Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość opinie 20 lutego 2023, 14:20

Recenzji Atomic Heart u nas nie będzie

Jeśli szukacie recenzji Atomic Heart, to na GRYOnline.pl jej nie znajdziecie. Ta rosyjska gra wzbudza zbyt wiele kontrowersji, żebyśmy mogli je zignorować.

Źródło fot. Focus Entertainment Źródło: https://www.gry-online.pl/firma.asp?ID=2118
i

Atomic Heart to problematyczna gra. Jeszcze rok temu, w świecie bez wojny za granicą, kilka osób z naszej redakcji na nią czekało. Niestety, od tego czasu wiele się zmieniło. Kontrowersji związanych z nowym rosyjskim tytułem występuje całkiem sporo – omówię je pokrótce poniżej. Choć zapewne każdy punkt można by poddać dyskusji, ich nagromadzenie spowodowało, że podjęliśmy decyzję: nie będziemy recenzować tej gry. Podstawowe informacje o Atomic Heart u nas znajdziecie, nie udajemy, że nie istnieje. Nie chcemy jej jednak celebrować czy też „hajpować”.

Zła data premiery

Zacznę od tego, o czym pisałem w poprzednim tekście. Premiera rosyjskiej produkcji niemal w rocznicę napaści Rosji na słabszego sąsiada to fatalny pomysł. Bez względu na wszystkie inne okoliczności, o których wspominam niżej, bez względu na intencje wydawców – to po prostu zła decyzja. I wymuszone krytyką twitterowe „oświadczenie” studia Mundfish niewiele tu zmienia.

Mętne stanowisko

O stanowisku twórców gry wobec wojny trudno w zasadzie coś rzec. Pochodzące z Moskwy studio odniosło się do inwazji dopiero na miesiąc przed premierą swego dzieła, pisząc enigmatycznie na Twitterze, że jest „propokojową organizacją”. Samo zresztą szybko przykryło PR-owo to oświadczenie, ogłaszając w tym samym wątku twitterowym liczbę klatek na sekundę, w których będziemy mogli grać w Atomic Heart na konsolach.

Powie ktoś, że w Rosji nie można krytykować „operacji specjalnej na Ukrainie”. Owszem, Rosja Putina to kraj autorytarny i za wygłoszenie takiej opinii grożą poważne konsekwencje. Są jednak rosyjskie firmy produkujące gry, które już w pierwszych dniach inwazji się do niej krytycznie odniosły, wzywając do pokoju – kiedy jeszcze przepisów zabraniających tego nie było. Moskiewskie studio Ice-Pick Lodge znane z serii Pathologic wydało publiczne oświadczenie. Firma Lazy Bear Games, stojąca m.in. za grą Graveyard Keeper, zrobiła podobnie. I postąpiło tak wielu innych przedstawicieli świata rosyjskiej kultury – nie tylko tej związanej z grami wideo.

Problematyczna tematyka

Enigmatyczne i rozmyte stanowisko studia Mundifish ma tym większe znaczenie, że jego gra – choć twórcy tego na pewno nie planowali – stała się dziwnie aktualna w kontekście wojny. Atomic Heart osadzone jest bowiem w retrofuturystycznej wizji Związku Sowieckiego, a nazwisko bohatera, oficera niby-KGB, to nawiązanie do rosyjskiego komunisty, autora Poradnika rewolucjonisty. W tej alternatywnej wizji historii to Związek Sowiecki pierwszy zaatakował Niemcy w trakcie drugiej wojny światowej, która skończyła się dopiero w 1949 roku. Kilka lat temu, kiedy twórcy zaczynali prace nad Atomic Heart, trudno było to traktować inaczej niż jak np. takiego Wolfensteina, czyli jako produkcję z pewną konwencją. Dziś jednak temat ZSRR niespodziewanie dla wielu wrócił dosłownie w huku armat.

Trudno było nie zauważyć dekorowania rosyjskich czołgów wjeżdżających na Ukrainę sowieckimi flagami. Powszechnie znany jest nostalgiczny stosunek Putina do Związku Sowieckiego, a wielu ekspertów uważa nawet, że rosyjski prezydent chce odbudować ZSRR. Choć więc Mundfish zarzeka się, że „nie komentuje polityki”, to rzeczywistość zrobiła to za niego. Choćby taki przykład: w prologu gry twórcy umieścili plac, na którym powiewają flagi wszystkich sowieckich republik – w tym i Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Republiki z nazwy, bo de facto była to część sowieckiego imperium zarządzanego z Moskwy. Tak, gra przedstawia historię alternatywną, ale w sytuacji próby wcielenia przez Rosję części Ukrainy do Federacji Rosyjskiej czy notorycznego negowania państwowości i narodowości ukraińskiej przez rosyjskie władze i jej propagandzistów trudno udawać, że tego kontekstu nie ma. A to właśnie robi Mundfish.

Całkiem możliwe, że w toku opowieści ZSRR w grze nie będzie wyłącznie idealizowany. Niewiele to jednak zmieni. Rosyjska gra opowiadająca o ZSRR, wychodząca w rocznicę napaści Rosji pod sztandarami tego samego ZSRR na sąsiedni kraj – to naprawdę źle wygląda.

Co o grze piszą Rosjanie...

Ktoś może powiedzieć, że się czepiam i na siłę doszukuję kontekstu. Że to tylko alternatywna historia i nic więcej. Problem w tym, że nie tylko ja widzę to w ten sposób, ale również niektórzy Rosjanie. Niedawno na YouTubie ukazała się nowa reklama Atomic Heart. Zajrzałem do sekcji komentarzy pod tym wideo (co ciekawe, Sony ten filmik dodało, a potem błyskawicznie zdjęło ze swojego kanału, następnie znów dodało). Znalazłem tam wulgarne rosyjskie określenia na Ukraińców, niesmaczne żarty z wojny i jej ofiar, a nawet jeden wiwat dla Putina. Wystarczyło mi Google Translate i kilka minut wolnego czasu – a komentarze przecież były czyszczone przez moderację.

Czy winę za nagrzanych komentujących ponoszą twórcy gry? Trochę tak, bo mogli zająć względem wojny bardziej czytelne stanowisko. Problem leży jednak gdzie indziej – przez część rosyjskich graczy Atomic Heart odbierane jest jako argument w dyskusji o wojnie. A skoro tak się dzieje, trudno, żebyśmy ignorowali ten kontekst.

...a co Ukraińcy

O grze niepochlebnie wypowiadają się sami Ukraińcy – i trudno się temu dziwić. Dużym echem odbił się filmik youtubera Harenko, w którym ten przekonywał, że zakup Atomic Heart to zły pomysł. Podobnych materiałów znajdziecie więcej – czy to wśród ukraińskiej emigracji, czy to z samej Ukrainy (tutaj trzeba włączyć napisy). A jeśli ktoś miałby prawo orzekać, czy ten lub inny twór rosyjskiej kultury jest „w porządku”, to w pierwszej kolejności właśnie ofiary rosyjskiej agresji. Obecnie Ukraińcy mają do gry, delikatnie mówiąc, negatywny stosunek.

Niejasne powiązania finansowe

Na koniec warto jeszcze poświęcić chwilę przyjrzeniu się studiu Mundfish i ludziom, którzy za nim stoją. Ponownie przypomnę – więcej pisałem o tym w poprzednim tekście, więc tutaj odniosę się do tego skrótowo. Mundfish to studio, które wymienia Cypr jako miejsce swojej siedziby. Co ciekawe, jeszcze do czerwca 2022 roku we wszystkich ofertach pracy na swojej stronie podawało jedno miejsce: Moskwę. Możliwe, że później, np. w związku z jesienną częściową mobilizacją do wojska, niektórzy deweloperzy opuścili Rosję, ale trudno ocenić skalę takiego zjawiska.

Od podziękowań dla inwestorów zaczynają się napisy końcowe w grze. Najciekawszym wśród nich jest grupa kapitałowa GEM Capital, założona przez byłego dyrektora jednej ze spółek zależnych Gazpromu. W Rosji i kilku innych krajach Atomic Heart nie zostanie wydane na Steamie, a poprzez VK Play, gamingową platformę „rosyjskiego Facebooka”, czyli firmy mocno powiązanej z Kremlem. Jej szefostwo znajduje się na liście osób, na które nałożono sankcje w USA i Unii Europejskiej, a aplikacje zostały usunięte ze sklepów Google Play i App Store. I kończąc tę wyliczankę, aktualny CEO studia Mundfish i Game Director Atomic Heart to były dyrektor kreatywny Mail.ru Group, firmy obecnie nazywającej się VK. Krótko mówiąc, gra ma finansowe powiązania z rosyjską elitą biznesową – co może w pewnym stopniu tłumaczyć niechęć studia czy też brak możliwości zajęcia krytycznego stanowiska wobec wojny.

Focus Entertainment, zachodni wydawca Atomic Heart, twierdzi, że zyski z gry „nie przyczynią się do finansowania rosyjskiej machiny wojennej”. Pytanie: jak firma jeszcze parę miesięcy temu mająca – jak się wydaje – siedzibę w Moskwie i wydająca swoją grę na VK Play miałaby nie wspierać rosyjskiego budżetu? Poza deklaracjami o „cypryjskości” studia, dodanymi zresztą na jego stronie wiele miesięcy po wybuchu wojny, trudno o jakieś dowody. Co ciekawe, niektórzy zachodni wydawcy traktują Atomic Heart trochę jak gorącego ziemniaka i sami chyba nie wiedzą, co z tą pozycją zrobić. Microsoft w postach w mediach społecznościowych umieścił co prawda Atomic Heart na grafice promującej gry wchodzące w lutym do abonamentu Game Pass, ale już w opisach tych grafik ów tytuł pominął.

Nasza decyzja

Jak więc widzicie, wokół Atomic Heart narosło sporo wątpliwości. Problematyczna data premiery, kontrowersyjna tematyka, niejasne powiązania finansowe, mętne stanowisko dotyczące wojny – to tylko kilka z nich, a nie wspominałem nawet o rzekomym przekazywaniu danych użytkowników strony studia rosyjskiemu rządowi. Z tych wszystkich powodów postanowiliśmy w redakcji, że nie będziemy recenzować tej gry. Informować o niej będziemy, ale bez „hajpowania”.

Wojna w Ukrainie to największa katastrofa humanitarna w Europie od czasów drugiej wojny światowej – już teraz rosyjska inwazja doprowadziła do śmierci zapewne ponad 100 tysięcy ludzi (oficjalne dane są niższe, ale okupacja i działania wojenne utrudniają dokładne policzenie wszystkich ofiar, np. z Mariupola). Rosyjska artyleria de facto zrównała z ziemią wiele miast, a miliony Ukraińców straciły swoje domy. Są teraz ważniejsze rzeczy niż recenzja jednej gry – bez względu na to, czy ta jest dobra, czy też zła. Może za jakiś czas znowu nabierzemy do niej dystansu. Obecnie o to zbyt trudno.

Adam Zechenter

Adam Zechenter

W GRYOnline.pl pojawił się w 2014 roku jako specjalista od gier mobilnych i free-to-play. Potem przez wiele lat prowadził publicystykę, a od 2018 roku pełni funkcję zastępcy redaktora naczelnego. Obecnie szefuje działowi wideo i prowadzi podcast GRYOnline.pl. Studiował filologię klasyczną i historię (gdzie został szefem Koła Naukowego); wcześniej stworzył fanowską stronę o Tolkienie. Uwielbia gry akcji, RPG-i, strzelanki i strategie. Kiedyś kochał Baldur’s Gate 1 i 2, dziś najczęściej zagrywa się na PS5 i od myszki woli pada. Najwięcej godzin (bo blisko 2000) nabił w World of Tanks. Miłośnik książek i historii, czasami grywa w squasha, stara się też nie jeść mięsa.

więcej