arachno

arachno ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

16.01.2024 18:37
odpowiedz
arachno
53

Ja jednak mam nadzieję, że Piranha Bytes będzie dalej tworzyło gierki. Elexa 2 znienawidziłem, ale jedynka to była całkiem niezła namiastka powrotu do klimatu G1 i G2. Ogólnie PB tworzy gry, których brakuje obecnie na rynku. Mnóstwo jest sandboxów z mierną zawartością, gier souls-like, które zwyczajnie mnie męczą albo rpg w rzucie izometrycznym. Mamy gruby deficyt skondensowanych gier action rpg w stylu od zera do bohatera. Poza greedfallem i vampyrem w ostatnich latach było raczej biednie. Tęsknie za tak skondensowanymi grami jak ME, G1 i 2, Risen 1 czy Witcher 1 i 2. Zwyczajnie nie mam czasu poświęcić 100h na ogranie jednego tytułu, tak 20-40h to jednak rozsądna długość gry.

23.10.2023 17:10
odpowiedz
arachno
53

boy3 poziom trudności jest zróżnicowany, ale ogólnie Kroniki Myrtany są łatwiejsze niż Noc Kruka.
Problemem w Kronikach Myrtany jest ekonomia. W przeciwieństwie do NK, w modzie wszystko kosztuje dużo szmalu. Z tego względu na wejście trzeba inwestować w oprawianie zwierzyny i crafting. Niemniej podnoszenie statystyk różnymi buffami i eliksirami nie powoduje wzrostu kosztu nauki atrybutów, z tego względu gra staje się całkiem łatwa, bo od razu można ćpać eliksiry i inne używki (jedzenie daje dużo statystyk). Ponadto świat jest tak skonstruowany, że ciężko natrafić na 10 bandytów, orków czy innych stworzeń, a nawet jak już się trafi to mobki można wyciągać pojedynczo jak w G1. Statystyki broni sprawiają, że te są bardziej przystępne zarówno pod build siły i zręczności.

02.02.2023 16:48
3
odpowiedz
arachno
53

tynwar to ty nie przeczytałeś artykułu, w którym jak krowa na rowie jest napisane, że na Disney plus zostały udostępnione wszystkie sezony Bleacha, nie tylko najnowsza seria z Quincy. Brak polskiej wersji językowej w serii, która ma prawie 20 lat, jest jakimś nieporozumieniem.

01.12.2022 19:10
1
odpowiedz
arachno
53

Wiedźmin stary wyluzuj z tym Returningiem, bo wszędzie o nim nawijasz, a ten mod to jest pomieszanie z poplątaniem. Dla wielu fanów ten mod jest niegrywalny i zwyczajnie psuje prawdziwego Gothica. Deal with it. Kroniki Myrtany zasługują na większy rozgłos niż mierny Returning.

15.09.2022 17:41
odpowiedz
arachno
53

Tutaj nie ma mowy o żadnej adaptacji, ponieważ Amazon nie ma praw do Silmarillionu. Serial nawiązuje wyłącznie do zdarzeń lub postaci, które przewijały się na kartach Władcy Pierścieni. Reszta to jakiś fanfic niekoniecznie zgodny z wydarzeniami opisywanymi w książce. To trochę jakby ekranizować Iliadę, mając prawa wyłącznie do Odysei.

12.09.2022 18:44
odpowiedz
arachno
53

Ponieważ ten zestaw ma już ponad 3 lata. Z reguły zestawy są dostępne w dystrybucji 2 lata. Niemniej rekordzistą jest zamek disneya, który wyszedł w 2016 roku i najwyraźniej odda pałeczkę Sokołowi Millennium oraz Placowi Zgromadzeń, które wyszły w 2017 roku.

01.09.2022 18:21
3
odpowiedz
arachno
53

Ale wiesz, że to nadal jest monopol? Wykupowanie premierowych tytułów na wyłączność, za niższe marże to nadal monopol. Brak monopolu jest wtedy jak gra w dniu premiery jest dostępna na steam, epicgames, gog, microsoft shop itp. i każdy sklep konkuruje cenami i marżami w stosunku do klientów i producentów. Klientowi żadnej różnicy nie robi czy kupi grę za 250 pln na steamie czy epicu. A tak gracze są tylko podirytowani, bo i tak płacą cenę wyjściową, a na domiar złego potrzebują kilka zainstalowanych platform jednocześnie.

08.08.2022 10:31
odpowiedz
1 odpowiedź
arachno
53

Ta informacja o tym zbiorze klocków jest bardzo źle napisana. Zbiór klocków na tę budowę nie mógł trwać 20 lat, bo elden ring nie ma nawet roku. Autor budowli może kolekcjonować klocki od 20 lat, ale nie konkretnie na ten cel. Ponadto zdobyć odpowiednie klocki można w niecały miesiąc. Są sprzedawane na sztuki w lego shopie i bricklinku.

A sama budowla zbyt masywna. Budowanie z Lego bazuje również na optymalizacji liczby klocków. Na Ideas nie ma szans. Wystarczy zobaczyć, jakie projekty są odrzucane ze względu na zbyt dużą liczbę klocków lub zbyt niestabilną konstrukcję.

21.05.2022 13:29
odpowiedz
arachno
53

Najlepsze walki były na samym początku, później autorzy przesadzili z mocami wliczając w to milion różnych technik np. sharingan (który na początku był spoko, a potem wyewoluował i dawał dziwne moce typu susanoo, kamui i amataresu), rinnegen, izanagi, jutsu wskrzeszenia, nieśmiertelność (chociaż i tak hidan to jeden z lepszych motywów), miecze ryby, kontrolowanie tysięcy lalek, mroczne pieczęci, dziwne mutanty, o mocach otsutsukui już nie wspominając.
Dlatego dla mnie najlepsze były walki z Zabuzą, na egzaminie na Chunina i wyjątkowo Naruto z Painem, głównie ze względu na motyw z lisem.

16.05.2022 23:34
odpowiedz
arachno
53
7.0
PC

Niestety Elex 2 w porównaniu do pierwszej części to trochę taki brzydki, młodszy brat. Kontynuacja zamiast rozwinąć najważniejsze aspekty gry, zwyczajnie je zabiła. Z jedynych plusów jakie przychodzą mi do głowy to rozwinięcie systemu plecaka odrzutowego, ulepszenie interfejsu i zbalansowanie walki. To by było na tyle. Minusy z kolei można wymieniać w nieskończoność:
- Mniejszy oraz słabiej wypełniony zawartością świat. Nie dość, że zabrano ogromne tereny Goliet, Abbesy i Xakoru, to dodano malutkie połacie terenów pustkowi. Brak jakiegoś motywu przewodniego w kreacji świata na miarę I części, gdzie poznawało się historię Nieskończonych Niebios, Calaana, życia zwykłych ludzi przed kometą. Tutaj tego nie ma.
- Questy są o wiele gorszej jakości. Pomijając główny wątek, który sprowadza się wyłącznie do walki z obcymi, to niestety znaczny regres jest widoczny w misjach pobocznych. W Elex I występowała walka pomiędzy frakcjami. Prawie każdy quest poboczny wiązał się z wyborem, który albo pomaga frakcji, albo jej szkodzi albo nawet ją sabotuje na rzecz innych. W Elex II takich questów jest jak na lekarstwo.
- Frakcje w nowej rzeczywistości to jakaś pomyłka. Wszystkie są bez żadnego wyrazu i równie dobrze są niepotrzebne, zarówno dla gameplayu jak i fabuły. W pierwszej części Berserkowie wydawali się spoko, bo ratowali świat, ale skrywali drugie oblicze z powodu surowego prawa, klerycy super inteligenti i zaawansowani, a chwytali więźniów i robili im pranie mózgów, a banici to pełna samowolka, która plusy i minusy. W Elex 2 tego nie ma, wszystkie frakcje niby mają mieć jakis motyw przewodni, którego jednak nie widać. Szczególnie Morkoni, którzy mają być psychopatami, a z fabuły nic takiego nie wynika, ot kogoś zaatakują jak każda inna frakcja.
- Historie towarzyszy budzą wyłącznie politowanie. Nie niosą one żadnej treści, są bezcelowe, ot tylko wybijanie jakiś mobków.
To tylko czubek góry lodowej. Przyczyn słabego gameplayu w Elexie II jest znacznie więcej.

08.05.2022 11:34
odpowiedz
arachno
53

Spodziewałem się po tym filmie czegoś większego. W rzeczywistości nie ma w nim ani "multi" wszechświatów, ani żadnego "madness". Najgorsze jest to, że film stanowi raczej kontynuację serialu WandaVision niż kontynuację historii Strange'a. Bez obejrzenia serialu nie ma sensu przystępować do filmu. Brakowało w tym filmie kompletnie wątku End of Time z serialu Loki, który to powinien stanowić podstawę całego multiwersum. Ponadto w tym filmie popełniono ten sam błąd, co z Ligą Sprawiedliwości - wprowadzono postacie, które nie dostały jeszcze swojego filmu i ktoś, kto nie jest fanem Marvela może nie ogarnąć do końca, kto kim jest. Film wygląda jakby był mocno przycięty, jakby brakowało pomysłu na poprowadzenie wątków, na kreację antagonistów, a nawet na zakończenie. Ogólnie film co najwyżej przeciętny.

19.04.2022 17:04
odpowiedz
arachno
53

Tinimig95 Nie wiem, czy oficjalnie są kwalifikowane jako seineny, ale ja je oglądałem jak byłem w gimbazie, więc dla mnie jak najbardziej to shounen.

18.04.2022 10:25
1
odpowiedz
8 odpowiedzi
arachno
53

Aż dziwne, że nikt nie wspomniał o Death Note (1 sezon), a także Code Geass. Anime stanowczo dla bardziej dojrzałego odbiorcy, ale według mnie oba zjadają na śniadanie wszystkie wymienione w artykule tytuły.

22.03.2022 17:56
odpowiedz
arachno
53

Farenhite początek dobrze napisałeś, ale dalej powinieneś napisać na odwrót, 220 zł w dniu premiery jest warte 200 zł w dniu składania preorderu.
Sens preorderu jest taki, aby kupić zanim gra podrożeje. Jeżeli gra w momencie preorderu i premiery kosztuje tyle samo, to tracimy na preorderze. Z tego względu nie rozumiem idei preorderów, bo rzadko na tym w jakikolwiek sposób się korzysta.

05.02.2022 11:20
odpowiedz
arachno
53

AC Unity dostał tak niskie noty z powodu kwestii technicznych. Można by rzecz, że to samo spotkało CP2077. Od kiedy AC:U został połatany to jest to jeden z lepszych assassinów.

29.01.2022 11:16
odpowiedz
arachno
53

Co najmniej od roku fani Marvela przewidywali, że w filmie pojawią się wszyscy złoczyńcy z poprzednich części oraz pajączki, a już od pół roku to wiedzieli, bo na ostatnim trailerze, złoczyńcy walczą z dwoma niewidzialnymi bohaterami, którzy zostali nieudolnie wymazani. A pseudo fani płaczą, że nic nie wiedzieli. Współczuć, bo najwyraźniej żyją w piwnicy albo jednak nie są takimi fanami jak im się wydaje. Swoją drogą No way home krąży już w internecie z polskim dubbingiem. Jakość nie jest najwyższych lotów, ale znośna mimo, że jest to cam.

12.01.2022 17:27
odpowiedz
arachno
53

Do minusów dodałbym:
- słabe zróżnicowanie dostępnych gildii. Obie są za bardzo idylliczne i zbyt do siebie podobne i tak samo niepotrzebne dla fabuły, gildie wręcz się nie umywają do tych z G1 i G2
- dla tych którzy lubią analizować każdy aspekt gry: nielogiczny rozwój wątków fabularnych, szczególnie w 5 i 6 rozdziale,

10.01.2022 16:57
odpowiedz
arachno
53

Kamtre Coś musiało zepsuć skrypt, bo tak jak napisałem, normalnie od strony bagien nie powinno się tam wejść, powinien być przerywnik, w którym Marvin ginie. Wątpię, aby można było coś z tym zrobić, gdy już się zagadało zresztą mieszkańców przystani. Proponowałbym poszukać w internecie savów, i ewentualnie kodami pozmieniać statystki na stare. Można też napisać do twórców, może zrobią jakąś łatkę, który pozwoli na uruchomienie rozdziału III, niezależnie od postępu w grze.

09.01.2022 22:27
1
odpowiedz
arachno
53

Kamtre Prawdopodobnie zepsułeś skrypty. Domyślam się, że wpłynąłeś do Przystani Łotrów, czego skrypty nie przewidziały, bo od strony lądowej dostałbyś od Thiago strzałę i normalnie nie miałbyś tam wstępu właśnie do czasu 3 rozdziału. Niestety w tym modzie jest strasznie dużo rzeczy oskryptowanych, które nie przewidują inwencji twórczej graczy, dlatego lepiej działać w zgodzie z fabułą.

post wyedytowany przez arachno 2022-01-09 22:28:23
08.01.2022 20:28
8
odpowiedz
arachno
53

Wiedźmin Nawet mi nie wspominaj o Returning. To jest mod dla masochistów. Z gothiciem nie ma on za wiele wspólnego.

08.01.2022 14:22
odpowiedz
4 odpowiedzi
arachno
53
8.5
PC

Przeszedłem grę, spędziłem z nią około 75 godzin i uczucia mam bardzo mieszane. Ogólnie jest to bardzo dobry Gothic pod względem rozgrywki i eksploracji świata, ale mam wrażenie, że główne kwestie fabularne w ostatnich aktach nie zostały dostatecznie wyjaśnione. Z trailerów miało wynikać, że na wyspie jest organizowany szeroko zakrojony spisek, mający objąć całą wyspę, który jak się okazuje jest dziełem przypadku albo bezsensownych działań NPC (taki plot armor dla antagonistów). Przynależność do gildii, mimo że jest wymagana fabularnie, tak naprawdę nie ma wpływu na fabułę w ogóle. Pomimo, że w trakcie gry napotykamy trochę intryg, każda z nich tworzy odrębną historię, niepowiązaną z innymi.
Gildie również są bezpłciowe. W każdym Gothicu gildie w jakimś stopniu ze sobą rywalizowały, reprezentowały inne poglądy, tutaj nie dość, że mają siedziby obok siebie, to jeszcze współpracują ze sobą jak starzy znajomi, brak u nich jakichkolwiek napięć. Boli strasznie brak klasy magicznej, ale domyślam się, że jej wprowadzenie wymagałoby to dodatkowych godzin prac.
Słaby jest również balans broni. Dlaczego bronie jednoręczne wymagające zręczności mają najwięcej obrażeń, więcej nawet niż dwuręczne?
Z pewnością duży plus należy się na rozwinięcie sposobu prowadzenia questów, craftingu, bestiariusza, animacji, ale za słabo uzasadnioną fabułę mod dostaje ode mnie dużego minusa.

17.11.2021 17:28
odpowiedz
arachno
53

Jak dla mnie Cyberpunk zasługuje na miano RPG. Owszem wybory może nie wpływają znacząco na kreację świata, ale różnorodność ścieżek dialogów potrafi wykreować konkretny archetyp protagonisty. Dodatkowo gameplay można zróżnicować w zależności od przyjętego charakteru V. Nie uważam, że wybory w RPG zawsze muszą zmieniać świat i stosunek NPC do naszego bohatera. Czasami wystarczy, że wybory pozwalają odzwierciedlić charakter postaci, którą chcemy grać, a Cyberpunk robi to bardzo dobrze.

09.11.2021 17:49
odpowiedz
arachno
53

Wydaje mi się, że w drugim odcinku jest geneza powstania Twitcha, a na początku odcinka wystąpił Ryze.

15.10.2021 01:03
10
odpowiedz
arachno
53
7.5
PC

W związku z faktem, że niedawno przeszedłem RDR2, postanowiłem zostawić tutaj swoją opinię, która mam nadzieję pomoże wielu niezdecydowanym graczom, którzy zastanawiają się czy warto ten tytuł zakupić. Niestety, podobnie jak wielu przede mną padłem ofiarą informacyjnej bańki, która sugeruje, że RDR2 jest grą wybitną, arcydziełem na miarę naszych czasów. Niezaprzeczalnie pod wieloma względami jest to produkcja nietuzinkowa. Niesamowita grafika, piękne krajobrazy w sandboxowym świecie, niemal rzeczywiste odwzorowanie fauny i flory oraz to z czego gra jest głównie znana dbałość o szczegóły, których jest mnóstwo. O ironio jest to również największa bolączka tej gry, ale o tym później. Niestety na każdą zaletę tej gry, przypada jeszcze więcej wad.
Na wstępie zaznaczyć należy, że do gry zabierałem się trzykrotnie, z kilkumiesięcznymi przerwami. Gra początkowo rzeczywiście wgniata w fotel, niemniej im dalej w las, tym więcej drzew, czy też kłód, które gra stawia na naszej drodze. Pierwsza rzecz, która odpycha na wstępie to nieintuicyjne sterowanie. W grze mamy mnóstwo aktywności, a każda aktywność ma inaczej przyporządkowane klawisze. Czasami do interakcji używamy przycisków myszy, czasami przycisku E jeszcze indziej R, a czasami zdarzy się nam wciskać lewy shift (który de facto musi oczywiście wywalić komunikat o klawiszach trwałych, których radziłbym wyłączyć przed ograniem tego tytułu). Do wychodzenia z aktywności czasami używamy esc, czasami backspace a czasami F. Przykłady tak bzdurnie przypisanych klawiszy można mnożyć. Dodajmy do tego, że część tych aktywności występuje w kilkugodzinnych odstępach, w wyniku czego kilka razy musiałem sobie przypominać arkana sterowania. Koniec końców można jednak do tego sterowania się przyzwyczaić.
Drugim elementem, który już na wejście odpycha nas od dobrej zabawy jest właśnie dbałość o szczegóły, o której wspomniałem wcześniej. Ja nie wiem, czy programiści zrobili to celowo, czy brakowało im umiejętności do zaprojektowania lepszego systemu, ale w RDR2 wszystko jest realne - dosłownie. Każda rzecz leży fizycznie na mapie, a nasz bohater musi po tą rzecz się schylić lub ją pozyskać. Zawsze, z uwzględnieniem przydługich animacji. Dotyczy to otwierania szafek, skórowania zwierząt, przeszukiwania ciał, podnoszenia listów (tu to jest szał, bo interakcji z kartkami papieru jest chyba z 6, przy czym większość ma sens tylko przy określonych dokumentach). Nawet w przerywnikach filmowych twórcy dają nam możliwość sterowania, aby nalać whisky, wbić słupek ogrodzenia, czy też wbić gwóźdź. Dodatkowo trzeba wspomnieć, że system wytwarzania rzeczy, również zabrania nam pójścia na skróty i nakazuje tworzyć przedmioty jak bozia nakazała, czyli pojedynczo, tak, że upieczenie jednego kawałka mięsa trwa około 15 sekund. A uwierzcie mi, że w tej grze interakcji są tysiące i wszystkie trwają równie długo.
Kolejną rzeczą jaką RDR2 robi co najwyżej przeciętnie jest zapożyczanie mechanik z RPG, tj. ekwipunku oraz "statystyk". Cudzysłów jest tu użyty nieprzypadkowo, ponieważ statystyki naszej postaci oraz konia rosną same poprzez wykonywanie odpowiednich czynności, a ich wpływ na rozgrywkę jest marginalny. Osobiście nie czułem, aby z czasem gra była łatwiejsza czy trudniejsza. Strasznie irytujący jest system rdzeni statystyk, które zmuszają wyłącznie do używania większej liczby rzeczy je regenerujących. Bronie również mają jakieś statystki, ale system strzelania jest tak ubogi, że niezależnie z czego strzelamy i tak głównie dokonujemy strzałów w głowę, przy użyciu jedynej umiejętności "zabójczej precyzji". Ekwipunek z kolei to jest przykład niekonsekwencji R*. Biorąc pod uwagę szczegółowość gry ma się wrażenie, że ekwipunek został wycięty z innej gry, albowiem zasobność naszego plecaka nie jest ograniczona przez udźwig, a przez narzucone przez twórców limity itemów. Jest to tak kuriozalne, że nasz bohater może nieść wyłącznie po 3 butelki z 20 rodzajów trunków, ale nie może zabrać ze sobą więcej niż 5 marchewek. Irytujące jest, że z polowania możemy zabrać tylko jedną skórę dużego zwierza i może po pięć mniejszych trofeów. W trakcie walki, również nie przeszkadza mu jedzenie i picie bez animacji, mimo że przy ognisku musi spędzić sekundy na ich wytworzeniu.
Teraz przejdę do zarzutu, przez który pewnie większość fanów RDR2 mnie zlinczuje, ale niestety sandboxowa struktura świata tej grze szkodzi. Wynika to z prostego faktu - nasze poczynania w świecie nie mają żadnego sensu, ani wpływu na to co się dzieje w głównej fabule gry. Rockstar zaoferował nam dwa niezależne tryby rozgrywki, które w żaden sposób ze sobą nie rezonują. Cała idea gry sprowadza się do zapewnienia lepszego bytu naszego gangu. Tryb fabularny (o którym napisze pod koniec) przedstawia wręcz w sposób holywoodzki historię naszego gangu, natomiast tryb sandboxowy, gdzieś tam w tle próbuje jakoś do tego nawiązać, ale z marnym efektem. Już tłumaczę dlaczego. Zarys fabuły jest prosty - zdobyć kasę i uciec z Ameryki przed stróżami prawa. Główny wątek fabularny rzeczywiście sugeruje, że w ramach sandboxowej gry możemy pomóc naszemu gangowi poprzez zbieranie kasy, prowiantu w postaci skór, mięsa, lekarstw i innych bibelotów. Z tego względu możemy obrabiać pociągi, sklepy, dyliżanse, każdego napotkanego NPC, możemy polować na zwierzynę, łowić ryby, grać w pokera, pięć palców. W zamian możemy wykupić jedynie ulepszenia do obozu, których przydatność jest wątpliwa. Nawet gdyby udało nam się nazbierać taką ilość gotówki, że wszystkich można byłoby wyprawić z Ameryki, nic to nie zmieni, bo gra kompletnie olewa nasze poczynania poza główną linią fabularną. Dodatkowo w świecie nie występują fabularni NPC, których można byłoby zabić, aby zmienić przebieg misji. Nie da się zawczasu wyczyścić lokacji fabularnych. Oczywiście jest to powiązane z bardzo słabym systemem misji, który występuje w postaci mocno oskryptowanych epizodów fabularnych, które nie znoszą inwencji twórczej graczy i zmuszają do realizacji celów misji tak jak chcą tego twórcy. W zamian dostajemy losowe spotkania, które sprowadzają się wyłącznie do udzielenia pomocy albo obrabowania jakiegoś NPC.
Osadzenie opowieści w tak zbudowanym świecie również nie mogło wyjść dobrze, mimo że wątek fabularny spełnia wszelkie kryteria, aby zrobić z niego dobrą powieść albo film akcji. Ogólnie mój sposób przejścia gry i tak głównie sprowadzał się do wędrówki od misji do misji, z przerwami na odkrycie mapy i upewnieniem się, że nie przeoczyłem żadnej misji pobocznej (chociaż cała idea misji pobocznych w tej grze też jest bezsensu, przedstawiają one jakieś historyjki, z których nie mamy praktycznie żadnego pożytku). Właśnie ten element wędrówek dwukrotnie przelał czarę goryczy i byłem zmuszony do odstawienia gry na kilka miesięcy. Gra zmusza nas do ciągłej jazdy konno pomiędzy i w trakcie misji, a wędrówki te nie należą do najkrótszych, ani do najciekawszych, szczególnie gdy zmuszają nas do oglądania w koło tych samych krajobrazów. Ogólnie w siodle spędzamy co najmniej połowę czasu, a drugą przeznaczamy na masowe strzelaniny i wykonywanie czynności, które mogłyby być zastąpione jakimś przerywnikiem filmowym. Niestety ta gra nienawidzi przerywników i torturuje graczy samodzielnym sterowaniem, a to jazdą konną z punktu A do B, łowieniem ryb, przywiązywaniem konia, piciem z kieliszka i każdą inną czynnością o jakiej możemy sobie pomyśleć. Raz stoper pokazał mi, że w trakcie misji konno jeździłem prawie 30 min. Ponadto w grze występują strefy "zakaz biegania i jazdy konno", głównie w miejscach, gdzie właśnie dostajemy misje. Prawdopodobnie programiści nie byli w stanie wkomponować animacji konnej i biegu w animacje rozpoczęcia misji. Innego uzasadnienia wprowadzenia takiej mechaniki nie jestem w stanie pojąć. Wszystko to łącznie powoduje, że gra jest strasznie nużąca.
Przy grze zatrzymało mnie kilka rzeczy. Do jednej z nich z pewnością należy wątek fabularny, który został podzielony na 6 rozdziałów i epilog. Ogólnie poziom poszczególnych rozdziałów jest mocno nierówny. Pierwsze trzy akty przypominają raczej powieść pozytywistyczną o pracy u podstaw gangsterów, gdzie akcji jest tyle co na lekarstwo, ale pod koniec czwartego rozdziału opowieść znacznie przyspiesza. Wiele misji w mojej opinii nie powinna znaleźć się w wątku głównym, stanowią one zapychacz i często niepotrzebne spowolnienie tempa gry. Niemniej jakby z gry wyciąć bezsensowne podróże konne, a opowieść przedstawić w formie fabularnej gry przygodowej, to uważam, że taka forma dorównywałaby najlepszym serialom filmowym. W tym miejscu jednak zaznaczyć trzeba, że sama fabuła nie ustrzegła się przed dziurami logicznymi, a wiele zdarzeń zostało słabo uzasadnionych, bądź przedstawionych.
Najjaśniejszą stroną całej gry jest scenariusz. Każdy linijka wypowiedzianych przez bohaterów słów jest majstersztykiem. Dodatkowo scenarzyści dwoją się i troją, aby wypełnić jakoś nudnawy gameplay, szczególnie urozmaicając długie konne wędrówki. Niestety choćby mieli cytować tam Szekspira, niemożliwe jest wypełnienie zajmującymi rozmowami kilkudziesięciu godzin jazdy konnej, szczególnie biorąc pod uwagę, że w pierwszej fazie gry poruszane są raczej wątki życia codziennego poszczególnych członków gangu, które zwyczajnie nie mogą być pasjonujące dla graczy. Ostatecznie twórcy prawdopodobnie zauważyli ten problem i pod koniec gry drastycznie skrócono podróże poprzez stosowne przeniesienia akcji. W każdym razie czymże byłby scenariusz bez dobrych aktorów? Osoby podkładające głos pod takie postacie jak Arthur Morgan - główny protagonista, Dutch van der Linde - szef gangu, John Marston - protagonista z pierwszej części, Sadie Adler - jedyna poważna rola kobieca, wykonały kawał dobrej roboty. Postacie, które raczej ciężko zapomnieć. Oczywiście jest więcej członków gangu, którzy jednak nie mieli tyle szczęścia, co wyżej wymieni na otrzymanie dłuższego czasu antenowego, a szkoda, bo potencjał był ogromny.
Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie poruszyłem wszystkich tematów np. systemu honoru, policji, walki, ale po co kopać leżącego? Red Dead Redemption 2 to kolos na glinianych nogach. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście wygląda imponująco, ale podstawowe mechaniki, które mają wpływ na przyjemność z rozgrywki zostały potraktowane po macoszemu. Gra jest zbyt powolna, zbyt dokładna, zbyt realistyczna oraz mocno zacofana w swoich podstawach rozgrywki. Nieprawdą jest pojawiające się w wielu opiniach stwierdzenie, że ten tytuł jest na jakiś swój sposób ambitny, a rozgrywka ma mieć taki powolny charakter. Widać, że ta powolność wynika z błędnie przyjętych mechanik rozgrywki, które ze sobą ostatecznie nie współgrają. Pod wieloma względami jest to produkt innowacyjny, ale nie rewolucyjny. Niestety ta innowacyjność dla osób, które nie cechują się dostateczną cierpliwością, z pewnością będzie powodem, aby RDR2 omijać szerokim łukiem. Każdy inny gracz, któremu nie przeszkadzają początkowo nużące opowieści obyczajowe, powinien jednak wypróbować ten tytuł.

post wyedytowany przez arachno 2021-10-15 01:05:56
04.07.2021 20:04
1
odpowiedz
arachno
53
7.0
PC

Właśnie skończyłem wątek główny. Darowałem sobie szukanie znajdźek. Niestety jeżeli ktoś oczekuje kolejnej gry na miarę Jedi Outcast, Acadamy czy Force Unleashed to się zawiedzie. Wszystko w tej grze jest takie nijakie.
Bohaterowie - główny bohater, niby dawny padawan, ale umiejętności to on ma mniej niż stormtrooper. Oczywiście z czasem uczy się nowych trików, ale przez połowę gry ma się wrażenie, że chodzimy zwykłym dzieciakiem, który dostał miecz świetlny na urodziny. Większość postaci jest słabo napisana. Może być to spowodowane tym, że cała gra opiera się na błądzeniu po różnego rodzaju korytarzach, a interakcje z naszymi towarzyszami sprowadzają się do pogawędek na statku kosmicznym, na którym przebywamy kilkanaście minut w ciągu całej gry. Ponadto gra na siłę wprowadza postacie z filmów z uniwersum Star Wars.
System walki - tak jak wyżej, na początku gry kuleje jak diabli. Dosłownie wszystko stanowi dla nas wyzwanie. Przeciwnicy poruszają się dokładnie tak, aby unikać naszych ciosów i póki nie nauczymy się konkretnych umiejętności to walka z nimi to katorga. Nasz młodociany jedi posiada tylko trzy rodzaje mocy i bardzo skromny wachlarz specjalnych ruchów. Tego, kto wymyślił robienie uniku na określonym przycisku powinni zwolnić.
Fabuła - no cóż nic specjalnego ot podróż w stylu Mario - "Księżniczka jest w innym zamku". Ogólnie cała idea antagonistów wg mnie jest sprzeczna z uniwersum SW, ale traktując to jako odrębne dzieło autorskie to ujdzie. Finał natomiast jest pełny kuriozalnych zwrotów akcji.
Świat przedstawiony - nie sądziłem, że mapy mogą aż tak zniesmaczyć komuś grę. Na mapach występuje za dużo backtrackingu. Dodając do tego głupią mechanikę odradzania przeciwników po każdym odpoczynku, to otrzymujemy strasznie męczącą eksplorację. Z tego względu darowałem sobie znajdźki i wykonywałem tylko główny wątek.
Najjaśniejszym punktem całej gry jest nasz towarzysz - robot BD-1. Bez niego główny protagonista nie umiałby przejść zwykłe bramy.
Ogólnie gra może nie jest zła, ale jest strasznie irytująca. Domyślam się, że podchodząc do tej gry z innym nastawieniem, można nawet czerpać z niej frajdę. Z tego względu wystawiam jej ocenę 7.0.

14.04.2021 21:48
odpowiedz
arachno
53

Wstawienie tutaj Batmana jest sporą pomyłką, niemniej jak już łączymy uniwersa, również mang, to w zestawieniu powinien pojawić się Zeref z Fairy Tail, który jest nieśmiertelny, a na dodatek uśmierca wszystko, co kocha, a kocha wszystko co żyje. Ogólnie rzucił przypadkiem na siebie klątwę sprzeczności, która daje właśnie taki efekt. Jedynym sposobem jego zabicia było działanie tej samej klątwy, z innego źródła tj. jego ukochanej.

04.04.2021 13:02
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
arachno
53

Zastanawiam się, skąd u ludzi nie grających w Gothica w latach dwutysięcznych tyle opinii, że ta gra jest przestarzała?
Sterowanie WSAD-owe, interfejs prosty i czytelny (owszem nie ma przekładek w plecaku, ale nie powoduje to jakiś problemów), rozwój postaci prosty jak budowa cepa, system walki odbiega od obecnych standardów, ale też nie jest skomplikowany LPM i klawisze ruchu. Na pewno jest bardziej realistyczny od obecnych, gdzie bohaterowie robią fikołki w zbroi płytowej. Zadania działają identycznie jak obecnie. Trochę zestarzała się grafika, ale nadal miejscami wygląda ładnie, a zawsze można doinstalować mody. Serio może ktoś mi merytorycznie wytłumaczyć na czym polegają przestarzałe rozwiązania gothica? Czy to znowu clickbaitowe gadanie redaktorów?

21.03.2021 10:57
odpowiedz
arachno
53

kipi999 nie powiesz mi, że nie spotkałeś się z osobami trans - mężczyznami, którzy uważają się za kobiety np. Margo? Takie zachowanie nie jest normalne i nie jest kwalifikowane naukowo jako transwestytyzm, ale już obyczajowo środowiska lewicowe tak to traktują, mimo że są to raczej zaburzenia osobowości, wymagające leczenia albo zwykłe ściemy. Niestety definicje wszystkich gender zostały tak wypaczone, że posługiwanie się definicjami słownikowymi, a nie obyczajowymi, może sprowadzić na ciebie niesłuszny ostracyzm. Dlatego nienormalne przypisywanie sobie tożsamości płci przeciwnej nazwałem transwestytyzmem, a nie bezpośrednio chorobą psychiczną.

20.03.2021 22:30
odpowiedz
arachno
53

kipi999 a ty przeczytaj mój komentarz, przecież opisałem normalnych transwestytów jako osoby, który ubierają się i przyjmują zachowania płci przeciwnej i nienormalnych, którzy uważają się za płeć przeciwną i myślą, że mogą miesiączkować. Nigdzie nie napisałem, że transwestyci uważają się za płeć przeciwną, bo to jest transseksualizm.

20.03.2021 11:39
2
odpowiedz
arachno
53

Kurde, rozwalają mnie forowi naukowcy, którzy wskazują, co jest normalne a co nie jest, powołując się na definicję normy, którą i tak przytaczają w błędnym znaczeniu.
Normą nie są zachowania ludzi, które stanowią większość w społeczeństwie, a zachowania powszechnie akceptowalne społecznie, etycznie, naukowo, prawnie itd.
Jakby przyjąć, że normą nie są zjawiska mniejszościowe, to należałoby wszystkich introwertyków, zbieraczy znaczków, graczy traktować jako coś nienormalnego, bo są w mniejszości, a tak nie jest.
Zjawisko homoseksualizmu czy transseksualizmu nie stanowi choroby i występuje w społeczeństwie w określonym odsetku i jest to normalne. Transwestytyzm, który objawia się tym, że facet myśli, że jest kobietą i myśli, że może miesiączkować z pewnością nie jest normalny i musi wiązać się z jakimś problem psychicznym, bo powoduje wyparcie faktów naukowych. Niemniej istnieje transwestytyzm normalny, w którym osoba określonej płci, ubiera się, zachowuje jak płeć przeciwna. I nie stanowi to żadnego odstępstwa.

Inną kwestią jest kompletne wypaczenie słowa tolerancja zarówno przez środowiska lewicowe jak i prawicowe. Obecnie oba te środowiska używają słowa tolerancja jako zamiennik od akceptacja. Można tolerować homoseksualistów, ale nie akceptować w jakimś stopniu ich zachowań. Problem fobii zaczyna się dopiero w momencie, gdy brak akceptacji skutkowałby ograniczeniem wolności nieakceptowanej grupy.

11.03.2021 21:03
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
arachno
53

Przeczytałem ten artykuł i wiele komentarzy, i szczerze jestem zaskoczony, że tak wielu ludzi nie zrozumiało na czym CP2077 polegał.
Ludzie spodziewali się gry akcji w świecie cyberpunka, a dostali finalnie brutalnie prawdziwy dramat psychologiczny. Cyberpunk nie rozwija żadnego wątku, który na pierwszy rzut oka zdawałby się idealnym materiałem na wątek poboczny. Można tu wymienić największe organizacje: militech, trauma team, biotechnika, nightcorp czy gangi night city. Wątki poboczne sprowadzają się wyłącznie do tego, aby przedstawić patologię działań poszczególnych organizacji w skali lokalnych społeczności. V miał być zwykłym pionkiem i twórcy konsekwentnie tego się trzymali.
Głównym wątkiem w tej grze są wybory V w zakresie postępowania w świecie cyberpunku, natomiast samo miasto i jego mieszkańcy są tłem, drogowskazem jaką V drogę ma wybrać. I tak w grze można wyróżnić postawy altruizmu, oportunizmu, nihilizmu, zemsty, relacji rodzinnych, chęci przeżycia za wszelką cenę lub zapisania się w historii. Cała siła CP2077 objawia się dopiero, po poznaniu wszystkich zakończeń. Dopiero wtedy można dostrzec, że twórcy chcieli ukazać, że w życiu nie jest ważny cel, czy nawet sama droga, ale to czy idąc przez życie postępujemy zgodnie z naszym "ja". Przez całą grę objawia się to w wielu dialogach, które de facto nie mają większego wpływu na fabułę, ale mogą znaleźć odzwierciedlenie w filozofii wyznawanej przez gracza.

26.02.2021 19:52
4
odpowiedz
arachno
53

MineBeziX definicja gry RPG się nie zmieniła, ale pojawił się nowe podgatunki. Wcześniej za RPG uważało się wyłącznie izometryczne RPG, do tego doszły rpg akcji, rpg soulslike, rpg rougelike, jrpg i więcej.

17.01.2021 14:36
1
odpowiedz
arachno
53

Po piąte słabe tempo rozgrywki, tragiczne rozwiązania niektórych mechanik, słaby system strzelania i symulator jazdy konno.

RDR2 to jedna z najbardziej nahypowanych gier ostatniej dekady, ale do najlepszej jej daleko.

16.01.2021 09:52
odpowiedz
arachno
53

Jakby kogoś interesował tekst PONPON to wrzucam tłumaczenie na angielski, mam nadzieję, że moderacja nie uzna tego jakoś obraźliwe

spoiler start


PONPON SHIT
Yes No Yes No couch-casting No

Let me PONPON with you everyday
I am your only PONPON-chan
Let me PONPON everyday
PONPON Everyday

You are my PONPON
I love you doing PONPON
For you I’m doing PONPON
For you I’m doing PONPON

PON PON SHIT

Let me PONPON with you everyday
I am your only PONPON-chan
Let me PONPON everyday
PONPON Everyday

You are my PONPON
I love you doing PONPON
For you I’m doing PONPON
For you I’m doing PONPON

PON PON SHIT

PON PON SHIT
So what? No way? Is it true or just fake?

You can’t do that
Ain't no good
Gonna PONPON on my teacher

Yes No Yes No couch-casting No

You can’t do that
Ain't no good
Gonna PONPON on my teacher

spoiler stop

11.01.2021 18:09
odpowiedz
arachno
53

spoiler start

V leci na stację kosmiczną, aby odwalić największą akcję jakiej świat nie widział, czyli prawdopodobnie zrobić samobójczy atak, w którym zniszczy monument korporacyjnej potęgi. Z pewnością jest to trybut dla Silverhanda, który pomimo umowy z V, oddał ciało, a sam odszedł w zapomnienie

spoiler stop

10.01.2021 16:58
odpowiedz
arachno
53

To słabo słuchałeś i czytałeś, bo najwyraźniej nie zrozumiałeś całej idei zakończenia.

spoiler start

Hanako zatrudniła V zarówno jako dowód jak i jako najemnika. Yorinobu nie oddałby tak sam władzy, więc V był koniecznością, aby ochronić zebranie. Po drugie Saburo Arasaka, nie mógł wiedzieć, kto go zabił, bo konstrukt jego osobowości powstał przed śmiercią. Więc V był jedynym dowodem, a Saburo potwierdzeniem, że Hanako nie ściemnia i wykonuje wolę Arasaki.

spoiler stop

Ogólnie trochę ci współczuję wąskich horyzontów, bo jednak wątek V jest najbardziej spójną i najlepiej przemyślaną rzeczą w tej grze. Dziur logicznych naprawdę ciężko się w nim doszukać.

18.12.2020 22:54
odpowiedz
arachno
53

Wszystko co wymieniłeś to inny rodzaj misji, poza jedzeniem na straganach i minigrą. Niemniej podane przez ciebie aktywności/misje wcale nie ożywiają świata, tylko dają nowe akcje dla gracza, które nie mają żadnego wpływu na gameplay. Skoro nie ma coś wpływu na gameplay, to wprowadzanie tego na siłę nie ma znaczenia. Napady na naszego bohatera to też średni pomysł, byłaby to mechanika, która tylko irytuje.
Mam wrażenie, że ludzie zapomnieli do czego służą gry. Mają zapewniać rozrywkę. W przypadku gier RPG rozrywkę sprawią odgrywania roli, rozwój postaci czyli główny trzon gry. Jeżeli ten trzon spełnia tę rolę, to bezużyteczne akcje z otoczeniem są tylko dodatkiem, niewpływającym na przyjemność z rozgrywki. Jeżeli jednak ktoś nie jest w stanie czerpać przyjemności bez wykonywania aktywności niezwiązanych z gameplayem, to chyba gra w nieodpowiedni tytuł.

18.12.2020 14:18
4
odpowiedz
arachno
53

Ale o czym świadczy ten filmik? Tylko o tym, że Redzi mieli inne priorytety przy tworzeniu gry. Można zrobić również porównanie rozwoju postaci, questów, ekwipunku, zakupu samochodów, projektu miasta i okaże się gra od R* w ogóle nie ma tych elementów.

Trzeba wziąć też pod uwagę, że mechaniki gier od R* powstają od kilkunastu lat i są cały czas rozwijane. To nie jest tak, że R* tworząc GTAV tworzył wszystko od nowa. Każde GTA bazuje na rozwiązaniach z poprzednich części. Niech Rockstar zrobi teraz grę RPG z odgrywaniem questów w świecie gry, umiejętnościami, ekwipunkiem, a nie oskryptowanymi epizodami to wyjdzie jeszcze gorsza padaka niż projekty szczegółów w CP.
Ponadto znowu jest czepianie się CP bo nie uwzględnił szczegółów, których 90% graczy nie doświadczy. Mi by nie przyszło do głowy wrzucać NPC do wody, blokować wodę z hydrantu, czy wrzucać granata do wody. Reakcje NPC na poczynania rzeczywiście mogłyby być zrobione lepiej.
Niemniej jak już porównujemy to całościowo. R* super szczegóły świata, z nudną bądź przeciętną fabułą, i nieporywającym gameplayem oraz CDPR z fabułą z najwyższej półki, wciągającym gameplayem i brakiem szczegółów związanych z interakcją otoczenia. Ja osobiście wolę zjeść dobrą potrawę, lecz gorzej przyozdobioną, niż jakąś mamałygę, bez smaku, ale podaną jak w 3-gwiazdkowej restauracji.

17.12.2020 00:13
odpowiedz
3 odpowiedzi
arachno
53

Wszyscy piszą, że miasto to makieta, bo nie ma aktywności... tylko jakich wy aktywności oczekujecie? Gra w tenisa, jazda na rowerze jak w GTA5? Gra w pokera, szybkie rączki jak w RDR2? Mycie się w wannie? Picie przy barze? Pogoń za złodziejem? Wszystko to są dodatkowe aktywności, które nie powodują, że miasto staje się żywsze. Jak gracz z tego nie korzysta, to świat nadal pozostaje taki sam. W CP takimi aktywności są strzelaniny gangów. Szczerze nie widzę żadnej różnicy między miastami AC, GTA, RDR, WD a CP. Różnica polega wyłącznie na liczbie obiektów na ulicach.
Odnośnie pościgów policji prawdą jest, że pościgów policja nie organizuje, ale pieszą pogoń już tak. Czy jest to wada? Nie wiem, w końcu nie jest to GTA, ale biorąc pod uwagę warstwę fabularną, to dziwię się, że policja w ogóle reaguje poza miastem centralnym. Osobiście wolę jak policja szybko gubi pościg, niż system RDR, gdzie po zabiciu wszystkich świadków nadal wyznaczona jest na Arthura grzywna.

16.12.2020 17:41
2
odpowiedz
1 odpowiedź
arachno
53

Zarzuty ujęte w tym felietonie to jakieś nieporozumienie. System strzelania, walki bronią białą czy hackowania jak to w każdym RPG na początku nie urywa czterech liter, ale wraz z rozwojem postaci walka sprawia coraz więcej frajdy. Uwielbiam bronie smart (amunicja samonaprowadzająca) wraz z podpaleniem przeciwnika. AI przeciwników oczywiście nie może się równać z typowymi grami akcji, ale wcale niej jest jakieś tragiczne. A dziennik zadań to jedna z najlepszych rzeczy. Dokładnie pokazuje czego dotyczy dane zadanie, i został skonstruowany w postaci prawdziwego dziennika, czyli zapisów bohatera. Ponadto, tu znowu będę monotonny, system loota jest dostosowany do realiów RPG. W każdym szanowanym RPG zbiera się loot. Nie istnieje RPG bez loota. To jest jak yin i yang. Nie po to gracze, którzy w realu mogą wziąć naraz 4 reklamówki, włączają gierkę, aby w świecie wirtualnym nadal nosić 4 reklamówki. Tak samo nie po to się gra w GTA, aby jeździć zgodnie z przepisami prawa.
Ja rozumiem, że jest teraz modne krytykowanie CP2077, ale krytykowanie tej gry poza warstwą techniczną jest mocno naciągane.

13.12.2020 13:45
1
odpowiedz
arachno
53

Nie wiem czy taki brak szczegółów można uznać za wadę gry. Jakby w RDR2 konie się nie defekowały, a na błocie nie było świeżych śladów kopyt, to gra wcale nie straciłaby na odbiorze. Zwyczajnie nie było jakiegoś tam szczegółu, na który obecnie reagujemy: "Super, że chciało im się takimi drobnostkami przejmować". Jeżeli ktoś twierdzi, że gra traci, bo nie ma śladów stóp na piasku i daje za to niższą ocenę, to współczuję jego hierarchii wartości i poczuciu czerpania przyjemności z przyziemnych rzeczy.
Prawda jest taka, że CP można porównywać chyba wyłącznie z Deus Exem oraz Mass Effectem, no i może Elex. Są to jedyne action RPG osadzone w świecie SF. I CP jest grą innowacyjną, bo tak skomplikowanego i różnorodnego świata w RPG jeszcze nikt nie zrobił. I każdy element gry został wykonany co najmniej poprawnie, co o powyższych tytułach nie można powiedzieć. Natomiast nawiązywania do GTA, RDR czy AC jest w tym przypadku nietrafione. Każdy z tych gier skupia się na czymś innym. I tak takie gry od Rockstara nie mają prawie żadnego rozwoju postaci, statystyk, umiejętności, misje to miniepizody, a nietrwała część świata, więc twórcy mogli skupić się na dopieszczaniu szczegółów, przy czym mechanika strzelania w takim RDR jest gorsza niż w CP. AC z kolei to wypracowany przez lata system walki i wspinaczki oraz kreacji świata, ale w zakresie wypełnienia świata i konstrukcji zadań to jest ubogi. Ponadto dużo w nim powtarzalności modeli, a świat jest mocno horyzontalny przez co nie stwarza problemów z optymalizacją. CP spróbował połączyć wszystko co najlepsze z tych gier, z zachowaniem ducha RPG, których w sandboxowych tytułach brakuje i zrobił to dobrze, ale ucierpiała na tym optymalizacja.

13.12.2020 11:08
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
arachno
53

Czytam te najbardziej plusowane komentarze i po prostu nie wierzę. Pomijając optymalizację na konsolach, to gro osób twierdzi, że Cyberpunk jest słaby, ponieważ nie ma interakcji z NPC, którzy stanowią makietę w świecie. Jeżeli ktoś ma problem, z tym, że NPC odpowiadają dwoma słowami i tylko uciekają jak się ich zaatakuje, a samochody nie wymijają przeszkody, to chyba wszystkie gry oprócz RDR mu nie podchodzą. Swoją drogą w wiedźminie NPC zachowywali się identycznie. Serio to jest taki szczegół, że aż jestem zaskoczony, że komuś może to psuć immersję ze światem. I tak tacy NPC są makietą, bo to jest ich rola - wypełnienie świata. Dodatkowo narzekanie na system loota, który jak najbardziej pasuje do RPG, jest wygodny, ma swoje ograniczenia, nie wiem co może się w nim nie podobać. Strzelanie, hackowanie oraz walka na miecze też sprawia frajdę, w przeciwieństwie do większości nie odczuwam, że wrogowie to jakieś worki na kule, a ich AI nie odbiega od innych produkcji. Chowają się za przeszkodami, jak nas nie widzą to zaczynają szukać, jak siedzimy za przeszkodą to rzucają granaty, nie wiem jakie większe AI mają reprezentować. Z pewnością wrogowie lepiej zachowują się niż Ci z RDR, gdzie walczymy z całą mało inteligentną armią, a gorzej niż z GTA. Zastrzeżenia, co do braku minigry są kompletnie wyssane z palca. Czy to obecnie jakiś obowiązek robienia minigier? Wystarczy, że w RDR było mnóstwo minigier, które nie miały żadnego znaczenia dla gry, stanowiły tylko zbędny zapychacz świata. Zarzuty, co do aktywności, że nikt ich w żaden sposób nie komentuje też są pewnym niezrozumieniem gameplayu. Jeżeli wykonując 100 aktywności miałbym przeprowadzać z policją rozmowy to bym oszalał. Po pierwsze nie wiem, czemu najemnik miałby gadać z policją, a po drugie gracze zaczęliby narzekać, że za dużo tych rozmów. Jedyną wadą aktywności jest to, że są zaznaczone na minimapie. Jakby ich nie było cały gameplay prezentowałby się lepiej. Te aktywności to takie zastępstwo wszędobylskich pytajników. Jedyne słuszne zastrzeżenie to poziom misji pobocznych, tutaj widać pewną powtarzalność i niestety głównie questy od NCPD reprezentują niższy poziom niż inne questy, które stanowią górną półkę w świecie gier.
Podsumowując, przy czym zaznaczę jeszcze raz, że pomijam stabilność gry na konsolach, mam wrażenie, że Cyberpunk2077 nie padł ofiarą własnego marketingu, ale zbyt wygórowanych oczekiwań graczy. Czytając komentarze to gracze spodziewali się nie RPG, a strzelanki na miarę najlepszych FPSów, walki jak w soulslike game, parkouru z DL, szczegółów oraz grafiki jak z RDR2, opowieści w aktywnościach i wszystkich misjach na poziomie większym niż w W3.
A otrzymaliśmy grę, która łączy powyższe elementy w bardzo dobry sposób, z super wykonanymi elementami gry RPG.

11.12.2020 19:25
odpowiedz
arachno
53

I jest to gra przełomowa, bo RPG na taką skalę, łączącego elementy FPS, gier akcji, jazdy samochodem, wertykalnym światem, z taką ilością szczegółów to jeszcze nie było. I te elementy zostały zrealizowane co najmniej dobrze, a niektóre ponadprzeciętnie.
Ludzie mówią, że RDR2 ma o wiele lepszą grafikę. Tak, ale nie zwracają uwagi na to, że w RDR2 świat sprowadza się do wysokości drzew, misje to oskryptowane miniepizody, a NPC nie mają statów jak w rasowym RPG. Procesory przy CP2077 mają znacznie więcej roboty niż w takim RDR2. Niestety z tego względu wystąpiły problemy z wydajnością.

11.12.2020 19:10
odpowiedz
arachno
53

Z tego co zauważyłem, to w grze masz misje i aktywności. Te niebieskie to są aktywności, a żółte to misje, zarówno główne i poboczne. Aktywności nie wiążą się z żadną historią.

10.12.2020 23:27
odpowiedz
arachno
53

Zauważyłem, że pojawia się strasznie dużo negatywnych komentarzy ze względu na bugi i słabą optymalizację gry, zwłaszcza na konsolach.
Powiem tak na moim komputerze GTX 1660 6gb vram, i5 4690, 16 gm ram DDR3, SSD gra śmiga w większości na wysokich z ustawionymi cieniami na średnich w 1080p, wyłączyłem też kilka dodatkowych opcji graficznych. Do tej pory załapałem dwa crashe, w sumie w niezbyt wymagających momentach, z powodu błędu sterownika graficznego. Glitche jak na kilka godzin zobaczyłem dwa, na ulicy późno doczytał mi się jeden przechodzień, natomiast w misji z Maelstorm niesiona skrzynka lewitowała 10 cm przed człowiekiem. Jazda samochodem przy większych prędkościach
Ogólnie wrażenia z gry mega plus. Nie było jeszcze takiego RPG, który tak dobrze był łączył elementy RPG czyli fabułę, dialogi, wybory oraz elementy gier akcji - strzelanie, jazda samochodem, hackowanie. Dodatkowo miasto robi duże wrażenie, szczególnie w nocy.
Niemniej uważam, że gra wyszła co najmniej pół roku za wcześnie.

08.12.2020 17:26
odpowiedz
arachno
53

Przyznaję, źle się wyraziłem, poprzez używanie skrót myślowego ocenienia jako oceniania subiektywnego. I rzeczywiście idea recenzji polega na ocenieniu, ale niekoniecznie ocenieniu subiektywnemu. Z cytowanych waszych definicji nigdzie nie wynika, że ocena musi być subiektywna. W szkołach uczniowie są cały czas oceniani i bynajmniej nie są to subiektywne oceny. Sądy też dokonują oceny materiału dowodowego, i ocena ta nie jest subiektywna. Szkoda też, że nie wiedziałem, że recenzenci moich prac dyplomowych, ocenili je subiektywnie a nie czysto naukowo. Mógłbym na obronie powiedzieć, to tylko wasza opinia.

Swoją drogą celowo pomijacie w swoich rozważaniach o subiektywności recenzji, właśnie przykłady recenzji publikacji naukowych? Nie pasują do waszego światopoglądu, czy wg was jest to wyjątek potwierdzający regułę? Niestety wpadacie w pułapkę przyjętej normy, bo szary człowiek ma styczność z recenzjami utworów, które mają walory artystyczne i gdzieś się utarło, że recenzja takiego utworu musi się odnosić do uczuć autora recenzji. Jednakże w przypadku recenzji utworów, które da się "pomierzyć", dla szarego człowieka staje się niewyobrażalne, że recenzja może być obiektywna. A właśnie gry można "pomierzyć", nawet jeżeli nie wartością bezwzględną, to z pewnością względnie poprzez porównanie z całokształtem gatunku, który reprezentują. Tym akcentem kończę dyskusję ze swojej strony, ponieważ podałem kompletne argumenty, które obalają tezę, że każda recenzja jest subiektywna, a do tej pory nikt z was ich nie podważył, szczególnie w zakresie recenzji naukowych. Miło się dyskutowało, pozdrawiam.

08.12.2020 14:32
odpowiedz
arachno
53

Bronzar
Radzę przeczytać definicję recenzji i wtedy się wypowiadać. Recenzje oceniające są jednym z rodzajów recenzji i rządzą się swoimi prawami. Jeżeli coś oceniamy, to uzasadniamy dlaczego. Mamy też recenzje prac naukowych i w nich nie ma miejsca na żaden subiektywizm.

Wbrew twojej opinii jakość grafiki, mechaniki, animacji można opisać obiektywnie. To, że wg ciebie jest to niemożliwe, nie znaczy, że jest to niewykonalne. Można obiektywnie określić, który pianista gra dobrze, i można obiektywnie stwierdzić, który spaw został lepiej wykonany oraz możne ustalić, czy grafika jest na dobrym poziomie.

Wspomnę jeszcze raz, recenzje powinny się odnosić do ogółu dziedziny. Wspominasz o tym, że dla jednego 20 pukawek to dużo, dla innego mało. Recenzja powinna się odnieść do innych tytułów w tym zakresie. Przykład odnośnie mechaniki strzelania:
"Z reguły w tego typu grach akcji dostajemy do wyboru kilka rodzajów broni. W tym przypadku autorzy zapewnili nam do dyspozycji wyłącznie tyle rodzajów/albo aż tyle rodzajów broni. Tu zaznaczyć należy, że grę można przejść używając wyłącznie jednego rodzaju/albo gra zmusza nas do używania wszystkich rodzajów broni. Porównując mechanikę strzelania z innymi tytułami, należy zauważyć, że tutaj ciężko jest wymierzyć headshota jakąkolwiek bronią. Biorąc pod uwagę to, oraz fakt, że większość broni jest nieprzydatna, należy uznać, że strzelenie w tej grze nie jest jej mocną stroną. Takie uzasadnienie może być uznane za minus, ale jak autor napisze ostatnie zdanie jako Mimo, że używałem jednej broni, można poczuć frajdę z zastosowania innych pukawek. I na koniec daje minusa, że grę można przejść jedną bronią, to taka subiektywna ocena jest nierzetelna i wynika z jego wyboru, mimo że pozostałe bronie, można używać na identycznym poziomie i mogły się spodobać innym graczom.

Ponadto nie wiem, skąd to oburzenie czytelników w sprawie krytyki subiektywnych recenzji. Subiektywizm może być nierzetelny, tak jak wskazałem z ocenianiem filmów pod względem politycznej poprawności. Jeżeli nasza ocena jest stosownie uargumentowana to mamy do czynienia z poprawnie napisaną recenzją. Jeżeli pozbawimy recenzji subiektywizmu, to też mamy recenzję, ale czysto informacyjną. Jeżeli ktoś nie umie pisać dobrze recenzji oceniających, to nie powinien tego robić. Pamiętam, jak Wiedźmin 3 dostał na jakimś portalu niską notę, bo było w nim za mało czarnych. Niemniej ta ocena została wliczona do ogólnej średniej ekspertów na metacritic.

Jeszcze raz zaznaczę, recenzja nie musi być subiektywna, niemniej może taka być, ale pewne standardy rzetelności powinna zachować. Kto twierdzi inaczej, odsyłam do definicji recenzji.

08.12.2020 13:04
2
odpowiedz
arachno
53

Z tym RDR2 to już bym nie przesadzał, że taki majstersztyk. Owszem recenzenci ocenili go wysoko, ale u graczy już tak kolorowo nie było. I niestety znowu to gracze mają rację, bo nie wszystkie rozwiązania w grze są takie super i miodzio. I nawet pomijając wystawiane nieraz 1, to gry takie jak Witcher3, God of War, Bloodborne, Ghost of Tsushima są wyżej oceniane niż RDR2.

08.12.2020 12:53
odpowiedz
arachno
53

Fajnie, że ludzie czytają cały mój komentarz, ale jakimś cudem wycinają zdanie "Owszem recenzja może zawierać subiektywną ocenę faktów, ale ta ocena powinna być szczegółowo uzasadniona."
Recenzja może się wstrzymać od ocenienia i nadal będzie recenzją. Ale jak już ocenia, to ocena powinna być uzasadniona. Minusy wymienione w recenzji, jak wskazałem w komentarzu, nie zostały stosownie uargumentowane i jedynie wskazują, że osoba recenzująca nie zna się na temacie. Subiektywizm w recenzjach, nie polega na tym, aby mówić "to mi się nie podoba i dlatego ocena niżej". W taki sposób można recenzować filmy o II WŚ i obniżać oceny, bo razi brak różnorodności etnicznej w żołnierzach Wehrmachtu.
Podawane argumenty odnośnie grafiki też są nietrafione. Jeżeli zamierzeniem gry jest fotorealizm, a widać, że tekstury są wybrakowane i odstają od innych podobnych tytułów, to grafika jest minusem. Jeżeli robimy grę w pixel art, który jakością przewyższa inne pixelart, to jest to spokojnie plusem. I profesjonalny recenzent nie ma prawa obniżać lub podwyższać oceny, za to czy lubi czy nie lubi pixelartu/pasteli/fotorealizmu. Może jedynie w podsumowaniu to skwitować, że jeżeli cenisz coś takiego, takiego, a taka grafika ci nie przeszkadza, to w tym tytule się odnajdziesz.
Podsumowując, recenzje w dzisiejszych czasach są robione bez pomyślunku i często wprowadzają graczy w błąd poprzez liczne niedopowiedzenia lub braki w argumentacji, co ja doświadczyłem w niniejszym przypadku. Koniec końców najlepszą recenzją jest ogranie tytułu przez nas samych.

08.12.2020 09:46
odpowiedz
14 odpowiedzi
arachno
53

Skąd wy to bierzecie, że recenzja jest zawsze subiektywna? Z definicji recenzja opisuje fakty, a fakty nie są subiektywne. Owszem recenzja może zawierać subiektywną ocenę faktów, ale ta ocena powinna być szczegółowo uzasadniona. Portal zajmujący się profesjonalnym recenzowaniem wymienia jako minusy:
1. glicze, glicze, glicze - w wersji przedpremierowej, gdzie w wielu przypadkach serwis wstrzymywał się z wydaniem opinii, lub jak to było z AC:U wydaje pomimo niegrywalności ocenę 9.0. Dodatkowo w treści recenzji pisze, że prawdopodobnie większości błędów nie doświadczycie. Jest to niezwykle profesjonalne.
2. niepotrzebne generyczne aktywności wypełniające świat gry, a w efekcie mapa zaśmiecona znacznikami - w AC:V duża powtarzalna, nudna zawartość została uznana za plus, a tu jest już minusem, ponieważ autor miał problem ze śledzeniem mapy i te aktywności można wyciąć. Hmm sprawa ma się podobnie we wszystkich sandboxach, bo taka zawartość z reguły jest zapychaczem, tak jakby w RDR te wszystkie minigry były elementem koniecznym. O ile nie wypełnia ona sztucznie dziennika zadań oraz postępu gry to jest to minus mocno na siłę.
3. początkowo dość nudne hakowanie - ciężko, aby w RPG, które polega na rozwoju umiejętności naszej postaci wszystko strzelało fajerwerkami od samego początku - znowu kompletny brak profesjonalizmu w rozumieniu gatunku gry, który się recenzuje
4. niedziałający jak trzeba system policji - jedyny sensowny minus
5. nachalna seksualizacja świata - kolejne niezrozumienie świata CP, obecnie mamy 2020, a w porównaniu do 1970 też mamy nachalną seksualizację świata

GOL problemem z waszymi recenzjami jest to, że nie odnosicie się do całokształtu danego gatunku. Z treści recenzji wynika, że CP2077 naprawdę ma bardzo silne elementy RPG i nieznacznie pozostające w tyle elementy zaimplementowane, głównie z gier akcji. W recenzji brakuje, czy CP2077 to jest odgrzewany kotlet gameplayowy, czy może jednak prekursor w tworzeniu RPG nowej generacji. Jeżeli jednak CP2077 w sferze gier RPG wyróżnia się, a z treści recenzji właśnie to wynika, to ocena 9.0 wydaje się być lekkim niedoszacowaniem. Dodatkowo samo podejście recenzenta do gry też pozostawia wiele do życzenia. Recenzent na wejście pisze, że jego zamiarem było przejście głównego wątku bez aktywności pobocznych, bo terminy goniły, a jak jednak się okazało, że tego wątku głównego nie ma aż tyle, to dograł sobie resztę. Takie podejście do gry RPG, która charakteryzuje się mnogością wyborów i zakończeń, w zależności od podjętych wyborów, to jest jak spoliczkowanie czytelnika. Najgorsze jest to, że każda kolejna wasza recenzja to jest festiwal losowości. Wy (oczywiście jest do zarzut do ogółu portali gamingowych) nawet nie posiadacie pewnych standardów recenzenckich tylko bazujecie wyłącznie na upodobaniach recenzenta. To tak jakby gwiazdki Michellina zależały od kubków smakowych recenzenta "Nie lubię sushi, dlatego restauracja X, która podaje sushi dostaje ode mnie 2 gwiazdki mniej".

06.12.2020 11:13
odpowiedz
arachno
53

kwiść, bo z reguły wchodząc w recenzję wchodzimy w pewny rodzaj bańki informacyjnej. Często jest tak, że dany rodzaj gier recenzuje ktoś, kto się specjalizuje w tego typu grach. Z tego względu bardziej jest prawdopodobne, że sandboxa na 120h zrecenzuje ktoś kto lubi długie gry, niż ktoś kto lubi przygodówki na 10h. Uważam, że recenzje powinny być wolne od naszych subiektywnych odczuć i opisywać wyłącznie fakty (tak, profesjonalne recenzje potrafią być obiektywne, chociaż niektórzy uważają, że jest to niezgodne z definicją recenzji). Jeżeli chodzi o najnowsze AC to w opiniach jest wyraźna polaryzacja. Niektórzy zachwalają dużą zawartość gry, a inni wskazują, że tą zawartość można wyciąć, bo są to niepotrzebne, nudne zapychacze. Komu wierzyć? Prawdopodobnie wszystkim, tylko trzeba zaznaczyć do kogo skierowana jest opinia. I tu nie chodzi o to czy gra jest w twoim typie czy nie. Bo takim argumentem to największy chłam można bronić, że zamiast 1 zasługuje na 10, bo gra nie jest w typie większości graczy. Niemniej jeżeli występuje aż tak duża różnorodność opinii to jednak z grą jest coś nie tak i nie zasługiwała na tak wysokie oceny. Podobna sytuacja była ze Skyrimem, gdzie recenzji zachwalali ten tytuł, wielu graczy dało się nabrać i opinie również zostały koniec końców spolaryzowane. A największą pomyłką w twoim komentarzu jest mylenie przyczyny z efektem. Gra nie jest dobra, bo świetnie się sprzedaje i gracze spędzają z nią kilkadziesiąt godzin, tylko gracze ją kupują, bo ma dobre recenzje i chcą z tego zakupu wynieść jak najwięcej frajdy. Nie po to się wydaje ponad dwie stówy, aby odłożyć grę po 10h. Ja też dałem się nabrać na recenzje AC:O, zrobiłem prawie 100% zawartości i na koniec wystawiłem najniższą notę ze wszystkich AC, bo zwyczajnie ta gra mnie wynudziła. Ponadto trzeba sobie zadać pytanie, ilu nabywców gry rzeczywiście kończy przynajmniej wątek główny. Niestety statyki są druzgocące dla sandboxów. Często nie jest to nawet 1/3. Trzeba wziąć pod uwagę, że takie osoby często nie wystawiają grze ocen.

post wyedytowany przez arachno 2020-12-06 11:13:21
22.11.2020 23:10
odpowiedz
arachno
53

Ogólnie uważam, że sandboxy to jest klątwa dzisiejszych czasów. Maksowanie poszczególnych rejonów, polegające na odkrywaniu różnych pytajników, a tymczasem rola świata sprowadza się wyłącznie do pojemnika na te pytajniki. Po wymaksowaniu rejonu zwyczajnie o nim zapominamy. Otwarte światy są wciskane mocno na siłę. Przeszedłem Wiedźmina 3 i tam pytajniki przynajmniej opowiadały jakieś historie, niemniej zwiedzanie morza na Skellige to były jakieś tortury i gdyby nie super muzyka, to pewnie bym je olał. Ponadto większość zadań była w dzienniku i można było je spokojnie wykonać. We wszystkich wcześniejszych odsłonach AC nigdy nie starczało mi sił, aby wyzbierać skrzynki. W AC:O zaliczyłem 96% zawartości gry, z pominięciem chyba dwóch pytajników, do których mi się nie chciało wracać, ale tam poczułem już mega znużenie. Odyssey nawet nie rozpocząłem, jak zobaczyłem, ile trzeba się tam napływać. Obecnie ogrywam RDR2 i tu jest to samo, ale w innym wydaniu. Może pytajników nie ma, ale większości czynności pobocznych nie ma sensu w ogóle robić. Dodając do tego irytująco wolny gameplay, animacje oraz mechaniki i dostajemy super realny świat, który byłby dobry do cowboy simulator, a nie do gry akcji. Więc latam od misji do misji, oglądam super wykreowany świat, który robi mi tylko za obrazek. Prawda jest taka, ze taki RDR2, nowe AC mogłyby zostać zaprojektowane jako liniowe gry akcji, i gry na tym pewnie nic by nie straciły.

15.11.2020 18:54
odpowiedz
arachno
53

Albo ściemniasz, albo po znajomości załatwiłeś ceny hurtowe bez marży. Najlepsze ceny w historii tych podzespołów to kwestia: płyta główna 450 pln, procek 750 pln, GTX1660 900 pln, RAM 400 pln, dyski razem około 900 pln, zasilacz 300 pln, obudowa pewnie do 200 pln. Ceny i tak zaokrągliłem pewnie z 50-100 pln w dół do obecnych cen. Ale i tak cena twojego komputera 3k nie mogła wyjść, nieważne jaki sklep. Nawet 3,5k wydaje się mało nierealna.

07.10.2020 17:44
1
odpowiedz
arachno
53

Miałem identyczny komputer, też 6 letni, i5 4690, 8 gb ram ddr3 oraz gtx 760. W zeszłym roku wymieniłem kartę na 1660, bo niestety 2 gb vramu nie dawało już rady, oraz dokupiłem 8gb ram. Obecnie wszystko działa na wysokich w 60 fps. Oczywiście nie 4k, tylko 1080p, ale nie przywiązuje wagi do grafiki. Z takim zestawieniem pewnie jeszcze z 4 lata spokojnie się pośmiga.

04.10.2020 12:53
1
odpowiedz
arachno
53

karateka12345
Oba mody miały wyjść w 4 kwartale 2020 r. Kroniki Myrtany mają zakończone prace nad całym światem i prawdopodobnie grę można przejść. Nie mają nagranych jeszcze dialogów i pewnie będą mieli z tego względu sporą obsuwę.

Dzieje Khorinis natomiast to znak zapytania. Z pewnością mają nagrane wiele dialogów. Ostatnio zmarło dwóch znanych aktorów dubbingowych z oryginalnego gothica, i twórcy moda wypowiadali się, że dialogi z ich udziałem mają już nagrane. Niemniej w sierpniu dokonywano jeszcze poprawek w modelu świata.

Podsumowując, marne szanse, że mody wyjdą w tym roku.

Odnośnie moda Returning, gdzie dwóch Polaków to tam trzy różne opinie. Dla mnie mod Returning to wielka pomyłka, która robi z Gothica jakiegoś mutanta. Niby zawartość jest zwiększona tak z 5-6 krotnie, ale te zmiany ingerują za mocno w lore Gothica. Scenarzyści nie uchwycili klimatu gothica. Większość zadań nie pasuje do ogólnego zarysu fabuły. Gro nowych lokacji zostało wciśnięte na siłę. Ponadto wczesna faza gry jest strasznie irytująca i nie mam tu na myśli większego poziomu trudności, ale głównie nowe mechaniki takie jak trucizna krwiopijców, kasa za nauczania (jakby to miało sens na wyspie, dotkniętej kryzysem gospodarczym). Osobiście dotrwałem do 4 aktu, ale tak mi się gra dłużyła, a zawartość odpychała, że nie było sensu grać dalej.

04.10.2020 11:55
odpowiedz
arachno
53

No nie wiem, wydaje mi się, że Skyrim pozostaje daleko w tyle za kojącymi wszelkie nerwy wyspami Skellige, z przygrywającym w tle The Fields of Ard Skellig. Gdyby tylko jeszcze tak usunąć syreny z morza...

27.07.2020 23:41
odpowiedz
arachno
53

Skoro to mają być czasy koniunkcji sfer, to w serialu pewnie będzie mnóstwo czarnoskórych elfów, bo w końcu wiele się mówiło, że ludzie przywędrowali z koniunkcji (mimo, że ludzie twierdzili zupełnie inaczej). Słabo to widzę.

26.06.2020 10:01
odpowiedz
2 odpowiedzi
arachno
53

Mam wrażenie, że ludzie za dużo wymagają/oczekują. Przede wszystkim Cyberpunk to gra głównie RPG i zwyczajnie niemożliwe jest zrobienie niektórych elementów w sposób chociażby zbliżony do innych gatunków. Taka gra nie będzie miała nigdy dobrego modelu jazdy jak gry wyścigowe ani modelu strzelenia jak w grach FPS albo akcji. Swoją drogą nie rozumiem zarzutów, że w RPG coś nie zabija na hita (tu headshot). W planszowych RPG jak się wyrzuciło 1 to można było spudłować, z przystawianym pistoletem do głowy przeciwnika. Należy zwrócić uwagę jakie jest zadanie RPG. Odgrywanie ról tj. przedstawienie jakiejś historii, budowanie postaci, statystyk, charakteru, ścieżki fabuły. Gameplay w RPG jest zepchnięty na drugi tor i stanowi wyłącznie dopełnienie samej zawartości gry.

19.06.2020 21:17
2
odpowiedz
arachno
53

Arczi25 Wróć do podstawówki i naucz się kim są trzej polscy wieszcze romantyzmu.

09.06.2020 00:03
odpowiedz
arachno
53
7.0
PC

Właśnie skończyłem grę, którą zakupiłem za grosze w fanaticalowskim bundlu.

Szczerze mówiąc, spoglądając na oceny myślałem, że gra będzie prezentowała podobny poziom co Life is Strange, ale niestety mocno się zawiodłem. Pierwszy zarzut to sposób prowadzenia fabuły. Historia nie jest spójna. Jest to zlepek 5 epizodów, z których każdy mógłby być odrębną historią. Epizody można wycinać z gry i szczerze mało kto zauważyłby brak epizodu. Sama realizacja tempa epizodów jak najbardziej w porządku.
Największy zawód to iluzja wyborów. Zwyczajnie nie tego oczekiwałem od gry z notą 8,4. Produkcja dosłownie bombarduje nas zdawałoby się moralną loterią. Kogo uratować, z kim się zaprzyjaźnić, komu ufać, kogo okłamać. Każdy wybór okraszony jest komentarzem gry, że wybór ma wpływ na postrzeganie jakiejś postaci. Na początku rzeczywiście człowiek stara się postępować według przyjętego schematu. Ale już po pierwszym epizodzie zdajemy sobie sprawę, że jest to wielka ściema. Gra zwyczajnie z góry ustala kto kiedy ma zniknąć z ekranu oraz co ma się wydarzyć. Jak wielu produkcjom można zarzucić występowania tzw. plot armora, to w tej grze występuje chyba jakiś plot gun, który pozbywa się każdego nowego bohatera. W ogólnym rozrachunku gra jest liniowa aż do bólu.
Ostatni poważny zarzut mam do kreacji postaci drugoplanowych. Czasami ich postępowanie jest tak irracjonalne, że zamiast szoku czułem zwyczajnie zażenowanie (bo to zachowanie jest wymuszone plot gunem). Ponadto twórcy nieumiejętnie próbują grać na uczuciach, wychodząc z założenia, że jak ktoś nagle umrze to będzie to wzruszające.
Pominę kwestie czysto subiektywne czyli muzykę, grafikę, aktywności qte. Jak dla mnie były bardzo klimatyczne, niemniej wiem, że nie każdemu mogą się spodobać.
Ogólnie mamy styczność z całkiem niezłą historią w stylu serialu TWD, niemniej sposób prowadzenia fabuły nie jest na poziomie dobrej literatury czy dobrego filmu. Z tego względu ocena nie może być wyższa niż 7,0.

post wyedytowany przez arachno 2020-06-09 00:12:24
22.04.2020 08:28
3
odpowiedz
arachno
53

Kiddo chyba, że ktoś cierpi na nerwicę natręctw, czyli pewnie większość z graczy, i jak widzi na mapie nie zaliczony znacznik, to coś go dusi w środku i po prostu musi tam pojechać i go zaliczyć.

Wykonanie takich questów byłoby opcjonalne, gdyby nie były zaznaczone na mapach. Tymczasem ich nie wykonanie kłuje w oczy podczas podglądu mapy oraz sprawdzenia stanu postępu w grze.

26.02.2020 16:22
odpowiedz
arachno
53

Raytracing przez najbliższe 5 lat jak nie więcej nie będzie wymagany. Karty serii 20xx stanowią wyposażenie może z 5% komputerów (dane ze steam). Obecne tytuły można odpalić na minimalnych nawet na serii 7xx.
Ja w zeszłym roku zakupiłem gtx1660 i wszystkie nowe tytuły działają bardzo stabilnie na high/ultra, ale nie jestem psychofanem i nie potrzebuję 4k w stałych 120 fps. Ponadto mam 16 gb ram i dokładanie więcej mija się z celem, bo nowe tytułu głównie czerpią z vram.

14.02.2020 10:57
2
odpowiedz
arachno
53

Krothul powielasz mit słowiańskości, który wynika z niewiedzy. Większość nazw pochodzi z obcych języków, m.in.nazwy większych miejscowości czy krajów, bądź imiona głównych bohaterów. Nazwy mniejszych miejscowości mają polskie brzmienie, ale nie znaczy, że obce języki nie mają ich odpowiedników np. Wrońce - Crow's Perch. A bestiariusz był wałkowany wiele razy. Pochodzenie: ghoul, mantikora, dżin - bliski wschód, wampir - daleki wschód, smok - każdy rejon świata, wilkołak - cała europa centralna, syrena, nimfa, driada, harpie - starożytna grecja; elfy, krasnoludy - wierzenia germańskie i nordyckie. Ze słowiańskich to mamy leszego, kikimorę, utopca i południcę. I to są raczej z bardziej znanych potworów w świecie wiedźmina. Gdzie jest ta dominująca słowiańskość?

10.02.2020 10:18
odpowiedz
arachno
53

Jak dobrze, że wprowadzono Teamfight Tactics i zamiast denerwować się na innych graczy, denerwuję się na RNG,

10.01.2020 17:08
odpowiedz
arachno
53

Z całym szacunkiem, ale twoje porównanie SW do AC nie są trafne. Rouge one, mandalorian, han solo to spinoffy, natomiast AC dalej kontynuuje wątek współczesności, który powinien domknąć się w pierwszej trylogii. AC Liberation i Rogue pełnią tutaj rolę spinoffu, ale reszta nie. Forma AC jest dziwna, bo naprawdę główny wątek stanowi współczesność. Mamy Black flag z jakimś obserwatorium - zero związku z trzema poprzednimi częściami i nową postacią Mędrca, który wyskakuje jak Filip z konopii. AC Unity zero związku z wątkiem współczesności, można rzeczywiście traktować jako spinoff, syndicate jedyna część, która kontynuuje wątek współczesności, ale sama historia przedstawiona w XIX Londynie to zwykłe zabijanie templariuszy i nagle pojawiają się artefakty pradawnej cywilizacji i w tak oczywistych miejscach, że chyba kilkadziesiąt osób o nich wie. Originis i Odyssey znowu zero związku z poprzednimi częściami, i szczerze jakby usunąć Assassin's Creed z tytułu, to można to traktować jako randomową grę w egipcie/grecji, nawet nie jako spinoff.

I podtrzymuję moją opinię, że kolejne części niszczyły cały lore. Animus został wymyślony, aby uzyskać informacje, które na przestrzeni wieków gdzieś się zatarły. W pierwszych częściach wszyscy, i templariusze i asasyni byli zaskoczeni pradawną cywilizacją. W kolejnych częściach dowiadujemy, się że zakony miały kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt okazji do styczności z artefaktami. Nie jest możliwe, że w przeciągu 150 lat ktoś zapomniał o artefakcie zlokalizowanym w Londynie, o którym już wcześniej wiedziało kilka świeckich osób. Takie tłumaczenia, że ktoś coś ukrył to dorabianie nielogicznej ideologii. Od czasów Ezio zakon asasynów i templariuszy to były organizacje, które musiały posiadać wiedzę o poczynaniach członków.

09.01.2020 21:59
odpowiedz
4 odpowiedzi
arachno
53

Assassin''s Creed skończył się na trylogii Desmonda. Każda kolejna cześć nie wnosi nic do uniwersum, poza kolejnymi nielogicznymi wątkami. Pierwsze trzy części posiadały jakąś tam fabułę. Później to zlepek losowych historii odbiegających od uniwersum. Black Flag super gra o piratach, ale mierna o zabójcach. Unity i Syndicate fajne assassin''s creedy jako rozrywka, ale znowu fabuła to tylko zabijanie templariuszy i obowiązkowo odszukanie jakiegoś artefaktu. I tu zaczynają się takie bzdury, że aż głowa boli. Gdzie od 800 lat templariusze i assassini wiedzieli o szerokiej maści artefaktach pradawnej cywilizacji, ale nagle w XXI wieku nikt nic o nich nie wie, mimo że spora część tych artefaktów była na przestrzeni wieków w posiadaniu asasynów bądź templariuszy. A styczność z pradawną cywilizacją oraz lokalizację artefaktów odkryto dopiero w AC I we wspomnieniach Desmonda. Nie wiem, żadne bractwo na przestrzeni wieków nie robiło zapisków, mimo że ich struktury były międzynarodowe? Origins i Oddysey i widzę, że Ragnarok również, nie dość, że to opowiastki o narodowych bohaterach nie zabójcach, to wszystkie wątki to jakieś odrębne historie, które dzieją się w kraju objętym wojną i to jest wszystko co je łączy. A oczywiście nasze cele, należą do tajnego bractwa, które również szuka artefaktów, o których nie wiadomo skąd wiedzą. Dodajmy do tego trzy rodzaje aktywności, posypmy szczyptą sztucznego systemu rozwoju postaci i ekwipunku i voila dostajemy sandboxa, bez fabuły i z nudną, banalnie prostą rozgrywką.

post wyedytowany przez Admina 2020-01-09 22:13:39
30.12.2019 16:22
odpowiedz
arachno
53

Mnie najbardziej zawiodło to, że ludzie tak narzekali na czarne elfy i driady i ogólnie wciskanie wszędzie murzynów, a jak ja oglądałem to się okazało, że pierwsze elfy były białe, pojawił się jeden mały czarny elf, a driady to pół na pół jedne czarne drugie białe. Jak to aktorzy nie pasują do książkowych odpowiedników, gdzie tylko Tris kompletnie na pasuje, a reszta to jakieś epizodziki, które występują w 1-2 odcinkach.

Tymczasem nikt z fanów wiedźmina nie wspomniał o naruszeniach podstaw fabuły Wiedźmina. Dopplery z rządzą mordu ludzi, Vilgefortz, główny antagonista, najzdolniejszy mag wszechczasów, które lepiej władał bronią niż wiedźmin, dostaje tęgie lanie od Cahira, kompletna zmiana stosunku Geralta do prawa niespodzianki, który w serialu jawnie wyśmiewa samo prawo. Tymczasem wiedźmini specjalnie stosowali prawo, aby pozyskiwać nowych adeptów. Ponadto Geralt wiedział, że Pavetta jest w ciąży i specjalnie zastosował prawo, bo dla Calanthe kwestia ceny usług nie stanowiła problemu. Gdzie jest spotkanie Geralta z Ciri w Brokilonie? Przecież to był kluczowy element przeznaczenia wiedźmina. Zrobienie z Nilfgaardu fanatycznej sekty, gdzie w książce było to najbardziej ucywilizowane państwo. I to Sodden, największa bitwa z Nilfgaardem, po której Vilgefortz został wyniesiony do Kapituły. Bitwa, o której wspominano w ciągu całej sagi, bitwa z powodu której władcy odsunęli czarodziejów od wojen. Zrobiono z niej potyczkę jak wspomniał Hanys. Jak chcieli już ją wpleść fabularnie w 1 sezon, to mogli pokazać tylko początek i podsumowanie bitwy bez jej przebiegu. Sam przebieg przy lepszym budżecie można było w pleść w sadze we wspomnieniach Tris. To są poważne zmiany w stosunku do książki, a nie jakiś wygląd postaci.

29.12.2019 10:27
odpowiedz
arachno
53

Od strony technicznej, może i łatwiej programować na docelową platformę, gdzie żaden zewnętrzny software nie będzie ingerował w stabilność gry. Ale od strony gameplayu konsole wyrządzają dużą krzywdę graczom. Mówię o ograniczeniach padach, gdzie sterowanie obowiązkowo trzeba dostosować do wajchy pada, przez co na wsadach sterowanie nie oddaje całkowitej kontroli nad postacią. Już nie mówię o ograniczeniach w umiejętnościach, gdzie do padów nie można przepisać 10 umiejętności, czy wyboru pełnych linii dialogowych (bo na ekranach telewizorów mają często za małą czcionkę) i w zamian robi się 'koła wyboru'.

23.12.2019 22:01
odpowiedz
arachno
53
Image

Do komentowania skoków narciarskich zaprosiłbym Rammusa z League of Legends. Może nie byłby najbardziej żwawym, ani za bardzo rozmownym komentatorem, ale z pewnością dałby z siebie wszystko. Założę się, że nie przepuściłby żadnej okazji do skomentowania skoku kwiecistym OK, wyrażającym więcej niż tysiąc słów. Na koniec jego występ opisałbym memem

post wyedytowany przez arachno 2019-12-23 22:01:46
22.12.2019 13:30
odpowiedz
arachno
53

Geralt niegdyś usłyszał, że miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym był wiedźmin. Drugim zaś... tu pozwolę sobie sparafrazować słowa Eithne, że nie śmierć a moje niecne knowania. Już w Ostatnim Życzeniu wiedźmin związał swoje przeznaczenie z Yennefer i moim zadaniem jest dopełnić przeznaczenia, poprzez żmudne kucie drugiego ostrza na kowadle jego losu. Jest wigilia Midinváerne. Na środku sali stoi w połowie przystrojony świerk, a przed nim Ciri i Eskel rywalizują, które pierwsze z nich zamieści gwiazdę na czubku niedoszłej choinki. Pod ścianą przy suto zastawionym stole siedzi Vesemir, Lambert i Regis popijający świeżo przygotowaną nalewkę z mandragory. Z drugiej strony na scenie Priscilla i Jaskier dają popis nowej aranżacji Wilczego Śladu na takt cztery na cztery. Nad wejściem do sali wisi jemioła, a pod nią nieco zmieszani jej widokiem stoją Geralt, Tris i Yen, którzy dopiero co minęli próg wrót Kaer Morhen. Wtem z oddali słychać głos W samą porę Merigold. Zrób to swoje hokus pokus i pomóż dzieciakom zakończyć ten głupi konkurs. Na ten komentarz do Tris zwinnie doskakuje Ciri, łapie ją za rękę i ciągnie w stronę świątecznego drzewka, dodając Chodź siostrzyczko, teraz jesteś w mojej drużynie, wygraną mamy w kieszeni. A ty Lambert sam jesteś głupi. Młodej czarodziejce nie pozostało nic innego, jak tylko pobiec za Ciri. Z początku widać było w jej oczach lekki żal, który został zastąpiony ledwo widocznym uśmiechem i poczuciem ulgi. Pod jemiołą zostali już tylko Oni. Zapytacie z pewnością, gdzie tu moja rola? Gdyby tylko ktoś widział tego handlarza świerkami, który namówił wiedźminów na kupno najwyższego drzewka świątecznego. Gdyby tylko zobaczyć, że ów handlarz został zaproszony na wigilię, gdzie razem z domownikami zajął miejsce przy stole, z którego rozpościerał się doskonały widok na wrota do siedliszcza. Gdyby tylko biesiadnicy dostrzegli jak handlarz rozmawia z bardami i prosi ich o zagranie ballady. Jednak nikt nie mógł tego zauważyć, bo to nie był handlarz a przeznaczenie. Mimo że nikt mnie nie widział, ja wszystko widziałem - usta złączone i fiołkowe oczy mokre od łez.

21.12.2019 11:19
odpowiedz
arachno
53

Mój wybór jest oczywisty - Thane Krios. Jeden z najlepszych zabójców galaktyki. Taktyka jest prosta, ja odwracam uwagę, a Thane robi swoje. I nawet jeśli przegramy, to nic nie szkodzi. Przecież przed 'bitwą' obaj byśmy pomodlili się za wasze dusze, abyście w ten świąteczny czas nie czuli wyrzutów sumienia za pokonanie najlepszej drużyny w galaktyce.

20.12.2019 20:27
2
odpowiedz
arachno
53

Obejrzałem pierwszy odcinek i jestem pozytywnie zaskoczony. Doskonale wybrane wątki do prologu. Z jednej strony mamy historię najlepiej przedstawiającą zarys charakteru Geralta oraz stosunek społeczeństwa do jego osoby. Z drugiej mamy wprowadzenie do sagi o wiedźminie, czyli początek wojny Cintry z Nilfgaardem.
Świetna kreacja Geralta. Może jego wygląd odbiega od opisu książkowego (szczerze nie wiem, czy możliwe jest znalezienie dobrego aktora o wyglądzie książkowego Geralta), ale Henry widać staje na rzęsach, aby oddać jak najlepiej charakter Geralta i szczerze mówiąc świetnie mu to się udaje. Ciri jak narazie nie miała za dużo do pokazania, więc ciężko mi ocenić jej postać. W każdym razie nie odrzuciła mnie, jest póki co w pełni poprawna. Postacie drugoplanowe to kwestia gustu, część dobra, część zła. Miła niespodzianka z kreacją

spoiler start

Renfri

spoiler stop

, jak dla mnie najlepsza postać 1 odcinka. Duży szacunek dla aktorki za umiejętność walki. Tu przechodzimy chyba do najlepszej części serialu, czyli scen walki. Majstersztyk, zarówno pojedynki i bitwy. W tej kwestii serial bije Grę o tron na głowę (może za wyjątkiem walki Oberyna). Dynamiczne, kadry odpowiednio poprowadzone z nastawieniem na ukazanie brutalności świata. Kolejny punkt na plus - muzyka. Chętnie widziałbym niektóre kawałki w kolejnej części wiedźmina (jakby powstała). Wiele ludzi zarzuca, że nowy wiedźmin strasznie spłycił wiele wątków w tym

spoiler start

klątwę czarnego słońca

spoiler stop

. Jest w tym trochę racji, niemniej szklany ekran rządzi się innymi prawami niż książka. Uwielbiam książkowe dywagacje na temat wszelkich proroctw, ale bądźmy poważni, aby dokładnie zgłębić temat poruszanych w książce problemów należałoby otworzyć przewód doktorski, a nie 8 odcinkowy serial. Film pokrótce i w sposób wystarczający wyjaśnia stawiane problemy, aby z sensem można było poprowadzić fabułę. I wcale nie czułem, aby osoba niezaznajomiona z uniwersum, w którymś momencie poczuła zagubienie. Osobiście pierwszy odcinek polecam gorąco zarówno fanom wiedźmina jak i nowym widzom.

19.12.2019 15:15
1
odpowiedz
arachno
53

Ja również podzielam stanowisko Alexa, Elex to solida produkcja, mimo że jednym z większych jej mankamentów to logika połączenia sci-fi, fantasy i postapo. Tylko trochę zabawne, że ludzie szukają logiki w grach fantasy, mimo że powstało mnóstwo tytułów łączących broń palną z białą. Każde moba, hack'n'slash, strategie, ba nawet uwielbiany KotOR, gdzie kolesie z blasterami walczą z sithami.
Fabularnie elex wszystko jasno wyjaśnił, a twórcy zbalansowali tak, aby gildie były zrównoważone, co robiono wiele razy w innych grach.
Dodatkowo Elex stanowi jeden z nielicznych tytułów TPP RPG. Bądźmy szczerzy więcej mamy rpg w rzucie izometrycznym, gdzie całą obsługę interfejsu można zaprojektować z jednego przycisku myszy. Gry TPP natomiast z prawdziwego zdarzenia można zliczyć na palcach dłoni, bo gracze od tych gier wymagają nie tylko fabuły typowej dla gier przygodowych, ale również systemu walki jak z gier akcji. A potem słyszę te płacze, że wiedźmin 3 miał słaby system walki, bo w God of War był lepszy. TPP RPG mają swoje ograniczenia i w życiu nie dorównają dynamiką grom akcji, a czasami fabularnie nie dorównają grom przygodowym. Często umiejętności również są uboższe niż w izometrycznych rpg, bo projekowanie nowych animacji na rzeczywistych siatkach 3d jest bardziej wymagające niż projekt animacji w grach izometrycznych.

15.12.2019 01:19
4
odpowiedz
arachno
53

Ograłem cały prototyp i gra nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Spróbuje omówić ważniejsze aspekty.

Fabuła - niezrozumiała zmiana 'prologu'. Bezimienny dostaje list od jakiegoś strażnika, nie wiadomo czemu i po co, a następnie zjeżdża sobie windą jak gość do 5-gwiazdkowego hotelu. Na wejście zamiast pięści w nos wpada w centrum małej bitwy, która doprowadza do zniszczenia windy. Reszta prologu przebiega w sielskiej atmosferze niańczenia bezimiennego przez Diega.

Postacie - bezimienny strasznie rozgadany i łagodny, wszystko komentuje jak leci w sposób mocno irytujący, mało w nim prawdziwego beziego. Wygląd nawet mi pasuje, chociaż mam problem z jego zbroją. Koleś odsyłany jest do bariery w całkiem nieźle wyglądającej zbroi a nie w łachmanach. Diego z kolei jak wspomniałem robi za niańkę i udaje jakiegoś szlachcica. Zero w nim szelmy.

Świat - górnicza dolina lekko rozbudowana, wygląda całkiem nieźle, dla niektórych może być zbyt kolorowa, chociaż mi to nie przeszkadza, grunt, aby czuć zagrożenie przy eksploracji świata

Interfejs - wprowadzono szybki dostęp do itemów, niemniej nie można ich przypisać do klawiszy 0-9, widać, że gra dostosowana do konsol, plecak i menu questów kompletnie unowocześnione, niemniej wolałem wcześniejszą wersję 'dziennika questów', a w inventory jak dla mnie za mało widać, bodajże 5 przedmiotów.

Walka - dla mnie walka jest bardziej toporna niż w G1. Animacje jakby działały z opóźnieniem, nie można przewidzieć ruchów przeciwnika, a blokowanie zależy od tego gdzie ustawimy myszkę i jest mocno losowe. Animacje naszych ciosów są szybsze niż animacje otrzymywania obrażen przeciwników i z tego względu często chybiamy, bo przeciwnik jest w trakcie otrzymywania ciosu. Nowy system walki z wykorzystaniem ruchów myszki, w ogóle nie pasuje do tej gry. Znowu wzorowanie się na konsolach. Ponadto można używać itemów w formie spowolnionego czasu, przez co leczenie się w trakcie walki jest banalnie proste. Stamina też psuje zabawę. Mogliby jedynie ją zostawić do biegu.

Dialogi - pomijając fakt, że dialogi nie pasują do postaci to jest całkiem ok. Problemem jest wybór dialogów w formie z Fallouta 4. Powinni wrócić do starej formy, nikomu ona nie przeszkadzała.

Ogólnie cała gra oparta jest mocno na mechanikach zastosowanych w Elexie. Jednak twórcy mieszają za bardzo tam, gdzie nie powinni. Powinni zostawić główną fabułę, a w nią wpleść nowe questy jak zrobiono to w NK. Poprawić wygląd interfejsu, dodać nowe umiejętności. Dostosować system sterowania i walki do obecnych standardów. Lekko rozbudować lokacje i tyle. Cóż THQ będzie miało nie lada wyzwanie, aby sprostać oczekiwaniom fanów i rynku.

post wyedytowany przez arachno 2019-12-15 01:20:40
14.12.2019 10:04
odpowiedz
arachno
53

Do walki z hordą bałwanów użyłbym Ostrza Armagedonu Z HoMM3, które pozwala użyć najsilniejszego zaklęcia magii ognia, bez szkody dla rzucającego i jego sojuszników. Czar o masowym polu rażenia, raczący wszystkich przeciwników spadającymi kulami ognia, raz dwa stopiłby hordę, a nawet legion bałwanów.

Grunt, aby armia bałwanów nie dysponowała Ostrzem Mrozu, bo nikt z nas nie chciałby kolejnego Rozliczenia.

13.12.2019 12:54
odpowiedz
arachno
53
Wideo

W te święta dostałem od was w prezencie:
Dwanaście konkursów,
Jedenaście dyskursów,
Wydawców okropnych,
Dziewięć tytułów płatnych,
Osiem news clickbaitów,
Siedem wyprzedaży - buyout'ów,
Sześć gier do kupienia,
Pięć do spiracenia.
Cztery bany karne,
I trzy uzasadnienia marne,
Szansę na nauszniki dwa,
I zespół Gryonline, który zawsze przy nas wiernie trwa.

Melodia do słów jakby ktoś nie kojarzył
https://www.youtube.com/watch?v=3uQGrNixY9E

09.12.2019 20:13
odpowiedz
arachno
53
Wideo

"Czas płynie, ale wspomnienia zostają na zawsze" Piękne podsumowanie roku w filmie zrealizowanym na 10 rocznicę gier wiedźmina. Tak, więc nasze zdrowie.

Uwaga, pierwszy raz wklejam filmik, zobaczymy czy się uda xd
https://www.youtube.com/watch?v=pDluLBUwvVo

Edit: widzę, że forum samo wykrywa linki i nie trzeba odnośników url >.<

post wyedytowany przez arachno 2019-12-09 20:14:12
07.12.2019 20:33
odpowiedz
arachno
53

Pierwsze co przyszło mi na myśl, to klocek o kształcie litery T. Boże Narodzenie to głównie Jezus, a jego atrybutem jest krzyż. Na wielu obrazach jednak krzyż jest przedstawiany właśnie w postaci dwóch belek ułożonych w literę T, z umieszczoną nad nimi tablicą z napisem INRI. Ponadto klocek T ma kształt wigilijnego stołu, przy którym co roku zbiera się rodzina. Święta polegają głównie na celebrowaniu narodzin Jezusa w gronie najbliższych i to właśnie klocek T przywodzi najlepsze skojarzenia do prawdziwej esencji świąt Bożego Narodzenia.

06.12.2019 22:50
odpowiedz
arachno
53

Z tego co zauważyłem w Humble Monthly (teraz Humble Choice) jest Shadow of Tomb Raider za 12$. W sumie nie wiem jak działa nowy humble, ale pewnie sprawdzę niedługo.

06.12.2019 20:27
odpowiedz
arachno
53

Dla mnie wybór jest prosty. Biorę worek prezentów i wskakuję na Willumpa. Zaczynamy podróż od stworzenia największej kuli śnieżnej wszechczasów, dzięki której dostaniemy duży bonus do szybkości., Wszystkie dzieci z okolicy będą chciały przyłączyć się do zabawy i pooglądać prawdziwego yetiego, więc nie będziemy musieli tracić czasu, aby kłaść prezenty pod choinką. Gdy Willump będzie toczył swoją kulkę, ja będę rzucał prezenty dzieciom (a tym które były niegrzeczne salwy śnieżek ;P). Wszystko, co stanie nam na drodze, Willump zwyczajnie pożre. Najlepsze w naszym połączeniu będzie to, że w miejscach gdzie śnieg nie spadł, użyjemy zera bezwzględnego i przywołamy biały puch oraz magię świąt.

Spokojnie wszystko już obgadałem z Nunu i zgodził się wypożyczyć swojego przyjaciela. Jest tylko jeden warunek. Mam go zwrócić bez żadnej ryski.

PS. Willump posiada skórkę 'bot', więc śmiało można go zakwalifikować jako pojazd.

04.12.2019 08:06
odpowiedz
arachno
53

Jednostki 7 poziomów Mrocznego Dominium Świętego Mikołaja:

1. Skrzat stażysta -> ulepszenie -> Skrzat robotnik (umiejętność: nienawidzi gremlinów, jednostka dystansowa)
2. Elf pomocnik -> ulepszenie -> Elf kierownik (umiejętność: zapewnia precyzję wszystkim skrzatom i elfom, jednostka dystansowa)
3. Dziadek do orzechów żołnierz -> ulepszenie -> Dziadek do orzechów oficer (premia do morale, po skutecznym rozłupania orzecha wykonaj dodatkowy atak, jednostka bliskiego starcia)
4. Renifer -> ulepszenie -> Renifer czerwononosy (umiejętność szarża, , szansa na oślepienie blaskiem nosa, jednostka latająca, bliskiego starcia).
5. Pani Domu -> ulepszenie -> Pani Mikołajowa (jednostka magiczna, oferuje wszystkim dobrym jednostkom ciastka i mleko)
6. Duch świąt Bożego Narodzenia -> ulepszenie -> Duch Anioł Stróż (co turę leczy losową jednostkę sojuszniczą)
7. Gwiazdor -> ulepszenie -> Święty Mikołaj (daje wszystkim dobrym jednostkom prezent w postaci losowego pozytywnego efektu magicznego, wszystkim dobrym bohaterom losowy artefakt, natomiast niegrzecznym jednostkom i bohaterom rózgę w postaci negatywnego efektu magicznego)

Machina wojenna - sanie Świętego Mikołaja (umiejętność przenieś dowolną jednostkę w dowolne miejsce na terenie bitwy).

Może nie są to zbyt mroczne jednostki, ale święta nie mogą być mroczne :)

03.12.2019 21:40
odpowiedz
arachno
53

Ta kraina najbardziej zapadła mi w pamięć z całej gry. Wyszedłem z portalu do ciemnej jaskini, by następnie trafić do krainy spowitej śniegiem i lodem, na pierwszy rzut oka opustoszałej. Krajobraz nie spodobał się zarówno mnie, jak i moim towarzyszom. O ironio nie mogli trafić do gorszego miejsca, albowiem moją kompanię stanowił zmiennocieplny płaz oraz wojowniczka w futrzastym bikini. Pierwsze zdziwienie - napis 12.000 BC u dołu ekranu, wow, epoka lodowcowa. Drugie zdziwienie - dziwna architektura w postaci 'podniebnych dróg' (tłumaczenie własne). I ostatni szok w postaci podniebnego Królestwa Zeal. Cała atmosfera (dosłowna i w przenośni) odkrytego miejsca - tego na ziemi i w powietrzu, w dalszym ciągu powoduje ciarki na moim ciele, i pewnie moich dawnych towarzyszy, a przygody jakie tam przeżyliśmy tylko potęgują to uczucie.

Pewnie wielu z was już dawno się domyśliło o jakiej krainie mówię. Tak, mowa o świecie Chrono Trigger z czasów Dark Ages, miejsce na linii czasowej 12.000 BC.

03.12.2019 09:50
odpowiedz
1 odpowiedź
arachno
53

kaitso a jaka jest nagroda za ten dzień? bo strona nie działa.

ps. to nie jest odpowiedź na konkurs :P

29.10.2019 20:41
odpowiedz
arachno
53

@konweko01 Przyciągnąłem uwagę dwóch userów, to już zawsze coś ;)

28.10.2019 15:13
😁
odpowiedz
3 odpowiedzi
arachno
53

Cześć, chciałem się pochwalić, że właśnie dostałem podwyżkę w pracy, z wyrównaniem od sierpnia :D Z tej okazji zamówiłem sobie nową kartę graficzną Geforce GTX1660 6gb od Gigabyte'a. Fajnie byłoby przetestować jej możliwości na moim PC na Red Dead Redemption 2. Co prawda, więcej pieniędzy już nie mam, aby kupić własną kopię gry, więc byłbym niezmiernie szczęśliwy jakbym wygrał konkurs, a jak nie to cóż poczekam na święta :)

25.10.2019 09:08
odpowiedz
arachno
53

@Hanys_Mori oraz inni go popierający

Nie widzicie różnicy pomiędzy protestami w Paryżu oraz Barcelonie (o Santiago się nie wypowiem, bo tematem się nie interesowałem), a protestami w Hongkongu?
1. Paryż - protesty żółtych kamizelek przeciwko rosnącym kosztom życia (głównie paliwa). Protestanci rozwalają publiczne i prywatne mienie i diabli wiedzą co jeszcze. Tymczasem we Francji panuje demokracja i zwyczajnie mogą wybrać nowy rząd, który spełni ich postulaty.
2. Barcelona - protesty przeciwko wyrokom dla separatystów, którzy zorganizowali referendum, mające doprowadzić do naruszenia integralności państwa. Protesty przebiegają identycznie jak w Paryżu. Obywatele Katalonii jawnie występują przeciwko prawomocnym wyrokom wydanym dla ludzi, którzy dopuścili się czegoś w stylu zamachu stanu.
3. Hongkong - prowincja posiadająca niezależność od ChRL do 2047 uzyskaną na mocy traktatu podpisanego przez M. Thatcher (autonomia za wyjątkiem spraw zagranicznych oraz wojska). Od ponad 100 lat Hongkong pod zarządem brytyjskim zapewniał pełną wolność swobód obywatelskich. Tymczasem Chiny jawnie ingerują w autonomiczność parlamentu oraz spraw wewnętrznych, wprowadzając wszechobecną cenzurę, represje wobec obywateli, a ogniwem zapalnym była chęć wprowadzenia ustawy o możliwość ekstradycji obywateli do Chin. Jednocześnie parlamentarzyści wybrani przez obywateli nie mogą uzyskać większości w sejmie, ponieważ ChRL tak zmieniła system, że z mocy prawa mają zapewnioną większość (system coś na podobieństwo parlamentu polskiego po obaleniu komunizmu). Czyli mamy sytuację, w której Chiny ingerują w zapewnioną umowami międzynarodowymi niezależność regionu Hongkongu i na dodatek pozbawiają praw obywateli. Protesty przebiegają jak wyżej, ale system penitencjarny w Chinach jest tak skonstruowany, że ma gdzieś jakieś prawa obywateli. Więc jak trafisz do paki za zniszczenie mienia, to wrócisz jako gorliwy wyznawca Kubusia Puchatka.

Rzeczywiście nie ma różnicy pomiędzy tymi protestami.

23.10.2019 09:00
odpowiedz
arachno
53

Dobrze, że mój komputer o tym nie wie i nadal mogę grać z prockiem i5 w najnowsze tytuły. Prawda jest taka, że rozwój technologii mocno ostatnimi czasy przystopował, i płynność gier uzależniona jest w głównej mierze od parametrów kart graficznych a nie procesorów. Lepsze procesory przydają się przy czynnościach wymagających sporej mocy obliczeniowej - czyli różnego rodzaju renderowania, projektowanie, programowanie w 3D.

09.10.2019 08:18
odpowiedz
arachno
53

Za obecny stan branży gier obwiniam, poza graczami, którzy kupują i tolerują najbardziej chciwe rozwiązania producentów, portale internetowe i recenzentów. To od nierzetelnych recenzji, które często są kupowane przez producentów, oraz zawyżonych ocen, ludzie z reguły decydują się kupić określone tytuły. I na GOLu mamy podobnie. Często gęsto recenzje są mocno subiektywne, i jeżeli recenzent nie ma wygórowanych wymagań, to jest w stanie przymknąć oko na naprawdę najgorsze rozwiązania. Nie na tym recenzje powinny polegać. Przykłady można mnożyć bez liku RDR2, AC, Skyrim, Andromeda, DA:I. Jedne z największych wydmuszek, pompowanych przez recenzentów. Niestety oceny graczy diametralnie różnią się od ocen recenzentów. Prawda jest taka, że takie mamy gry, jakie mamy media.

30.09.2019 10:44
odpowiedz
arachno
53
6.5
PC

Właśnie skończyłem przechodzić całą grę. Całość zajęła mi 39h, wykonałem cały watek główny, i z 95% aktywności pobocznych. Cały tytuł mogę posumować jednym zdaniem. Jest to mierny Assassin Creed i jeszcze gorszy RPG.

Plusy:
- Ładna grafika, świetnie zrobiony starożytny egipt
- sekwencje starożytnej cywilizacji w grobowcach
- głównego bohatera da się polubić
- dużo rodzajów łuków

Minusy:
- miałka i nudna fabuła
- mnóstwo misji pobocznych o jednym schemacie: źli żołnierze coś zabrali, kogoś porwali lub kogoś zabili, więc idź tam, potem tam i na koniec jeszcze tam
- mnóstwo pytajników z dwoma aktywnościami: zabij lub znajdź
- antagoniści pozbawieni lub z niejasnym motywem działania
- poziom postaci w tej grze, to sztuczne zastąpienie motywu odblokowania sekwencji animusa
- loot w tej grze to zdobywanie ekwipunku adekwatnego do naszego poziomu, przy czym stary ekwipunek można ulepszyć do obecnego naszego poziomu
- misje często odblokowują się dopiero po odwiedzeniu zleceniodawcy, dlatego do wielu 'wyczyszczonych' miejsc wracamy ponownie, bo nagle coś się tam pojawia
- kobry i ogień to największe wyzwania w tej grze
- mechaniki asasynów zostały zredukowane do zera, ukryte ostrze nie zabije każdego, zakradanie się ze względu na małą ilość wrogów jest banalnie proste, mechanika walki to nadal kontratak/przełamanie, wspinać można się wszędzie
- senu to nie potrzebnie wprowadzona mechanika, która jest punktem pośrednim pomiędzy oznaczaniem celu na mapie

Możliwe, że o czymś nie wspomniałem. W każdym razie gra strasznie mnie wymęczyła. W związku z faktem, iż Skyrimowi dałem 7,0, a AS:O ma jeszcze gorsze rozwiązania zarówno jako gra o assassinach i jako rpg, musiałem dać pół oczka w mniej.

post wyedytowany przez arachno 2019-09-30 10:45:15
19.09.2019 14:12
odpowiedz
2 odpowiedzi
arachno
53

Trochę siedzę w inwestycjach związanych z infrastrukturą telekomunikacyjną i powiem tak, te obietnice to bzdury. Ustawy oddały administrację nad sieciami telekomunikacyjnymi prywatnym operatorom i to prywatne spółki ze swojej kabzy rozwijają całą infrastrukturę. I tak wszystkie inwestycje realizowane są przez P4, Polkomtel, Orange i T-mobile. Państwo może co najwyżej im nakazać wykonanie czegoś, bo samo obecnie nic nie ma. A jeżeli rzeczywiście powstanie obowiązek zapewnienia 5G, to nie państwo za to zapłaci, ale my wszyscy użytkownicy zrzucimy się na rozwój infrastruktury.

15.09.2019 22:17
1
odpowiedz
arachno
53

Właśnie przechodzę AC:O i mówię stanowcze nie takim sandboksom. Napaćkane setki pytajników, a w nich pięć rodzajów aktywności. Pseudo wprowadzenie mechanik RPG, których jakby nie było to gra nadal wyglądała by tak samo, a sama fabuła pisana przez jakiegoś nastolatka. Najgorsze jest to, że Ubicrapy u recenzentów dostają 9,0+, a dla mnie to tylko duże światy i ładna grafika.

Watch dogs kolejna gra, aby zdobyć w humble monthly i tyle.

post wyedytowany przez arachno 2019-09-15 22:21:45
10.09.2019 16:32
2
odpowiedz
4 odpowiedzi
arachno
53

Ja zawsze się zastanawiam jakich RPG oczekują recenzenci. Bo z reguły RPG z dobrymi elementami RPG tj. fabułą, ciekawym światem i rozwojem postaci, a słabą grafiką, dostają mniejsze noty, niż gry RPG z miałką fabuła, pustym światem, a super grafiką i duperelkami typu możliwość pogłaskania kota, są wielbione do znudzenia.
Uważam, że obecnie brak jest prawdziwych action rpg. A jak wyszły jakieś dobre, to można je zliczyć na palcach jednej dłoni.

02.09.2019 12:39
odpowiedz
arachno
53

Najbardziej wyczekuję gry GreedFall, wersja na PC, ponieważ jestem chciwy...

Chciwy na świata eksplorację,
chciwy na bohatera kreację,
chciwy na skarbów szukanie,
chciwy na monstrów zabijanie,
chciwy na historii epizody,
chciwy na fotela wygody,
chciwy na spokój
domowej oazy,
i chciwy na nowe
przygody fantasy.

27.08.2019 10:29
2
odpowiedz
1 odpowiedź
arachno
53

Najgorsze w nowej trylogii jest to, że wyrzucono na śmietnik to co budowano w poprzednich filmach. Po pierwsze porażka imperium. Nowa trylogia olała ten wątek, tworząc jakiś Nowy Porządek, bez wytłumaczenia jak zareagował na to Senat i całe Imperium/Republika?. Dlaczego Republika pomimo zwycięstwa, posiada flotę jeszcze mniejszą niż w Powrocie Jedi? Kim jest Snoke i skąd się wziął? Przecież obowiązywała zasada dwóch. O innym Sithie nie było mowy (pomijam wątek Dartha Maula), a jeżeli Palpatine przeżył i wziął Snoke'a za nowego ucznia to będzie najgłupszy plot twist ever. Nowa gwiazda śmierci w postaci planety. Gwiazdę śmierci mógł skonstruować tylko jeden inżynier w całej galaktyce, wykorzystując kryształy kyber, stanowiące również zasilanie mieczy świetlnych. Szkoda, że imperator nie wiedział, że można zrobić lepszą broń, ze zwykłej planety. O głupich wątkach w ostatniej części nowej trylogii nie wspomnę. Wlatywanie z prędkością nadświetlną we wrogie statki. Wątek jakiegoś codebreakera. Gruba chinka, fioletowowłosa idiotka, która nie wierzy swojemu najlepszemu pilotowi itd. itp.

26.08.2019 10:10
odpowiedz
arachno
53

Strasznie nie lubię modów do Gothica. Jak dla mnie psują kompletnie klimat i na siłę robią grę trudniejszą. Returning z Khorinis robi jakiś zlepek losowych lokacji i questów. Opiekunowie, zabójcy (na wyspie z liczbą ludności 200 npc), smok w jarkendarze, fortece paladynów, jakieś teleporty i inne cuda niewidy. Wszędzie nawciskane jest mnóstwo NPC i potworów. Returning robi z Gothica TESa, gdzie upycha się mnóstwo wątków ze sobą niezwiązanych. Na początku nie jest to jakieś nachalne, ale im dalej to więcej nieumarlaków, demonów i wszystkiego na co sobie wyobraźnia pozwoli.
Ogólnie nie lubię modów ingerujących w grę, szczególnie fabularnych. Tworzą dziurawy produkt (brak źródłowego dubbingu), który kompletnie niszczy mi klimat rozgrywki. I tak jak jestem mega fanem produktów PB, to moda żadnego nigdy nie przeszedłem w całości. Niemniej czekam na Dzieje i Kroniki, bo zamiast formy moda przybierają formę pełnoprawnej gry.

22.07.2019 17:29
odpowiedz
1 odpowiedź
arachno
53

W moim rejonie Orange kładzie światłowody wszędzie, nieważne czy małe i duże miasto. Ogólnie płacę 50 zł za 300mb/s. Jak dobrze kojarzę jest 5 zł zniżki za efakturę i 5zł za zgodę na kontakt w celach marketingowych.

05.06.2019 09:37
odpowiedz
arachno
53

Ogólnie motyw frakcji w świecie apokalipsy zombii do mnie nie przemawia. Z doświadczenia wiem, że rozgrywka oparta na frakcjach jest słabo zrealizowana. Dodatkowo materiały promocyjne zdają się potwierdzać moje obawy. Świat zombii, a frakcje wieszają jakieś kolorowe banery i flagi. Apokaliptyczne miasto mieni się kolorami tęczy, a ulicami przechadzają się zombii. Zwyczajnie to ze sobą nie współgra. Ponadto rywalizacja frakcji to zwyczajna sztampa, przez którą często kuleje fabuła.

24.05.2019 12:03
odpowiedz
arachno
53

Cieszę się, że w końcu powstała gra o tematyce czarnej śmierci, która mogła dołożyć cegiełkę do niszy powstałej w tym zakresie w branży gier komputerowych. Byłbym wdzięczny za umożliwienie mi poznania historii opowiedzianej w A Plague Tale: Innocence (PC). Chęcią poznania tematu zaraziłem się już w szkole przy lekturze Dżumy A. Camusa. Książka rzuciła nowe światło na problem dżumy, przez co powieść stała się ponadczasowa. Problem 'zarazy' dotyczy każdego z nas. Na koniec chciałbym tylko zacytować fragment powieści, aby zachęcić czytelników do przemyśleń.
Każdy nosi w sobie dżumę, nikt bowiem nie jest od niej wolny. I trzeba czuwać nad sobą nieustannie, żeby w chwili roztargnienia nie tchnąć dżumy w twarz drugiego człowieka i żeby go nie zakazić. Dżuma, Albert Camus

22.05.2019 20:54
odpowiedz
arachno
53

Świetna wiadomość, THQ to dobry wydawca. Ogólnie na rynku brak dobrych action rpg. Teraz na topie niestety są sandboxy z pustym światem, mierną fabuła, ale widowiskowem gameplayem. Piranha natomiast stawia głównie na kreację świata.

19.05.2019 13:12
4
odpowiedz
arachno
53

Wszystko fajnie, tylko Bezi nie ratował świata, bo był wybrańcem, ale zwyczajnie tak wyszło. Ktoś miał problem i on zwyczajnie go rozwiązywał.

15.05.2019 10:59
odpowiedz
arachno
53

Najsmutniejsze jest to, że Grę o tron sprowadzono do tytułowej walki o tron. Tymczasem seria książek nazywa się Pieśń lodu i ognia, co wskazywałoby, że sednem książek jest coś innego niż żelazny tron, pytanie tylko co - Starkowie i Targeryenowie?, biali wędrowcy i smoki?, Pan światła i starzy bogowie?, czy zwykłe lato i zima?. Istniało tyle opcji, a skończyło się jednym wielkim zawodem.

30.04.2019 13:43
odpowiedz
arachno
53

@Patryk wybacz, mój komentarz nie był do Ciebie, strona przewinęła mi się do góry, i odpisałem nie tej osobie co miałem :P odpowiedź miała być do postu Bukar'ego.

post wyedytowany przez arachno 2019-04-30 13:50:03
30.04.2019 12:23
odpowiedz
arachno
53

@Patryk naprawdę nie widzisz jak bardzo ta bitwa była nielogiczna?

spoiler start


Dany posiadała 100 tys. Dothraków, w otwartym polu żadna armia nie miała z nimi szans, to byli jedni z najlepszych wojowników świata GOT. Stannis z 10 tys. konnych rozbił 100 tys. dzikusów. Dothrakowie mieli przeciwko sobie 0,5 - 1 mln przeciwników, ale przeciwników składających się z kości i zgniłego mięsa. Nieumarli byli nieśmiertelni, ale ich ciała się niszczyły jak się mocniej uderzyło. Impet natarcia 100 tys. jeźdźców, zwyczajnie zmiażdżyłby truposze. Konnica prawdopodobnie przeszła by przez armię jak przez masło, a na polu zostałyby ruszające się członki truposzów. Nawet gdyby przyjąć, że jednak truposze jakimś cudem wybiłby w trymiga jazdę, to po cholerę rzucać najsilniejszą jednostkę na samym początku? Tereny wokół Winterfell były rozległe. Wystarczyło wycofać konnice o kilka kilometrów, nieskalanych umiejscowić za płonącym ostrokołem i tak prowadzić obronę. Nieskalani broniliby ostrokołu, gdyby umarlaki chcieli przez niego przejść, reszta by prowadziła bezpieczny ostrzał. Gdyby ostrokół został przerwany, wtedy powinna wkroczyć jazda prowadząc atak od flanki. I to wszystko osłaniane atakami smoków. Tymczasem Dany z Jonem latali i nic nie robili, Dothrakowie i Nieskalani zginęli. Po śmierci 90% sił ludzi, nieumarlaki dostały debuffa a główni bohaterowie plot armora, przez co 10 ludzi mogło bronić Winterfell przed kilkuset tysiącami nieumarłych. Wisienką na torcie są mistrzowskie skille w skradaniu bohaterów. Jorah omija 40 tys. wskrzeszonych nieskalanych i dociera do Dany, Jon natomiast leci przez tysiące trupów za Nocnym Królem, a Arya, która miała problem w bibliotece z 10 truposzami, nagle mija krąg nieumarłych wokół Brana i zabija Króla. A w całym tym zamieszaniu najlepszy jest Bran, siedzi i podziwia widoki oczami kruków. Dziwię się, że nie wpadli na pomysł, aby umieścić Brana w małym pokoiku, Aryę schować za drzwiami, a cała armia mogła uciec z Winterfell i wyszło by na to samo.

spoiler stop

23.04.2019 15:02
odpowiedz
arachno
53

Słowo lichwa jak najbardziej pasuje w tej sytuacji. Steam stosował nieetyczne działania, z których czerpał niewyobrażalne zyski niewspółmierne do świadczonych usług, a usługobiorcy niejako byli zmuszeni przez rynek do korzystania z tych usług. Wypisz wymaluj definicja lichwy lecz przeniesiona na rynek gier komputerowych. Można też użyć stwierdzenia rozbój w biały dzień, mimo że do żadnego rozboju nie doszło.

18.04.2019 09:42
odpowiedz
arachno
53

Ponad 60 Fps rozumiem w tytułach, których liczy się mocno refleks tj. online strzelanki. Dla tytułów single player różnica między 30 fps a więcej to po prostu kwestia gustu, która nie wpływa na samą przyjemność z rozgrywki, grunt żeby nie było spadków. Jeżeli nie masz w planach wymiany karty graficznej, aby ogrywać nowe tytuły, to polecam jednak zagrać w Unity, pomimo niskich ocen (zaniżonych z powodu problemów technicznych w dniu premiery, które później zostały usunięte) to jednak jeden z lepszych AC. Wymianę karty polecałbym, aby ograć origins i odyssey.

17.04.2019 20:52
1
odpowiedz
arachno
53

Mam GTX 760 i odpalałem AC: Unity na wysokich, więc nie wiem w czym masz problem. Gra chodziła bardzo płynnie.

05.04.2019 22:42
odpowiedz
arachno
53

@Kaczmarek35 osobiście uważam, że oba gothici mają dobre klimaty tylko z innym ukierunkowaniem. G1 wsadza nas na głęboką wodę i wszędzie jest niebezpiecznie i mroczno, g2nk natomiast mocno balansuje klimatem od początkowej sielanki, poprzez bitnych najemników i na groźnej górniczej dolinie kończąc. Z pewnością G1 bije G2 jeżeli chodzi o prowadzenie fabuły.

A jeżeli chodzi o mody to osobiście uważam, że Returning nie ma za dużo wspólnego z Gothiciem. Za dużo miejscówek wprowadzonych na siłę, nadal słaby balans, mnóstwo questów niezgodnych z gothicowym lore, mnóstwo npc i potworów nie pasujących do świata pierwotnie wykreowanego. Po prostu wszystkiego jest za dużo. Oczywiście są fajne rozwiązania, ale z reguły występują tylko na początku - nowe gildie, ciekawe questy myśliwych, zabójców, możliwość odpoczywania w każdym miejscu, rozwinięty crafting, dodatkowy akt. Ale im dalej w las, tym twórców za bardzo ponosi wyobraźnia.

05.04.2019 20:16
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
arachno
53

Ekipa Kronik Myrtany ma zdecydowanie lepszych ludzi od budowania klimatu. Trailer ich moda aż kipi klimatem jedynki oraz daje spory zarys lore bez zdradzania szczegółów fabuły. Dzieje Khorinis pokazały niestety tylko świat, na szczęście porządnie zrobiony, i nic więcej. Kwestie dubbingu ocenię dopiero po ograniu modów. Starzy aktorzy z pewnością mają doświadczenie, ale uważam, że grają zbyt teatralnie. Ponadto scenarzyści z Dziejów używają zbyt kwiecistego języka, który zwyczajnie nie pasuje do postaci. Młode pokolenie aktorów jest mocno niedoceniane w Polsce i może sprawić miłą niespodziankę w Kronikach. Dzieje biją Kroniki z pewnością pod względem wyboru gildii. Kroniki już zapowiedziały dwie gildie i żadna z nich nie używa magii. W Dziejach prawdopodobnie dostaniemy gildie na wzór G2, ale z magami wody zamiast ognia.

Podsumowując, oba mody zapowiadają się na pozycję obowiązkową, aby sprawdzić jakie niespodzianki przygotowali dla fanów twórcy.

27.03.2019 10:27
2
odpowiedz
1 odpowiedź
arachno
53

Jak dla mnie ludzie za bardzo dramatyzują. Sytuacja identyczna jak z RODO. Ogólnie najpierw musimy poczekać na nowelizację polskich ustaw, bo bez tego nie możemy mówić o jakichkolwiek ograniczeniach. Osobiście nie wiem skąd pochodzi narracja strachu przed cenzurą. Prawa autorskie nie mają nic wspólnego z wyrażaniem poglądów, a jedynie chronią prawa do czerpania korzyści. Ochrona praw autorskich zawsze funkcjonowała, a dyrektywa nakłada obowiązki wynikające z ochrony również na podmioty udostępniające narzędzia do publikacji w internecie. Prawa do cytatu/recenzji nie naruszają praw autorskich. Zwyczajnie nie można czerpać korzyści z nieswoich materiałów. Zastanawiające jest jak ww. podmioty mają filtrować takie treści. Filtry nie powinny naruszać prawa do publikacji własnych treści, a jedynie blokować rzeczywiste naruszania praw autorskich. Zabawne jest to, że o naruszeniu praw decyduje sąd a nie jakiś algorytm, a każda sprawa powinna być rozpatrywana indywidualnie. Osobiście uważam, że jest to niewykonalne, ale może politycy znają się lepiej.

18.03.2019 21:11
odpowiedz
arachno
53

Ze wszystkich gier f2p, które grałem, to LoL ma najbardziej przystępny dla graczy system płatności. Wszystko co można kupić, obecnie jest dostępne z lootboxów, które dostajemy za najwyższe wyniki w meczach. Dodatkowo co ok. 2 miesiące mamy eventy, z których również możemy dostać płatną zawartość. Ponadto za sportowe zachowanie dostajemy dodatkowe nagrody. Ogólnie w przeciągu roku można wyciągnąć ponad 60 nagród. Zaznaczyć trzeba, że płatna zawartość nie daje przewagi w grze. Jak dla mnie wzór systemu dodatkowej zawartości.

14.02.2019 08:32
5
odpowiedz
arachno
53

@ZzackK ale jaki jest sens porównywania ceny Metro w dniu premiery z tytułami, które zostały przecenione po niecałym miesiącu? Skoro stosunek ceny do jakości jest dla ciebie niesatysfakcjonujący, to poczekaj na promocję. Gorsze gry wychodziły za 250 zł.

17.01.2019 13:21
odpowiedz
arachno
53

A niedawno redakcja wypuściła artykuł "Pecety w opałach. Czy granie na komputerach jest już w kryzysie?" Wygląda na to, że nie są i długo jeszcze nie będą.

30.12.2018 13:16
odpowiedz
3 odpowiedzi
arachno
53

Zwyczajnie za dużo gier RPG jest robionych na przestarzałą modłę tj. w stylu klasycznym, rzucie izometrycznym i obowiązkowo system walki w grupie i z pauzą. Ponadto fabuła opowiadana jest w postaci ścian tekstów, co w obecnych czasach, gdy człowiek chce wrócić z pracy i się zrelaksować dobrą rozgrywką, jest zwyczajnie męczące. Gry to gry. Jakbym chciał czytać tekst, to wziąłbym ciekawą książkę. Ponadto wszelkie gry RPG nie celują w segment AAA, gdzie liczy się efekt wow, a nie fabuła opowiedziana ścianami tekstu. Bądźmy szczerzy, ile mamy RPG (nie wliczam tu jrpg bo to trochę inna bajka), które nie są robione w stylu klasycznym? Na palcach wszystkich kończyn można zliczyć. Niestety wszelkie PoE, Divinity, Baldury, Icewindy itd są już gałęzią niszową, a ludzie zagrywają się w nie tylko ze względu na sentyment. Dla obecnego konsumenta, te gry nie mają nic ciekawego do zaoferowania, bo ciekawe fabuły mamy w książkach, a lepszą rozgrywkę w grach AAA.

13.10.2018 18:40
odpowiedz
arachno
53

Dying light Following pokazuje mi cenę 20 euro a nie 29 pln. Szkoda z chęcią bym zagrał.

02.10.2018 21:28
2
odpowiedz
arachno
53

Roszczenia Sapkowskiego są kompletnie bezpodstawne. Artykuł na który się powołuje odnosi się do wartości rzeczy chronionej na moment podpisywania umowy. W latach 90-tych o wiedźminie nikt nie słyszał, więc nie można mówić, że wartość praw do uniwersum można było szacować na miliony złotych. Prawda jest taka, że jakby Sapkowski ze sprzedaży produktów o wiedźminie przed podpisaniem umowy z CDPR uzyskiwał dochód powiedzmy 200tys. pln (w co wątpie) to Redzi zapłacili mu 17,5% wartości produktu. Dopiero w wyniku inwestycji Redów w markę, cena praw do wiedźmina wzrosła diametralnie i jest to tylko ich zasługa. Całą sytuację można porównać do kupna działki, na której budujemy willę za grube miliony. W związku ze wzrostem ceny nieruchomości w wyniku naszych inwestycji, powinniśmy pierwotnemu właścicielowi płacić odszkodowanie? Byłoby to kompletnie nielogiczne. Podobnie ma się sytuacja z obrazami. Powiedzmy, że kupujemy obraz kompletnie nieznanego artysty za grosze. Później ten artysta umiera, a ceny obrazów szybują w górę. Czy pierwotnym właścicielom powinniśmy również zwracać pieniądze? Dziedzice Van Gogha pewnie już zacieraliby ręce.

Ogólnie cała ta szopka ma na celu albo zrobienie reklamy w stylu "Nieważne jak o tobie mówią, ważne by mówili" albo wyciągnięcie grubej kasy od naiwnego Sapkowskiego, bo grupa nieetycznych adwokatów mami klienta złotymi górami.

30.09.2018 23:20
odpowiedz
arachno
53

la mayyitan ma qadirun yatabaqa sarmadi
fa itha yaji ash-shuthath al-mautu gad yantahi

Call of Cthulhu wersja PC

09.09.2018 12:28
odpowiedz
arachno
53

@Kaczmarek35 przecież G2NK to 20h gry, z wykonaniem wszystkich misji i zebraniem wszystkich roślinek, skąd te 70h? xD

07.09.2018 15:18
odpowiedz
arachno
53

19 września, 2016
WITAMY W THE EVERGREEN STATE, WASZYNGTON
Właśnie przekroczyłyśmy granicę stanu, a już jutro dotrzemy do szmaragdowego miasta. Tyle lat minęło... Chloe od tygodnia chodziła podekscytowana, aż w końcu nie wytrzymała. Na najbliższej stacji musiała się pochwalić, co dla mnie przygotowała. "Co ty tam jeszcze robisz? Wsiadaj, Vanessa i Ryan już czekają, nie możemy się spóźnić". Zamurowało mnie. Okazało się, że planowała to od miesięcy, całą naszą trasę, a jej finał w Seattle, specjalnie na ten Dzień, a ja nic o tym nie wiedziałam. Chloe, jesteś najlepsza. <innym charakterem pisma> Wiem.

20 września, 2016
Nasza załoga w nocy powiększyła się o dwóch majtków: rodzeństwo: starszego brata Seana oraz młodszego Daniela. Wędrowali w kompletnych ciemnościach po ruchliwej drodze stanowej. Nie mogłyśmy ich zostawić, przecież to jeszcze dzieci.
Bracia początkowo nie byli zbyt rozmowni, całą drogę milczeli. Może był to efekt nadmiernego zmęczenia, a może nieufności do naszych osób. W końcu nie często spotyka się załogę geeka i punkówy, przemierzających ocean stanów w zardzewiałym pickupie. Jednak nie wyglądali na zagubionych. W oczach starszego brata widać było strach, ale również niespotykaną determinację. Zastanawiam się, jakich przerażających rzeczy musieli doświadczyć. Obaj byli wykończeni. Dalsza podróż w takim stanie była niemożliwa, więc cały dzień spędziliśmy w motelu.
Okazało się, że Sean i Chloe nadają na wspólnych falach. No cóż, jakby nie patrzeć Chloe od zawsze była zbuntowaną nastolatką. Spotkanie męskiej wersji swojego młodszego ja, musiało w niej rozbudzić wiele wspomnień. Natomiast młody Daniel, po usłyszeniu o naszej zabawie w piratów, jak to dziecko, strasznie wczuł się w nową rolę majtka, co chwilę wykrzykując pirackie Arrr!. <zdjęcie młodego chłopca z bandaną na głowie> Po bliższym poznaniu dowiedziałyśmy się, że kierunkiem ich podróży jest rodzinne Puerto Lobos w słonecznym Meksyku, niestety kierunek zupełnie przeciwny do naszego...

21 września 2016
To miał być Nasz specjalny Dzień... jednak po tym co usłyszałyśmy od Sean'a, zwyczajnie nie mogłyśmy jechać do Seattle. Podjęłyśmy decyzję - Ster na bakburtę! Kierunek stan Oregon! Jeszcze o północy wyruszyliśmy we czwórkę na nową przygodę. <innym charakterem pisma> Nasza mała Maxine w końcu może napić się alkoholu. Sto lat Hippie.

W trakcie postoju na najbliższej stacji, bracia zniknęli... Na moment przed zniknięciem w radiu usłyszałyśmy wiadomość, która utkwiła mi w pamięci "...oraz śmiercią funkcjonariusza, trwają poszukiwania dwóch chłopców Seana D. lat 16 i Daniela D. lat 9. Policja prosi o zachowanie ostrożności, poszukiwani mogą być niebezpieczni." Chłopaki, co żeście narobili!? Dlaczego nam nie zaufaliście?
I wtedy to poczułam, coś dziwnego, jak przed trzema laty w Blackwell. Czy było to spowodowane bliskością Arcadii czy może obecnością... Sean powodzenia, opiekuj się bratem, to dopiero początek waszej...

- Hej, Madmax, przestań gryzmolić w tym dzienniku. Sean i Daniel na pewno sobie poradzą, w końcu teraz należą do drużyny MaxPrice.
- Jakiej drużyny?
- MaxPrice! Hej, nie śmiej się... Z drugiej strony rzeczywiście brzmi to głupawo... Nieważne, zapomnij. Pakuj się do 'łajby', twoi rodzice na nas czekają.
- Masz rację Chloe. Jedźmy. To już nie nasza historia. Od teraz nasze życie jest normalne.

(Life is Strange 2, wersja PC)

05.09.2018 09:36
odpowiedz
1 odpowiedź
arachno
53

Nie mam nic przeciwko Henry'emu. Fajnie, że interesuje się wiedźminem i niejako ma pojęcie jak ten świat ma wyglądać. Kwestie wizualne to sprawa drugorzędna. Geralt z W3 też nie pasował do pierwowzoru, ale mało komu to przeszkadzało.

Bardziej mnie martwi reżyser, który uczestniczył w produkcji m.in.TFWD, Daredevil. Na początku te produkcje były interesujące, ale z każdym kolejnym odcinkiem zamieniały się w opery mydlane. Mam nadzieję, że Wiedźmin nie spotka taki sam los.

31.08.2018 16:57
odpowiedz
arachno
53

W KC:D jeszcze nie grałem, to się nie wypowiem. W każdym razie gier z dobrym otwartym światem to ze świecą szukać. Studia pakują masę funduszy w świat i poboczne aktywności, zamiast w jakość opowiadanej historii. Z reguły gry w miarę liniowe są ciekawsze, ale również zapewniają mniej godziny zabawy.

31.08.2018 15:12
odpowiedz
3 odpowiedzi
arachno
53

Osobiście lubię eksplorację, ale musi być sensownie zaprojektowana. W serii AC nienawidzę znajdziek, które nie mają żadnego sensu typu wszędzie skarby, czy inne piórka, flagi, statuetki. Niemniej powinniśmy zadać sobie pytanie czy otwarte światy są nam potrzebne, gdy większość graczy preferuje dobre fabuły. Obecna idea otwartych światów sprowadza się do sztucznego wydłużenia gry. Ponadto świat jest podzielony na strefy, w której wykonujemy określone misje i aktywności, a po ich zakończeniu idziemy dalej i nigdy nie wracamy. Dotyczy to zarówno wiedźminów, AC, produkcje Bioware, TESy i wiele innych tytułów. Niby mamy otwarty świat, ale jest on mocno 'platformowy'. Jednakże w gąszczu open-worldów, otrzymaliśmy kiedyś Gothica. Niezbyt wybitna gra, ale jeżeli chodzi o projekt otwartego świata to nie spotkałem jeszcze równie dobrze zrobionego tytułu jak Gothic. Projekt świata jest prosty - niewielka mapa, wypełniona po brzegi zawartością, w której co rusz odwiedzamy znane miejsca, odkrywamy, jak świat zmienia się wraz z głównym wątkiem fabularnym, oraz otrzymujemy misje od wcześniej napotkanych npc. Ponadto mimo, że świat pozostaje otwarty, to gracz jest ograniczony poziomem trudności przeciwników, ale w zamian może korzystać z oaz bezpieczeństwa w postaci miasta/zamku. Takiego podejścia brakuje mi w dzisiejszych tytułach AAA.

10.08.2018 19:41
odpowiedz
arachno
53

Wrzucę swoje trzy grosze, bo nie dawno ponownie przechodziłem wszystkie tomb raidery. Stare Tomb Raidery na pewno są grami przełomowymi, ale nie wybitnymi. Mają tragiczny projekt świata, na siłę utrudnioną rozgrywkę przez kompletnie nielogiczne sekwencje zręcznościowe typu dźwignia oddalona o 5 sal, otwiera wejście do innej dźwigni, która z kolei otwiera przejście w skrytce do której trzeba się wspiąć w środku korytarza, który niby powinien prowadzić do dobrej lokacji, a prowadzi do ślepego zaułka. Typowe logiczne zagadki sprawiają sporo frajdy, ale niestety w pierwszych TR nie ma ich za dużo. Większość zagadek strasznie męczy graczy, przez losowe umieszczanie dźwigni/itemów/przejść. Dobrze zaprojektowane zagadki powinny być tak zaprojektowane, że bystry gracz domyśli się, gdzie iść i co zrobić. Stare części TR niestety tego nie robią, a gracze zmuszeni są do szukania po omacku odpowiednich miejsc i kombinacji.

25.07.2018 15:12
3
odpowiedz
arachno
53

Bardzo logiczne wyjaśnienia. Baldurs, Kotor, Mass Effect, Dragon Age są tak dobrymi tytułami, bo realizowały nowe pomysły Bioware. Ich popularność na pewno nie pochodzi od dobrej fabuły i sprawdzonej mechaniki rpg, bez trybu mmo. Na podstawie takich wniosków możemy śmiało twierdzić, że stworzenie kolejnego, nijakiego, mmo fpsa jest doskonałym pomysłem. Co tam, że już w ME3 ludzie krytykowali obowiązkowy grind mmo, który odblokowywal zakończenia w trybie single. W końcu tak mówi były pracownik Bioware.

18.07.2018 17:35
odpowiedz
arachno
53

Wynik spektakularny, ale nie sądzę, żeby gry usługi wyparły single player. Owszem, mamy boom na takie tytuły, jednak w końcu rynek się przesyci. Im więcej będzie wychodzić takich tytułów, tym bardziej baza graczy (a w tym zyski) będzie się rozrzedzała. MMO shooterów mamy już mnóstwo, i wygląda na to, że dostaniemy ich jeszcze więcej. Rynek MMO RPG jest mocno ograniczony, bo takie tytuły mają problemy z rozwiązaniem endgame'u. Niemniej każda nowa gra to potencjalnie mniej zysków dla innych. Natomiast gry single ludzie będą kupować niezależnie od trendów MMO, głównie ze względów fabularnych, bo MMO oferują tylko rozgrywkę. Problemem gier pod single jest to, że produkcje AAA są efektowane, ale nie efektywne. Piękna grafika, milion aktywności, ale szeroko rozumiany gameplay jest przeciętny. A gry klasy B nie mają siły przebicia mimo ciekawych rozwiązań, lub zwyczajnie graficznie są nieatrakcyjne.

26.06.2018 00:37
odpowiedz
arachno
53

Sezon nieopisanych upałów trwał w najlepsze, a ja zacząłem odczuwać nieustające łaknienie, podobne do pragnienia wysuszonych pól, wyczekujących kropel deszczu. Długo nie zdawałem sobie sprawy, czego tak naprawdę mi brakuje, aż ujrzałem go, całego skąpanego w promieniach żaru czerwcowego słońca. Wiedziałem z czym mam do czynienia, jednak zamiast płonąć, niewyraźny kształt błyszczał niczym brylant, oślepiając całe moje jestestwo. Nagle pojąłem naturę mojego łaknienia. Przez krótką chwilę przeszło mi przez głowę
- Już wiem, czego pragnę..
Nagle wewnątrz mojego umysłu odezwał się mroźny, lecz spokojny szept.
- Powiedz to, powiedz to głośno.
Nagle poczułem kłujące zimno w klatce piersiowej oraz przytłaczającą siłę, uniemożliwiającą wykonanie wdechu. Jednakże moje pragnienie było silniejsze od mistycznej mocy. Ostatkiem sił krzyknąłem:
- Pragnę Vampyra!
by następnie móc miękko i kompletnie bezwładnym opaść na łana wysuszonych letnim słońcem zbóż.

19.06.2018 14:02
1
odpowiedz
1 odpowiedź
arachno
53

Jak dla mnie opis schorzenia " 1) nadawanie grom wyższego priorytetu aż do etapu, w którym gry stają się ważniejsze od innych życiowych i codziennych aktywności; 2) osłabiona kontrola nad graniem; 3) kontynuacja lub eskalacja grania mimo spostrzeżenia negatywnych skutków." wyczerpuje temat. Jeżeli ktoś gra 10h, ale nie zapomina o pracy, śnie, jedzeniu, to automatycznie nie kwalifikuje się jako osoba chora.

13.06.2018 16:15
odpowiedz
arachno
53

@Alex zarobki fryzjerki - 60zł/h powiedzmy 50h tygodniowo, daje miesięcznie 12k przychodu, odejmij wynajem lokalu, koszty odżywek, szamponów, mediów zostaje może 8tys, odejmij ZUSY to otrzymasz może 6k brutto, do tego podatek dochodowy i lądujesz z niecałym 4k na rękę. Mam wrażenie, że nie odróżniasz przychodów od dochodów. Prywatni lekarze wiadomo, że zarabiają mnóstwo kasy. Osoby znające życiowe realia wiedzą, że 3k na rękę to w rodzinie godziwe pieniądze, a zarabianie 5k to już jest luksus, który pozwala na kupowanie salonowych samochodów i zagraniczne wycieczki.

13.06.2018 13:23
odpowiedz
arachno
53

Kogoś zdrowo pogięło z zarobkami 10k netto. W Polsce mediana wynosi ok. 2,7zł-2,9k zł brutto, może w 2018 roku sięgnęła już 3k. ponad 10tys. brutto (niecałe 7,5k netto) zarabia tylko 4,5% Polaków, natomiast ponad 40tys brutto (27k netto) zarabia 0,1%. Są to dane podane przez GUS, który nie uwzględnia mikroprzedsiębiorstw, które zatrudniają do 9 pracowników, więc rzeczywiste dane są jeszcze bardziej niekorzystne. Z żadnej działalności jednoosobowej nie wyciągnie się 15 tys. stabilnego, czystego zysku, nie w polskich realiach, gdzie same zusy wykańczają przedsiębiorców. Ponadto wynagrodzenia w dużych miastach są proporcjonalnie większe do kosztów utrzymania w tych miastach i takie warszawskie 10k może być równe 7 tysiącom w mniejszych miejscowościach.

17.05.2018 10:23
odpowiedz
arachno
53

Tylko, że twoje dane osobowe przypisane do numeru też będą chronione i operator nie będzie miał prawa przekazywania tych danych innym podmiotom. Tak więc, nie ma możliwości potwierdzenia swojej tożsamości innej niż pokazanie dowodu osobistego lub innego środka specjalnie do tego przeznaczonego.

29.04.2018 19:05
odpowiedz
arachno
53

Poproszę o Agony albo rozpowiem, że w GryOnline pracują same niemiłe dźwignie nożne... Motyla noga! Nie to chciałem napisać. Te nieżyczliwe jaszczurki wszędzie wcisną swoją cenzurę.

31.03.2018 19:11
odpowiedz
arachno
53

Dlatego to jest dziwne, że aktorzy podpisali umowy na Darka a nie na grupę moderską soulfire. Dark przewodził tylko oddziałowi filmowemu/dubbingowemu i był jednym z pomysłodawców, takie zagranie jest samo w sobie nietransparentne. Twórcą moda jest cała grupa, mimo że nie ma tożsamości prawnej. Tutaj leży cały problem organizacji, że nie ustalono, kto reprezentuje grupę. Swoją drogą nie wiem jak "Dzieje Khornis" mogły uzyskać status znaku towarowego. Prawa autorskie do świata Gothica ma wyłącznie Piranha Bytes. Ponadto znak towarowy gwarantuje wyłączność korzystania z produktu w celach zarobkowych, co jest sprzeczne z ideą nonprofit. Modderom, którzy będą dalej wykorzystywać tę nazwę w ramach projektu nonprofit, zwyczajnie nic nie grozi, pomijając fakt, że rejestracja tego znaku nie powinna mieć ze względów prawnych miejsca.

30.03.2018 23:32
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
arachno
53

Tak się kończy źle zorganizowana praca zespołu. Z powodu braku głównego reżysera projektu (nie wiem czy to dobre określenie dla game director), zaczęły się konflikty na linii pomysłodawcy a koordynatorów. Koniec końców nie wiadomo, kto ma głos decydujący w projekcie. Na dodatek nie wiedzieć czemu w projekt nonprofit ktoś wplótł zagadnienia prawne, prawa autorskie i diabli wiedzą jakie inne rzeczy. Nagle aktorzy, którzy wiedzieli, że podkładają głosy do fanowskiego moda, odmawiają współpracy z ekipą, która tworzy moda, bo podpisano jakieś dziwne umowy. Transparentność działań ekip jest zerowa. Pomysłodawca podpisuje niekorzystne dla projektu umowy, ekipa moderska sama nie ma pojęcia kto zarządza projektem, fanpage'e rejestrowane są na prywatnych mailach, zamiast na nowych osobne konta. Dosłownie cyrk na kółkach.

07.01.2018 22:18
odpowiedz
arachno
53

@12dura akurat wiedźmin jak na action rpg ma bardzo dobry system walki, podaj rpg w stylu sandboxa z dobrym system walki, crafting również był ok, nie rozumiem co w nim złego, ot dodatek do gameplayu (proszę nie podować gier akcji z elementami rpg).

Mass effect 2 jest zwyczajnie grą przygodową, a nie rpg. Jak wspomniałem misje Towarzyszy są najlepszymi jakie powstały, ale po pierwsze nie mają żadnego związku z fabułą, dwa fabuła to 3 misje główne, które równie dobrze można wykonać bez towarzyszy (wykonanie misji towarzyszy ewentualnie odblokowuje na koniec jedną z dwóch opcji). W jakim rpg wykonanie misjii kończy się ekranem podsumowującym? Prawdopodobnie żadnym. Mass effect 3 natomiast wszystkie misje towarzyszy z 2 wplótł w fabułę i nie były one osobnymi bytami. Wszystko zostało złączone w myśl idei walki ze Żniwiarzami. Wszystko jest bardziej spójne, mamy również podobną ilość wyborów, więcej questów pobocznych (chociaż słabych). I nigdzie nie wspomniałem, że Mass effecty to słabe gry. 1 i 3 to bardzo dobre rpg, 2 to gra akcji, której brakuje elementów rpg, ale ma świetne misje towarzyszy. A co do postaci to Wiedźmin jednak pozamiatał, bo zwyczajnie świetnie odwzorował książkowe odpowiedniki - świetny Geralt, Ciri, Regis, Yen, Crach, Myszowór, Radowid, Fillipa, Vesemir, Lambert, Djikstra nie wspominając o nowo wykreowanych postaciach Roche, Talar, trolle, wiedźmy oraz moja ulubiona, ale z 2 za co Wiedźmin 3 miał dużego minusa, czyli Ioverth. Niestety, ale żadnej grze nie udało się zrobić tak różnorodnych i prawdziwych charakterów.

07.01.2018 21:14
1
odpowiedz
arachno
53

@Iselor już od kilku lat przyjęło się do określania rpg w rzucie izometrycznym, bo zwyczajnie nie miały swojej podkategorii, można to też tłumaczyć jako classic rpg.

@12dura 1. Skyrim z rpg ma tylko świat i tu koniec plusów. Wiedźmin ma świat, fabułę, świetne questy poboczne, postacie, mnóstwo eastereggów, wybory, świetne przerywniki, super dubbing.
3. Według mnie gry powinno się oceniać całościowo i niestety ME2 jest słabym RPG, ale najlepszą grą o relacjach z towarzyszami. ME3 jest dobrym rpg, ale z tragicznymi misjami pobocznymi i zakończeniem.
4. Jakby statystyki i misje podciągać pod definicje rpg, to rtsy/gry przygodowe/Mario podchodziłyby pod kategorie rpg. HoMM3 ma wszystkie wymienione cechy a rpg nie jest.

07.01.2018 20:23
odpowiedz
8 odpowiedzi
arachno
53

Pierwsze miejsce nikogo nie dziwi, ale nie rozumiem kilku rzeczy:
1. Dlaczego Skyrim ciągle jest tak wysoko oceniany, gdy duża część graczy miesza tę grę z błotem.
2. Gothic 1 wyżej niż NK?
3. Nie rozumiem fenomenu Mass effect 2. Gra, w której fabuła sprowadza się do 3 misji głównych, a reszta to misje towarzyszy, kompletne spłycenie elementów rpg (ekwipunku, otwartości świata (te piękne ekrany "brawo zakończyłeś misję"). Może jestem alienem, ale ME3 jako rpg był znacznie lepszy i prawdopodobnie gdyby nie zakończenie, to otrzymywałby lepsze oceny.
4. Dlaczego hack'n'slashe są wliczane w rpg?

Nie rozumiem również zachwytów c-rpgami. Zawsze wolałem action rpgi. Po pierwsze sama idea drużyny i motywacje drużyny często są tak sztucznie pokazane, że aż głowa boli, po drugie anihilacja tysiący mobków w stylu hack'n'slash, po trzecie specjalizacje członków drużyny są kopiami specjalizacji, które może wybrać gracz na wejście, przez co znika unikalność poszczególnych kamratów. Zawsze jak zabieram się za jakieś crpg, to nieważne jak dobra jest fabuła (brak udźwiękowienia dialogów również nie pomaga, jakbym chciał sobie poczytać książkę, to bym ją poczytał) to kumulacja ww. elementów zwyczajnie zabija klimat dobrego rpg. Na koniec, widok izometryczny również przeszkadza w odgrywaniu roli. Zwyczajnie gracz pełni rolę obserwatora, a nie uczestnika historii.

post wyedytowany przez arachno 2018-01-07 20:25:00
05.12.2017 08:34
odpowiedz
arachno
53

A ja nie polecam Returninga ani L'hivera. Mody dla masochistów. Pierwszy wprowadza sporo udogodnień, ale też mnóstwo nie pasujących do świata zadań i niepotrzebnych mechanik, drugi natomiast oferuje bardzo fajne zmiany terenów oraz wspaniałą grafikę, ale tak niszczy balans gry, że w sumie na 1 lvlu możemy zabić każdego potworka solo, ale przez 80% gry będziemy mieli problemy z zabiciem mieczem 3 goblinów naraz. Osobiście polecam tylko texture packi z l'hivera i tyle.

22.11.2017 10:02
odpowiedz
arachno
53

Co do Skazanych na Shawshank, to w jaskini niedaleko Novigradu, gdzie znajdowało się złoże nefrytu, można znaleźć notatkę, która uruchamia misję skazani na drakenborg. Notatka i ukryty skarb są inspirowane końcówką filmu.

Strasznie też spodobało mi się nawiązanie walki z Olgierdem do walki Wołodyjowskiego z Kmicicem z Potopu.

17.11.2017 08:46
2
odpowiedz
arachno
53

Wydawcy praktycznie niszczą branżę gier komputerowych. Na przestrzeni lat istniało mnóstwo studiów, które tworzyły świetne gry. Niestety czołowi wydawcy, widząc popularność produktu, zaczynają w niego inwestować, wprowadzając przy tym samym swoje 'udoskonalenia'. Głupi gracze, mając nadzieję, że jakość produktu pozostanie co najmniej bez zmian, w swojej naiwności wydają masę pieniędzy, a później otrzymują zimny prysznic. Wydawca dochodzi do wniosku, że zyski były za słabe, nie wspiera dalej studia, to upada, a wydawca myśli, że to nie była jego wina, bo on sam jest nieomylny.

Przykre jest też to, że większość zysków głównie leci dla wydawcy, a nie głównie odpowiedzialnego producenta. Dlatego wole wspierać niezależne studia niż molochy branży komputerowej.

14.11.2017 12:31
odpowiedz
arachno
53

Pisałem już swoją wstępną opinię w wątku recenzji Elexa, gdzie dałem ocenę 9.0. Po przejściu całości obniżam nieznacznie ocenę i finalnie daję mocne 8.5.

Wcześniej napisałem Do głównych zalet mogę zaliczyć świetny klimat, projekt świata, eksplorację (w tym jetpack), poziom trudności i póki co początkowe zadania, które można wykonywać na kilka sposobów. Ponadto nie uważam, że dialogi są sztuczne. Wg mnie reprezentują identyczny poziom, co większość rpg. Ponadto nie zauważyłem dużych różnic w intonacji poszczególnych wypowiedzi. Jeżeli chodzi o błędy w tłumaczeniu, to nie miały większego znaczenia na rozgrywkę, ot pomylona płeć lub użyty dziwny wyraz. Ogólnie pomyłki nie wpływają na odbiór gry.

Jeżeli chodzi o najczęściej wytykane aspekty tj. grafika, system walki, animacje i kiczowatość świata:
1. Według mnie poziom grafiki jest ładny i z pewnością nieodpychający. Problem polega na tym, że ludzie oczekują fotorealistycznych tekstur, a Elex oferuje mocno bajkową oprawę. Od strony technicznej, a nie wizualnej, problem występuje czasami z cieniami.
2. System walki jest mocno toporny, nie wyobrażam go sobie na konsolach. Wymaga sporo treningu, ale koniec końców, da się do niego przyzwyczaić (mały plus za odstąpienie od oklepanego hack'n'slash i wprowadzenie staminy)
3. Animacje są proste i często niedopracowane.
4. Uważam, że połączenie trzech gatunków nie jest kiczowate. Na samym początku gry zostało wszystko klarownie wytłumaczone. Ogólnie immersja jest bardzo dobra. Balans technologii to kwestia podejścia, niektórym będzie się podobać, innym nie. Osobiście zaprojektowałbym to inaczej, ale twórcy mieli taką wizję, więc się do niej dostosowuje.

Po 50h spędzonych w grze praktycznie w pełni podtrzymuje wcześniejszą opinię, jednak chciałbym dodać kilka mankamentów, które zadecydowały o obniżeniu oceny. Frakcja jest dodatkiem i można się pokusić o stwierdzenie, że misją poboczną, a nie jak to miało miejsce w Gothicu, nieodzowną częścią fabuły. Po drugie nie rozumiem kompletnie podziału gry na rozdziały. W moim przypadku pierwszy rozdział trwał ponad 30h, gdzie zrobiłem i zwiedziłem wszystko co można było. Natomiast drugi rozdział trwał ok. 10min. Dalej (na szczęście) było lepiej Jednak te punkty nie miały wpływu na ocenę. Oczko w dół było wynikiem bardzo słabo wykonanych przerywników (bynajmniej nie filmowych, bo tak tego nazwać nie można), gdzie bohater wyraża patetyczne monologi na koniec rozdziału lub gdy przerywnik jest obarczony dziwną muzyką, która miała na celu budować klimat, a brzmiała mocno sztucznie. Należy też wspomnieć o tragicznej fizyce zniszczeń spowodowanych uderzeniem maszyn latających.
Ostatecznie postanowiłem dać dodatkowe pół oceny za miłe zaskoczenia w fabule. Zakończenie mocno wzorowane na innej serii SF.

post wyedytowany przez arachno 2017-11-14 12:34:43
14.11.2017 10:00
odpowiedz
arachno
53

Forma mikropłatności w dzisiejszych produkcjach jest strasznie bezczelna i powinna być sprostowana w prawie międzynarodowym. Mikrotranzakcje powinny występować tylko w grach f2p. Nie po to gracze wydają 200 zł, aby nie mieć dostępu do pełnej zawartości oraz być zalewanym co krok informacją, o możliwości wykupu dodatkowych opcji.

Kiedyś wszystko było jasne. Single, multi, f2p, p2w. Żadnych early access. Żadnych DRM, żadnych platform. Ktoś chciał grę przetestować, to włączał demo. Miał problem z poziomem trudności? Używał kodów, a nie kupował dlc.

Niestety w przeciągu ostatnich 10 lat, sami gracze pokazali EA, że można ich doić jak się chce, zaczynając od wydawania co roku identycznych gier typu NHL, NBA i FIFA oraz serii The Sims, gdzie z każdą częścią widać przesuwanie granicy i przemianę typowych dodatków w DLC.

28.10.2017 12:05
odpowiedz
arachno
53

Czytasz w ogóle co pisze? Na reklamowanie bezużytecznych rzeczy jest uplay, a nie sama gra. Używasz adblocka? Jeżeli tak, to znaczy, że tobie też przeszkadza wciskanie na siłę kontentu, którym nie jesteś zainteresowany.

27.10.2017 17:33
odpowiedz
arachno
53

Wybacz, ale wciskanie w menu gry lub podczas rozgrywki mikrotranzakcji niczym się nie różni od reklam na stronach internetowych. Jest to zwyczajnie irytujące, niepotrzebne i szkodliwe dla graczy. Czy jak kupie stół, to chce żeby na blacie producent oznajmiał mi, że mogę do stołu dokupić krzesła?
Niech gracze dalej pozwalają na takie praktyki, to zaraz Windows zacznie co godzinę pokazywać powiadomienia, że można dokupić dodatki do systemu.

27.10.2017 13:42
odpowiedz
2 odpowiedzi
arachno
53

Jeden z bardziej wyczekiwanych przeze mnie tytułów. Na pewno ogram w najbliższym czasie.

Jednak z recenzji wynika, że Ubi ciągle leci w irytowanie graczy, dodawaniem do menu/interfejsu opcji mikrotranzakcji. Osobiście uważam, takie podejście za mocno bezczelne, bo zamiast umieszczać te dlc w uplay, to na siłę wciskają je graczom w imię zasady "a może ktoś się skusi".

Ponadto ciągle mają problem z wypełnieniem świata ciekawymi aktywnościami. Jak sobie przypomnę unity i te wszystkie znaczniki, to aż się rzygać chciało.

26.10.2017 11:56
odpowiedz
arachno
53

Ogólnie tło głównego wątku w Wiedźminie 1 strasznie nie przypadło mi do gustu. Cała ta Salamandra, Magister i Azar Javed kompletnie nie pasowali mi do świata z książek, ale zwroty fabularne naprawdę wykonane świetnie. Animacje walki też szału nie robiły, bo to że robił jakieś obroty i młynki, nie znaczy, że nadawało to jakiegoś ekstra klimatu do walki. Drzewko umiejętności też nie prezentowało się dobrze, ot wybieranie odpowiedniej drabinki. Wiedźmin 2 wg mnie miał najlepsze drzewo umiejętności.
Jeżeli chodzi o fabułę W3 może nie jest wybitna, ale ciągle na wysokim poziomie. Eredin wg mnie został przedstawiony bardzo dobrze i na pewno nie byłoby możliwości dyskutowania z nim, a sam dziki gon dla ludzi był zwykłym złem. Tylko Ciri znała ich motywację.
Jeżeli chodzi o świat to popieram, zamknięte mniejsze lokacje są lepsze niż otwarty świat. W rpg powinno się przez całą grę mieć styczność z miejscami, a nie wpadamy robimy questy i nigdy już tam nie wracamy.

23.10.2017 15:18
odpowiedz
arachno
53

W Elexie mam już 20h za sobą, ciągle podtrzymuje swoją opinię wyrażoną w komentarzach pod recenzją gry.

Co ciekawe przygodę zacząłem od ulepszania umiejętności pod zwiększenie doświadczenia, mając nadzieje, że ten wzrost będzie przydatny. Niestety wzrost wynosi zaledwie 5%, a umiejętność mol książkowy chyba w ogóle nie działa. Po dłuższym czasie jednak zacząłem odczuwać korzyści z dodatkowego expa i punktów atrybutów. Dla graczy nieznających gier PB polecam jednak inwestować na wejście w siłę i zręczność oraz zdobyć towarzysza. Z moim buildem do 12 lvla miałem problemy z każdym mobkiem, ale teraz po 20h mobki za 160 expa nie stanowią problemu, a do wykonania zostało mi 100% questów z Ignadonu, Matecznika, Szponów i mnóstwo questów niezrzeszonych.

post wyedytowany przez arachno 2017-10-23 15:18:27
20.10.2017 13:47
3
odpowiedz
1 odpowiedź
arachno
53

Narazie mam kilka godzin Elexa za sobą i póki co, grę oceniam na mocne 9.

Do głównych zalet mogę zaliczyć świetny klimat, projekt świata, eksplorację (w tym jetpack), poziom trudności i póki co początkowe zadania, które można wykonywać na kilka sposobów. Ponadto nie uważam, że dialogi są sztuczne. Wg mnie reprezentują identyczny poziom, co większość rpg. Ponadto nie zauważyłem dużych różnic w intonacji poszczególnych wypowiedzi. Jeżeli chodzi o błędy w tłumaczeniu, to nie miały większego znaczenia na rozgrywkę, ot pomylona płeć lub użyty dziwny wyraz. Ogólnie pomyłki nie wpływają na odbiór gry.

Jeżeli chodzi o najczęściej wytykane aspekty tj. grafika, system walki, animacje i kiczowatość świata:
1. Według mnie poziom grafiki jest ładny i z pewnością nieodpychający. Problem polega na tym, że ludzie oczekują fotorealistycznych tekstur, a Elex oferuje mocno bajkową oprawę. Taki jest silnik gry. To tak jakby krytykować Life is Strange za pastelową grafikę. Od strony technicznej, a nie wizualnej, problem występuje czasami z cieniami.
2. System walki jest mocno toporny, nie wyobrażam go sobie na konsolach. Wymaga sporo treningu, ale koniec końców, da się do niego przyzwyczaić (mały plus za odstąpienie od oklepanego hack'n'slash i wprowadzenie staminy)
3. Animacje są proste i często niedopracowane.
4. Uważam, że połączenie trzech gatunków nie jest kiczowate. Na samym początku gry zostało wszystko klarownie wytłumaczone. Ogólnie immersja jest bardzo dobra. Balans technologii to kwestia podejścia, niektórym będzie się podobać, innym nie. Osobiście zaprojektowałbym to inaczej, ale twórcy mieli taką wizję, więc się do niej dostosowuje.

Jeżeli chodzi o ocenianie gier, to nie kieruje się rokiem wydania gry, bo recenzenci musieliby co roku zmieniać oceny. Poziom grafiki, animacji, błędów w opisach, jeżeli nie mają wpływu bezpośrednio na rozgrywkę od strony technicznej (np. bug graficzny uniemożliwiający wykonanie określonej czynności), pomijam w ocenie. Ponadto ciężko stwierdzić czy zaimplementowanie niektóre rozwiązania, mają stanowić o charakterze gry, czy zwyczajnie powstały w wyniku niedbałości twórców. Końcową ocenę wystawię po przejściu gry.

18.10.2017 18:43
odpowiedz
arachno
53

Zapowiada się ciekawa przygoda. Jednakże taka cena za 17h gry jest mocno absurdalna (tak jak to miało miejsce z kijkiem, z outlastem, life is strange czy bioshockiem), gdzie W3 za 120 złoty dawał 100h rozrywki.

W każdym razie biorę się za South Parka zaraz po Elexie, a następnie za ACO.

13.10.2017 19:09
1
odpowiedz
arachno
53

@g40st Skyrim w żadnym aspekcie nie był przełomowy ani rewolucyjny. Jeżeli mamy mówić o prekursorach rpg to można wspomnieć o morrowindzie, kotorach, wiedźminie 3 lub starych izometrycznych crpg, bo Skyrim żadnej nieosiągalnej bariery nie przełamał. Popularność Skyrima jest wynikiem dobrze przeprowadzonej kampanii reklamowej i mocno zawyżonych recenzji. Spora część graczy od początku stwierdzała, że Skyrim to żaden rpg tylko dobry sandbox i tyle.

post wyedytowany przez arachno 2017-10-13 19:10:12
13.10.2017 14:59
odpowiedz
arachno
53

@CyberTron Skyrim jest tak ponadczasową grą, że jest już wydawany po raz dziesiąty na milion różnych platform

13.10.2017 14:34
3
odpowiedz
6 odpowiedzi
arachno
53

Zabawne jest to, że spora część zastrzeżeń, ujętych w recenzji, dotyczyła również Skyrima, który posiadał jeszcze więcej niedociągnięć niż Elex, może poza sztywnym połączeniem fantasy i sci-fi, a mimo to recenzenci opływali w ochy i achy, jaka to wybitna gra, a poza światem i dwoma ciekawymi questami pobocznymi nie miała nic innego do zaoferowania. Prawda jest taka, że za tłumaczenie nie odpowiada PB, tylko CDP, więc jeden minus można wywalić, szybka podróż była w postaci kamieni teleportacyjnych i kto chce może z niej zrezygnować, nie nazwałbym tego minusem. Więc mamy dwa minusy, masę plusów i znak zapytania czy finalna wersja gry rzeczywiście będzie miała zbugowane umiejętności. Ciągle wiążę spore nadzieje z Elexem, tak jak z AC i SP TFBH.

12.10.2017 22:47
odpowiedz
arachno
53

@Vissegard
1. Po pierwsze likwidacja slow playów, co zniszczyło kompletnie kontrolne decki i spowodowało wysyp swarm decków

2. Wprowadzenie masowej zwinności - zagrywanie pojedynczych pogód straciło sens, służy jedynie do wyciągania mglaków, mrozów z talii

3. Kompletny zanik pozycjonowania, który zapowiadał się całkiem nieźle

4. Tworzenie zbyt silnych i liniowych kart, które są tak uniwersalne, że występują w każdym decku - Leszy, mglak, harpia, prawie wszystkie karty Skellige (i zawsze używanie brana na dokładnie 3 takie same karty), komandosi niebieskich pasów itp, itd

5. Nie trzymanie się ustalonych wytycznych np. likwidujemy carryover, więc nerfimy krasnale, które nie były tier 1, a carryover potworów i Skellige zostawiamy

6. Likwidowanie elementów strategicznych - praktycznie nie mamy wpływu na to co zrobi przeciwnik i gry przypominają pasjansa

Ostatnimi czasy jedynymi dobrymi zmianami było usunięcie odporności goldów i zmiana działania pogód. Reszta mocno kuleje.

10.10.2017 14:10
odpowiedz
3 odpowiedzi
arachno
53

Najbardziej martwię się o Gwinta. Redzi co chwilę dokonują zmian o 180 st., mocno spłycają mechanikę gry i mają problem z poprawnym balansem. Często rezygnują z dobrych i sprawdzonych rozwiązań i testują nowinki, które coraz bardziej odbiegają od podstawowych założeń gwinta (tj. wszechobecna zwinność, gdzie w podstawach były melee, ranged, siege)

10.10.2017 14:01
odpowiedz
arachno
53

Uwielbiam ludzi doszukujących się logiki w grach fantasy lub SF.
Po pierwsze wdawanie się w dyskusje nie znając lore, mija się z celem. Z tego co mi wiadomo, broń palna/plazmowa ma być dość rzadka i stanowić raczej dodatek niż stałe wyposażenie.
Po drugie gry PB i Bethesdy to kompletnie dwie różne bajki.
Po trzecie nie ocenia się książki po okładce.

07.10.2017 22:03
odpowiedz
arachno
53

Zabawne, wymagania mniejsze niż AC:U. Grunt żeby była dobra optymalizacja.

06.10.2017 14:06
2
odpowiedz
arachno
53

Pomijając fakt braku realnego balansu technologicznego społeczności, to gra wygląda porządnie. Może nie jest to szczyt gier pod względem technicznym, ale gry PB mają pierwszorzędnie zaprojektowane światy i dobrze osadzone questy. Kwestia techniczna to sprawa drugorzędna. Biorąc pod uwagę, że oferowane 40-80h będzie chociaż w połowie czasu interesujące, to Elex pobije samym tym faktem 70% gier AAA wyprodukowanych w ostatnich latach, które rzadko oferują do 30h gry, a często ten czas jest sztucznie wydłużany znajdźkami lub innymi aktywnościami wciskanymi na siłę.

04.10.2017 13:33
odpowiedz
arachno
53

Najbardziej oczekiwana gra? Mój wybór padł na Assassin's Creed Origins z prostego względu. Od momentu skończenia studiów i podjęcia pracy, nie miałem czasu na wypoczynek, jedyne co pozostaje to komputer. W przypadku pytań znajomych "Gdzie byłeś na wakacjach?" Egipt wydaje się być bardziej realną opcją, niż mała mieścina w Colorado, czy bliżej nieokreślona planeta Magalan.

29.08.2016 14:23
odpowiedz
arachno
53

A co tu jest w stylu Tibii? Nie nabijajcie wyświetleń fałszywymi tytułami.

17.08.2016 13:48
1
odpowiedz
arachno
53
8.5

Ja nie rozumiem, czemu ciągle powtarzają, że każdy fan gothica ma inną opinie. Jak widzę, to każdy gracz stwierdza, że polubił żyjące miasto, wybieranie stron, charakter bohaterów, mały, ale przepełniony świat, ograniczony występowaniem orków, wargów, szkieletów oraz system walki, w którym rozwijanie umiejętności odblokowywało nowe sekwencje. Ponadto wybór gildii miał wpływ na stosunek npc do naszego bohatera (mag ognia już w I rozdziale miał wszędzie chody).
Jednomyślnie za wadę stwierdzono zbyt łatwy poziom trudności pod koniec gry oraz liniowość głównego wątku.
Co Piranha mogłaby zrobić? Rozwijać to co było sprawdzone. Dostosować system walki dla konsol, dodać uniki (ale nie fikołki w ciężkiej zbroi), dodać nowe gildie, nieliniowość wątku, większe miasto, lepszy balans poziomu trudności. Ubisoft od kilku lat leci na tej samej mechanice a ludzie to kupują, więc PB mogło zrobić to samo. Mogliby też się postarać o zainwestowanie w młodych, ze świeżymi pomysłami. CDP w przeciągu kilku lat zatrudniło 300 osób i wyszli na tym świetnie, a wydali tylko 3 gry, a tak zajmowali się tylko dystrybucją.

10.08.2016 15:19
1
odpowiedz
arachno
53

Skyrima przeszedłem raz. Strasznie odrzucała mnie słaba narracja, powtarzalność lokacji, system walki (hack'n'slash + mało przydatnych zaklęć) oraz skalowanie przeciwników. Pierwsze 30h gry było świetne, ale zabijanie kolejnych draugrów czy bandytów za bardzo nużyło. Ogólnie lubię porównywać gry RPG z tytułami, które naprawdę mnie zachwyciły tj. Wiedźminem i Gothiciem. Czyli świetna fabuła i świat skupiony wokół kilku punktów, do których ciągle wracamy. Ponadto uwielbiam, kiedy zbyt niski poziom nie pozwala na poznanie wszystkich zakamarków świata, ale zwiedzanie wynagradza nasze wysiłki. W gothicu liczył się każdy punkt doświadczenia, można było znaleźć ciekawe rzeczy, a crafting nie był skomplikowany. Było czuć, że bohater staje się silniejszy. W wiedźminie 3 było już gorzej. Potwory dawały mało doświadczenia, a gra sztucznie ograniczała zdobywany poziom, ale na szczęścia fabuła przyćmiła ten defekt.

29.04.2016 13:53
odpowiedz
arachno
53

Co do śmierci Regisa "Wampir stopił się wraz z nią (kolumną), rozlał w bezkształtny bałwan...spojrzała na resztki stopionej kolumny, w której można było rozpoznać zarysy postaci." Użycie słowa bałwan, jasno mówi, że Regis wcale nie został spopielony, a jedynie nadtopiony tak, że pozostał nieforemny kształt nawet przypominający człowieka. Jak dla mnie łatwiej zregenerować powierzchniowe stopienie tkanek, niż dekapitację.

14.01.2016 22:51
odpowiedz
arachno
53

3. Ori and the blind forest - za to, że uczy by nigdy się nie poddawać i szukać dobra w sercach każdego, nawet tego, który zbłądził.
2. Life is strange - czy to gra, czy już może film? Tego nie wiem, ale dzięki LiS dowiedziałem się, że życie nie jest czarno-białe, ciężkie albo proste. Jest po prostu dziwne...
1. Wiedźmin 3: Dziki Gon - ciężko mi słowami opisać za co cenię tak tę grę. Grafika? Fabuła? Otwarty świat? Chyba nie, nie to było najważniejsze. Ważne było jak Wiedźmin wpływał na mnie. Dawał chwile radości, smutku, refleksji. Czasami cieszyłem się razem z bohaterami, a innym razem czułem się tragicznie, byłem moralnie załamany. Jednak najgorsza była ta pustka, gdy przygoda się skończyła i wiedziałem, że to koniec. Zupełnie jak strata cennej rzeczy albo osoby. Za tę pustkę, którą we mnie spowodował, daję pierwsze miejsce Wiedźminowi 3. Koniec końców zrozumiałem, że to nie była strata, ale pożegnanie z drogim mi przyjacielem. Kto wie, może jeszcze kiedyś się spotkamy?

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl