W drugim tomie cyklu jest jeszcze gorzej, zwroty akcji widoczne na kilometr itd. Ale. Chlop sie poprawia w kolejnych ksiazkach. Tj. nadal wiadomo co sie wydarzy, ale facet potrafi jednym zdaniem opisac postac tak, ze wiesz wszystko momentalnie. Polecam Bohaterow, jesli mialbys ochote dac druga szanse.
Hmm to moze odezwijcie sie do developera zamiast płakac? Czytajac taki artykuł fajnie byloby zobaczyc w ostatnim akapicie, ze skontaktowaliscie sie z wydawca/autorem, by skorygowal niesprawiedliwa cene.
No ale nie.
Nie nowa i nie histeria, ot ktos odwala fuszerke to sie pokazuje palcem i mowi: 'o, fuszerka'.
Eh, jbc to pytanie (nie zaden apel) nie zadal inwestor tylko reporter i to z investment media. Wiec wielkie naciski randomowego ziomka. Gluchy telefon, mozna sie rozejsc.
Btw to ze w turowki graja miliony to nie tylko ostatnie e33 pokazuje, a sami fani naciskaja na square od lat, zeby wrocic do klasyki.
W samej japonii chec zakupu wyrazilo 2.2 miliona ludzi w preorderze, zamowic mogl z moze z milion wybranych z losowanka.
Wiadomo bylo, ze bedzie sukces tylko kwestia jak duzy. Z popularnoscia switcha tego nie da sie zatrzymac. A nawet jak sie zatrzyma N dorzuci lepszy ekran, powiekszy baterie i reszta tez kupi.
Ciekawe jak dobrze sprzedal sie cyberpolak 2137, to chyba jedyna gra (full na kartridzu) ktora pokazuje zakres mozliwosci tej konsoli na premiere.
W gry z gamepassa mozna grac bez geforce now - przez xcloud. Straszne fikolki.
Roznica miedzy takim Nintendo a wlasnie GTA (czy czymkolwiek innym) jest taka ze cena GTA w koncu spadnie, a nintendo do konca swiata bedzie kisic pelna cene.
W zalezosci od cisnienia mozna poczekac az zejdzie o 30, 50 procent, czy do tam 100zl, albo do rozdawnictwa w epicu 2045.
Gram wlasnie, gra sie bardzo przyjemnie. Zadnego z tych fixow nie potrzeba w zasadzie.
Plus cyfra w japonii, jak i wszedzie indziej, jest coraz mocniejsza. Tj. nie jest to nieistotna liczba kopii, jak np xbox xd Strzelam ze to co najmniej drugie tyle egzemplarzy
Wszystko spoko, ale warto dodac ze te 17k to sa fizyczne wersje, bez egzemplarzy cyfrowych. Tym bardziej istotne ze ubi sie chwali ze wlasnie na psstore poszlo im najlepiej.
Sa jakies konkretne przyklady, gdy jakas gra zaczyna sie sprzedawac a ktos szybko robi klona i przejmuje caly rozped? Z tego co obserwuje to efekt kuli snieznej wchodzi szybko i nikt nie bedzie w stanie w tym czasie skopiowac od podstaw calej gry, nawet takiej prostej jak vampire survivors.
Ja juz mam syndrom sztokholmski. Jak w Yakuzie nie moge pobiegac po Kamuroucho to wtedy jest minus, oddajcie natychmiast.
No, no! Dla poparcia jego słow warto zauważyć ze wiekszosc gier wchodzacych do game passa jest w 'edycji kompletnej' ze wszystkimi dodatkami.
A nie czekaj... Dobra niewazne xd
Matko polko. Granie w gry to rozrywka. Sensem jest samo klikanie, nie efekt. W sumie nawet nic nie musi sie udac, zeby sie zrelaksowac. Nikt tego nie sprawdza!
I nie trzeba sie garbic bo mozna grac nawet lezac.
Polowa podanych opinii to 'juz podstawka mi sie srednio grala, dlatego kupilem dodatek i nadal mi sie srednio gra' xd
A dzieki dzieki. Ty tez, tego typu ostre odpowiedzi pokazuja, ze salatki takim kozikiem bym sobie raczej nigdy nie zrobil. Pozdrawiam serdecznie!
To troche jak pojsc na zarcie ze znajomymi, wszyscy dostali juz swoje zamowienia a ty z jakiegos powodu siedzisz i czekasz bo cos jest nie tak. Niby ok, ale jednak troszke slabo.
Tez tlumaczenie, ze Barone robi update z jakiejs dobroci serca i plakac nie mozna jest badziewny, bo przeciez kazdy update = sprzedaz.
Idealnym rozwiazaniem byloby opoznienie wersji pc i wydanie wszystkiego naraz.
Taki troche brzydki ten artwork, ta prawa reka wyglada jakby byla pozyczona od kolegi i przyszyta do korpusu.
Tom raider zombie confirmed.
Zrobia sequele znanych tytulow zacznie sie placz ze nie robia nowych IP. Nowe IP zrobia, o nie, ale slabe, a zrobiliby remake gry w ktora gralem ale chce zaplacic jeszcze raz.
I tak cale zycie, wieczne lzy i niedola.
Brakuje gier, chciałoby sie zaglosować na chained echoes, ktorego nie bylo w tamtym roku, nie ma i w tym. Podobnie na star ocean r. Niby moj glos bylby jednym w sumie pewnie z 3 ale oddalbym go z checia. A tak trzeba zaglosowac na nieco gorsze sea of stars. No nic i tak wiadomo co wygra.
Ale czemu, nie jestem zainteresowany VR jakos super, ale niech rośnie i sie rozwija. Nie ma co być krotkowzrocznym, z takim podejsciem dalej gralibysmy stukajac patykiem o kamien.
Mi niezależne kojarzy sie właśnie lepiej, niezależne znaczy ciekawe, inne, lepsze.
Avengers to film duży jeśli chodzi o produkcje, ale niezwykle biedny w innych, ważniejszych kwestiach. IMO ofc.
Zawsze, nawet w tych pierwszych czesciach, watek wspolczesny to byl tylko smutny obowiazek. Tak, bylo to jakos tam unikalne, ale tylko wybijalo z rytmu i mogliby to juz ostatecznie wywalic. Chociaz pewno tego nie zrobia.
Mam podobne odczucia co kolega wyżej, chociaz wciaz daje szanse. Fabularnie to nie ta liga, chained echoes byla prowadzona swietnie, jak dobra książka. SoS jest znacznie bardziej oszczedny. Celuje jednak w zupełnie inny ton, klasycznie, na wzor starych jrpgow. Ale writing, postaci, banalne prowadzenie narracji - wszystko kuleje. Nie mowiac juz o walce, ktora juz w chrono triggerze byla ciekawsza.
Liczyłem że z tej dwojki to Sea of Stars bedzie gora, ale poprzeczka jest za wysoko. IMO warto dac szanse, szczegolnie jak i tak sie ma któryś z abonamentow, bo to przyjemna, sliczna gra. Tylko oczekiwania trzeba obnizyc o kilka stopni.
Wyglada i brzmi absolutnie fantastycznie, ciekawe czy bedzie lepsze od chained echoes, poprzeczka jest wysoko.
Nie ma co porownywac tego co bylo x lat temu do teraz. Ciezko o cos zupelnie nowego, jak z kazda inna dziedzina sztuki nowi tworcy zwykle staja na ramionach gigantow. A konsument tez lubi to co zna, szczegolnie ten mainstreamowy. Robiac tytul 3A, co teraz trwa klika lat nie ma co oczekiwac ze bedzie to cos nowatorskiego. Oskarżać tworcow o lenistwo jest smieszne, szczegolnie gdy samemu nie chce sie schylic po cos innego niz blockbusterowy hit ze znanej stajni.
Battle brothers graficznie bylo jakies. Menace z tego co widze po screenach jest bez wyrazu. Moze w ruchu bedzie lepiej.
Co za bzdura, malo to hitow w stylu japonskim? Przyganial kociolek garnkowi xd
Podoba mi sie, ze wymyslili sobie jakis system tworzenia twarzy, bioracy wzory z roznych ryjcow swiata, tylko po to, zeby kazdy jeden wygladal tak bardzo nieciekawie jak to tylko mozliwe.
Gra jest spoko, na telefonie działa świetnie, po kilku godzinach wydaje sie, że zawartości jest dość dużo, graficznie topka chociaz to nie ten sam poziom wow co genshin gdzie mozna sobie pójść tam gdzie sie chce, bo tutaj swiat to korytarze (co samo w sobie nie jest złe ofc) ale wszystko na plus.
Mechanizmy gacha jak w genshinie, powinno wiec być bardzo przyzwoite f2p dla kazdego kto nie jest kolekcjonerem.
Prolog jbc jest beznadziejny, idealny przyklad na jakies szkolenie z tego jak zaczynac zadnej historii, nie tylko growej.
Kwestia jak to zostanie dalej rozwijane, zaplecze maja olbrzymie wiec potencjal jest :)
Wspaniała gra. Prześliczna graficznie, bardzo dobry writing, fajny system walki.
Weź fanow wszystkich pozostałych gier na liście, pomnóż przez dwa, a i tak nie będziesz zapewne blisko liczbie osob, ktore znaja i lubia harrego pottera. Mlodsi ogladali filmy, starsi czytali książki. A do tej pory najlepsza gra w tym swiecie to dla wielu kwadratowy hagrid z psx. Fenomen gry, to fenomen filmow, ktory z kolei jest fenomenem ksiazek. Do tego zaloza ci w
niej czapke i wywala do huflepuffu, czego tu nie lubic?
Śliczna graficznie i ciekawy system turowy. Poczatek fabularny tez zacheca. Dobrze sie zapowiadala i fajnie ze dobrze wyszlo.
Skoro gra ma byc dłuższa, musza zróżnicować gameplay. Jedynka przez wiekszosc czasu byla symulatorem przesuwania pudelek i pociagania za dzwignie. Gdyby nie fakt ze gra opuszczala gamepassa nigdy bym jej nie ukonczyl, do dzis leżałaby ruszona do polowy. Postacie musza tez miec wiecej niz 2 cechy charakteru. Ladna grafika i fajny klimat nie wypełnią prawie 20h, skoro nie byly w stanie 10.
No i fajnie, ja preferuje to rpgowe podejscie do asasyna z miliardem znacznikow itd. Fajnie ze wracajac z Mirage do starego stylu nie zapominaja o nowym.
Zero time dilemma chyba jeszcze nie ma na game passie, poprzednie juz tak.
Swoja droga wlasnie poprzednie gry z serii, z dwupaku the nonary games swietnie dzialaja na telefonie, przez chmure. Sterowanie nie jest nakladka imitujaca pada tylko wszystko dziala jakby gra byla stworzona z mysla o telefonach.
Rune factory trafia w moja nisze. Podobno troche budzet nie daje rady dogonic wizji, ale juz lepiej tak niz odwrotnie.
Ojej ale bzdury.
1. Zasady są jasne i nie, 100 losowań nie daje pewności zdobycia postaci. Zasada twojego kolegi opiera się na hazardzie. Wystarczy, że uzbiera dodatkowe 80, poczeka na powrót tej postaci i ma gwarancję, że ją dostanie. Warunki są jasne, frajerem zrobiliśmy się sami nie akceptując ich, a wymyślając jakieś własne.
2. Losowanie statystyk przedmiotów jest takie se. Mnie osobiście bardziej irytuje dropienie dwóch rodzajów setów w jednym miejscu, ale cóż. Sprawa jest taka, że Genshin to gra niezwykle łatwa. Jeżeli nie chcesz min/max statysyk to nic więcej do gry nie jest potrzebne, niż jako takie przedmioty, które wypadną ci podczas normalnej gry. Nie wiem o co ci chodzi z tym 70 lvlem, ale ja tego nie zauważyłem. Nabicie levelu 90 to kwestia tylko i wyłacznie czasu i grania w gre.
Podsumowując, gra zarabia na impulsie. Jw wystarczy mieć samoopanowanie. Jeżeli hazard cię wciąga, o zgrozo, nie graj w tego typu gry. Nie wydałem nic, postacie z 4 gwiazdkami czyszczą cały kontent bez problemu.
Za darmo to dobra cena, taka w miarę uczciwa.
Genshin cierpi na wiele bolaczek, ale najwieksza jest brak nowego contentu. Grajac sporadycznie da sie byc na biezaco, szczegolnie jak gra sie od dluzszego czasu.
Na cale szczescie do gry nikt nie zmusza i mozna logowac sie tylko raz na jakis czas zeby zobaczyc nowy event. Moim zdaniem mogliby jednak przyspieszyc, ten news jest wiec dosc martwiacy.
Jego filmy o scenariuszach były spoko, ale wydaje mi się, że co innego dobrze przeprowadzić analizę, co innego taki scenariusz tworzyć... aaale nie wiadomo czym się właściwie będzie zajmował. Bioware przecież niżej już nie upadnie, prawda?
Prawda? :S
Ja dodam info, że gram przez xcloud i input lag nie przeszkadza w rozgrywce. To samo mam przy geforce now.
2023 - Trails into Reverie, karta na steamie już jest.
Ogólnie trend to tak 2-3 lata po Japonii, przynajmniej te nowsze części.
No nie da sie znac wszystkiego, wiadomo. Ale akurat trialsy przy jrpgach to nie tylko przyjemnosc, ale tez obowiazek xd
O tak, w koncu cos o jrpgach, yay!
O nie, oni nie wiedza o czym piszą...
Trails from zero to pierwsza wizyta w crossbell, niby kontynuacja trials 3rd, ale jest to tez zupelnie nowy arc, nowi bohaterowie. Jezeli ktos lubi dlugie historie, ciagnace sie przez wiele gier to zapraszam do pierwszej czesci trials in the sky (najslabsza z serii, ale dwojka za to jest najlepsza - w zasadzie to jest jedna gra). Ale jak ktos chce to moze zaczac od zero, troche stracicie na powracajacych postaciach i moze byc lekkie zagubienie ocb, ale da rade. Obie czesci crossbell arcu sa solidne, chociaz skierowane jak cale trialsy do dosc specyficznego odbiorcy, takiego ktory lubi odkrywac swiat i gadac z npcami.
Warto dodac ze tlumaczenie tej czesci to efekt pracy moderow, ktory niedlugo po wydaniu tlumaczenia do azure, czyli drugiej czesci po zero zostal podjety przez oficjalnego wydawce. Jakosc tlumaczenia jest bardzo dobra, wiec bardzo super.
Ogolnie plusy za probe uderzenia do niszy chinskich bajek, teraz tylko znalezc kogos kto sie tym interesuje, a nie klepie i bedzie gitara.
Są nawet takie tylko z wersją na Androida.
Zresztą lepsze czy gorsze, więcej możliwości = lepiej.
Eh pamiętam, że kupowałem ps4 by przejść między innymi yakuzę, a gdy kupiłem okazało się, że wyjdzie też na PC, więc 2 cześci przeszedłem na kompie a reszte na chmurce xboxa.
Polecam serdecznie całą serię, zagrać chociaż w yakuzę 0 na spróbę powinien każdy, kto lubi bitke w grach. Może podejdzie może nie, ale opinię wyrobić sobie warto za te pare groszy. A jak kto woli turówki, to w 7 części można odwiedzić japoński pośredniak xd
No i fajnie, chociaż coś się w tym temacie rusza od lat.
Z książek można zacząć od Elantris, bo jest zdecydowanie literacko najsłabsza (chociaż mi w miarę podeszła), ale równie dobrze jest wystartować od Rozjemcy, który nie jest częścią serii i moim zdaniem jest bardzo solidną powieścią.
Jeżeli chodzi o Z mgły zrodzonego, to pierwszy tom uważam za wyjątkowo słaby, niemal porzuciłem po nim całą serię, ale kolejne dwa nadrabiają i trylogia kończy się bardzo fajnie. Moja niechęć do pierwszego tomu jest też chyba odosobniona, bo wedle ogólnej opinii jest przyjmowana całkiem dobrze.
Za to pierwszy tom kolejnej tetralogii (prawdopodobnie tetra) z tego świata, Stop Prawa, to znacznie lepszy twór i bardzo dobry wstęp. Póki co tyle przeczytane, autor pisze dość dobrze, głowy póki co mi nie urwał, ale bawię się całkiem całkiem.
BTW: rozjemca po angielsku, czyli warbreaker jest dostępny za darmo na stronie autora :)
Wszystko fajnie, tylko ze sam Adamczyk stwierdza, ze Amerykanie maja w pompie to ze on gra glowne role w Polsce juz nie wspominajac o ogolnym dorobku polskiego kina. Dla nich liczy sie to czy gral w filmie amerykanskim. Jego rola w tym serialu to efekt pracy jego i jego agenta, rozpoczeta od bycia statysta, az do wiekszych rol juz za oceanem.
Zabawne jest to, że nieco po premierze porównywano netflixowego Wiedźmina z tym naszym polskim Wiedźminem i nie zawsze znak quen dawał rade zatrzymać cały dmg, że tak delikatnie powiem. A teraz to nagle jeden z najlepszych seriali na platformie?
Gra jest niezła, w kwestii gameplayu zmieniło się niewiele od poprzedniczek (całe szczeście nie ma już leżacych wszędzie śmieci do podniesienia), chociaż zobaczę jak będzie później, Berseria też mnie początkowo bawiła, a ostatecznie okazała się mocno przeciętna.
Graficznie wygląda to znacznie lepiej, a i działa na bardzo słabym sprzęcie. Trochę żal animowanych 'rozmówek', ale modele 3d są na tyle spoko, że idzie to przeżyć.
O właśnie tak, jeszcze znaczki z Lewandowskim i idę zamawiac
Są firmą, robią to co się bardziej opłaca. Zreszta ostatnio spróbowali czegoś innego z Returnalem i wyszło tak, że nawet nie pamiętasz, że próbują wyjść ze strefu komfortu.
Dziwne, grałem wczoraj na przeglądarce, bez przycinek, bez rozmazań.
Pathfinder, zdecydowanie niedoceniany, najlepszy i najbliższy baldurowi twór na liście.
Fajna historia, świetne postaci. Turowa czy aktywna pauza? Mamy tu obie opcje, to jest aż tak proste. Znacznie bardziej czekam na kolejną część (która już niedługo!), niż na larianowego baldura.
Wszelkie komentarze o gachy hamujacej progres sa wyssane z palca, nic takiego nie ma miejsca. Gra jest łatwa, podstawowe postaci pozwalaja osiagnac wszystko, tak samo bronie ktore mozna sobie wyfarmic sa w porzadku. Powiedzialbym raczej ze gra jest zbyt latwa (szczegolnie posiadajac niektore postaci, taki zhongli sprawia ze gra jest wrecz zbyt banalna) i bardzo latwo osiagnac moment, gdy nie ma juz czego robic, a maxymalnie rozwiniete postaci czyszcza wszystko. Bez placenia.
Gra ma sporo wad, ale mozna grac bez spiny, swoim tempem i dobrze sie bawic.
Druga cześć Strażników też była nudna, a obie były tak samo schematyczne. Może niech najpierw pokaże coś wyjątkowego, bo na moje stwierdził, że tworzy nudne i schematyczne filmy.
Najwięcej zależy od nastawienia. Jak usiądziesz do horroru z podejściem, że Ciebie nie przestraszy nic poza Galileo to wiadomo, że nic z tego.
Jak wyżej, i tak i nie.
To, że jest dostęp do platformy z ogromem treści, nie znaczy, że nie ma osób, które je filtrują, jest takich tak dużo, że każdy może znaleźć sobie takiego, co bedzię pasował akurat do jego wrażliwości itd.
W sumie taki netflix mógłby prosić ludzi obeznanych z tematem, by proponował swoje listy dzieł wartych obejrzenia i zamieszczać je na platformie, tak jak teraz top 10. Ot i problem braku kuratora dla osób którym nie chce się go szukać rozwiązany.
Co do oglądania w ciemnym pokoju - każdy lubi co chce, emocje osoby ogladającej w domu nie są gorsze od tej co ogląda w kinie.
Ja gralem na laptopie polaczonym z 50 calowym tv i jak na moje teraz wyglada to jak na kompie (gdzie gralem w obie poprzednie czesci yakuzy). Ale masz racje, wszystko kwestia osobistych preferencji, mi stykalo i wtedy gdy bylo rozmazane xd Chmura to nie jest cos dla graficznego purysty zdecydowanie.
Wczoraj ukonczylem pierwsza gre przez xcloud - yakuze 2. Input lag byl, chociaz niewielki, w tej grze mi nie przeszkadzal. Jakosc obrazu jak dla mnie elegancka, polepszyla sie od momentu gdy zaczalem grac (poczatkowo bylo widac ze czasem jest rozmazana, od niedawna juz jest spoko).
Gralem jeszcze w state of decay i tam input laga nie odczuwalem. Podobno nie wszystkie gry sa obslugiwane przez nowy sprzet i byc moze tu lezy przyczyna tej roznicy.
Myslalem nad zakupem xboxa ale patrzac jak to u mnie dziala to chyba pozostane przy chmurce.
Eh, liczylem na sredniaka, ale jednak tez na cos w stylu powrotu krola a nie na wyzuty z fabuly coop. Niby oczekiwania nikłe a i tak zawod.
Atak paniki jest filmem bardzo słabym. Wiekszosc konfliktow rodzi się niczym w komedii romantycznej z trywialnych nieporozumien. Bardziej irytuje niz trzyma w napieciu.
Trails in the sky jest zdecydowanie najnudniejsza, ma swoje momenty, ale gina w przygodzie niczym z pokemonow i odhaczaniu miast. Historia zaczyna sie wlasciwie na sam koniec. Za to druga czesc jest juz swietna, trzyma od poczatku i nie puszcza. Potem jest juz z gorki, bo albo pokochales te serie albo juz dawno masz wywaloned.
Film ma dwie wady: jest nudny i głupi.
Głupotę czasem można wybaczyć, tutaj dałoby radę gdyby akcje spełniały pewną zasadę - były cool. Jak coś jest głupie i jest cool to nie jest głupie. Niestety akcje są dość nudne, postaci nieciekawe i nie ma między nimi nic ciekawego.
Dałoby też radę go skrócić nie o kilka minut, a o godzinę. A parę bohaterów powinno się wyrzucić w całości, bo wnoszą niewiele.
Jeżeli przed filmem spiszemy sobie motywy z filmów o zombiakach, a potem zaczniemy oglądać, okaże się, że pewnie zagadnęliśmy większość. Jest to rzecz bez polotu, bez humoru, bez oryginalności. Od taki film do obejrzenia w tle, jak się robi co innego. 4/10, może 5 jak ktoś lubi zombie.
Tylko, że to nie sprzedaż w Polsce zadecydowała o porażce drugich pillarsów. Gra ma nadal(!) sporo bugów, ale ambicjami zjada PoE na śniadanie. I sprzedała się w ponad milionie egzemplarzy.
A wyszła po Deathfire.
Zatem to nie tradycyjna koncepcja jest tu winna.
Ogólnie cieszy mnie. że solasta, black geyser i kolejny pathfinder wychodzą, bo szkoda żeby izometryki znowu zostały zapomniane. No ale zobaczymy jak sie przyjmą, Obsidian w końcu już uciekł od tego i robią swoją wersje elder scrollsów.
Ostatnią próbą zrobienia gry takiej jak baldur to nie PoE 2 tylko pathfinder. I to sie udało, jeżeli miarą sukcesu określić fakt, że kontynuacja już wkrótce. Która zapowiada sie też na bardziej 'baldurowatą' niż baldur 3.
Z chęcią zagram w larianową 3jkę, no ale przekłamujmy rzeczywistości, że inaczej sie nie dało, bo powyzszy przykład pokazuje, że zawsze sie da. Ba, i to da sie tak, że można grać i w turach i z aktywną pauzą.
Z tym rosyjskim to dobrze się składa, bo jest obsługiwany. Nie trzeba angielskiego znać.
Ale fajny schemat, pasuje praktycznie do wszystkiego.
Geralt jest wiedzminem,
Pewnego dnia podczas zlecenia okazuje sie ze jego nagroda jest dziecko,
Od tego momentu rusza by uratowac swiat przed białym zimnem czy co tam było.
Frodo jest hobbitem,
Pew... nie to za proste
Szarik jest psem
Pewnego dnia podczas spaceru okazuje się że może jezdzic w czołgu
Od tego momentu rusza do Berlina by uratować świat przed Niemcami xD
Klisze są niemal zawsze, kwestia by je odpowiednio ubrać.
Ale wydawca jest przecież duży (square), hype jest spory (automata to duży sukces był) a dla mnie jak co jest japonskie to na start dostaje +1. No i co z tego i tak w tego niera nie zagram raczej po średniej Automacie.
Nie przejmuj sie, ja odkrylem wszystkie glowne zakonczenia + jestem fanem japonskosci, a i tak uwazam automate za gre przecietna, z niepotrzebnym grindem fabularnym, wadliwa konstrukcyjnie, czesto marnujaca czas gracza w zamian za niewiele.
A ja mam wrażenia całkiem inne. Xcloud działa bez laga, obraz jest świetny. Gram w Yakuzę, więc gra dość dynamiczna, a Kiryu bije tak jak powinien.
Geforce now jest świetny, ale z xcloduem nie mam żadnych problemów.
Tylko że teraz kwestia jest jawnie subiektywna. Lepsze to niż treść niezgodna z tematem jak w poprzednim tekście.
Swoją drogą szkoda, że większość tytułów to dokładnie to samo co zawsze.
Enter the gungeon jest cudny, rogue lite z perma death. Jak nie odrzuca cie ten gatunek/pikselowa grafika, to żal nie spróbować, tym bardziej że zajmuje niewiele, a partia trwa chwile więc dużo ryzyka tu nie ma.
Grindujesz jak jesteś min-maxerem. Dla samego pykania w misje itp. nie potrzeba grindu praktycznie wcale (kilka razy musisz zabić bossa/przejsc domain zeby ulepszyc swojego main dpsa i tyle). Osobiście nawet nie używam resinu, bo nie ma potrzeby. Gra ma sporo wad, ale grind dla mnie nie jest jedną z nich.
Powodów jest sporo:
- hype generowany znaną marką/kolejną grą znanego studia
- pierwszeństwo z zapoznaniem się z nową treścią
- wpływ na wygląd gry i uczestnictwo w community zebranym wokół gry/studia
- piaskownica, testowanko i zabawa klasami
- chęć wsparcia twórców
To żeby wymienić kilka. Porównanie imo niezbyt trafne, bo gra fabularnie się niezbyt zmienia (tak myślę) co nie znaczy, że czytanie zmieniających się fabularnie dwóch rozdziałów książki nie byłoby ciekawe.
Wszystko zależy od podejścia i preferencji.
Sam sobie panie przeczysz, tu grindować dobrze, tam źle. Sam bronisz elementu, którego obrony nie rozumiałeś.
A prawda jest taka, że coś zrobione dobrze, będzie, cóż, dobre.
Powiększ swoją sakiewkę! (Łatwo!) (Szybko!!) (Noscam!!!) **Kilkajtuszybko**
a w środku wątek z reditta. I porównanie mory i primogenów, jakby to pierwsze było w jakimkolwiek stopniu równe temu drugiemu.
Poprawcie proszę ten 'dzień dzisiejszy', a najlepiej dawajcie tekst komuś do przeczytania zanim wrzucicie, komukolwiek.
Testowałem jedynie Geforce now, lagów generalnie brak (światłowodu też) i gdyby nie sztuczne ograniczenia od wydawców, wpływające na ilość dostępnych gier nigdy już nie robiłbym upgrade'u do kompa.
Nier. Nie rozumiem zachwytów. Może grałem w tę grę oczekując zbyt wiele (nawet na pewno tak było), ale żadnego emocjonalnego kołowrotka nie odczułem. Gra nie jest zła, jest ok, ale nie widzę w niej geniuszu, o którym wszyscy krzyczą.
A i 'drobna powtarzalność' to konieczność praktycznie grindu na fabule - trzeba przejść drugi raz 1/3 gry mniej więcej, włącznie z odblokowywaniem szybkiej podróży itd. Plus nie, pierwsze przejście to nie jest bardzo dobra historia - jest przeciętna, pozostawia jedynie niedosyt i jest dość banalna.
Uh, tłumaczenie marnowania czasu przy grze powoduje fantomowy ból zębów. Nie komplikujmy rzeczywistości, tylko tak serio serio - nie róbmy tego, bo autor to robi. Gra to rozrywka. Rozrywka to nie jest marnowanie czasu. Rozrywka to relaks, a każdy go potrzebuje (i każdy dostarcza go sobie w inny sposób). Wyciąganie wartości, nauka angielskiego, jasna sprawa, ale po co utrudniać i stosować mechanizmy obronne. Grasz bo cię to bawi.
Słaby argument, akurat ds3 na promocji czesciej jest niz go nie ma, teraz jest nawet. 50 zł. A normalnie chodzi za 40. Ogolnie jezeli chodzi o starsze tytuly to kwestia ceny przestaje miec znaczenie.
+ nie wszystkie pudełkowe tańsze, vide judgment.
Ale wiadomo, żyćko albo czarne albo białe.
Deszcz lekko zacinał gdy zbliżyli się do umówionego miejsca spotkania z sierżantem Gutrimem. Ponurzy żołnierze byli ledwie widoczni w mroku. Micareth nie czuła się tu pewnie, nie ufała im za septima. Ale ufała Grimesowi. Dlatego odważyła się z resztą wejść w krąg światła.
Sierżant siedział przy marnym ognisku, ledwo opierającym się spadającym kroplom. Włosy kleiły mu się do twarzy, a płomień odbijał w ciemnych oczach. Dorzucił gałąź do ognia, powodując że cienie zatańczyły na pobliskich formacjach skalnych. Po chwili spojrzał na nich twarzą bez wyrazu.
- Parszywa pora na spotkanie - powiedział cicho.
- Parszywe czasy sierżancie - skwitowała wzruszając ramionami.
- Pokażcie co tam macie - dodał, zachęcając ich gestem.
Podali mu pismo, mag zajął się torba z dowodami. Bodil stanął między nimi zatroskany, nie wiedząc trochę co ze sobą począć. Sierżant długo wpatrywał się w list.
- Obiecał wam wolność? Wymazanie win? - zapytał, ale nie czekał na odpowiedź. - Ja mu obiecałem wierność, wiecie? A on wolał zabrać ze sobą do walki bandę przybłędów. Przestępców!
Zmiął list i wrzucił go w ogień. Micareth poczuła chłodną stal na mokrej szyi, strażnicy zabrali jej broń. Sha'anks skoczył w bok, ale trójka żołnierzy chwyciła go i wcisnęła w błoto. Bodil otrzymał prewencyjny mocny cios w żołądek. Chłopak miał pecha jak nikt.
- Jego słowa nie mają wartości, tak samo jak wartości nie mają wasze życia - krzyknął Gutrim. - Szumowiny pozostaną szumowinami.
- On ci ufał... - chciała krzyczeć Micareth, ale silne ręce zakneblowały jej usta.
Zaprowadzili ich z powrotem do Fortu Greymoor. Nawet ciemność nie mogła ukryć wisielczego nastroju. Kapitan Beinard wyszedł im na spotkanie, jego uśmiech błyszczał w tym krajobrazie jak perła w latrynie.
- Wspaniała robota sierżancie, szkoda że bez Grimesa, ale to tylko kwestia czasu. Do lochu z nimi, tam gdzie ich miejsce.
- Tak jest, kapitanie - odkrzyknął mu podwładny. Micareth zrobiło się niedobrze widząc to lizusostwo.
Zabrali ich w głąb fortu. Myśleli, że wcześniej mieli nieciekawie, ale okazało się, że cele znacznie niżej są przeznaczone dla specjalnych gości. Było wilgotno i ciemno, jedynie światło pochodni rozjaśniało absolutną czerń, gdzieniegdzie odbijając się w rozgorączkowanych oczach.
Sha'anks przewrócił się, ale Micareth zauważyła wcześniejszy znak. Uderzyła potylicą strażnika z tyłu, kopnęła tego przed sobą. Gdy odwróciła się by kopnąć trzymającego zakrwawiony nos żołdaka, ręce miała już wolne. Khajiit był niezwykle szybki.
- Idziemy Bodil! - krzyknęła podnosząc broń.
Rzucili się do ucieczki. W pierwszym pomieszczeniu obalili strażnika i wbiegli po schodach. Na drugim piętrze przywitało ich kilku kolejnych przeciwników.
- Stół przyjaciółko! - krzyknął Sha'anks.
Wywrócili spory mebel i przyblokowali napastników, umożliwiając sobie szybką ucieczkę. Mieli szczęście, że większość strażników w nocy spała, ale wypadając na plac wiedzieli, że to długo nie potrwa. Pobiegli ku bramie, jednak żołnierze już tam byli. Micareth kopnięciem powaliła jednego z tarczą, ale drugi umiejętnie podciął jej nogi włócznią, tak że legła w błocie. Chłop miał dokończyć dzieła, ale zwalił się obok niej. Zza niego wynurzył się nie kto inny jak Gutrim, wyciągając ku niej rękę.
- Za mną głupcy.
Krzyki dobiegały już zewsząd. Biegli ślizgając się po błocie, aż dopadli do drzwi, za którymi była zbrojownia całego garnizonu. Na ścianach wisiały tarcze, w stojakach spoczywały miecze i włócznie. Kilku ludzi zaryglowało drzwi.
- Parszywi głupcy - wycharczał sierżant, wycierając twarz szmatą. - Nie mogliście wysiedzieć w tej pieprzonej celi.
- Sha'anks pragnie zauważyć, że nie doszliśmy nawet do celi.
- Skąd mieliśmy wiedzieć, sam nas tam wpakowałeś, Gutrim! - warknęła zdezorientowana Micareth.
- Nie bez powodu - odrzekł jej sierżant - większość oddziału, z którym się z wami tam spotkałem to byli ludzie kapitana. Posłałem kilku zaufanych po pomoc, powinni zjawić się tutaj rano, do tego czasu mieliście bezpiecznie przesiedzieć w celi. Kapitan i tak nigdy nie wstaje przed obiadem.
- Gutrim ty zdrajco! - krzyknął z zewnątrz wspomniany kapitan. - Wiedziałem, że jesteś parszywym zdrajcą, tak jak i Grimes!
- Do okien ludzie, ale nie wychylać się! - wydał rozkazy ich, jak się okazało, obrońca. - Wszyscy ludzie w zbrojowni są moi, ale za tych na zewnątrz nie mogę ręczyć.
W drzwi coś uderzyło. Kilku żołnierzy zastawiło je szybko ławą. Usłyszeli jak na górze przesuwane są meble, wiec także piętro było obstawione. Bodil usiadł w kącie i złapał się za głowę, mamrocząc do siebie.
- A mogłeś mieć tak wiele Gutrim! - kontynuował Beinard. - Wydaj tych kryminalistów to może cię nie powieszę. Nie chcę spalić tego fortu, ale zrobię to jeżeli będę musiał.
- Kamienie nie palą się za dobrze, Sha'anks próbował.
- Idź do swojego pana, Beinard! Być może już zasłużyłeś, by być jego niewolnikiem!
- Jeszcze za tysiąc lat będę się śmiał z widoku twojego ciała na stryczku, zdrajco!
Po tych słowach wszystko ucichło, tylko pojedyncze krzyki i uderzające w dach krople wody zagłuszały ciszę. Micareth znalazła rapier, zwykły, przydziałowy, ale wyjątkowo dobrze leżał w jej dłoni. Khajiit znalazł sobie łuk i strzały.
- Dlaczego kolega Grimesa nie rozkaże uciec przez zewnętrzne okna? - zapytał oglądając groty i testując je opuszkiem palca.
- Dobrze wiesz, co buszuje w tej ciemności.
Nie musiał mówić nic więcej.
Siedzieli i czekali wpatrując się w coraz bardziej nieruchomą ciemność na zewnątrz. Zastanawiali się, dlaczego kapitan nie atakuje. Gutrim miał ze sobą 20 ludzi, co stanowiło może czwartą cześć całej załogi fortu, przynajmniej licząc samych ludzi pod bronią. Mieli też maga oddziałowego, który miał ze sobą ich torbę z dowodami.
- Gdy wyruszyliście, kapitan coraz mniej krył się ze swoimi zamiarami - opowiadał sierżant. - W nocy wyprowadzał więźniów, przyprowadzał jakiś ludzi i pakował ich do cel, pod byle jakimi pozorami. Wychodził i wracał nad ranem. Puściłem za nim zwiadowców, wnioski same się nasuwały. Wasze dowody wystarczą, żeby potwierdzić moje słowa, gdy tylko przybędą nasze posiłki.
Gdy później usłyszeli nieludzkie odgłosy i ryki, wiedzieli co ich czeka.
- Mam dla was nie lada niespodziankę! - krzyknął kapitan, a w drzwi coś uderzyło. - Nie zdajecie sobie sprawy z jaką mocą zadarliście!
Kolejne uderzenie w drzwi, a po chwili trzask! To na górze rozległ się niesamowity łoskot i wrzask bólu.
- Sierżancie, przedarli się!
- Na dół, ludzie!
Kilka osób zjechało po drabinie, ostatni żołnierz spadł połamany. Coś zwaliło się z góry, i legło na zwłokach. W drzwi dudniło. Ustawili się pół okręgiem obserwując powstające monstrum. Nie miało wyraźnych nóg ani rąk. Ale miało kończyny, z ostrymi pazurami. I miało głowę.
- Cieszcie się, bo nie często zachowują swoje dawne twarze! - krzyknął kapitan.
Rysy Very wyrażały ból. Jej twarz była naciągnięta na czaszkę, krwawe łzy spływały z drgających gałek ocznych. Ruszała ustami, bezgłośnie.
- Pomóżcie mi.
Sha'anks strzelił, grot który tak sprawdzał gładko wbił się w obłe ciało stwora, który kiedyś był Verą. Jednak to, co by obaliło zwykłego męża, pokrakę jedynie rozwścieczyło. Jej ostre pazury odcięły dłoń napierającego żołnierza, wbijały się w podłogę wyrywając dziury z drzazgami. Wtedy drzwi puściły i pierwsze stwory zaczęły się przeciskać do wnętrza.
- Zostawcie ją nam! - krzyknęła Micareth.
Żołnierze włóczniami zablokowali stwory, a wojowniczka stanęła do walki. Ostrza wirowały bez ustanku, mimo że korpus byl już naszpikowany strzałami Sha'anksa. Vera powtarzała wciąż bezgłośnie te same słowa. Pomóżciemipomożciemipomozciemi. Gdy mag rzucił zaklęcie, stwór zamigotał, rozpraszając je.
- Strzelaj kocie! - krzyknęła Micareth i ruszyła.
W momencie gdy strzała dosięgała cielska potwora, na ułamek sekundy stwór nieruchomiał, a twarz Very układała się w duże O. Wojowniczka nie zmarnowała tej okazji. Uderzyła w tym dokładnie momencie, zabijając to co było kiedyś jej towarzyszką. Miała nadzieję, że podarowała jej tym spokój.
Nie mogli jednak dłużnej rozmyślać. Zaczęli blokować okna bo po ścianach wspinały się już kolejne pokraki. Na górze ktoś się poruszał, w dół zajrzała elfia głowa, celnie poczęstowana strzałą. Obalili drabinę, i skierowali włócznie ku górze w tamtym miejscu, ale elfy najwidoczniej nie miały poszanowania dla samego fortu i zaczęły rozrąbywać podłogę. Mag wyciągnął dłonie i cały sufit stanął w płomieniach.
- Nie wytrzymamy - krzyknęła Micareth.
- Sha'anks znalazł linę.
Skinęli krótko rozumiejąc swój plan bez dalszych słów. Zrzucili linę z jedynego zewnętrznego okna. Odebrali torbę od maga i wcisnęli je w ręce Bodila.
- Nie ma mowy! - zaprotestował.
- To się nie odzywaj! - odkrzyknęła wojowniczka.
Sufit zapadł się a wraz z nim wpadł tuzin elfów. Krzyczały próbując ugasić płomienie, lub próbując wstać pod ciosami włóczni.
- Kapitan to kanalia, ale nie jest głupi. Ktoś tam na pewno czeka! - krzyknął sierżant.
- Idź z nim - powiedziała. - Poprowadź go przez ciemność.
Gdy biegli w mroku z daleka widzieli buchające z okien płomienie. Sha'anks prowadził Bodila omijając patrole. W dwójkę mieli jakąś szansę. Zaczynało świtać. Doskonały wzrok khajiita pozwolił mu dostrzec w oddali oddział idący im z odsieczą. Odwrócił się do Bodila z uśmiechem. Jednak nagły ból w trzewiach związał mu słowa w gardle. Spojrzał w dół na sztylet tkwiący w jego brzuchu.
- Odrodziłem się! - krzyknął Bodil, i popędził między drzewami.
Sha'anks opadł na kolana. Powoli czołgał się w kierunku posiłków, tracąc coraz więcej krwi i coraz bardziej opadając z sił. Mimo poranka przed jego oczami robiło się coraz ciemniej.
Zakładając, że gra działa: jak można brać na poważnie ocenę 0/10?
Odp: nie można.
Sha’anks wymieniał w myślach wszystkie prawie-śmierci jakie mu się przydarzyły. Ten jeden wieczór w Riften, po tym jak nieopatrznie popił nieświeżą rybę zsiadłym mlekiem. Upadek z wieży, co z tego, że na cztery łapy, skoro każda połamana. Pchnięcie nożem w tamtej alejce, błysk strzały w gęstym lesie, pułapka w ciemnej jaskini. Trochę tego było.
Ile razy zaś tracił przyjaciół?
- Chcesz go tak zostawić? - zapytała Micareth, oglądając się przez ramię.
- Sha’anks nie chce, ale zostawi. Micareth nie chce. Ale zostawi. Poświecenie musi mieć wartość.
Skinęła głową bardziej sobie niż jemu. Nie chciała uciekać, nie chciała być tchórzem. Stanąć śmierci twarzą w twarz, z bronią w ręce. Walczyć póki tej ręki nie odrąbią. To była ona. Wtedy przypomniała sobie ohydne przepoczwarzanie się i uświadomiła sobie, że śmierć to wcale nie koniec męki.
I już się nie odwracała.
Sha'anks pamiętał drogę. Wyglądał na wiecznie roztrzepanego, ale udowodnił, że można na nim polegać. Skręcali i kluczyli w mdłym świetle dawanym przez pochodnię i narośl na wilgotnych ścianach. Co chwilę ciszę przerywał odległy krzyk, którego echo kołatało się po nieskończonych korytarzach. Sha'anks sapał coraz głośniej, urzędnik był mizerny, ale Khajiit był zmęczony i ranny. Tak jak i ona.
Chciała zaproponować, że teraz ona potaszczy chłopaka, ale wtem korytarz stał się ciemniejszy. Pochodnia jakby przygasła. Wchodzili w większą w jaskinię. Zrobiło się bardzo cicho.
- Sha'anks chyba się pomylił w eee azymucie.
Pochodnię zgasił podmuch wiatru, niby dziecko gaszące świeczkę na torcie. Przed nimi zapaliła się inna, oświetlając bladą twarz, której oczy ginęły w mroku. Ale Micareth dokładnie widziała to czego widzieć nie chciała. Ostre, długie kły.
- Możecie otworzyć ślepka - powiedział wampir cicho, a wokół niego rozpaliły się dziesiątki czerwonych punktów. - Obiad podano.
Gdy Micareth zerwała się do biegu, słyszała długie susy kompana przed sobą. Znowu uciekali.
- Już myślałam, że można na tobie polegać! - krzyknęła.
- Nie wina Sha'anksa, że wystrój tych korytarzy jest taki monotematyczny!
Khajiit radził sobie w ciemności, ale ona widziała zupełnie nic. Biegła na wiarę. Biegła chociaż chciała się odwrócić i walczyć. W ciasnym korytarzu z rapierem w dłoni. Przeciwnicy przeszkadzali by sami sobie. Tak odejść to nie wstyd. Gdy zobaczyła świecące grzyby, już postanowiła.
- Już nie daleko, Micareth daje radę? - zapytał Sha'anks ale nie otrzymał odpowiedzi.
Odwrócił się i prawie upuścił rannego, który jęknął tylko cichutko. Dziewczyna stała tyłem do niego, w lekkim rozkroku. Powoli uniosła rapier.
- Leć - usłyszał jej mocny, pewny głos.
Ile razy tracił przyjaciół?
- Dogonię cię.
Ranny chłopak był teraz bardzo ciężki. Ciało Sha'anksa samo się odwróciło i pobiegł ile sił. Głupia Micareth! Cięła, słyszał krzyki, nieludzkie wycia. Jakiś łoskot. Wrzask. Biegł aż już tylko echo niosło złowrogi klekot.
Zapłakałby, ale tych strat nie liczył. Nie umiał.
W końcu dobiegł do tego korytarza. Jakby go nie było kilka lat, czuł się jakby wracał w rodzinne strony, a chłopaki już wytaczali beczkę i kufle. Wystarczy, że otworzy bramę i będzie mógł wyjść.
Jaką bramę?
Spojrzał na solidną kratę, której wcześniej tutaj nie było. Była zatrzaśnięta, i zamknięta łańcuchem z wielką, pordzewiałą kłódką. Ułożył rannego na ziemi i przyjrzał się zamkowi. Zaśmiał się tak nagle, że smarki poleciały mu przez nos.
Nie, nie, nie. To niemożliwe. Był w stanie otworzyć każdy zamek. Każdy!
Każdy poza takim, w którym ułamano klucz.
Uderzył w niego, zaatakował pazurami, co tylko sprawiło, że ręce zaczęły go boleć. Spróbował pogmerać w mechanizmie, ale ułamany kawałek żelastwa nie pozostawiał mu miejsca na działanie. Szarpnął za kraty. Był tak blisko!
- I oto ten mistyczny zamek nie do otwarcia. Ale nadal żyjesz.
Micareth bolało wszystko. Wyglądała jak siedem nieszczęść, widziała to w oczach towarzysza. Bolały ją liczne rany, a umysł migotał, zataczała się i ledwo trzymała na nogach. Ale i tak większość krwi na jej odzieniu nie należała do niej. A śliski od posoki rapier, ułamany w wampirzym oczodole był jasnym dowodem tego co się stało.
- Sha'anks mówił zamek, a to tutaj to nie zamek, to rupieć i złom.
- Wiesz - zaczęła wojowniczka, uśmiechając się lekko - nie każdy łańcuch jest tak mocny jak ten złożony z naszej czwórki. Większość ma słabsze ogniwo.
Skinął jej głową i uśmiechnął się, jej widok go uspokoił. Razem wepchnęli ułamany rapier w jedno z ogniw i przy pomocy kamienia, stary łańcuch opadł z brzdękiem na ziemię. Pociągnęli za dźwignię i pomagając sobie nawzajem wydostali się na zewnątrz.
Chłodne powietrze smakowało wyśmienicie.
Z nieprzeniknionych ciemności korytarza wynurzył się olbrzymi złoty szpon i wbił się w ścianę, krusząc ją i rozrzucając odłamki wokół. Cała czerń kotłowała się, bulgot, jazgot oraz nieludzkie krzyki zbliżały się coraz bardziej.
- Możesz spocząć, żołnierzu - powiedział cicho Grimes, układając Miltena na ziemi.
- Poruczniku, musimy się zbierać... - powiedziała Vera.
Angra zobaczył jak drugą ścianę przeklętego korytarza rozbija kolejny szpon. Spomiędzy nich zaczęło wypływać całe morze maszkar, nie mogli dłużej zwlekać. Rzucili się w drugą stronę. Pędzili na złamanie karku, potykając się, ledwo widząc w chybotliwym świetle niesionej pochodni.
- Gdzie teraz?! - zapytała Micareth na rozwidleniu, przekrzykując wycie roznoszące się za nimi.
- Tam, tararam - zakrzyknął Khajiit nurkując w lewą odnogę.
- Jak to będzie ślepy zaułek, to cię mlekożłopie wypatroszę!
Wpadli do komnaty niemal roztrzaskując przegniłe drewniane drzwi. Grimes zamknął je i przepchnął wraz z Verą solidną niby komodę. Spadające, dziwne przyrządy klekotały po podłodze. Bolało go absolutnie wszystko, ale nie był tu wyjątkiem. Vera wyglądała jakby miała wypluć płuca.
- Na co czekacie, lecimy dalej - niezmordowana wojowniczka stała przy przeciwległym wyjściu.
- Sha’anks się zmęczył, Sha’anks dalej nie biegnie. A i Sha’anks na pewno nie pija mleka.
- Jeżeli myślisz, że zostanę tutaj z tobą na popołudniową drzemkę, musiałeś wypić o jedną butelkę Skoomy za dużo.
Khajiit rozłożył rozbrajająco ręce. Angra poczuł uderzenie, drzwi podskoczyły a ich barykada zadrżała niebezpiecznie. Spojrzał na Verę, która daleko już nie pobiegnie, sam też nie czuł się najlepiej.
- Sha’anks leć z nią i zobaczcie czy da się znaleźć jakieś wyjście czy miejsce w którym moglibyśmy się bronić i...
- Nie trzeba marszałku - odrzekł radośnie Khajiit, podnosząc właz. - Znalazłem nam wyjście.
Nie zastanawiali się, skoczyli za kotem. Gdy odsunęli się od drzwi, przebił je złoty szpon. Grimes dopadł do włazu jako ostatni, i w karkołomnym wyczynie wślizgnął się i zatrzasnął go za sobą.
- Ała, stoisz na mojej głowie - skomentował damski głos.
Słyszeli jak monstra przebiegają nad nimi, powodując drgania całego stropu. Porucznik wyraźnie słyszał stukot szponów. Po chwili wszystko się uspokoiło. Powoli wyciągnął pochodnię i rozświetlił pomieszczenie.
Komnata, czy bardziej grota była olbrzymia. Stali w wyłomie skalnym, z którego krzywe schody prowadziły w dół. Na dole już krzątał się Sha’anks, okrążając dziwną, białą rzecz umieszczoną na owalnym podwyższeniu.
Angra schodził powoli, obserwując znaki wyżłobione na ścianach. Język nie był mu znany, gdy wskazał je palcem Verze, nekromantka tylko pokręciła przecząco głową. Pod ścianami znajdowały się stoły, na których spoczywały przyrządy alchemiczne, otwarte księgi i dziwne, zakrzywione ostrza.
- To jest smocza czaszka - stwierdziła Vera, odpowiadając na nieme pytanie wszystkich obecnych.
Na podwyższeniu faktycznie spoczywała dokładnie oczyszczona czaszka smoka. Nekromantka gładziła ją pieszczotliwie, co przyprawiało Angrę o dreszcze. Olbrzymie zęby, wielkości przedramienia szczerzyły się w grobowym uśmiechu, dziwne wydłużone kły przyciągały wzrok. Elfka zamarła nagle, spojrzała na porucznika wymownie. Zbliżył się i pogładził czaszkę, była niezwykle ciepła, ale nie to było najdziwniejsze. Gdy zbliżył rękę ku nozdrzom, poczuł to wyraźnie.
Czaszka oddychała.
- Musi być jakiś otwór w tym całym piedestale... - zaczął niepewnie, ale przerwał mu trzask nad nimi.
Pierwszy kamień upadł tuż obok niego, rzucił się pociągając za sobą Verę by schronić się za piedestałem. Skały sypały się wypełniając salę tumanami kurzu. Z tej zasłony wynurzył się w końcu olbrzymi, złoty szpon. A za nim kolejny. I jeszcze jeden.
Patrzyli na wielką, złotą, dwemerską maszynę. Korpus obracał się wokół, gdy odnóża, wbijały się w piedestał. Metal chrobotał przeraźliwie. Angra nie wahał się, uderzył toporem w wystawiony szpon, cała maszyna zachwiała się, ale i tak wyprowadziła cios, który byłby go zabił gdyby nie przytomność Micareth, która pociągnęła go do tyłu.
Gdy gotowali się na walkę, maszyna zatrzymała się.
- Tam nie ma żadnego otworu, żołnierzu.
Głos donosił się z góry. Światło wykwitło wokół, świecące mdło kule rozmieszczone były w ścianach. Mężczyzna w długim czarnym płaszczu unosił się ponad gruzowiskiem. Jego niesamowicie długie, jasne włosy spływały mu na pierś, niemal do stóp.
- Patrzycie na praojca smoków, na wygnanego, przedwiecznego gada. Na smoczego wampira.
Na skraju olbrzymiej wyrwy pojawiły się świecące w półmroku oczy, dziesiątki ślepi. Ruszające się cienie były niespokojne i naprężone. Unoszący się w powietrzu mężczyzna uniósł dłoń, a cała chmara zamarła. Wszystkie płonące punkty wpatrywały się w nich.
- Miałeś rację, żołnierzu. Przyda nam się składnik, który przynieśliście.
Grimes ledwo przełknął ślinę przez wysuszone gardło.
- Krew żywych.
Olbrzymi Nord musiał pochylić głowę oraz wyjść bokiem. Grimes widział już takich, stojących nieruchomo podczas wichury na zlodowaciałych wzgórzach, nierozróżnialnych od głazów. Tak samo rozmownych, tak samo twardych.
W przeciwieństwie do kapitana ten typ tutaj miał twarz, która nie znała uśmiechu. Zresztą pod kłębami kłaków i tak nie byłoby go widać. Przedramiona spinała mu para zardzewiałych kajdan. Porucznik gwizdnął cicho, chłop sięgał głową po sam sufit, czyszcząc go z pajęczyn. Widać, że uprzejmy. Dobre złego początki.
- Widzę, że dobrze karmią - zażartował Grimes.
- Na śniadanie była słodka bułka - odpowiedział mu niepasujący, szeleszczący głos.
- Naprawdę? - odparował zdębiały porucznik.
- Nie. Ale to co było i tak mu ukradłam.
Zza wielkoluda wyszła malutka mroczna elfka. Odziana w łachmany, z dziurą zamiast jednego oka pomachała mu ręką w której dwa palce były o połowę krótsze. Jej jedyne oko było koloru płonącego nieba nad Czerwoną Górą.
- Nie znasz pojęcia kolejki, Dunmerko? - zapytał porucznik.
- Damy mają pierwszeństwo, masz coś przeciwko wielkoludzie? - zapytała spoglądając na Norda.
Wtedy trzasnęły kajdany, ogniwa wyleciały w powietrze. Olbrzymia ręka norda wystrzeliła w kierunku elfki. Ale Dunmerka była szybsza. Kopniakiem w kolano obaliła mężczyznę, a gdy upadał uderzyła w krtań. Nord zwalił się na niewielki stół rozbijając go w drzazgi.
- Tylko się broniłam!
Strażnicy w pięciu wytargali nieruchome ciało. Nie było im do śmiechu. Porucznik masował miejsce na czole, w które uderzył fragment łańcucha. Część takiego, którego elfka jakoś się pozbyła. Ta pani widać nie przepada za obrączkami.
- Jestem Veda - rzekła, kłaniając się, unosząc lekko nieistniejąca suknię.
- Cała nieprzyjemność po mojej stronie - odparł Grimes. - Chyba już wiem na co cię stać.
- Oj nie masz pojęcia, generale - odpowiedziała i rozkaszlała się. Splunęła czarną plwociną.
- Jesteś chora?
- To chyba spaczenie - widząc rozszerzające się źrenice porucznika, parsknęła i dodała - albo popielica? Może wyglądam, ale porad na tematy zdrowotne to raczej się po mnie nie spodziewaj. Za dużo pyłu w płucach po malowniczych zawiejach Morrowind, rozumiesz, generale.
Grimes zaczynał tęsknić za małomównym Nordem. Reszta więźniów też milczała. Chyba zaczynał rozumieć.
- Tam straciłaś oko?
- Oj nie, oko wyciągnęłam sobie tutaj, nudziło mi się i chciałam zobaczyć co jest pod spodem. Nic ciekawego, tylko więcej pyłu. Powinno jeszcze tam być, dałam jakiemuś Khajiitowi. Oni tak bardzo lubią kulki.
Tak wiedział o co chodzi.
- Palce?
- Zjadłam, bo byłam głodna. Tylko proszę bez komentarzy na temat wagi, naprawdę.
Oni wszyscy się bali. Tej małej elfki.
- Zamknięta za...?
- Nieporozumienie.
Bali się jej.
- Czyli morderstwo?
- Dokładnie! - odpowiedziała z uśmiechem.
Niewielka dziewczyna bujała się na stopach. Była jak zbity pies. Mimo, że uśmiechnięta widać, że nie uosabiała sobą płomienia, a popiół. Wciąż było czuć w niej żar, ale dogasała. Mimo to, była szybka i nieustraszona. I napięta jak struna. Wyglądała na rozkojarzoną, ale to co się stało wcześniej dowodziło jednego - ten psiak potrafi ugryźć tak, żeby bolało.
- Chcesz wiedzieć gdzie cie zabiorę?
- Romantyczna kolacja? Spacer po parku?
- Blackreach.
- Wyjątkowo parszywa nazwa restauracji, ale nie skreślam pana od razu, generale. Słyszałam, że grzybki świecą tam wyjątkowo mocno o tej porze roku.
- Piszesz sie?
- Jasne - odrzekłą wzruszając ramionami - każde kolejne miejsce jest lepsze, gdy polują na ciebie koledzy z Morag Tong.
Grimes zamknął oczy i pomyślał o wielkim, milczącym Nordzie, nad którym nie wisiało widmo gildii zabójców. Gdy je otworzył widział jedynie drobną, jednooką Ven. Uśmiechała się od ucha do ucha.
Nie kupuj. Jeżeli stylistyka cie odrzuca to nie ma sensu zmuszanie się.
To jedna z najlepszych gier w gatunku, ja tę serię uwielbiam, ale to wciąż nisza.
Daj Wiedźmina w liste - źle bo non-stop wiedźmin.
Nie daj Wiedźmina - źle bo nie ma.
xD
Ale czego oczekiwać od komentujących, co nie przeczytali nawet pierwszej strony.
Straszne nieporozumienie.
Jak co roku Targos, tj Tarnow zasypany błotem...tj sniegiem jak mmo f2p, zatem 12 potraw nie styknie, żeby zregenerować kolejne wykopyrtnięcia. Proponuję zatem jedyną i niepowtarzalną specjalność krasnoludzką na taką okazje czyli bułkę z goblinem(tm)! Bułka z goblinem(tm) to je to co każdy poczatkujący poszukiwacz przygod uwielbiajacy godziny fetch questow z ważnymi smieciami od kowala, eee tj prezentami spożyć powinien. Do bułki z goblinem(tm) wymagana jest tylko bułka i goblin (nie mylic z orkiem, orki żyją w wodzie, a karp już na stole), a tych nie brakuje po drodze do kowala tj sklepu. Leczy 4 hp! Powoduje slinotok kowala!! Smierdzi tylko troche!!! Jak widac zero wad, smacznego!
Komentarze widze wspaniałe. Płaci sie za streaming. Zamiast 5k na kompa 40 dychy na abonament (+ internet ofc). Lepiej mieć własny sprzęt, ale imo ciekawa alternatywa, cena ok. Jeżeli ma to działać jak beta geForce now to ja b. proszę.
Zależy czy wolisz dostać grę bawiąc się (i przy okazji testując) czy pracując. HMMM TRUDNA DECYZJA
Oj oj, zwrot w akcji w Zagładzie jest stary jak świat i nic w nim świetnego, bo widoczny na kilometr. Film w ogóle po kolei odznacza co ważniejsze klisze i jak już ktoś liznął gatunku to raczej nic ciekawego nie zobaczy.
Nie chcemy szantażować użytkowników, ale tak, jednak szantażujemy.
Gra arcydziełem nie jest, ale bez przesady, 4 ją zdecydowanie krzywdzi. Sama recenzja jest bardzo słaba, czepianie się tego, że NPC nazywają nas Vulcanem jest wręcz śmieszne, w Mass Effecie nikomu to nie przeszkadzało. Nie mam problemów z blokowaniem sie postaci, z celowaniem. Jest kilka pomysłowych momentów. Widać inspiracje innymi grami, ale mnie akurat to bawi. Gra jest taka jak każda inna produkcja od Spiders - przeciętna, ale może się podobać. Takie 6, może 6+.
Właśnie kwestia na ile to sie będzie sprawdzać, a na ile to czcze gadanie. W zapowiedziach obliviona były w sumie podobne zagwozdki, szczególnie dotyczące działań NpCtów. Czego to on nie mieli robić, jacy nie być. Wyszła norma.
Nawiasem fajny jest rozwój zachowań NPCtów w grach. Najpierw po prostu stali, potem czasem uderzyli w pieniek, teraz robią deski, bez sensu bo bez sensu, ale niedługo jeszcze z tych desek będą w końcu coś budować!
@Up: niejedna z tych gier zabija grywalnością te na które idą miliony....Cóż, niektóre z nowszych tytułów pokonuje saper...albo kółko i krzyżyk...
Dokładnie, myślałem że tylko mi to w jakiś sposób przeszkadza. Cały czas naziści, naziści, aż to brzydko pod względem stylistyki wygląda, jak w co drugim akapicie to samo słowo się pojawia. II wojna światowa - naziści=Niemcy, dlaczego ani razu tak nie mówią? No ale cóż, w końcu z historii gra ma tylko tło. Mimo to...głupie to takie^ ^