Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 10 listopada 2023, 14:40

autor: Szymon Orzeszek

Blizzard odpowiada na obawy graczy o wczesny dostęp do WoW: The War Within

Gracze nie zostawili suchej nitki na wczesnym dostępie do dziesiątego rozszerzenia do World of Warcraft. Teraz jeden z twórców gry zapewnia, że gracze, którzy wydadzą 400 zł, nie uzyskają „długoterminowej przewagi nad resztą”.

Źródło fot. Blizzard Entertainment
i

World of Warcraft: The War Within będzie pierwszym z zapowiedzianej sagi dodatków. Jeśli zdecydujecie się na zakup edycji „Heroicznej” za 89,99 euro (ok. 401 zł), będziecie mogli rozpocząć zabawę 3 dni przed oficjalną premierą (zaplanowaną na jesień 2024 roku). Powiedzieć, że nie spodobało się to graczom, to dość duży eufemizm, dlatego z wyjaśnieniami pospieszył reżyser gry Ion „Watcher” Hazzikostas.

„To nowy trend, trzeba się przyzywczaić”

„Watcher” taką a nie inną strategię przyjętą na premierę trzech następnych rozszerzeń do World of Warcraft usprawiedliwia tym, że Blizzard nie jest pierwszym studiem, które korzysta z takiej taktyki i radzi graczom przyzwyczaić się do nowego modelu biznesowego. Oprócz tego starano się, by kupujący „gorsze” warianty dodatku nie czuli się pokrzywdzeni i zwiększono ich zawartość. Wypowiedzi dewelopera możecie znaleźć w serwisie PC Gamer.

Warto zauważyć, że podstawowa edycja [The War Within – dop. red.] zawiera więcej niż kiedykolwiek. Kosztuje tyle samo, co Dragonflight, wliczając wzmacniacz i samo Dragonflight dla tych, którzy go jeszcze nie posiadają. Staramy się, by oferta była zrównoważona dla każdej edycji.

Oznacza to, że w podstawowej preorderowej wersji dodatku, kosztującej 49,99 euro (ok. 223 zł), znajdzie się booster do poziomu 70., 500 waluty Trader’s Tender i natychmiastowy dostęp do Dragonflight, jeśli takowego ktoś nie ma. Gracze sami muszą zdecydować czy jest to dla nich wystarczające zadośćuczynienie.

Ion Hazzikostas uważa, że krytyka graczy spowodowana była słabym przedstawieniem pomysłu, dlatego w najnowszej wypowiedzi broni 3-dniowego early accessu i zapewnia, że nie zapewni on żadnej przewagi.

Okres wczesnego dostępu tak naprawdę przyspiesza start o kilka dni, aby ludzie mieli możliwość wyrównania poziomów. Skierowany jest bardziej do graczy, którzy mogą nie mieć tyle wolnego czasu i nie mają możliwości wzięcia wolnego w pracy. W związku z tym przegapią pierwszy tydzień Mythic Zero lub biegania po lochach na maksymalnym poziomie z przyjaciółmi i kolegami z gildii.

Ma tu obowiązywać kilka ograniczeń. Gracze do czasu oficjalnej premiery nie będą mieli dostępu do Mytthic Zero i Plus, dropów z rzadkich mobów, punktów specjalizacji profesji i związanych z nimi cotygodniowych questów. Nie wiadomo co z systemem tworzenia przedmiotów i handlem.

Szczerze mówiąc, chciałbym żebyśmy wyraźniej zakomunikowali i wyjaśnili te ograniczenia.

„Żadnej długoterminowej przewagi”

Ion „Watcher” Hazzikostas zapewnia graczy, że wczesny dostęp nie zapewni żadnej przewagi w late game, a ma służyć tylko jako pomoc dla tych, którzy na przykład nie będą mieli czasu w dniu premiery.

Na start sezonu pierwszego nie będzie widać żadnej różnicy pomiędzy graczami, którzy mieli dostęp do early access a tymi, którzy go nie mieli.

Miło, że Blizzard myśli również o takich graczach, ale cena 90 euro za „wyrównanie szans”, czyli prawie dwukrotnie większa niż za podstawową wersję, to lekka przesada. I tak, to również jest eufemizm.