Bo czy coś jest indykiem, czy nie, nie jest zależne od budżetu, tylko od tego, czy twórcy mieli nad sobą kata, który w jakikolwiek sposób wymagał od studia, zabierając tym samym tę niezależność (tak, mamy coś takiego jak niezależność decyzyjna ^^)
Rany, czy może powstać jakiś międzynarodowy organ, który będzie pilnował, czy tworzona recenzja dotyczy gry, a nie to w jakich okolicznościach była tworzona? Gracza - ostatecznego konsumenta treści - kompletnie nie interesuje czy do dźwięków zostało użyte AI, skoro są bardzo autentyczne, albo czy gra była pisana na kolanie, bo w biurze nie ma funduszy na normalne stanowisko, albo czy jeden z deweloperów... nie wiem, miał wywieszoną jakąś nieodpowiednią flagę u siebie w domu... Jakby, no dajcie spokój. Czy gry mogą powrócić do bycia grami - zjadaczami czasu, który w różny sposób kształtuje człowieka - i przestać być narzędziem do szerzenia jakiś ideałów czy opinii niezwiązanej w ogóle z tym, co dzieje się w samym produkcie?
W obsadzie goście od Critical Role, futurystyczny klimat Legendy Vox Machiny, dobre głosy aktorsko? Biorę w ciemno

Co tu się stało, przecież to wygląda jakby wyszło 10 lat temu za cenę 3x mniejszą niż faktycznie jest wycenione.
Albo w ogóle go sobie nie trywializujesz i przechodzisz ER na surowo bez żadnych korzyści jakie oferuje świat gry i wtedy jest najcięższą grą. Dlatego ER może być jednocześnie bardzo wymagającą grą lub najprostszą.
No właśnie to jest trochę problem Astariona, że jest... nie do zastąpienia, pod wyjątkiem, że postać gracza nie jest łotrzykiem.
Dla mnie Astarion to jest główny członek party (jeżeli jak wyżej, postać gracza jest budowana pod coś innego), który zawszę musi być. Budowanie go pod Gloomstalkera sprawia, że w pewnych momentach staje się głównym DPSem zachowując swoje wszystkie złodziejskie atuty, które są przydatne w całej grze.
Mimic Tear to nie podstawowy element mechaniki jaki oferuje gra? Co to za bzdury?
Ostatnio widzę straszne czepialstwo do tych, co próbują grać wykorzystując każdy element jaki oferuje gra. Od kiedy to takie popularne stało się wtykanie nosa w to jak ktoś spędza czas przy danej grze?
No sory, ale totalnie się z Tobą nie zgadzam, próbujesz na siłę bronić tego, że te symulatory chodzenia sa grami. "Mechaniki" o których mowisz w żadnym stopniu na angażują gracza i nic nie wnoszą do gry.
Przeczytałem to całe i z jednej strony jest obrona takich mechanik, a z drugiej strony jechanka po nich i wykluczanie ich ze zbioru mechanik/funkcjonalności gry.
Inna sprawa, po czym wnosisz, że takie mechaniki chodzenia w żadnym stopniu nie angażują gracza i nie wnoszą nic do gry? By cokolwiek zrobić trzeba się ruszyć, więc gracz musi wykonywać tę czynność nieustannie, a jeżeli gra opiera się na posuwaniu do przodu, to wręcz odwrotnie, mechanika chodzenia wnosi bardzo dużo, bo bez niej nic by się nie działo.
Ogólnie chce zaznaczyć, że spektrum gier jest bardzo szerokie i każdy znajdzie coś dla siebie. A takie wykluczanie jednego gatunku gry z całego tego zbioru, prowadzi do powstania jakiś sztywnych ram, w które musi wpleść się produkt, bo inaczej nie jest grą, bo hurr durr.
Nie wiem, dalej mam wrażenie że są ludzie, którym trochę ciężko znieść, to że są gry, które celują w zupełnie inny target niż preferencje danego gracza.
Problemem nie powinno być to, że są gry banalne, proste, rozbudowane i bardzo zaawansowane i niektóre z nich z racji swojej dużej prostoty, według subiektywnych opinii, nie powinny znaleźć się w panteonie growym, tylko wycena takich gier. Bo osobiście uważam za skandal, że taki Hellblade 2 przy tym co oferuje, został wyceniony tak wysoko.
Nie wiem czy podziwiać czy być rozczarowanym ludziom, którzy zapłacili cenę gry AAA za DLC, gdzie Bungie jak zwykle nie potrafi ogarnąć tego od strony technicznej.
No cóż, pozostało wypatrywać tej interesującej przyszłości jebania graczy przez twórców :-)
A więc mamy to, płacenie za najtańszy abonament i zapewnione reklamy...
Fajnie, że dostali nagrodę, ale pytanie czy dodatek do gry wydanej dużo wcześniej powinien być nazywany oddzielną grą? Sam DLC bardzo mi się podobał, różnił się od całej gry i dowiózł bardzo wysoki poziom, ale no właśnie, to jest tylko dodatek to gry, a nie sama gra, dlatego trochę dziwne, że REDzi w tej kategorii coś zgarnęli
Trochę straszne, że ludzie w pierwszej kolejności zesrali się o czarnoskórego samuraja, a nie o jeszcze bardziej postępującą monetyzację w grach single player...
Mamy 2024 rok, loty w kosmos, elektryczne samochody, ogromną cyfryzację, a nadal ktoś nie ma Internetu w domu? Cholera jasna, ludzie, wyjdźcie w końcu z tej jaskini...