Rozszerzona i wydłużona gwarancja – czy ma sens?. Gwarancja, reklamacja, rękojmia i zwroty towaru
- Gwarancja, reklamacja, rękojmia i zwroty towaru - co robić?
- Kto udziela gwarancji na sprzęt?
- Rękojmia – daje najwięcej praw, ale wiemy o niej najmniej
- Zwrot towaru
- Gwarancja i rękojmia – zasady dotyczące przedsiębiorców
- Rozszerzona i wydłużona gwarancja – czy ma sens?
Rozszerzona i wydłużona gwarancja – czy ma sens?
Jeśli podczas zakupu nowego telefonu lub laptopa sprzedawca nie zapyta nas, czy chcemy dokupić dodatkową gwarancję, to zapewne zapomniał, albo jest nowy i jeszcze nie zna wszystkich procedur. Sprzedawcy sprzętu bardzo chętnie oferują dzisiaj rozszerzone pakiety ochronne, które są oczywiście dodatkowo płatne. Tylko czy faktycznie tego potrzebujemy? Przeanalizujmy argumenty za i przeciw wydłużonej i rozszerzonej gwarancji.

Moim zdaniem wszystko zależy od tego, co kupujemy. Nabywając urządzenie, które możemy określić jako szeroko pojęta elektronika użytkowa, dopłata do dłuższej gwarancji mija się z celem. W końcu i tak po standardowym okresie 24 miesięcy od zakupu i tak wielu z nas będzie rozglądać się za nowym telefonem, komputerem, tabletem, czy smartwatchem. Wiec po co nam dodatkowe lata gwarancji? Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie poszerzenie pakietu ochronnego (o czym za moment) niż jego wydłużanie. W końcu jeśli zbijemy ekran telefonu po 6, czy 30 miesiącach, gwarancja tego i tak nie obejmie. Jeśli akumulator będzie krócej działać na pojedynczym ładowaniu, również.
Co innego jeśli decydujemy się na zakup większego sprzętu AGD lub RTV, który z założenia ma nam służyć przez ładnych kilka lat. Wtedy jak najbardziej, dodatkowe 2-3 lata gwarancji na lodówkę czy odkurzacz zawsze mogą się przydać. I tylko w takim momencie będzie to warte dopłaty.

Dodatkowe pakiety gwarancyjne, często sprzedawane też pod postacią różnego rodzaju ubezpieczeń, to kwestia dyskusyjna i bardzo subiektywna. Oczywiście zawsze warto mieć zabezpieczenie w przypadku zalania sprzętu lub rozbicia ekranu, jak również kradzieży. To głównie te aspekty obejmują, a raczej powinny obejmować, dodatkowe pakiety. Ochrona również w przypadku laptopów bywa przydatna. I piszę to z perspektywy byłego użytkownika zalanej Yogi 710. To był ułamek sekundy...
Jeśli chodzi o smartfony, tutaj sytuacja jest bardziej złożona. Część z nas i tak zapakuje nowy nabytek w pokrowiec, zalepi ekran folią i urządzenie będzie bezpieczne jak w puchu. Uszkodzenie szklanych elementów oczywiście jest wtedy możliwe, ale mało prawdopodobne. Więc czy faktycznie warto płacić dodatkowe pieniądze za ubezpieczenie? Zwróćmy uwagę na to, dlaczego producenci w ostatnich latach tak chętnie dodają do zakupu telefonu pakiet ochrony ekranu? Bo mało kto faktyczne go potrzebuje. Pamiętam jak podczas premier jednego z flagowych smartfonów LG prowadzący spotkanie przyznał, że na 1000 klientów korzystających z ubezpieczenia wyświetlacza skorzystało mniej niż 10 osób. Jeśli jednak należymy do osób wybitnie niezdarnych i posiadając dodatkową ochronę poczujemy się lepiej, spokojnie można takie ubezpieczenie dokupić.

W przypadku telefonów warto też bardzo ostrożnie podchodzić do kwestii ubezpieczenia np. na wypadek zalania. Coraz więcej współczesnych modeli jest w mniejszym lub większym stopniu wodoszczelna. I to faktycznie działa. Wielokrotnie moczyłem telefony w szklankach, fontannach, a nawet i zupełnie przypadkowo zdarzyło mi się upuścić je do wiadra z wodą. Wszystko bez uszczerbku na kondycji elektroniki. Dlatego też warto dokładnie sprawdzić, czy przypadkiem nie ubezpieczamy od zalania wodoszczelnego urządzenia, bo to całkowicie mija się z celem.
Czytać, nie słuchać!
Jeśli już zdecydujemy się na dodatkową lub rozszerzoną gwarancję, zamiast słuchać zapewnień sprzedawcy, koniecznie przeczytajmy dokumenty opisujące warunki wybranych pakietów. Zazwyczaj to nie producent, a zewnętrzna firma ubezpieczeniowa jest tak naprawdę podmiotem, do którego będziemy się zwracać w przypadku wystąpienia ewentualnej szkody. I nie jest to wtedy naprawa w ramach rozszerzonej gwarancji, a likwidacja szkody przez ubezpieczyciela. Wtedy w grę wchodzą gwiazdki, kruczki i przysłowiowe zapisy małym druczkiem. Nie bez powodu sprawie tego typu pakietów od niedawna przygląda się UOKiK.
Podsumowując w dużym skrócie – dodatkowego ubezpieczenia raczej nie polecam, ale też nie potępiam. Jeśli z głową wybierzemy ubezpieczenie za nie więcej niż 10 zł miesięcznie, to zakładając, że wymienimy telefon lub laptop za dwa lata da nam to w sumie 240 zł. Przy wartościach flagowych modeli sięgających 4 tys. zł to niewielki wydatek, a spokój ducha i brak stresu po niefortunnym upadku są bezcenne. Warto jednak podchodzić do rozszerzonych pakietów gwarancyjnych z głową i dokładnie sprawdzić, jakie są ich warunki. Bo może okazać się, że ktoś chce na nas tylko w brzydki sposób zarobić.

Za konsultacje merytoryczne i pomoc w powstaniu artykułu redakcja dziękuje prawnikowi prowadzącemu własną praktykę w Kancelarii Adwokackiej Patryk Włodarczak.