Esportowa organizacja Virtus.pro ogłosiła zmianę w strukturach. Zespół, który stał się wyrzutkiem od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę teraz przenosi się do Armenii.
Rosyjska inwazja na Ukrainę, która od wielu miesięcy przynosi tragiczne w skutkach żniwo, wpłynęła znacząco na świat sportu, a także esportu.
Tak jak rosyjscy sportowcy zostali wykluczeni z prawie wszystkich międzynarodowych rozgrywek, tak w sportach elektronicznych odebrano prawo startu drużynom z rosyjskimi korzeniami.
Głośnym przykładem jest Virtus.pro – zespół posiadający powiązania z Kremlem, który na początku marca został zbanowany ze wszystkich międzynarodowych rozgrywek CSGO. Do tej pory zawodnicy związani z organizacją występowali na zawodach pod nazwą Outsiders; jako „outsiderzy” zdobyli nawet mistrzostwo świata podczas Intel Extreme Masters Rio 2022.
Okazuje się jednak, że organizacja może znaleźć furtkę do powrotu na salony pod swoją starą nazwą.
Wczoraj w mediach społecznościowych Virtus.pro pojawiło się zaproszenie na spotkanie z zawodnikami drużyny CSGO w Erywaniu – stolicy Armenii, która od teraz ma być „nową siedzibą” organizacji.
Ich dotychczasową kwaterą była Moskwa, widać więc chęć zerwania z niekorzystnymi wizerunkowo powiązaniami. Warto dodać, że w ostatnim czasie Virtus.pro już dwukrotnie zmieniało swoich CEO – do września rolę tę pełnił armeński inwestor Aram Karamanukyan.
Wczoraj ogłoszono, że zastąpi go Nikolaj Petrossian – armeński biznesman prowadzący interesy w Rosji i powiązany ze środowiskiem esportu. Wcześniej Petrossian był CEO rosyjskiego holdingu ESforce, który był krytykowany za powiązania z kremlem.
Teraz Virtus.pro występując z ramion ESforce chce pokazać chęć zmian i odcięcia się od przeszłości. Organizacja w dalszym ciągu jest jednak krytykowana za brak jakiegokolwiek stanowiska potępiającego rosyjskie działania wojenne oraz aroganckie oświadczenia w sprawie wykluczenia rosyjskich drużyn.
Czy przenosiny do Armenii otworzą Virtus.pro możliwość powrotu na esportowe salony? Być może, jednak kibice długo nie zapomną karygodnego zachowania organizacji.
Więcej:Gracze CS2 są zirytowani, że konkurencyjna produkcja zgapiła mapę z ich gry
2

Autor: Michał Ciężadlik
Do GRYOnline.pl dołączył w grudniu 2020 roku i od tamtej pory jest lojalny Newsroomowi, chociaż współpracował również z Friendly Fire, gdzie zajmował się TikTokiem. Półprofesjonalny muzyk, którego zainteresowanie rozpoczęło się już w dzieciństwie. Studiuje dziennikarstwo i swoje pierwsze kroki stawiał w radiu, lecz nie zagrzał tam długo miejsca. W grach obecnie preferuje multiplayer; w CS:GO spędził łącznie ponad 1100 godzin, w League of Legends prawdopodobnie drugie tyle, chociaż dobrą grą singlową również nie pogardzi.