Promil nie jest jednostką miary, tylko oznacza tysięczną część czegoś.
Zdecydowana większość pasków ładowania jest fałszywa, nie tylko w grach. Generalnie samo ładowanie jest często oszustwem - czasami jakaś akcja wykonuje się błyskawicznie albo przynajmniej na tyle szybko, żeby nie było potrzeby tego pokazywać, ale ludzie po prostu lubią widzieć, że coś się dzieje.
Tak pomijając wszystko inne, to prywatna firma usuwająca coś ze swojej platformy to nie jest cenzura.
BAFTA to zawsze były dosyć specyficzne nagrody, z tego co pamiętam. W każdym razie ja osobiście przyczepię się tylko do najlepszej roli pierwszoplanowej. Nie twierdzę, że występ Christophera Judge''a nie zasługuje na nagrody, ale w momencie gdy w tej kategorii jest też Charlotte McBurney, to naprawdę nie wiem, jak ta nagroda mogła nie pójść do niej. To, co Charlotte zrobiła w Requiem, to jest po prostu najwyższy poziom, jeden z najlepszych występów w historii gier.
Wygląda to praktycznie dokładnie jak DA:I, zresztą nie ma nic złego w grze mającej dużo kolorów, moim zdaniem, wręcz przeciwnie, czasy gier w jednym odcieniu dawno minęły.
Co do interfejsu, to nie ma tutaj o czym rozmawiać, gra jest w fazie alfa, więc nawet jeżeli ten przeciek jest prawdziwy, to interfejs na pewno się zmieni, to jeden z ostatnich etapów w procesie tworzenia gry.
E tam, na grę czekam, a to czy będzie zawsze online czy nie, mnie zupełnie nie interesuje. Tak samo Denuvo. Szkoda ludzi, którym jedno lub drugie sprawia problem, ale nie widzę powodu, dlaczego ja miałbym się tym przejmować.
Gorsza niż dwójka raczej nie będzie. Chociaż trochę bawi mnie stwierdzenie, że to akurat historia Rocketa jest tą wartą opowiedzenia. Wiadomo, MCU to nie komiksy, ale ze wszystkich komiksowych Strażników, może poza Grootem, historia Rocketa jest prawdopodobnie jedną z mniej ciekawych.
Raczej trudno, żeby Prey był w tym samym uniwersum, skoro Prey to po prostu nasza alternatywna historia.
Siejecie panikę z tymi numerami. Z tego, co można wyczytać w internecie, chodzi tylko o niektóre sieci i tylko w USA. Zresztą dla Overwatcha już ten wymóg znieśli.
Bo ta blokada dotyczyła tylko niektórych sieci w USA. Swoją drogą Janusz był pewnie blokowany ze względu na "anus" w środku.
Z tego, co widzę to nie chodzi nawet o wszystkie numery na kartę, a tylko amerykańskie i tylko niektórych sieci, więc zapewne tylko takich, które wspierały tylko tę opcję.
O, Eragon, jeden z najgorszych i najmniej oryginalnych cyklów fantasy jakie czytałem. Tyle lat minęło, a ja wciąż nie rozumiem, jakim cudem ta seria zyskała popularność.
Widzę, że ich postanowienie, by już zawsze mieć wybór płci w grach długo nie wytrzymało.
Poza tym póki co AI potrafi chyba tylko zlepiać istniejące obrazki z bazy?
To bardzo duże uproszczenie tego jak te AI działają
Jest nie tylko nieetyczne, ale zwyczajnie nieuczciwe..
Szczerze, to nie widzę w tym ani nic nieuczciwego, ani nietycznego. Po prostu wykorzystał możliwości wybranego przez siebie narzędzia.
Proponowałbym jednak zakup słownika tobie. Przy przeciwstawieniach "nie" z przymiotnikami pisze się osobno.
Co do drugiej kwestii, taki już urok recenzji, to w końcu tylko opinia konkretnej osoby. Zresztą, o ile pamiętam, recenzja Wolfensteina nie tylko była bardzo kontrowersyjna, ale i sam recenzent słynął z nietypowych opinii.
Ta, tyle że akurat wszystko to jest w filmie bardzo dobrze uzasadnione. Nie dość, że dziewczyna miała bardzo dużo szczęścia, a predator był pod koniec osłabiony starciami z innymi, to jeszcze użyła do walki z nim jego własnej broni. Swoją drogą zastanawiam się, czy czepiałbyś się tej sytuacji, gdyby zamiast dziewczyny w głównej roli był chłopak bez żadnych innych zmian.
Czy takie przewidywania mają w ogóle jakikolwiek sens w kontekście pandemii? Sytuacja na rynku wciąż nie jest przecież normalna i jeszcze na pewno przez pewien czas do normalności nie wróci. Trudno więc mówić, czy produkcja gier trwa dłużej i czy jest tych gier mniej, a także dlaczego teoretycznie miałoby tak być, jeżeli istnieje jeden bardzo konkretny powód takiej różnicy.
Poza tym, szczerze, nie za bardzo widzę, jak miałby taki trend na dłuższą metę działać. Załóżmy, że gier AAA będzie z roku na rok coraz mniej, co wtedy? Coś musi wypełnić tę niszę, a indyki i nawet gry AA (w większości wypadków) zwyczajnie nie są na odpowiednim poziomie. Zaczniemy więc najprawdopodobniej z powrotem dostawać AAA, które po proste będą mniej ambitne w swojej skali.
Jak to jej moce nie mają żadnych reperkusji? Wszystko co się do tej pory wydarzyło w serialu jest spowodowane właśnie przez nie.
I jakoś nie widzę muzułmanów narzekających na "zawłaszczenie kulturowe", wręcz przeciwnie jest bardzo dużo pochwał ze strony osób w takiej samej sytuacji jak Kamala, czyli Amerykanów pochodzących z krajów islamskich.
Pierwsze dwa odcinki serialu były naprawdę dobre, zwłaszcza wizualnie i muzycznie, ale i inne aspekty nie odbiegały za bardzo jakością. Niestety trzeci i czwarty to zdecydowany pogorszenie. Nie dość, że fabuła się popsuła, to również wizualnie serial stał się o wiele mniej kreatywny. A główni źli są na razie przynajmniej gorsi nawet od Flag Smashers, co szczerze mówiąc wydawało mi się mało prawdopodobne. No ale może, następne dwa odcinki wrócą na dobry tor. Wtedy pewnie uznałbym ten serial za najlepszy z dotychczasowych, chociaż prawdę powiedziawszy, to raczej dlatego, że żaden z nich do tej pory nie był szczególnie dobry.
Kompletnie nie wiem skąd ten wniosek. Serial komentuje jedynie, że dzielenie kraju na dwie kompletnie arbitralne części bez żadnego przemyślenia jest idiotycznym pomysłem, którego negatywne konsekwencje widać do dzisiaj.
Z ważniejszych postaci to Shang-Chi jest prawdopodobnie najbardziej zmieniony, zarówno moce jak i origin są mocno inne. Sporo pobocznych postaci też jest bardzo zmieniona, zwłaszcza Guardiansi.
Swoją drogą co do origina Kamali to jeszcze nic nie wiadomo, sporo przecieków sugeruje, że koniec końców będzie on bliższy komiksom. A jej nowe moce moim zdaniem są akurat o wiele ciekawsze niż te komiksowe.
W tym momencie raczej trudno mówić o jakiejś konkretnej motywacji, bo wszystko było raczej dziełem przypadku. Ale generalnie popularność i bycie lubianym zdecydowanie nią nie jest, prędzej standardowa chęć pomocy innym i bycia jak jej idole.
Ta, tylko monitor już mam i używam go do większej liczby gier niż te kilka na VR, które wyglądają interesująco.
Ten Wiedźmin na liście jest tutaj naprawdę na siłę.
Osobiście nie jestem fanem systemów moralnych w ogóle, zwłaszcza takich jak pierwsze trzy Mass Effecty. Chociaż też nie za bardzo mi one przeszkadzają, bo i tak 90% czasu wybieram te opcje, które w grach są zazwyczaj uważane za dobre.
Nazwa na ten gatunek istnieje prawie dwadzieścia lat i w odróżnieniu od wielu innych jego definicja jest nawet dosyć konkretna.
To rzeczywiście mógłby być dobry przykład, gdyby tylko był prawdziwy. Nad Bleeding Edge najpierw pracowało dziesięć, a potem dwadzieścia pięć osób. Nad Hellblade z kolei dwadzieścia. Ale przede wszystkim Bleeding Edge nie powstawało równocześnie z Hellblade, te gry dzielą trzy lata, a samo Bleeding Edge wyszło dwa lata po ofercie MS, więc trudno, żeby miało na nią jakikolwiek wpływ.
U nas niezbyt, ale w innych językach może być bardziej przydatna. Chociaż zawsze można jej użyć do pisania polskich liter, gdyby komuś akurat zepsuł się alt.
Na pewno chodziło ci o "polar opposite"? To by oznaczało, że byli tak różni, że bardziej się nie da.
Nie popieram usuwania gry z tego powodu ze Steama, ale twoje przykłady średnio działają jako argument, bo oba znalazły się w grach przed tym, co wydarzyło się w Orlando. I nie nazwałbym tego "jakąś rzezią", to dosłownie druga co do wielkości strzelanina w historii USA.
Niesamowite jak bardzo ograniczone jest myślenie niektórych osób tutaj. O nie, ktoś robi coś co sprawia mu przyjemność i w niczym nikomu nie szkodzi, trzeba go zaatakować!
To nie jest raczej zaskakujące, że dłuższe gry są kończone przez mniej osób. Pytanie brzmi, czy ma to w ogóle jakiekolwiek znaczenie. Ludzie kupują, grają kilkanaście, kilkadziesiąt godzin i są zadowoleni. Nie wszyscy muszą kończyć gry, żeby się nimi cieszyć i uważać, że był to dobry zakup.
O ile dobrze pamiętam Sets to było dużo więcej niż tylko zakładki w eksploratorze.
Wygląda fajnie. Jedną z moich ulubionych rzeczy na temat serii jest to, że rozwijają ją nie tylko grami. Mam tylko nadzieję, że serial pozostanie wierniejszy uniwersum niż anime. Swoją drogą, seria wciąż jak najbardziej ma mroczny klimat, tyle że w porównaniu do Origins nie jest on już tak bardzo na siłę.
Broń palna nie brzmi jakoś szczególnie głupio w świecie, w którym istnieją roboty.
Świetna wiadomość, tak to bym pewnie nigdy nie zagrał, a gra wygląda ciekawie.
To w zasadzie nic nowego, Francuzi od lat walczą z zapożyczeniami, podobnie dzieje się chociażby na Islandii.
To trochę dziwne, że domyślna mapa jest zupełnie fikcyjna, rozumiem, że ma to zapewne pozwolić na ciekawszą rozgrywkę, ale wydaje mi się, że jednak częścią uroku gry jest fakt, że dzieje się na Ziemi.
Wygląda ciekawie, no i to Lem, nawet jeżeli tylko oparte na motywach. Poza tym lubię walking simy, więc i tego na pewno sprawdzę.
Dlaczego? Benezja nie była przedstawiona w grze jako zła matka. Liara wypowiadała się o niej pozytywnie i w sumie jedynym jakimś większym problemem było to, że kilka lat przed akcją pierwszej części straciły kontakt, co pewnie w przypadku asari nie jest szczególnie nietypowe.
Flemeth to jedna z najpotężniejszych istot w całym świecie Dragon Age’a. Kilkusetletnia wiedźma może zamieniać się w smoka, korzystać z mocy demona i rzucać najpotężniejsze czary.
Całkiem prawdopodobne, że nawet kilkutysiącletnia.
W chwili, gdy czuła, że jest już bliska śmierci, przejmowała fizyczną powłokę nieświadomej ofiary.
To nie do końca prawda. Po pierwsze ta informacja nigdy nie została potwierdzona w uniwersum. Po drugie nie wiadomo jak dokładnie ten proces mógłby przebiegać, ale patrząc po innych sytuacjach, które były pokazane, to prawdopodobnie mniej przejęcie a bardziej połączenie dusz.
Inną z jej córek była Yavana, potężna wiedźma władająca zdolnością prekognicji – jedna z tych szczęśliwych kobiet, których ciał jej matka nigdy nie przejęła.
Raczej niezbyt szczęśliwą, bo Yavana akurat tego chciała i uważała to za dar.
Jeśli właściciel praw do gry zabrania tworzenia serwerów to dalej serwer piracki
To też prawda, ale fanowski i piracki to nie są określenia, które się wykluczają.
Nie bardzo czaicie na jaki problem zwracam uwagę.
Pewnie dlatego, że problem, na który zwracasz uwagę nie ma sensu. Skąd wniosek, że news jest akurat o pirackich serwerach? Może jest właśnie o serwerach założonych i prowadzonych przez fanów a w związku z tym logicznie nazwanych fanowskimi?
Mnie osobiście nowa faza zwyczajnie rozczarowała. Większość filmów i prawie wszystkie seriale były w najlepszym razie w porządku, a spora część zwyczajnie słaba, chociażby najnowszy Doktor Strange. Nie podobają mi się też kompletnie takie decyzje jak zwrot ku multiwersum, moim zdaniem jest na to zdecydowanie zbyt wcześnie. Dlatego też teraz Marvela oglądam bardziej dla konkretnych postaci i historii niż jak wcześniej także dla uniwersum. Chociaż jest kilka rzeczy, które wyglądają obiecująco, jak Thor 4.
"Oczywiście, że żyje. Wychodzi część druga jego filmu."
Druga część filmu bez niego. Ktoś go pewnie zastąpi jako Czarna Pantera, ale T'Challa nie wróci.
Z tym pierwszym masz w takim razie rację, ale myślę, że część problemu wynika tutaj z braku ustalonej definicji. Cieniowanie/shading zazwyczaj oznacza też po prostu kolory, nie tylko same cienie, i raczej o to tutaj autorowi chodziło.
O ile zgadzam się z trzecim i czwartym punktem, o tyle w przypadku drugiego słowo cieniowanie ma jak najbardziej sens, a pierwszy jest po prostu prawdą. Cel shading to sposób renderowania niefotorealistycznego, w którym wartości kolorów uzyskane dzięki standardowym algorytmom oświetlenia poddaje się kwantyzacji do mniejszej, ograniczonej liczby, czyli zasadniczo dokładnie to, co zostało napisane w artykule.
Nagłówek jest absurdalny, zwłaszcza że Brie jak najbardziej popularna jest, poza może niestety dosyć głośną grupką ludzi w internecie. Podobnie absurdalne jest oskarżanie jej o ataki na mężczyzn. A twierdzenia, że feminizm jest głupi to już wisienka na torcie.
Nawet aktorzy MCU jej nie lubią :)
Niby którzy aktorzy? Bo pomijając idiotyczne plotki, nie stało się nigdy nic, co by coś takiego sugerowało.
Po co się tak ograniczać? Jest tyle symulatorów, a autora one ewidentnie nudzą, proponuje dodać z minimum kilkanaście stron, zawsze da to szansę na więcej kliknięć.
Kena: Bridge of Spirits jest ok, ale porównując do The Legend od Zelda-Ocarina of Time 1998 czy The Legend of Zelda-Majora's Mask 2000 to wyjdzie, że Kena to średniak.
Ale czemu w ogóle ktoś miałby porównywać Kenę do tych gier?
Ostatnie Asasyny, a już najbardziej AC -Odyssey jest chyba idealnym przykładem festiwalu nudy. Pójście w ilość kosztem jakości. I porównajcie sobie do tego mod Kroniki Myrthany wyprodukowane przez fanów, gdzie jest zupełnie na odwrót.
Albo to porównanie, jaki to ma sens? Zresztą ja osobiście przy Oddyssey się świetnie bawiłem, zdecydowanie mnie ta gra nie znudziła.
Czy to naprawdę aż tak absurdalne, że redakcja serwisu zajmującego się grami, w dodatku z siedzibą w tym samym kraju co dane studio, ma dostęp do źródeł wewnątrz tego studia?
Tak naprawdę najważniejsza część licencji FIFA dla EA to sama nazwa i mistrzostwa świata, wszystkie inne ważne rzeczy, jak kluby sportowe, piłkarze i pozostałe wydarzenia to już osobne licencje.
> Po pierwsze w Unity piszesz w c#, w UE c++.
No i?
> Wszyscy uzywaja blueprintow.
Wiadomo, że przy jakichś mniejszych rzeczach będzie się ich używać, ale generalnie przy dużych grach jak najwięcej pisze się w kodzie.
> a jesli danej funkcjonalnosci nie ma to mozesz sobie dany bloczek sam dopisac.
Czyli nie pozwalają na wszystko, skoro i tak daną rzecz musisz implementować kodem.
> Unity jest zamkniete...
Nie widzę, jaki jest związek tego zdania z czymkolwiek, co napisałem.
> Unity jest malym koszmarem jesli chodzi o porting
Portowanie na Unity to banał.
> HAHA :D
Tyle że dokładnie tak jest.
Unity i Unreal nie różnią się aż tak bardzo, jeżeli chodzi o pisanie kodu. I tu, i tu piszesz skrypty. Co prawda Unreal ma blueprinty, ale przy większych grach raczej mało kto będzie ich używał, nie dość, że są wolniejsze, to dodatkowo pozwalają na mniej i w pewnym momencie po prostu stają się mało czytelne. Ogólnie Unity jest zdecydowanie bardziej intuicyjne do obsługi, chyba że chce się zrobić FPSa, Unreal ma wtedy praktycznie wszystko wbudowane od początku, chociaż szczerze mówiąc, jest to też pewna wada.
Tak, A Plague Tale używa autorskiego silnika.
Generalnie styl jest kompletnie niezależny od silnika, przynajmniej w przypadku tych uniwersalnych, a takim jest chociażby Unreal, ale jednak widać pewne tendencje, na przykład kiedyś łatwo było zauważyć, które gry korzystały z UE3.
To ja w opozycji do większości powiem, że moim zdaniem wygląda to słabo. Gameplay wydaje się być bardzo generyczny i na siłę. Takie chodzenie po okolicy i czyszczenie kryjówek tych złych zupełnie nie brzmi jak coś, czego spodziewałbym się po grze na podstawie HP. Podobnie zresztą jak takich ilości craftingu i lootu. Zdecydowanie nie jestem również fanem tego, że protagonista startuje na piątym roku, ma jakieś super umiejętności i jeszcze z jakiegoś powodu zajmuje się wojną z goblinami. Przynajmniej wizualnie wygląda ładnie i widać, że czerpie z tego uniwersum garściami, zawsze coś.
Ogólnie się nawet zgadzam, ale nie wydaje mi się, żeby to było coś konkretnie specyficznego dla ostatnich lat, po prostu jak z większością rzeczy teraz jest to bardziej widoczne.
Związki LGBT to ogólnie trudny temat. W tym widzeniu ich wszędzie jest dużo winy zarówno odbiorców jak i twórców. Queerbaiting jest niezwykle popularnym trendem, nawet dzisiaj, kiedy przecież jest o wiele mniejszym problem z umieszczeniem takich relacji wprost, więc nie ma co nawet mówić, o tym co się działo jeszcze kilka lat temu. Z drugiej strony fani też bardzo chcą widzieć rzeczy, których nie ma. I chciałbym móc powiedzieć, że to większości ludzie spragnienie reprezentacji, bo moim zdaniem ich zachowanie jest wtedy kompletnie zrozumiałe. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób w fandomie shippujących dwie postacie męskie to najprawdopodobniej nastolatki, którym raczej co innego w głowie. Chociaż muszę przyznać, że tutaj moja wiedza opiera się głównie o polski fandom sprzed kilku lat, możliwe że się to zmieniło.
Swoją drogą, zawsze mnie ciekawiło czy ludzie w takich grach dokonują wyborów na podstawie swojej moralności czy na zasadzie: a zobaczę co się stanie.
Tak, to jest bardzo ciekawa sprawa. Ale jeżeli fandom LiS robi to na podstawie pierwszego, wtedy naprawdę mam nadzieję, że większość z nich nigdy nie będzie musiała podejmować żadnych poważniejszych wyborów typu dobro jednostki vs. dobro grupy.
Że jakiekolwiek wojny między dwoma nacjami, plemionami, czy innymi grupami społecznymi w przeszłości, lub teraz, w których jedni chcieli zdominować drugich i zawierało to w sobie jakąkolwiek specyficzną formę pogardy dla tych podbijanych, to będziemy nazywać faszyzmem?
Jeżeli tylko dojdzie do tego aspekt nacjonalistyczny, to dlaczego niby nie?
Tak samo Chiny mogą mieć bliźniacze zdanie o Japończykach, albo plemię Zulu do plemiona Wodaabe w Afryce... Też faszyści?
Zasadniczo jak ten argument ma niby działać?
Ale gdzie tu jest nawet jakieś miejsce na manipulacje? Rosja dosłownie zaatakowała Ukrainę, koniec kropka. Nawet w ich własnej propagandzie trudno znaleźć argumenty, które uzasadniałyby ten atak.
To tak jak w małżeństwie, wina nie leży tylko po jednej stronie.
Co to w ogóle za argument? Jak najbardziej w małżeństwie wina może leżeć tylko po jednej stronie. Tak samo jak jest zresztą i w tej sytuacji.
Ja bym raczej powiedział, że to tytułów AA jest bardzo mało. Zwłaszcza że to termin, który trudno zdefiniować.
"Nie czepiam się, że to fanfiktion, tylko, że twórcy zamiast stworzyć coś oryginalnego, swojego, biorą się właśnie za fanfiktion licząc na łatwą kasę."
Ale tutaj nikt nie liczy na łatwą kasę, zresztą trudno, żeby przy jakichkolwiek fanfikach ludzie liczyli na kasę, to najprostszy sposób na wywołanie reakcji ze strony twórców lub właścicieli marki, a tej raczej nikt nie chce.
"Po za tym możesz stworzyć fanfiktion z nowym postaciami, z nową fabułą, ale osadzoną w świecie stworzonym przez oryginalnych twórców."
Ta gra nową fabułę najwyraźniej ma, ale oryginałowi raczej brak konkretnego uniwersum, w którym można by coś osadzić. Ogólnie fanfiki to naprawdę nie jest nic nowego, oczywiście internet je spopularyzował, ale internet zrobił to ze wszystkim. Używanie ich jako wyznaczniki oryginalności nie ma i nie będzie miało sensu, równie dobrze można by narzekać na fanarty.
"To tak jakby fani uznali, że kanoniczne jest jedynie zakończenie z uratowaniem Chloe i zniszczeniem miasteczka. "
Większość tak uznaje. Jak mówiłem nie jestem tego fanem, ale fandomy rzadko są racjonalne, a ten jest zwyczajnie zdominowany przez ludzi, których do gry przyciągnęła relacja Chloe i Max, zresztą wtedy w zasadzie unikalna w grach. No i jakby tak spojrzeć po statystykach, to o ile finałowy wybór był raczej 50:50, o tyle jednak w większości przypadków Max i Chloe kończyły razem.
"Osobną kwestią jest, to że zauważyłem, że ludzie doszukują się miłości (zakochania) tam gdzie jej po nie ma..."
Cóż, to zdecydowanie nie jest sytuacja w tej grze. Ale ogólnie bym się z tym nie zgodził. Fanfiki zawsze były zdominowane przez shipowanie, w tym i Harry Potter, jeszcze zanim wyszła ostatnia część. Po raz kolejny: taki jest ich urok. Plus ludzie po prostu lubią romantyczne historie, więc jeżeli uznają, że jest ich za mało lub nie są wystarczająco dobre, a tak jest w HP, to tworzą własne. A że każdy lubi co innego, no to powstają właśnie takie historie jak wymieniłeś. Chociaż szczerze akurat moim zdaniem obie są na dokładnie tym samym poziomie "o zgrozo", biorąc pod uwagę jak Draco traktował i Hermionę, i Harry'ego. A i mówiąc zawsze mam na myśli, że były takie również w swoich początkach, które z tego, co się orientuje sięgają gdzieś tak XVIII wieku.
W sumie może masz na myśli wyszukiwanie, nawet na siłę, przez ludzi relacji homoseksualnych, tak jak dosyć shipping Kapitana Ameryki i Bucky'ego. No cóż, tutaj powody są również bardzo proste: niektórzy są spragnienie reprezentacji, a większość tak jak w przypadków innych fanfików po prostu napalona.
Co do drugiej kwestii, fandom w zasadzie w 100% uznaje Max i Chloe za parę. Nie jestem tego fanem, bo prowadzi to, niestety, do zamknięcia na dyskusję, ale taki już ich urok. Ale pomijając to, nawet jeżeli są tylko przyjaciółkami, Chloe wciąż może być osobą, którą Max kocha najmocniej, to się w ogóle nie wyklucza.
O ile lubię filmy i seriale Marvela, tak zdecydowanie nie jestem fanem tego, że zdecydowali się na użycie multiwersum, zwłaszcza jeżeli oznacza to powrót starszych filmów.
Nie wiem jak z Horizonem, ale Odyssey było moim zdaniem świetnym open worldem nie ze względu na walkę, chociaż ta nie była zła, a przemieszczanie się, tam się po prostu fajnie podróżowało.
"Złoty kompas" może był dla dzieci (chociaż zdecydowanie nie tylko), ale jego kontynuacje były już o wiele poważniejsze i szczerze mówiąc raczej bym ich dzieciom nie polecał.
Ach ci wszyscy superfani Tolkiena używający jako argument słów, których nigdy nie powiedział.
Swoją drogą ciekawe, gdzie byli, gdy wychodził taki Shadow of Mordor i jego sequel.
Ten easter egg i tak jest moim zdaniem lepszy niż niektóre z Wiedźmina, przynajmniej jest ukryty.
Nie grałem w grę, ale tak patrząc po obrazku nie powinno być między nimi aż tak dużej różnicy. A tutaj tak patrząc po częściach ciała blisko siebie, to jej stopa jest wielkości jego złożonej dłoni.
Pomijając wszystko inne, czy ta figurka nie jest trochę dziwna rozmiarowo? Nie wiem, może to tylko złudzenie, ale te proporcje postaci wyglądają dziwnie.
Czy ktoś w ogóle zauważył od jakich osób tutaj się zaczęła wylewać nienawiść i krytyka drugiej strony?
Bo komentarz Lolek1990 to jest zupełnie niewinny.
Yhy, tak, dlatego lewi życzą śmierci JKRowling.
I jest to absolutnie okropna rzecz. Niezależnie od tego, czego by nie mówiła, nie powinno dojść do gróźb ani innych podobnie skrajnych rzeczy.
Tolerancja musi działać w obydwie strony, a nie tylko w jedną.
A z tym się kompletnie nie zgadzam. Absurdem jest żądanie tolerancji dla nietolerancji. Zresztą tolerancja osób LGBT nie szkodzi nikomu, z kolei tolerowanie zachowań atakujących takie osoby jak najbardziej zaszkodzić może.
Zdajecie sobie sprawę z tego, że Simsy to jedna z pierwszych gier w historii, które w ogóle miały homoseksualne związki i to od pierwszej części? Nie ma nic w tym dziwnego, że dalej się ich trzymają i słusznie.
Skoro ma przypominać pierwsze Rambo, to znaczy, jak rozumiem, że można całą misję przejść bez ofiar?
I szczerze mówiąc dobrze. Guardians to były całkiem niezłe filmy, ale praktycznie każda postać pojedynczo była zwyczajnie słaba. Świetnie to widać porównując je z grą. Może ktoś nowy po Gunnie skupi się bardziej na rozwoju postaci niż żartach.
To już wina tego artykułu. Jeżeli sprawdzić dokładnie to oryginalnie wszystkie rzeczy miały dotrzeć piątego stycznia, facet powiedział jej siódmego, że dopiero po nie jedzie, więc jeszcze z dwa dni, podczas gdy w rzeczywistości był praktycznie u nich, ale chciał sobie posiedzieć u dziewczyny. Dodatkowo okazało się, że przewoził rzeczy nie w taki sposób jak powinien, zostawił je na noc w jakiejś podejrzanej okolicy w New Jersey, a to akurat były wartościowe rzeczy i to nawet nie było wszystko, bo resztę dostarczono dopiero dwudziestego, w tym część z tego uszkodzoną.
Zresztą nawet gdyby płaciła tylko za dostawę w ciągu określonej liczby dni, to chyba nie ma nic dziwnego, że wymaga się jednak pewnego profesjonalizmu?
Pomijając wątpliwą jakość samej gry, nie widzę, co jest złego w tym, że twórcy użyli assetu z Unity Store, dokładnie po to ten sklep istnieje.
Biorąc pod uwagę, że Schreier to prawdopodobnie najbardziej zasłużony dziennikarz w branży z największą liczbą dojść i źródeł, to na pewno warto będzie tę książkę przeczytać, jeżeli ktoś jest tematem zainteresowany.
Wyniki Keny i GotG zdecydowanie cieszą. I nawet jest następne A Plague w najbardziej oczekiwanych.
Tak samo zakończenie Hawkeye'a nie podważa potencjalnej kanoniczności AoS. Bobbi nigdy nie była nazwana agentką 19 w serialu, ba, nie była nawet nazwana Mockingbird. Zresztą sam pseudonim może być po prostu czymś przejściowym, zwłaszcza że Laura musiała odejść z SHIELD stosunkowo dawno.
Bastion jest świetną grą, ale gdzie tam miłe i pozytywne przesłanie? To gra o praktycznie końcu świata, która
spoiler start
dosłownie nie ma szczęśliwego zakończenia
spoiler stop
.
Z tego wszystkiego czekam chyba najbardziej na Marvel’s Midnight Suns, chociaż nie jestem pewien, czy to rzeczywiście czarny koń. Steelrising brzmi i wygląda świetnie, ale to Spiders, których żadna gra nie przypadła mi jeszcze do gustu, więc na za dużo nie liczę. The Invincible wydaje się ciekawe, ale jak z jednej strony podoba mi się zamysł fabularny, tak z drugiej nie jestem pewien, czy było do tego potrzebne opieranie się akurat na powieści.
Szczerze mówiąc nie wydaje mi się, żeby istniała w tym momencie jakakolwiek sensowna alternatywa dla reddita. I zdecydowanie nie można mu zarzucić braku popularności, jest gdzieś w pierwszej dwudziestce najpopularniejszych stron internetowych i w pierwszej dziesiątce, jeżeli chodzi o media społecznościowe. Ba, dla większości fandomów to główne miejsce dyskusji. Wiekowo podobno średnia to dwadzieścia pięć lat, więc zdecydowanie nie boomerzy, bo ci są ponad dwa razy starsi.
Pierwsze słyszę o milionowych wydatkach na kampanię walczącą z tide pod challenge, zresztą samych ofiar tej akcji było może kilkanaście, więc to raczej słaby dowód na cokolwiek. Pudełka na pizzę z kolei wyglądają na oczywisty żart.
Zawsze wybierałem Yennefer w Wiedźminie, pomijając już nawet wpływ książek, Triss po prostu nie jest w grach szczególnie fajną postacią.
Szybko poszło? Ponad rok wsparcia i to sporego i dobrego dla pobocznej, eksperymentalnej części serii, w dodatku rozdanej na premierę za darmo?
Naprawdę nie rozumiem skąd to parcie na ekranizacje historii, które są już przedstawione w grach, nie dość, że ani razu to jeszcze dobrze nie wyszło, to w dodatku po co nam drugi raz to samo?
Może trochę nietypowo, bo nie jest to najdłuższy początek, ale sam moment przejścia z menu głównego Dragon Age Inquisition do gry jest naprawdę dobry. Świetny jest też początek Life is Strange i Shadow of the Tomb Raider. Interesującym zabiegiem był wstęp do Dragon Age 2, wprowadzający motyw narratora. Swoją drogą, o ile intro Mass Effecta 2 jest jednym z najlepszych, to zawsze trochę psuł mi je fakt, jak bardzo miesza ono w świecie gry.
W tej części będzie tylko czwórka bohaterów przez całą rozgrywkę, przy czym wciąż będą mogli oni zginąć.
Gra ma być właśnie bardziej taktyczna, z tego co wiem, bo losowość gameplayu ma zostać mocno ograniczona. Np. nie będzie już procentowej precyzji.
Akurat Abrams nie jest fanem Star Treka, wprost mówił, że nigdy nie załapał za bardzo tej serii. Ale fakt, to że fanowski krótki film wygląda dobrze nie oznacza, że dałoby się z niego wyciągnąć coś pełnometrażowego. Poza tym czy warto mieć film, który jest dosłowną ekranizacją i tak bardzo filmowej gry?
To było chyba trochę wyjaśnione tym, że Catalyst po części liczył na to, że Tygiel zostanie użyty, bo miał to być dowód na to, że cykle przestały być potrzebne i że znaleziono lepsze rozwiązanie, co w zasadzie było jego celem. Nie jest to najlepsze wyjaśnienie, ale zawsze coś.
Jest jednak delikatna różnica pomiędzy poruszaniem się wewnątrz samolotu a na zewnątrz. Samo utrzymanie się w takiej sytuacji wymagałoby sporo siły. Ale mimo wszystko to film przygodowy, a sama scena i tak jest mniej absurdalna niż Indiana Jones podróżujący na wierzchu łodzi podwodnej.
Nie wyciekł kod anticheata tylko jego driver, czyli coś, co tak czy inaczej dostałoby się w ręce ludzi, bo przecież musiałoby być zainstalowane na komputerze, by anticheat działał. Jedyne co to zmienia, to fakt, że mają do niego dostęp wcześniej. Istnieje zresztą możliwość, że twórcy sami wypuścili taką wersję np. dla zmyłki.
Batwoman to akurat naprawdę spoko serial, chociaż fakt faktem pierwszy sezon był o wiele lepszy.
O ile rozumiem krytykę animacji w Andromedzie, to przecież Inkwizycja jak najbardziej ma wielowątkową i wciągającą fabułę?
Tak, chodzi o coś w tym stylu. Ogólnie wygląda to tak, że powiedzmy królem może zostać jedna z trzech postaci i mamy też komiks, w którym ten król bierze udział. W takiej sytuacji w świecie gracza, u którego królem został ktoś inny same wydarzenia komiksu zachodzą, ale w innej formie. Ponieważ te pozostałe media są raczej luźno wplecione w historię gier (chociaż są pewne wyjątki), to tak naprawdę każdy może sobie wybrać co dokładnie się wydarzyło, tak żeby pasowało do jego wersji świata. Poza tym przynajmniej w przypadku Dragon Age jest jeszcze ta kwestia, że część historii można traktować po prostu jak legendy. Np. Dawn of the Seeker, czyli też zresztą anime, jest oczywiście kompletnie przerysowane pod względem walki, umiejętności postaci itd., więc wiadomo, że tak to nie wyglądało, ale do samej historii jest kilka nawiązań w Inkwizycji, w tym nawet wprost stwierdzenie, ze historie, które krążą mocno naciągają rzeczywistość.
Jeżeli chodzi o trudność uporządkowania, to powiedziałbym, że nie jest tak źle. W przypadku ME tak naprawdę nie ma żadnej potrzeby zajmować się czymkolwiek poza grami, może w przypadku Andromedy, ale tych książek akurat nie czytałem. Z Dragon Age jest już inaczej, tam zwłaszcza w przypadku Inkwizycji lepiej jest przynajmniej jedną z książek przeczytać, bo chociaż nie ma ona bezpośredniego wpływu na zrozumienie fabuły, to daje sporo informacji w ważnych kwestiach. Podejrzewam, że podobnie będzie z komiksami i książkami które wyszły i wyjdą pomiędzy Inkwizycją a czwórką, ale na razie trudno coś konkretnego powiedzieć.
A, jeszcze w kwestii wczytania save'ów Bioware stosuje (chociaż nie zawsze) regułę, która ma jak najbardziej uprzyjemnić wejście w serię bez znajomości poprzedników, co oznacza głównie jak najwięcej ofiar wśród NPCów i jak najmniejsze zmiany w uniwersum, co z jednej strony ma ten plus, że nowy gracz nie ma wrażenie, że musi mieć w stosunku do kogoś dla niego nieznajomego jakichś konkretnych uczuć, z drugiej zazwyczaj oznacza, że albo nie ma dodatkowych questów, albo rozwiązania istniejących są gorsze, albo jeszcze inne raczej negatywne kwestie.
Ostatnio widziałem komentarz na reddicie sprzed pięciu lat, gdzie ktoś obliczył to wszystko o wiele dokładniej, ale miał też inne założenie i raczej liczył po prostu wszystkie ofiary. W ME1 wyszło mu 1296 ofiar, w ME2 1801 (306743 z batarianami) i 2210 w ME3, przy założeniu, że grało się paragonem i bez liczenia sytuacji, gdzie nie było podanych dokładniejszych liczb, jak zniszczenie statku zbieraczy.
Nie było żadnego serialu anime w tym uniwersum, za to był film, ale szczerze wątpię, żeby ktokolwiek uważał go w całości za kanon, biorąc pod uwagę co się w nim działo. Zresztą Bioware mówiło wielokrotnie, że to, że poboczne dzieła jak książki, czy filmy odnoszą się do jakichś wyborów czy innych kwestii z gier (zarówno Mass Effect, jak i Dragon Age) nie oznacza, że są one kanoniczne, tylko zazwyczaj po prostu są domyślnymi, co zazwyczaj oznacza te, które się ma bez importu save'ów.