Attack on Titan nie był dość „uroczy”, aby odnieść sukces. Wydawca spodziewał się porażki anime, ale dostrzegał również potencjał, którego nie mogli zmarnować z powodu krótkoterminowych wyników.
W 2013 roku branża anime stawiała na produkcje „urocze” o cukierkowej stylistyce z sympatycznymi postaciami, w związku z czym serie takie, jak Attack on Titan uchodziły za przedsięwzięcia ryzykowne, o czym podczas panelu na International Manga Anime Festival Reiwa Toshima (IMART) opowiedział Yohei Ito z Kodanshy. Wyznał on, że podczas wewnętrznych spotkań mówiło się o tym, że anime na podstawie dzieła Hajime Isayamy najpewniej poniesie porażkę i przyniesie straty.
Attack on Titan zdecydowanie nie wpisywał się w uroczą stylistykę. Historia również do lekkich nie należała, w związku z czym ta seria była zupełnym przeciwieństwem panujących w tamtych czasach trendów. Mimo to Kodansha postanowiła stworzyć anime na podstawie Ataku tytanów dzięki wsparciu Masatoshiego Tsunody, dyrektora ds. praw autorskich w Kodanshy. Dla Tsunody, który również był obecny na panelu, inwestycja w anime to długoterminowe zobowiązanie i uważa, że z szacunku wobec autora, który powierzył im swoją pracę, ich obowiązkiem jest doprowadzić projekt do końca, niezależnie od prognoz finansowych.
Kodansha zresztą ma często nie zniechęcać się początkowymi niepowodzeniami, wierząc, że istnieją czynniki, które mogą odwrócić sytuację projektu i nie należy przekreślać go na start. Akira była dla Kodanshy źródłem strat, zanim stała się kultową marką przynoszącą zyski. Tsunoda zwrócił uwagę na to, że przede wszystkim są wydawnictwem mang, które początkowo też nie przynoszą zysków i potrzebna jest cierpliwość, zanim projekt zacznie być opłacalny. Także tę wiedzę wynieśli również ze swojego doświadczenia z mangami.
W wyznaczeniu kierunku dla Attack on Titan miał pomóc sukces Fairy Tail. Stworzenie pełnej adaptacji tego shonena pozwoliło wydawcy zrozumieć, jaką wartość ma marka i jak umacnia oraz rozbudowuje fandom stworzenie pełnej ekranizacji. Dzięki temu Kodansha podeszła do nowego projektu długoterminowo, skupiając się na wieloletnim rozwoju, zamiast na krótkoterminowych wynikach, które w szerszej perspektywie mogły nie mieć znaczenia.
Postawienie na Attack on Titan pomimo początkowych wyzwań rzeczywiście okazało się trafną decyzją. Anime mogło na początku przynosić straty, ale z biegiem czasu stało się kolejnym legendarnym tytułem, który zyskał rozgłos na całym świecie. Dzieło Hajime Isayamy dziś jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych serii z Japonii.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Edyta Jastrzębska
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz kulturoznawstwa. W GRYOnline.pl zaczynała jako jeden z newsmanów w dziale filmowym, obecnie dogląda newsroomu filmowego, gdzie zajmuje się również korektą. Świetnie odnajduje się w tematyce filmowo-serialowej zarówno tej osadzonej w rzeczywistości, jak i w fantastyce. Na bieżąco śledzi branżowe trendy, jednak w wolnym czasie najchętniej sięga po tytuły mniej znane. Z popularnymi zaś ma skomplikowaną relację, przez co do wielu przekonuje się dopiero, gdy szum wokół nich ucichnie. Wieczory uwielbia spędzać nie tylko przy filmach, serialach, książkach oraz grach wideo, ale też przy RPG-ach tekstowych, w których siedzi od kilkunastu lat.