był w cywilnych ciuchach z kamizelką odblaskową. W czasie tej zadymy równie dobrze można by wziąć go za kolejnego napalonego członka antify czy nacjonalistę...
Wracam myślami do swojego dawnego pomysłu, tj. 10-krotnie większych wyroków za wykroczenia i przestępstwa osób związanych z wszelkimi służbami porządkowymi, które zostały popełnione w czasie pełnienia służby... Może wtedy zastanowiliby się dwa razy zanim użyliby środków przymusu bezpośredniego. A tak, niestety, policja przyciąga przede wszystkim władzą nad zwykłymi śmiertelnikami graniczącą momentami z absolutną. I co za tym idzie - rekrutuje głównie frustratów i nieudaczników chcących dowartościować się odznaką.
mikmac -> Po kolei:
1) kowalstwo -> Tylko na ulepszenia
2) enchant -> skill, dusza (w broni na ilość ładunków, w zbrojach/amuletach/pierścieniach na wartość bonusów) i bonus z alchemii. Jakość przedmiotu nie ma znaczenia, a maksymalna dusza to Grand (Wielka), czyli z humanoidów albo np. mamutów.
Jeśli chcesz bawić się w power-smithing pamiętaj o Gwieździe Azury, konkretniej - o jej 'ciemnej' wersji. Ale generalnie masz rację - tj. najpierw zaklinamy sobie bonusy do alchemii, potem alchemią zaklinanie i tak w kółko. Nie wiem czy są jakieś capy, nie bawiłem się jeszcze alchemią ;) Zresztą nawet bez tego zrobisz przegięte itemy.
skylog -> Ta buława to daedryczny artefakt Molag Bala, a takich nie da się disenchantować... Musisz znaleźć normalną broń z takim efektem. Polecam przejechać się po kowalach całego Skyrimu, na 15-20 lvlu już prawie zawsze mają 2-3 bronie magiczne na składzie, z których każda może mieć taki enchant.
skatefish -> Trochę mało klarownie to wyjaśniłem... Sorki, mam gorączkę i ledwo dycham :(
skatefish -> Ale sytuacja jest zdecydowanie bardziej skomplikowana...:
Po wydarzeniach z Obliviona i śmierci ostatniego 'smoczego' cesarza (Martina Septima) imperium praktycznie się rozpadło - secesję ogłosiły krainy Summerset Isle i Valenwood, ci pierwsi wsparli zamach stanu w Valenwood (wood elfy) i stworzyli razem Aldmeri Dominion rządzone przez High Elfy (czyli 'frakcję' Thalmor). Niejako podbili Elsweyr (stworzyli tam dwa państwa wasalskie) po czym zaatakowali Hammerfell i Cyrodiil. Zmusili Cesarstwo do ucieczki z Imperial City ale w końcu zostali pokonani w jakiejśtam bitwie.
W rezultacie obie strony nie były już w stanie walczyć, ale Aldmeri mieli pewną przewagę więc wymusili White-Gold Concordat w którym Cesarstwo zobowiązywało się m.in. do zarzucenia wiary w Talosa (tak na prawdę Tiberiusa Septima, założyciela cesarstwa który został podniesiony do rangi boga) ponieważ jako jedyny nie był on za życia elfem, czyt. dla High Elfów było to już bluźnierstwo bo oni uważają się za 'wyższą' rasę. Do tego Cesarstwo musiało oddać Hammerfell - które to dokonało secesji nie godząc się na przejście pod jarzmo Thalmeri.
W tak zwanym międzyczasie wybuchła Red Mountain de facto niszcząc całe Vvardenfell - czyli wyspę stanowiącą większą część prowincji Morrowind. Pozostały Morrowind został zresztą podbity przez Black Marsh, czyli Argonian, którzy wyrżnęli większość dark elfów którzy wpadli im w łapy w zemście za niewolnictwo i tak dalej.
Cesarstwo składa się w tym momencie z Cyrodiil, High Rock i Skyrim, gdzie ten drugi jest jedynym elementem łączącym pozostałe 2. Dlatego Thalmor wykorzystali Ulrica obiecując mu poparcie jego rebelii. Tego samego Ulrica, który był w czasie wojny ich szpiegiem. :) Oczywiście nie Thalmor nie zależy na wygranej rebelii, a na trwaniu wojny. Sam Ulric po dojściu do władzy wypiął się na elfy chcąc zachować wszystko dla siebie. I nie, nie zależy mu kompletnie na Talosie, nordach czy Skyrimie - on chce po prostu władzy dla siebie.
Tak w ogóle nazywanie Talosa bogiem Nordów to gigantyczne nadużycie...
skatefish -> Talosa tępią właśnie Thalmor, tj. goście z Aldmeri Dominion. Jaki to ma związek z Stormcloak'ami przeczytaj sobie w spoilerze posta [96]. Ogólnie bardzo polecam czytać sobie różne książki, dzienniki i tak dalej. Skyrim jest mimo wszystko RPGiem starej daty, gdzie sporo informacji fabularnych znajdziemy w formie pisanej.
Kyahn -> Odporności działają w bardzo prosty sposób - zmniejszają o % ilość otrzymywanych obrażeń danego typu. W Twoim wypadku ogień nie powinien zadawać Ci żadnych obrażeń (jesteś pewien że masz 104%, a nie 94% na przykład? :P), a np. piorun (zakładając, że masz na myśli czar Thunderbolt) powinien zamiast 60 dmg 'zdjąć' Ci 48 dmg. Plusem odporności na magię jest to, że ogranicza obrażenia od każdego jej rodzaju. Nie wiem na ile się to stackuje ...
.:JJ:. -> Taki system byłby praktycznie niemożliwy do implementacji w dużym świecie. Trzeba by było to zastosować do wszystkich przedmiotów w grze nie będących artefaktami... No i trzeba by było dorzucić milion różnych statystyk żeby to miało ręce i nogi.
Generalnie sytuacja która jest w tej chwili moim zdaniem jest ok. Z tym, że powinny być hard capy do niektórych rzeczy - ot, np. bonusowego dmg broni czy redukcji many za zaklęcia. Przydałoby się więcej 'utility' enchantów, czyli takich które są tam po to żeby były fajne :). Ot, coś a'la waterbreathing. Co za problem dorzucić waterwalking na przykład?
Dla wszystkich tak plujących na Legion i Imperium mała informacja fabularna:
spoiler start
Ulfric jest szpiegiem Thalmor, a cała rebelia ma na celu osłabienie Imperium przed ostatecznym przejęciem tegoż przez Aldmeri Dominion. W skrócie - popierając rebelię skazujecie całe Tamirel na rządy elfów-rasistów. Zresztą w świetle zamordowania imperatora i tak pewnie VI część TES będzie rozgrywała się wśród irytujących elfów.
spoiler stop
Żałuję tylko, że po wygraniu wojny nie można pobawić się w rzeź rebeliantów :(. W każdym obozie który jak na razie wymordowałem dowódca był nieśmiertelny.
Tak w ogóle doszedłem do wniosku, że nie będę brał już nigdy więcej enchantingu. Dlaczego? Bo psuje grę. Co to za zabawa na maksymalnym poziomie trudności 1 strzałem zdejmować wszystko co się rusza?
sinbad78 ->
spoiler start
Dowolna. Albo tak jak ja zabij wszystkie po kolei ;).
spoiler stop
techi -> Jednego smoka straciłem w walce ze smokiem, drugiego - trollem śnieżnym. Generalnie mocniejsi przeciwnicy 'biorą go' na 2-3 ciosy.
Connor_ -> Też zrobiłęm ten quest... Najlepszy był tekst Lydii przy wejściu do ostatniej sali "I've got bad feeling about it..." dokładnie w momencie gdy ja pomyślałem sobie "O kurde...".
Tak swoją drogą, na 16. lvlu magiem pokonałem ... giganta. Wystarczy dobrze spieprzać i staggerować palanta.
[211] -> Hm? Jak to nie ma? Przecież w tym domku za 5 tysiaków jest kącik alchemiczny...
[209] -> Nie myślałem że kiedykolwiek to napiszę, ale zbroi dla konia... niestety nie ma. A przydałoby się bo poza kochaną Shadowmere reszta ginie co chwile.
Domków poza miastem niestety też. W Whiterun, Markarth, Riften, Windhelm i Solitude możesz a to kupić sobie posiadłość po wykonaniu misji dla Jarla. Dodatkowo dostajesz 'posiadłości' za darmo w College of Winterhold i po wykonaniu misji Bractwa.
Motyw ze zbroją jest taki, że zawartość sklepów skaluje się z levelem. Jedyne high-endowe zbroje o realistycznym (w miarę) wyglądzie to pancerze ebonowe, ale one zaczną Ci się w sklepach pojawiać koło 35.-40. lvla. Zdecydowanie szybciej można pancerz po prostu zrobić smithingiem.
Poza questlinem wojny domowej odbijania fortów jako takiego nie widziałem. Trenować możesz za to za kasę, pięć razy na level, u kogoś w hallu Companionów w Whiterun. Poza tym prosta zasada obowiązuje - im więcej używasz, tym lepszy jesteś. :)
Tak swoją drogą, zanim zamordujecie 'zabójców' pogadajcie sobie z ich szefem. ;) I to najlepiej po tym, jak poznacie Thalmar-ów i ich stosunek do świata (ja osobiście morduje wszystkich 'on sight').
Wiesz, pierwszą postacią też traktowałem followera jako muła któremu kazałem czekać przed jaskinią, a jak się zaczynał przepełniać - spadać do domu ;). Magiem jednak już tak różowo nie jest w takim sensie, że jednak sneak attacki i łuk są po prostu przegięte kiedy człowiek 'czuje' mechanizm skradania - magia co prawda też całkiem skutecznie likwiduje wszystko co wejdzie w pole widzenia, jednak mana jest sporym ograniczeniem i potrzebny mi jest ktoś/coś do zajęcia przeciwników kiedy ja będę sobie odpoczywał.
Po zarwanej nocce ze Skyrimem (cholera, to nie pierwsza... i pewnie nie ostatnia) chciałbym podzielić się z wami moimi wynurzeniami na temat poziomu trudności i magii jako takiej... I towarzyszy. No, ale po kolei:
Poziom trudności jest tak potwornie zależny od tego jaką klasą gramy, że praktycznie trzeba go dostosowywać do własnych i - co ciekawe - questa preferencji. Ot, na przykład misja College of Winterhold, która kończy się pojedynkiem z Dragon Priestem... Um... Myślałem, że level-scaling COŚ z tym zrobił... ale nie. Dupek zdjął jednym (chyba) Lighting Boltem mojego towarzysza na Adepcie, mnie prawie drugim... No nic, reload - nie będę się pozbywał mojego ulubionego Khajita. Kolejnym razem kazałem towarzyszowi spadać na drzewo i sam stanąłem w szranki. Z glitchowaniem, bugowaniem, scrollami i tonem potów (i ogólnie grą na zasadzie wyglądania na ułamek sekundy zza filara...) po 20 minutach (!) udało mi się wreszcie palanta zabić. Okej, miałem wtedy 9. lvl ale na litość boską, nie będę przechodził 4 czy 5 lokacji kolejny raz i przerywał robienie questline'u tylko dlatego, że jakiś palant nie pomyślał żeby jakoś powiedzieć mi "Dostaniesz po dupie" ZANIM zacząłem przełazić przez - notabene bardzo trudne same w sobie, z Daugurami Deathlordami i takimi tam - cholerne ruiny. Teraz na 19. lvlu nadal miewam problemy jeśli przeciwnik oleje summona albo po prostu mnie zaskoczy.
Dla kontrastu - grając 'Cieniem', łucznikiem ze stealthem, koło 10. lvla podbiłem lvl trudności na Experta, a odkąd mam smithing/enchanting na 39. lvlu byłem w stanie praktycznie wszystko co się rusza rozwalić pojedynczym strzałem (wliczając giganty, mamuty, smoki, i co tam tylko sobie wymyślicie). Ba, nawet levelując, ze zwykłym sprzętem, odpowiednio manipulując stealthem byłem w stanie 'sprzedać' wszystkiemu kilka sneak attacków i generalnie problemów jako takich w ogóle nie miałem.
Gra magiem jako taka jest super. Z tym, że mana efficency jest tragiczne, a mana regeneration w czasie walki - katastrofą. Także dopóki mamy manę, można się cieszyć. W czasie większych walk z grupkami 6-7 przeciwników (niekoniecznie naraz, wystarczy z rzędu) końcowych rozwalamy biegając w kółko stołów, słupów, schodów i tak dalej, czekając na manę. Tutaj zdecydowanie przydają się summony - atronachy są na tyle mocne, żeby móc swobodnie walczyć i nie ginąc co pół sekundy. Ma to swój plus, spelle są bardzo potężne i jeśli spudłujemy np. Incinerate overcharge'owanym poczujemy to na prawdę konkretnie. Jeśli trafimy, cóż.... ;) Moja postać to zresztą typowe 'glass cannon'. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie szkoła Restoration - czary leczące są bardzo mocne i w sumie nie zużywają tak dużo many. Mam zamiar inwestować w 3 szkoły - przywoływanie, zniszczenie i właśnie (?) przywracanie. Co będzie dalej - zobaczymy.
Na koniec towarzysze. Grając cichym zabójcą-ninja z przyczyn oczywistych takowych nie używałem. Dla maga aż się prosi jakiś tank... A raczej prosiłby się gdyby nie fakt, że np. Lydia częściej czołgała się po podłodze niż cokolwiek robiła. AI niestety nie rozpoznaje tak oczywistej oznaki "nie wchodzić" jak strumień ognia/lodu/piorunów, a friendly fire jest... niezbyt przyjazny. :) Z drugiej strony, zdecydowanie ułatwia mi życie więc może jednak ją zostawię. Muszę generalnie wrzucić jej itemy z resistem i samemu nauczyć się spelli leczacych AoE/przyzwyczaić się do okazjonalnego jej leczenia... Jeśli macie jakieś sugestie co do followera który jest bardziej samowystarczalny (czyli takiego, który sam się potrafi leczyć - coś na kształt paladyna...) to prosiłbym o takowe. :)
Felcart -> Levelować można praktycznie do lvla 50-tego, powyżej drastycznie zwiększa się ilość skilli potrzebnych na level - teoretycznie maksymalnie możemy mieć 81 level z wszystkimi skillami 100/100.
Po zakończeniu głównego wątku smoki nadal się pojawiają.
fubu35 -> Ja jakoś z septimami najmniejszych problemów nie mam... Generalnie wszystko rozbija się o zbieranie jak największej ilości rzeczy z dungeonów etc., na nowej postaci właśnie kupiłem sobie dom w Solitude (jak mniemam Samotnii ;) - swoją drogą, po wejściu człowiek może tylko westchnąć zrezygnowany, bo to tylko początek wydatków).
Na starej postaci mam 70 tysięcy /zbieram na achi x-kloca/ - ale tutaj już pomógł enchanting/smithing. Generalnie sposób jest bardzo prosty - kupujesz wszędzie gdzie się da Petty Soul Gemy (i ewentualnie trochę lepszych), robisz sobie 1-2 dungeony napełniając wszystkie (mi się zbierało koło 100 dusz po 2 dung). Kupujesz u kowali sztabki żelaza i skóry (chyba że wolisz biegać po kopalniach - większy zysk będzie wtedy oczywiście), a potem wrzucasz na wszystkie enchanta Absorb Life. Z 45% bonusem do cen sprzedawałem takie za około 250-300 septimów. Rundka po wszystkich większych miastach (w każdym jest kowal i 'ogólny' sklep, można też zaglądać do mniejszych) i mamy 10 tysiaków w kieszeni. Tutaj oczywiście im większy enchanting tym lepiej (owo 300 septimów u kupca osiągałem przy 100/100 i perkach).
A właśnie, dwa triki o których nikt nie wspomniał jeszcze (chyba ;)):
a) Jeśli znajdziemy w sytuacji, gdy oczyściliśmy podziemie/ruiny/cokolwiek i mamy sporo nadliczbowego bagażu możemy wyczołgać się na zewnątrz, wskoczyć na konia i normalnie korzystać z fast travela.
b) Tuż przy Riverwood znajdują się 3 kamienie (coś co zastąpiło znaki zodiaku) zwiększające o 20% przyrost skilli z danej kategorii. Warto przed sesyjką smithingu wrzucić sobie kamień wojownika, enchantingu - maga, a alchemii - złodzieja.
Wkurzyłem się... Po przejściu questline'u legionu zaczął za mną łazić Hadvar... Nie dość, że nic nie robi (biega z wyciągniętym mieczem, ale wrogów nie atakuje), to jeszcze włazi co chwila pod czary i zbiera mi bounty w Winterhold... o.0 Jakoś pomysł jak się palanta pozbyć? Oczywiście jest nieśmiertelny ...
P.S Dodam, że konsoli nie ma - gram na X360.
skylog -> Jeśli chodzi o wybór stron, to w cale nie jest tak do końca... Jeśli chcesz podjąć go w oparciu o przesłanki fabularne musisz się poważnie zastanowić.
MiszczX -> Spoko, ja mam 38. lvl i jakoś jeszcze głównego wątku nie skończyłem... W kontekście Twojego buildu, weź zaklinanie - dokładniej środkową część drzewka (5/5 dla 100% mocniejszych enchantów, +do skilli, +do cech i dwa enchanty na item), nie kłopocz się bocznymi (od ognistych/lodowych/piorunowych? enchantów zdecydowanie mocniejszy i przydatniejsze jest wysysanie życia, a z kolei ładowanie automatyczne przedmiotów nie przydaje się kiedy mamy gwiazdę azury i przedmiot z łapaniem dusz). Samo zaklinanie się potwornie przydaje. Dlaczego? Otóż możemy mieć ponad 120% więcej dmg dzięki enchantom :)
Tanyo888 -> Rozumiem, że chcesz zabijać z ukrycia? Cóż, w takiej sytuacji kluczem jest nie dać się wykryć ;).
Nie będę się wypowiadał merytorycznie na temat Skyrima, i tak znajdą się tacy którzy będą szukali dziury w całym. A takie dziury można znaleźć we wszystkim, zresztą - wystarczy obejrzeć sobie odcinek Zero Punctuation na temat dowolnej znanej nam gry i będziemy mieli spore problemy zaprzeczyć argumentom Yahtzee'ego. To, co czyni Skyrim grą wspaniałą jest rezultat końcowy - wciąga nas do świata mimo wszystkich wad i nie pozwala wyjść...
W kwestii poziomu trudności - owszem, dobrą postacią większość przeciwników jest banalna. Większość, bo po zabiciu 50 jednym strzałem wpadniemy na 'encounter' który kopnie nas w jaja, chyba że na prawdę wykorzystujemy maksymalnie mechanikę.
P.S: Dla tych co nie znają, o Wieśkach:
http://www.escapistmagazine.com/videos/view/zero-punctuation/22-The-Witcher
http://www.escapistmagazine.com/videos/view/zero-punctuation/3443-The-Witcher-2-Assassins-of-Kings
Morwer ->
spoiler start
Poszukaj dźwigni po drugiej strony tronu w poprzednim pomieszczeniu. (jeśli dobrze kojarzę o które ruiny chodzi). Też się na tym trochę zawiesiłem...
spoiler stop
techi -> Albo masz mało skilla w danej zbroi, albo nie ulepszasz smithingu alchemią i enchantingiem przed ulepszeniem (jakkolwiek by to nie brzmiało).
Felcart -> A po cholerę ci cel z Bractwa, skoro równie dobrze możesz fast travelować do dowolnego fortu czy ruiny gdzie wcześniej zabiłeś bandytów?
Z ulepszaniem Zbroi Słowików (po angielsku brzmi to 'trochę' lepiej...) jest ten problem, że nie należy ona do żadnej kategorii perkowej. Co to oznacza? Ano to, że de facto masz przy jej ulepszaniu 2 razy mniej kowalstwa niż przez siebie scraftowanej. Zgodzę się jednak, że zbroja wygląda niesamowicie - tak, jak powinna dla postaci 'stealthowej'.
pablo397 -> Który masz level? Na mnie śnieżne trolle robią mniejsze wrażenie niż niektórzy przekokszeni bandyci.
Aristos -> Cóż, jeśli wolisz odrobinę więcej praktyczności kosztem grania w The Elder Scrolls: Microsoft Excel...
Oj Dell, Dell... Weź sobie kup dom w Whiterun za 5 tysiaków, ale za to z pojemną skrzynią.
Walki ze smokami są zarówno losowe, jak i preprogramowane - są takie rzeczy jak legowiska smoków. W ogóle smoki nie są takie rzadkie... Jak na razie rozwaliłem bodaj 16, z czego tylko 2 w ramach walki ustawionej, reszta losowo.
Kwestię 'lądowania' smoka rozwiązuje krzyk który dostajemy w linii fabularnej.
Epicka scena - skradam się pod górę stromych schodów, a tam Draugr Death Overlord... Okej, sneak attack, ups - tylko 1/4 hp mu zdjęło. Dobra, zaczynam zakładać drugą strzałę, on wstaje i wali we mnie shoutem Unrelenting Force... Odlatuje na kilka metrów w dół schodów. Efekt rozmazania na ekranie, patrzę w podłogę, podnoszę powoli wzrok - draugr stoi na szczycie schodów z toporem uniesionym w górę w geście triumfu. Wlazł mi na ambicję i sam dostał w pełni rozwiniętym UF - odleciał za własny tron :). Tak w ogóle - mój ulubiony shout...
Momentami walki z byle mobami są równie epickie co z bossami.
Drackula -> Teoretycznie masz rację, z drugiej strony - dlaczego to z jakiego materiału wykonujemy przedmiot miało wpływ na to jak go wykonujemy? Plus kolejna sprawa jest taka, że konieczność posiadania perka do zwiększenia skilla jest kompletnie wbrew filozofii całego systemu levelowania w TESach.
pablo397 -> Zróżnicowanie jest bardzo duże. Tyle, że ci unikalni przeciwnicy są zazwyczaj bardzo mocni i żeby ich znaleźć trzeba zejść z traktu i albo przeszukać określone ruiny, albo wejść głęboko w góry... Ogólnie rzecz biorąc istnieje zależność - im dalej od traktu tym trudniej.
[177] -> Zerknij za okno. Czy tak wyglądają najbliższe bloki? Nie? No właśnie. Wyblakła kolorystyka i oświetlenie 'symulują' warunki zimowo-jesienne (albo generalnie daleką północ).
Kyahn -> Z założenia robię sobie jeden zestaw zbroi do walki - po pierwsze, żeby nie było za łatwo, po drugie - nie chce mi się nigdy zmieniać sprzętu w czasie gry ;). Tak swoją drogą, czy shouty smoków są liczone jako magia?...
ElvesBrew -> Powerleveling zaprzecza idei systemu rozwoju postaci w TESie, wyjątek to crafting wszelkiej maści, który niejako z założenia trzeba powerlevelować albo alternatywnie - się powiesić.
A magowie momentami są przegięci. Wspomniane kilka postów wyżej dremory 3-4 fireballami mimo odporności na ogień potrafiły mi zdjąć 3/4 hp...
ElvesBrew -> Akurat ulepszanie enchantingiem sprzętu jest jak najbardziej 'legit', nawet pojawiają się czasem tipy mówiące coś na kształt "istnieją przedmioty dzięki którym możesz tworzyć lepsze bronie/pancerze"... Tak swoją drogą, nawet z najlepszym sprzętem mój build postaci będzie miał duże problemy przeciwko magom.
Kyahn -> Z łuku również... Ba, nawet chyba najlepiej - z łuku z zaskoczenia można pozabijać nawet duże grupy przeciwników. Warto pamiętać że AI reaguje na dźwięki, tj. na przykład odgłos strzały odbijającej się od ściany. Wtedy pięknie ustawiają się tyłem do nas - nic tylko posłać im kilka headshotów.
kęsik -> Ja wczoraj znalazłem na środku tundry maga usiłującego ożywić wilka. Niestety chłopak nie pożył za długo bo zaatakowali nas bandyci i dostał strzałą ode mnie przypadkiem...
Drackula ->
1) Ebony Blade teoretycznie wymaga zabijania przyjaznych npctów do uzyskania bonusów...
2) Tak. Jeśli dusza będzie większa niż najlepszy kamyk - nie naładuje się, jeśli dusza będzie malutka, a kamyk duży - zmarnujesz kamień.
Kyahn -> Poruszanie się, uciekanie przeciwnikom (w sensie przechodzenie ze stanu 'poszukiwania' do całkowitego ukrycia), i przede wszystkim (mam wrażenie że dają najwięcej) ataki z zaskoczenia.
W sumie dziwne żeby takich numerów nie było... W praktycznie każdym TESie analogiczne cuda można było wyprawiać.
Tak w ogóle jak to jest ze Skyrimem na PC? Piszecie coś o Steamie, a ja ewidentnie w sklepie steama go nie widzę...
Asmodeusz -> http://www.youtube.com/user/slicknick0013
Ewidentnie się da. Pomijam już fakt, że tą jego postacią można dosłownie 1-shotować wszystko co się rusza w grze (z x2 power attack i x3 sneak to daje jakies 9 tys. dmg...).
Asmodeusz -> Trudno mi powiedzieć, jeszcze enchantingu nie wymaxowałem. Jutro powinienem dobić do 100 i zorientować się co i jak... Jak na razie znalazłem enchanty smithingu i alchemii. Wydaje mi się jednak, że bonus skilla na pancerzu nie może być większy niż 25%.
bone_man -> Niby ma, u mnie dochodzą do tego również 'staggery' z perka łuku. Tak ogólnie rzecz biorąc, potwornie irytujący są magowie dla łucznika... Efekty magiczne zasłaniają widok i trudno porządnie wycelować, a przeciwnicy mają tendencję do poruszania się.
EDIT:
Zrobiłem mały research, i owszem, można zrobić coś takiego jak sugeruje Asmo, z tym że trzeba dodać do mixa jeszcze alchemię. Otóż robimy sobie sprzęt do ulepszania alchemii, zakładamy go, robimy potion +ebchanting, robimy sprzęt do alchemii i tak dalej. Nie wiem czy jest jakiś cap, na swojej obecnej postaci nie chce mi się tego już robić (szkoda mi perków...). Może jeśli zdecyduję się na ponowną grę magiem? ;)
Tak swoją drogą - wkurzające są te perki... A raczej fakt, że nie ma żadnej możliwości zrobienia rebuilda. Rozumiem, że skill trzeba wytrenować i tak dalej, ale najistotniejszą cechą TESa był fakt, że jesli na 40 poziomie stwierdziliśmy, że chyba jednak fajnie by było pobawić się magią mogliśmy to zrobić bez żadnych problemów. Tutaj nie jest to już takie proste... W sumie nie zdziwiłbym się, gdyby dupki z Beth dodały to w jakimś DLC.
Techi -> Jeśli chodzi o Enchanting to warto dodać o jeszcze jednym istotnym elemencie - i nie jest to spoiler, chyba że ktoś w życiu nie grał w dowolnego TESa... Otóż istnieje coś takiego jak Gwiazda Azury, którą w Skyrimie można zdobyć w wersji 'czarnej', po angielsku nazywa się to The Black Star. Oznacz to, że podobnie jak wszelkie 'czarne' kryształy można w niej łapać duszę humanoidów - tj. wszelakich bandytów etc. W lore TESa jest to dość niemiła perspektywa, ale kogo to obchodzi skoro >każda< dusza humanoida jest "wielka" ("Grand" po angielsku), czyli najlepsza możliwa. :) Gwiazda Azury ma jeszcze jeden istotny plus - nie zużywa się po zużyciu ^^
Dla smitherów chcących wymaksować sobie bronie/zbroje - oprócz standardowego enchantu Fortify Smithing istnieje jeszcze enchant o nazwie "Notched Pickaxe". Możemy go zdobyć po zdisenchantowaniu itemu... "Notched Pickaxe", który znajdziemy na szczycie świata razem z depozytami szkła i ebonu (ebonitu? nie mam pojęcia jak to przetłumaczyli). Fakt, że można tym efektem enchantować różne rzeczy może być bugiem, także nie gwarantuje że będzie to działało w innych wersjach. Niezależnie od tego - sam kilof daje +5 do smithingu w slocie który w innej sytuacji nie jest używany ;).
Tak z ciekawostek - udało mi się podbić szklany łuk (nie mam perka daedrycznego, myślałem że to działa w obie strony kiedy wybierałem sobie perki, tzn. biorąc Dragon będę mógł przejść do daedr..., no ale ch.. z tym) do bazowego 81 dmg, a jeszcze nie mam wymaxowanego gearu smithingującego - ba, wręcz mam marne 30% do smitha... O ile nie ma hard capa spokojnie można zrobić łuk który sam w sobie zadaje grubo ponad 100 dmg.
bone_man -> Tzn. nie tyle wilkołaki są silne, co knockback jest bardzo potężną bronią. To samo dotyczy Unrelenting Force 3/3. W misji Azury wpadłem na 3 dremory spamujące fireballami i strafe'ujące na lewo i prawo, na dodatek stojące na końcu korytarza. Jako, że walczę łukiem i to najczęściej z ukrycia (...) trudno mi było je 'standardowo' rozwalić. Shout rozwiązał sprawę na tyle skutecznie, że rozwaliłem wszystkie 3 zanim zdążyły się pozbierać.
Do gry sneakowej w Obku przsydałoby się podbić sneak attacki jakimś modem. Te standardowe to jakiś żart był.
pro 123 -> Wątek główny w grach TES to tylko pretekst do wprowadzenia nowej mechaniki... Tak było zawsze. W Morrowindzie przeszedłem główny quest za którymś razem w mniej niż godzinę (a są tacy co i w parę minut go robią). Istotą gier TES jest świat i ogólnie wczuwanie się w postać, mówiąc krótko - wszystko tylko nie wątek główny.
Orlando -> Rozumiem że grasz z OOO? Moja rada - olej główny quest, inaczej będziesz musiał zajmować się kretyńskimi bramami cały czas. A tak to po prostu enjoy.
TeRiKaY -> Nie ma czegoś takiego. Zresztą, minigierki lockpickowe są na tyle banalne że można spokojnie przeżyć bez tego.
MiszczX ->
Ad. 1 -> Nie jest w cale powiedziane, że nie można tak walczyć cały czas... W praktyce akurat ta kombinacja powinna być używalna w 99% przypadków. Warto mieć ze sobą coś do walki na dystans na wypadek gdyby mechanika gry tego wymagała...
Ad. 2 -> Ja osobiście wybrałbym Redguarda (bonusy do 1h i bloku na początku oraz bardzo fajna moc od użycia 1/dzień), Norda (50% forst resa) albo - o ile nie zwracasz uwagi na niezbyt miły dla oka wygląd - Orka, który jest najlepszą rasą dla walczących w zwarciu (Berserk!)
snopek9 -> Kowalstwo rozwijasz w bardzo prosty sposób. W Whiterun obskocz 3 blacksmithów i kupca 'ogólnego' kupując Iron Ingnoty i Iron Ore. Za jednym razem można i 70-80 dostać. Dokupujesz do tego tyle samo leather scrapsów. Idziesz do kuźni, robisz Iron Daggery. Czekasz 24-48h i powtarzasz. Po 3-4 razach będziesz miał coś koło 70-80 smithingu i dobre kilka leveli więcej... :)
Równie dobrze można się zablokować na ścianie w jakimś kącie i użyć starego TESowskiego tricku z monetą pod klawiszem... Bo na 100% jeśli jesteśmy w ruchu (a przynajmniej w Oblivionie byliśmy zawsze kiedy chcieliśmy się ruszyć, niezależnie od faktycznego efektu) skill się podnosi.
Asmodeusz -> Do szybkiej zmiany skilli/broni używam menu Ulubione. Jedyne co mnie potwornie wkurza w Skyrimie to brak możliwości noszenia jednocześnie broni do walki w zwarciu i na odległość, i płynnej zmiany między nimi bez pauzowania ... Od zarania dziejów w TES to było, no ale...
P.S Napisałem, że menu stawia bardziej na imersję niż praktykę ;) Stąd mega wielki podgląd każdego przedmiotu i np. te konstelacje, zamiast zwykłej tabelki.
P.S' Wszystkich zainteresowanych bardzo ciekawym kilofem zapraszam na szczyt świata.
P.S'' Wszystkich zainteresowanych powerlevelowaniem smithingu -> Iron Dagger Is Your Friend!
http://www.uesp.net/wiki/Skyrim:Creatures#Dragons
HP smoków w zależności od levela postaci. I od ustawionego poziomu trudności. Chcesz '1-shotować' smoka? Zejdź na minimum i walnij go z pięści (tak, różnica jest dramatyczna). Powinno wystarczyć akurat ^^
A tak zupełnie na serio, zakładając normalny poziom trudności, banalna sprawa z użyciem dobrego łuku, a jeśli udałoby się złapać go w stealthie i na wyciągnięcie ręki - sztylet + rękawice bractwa.
kapciu -> Powiedz mi jeszcze skąd mam w Twoim poradniku znaleźć ok. 10-15 tys. septimów co level na trenerów - zwłaszcza na wyższych poziomach.
Asmodeusz, Orlando -> UI Skyrima jest zaprojektowane na konsolę, a i tam raczej z naciskiem na imersję, a nie praktyczność z punktu widzenia mechaniki.
Snakepit -> Nie jest tak jak w Oblivionie. Zupełnie. System wzięty jest żywcem z Fallouta 3, tj. w zależności od levela są różnego rodzaju spawny (na początku "Bandit", potem już "Bandit -cośtam", chociaż tych pierwszych też znajdziesz). Autoleveling na pewno nie dotyczy gigantów, trolli, wilków, lwów, mamutów... Na pewno autolevelują smoki, ale tak poza tym nie jest to odczuwalne. Są też miejsca (najczęściej wszelkiej maści ruiny) gdzie możemy wpaść na przeciwnika który zwyczajnie nas 1-hituje bo ma określony poziom trudności i tyle.
Asmodeusz -> Tak jak mówiłem, pieprzysz od rzeczy. A raczej - praktycznie w każdym punkcie mijasz się z prawdą...
1) Questy owszem, sprowadzają się często do znalezienia rzeczy X w ruinach Y. Taki jest archetypowy quest fantasy. Twierdzenie, że TYLKO takie znajdziemy w Skyrimie to już zwyczajne nadużycie. Kilka niestandardowych znajdzie się w Bractwie i Gildii Złodziei, całkiem sporo jest ich porozrzucanych w całym świecie - ot, np. quest Sheogoratha, "A Night To Remember" i co najmniej kilka innych.
2) Jaskinie są liniowe w takim sensie, że mają jasne wejście i wyjście (albo pętelkę do wejścia odkrywaną jakąś dźwignią). W środku zazwyczaj nie są całkowicie liniowe, są różne możliwe drogi poza tą jedyną słuszną z przeciwnikami. Prowadzą w jedno miejsce, zgoda, ale jest to celowe i moim zdaniem bardzo trafne założenie designerów, dzięki czemu unikamy back trackingu.
3) Lokacje składają się z kilkudziesięciu klocków na każdy rodzaj lokacji (czy to grobowiec, czy jaskinia, czy krasnoludzka lokacja itp.). Jeśli by tego szukać - pewnie, znajdzie się. Mi to kompletnie nie przeszkadza i znowu - z punktu widzenia designerów jest zrozumiałe. Skraca czas produkcji gry i zmniejsza objętość na dysku.
4) Mówimy o grze RPG, prawda? Mimo wszystko Skyrim to typowy erpeg opierający się na wszelkiego rodzaju przedmiotach i levelu gracza. Nie różni się w tym od dowolnego innego RPGa (zaraz wylecisz z Demon's Souls/Dark Souls ...). Z tym, że akurat co do smoków miałbym spore wątpliwości...
5) Tworzenie zaklęć było w TES bardzo fajne. Zgoda. I przez to było bardzo ograniczone ... Nie gram casterem, a mimo to wykorzystuje sporo czarów Ilussion czy Alteration, a nawet czasem glify z destrukcji. Problem polega na tym, że mag - znowu - w każdej grze RPG robi jedno i to samo, czyli używa jakąś wariację fireballa czy innego stożka ognia.
6) Różnorodność przeciwników jest bardzo duża. Trzeba tylko poszukać... Charakterystyka świata TES jest taka a nie inna - tzn. zamieszkują go głównie humanoidzi, w kontekście Skyrima dochodzi jeszcze wojna domowa, smoki etc. - stąd w cholerę bandytów.
7) AI zdarza się zawalić, smoki działają schematycznie, chociaż zazwyczaj starają się kontrować działania większości przeciwników. Tj. jeśli kilku NPCów walczy ze smokiem w zwarciu, ten szybko wystartuje i zacznie zionąć z dystansu albo powietrza. Jeśli walczę z nim sam - a używam głównie łuku jako 'dmg dealera' - prawie zawsze ląduje tuż przy mnie. Jest to do pewnego stopnia ograniczone, ale raczej przez uniwersalność okskryptowania. Odrobinę nie rozumiem stwierdzenia 'jeżdżą na wrotkach'? Chodzi ci o to, że strafe'ują utrudniając celowanie?... Zergowanie 'meelesów' to z kolei całkowicie normalne zachowanie, powiedziałbym że wręcz historyczne (w ten sposób atakuje się walcząc z tarczą w pojedynkach).
8) Pojawiają się opcje groźby/przekupstwa/pochlebstwa, ale dialogi są najczęściej predefiniowane. Wszelkiej maści wybory pojawiają się na etapie przed-dialogowym, nie ma sztucznych decyzji a'la Mass Effect. Może się to podobać, może nie - mi pasuje. Chciałoby się, żeby było tego wszystkiego więcej, tutaj się zgodzę.
9) Statystyki cząstkowe i tak się ograniczały do wyboru tych wpływających na określone inne statystyki. Grając magiem w Oblivionie wybierałeś albo Willpower, albo Inta i tak dalej. Perki dają za to całkiem znaczące zmiany - np. perk dający 50% szansy na ogłuszenie przeciwnika przy 'pełnym' ataku łukiem, albo perki zwalniające czas. Zbliżone z tego co widziałem są w każdym drzewku. Archetypy oczywiście istnieją, ale nie ograniczają się tak jak piszesz do wyboru broni którą walczymy.
Dla przykładu - walcząc łukiem możesz albo tak jak ja skupiać się na stealthie i szybkiej eliminacji przeciwników zanim ci zauważą co się dzieje (w czym pomaga wspomniane spowolnienie czasu), albo połączyć to z ciężką zbroją i traktować łuk jako broń do walki na wszystkich dystansach (gdzie brak bloku rekompensuje fakt, że przeciwnicy są przez kolejne strzały odrzucani), albo połączyć z przywoływaniem - gdzie przywołany przeciwnik służy jako dystraktor a my sobie w tym czasie spokojnie zdejmujemy przeciwnika jeden po drugim. Podobnie można wykorzystać iluzję... Praktycznie najbardziej upośledzony w tym wszystkim jest typowy mag w takim sensie, że o ile nie chcemy ograniczać się do stania i oglądania walki musimy zainwestować w destrukcję.
Jeśli chodzi o smithing - muszę zgodzić się z Asmo. Generalnie poza nielicznymi wyjątkami (najczęściej w postaci artefaktów daedrycznych i niektórych zestawów/pojedynczych itemów z głównych linii fabularnych - np. rękawice Bractwa i 30-krotny mnożnik obrażeń sztyletu... ^^) wszystko co sami sobie zrobimy będzie lepsze.
Areny nie znalazłem mimo odwiedzenia wszystkich większych miast i wioch... No, ale momentami dosłownie całe połacie całkowicie nieodkrytego terenu mi się przewijają na mapie.
Jeśli chodzi o transport - generalnie jest tak, że pomiędzy 9 głównymi twierdzami/miastami Skyrim można przemieszczać się przy użyciu wozu (generalnie coś na kształt jednorazowej opłaty za odkrycie, potem normalnie używamy 'fast travel'). Poza tym wszystkie mniejsze i większe lokacje trzeba odkryć 'z buta'. I to na tyle perfidnie, że trzeba praktycznie w sam środek wjechać, żeby daną lokację 'zaliczyć'. Odpada więc takie jak w Oblivionie odkrywanie całych tuneli markerów na mapie.
bone_man -> To nie błąd, jakiś efekt obniża ci umiejętność. Przejdź się do kapliczki i o ile nie jest to wampiryzm/likantropia powinno przejść.
pablo397 -> Równie dobrze możesz użyć dowolnej ognistej broni na tejże plamie.
Asmodeusz -> Jak zawsze nie wymieniłeś żadnego merytorycznego argumentu, zamiast pisać takie bzdury równie dobrze mógłbyś zatrzymać się na "Mi się średnio podoba". Jedyne z czym się mogę zgodzić to nadal odrobinę za bardzo chaotyczna walka wręcz.
Się dopieprzacie do grafiki... Ale czy to jest najważniejsze?! Skyrim jest tak pełen questów, z których większość trzyma wysoki poziom, ma - dla mnie - najlepszy system levelowania w RPGach jako takich, jak na takiego kolosa prawie w ogóle nie ma bugów... Generalnie jestem urzeczony.
Dowalić się mogę tylko do skalowania leveli i wymuszania momentami otwartej walki skryptami. To pierwsze dobiło mnie, kiedy pojedynczy gigant na samym początku gry rozwalił smoka 3 uderzeniami maczugi (smoki się skalują... giganty nie). To drugie wkurzyło mnie kiedy 5 metrów przed moją postacią wylądował śnieżny troll kiedy moja postać jest nastawiona na stealtha i łucznictwo. I poza początkowym spellem nie miałem żadnego źródła ognia.
P.S Dark Brotherhood jak zawsze trzyma wysoki poziom... o.0 Zabieram się za złodziejaszków.
wronczanin -> Redakcja pewnie dostała Skyrima w czwartek i po prostu zapomnieli o Przeglądzie.
Jest to mało realne:
Po pierwsze, wszystko zależy od prawodawstwa w kraju, w którym popełniasz wykroczenie/przestępstwo.
Po drugie, niezbędnym elementem jest nie tylko licznik, ale i nagranie twarzy i otoczenia. W skrócie - policja musi udowodnić, że osoba X jechała z prędkością Y na odcinku Z drogi takiej i takiej.
Po trzecie, nawet jeśli - nagranie prędkościomierza nie powinno być wiążące, nie jest to sprzęt na tyle precyzyjny i na tyle często sprawdzany by mógł stanowić niepodważalny dowód.
Spokojnie można dorzucić kilka argumentów na 'nie'.
P.S Istnieją kompakty, np. VW Golf, które spokojnie pojadą 250+, jeśli chcesz koniecznie łamać wszelkie zasady logiki i bezpieczeństwa.
Chryste, mi się lepiej gra na konsolach. Dlaczego? Dlatego że na PCtach wszystkie problemy zwala się na użytkownika. Bo można. Najpierw trzeba grę zainstalować - najczęściej nie ma problemów, ale regułą to nie jest. Potem - uruchomić. Tutaj często zaczynają się schody (ot, ostatnio 4 godziny odpalałem M&M: Heroes VI, bo po drodze natknąłem się na 10 niezależnych problemów na kolejnych etapach odpalania). Jeśli już przebrniemy przez to wszystko, gra zazwyczaj będzie beznadziejnie zoptymalizowana albo beznadziejnie wyglądała jak na wymagania dopóki nie zacznie się grzebać w plikach konfiguracyjnych... Sorry, nie mam na to czasu. Na PC gram tylko w MMO i strategie wszelkiej maści (no i BF3). Cała reszta - konsole.
No i jeszcze jedna istotna sprawa - konsole są zwyczajnie tańsze. Od 2006 roku nie wydałem ani grosza na Xa, podobnie jak od 2008 roku - na PS3. Z kolei w tym samym czasie 'przeżyłem' już 2 PCty + mniejsze lub większe upgrade'y 'meanwhile'.
Co do samego filmiku - konsole prezentują się zaskakująco dobrze. Widać, że gra była w pierwszej kolejności pomyślana właśnie na te platformy. Zwłaszcza poziom detali w oddali jest całkiem do rzeczy jak na tak małe zasoby pamięci.
Jestem zadowolony, że kupiłem wersję na Xa. Jeszcze nie miałem czasu jej odpalić - jak tylko wrócę do domu jutro koło południa zacznę nolife'ować ;).
Litości, a nasi to tacy zawsze święci byli... 99,9% Polaków nie zna historii, a w jedną czy drugą stronę zniekształconą "chistorię".
Zarówno narodowcy jak i antyfaszyści to banda skrajnie nastawionych debili. Nie ma dla mnie żadnej różnicy.
"Gram w wersję na Xboxa 360..."
[a w tle wyskakuje element dasha PS3...]
Made my day!
Z niekłamaną przyjemnością powitałbym nowy dzień, w którym ktoś wysadził w powietrze wszystkie data center FB i rozstrzelał cały team nim się zajmujący. Nie da się normalnie pogadać z ludźmi bez regularnego wchodzenia na FB, człowiek ma wrażenie że słyszy tylko połowę konwersacji. Tym samym jakoś nie kwapię się na G+.
Ano u rodziców w domu nadal leży mój pierwszy PC:
P1 100 MHz
64 Mb RAM
Dysk o bliżej nie określonej pojemności
! CD
No i oczywiście modem. Co ciekawe czasem zdarza mi się grywać w Jazz Jacka na nim, kiedy do rodziców zawitam. Nie ma to jak 14" kineskop.
Nie no, klasycznym do bólu RTSem jest nadal Starcraft 2. Bo tak de facto jest to Starcraft: Brood Wars na sterydach z minimalnymi zmianami gameplayu...
Akurat miałem przez to na myśli, że prawo lokatora zaczyna się tam, gdzie kończą właściciela.
Nie no, nie popadajmy w skrajności. Jest różnica między zmianą aranżacji w obrębie tej samej grupy muzycznej, przy zachowaniu linii melodycznej, ale na inne instrumenty i ew. w innym tempie, a coverem w złym stylu. Layla jest Laylą, czy to studyjnie, czy unplugged, ale już to http://www.youtube.com/watch?v=P8Jh-J0pmdY jest kompletnie z dupy wzięte.
Hmmm... RTS, ostatnio? RUSE i Supreme Commander 2 przychodzą mi do głowy z w miarę nowych, ale fakt faktem - w 2011 roku nie wyszedł żaden RTS warty wzmianki.
I nie, nie zgodzę się za żadne skarby, że seria TW to RTSy o.0
NewGravedigger -> "prawo jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się prawo innego człowieka"
Codeine -> Motorhead pozostanie Motorheadem niezależnie od tego, czy Ace of Spades zagrasz na harmonijce, banjo czy grzebieniu. Ale okej, jeśli masz na myśli styl w sensie instrumentarium to równie dobrze można powiedzieć, że tamta aranżacja jest podobna do Man With A Harmonica by Enio Morricone
Hajle Selasje-> Pogardzam rodzinami wielodzietnymi, gdzie wielodzietność nie jest efektem świadomej decyzji, a dziełem przypadku i braku edukacji. I tak, uważam że taka decyzja powinna rozpocząć się nie od czysto egoistycznego pytania "Czy chcemy dzieci?" (albo swoją drogą - hedonistycznej żądzy jakiej dostarcza seks), a "Czy stać nas na dzieci?". Stać nie tylko finansowo, ale także logistycznie (co samo w sobie jest ściśle połączone z wątkiem majątkowym), czy mentalnie. Umiejętność rozpoznania przyczyny i skutku na odrobinę większą skalę jest jedną z cech różniących nas od małp, warto więc z niej czasem korzystać.
Coolabor -> Zadaniem koszulki piłkarza jest uniemożliwienie złapania za nią i wytrącenia rzeczonego piłkarza z rytmu. Podobnie jak zadaniem strojów pływackich było obniżenie oporu hydrodynamicznego ciała, a kasków i strojów rowerowych - aerodynamiki. Wygoda sportowca jest nieistotna jeśli w grę wchodzi poprawa wyników.
ZZ Top?
http://www.youtube.com/watch?v=elfPHLzpmNk
http://www.youtube.com/watch?v=K3RLIU7T39I
Tak w ogóle to Cash, Cohen, Waits i Motorhead to zestawienie kompletnie z dupy...
P.S Piszcie o jakiego Becka wam chodzi. Oprócz Hansena jest jeszcze znakomity Jeff Beck znany m.in z The Yardbirds (czyli teamu z którego wywodzą się Led Zeppi) -> http://www.youtube.com/watch?v=58mQvW0ROag (hm, hm!)
Hajle Selasje -> Ciekawe jak Wy, pseudokonserwatyści, rzucacie się przy każdej możliwej okazji na eugenikę jak wygłodniały sęp... Zdajesz sobie sprawę, że FAS to alkoholowy zespół płodowy, któremu w bardzo prosty można zapobiec - nie pijąc alkoholu w czasie ciąży? Ciekawi mnie za to skąd u Ciebie taka chęć wyżynania dzieci (jak mniemam masz na myśli aborcję?) ... Tym bardziej, że niczego takiego nigdy nie sugerowałem.
Widzisz, ja w przeciwieństwie do Ciebie staram się podawać konkretne przykłady, rozwiązania, teorię, poddaje je krytyce. Ty z kolei konsekwentnie rzucasz hasła bez związku i znaczenia wmieszane w bełkotliwą retorykę. Wszystko jest 'oczywiste', niczego 'nie kwestionujesz', a jednak uparcie nie chcesz wyciągnąć wniosków.
Skoro system nie funkcjonuje prawidłowo, mimo to możliwe jest osiągnięcie sukcesu bez tegoż systemu, to czemu system ma trwać bez zmian? Wracając do tematu - dlaczego Twoim zdaniem przejawem hedonizmu jest stworzenie systemu uczciwego i sprawiedliwego, dającego szanse tym, którzy chcą je otrzymać, a motywującego - i jeśli to nie zadziała, brutalnie i bezwzględnie karzącego tych, którzy nie wykazują żadnej chęci poprawy?
Nikt tutaj nie mówił że sukces trzeba osiągnąć, są czynniki które są od nas niezależne. Coś co w jednym momencie jest genialnym pomysłem i żyłą złota pół roku później może pociągnąć na dno. Sęk w tym, że liczy się właśnie dążenie, samodoskonalenie, edukacja - ogólnie rzecz biorąc zbieranie doświadczenia.
Z drugiej strony, jeśli ktoś popełnia cały czas uparcie te same błędy, czy zasługuje na kolejne szanse? Czy popełnia je dlatego, że nie ponosi konsekwencji?
Hejle Selasje -> Ty z kolei wpisujesz się w obraz człowieka, który patologie widzi w programach interwencyjnych i spotach polityków. W życiu nie byłeś 'na melinie' czy u wielodzietnej rodziny z marginesu, gdzie występuje stan permanentnej ciąży, ubrania lecą z Caritasu, ale jakoś i matka, i ojciec w cugu się utrzymują. A jak już urodzi się dziecko z FAS to nie oni za to płacą, ale ja, Ty i reszta 'hedonistów'.
System pomocy społecznej, darmowej służby zdrowia, edukacji i tak dalej nie funkcjonuje prawidłowo. Widzi to każdy kto ma jakąkolwiek z tym styczność. Jest potwornie podatny na manipulacje!
Jeśli ktoś chce, może zarobić więcej niż to 1000 złotych. Na prawdę nie jest to takie trudne... Znam sytuację - bynajmniej nie odosobnioną - w której wdowę z wykształceniem podstawowym, żyjącą w mieście z jedną z najwyższych stóp bezrobocia w kraju, stać na wychowanie dwóch córek płacąc wszystkie opłaty i na dodatek jeszcze jakoś daje radę kupić im i komputer, i Internet, i ciuchy, i zrobić remont... Co ciekawe w pewnym momencie zaczęła dostawać mniej pieniędzy, bo zwiększyły się jej zarobki. Tia, sprawiedliwość pełną parą!
Można tak gadać i gadać, ale Ty i tak wiesz swoje...
Coolabor -> Profesjonalny sport i stwierdzenie 'przyjazny dla ciała' nie mają żadnego związku. Te koszulki mają inne zadanie...
shexpheer -> Patrząc na poprzednie 3 gry od Beth (notabene także wielkie RPGi) - spodziewam się relatywnie dopracowanej gry.
Hajle Selasje -> Powiedz mi proszę, na czym wg. Ciebie polega sprawiedliwość?
Osoba X nie płaci za mieszkanie, nie pracuje, dostaje multum dodatków socjalnych i tak dalej - na życie zostaje jej suma Z. Czas spędza na kopulacji i mnożeniu kapitału ludzkiego, w przerwach pije, pali, ogląda TV i tak dalej. Pracy nie znajdzie - zwyczajnie nie ma wymaganych kwalifikacji (ale i nie zamierza ich zdobyć). "Na życie" zostaje kwota Z.
Osoba Y płaci za mieszkanie, pracuje i uczy się jednocześnie, nie dostaje żadnego stypendium czy dodatku - po prostu nikt nie przewiduje takowych dla kawalera, z średnimi ocenami ale już zarabiającego studenta. Nie ma czasu ani pieniędzy na założenie rodziny - jest świadom, że dzieci to przede wszystkim wydatek, trzeba im zapewnić pewne warunki... W wolnym czasie dokształca się usiłując wyszarpnąć z życia jak najwięcej - a nuż kolejna kwalifikacja się do czegoś przyda. Na życie zostaje jej kwota Z'.
Z=Z'
Hm... Dzięki Bogu państwo gnoi tego wstrętnego hedonistę Y.
Największa zabawa zaczyna się kiedy uświadomimy sobie, że Y płaci (poprzez podatki) za życie X-a. I tak, to mnie najbardziej wkurza. Z dziką przyjemnością zrezygnowałbym z wszystkich świadczeń socjalnych w zamian za możliwość niepłacenia podatków. Ba, nawet zwróciłbym Państwu za moje wykształcenie o ile rozłożyliby mi to w ratach (coś na kształt kredytu studenckiego).
graf_0 -> Powinno? Ale co powinno? Zapewnić >mieszkanie< czy >miejsce do życia<? Moim zdaniem przesadą jest fundować mieszkania komunalne. Trzeba zapewnić absolutne humanitarne MINIMUM... Łóżko w wspólnej 20-osobowej sali i łazienka na korytarzu styknie. Wyżywienie? Stołówka z minimalnymi porcjami niezbędnymi do przeżycia, nie więcej niż raz dziennie.
Pisząc o prawie do własności miałem na myśli konkretne kamienice, z których nie da się wywalić lokatorów niepłacących czynszu od dobrych kilku lat nie dlatego, że ich nie stać, ale dlatego, że za darmo mają dokładnie to samo.
Codeine -> To nie jest herb państwowy, tylko 'herb' reprezentacji, różniący się znacznie kolorystyką czy samym wzorem - owszem, mniej niż nasz PZPNowski, ale zasada identyczna.
mirencjum -> Inne czasy, inny football. Wtedy gra była o kilka kategorii mniej brutalna i bardziej 'dżentelmeńska'. Obcisłe koszulki mają w założeniu właśnie utrudnić faulowanie.
ganek -> Mhm, zawsze... Pal licho że ten 'dizajn' ma dopiero 84 lata i jako taki był swego czasu bardzo kontrowersyjny. Ważne, że zgodnie z wiekową tradycją żyjemy w państwie pogańskim, mieszkamy w drewnianych grodach i ... hm, chwila moment!
Tiaaa, a gdzie prawo do gospodarowania własnym majątkiem? Gdzie prawa właścicieli mieszkań? Fakt, że ktoś jest zamożny nie oznacza, że można na nim żerować. Obecna sytuacja graniczy niemal z redystrybucją majątku...
Znajdźcie mi godło na koszulkach reprezentacji Hiszpanii, Holandii etc. ...
O, nie ma?
No tak, ale wy byście chcieli, żeby na Euro wybiegli Boniek z Szarmachem w bawełnianych koszulkach z naszytym naprędce godłem i obowiązkowym wąsem na ryju, żeby już w ogóle nie było wątpliwości co do narodowości zawodników na murawie.
Zanim gra trafi do tłoczni też przez jakiś czas nikt w niej nie grzebie... Generalnie swobodnie można założyć że to co otrzymamy w pudełku jest wersją sprzed miesiąca. Po drodze programiści naprawiali masę różnych błędów które po prostu się zdarzają... Akurat gry od Beth - od czasów Buggerfalla - są zazwyczaj nieźle wykończone w dniu premiery.
Gdybyście przeczytali dokładnie wywiad (i to przytyk zarówno twórcy newsa za dość niedokładne tłumaczenie jak i forumowiczów...) wiedzielibyście, że zdanie “The goal overall is not necessarily to put out more content, but to make the game better.” odnosi się do “Very quick DLC might sell well, but that’s not our priority,” i ogólnie koncepcji wydawania miliona dodatkowych questów jako osobnego DLC...
Ogólnie możemy spodziewać się DLC w stylu Fallouta 3 (czyli nowy zone na kilka godzin gry). Dodatkowo Howard sugeruje, że DLC może nie tylko ograniczyć się do dodatkowych questów, przedmiotów i podbicia level capa, ale także do dodawania nowych elementów mechaniki lub zmiany już istniejących (!) - czyli praktycznie spodziewać można się wszystkiego, zależy to od reakcji graczy i dziennikarzy.
P.S Zbroja dla konia kosztowała 200 MS points, czyli tyle co różne bzdury dla awatara czy nowy theme do dasha...
P.S' Skyrim jest brzydkim RPG? o.0
P.S'' Ja tam uznaję brak polskiej wersji konsolowej za wieść jak najbardziej pozytywną.
Modern Warfare, i w ogóle seria CoD, niestety zmierza w złym kierunku. MW1 był zaskoczeniem, pierwszym 'współczesnym' FPSem, ale mimo to - posiadał mnóstwo wstawek uspakajających rozgrywkę. Słynne czołganie się po eksplozji nuklearnej, misja snajperska i tak dalej. No i oczywiście relatywnie realistyczny scenariusz.
Teraz to wszystko graniczy z absurdem, i w sumie męczy. Jednocześnie sama seria jest tak nadmuchiwana medialnie, że sam hype już dawno przekroczył granicę dobrego smaku.
Egzek -> Samolot to nie samochód, każdy system jest powielony - w tym przypadku mamy aż 3 metody wypuszczania podwozia. Pierwsza i podstawowa - hydrauliczna, pomocnicza - elektryczna i awaryjna - grawitacyjna. Ta ostatnia wymaga elektrycznego otwarcia luku podwozia, więc jest trochę oszukiwana. Stąd pojawia się pytanie, jak to jest że potrojony system padł (bo to na prawdę nie zdarza się często).
W historii lotów B767 było to pierwsze takie lądowania. W ogóle sam samolot jest bardzo bezpieczny - w całej historii lotów 767 zginęło tylko 569 osób (to na prawdę mało jak na ponad 1000 dostarczonych samolotów i prawie 30 lat historii), z czego większość w wyniku porwań albo błędów pilotów.
Tak w ogóle polecam poczytać o "Gimli Gliderze", irracjonalny wypadek który doprowadził w sumie do dość podobnych (choć poważniejszych) uszkodzeń co na LOTowskim 767, a samolot bez problemowo latał aż do 2008 roku w barwach tej samej linii.
A nie wpadliście na pomysł, że 'wyciśnięcie' bezpiecznika mogło mieć jakiś związek z tarciem brzuchem (gdzie znajdują się m.in. systemy elektryczne wypuszczające podwozie...) po pasie? Mały pożar też mógł 'pomóc'...
Nie wyrokuję, ale warto pamiętać że stan po wylądowaniu nie równa się stanowi samolotu w powietrzu. Po drodze piloci wykonali procedury przed awaryjnym lądowaniem, samolot wykonał owo lądowania, a potem piloci wykonali kolejne procedury po lądowaniu. Generalnie dowolny z tych elementów mógł mieć wpływ na multum czynników, możliwe że nawet sprzeczny.
Sprawa jest jeszcze o tyle wątpliwa, że niemożliwość wypuszczenia podwozia jest jednym z najbardziej elementarnych przykładów awarii statku powietrznego. Na takie okazje wszystkie (zachodnie) samoloty - wojskowe czy cywilne - mają w kokpicie karteczkę (w dużym skoroszycie innych istotnych karteczek ;)) z procedurą-algorytmem co i jak trzeba zrobić. Jeśli czegoś nie było w tym algorytmie to pilot wręcz nie powinien tego sprawdzać (w tym przypadku - wciśnięcie na 'chybił trafił' bezpiecznika może mieć nieoczekiwane konsekwencje...).
Litości, jakie znowu ukrywanie bezrobocia? Większość bezrobotnych jest albo sama sobie winna (głownie dotyczy to młodych ludzi z wykształceniem, ale bez zawodu...), albo nadal cierpi z powodu PRLowskiego profilu gospodarki (choć to grono maleje).
Gry, konsole i tak dalej to (uwaga, werble!) towary luksusowe. I to NIE TYLKO W POLSCE, ale też w "krajach zachodnich"! Ludzie na ten sprzęt biorą kredyty... Na ten, i nie tylko - na ajfony etc. także. Przytaczane Chiny to jeszcze większe ekstremum...
A najbardziej w tym wszystkim zabawne jest że PiS jest faktycznie partią prawicową - czyt. chcącą utrzymać gospodarczy i społeczny ład rodem z PRLu, jednocześnie odcinając się od PRLu... Ciekawe jakie pokrętne idee programowe przedstawią "Ziobryści"?
P.S Mały hint - jeśli jest się przeciwnikiem PiSu nie oznacza to automatycznie popierania Platformy.
Mepha -> Graliśmy w dwójkę, wystarczy spotęgować ilość eksplozji nuklearnych i będziemy mieli trójkę. Sorry, ale po genialnym pierwszym Modern Warfare wszystkie kolejne odsłony CoDa były coraz bardziej przeładowane i przez to - gorsze. Tego typu gra powinna mieć momenty przestoju, uspokojenia, a nie tylko same eksplozje... Pomijam już oczywiście filozofię Activision dot. multiplayera i ogólnie fakt, że z CoDa robią marketingowego Mesjasza...
szympek1818 -> Ja jako konkurenta dla Skyrima - i to nie bezpośredniego - widzę tylko Beefa 3 i MOŻE Old Republic. Na 'rozczarowanie roku' już typuję MW3.
AdumNiemamCs'a -> Widać, że nie widziałeś w ogóle walki ze smokiem w Skyrimie.
@Murabura
"Dla większości osób" sugeruje jakieś większe grono - większe niż forum Adamantowej Wieży, czy na czym tam prowadzisz swoje statystyki ;). Fakt jest taki, że Oblivion zbierał lepsze lub takie same oceny co Morrowind (89 vs 94 na Metacritic, oba 9.0 na Gamestats).
Moim zdaniem zarówno Oblivion jak i Morrowind są grami wyśmienitymi, w ogóle cała seria utrzymuje bardzo wysoki poziom. Tym bardziej czekam na Skyrima, bo jakikolwiek on by nie był na pewno na swój sposób będzie bardzo dobry.
P.S Morrowind też nie był wolny od bugów :P
Likfidator -> Fakt, że mimo przekonania graniczącego z pewnością o bezsensowności oglądania TVGry, nadal uparcie to robisz, nie świadczy za dobrze o Twoim intelekcie.
Marabura -> Weź nie chrzań... Okej, Oblivion był zupełnie inny niż Morrowind, ale czy gorszy? Mi się obie gry bardzo podobały. I nie, nie uważam że Morrowind jest najlepszą grą serii. Dlaczego? Bo jest nią Daggerfall (oczywiście po milionie patchy)... A co do fanów - firma, która robi gry tylko dla fanów nie zwracając uwagi na to ile czasu minęło i jak zmienił się świat gier, jest na prostej drodze do bankructwa.
No i? God speed, have fun! Wojna to nieodłączny element naszego społeczeństwa. Ostatnimi czasy jest ich na dodatek mniej niż w ubiegłych stuleciach... Iran zresztą sam się prosi z upartym rozwojem programu nuklearnego przy jednoczesnym promowaniu religijnego fundamentalizmu.
Jeśli przy 30 km/h odpala Ci się ABS to coś jest nie tak...
No, chyba że test przeprowadzałeś wciskając hamulec do oporu... W normalnej sytuacji, przy 5*C letnie opony są jeszcze niezauważalnie gorsze, a na mokrej nawierzchni prawdopodobnie nawet lepsze...
Smuggler -> Ja tam bym raczej zainwestował w program kosmiczny, za 700 mld USD można by nawet myśleć o kolonizacji Marsa. Moim zdaniem bije na głowę kawał ziemi w Ameryce Środkowej z bandą skorumpowanych latynosów.
A ja uważam, że jeśli trwoga, to zawsze można dokonać inwazji... Turków nie trzeba nawet za bardzo przekonywać, może w ten sposób uda się ich przemycić do EU? ^^
Abeztoz -> Bezzębne... Tia...
P.S Coś z cyklu jak to się MOŻE skończyć (tutaj zdalnie sterowany samolot i specjalnie wywołane rozcięcie skrzydeł w ramach Controlled Impact Demonstration, eksperymentu NASA i FAA):
http://www.youtube.com/watch?v=Y33N0raKZBo
Aż chce się powiedzieć - tak lądują debeściaki...
Zupełnie na poważnie i bez nawiązywania do lotu 101- piękne lądowanie, przy lekkim bocznym wietrze. Nagrane z 5 czy 6 kamer - idealnie nadaje się na film szkoleniowy.
Didier -> Samych F-16 prawdopodobnie pasażerowie nie zobaczyli na oczy, tym bardziej że zakres ich zainteresowania obejmował spód samolotu, a nie latanie skrzydło w skrzydło i pozowanie do fotek.
Nie będę się rozpisywał - jeśli ktoś w pełni (a nie tylko przeskakuje przez wątek główny) śledzi fabułę od jedynki doceni i poszczególne misje, i zakończenie głównego wątku. Czy gra jest 'sandboxowa'? Zależy jak do tego podjedziemy. Sama progresja wątku głównego jest liniowa, ale za to metody wykonania zadań są już w gestii gracza. Czy chcemy po kolei eliminować wrogów, w ogóle ich zostawić, wysłać asasynów, samemu się tłuc, iść górą, dołem, bokiem - nie ma problemu.
Do tego dochodzi niebywała płynność elementów platformowych, bardzo przyjemna walka, która z jednej strony nie jest trudna sama w sobie, z drugiej - zabijanie całych fal przeciwników jednym ciągiem egzekucji jest potwornie efektowne i satysfakcjonujące. Zasada "easy to learn, hard to master" powinna być zdecydowanie częściej stosowana w tego typu grach.
Świat jest piękny. Kropka. Ktoś kto w Rzymie bywa doceni to w szczególności. Poziom odtworzenia większości zabytków, ale też samych uliczek czy ogólnie 'klimatu' miasta jest niesamowity. Oczywiście można się czepiać, że np. Zamek Świętego Anioła w rzeczywistości jest mniejszy, ale to są pierdoły które nie psują ogólnego efektu.
Jedyny minus gry to cholerny multiplayer, który w praktyce uniemożliwił mi uzyskanie 'calaka' na Xboxie >.<
Ogólnie rzecz biorąc, cała seria AC od samego początku sprawia mi niesamowitą frajdę. Na tyle dużą, że odcinanie kuponów od "dwójki" w ogóle mi nie przeszkadza - z przyjemnością wróciłbym do epoki renesansu i 10 razy.
gra na 10.0 to : Portal/Beyond Good and Evil
gra na 9.5 to : TES III: Morrowind/TES IV: Oblivion/Modern Warfare 1/ME:2/Gothic 1 i 2/Neverwinter Nights 1
gra na 9.0 to : Assassin's Creed 2/Battlefield 2 /Fable: The Lost Chapters/Shogun 2:TW (praktycznie wszystkie gry z serii TW)/Forza 3 i 4/Fallout 3
gra na 8.5 to : Rage/NFS SHIFT
gra na 8.0 to : Fable III/Modern Warfare 2
gra na 7.0 to : Fallout New Vegas/Alpha Protocol
gra na 6.0 to : Sacred 2/Bourne Conspiracy
gra na 5.0 to : Operation Flashpoint: Dragon Rising
gra na 4.0 to : Gothic 3/Neverwinter Nights 2
gra na 3.0 to : Battlefield 2:Modern Combat (X360!)
Ostatnia gra na ocenę 10.0 w którą grałem to: Portal
Ostatnia gra na ocenę 9.5 w którą grałem to: The Elder Scrolls IV: Oblivion
Ostatnia gra na ocenę 9.0 w którą grałem to: Assasin's Creed: Brotherhood i/lub Battlefield 3
Ostatnia gra na ocenę 8.5 w którą grałem to: Rage
Ostatnia gra na ocenę 8.0 w którą grałem to: Fable III
gra której nic nie brakuje do geniuszu to: Portal
gra, doskonały produkt sklepowy (gra wyszła doskonale od producentów, nie potrzebuje patchy) to: Orange Box
3 najlepsze gry w tym roku to: Battlefield 3, reszta TBA (stawiam na Skyrim i AC:Revelations)
3 najlepsze gry wszechczasów to: Portal, Beyond Good and Evil, Morrowind
P.S 1 Cholernie trudne zadanie... Starałem się trzymać ostatniego dziesięciolecia w swoich wyborach. Porównywanie Fallouta 2 do Portala jest równie sensowne co jedzenie zupy łopatą.
P.S 2 Pogrubiłem 'pierwszy wybór' w danej kategorii - resztę można potraktować jako odnośnik w kontekście np. innych gatunków.
Dzieki za spoiler z poczatku Skyrima... Specjalnie nic nie czytałem o tej produkcji a tu w twarz mi rzuciliście smokiem i katem.
koniec jest blisko -> A wiesz ile zajmuje otwarcie fabrycznego zamka i deaktywacja 3 zabezpieczeń antykradzieżowych w nowym samochodzie (w tym 1 niefabryczne "ukryty przycisk")? Mniej niż 120 sekund. Tak samo jest z kartami niezbliżeniowymi. Równie łatwo jest skopiować dane z karty zbliżeniowej, co ukraść cały portfel z kurtki, płaszcza czy czego tam nie chcesz.
@proud_pl -> Z współpracą i teamplayem jest lepiej niż było w momencie premiery BF2.
Prosiłbym o wrzucenie do grupy:
http://steamcommunity.com/id/fresherty
http://www.steamgifts.com/user/Fresherty
Rozumiesz, że nie jest to Bad Company 3, a Battlefield 3? Sequel Battlefielda 2, gdzie mapy były jeszcze większe niż w trójce... Dla mnie jest to powrót serii do korzeni, idei zapoczątkowanej jeszcze za czasów mojego ukochanego 1942...
Tylko mi przypomina odrobinę Karkand w BF2? W ogóle to łezka się w oku kręci - mapka na 16 graczy, serwer na 64 i JAZDA :)
Przypomniała mi się bodaj pierwsza scena pierwszego Austina Powersa:
http://www.youtube.com/watch?v=pKCZrcoQa7I
A poza tym super gierka :)
Sprostowanie:
1) Warthog jest - po odblokowaniu wszystkich samochodów w Autoviscie
2) Gra kupiona w Polsce będzie po angielsku, jeśli nasz dash (i generalnie cała konsola) będzie ustawiona na j. angielski.
P.S Nordschleife było od zawsze w Forzie
P.S2 GT5 jest bardzo dobrą grą, ale niestety w kwestii grafiki czy modyfikacji samochodów odpada. Top Gear Test Track jest też o klasę lepiej odwzorowany w Forzie. Jeśli chodzi o model jazdy - są na podobnym, choć subtelnie różnym poziomie. W Forzie 4 bardzo brakuje mi większej różnorodności - coś na wzór NASCAR, rajdów etc. w GT5.
ZgReDeK -> Gdybyś uważniej oglądał mecze wszelakich lig zobaczyłbyś że takie 'depnięcie' zdarza się co najmniej raz na spotkanie... Tyle, że zazwyczaj nie tak zupełnie na widoku jak tutaj, a raczej w ramach 'zamieszania wewnątrz pola karnego'...
P.S Tylko ja uważam, że obecnie najprzyjemniej ogląda się mecze ligi włoskiej? Od Inter-Palermo zaczynając, przez mecze Udinese na ostatnim 'lolu' w Novarze...
P.S' Moratti zrobił mi przykrą niespodziankę zwalniając Gasperiniego, już miałem nadzieję że będzie się twardo go trzymał do końca sezonu i będziemy mogli zobaczyć hegemonię Interu w Serie B...
albz74 -> Fakt, ja też oglądając koszykówkę czy siatkówkę mam pretensję do tych sporo ponad 2-metrowych zawodników, że zajęli się tą dyscypliną. Powinni jeździć w F1, byłoby bardziej sportowo, a nie - utrudniają życie mniejszym od siebie.
Warunki fizyczne są bardzo istotne. Składają się na nie wzrost i zasięg. Trochę również masa mięśniowa czy szybkość, choć to można - w pewnym zakresie - trenować. Kłyczko ma doskonałe warunki fizyczne, niezłą, choć nie wybitną, technikę, no i przede wszystkim jest inteligentny i ciężko pracuje.
Ktoś napisał, że Tyson rozwaliłby Adamka już w 2-3 rundzie, po pierwszym zachwianiu się Polaka... Pewnie, miały spore szanse, ale równie dobrze mógłby nadziać się na 1 mocny cios, może nawet trochę przypadkowo, i przegrać walkę. Taka taktyczna walka nie jest może jakoś szczególnie spektakularna, ale jest efektywna.
Czy bracia Kłyczko mogą przegrać, nawet z zdecydowanie niższym od siebie zawodnikiem? Oczywiście, że tak. W tym sporcie 1 mały błąd może skończyć się KO. Sęk w tym, że oni praktycznie błędów nie popełniają, a jeśli już mają sporo szczęścia lub/i ich przeciwnik jest już tak obity że tych błędów nie wykorzystuje.
qLa -> Argument nie ma najmniejszego sensu. O ile faktycznie Kłyczko numer 1 i 2 są teraz wyraźnie lepsi od peletonu, to nie znaczy w cale że są to bokserzy gorsi od czołówki z dawnych lat. Do walki z Frazierem Kłyczko przygotowywałby się zupełnie inaczej niż do walki z Adamkiem itd. Tak swoją drogą, to sam sobie przeczysz. Skoro warunki fizyczne to jedyny atut Kłyczki, jak to jest że jakoś nikt go od dawna nie pokonał, a takiego Wałujewa obił Haye?
Fajnie by było pooglądać wyrównane pojedynki w stylu Ali - Frazier czy Tyson - Holyfield (wliczając incydent z uchem :>), i tutaj w 100% się zgadzam, że waga ciężka się 'wypaliła' w tym sensie, że obecna hegemonia Kłyczków robi się trochę nudna.
Tak zupełnie na marginesie - jeśli pojawi się pretendent mający spore szanse na pokonanie któregoś z Kłyczków, federacje prawdopodobnie zmuszą ich do walki, a jeśli Ci się nie zgodzą - po prostu zorganizują walkę o tytuł między 2 pretendentami.
qLa -> Tia, stary argument z cyklu "a za czasów Aliego to byli... (i tutaj niekończąca się lista nazwisk)", ewentualnie wspomina się jak to w latach '90 też "lepsi wszyscy byli". Są też tacy, którzy uważają że Rocky był najlepszym bokserem ever - i do nich mi najbliżej, jeśli już mamy wskazać pojedynczego pięściarza...
shadzahar -> Cóż, widać ze swoich treningów żadnych wniosków nie wyniosłeś. Pomijam oczywiście fakt, że w boksie amatorskim rund jest mniej, są krótsze, a bokserzy noszą kaski znacząco zmniejszające siłę uderzenia (a raczej znaczenie - chroni on bardzo newralgiczne obszary twarzoczaszki). Doprowadzenie do KO w boksie amatorskim jest bardzo trudne, a wytrzymałość na ciosy nie ma aż takiego znaczenia. Przyjęcie ciosu zadanego przez takiego boksera jak Kłyczko wymaga przede wszystkim umiejętności (trzeba 'iść z ciosem', inaczej leżymy na deskach), no i oczywiście predyspozycji. Stąd też uważam, że 10 rund Adamka to na prawdę nie lada wyczyn. Oczywiście od początku widać było, że walkę przegra, choć nie dlatego, że był źle przygotowany, tylko dlatego, że to Kłyczko miał wszystkie atuty po swojej stronie, tzn. warunki fizyczne, doświadczenie, psychikę, inteligencję i - co ciekawe - szybkość. I to znowu nie dlatego, że Adamek był wolniejszy niż zwykle, tylko dlatego, że to Kłyczko ewidentnie głównie ten element dopracowywał w czasie treningów.
Adamek to zawodnik kategorii junior ciężkie, lekkociężkiej, półciężkiej - czy po prostu cruiserweight - i w tej kategorii powinien walczyć.
Albz74 -> Ali niszczył przeciwników psychicznie, prowokował, a potem wykańczał szybkością i zabójczym ciosem. Wątpię czy Kłyczko by na to 'poszedł'... Bardzo ogólnie patrząc styl łączy obu tych zawodników - oboje prowokują, czekają i punktują za najmniejsze błędy.
Adamek miał dzisiaj wszystko... oprócz warunków fizycznych. Przyznam szczerze, że jego wola walki i wytrzymałość, zarówno fizyczna jak i psychiczna, bardzo mi zaimponowały.
Z drugiej strony mamy Kłyczkę (zachowując pisownię ukraińską, nie rosyjską...), który jest pięściarzem kompletnym. Im więcej jego walk oglądam, tym bardziej skłaniam się ku opinii że Witalij jest jednym z najlepszych bokserów wszech czasów, z którym ogromne problemy miałby nawet wielki Muhammad Ali. Ma doskonałe warunki fizyczne, psychikę i szybkość, a przede wszystkim jest potwornie inteligentny. Nie podejmuje żadnego niepotrzebnego ryzyka, nie próbuje dobić przeciwnika. Gdyby chciał, mógłby dzisiaj Adamka położyć w 2. rundzie, ale podejmując pewne ryzyko. Wolał jednak spokojnie dążyć ku kolejnemu zwycięstwu na punkty...
Osobny plus z mojej strony dla organizacji we Wrocławiu. Wyglądało to na prawdę doskonale z perspektywy TV. Było także wyraźną sugestią, że stadion jest w pełni gotowy na Euro, co tym bardziej mnie cieszy. Jedyną niewiadomą jest Narodowy w Wa-wie, ale wg. mnie 3/4 stadiony w 100% gotowe 9 miesięcy przed mistrzostwami są pewnym zaskoczeniem dla każdego Polaka i dowodem na to, że jednak nasze władze wykazują jakąkolwiek zaradność organizacyjną :).
shadzahar -> Sorki, ale dostałeś kiedyś 'po ryju' od boksera? Każdy amator by wytrzymał? Hmh, znając siłę, widząc celność byłem potwornie zaskoczony że Adamek trzyma się na nogach. Umiejętności też mu nie brakowało, technicznie sobie radził... Niestety, warunki fizyczne zmusiły go do podejmowania ryzyka co kończyło się tragicznie przez doskonałą formę Kłyczki...
Suzuki Cervo (SS20), niestety nie podam dokładnej wersji bo nie widać np. jakie hamulce są z przodu :)
P.S bob destrutor był o tyle blisko, że nadwozie faktycznie jest włoskiego projektu.
P.S2 Prosiłbym kogokolwiek o wrzucenie i moderowanie następnej zagadki - ja nie mam czasu monitorować temat.
Uczciwie mówiąc, do tej pory mój ulubiony RPG... Głównie dlatego, że faktycznie pozwala na 'role-play'...
P.S Grafika Morrowinda na dobrym sprzęcie w 2002 roku powalała, zwłaszcza g-e-n-i-a-l-n-a woda.
P.S2 Siłą TES są pluginy :).
W dodatek nie grałem, ba - 'podstawki' nawet nie ukończyłem (choć spędziłem nad nią wiele godzin, popychając 3/4 fabuły i rozglądając się po świecie), ale sam początek recenzji trochę mnie zirytował...
Jak można nawet myśleć o przewadze NV nad ME2?
Najnowszy Fallout to przykład klątwy Obsidian. Doskonałe pomysły, katastrofalne wykonanie. Tyle bugów co w NV w dniu premiery nie widziałem od czasów Daggerfalla, kolejne patche sporo poprawiały ale nadal bardzo liczne kwiatki przeszkadzały w grze. Do tego dochodzi kilka innych rzeczy - np. wszechobecne 'niewidzialne ściany'...
Ogólnie rzecz biorąc 'gra roku', czy nawet bardzo dobra gra fabularna powinna łączyć ze sobą porywającą wielowątkową fabułę, solidną oprawę graficzną i przede wszystkim dopracowanie wszystkiego w najmniejszych szczegółach (od mechaniki do likwidacji bugów). Wszystkie 3 elementy miał Mass Effect 2, tego ostatniego brakowało NV (a i grafika już nieco trąci prehistorią - to przecież praktycznie Oblivion na sterydach).
Hah, Smuda twierdzi, że to "my byliśmy Polską B", ale za to "podobała mu się gra stoperów".
...
:)
Też na to liczę, ale mimo wszystko: techniki, szybkości, wytrzymałości czy charakteru już u tych piłkarzy nie poprawisz, a z tym wszystkim było krucho dzisiaj i w poprzednich naszych 'sparingach'.
... co nie zmienia faktu, że ze swoją szybkością, siłą i brutalnością by naszych w 5 minut zabiegał.
P.S Jak to jest, że u nas kuleje: taktyka, technika, zgranie, kondycja i wola walki - wszystko jednocześnie?
Szkoda, że Messi, Di Maria, Higuain czy Tevez nie przyjechali... Przy stanie obrony naszej reprezentacji mieliby okazję do wyśrubowania sobie statystyk goli na mecz. Ten pierwszy mógłby w pojedynkę (sic!) uwalić wszystkich po kolei, wrócić się na linię środkową, uwalić po raz kolejny, i strzelić sam na sam Szczęsnemu.
Zenedon -> No widzisz. Skoro traktują nas jak złodziei to my ich jak nazistowskie świnie, a jednocześnie sami sobie wmawiamy jakim to narodem wybranym jesteśmy, i jak ponad "kacapski prymitywizm" i "chamstwo szwabów" jesteśmy. Mądrzejszy, a tym bardziej słabszy może ustąpić, a na takim układzie tracimy tylko my. Tego typu niesnaski historyczne może i rzadko są bezpośrednio widoczne, ale na politykę mają.
Pisałeś jeszcze o postrzeganie wydarzeń historycznych u Amerykanów i Żydów... Jakoś nie słyszałem, żeby królowa Elżbieta II poruszała sprawę "Boston Tea Party" czy rewolucji amerykańskiej. Obama nie wyśpiewał Cameronowi hymnu w twarz, nie pluł się o wojnę z 1812 roku, ani nie cytował deklaracji niepodległości... Była za to mowa o wspólnych "specjalnych" czy "szczególnych" stosunkach między tymi narodami. Żydzi z kolei po pierwsze na swojej mentalności nie wychodzą za dobrze, no chyba że mała wojenka raz na 10 lat z którymś z sąsiadów to element dobrych relacji. Po drugie, Holocaustu w cale tak bardzo nie wypominają... Niemcom. Paradoks? Nie, prosta kalkulacja. Po trzecie - ich podejście do historii jest podobne do polskiego, bo ogromna większość to potomkowie Polaków wyznania mojżeszowego...
Na embargu mięsnym, oczywiście głównie w początkowej fazie, straciliśmy bardzo mało. Ot, kilkadziesiąt firm zbankrutowało - głównie na wschodzie. E, co tam. Nikomu to nie zaszkodziło. Oczywiście rząd PiSu nie wiedział, jakie są metody negocjacyjne rosyjskiego rządu? I oczywiście musiał ich obrażać jak leci? A NordStream? Zamiast lobbować lataliśmy do Gruzji machać szabelką. Gratuluję.
KoSmIt -> Czytam to co piszę - taką mam żelazną zasadę, i dlatego m.in edytuje prawie każdy napisany przez siebie post poprawiając błędy stylistyczne czy literówki.
Rozumiem, że w niedzielę mogę najwyżej iść na spacer? Wyjazd na wieś, na działkę czy na wycieczkę rowerową nie wchodzi w grę? Bo ja np. mam w zwyczaju wolne niedziele poświęcać na wielogodzinne wycieczki rowerowe, a jeśli się da to cały weekend spędzam na łażeniu po górach wracając dopiero dobrze po zmroku.
Praca zawodowa? No pewnie, w końcu lekarz dyżurujący w szpitalu, żołnierz, strażak czy policjant na służbie powinni mieć ograniczone prawo głosu. Podobnie inni którzy śmią w niedziele pracować w inny sposób.
Nigdzie nie napisałem też, że czeka się długo na złożenie wniosku czy jego rozpatrzenie. Napisałem jedynie, że uzyskanie takiego zezwolenia wymaga po pierwsze i przede wszystkim złożenia wniosku aż 48h przed głosowaniem. Aż, bo przez te 48h może się bardzo dużo zdarzyć, co wiem z własnego doświadczenia. Do tego trzeba po to pojechać do urzędu miasta. Tutaj zaczyna się inny problem, bo chociażby dla mnie jest to wyprawa kilkugodzinna wiążąca się ze staniem w korkach i jechaniem na 2. koniec miasta. Na miejscu zresztą przed ostatnimi wyborami wystałem swoje bo kolejka była pierońska a obsługa mocno niezorientowana co i jak. W rezultacie po ciężkich bojach wystałem swoje... A to i tak cudem, bo rzadko kiedy jestem wolny przed godzina 17:00 kiedy to już żaden urząd czynny nie jest.
Dodam, że jest to sytuacja kiedy urząd znajduje się w miejscu, gdzie aktualnie zamieszkujemy. Zabawnie mają np. studenci, którzy muszą po takie świstki papieru jechać przez pół Polski tak, żeby trafić do miasta rodzinnego w godzinach urzędowania Urzędu Miasta/Gminy.
Hajle Selasje -> Ty traktujesz serio (czyt. literalnie) Konstytucję, ja demokrację... Zabawne, że jedno i drugie jest ze sobą sprzeczne.
P.S Tylko idiota traktuje słowa polityków jako prawdę objawioną, ich działalność to jedno wielkie "może" niepewności.
Zenedon -> Tobie nie przeszkadza, a ja znam osoby wypluwające słowo "Niemiec" prawie jak synonim "Hitlera". I z przerażeniem widzę ich co raz więcej.
Widać że szybko zapomniałeś co się działo za czasów PiSu właśnie w dyplomacji? A dwuletnie embargo na mięso?
Książki Edelmana są pełne przekłamań, chociaż z drugiej strony literacko całkiem ciekawe. Jeszcze inaczej postrzegam go jako lekarza (znając pewne opowieści z pierwszej ręki w tej kwestii). Tak czy siak uważam, że jest to postać którą również należy zdemitologizować, a dodatkowo napiętnować za zwyczajne kłamstwa jakich się dopuścił.
Kharman -> Zenedon lansuje pogląd, że ciemny lud jest zbyt ciemny, żeby poznać ciemne strony historii, przez co wciskanie im ciemnych historyjek jest naszym - w domyśle tych bardziej ogarniętych - obowiązkiem. A, że najwyraźniej jego zdaniem skoro już kłamiemy, to lepiej żebyśmy przy okazji mieli dobry humor, to owe historyjki malują nasz Naród Polski jako herosów, tytanów wśród karłów, pokonanych jedynie przez oszustwo i kłamstwo, którym przeciwstawialiśmy bezkompromisowy Honor Narodu Polskiego.
(trochę mnie poniosło, ale tak z grubsza rozumiem Twoje Zenedonie pomysły, choć mam nadzieję że to tylko późna pora mnie zmogła)
Atylla -> Daruj sobie chłopie, serio. Zaraz wyciągniesz Protokoły Mędrców Syjonu? Żydowski, 3-pokoleniowy spisek mający na celu ... ee... w sumie nie wiadomo co?
W takim razie reszta wyborców, która nie głosuje, bo nie chce jej się ruszyć tyłka ma w dupie wybory i tyle.
Pewnie, bo w końcu prawdziwy 'demokrata' i 'patriota' stawia RP przed rodziną czy pracą zawodową. A ja naiwny myślałem, że to państwo jest dla obywateli a nie odwrotnie.
Mi (rzekomo) chodzi o 'dowalenie moherom', Tobie z kolei - o 'dowalenie młodym'. Tyle, że nie wiem na czym to pierwsze ma polegać, skoro przy mojej wersji mają takie samo prawo jak 'działkowicze i imprezowicze'? Chodzi Ci o to, że ich głos przestanie się liczyć podwójnie (choć oczywiście mnożnik jest tutaj dyskusyjny)? To jest dopiero pseudodemokracja uwłaczająca nie tylko Konstytucji RP, ale i całemu Narodowi walczącemu o możliwość samostanowienia... (skoro już używamy tak mocnych słów)
Nie mam złudzeń, że PO nie uzyska większości konstytucyjnej. Mam cichą nadzieję, że SLD umocni się na tyle, by razem w tej kwestii taką większość uzyskać. W rzeczywistości zadowolę się pierwszym od 1989 roku takim samym rządem w 2 następujących po sobie kadencjach. Dlaczego? Bo taki rząd (a przede wszystkim premier) może, powtarzam - może - będzie miał większy ciąg na faktyczne zmiany niż na wygranie wyborów. Jest to oczywiście przykład prawdziwości powiedzenia "nadzieja matką głupich", choć z drugiej strony - wolałbym, żeby to Hirszfeld miał rację.
Bozek14 -> I dlatego potrzebna jest nowelizacja wyraźnie mówiąca ile dni wybory mają trwać czy w jakich warunkach mogą zostać przedłużone... Tyle, że do tego trzeba określonej ilości głosów w Sejmie, co z kolei wymaga odpowiedniego poparcia opozycji, której w tym momencie byłoby to nie na rękę. Zmiana układu sił w Parlamencie byłaby z kolei możliwa przy wydłużeniu wyborów żeby zmienić nieproporcjonalny do danych demograficznych udział określonych grup społecznych i wiekowych w głosującym elektoracie...
Czyli mamy błędne koło.
Hajle Selasje -> Oczywiście jednocześnie zapominasz wspomnieć, że uzyskanie odpowiedniego dokumentu wiąże się z dodatkową wizytą w urzędzie miasta/gminy i określonymi obwarowaniami dot. terminu do którego takie zaświadczenie można dostać.
I powiedz mi, cóż jest karkołomnego w rozumowaniu:
Dwudniowe wybory powinny być zgodne z konstytucją, ponieważ umożliwiają lepsze odzwierciedlenie poglądów całego społeczeństwa, co jest jedną z nadrzędnych idei przyświecających samej konstytucji?
Jak dla mnie rozumowanie całkiem proste. Proponowanie przymusu wyborczego to z kolei popadanie ze skrajności w skrajność (aż w Twoim przypadku chce się powiedzieć - nihil novi sub sole). Jak każdy problem, tak i ten można rozwiązać stosując określone parametry i założenia. Ideałem byłby dla mnie zapis mówiący "wybory przedłużane są o kolejny dzień, jeśli do zamknięcia lokali wyborczych nie zostanie osiągnięta 80% frekwencja".
Hajle Selasje -> Opinia prywatna? Rozumiem, że dla Ciebie próbka powiedzmy 50% społeczeństwa, selekcjonowana w sposób uporządkowany wg. określonych kryteriów faworyzujących określoną odpowiedź, jest równoznaczna ze statystycznym rozkładem opinii w próbce obejmującej 100%? Polecam powrót do... w sumie to jakieś 20 pokoleń wstecz bo to już problem genetyczny.
P.S Wydaje mi się, że preambuła i rozdział 1. Konstytucji RP jest dostatecznym argumentem w kwestii zmiany wykładni - coś o byciu dobrem >wszystkich< obywateli, sprawiedliwości społecznej i ogólnie powszechnie stosowanej tam liczbie mnogiej. A to wiąże się z wysuniętym przeze mnie kilka postów wyżej wywodem logicznym.
Hajle Selasje -> Odwrócę Twoją logikę - skoro konstytucjonaliści dają nam możliwość pominięcia niedoskonałości konstytucji faworyzującej jedną partię polityczną, dlaczego mamy - z przyczyn czysto politycznych - tego nie zrobić?
Konstytucja - jak każda rzecz stworzona przez człowieka - nie jest ani doskonała ani ponadczasowa.
Zwiększenie frekwencji nie będzie faworyzowało żadnej partii politycznej. Będzie faworyzowało bardziej realistyczny rozkład poparcia tychże partii, co jest moim skromnym zdaniem pożyteczne.
To, że jedni i drudzy to banda zidiociałych karłów (w przenośni i dosłownie - niepotrzebnie skreślić w zależności od zastosowania), to już zupełnie inna sprawa.
HUtH -> Prawdopodobnie dobre naście procent więcej. Głównie dlatego, że media będą miały więcej czasu na agitowanie na rzecz udziału w wyborach.
P.S "Wybory odbędą się w dniu 18 lipca oraz w dniu 19 lipca 2011 roku." Stylistycznie mniej niż średnie, ale sens zachowuje i jest zgodne - słownie - z konstytucją. ^^ (tak, wiem - naciągane...)