Specjalista od zabezpieczeń w firmie Riot potrzebował zaledwie godziny na wyeliminowanie spoofera, który powstawał przez rok. Zirytowany twórca nielegalnego narzędzia próbował przekupić dewelopera, by powiedział mu, co zrobił źle.
Wojna między cheaterami a producentami tytułów sieciowych najpewniej nigdy się nie skończy. Oszuści cały czas próbują znaleźć jakieś luki w zabezpieczeniach, by zyskać nieuczciwą przewagę nad innymi graczami i nieraz sprzedawać swoje rozwiązania innym osobom, również niezainteresowanym rozgrywką zgodnie z zasadami fair play.
Promykiem nadziei może być to, że twórcom gier coraz częściej efektywnie udaje się zwalczać oprogramowania cheaterskie. Na tym polu bryluje GamerDoc, były zawodnik e-sportowy, a obecnie specjalista od zabezpieczeń w studiu Riot. Ostatnio w zaledwie godzinę udało mu się wyeliminować nielegalne narzędzie, które powstawało przez rok.
Narzędziem tym był tzw. spoofer, przygotowany do Valorant. Dla mniej zorientowanych – spoofery pozwalają ominąć środki bezpieczeństwa danej produkcji i podszycie się pod inną tożsamość sprzętową. Dzięki temu można dostać się do gry, nawet jeśli ma się tzw. bana sprzętowego, który obejmuje nie tylko konto gracza, ale również cały jego komputer.
Jak nietrudno się domyślić, twórca narzędzia wyeliminowanego przez GamerDoca niezbyt dobrze przyjął porażkę, zwłaszcza, że na swoim dziele zamierzał zarabiać. Pracownik studia Riot opublikował na platformie X kilka wiadomości, jakie otrzymał od zdenerwowanego cheatera.
Teraz rozumiem, dlaczego twórcy cheatów cię nienawidzą. Idź popracować nad swoim ciałem zamiast czepiać się mojego źródła dochodu. Ale szczerze, szacun stary. Udało ci się. - czytamy w jednej z serii wypowiedzi.
Co zabawniejsze, twórca spoofera próbował nawet... przekupić GamerDoca kwotą 5000 euro, aby ten powiedział mu, jak udało się wykryć jego narzędzie. Oferta nie została rzecz jasna przyjęta.
Wyczyn GamerDoca spotkał się z uznaniem graczy. Wielu z nich chciałoby widzieć tego specjalistę rozwiązującego problemy z oszustami w produkcjach od Valve, Ubisoftu czy Activision. To tylko pokazuje, jak ogromną plagą wciąż pozostają cheaterzy. Pozostaje nam jedynie trzymać kciuki, by z roku na rok było ich coraz mniej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Miłosz Szubert
Filmoznawca z wykształcenia. W GRYOnline.pl pracuje od stycznia 2017 roku. Fan tenisa, koszykówki, komiksów, dobrych książek, historii oraz gier strategicznych Paradoxu. Od niedawna domorosły Mistrz Gry (podobno wychodzi mu to całkiem nieźle). Przez parę lat montował filmy na kanale Notatnik Kinomana na YouTube.