Diplomacy is Not an Option to idealny przykład dobrego wyjścia z wczesnego dostępu. Strategia od studia Door 407 cieszy się dużą popularnością wśród graczy, na co wpływ ma m.in. bogata zawartość finalnej wersji.
Producenci z niezależnego studia Door 407 mogą być z siebie dumni, bowiem opracowany przez nich tytuł Diplomacy is Not an Option 4 października opuścił wczesny dostęp, a jego pełna wersja błyskawicznie zyskała uznanie graczy. Zgodnie z danymi udostępnionymi przez serwis SteamDB, w szczytowym momencie strategia przykuła do ekranów jednocześnie przeszło 5 900 użytkowników platformy firmy Valve. Co więcej, wynik ten stale się poprawia (stan na 6 października na godz. 16:54) i to pomimo wzrostu ceny, która w Polsce z 53,99 zł podskoczyła na 90,34 zł.
W recenzjach dotyczących zawartości oferowanej w ramach Steam Early Access gracze często zarzucali twórcom dostęp jedynie do dwóch misji. Studio Door 407 wyciągnęło z tego wnioski i w wersji 1.0 zadbało o bogatą zawartość. Wraz z premierą Diplomacy is Not an Option otrzymaliśmy kampanię fabularną obejmującą 3 możliwe ścieżki, 6 potencjalnych zakończeń oraz 35 misji.
Ponadto produkcja doczekała się dwóch dodatkowych poziomów trudności, nowych budynków czy usprawnień technicznych. W planach jest natomiast udostępnienie edytora map, jak również kolejnego wątku, który umożliwi sprzymierzenie się z Mrocznym Księciem Ozzym oraz jego nieumarłymi hordami.

Rozmach to określenie idealnie pasujące do rozgrywki w Diplomacy is Not an Option.Źródło: Door 407 / Steam.
Przypomnę, że Diplomacy is Not an Option to RTS z elementami gatunku tower defense. Istotnym elementem strategii jest walka z ogromnymi armiami przeciwników, jak również duży nacisk na implementację praw fizyki. Uwzględnienie tych ostatnich okazuje się szczególnie istotne podczas ustalania celów dla maszyn oblężniczych czy łuczników.
Gracze
1

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.