Słowa współzałożyciela New Blood Interactive o niepewnej przyszłości GOG-a wywołały dyskusję o sensie walki o stare gry. Polska platforma odpowiedziała, przekonując, że ochrona klasyki nie jest fanaberią – ale potrzebuje realnego wsparcia społeczności.
Niedawny wywiad z Dave’em Oshrym z New Blood Interactive odbił się szerokim echem w branży. Współzałożyciel firmy odpowiedzialnej za wydanie takich tytułów, jak Ultrakill oraz Dusk przyznał, że choć docenia inicjatywy platformy GOG w zakresie ochrony klasycznych gier, ma wątpliwości, czy polski serwis obchodzi wystarczająco wiele osób, by mógł utrzymać się w dłuższej perspektywie – jakby zapominając, że istnieje od 2008 roku.
Wypowiedź ta nie pozostała bez odpowiedzi. Na oficjalnym koncie GOG-a w serwisie X opublikowano komunikat, w którym platforma odniosła się do słów Oshryego. Co ciekawe, przedstawiciele firmy częściowo zgodzili się z jego tezą.
Doceniamy szczerość Dave'a i zgadzamy się z nim w jednej kwestii: ochrona gier ma sens tylko wtedy, gdy ludzie się tym interesują – czytamy w komunikacie.
Wpis wyraźnie akcentuje, że przyszłość cyfrowej archiwizacji gier nie zależy wyłącznie od decyzji firm, lecz przede wszystkim od realnego wsparcia graczy. GOG przypomina, że od blisko dwóch dekad buduje swoją tożsamość wokół idei „gier na własność” – bez zabezpieczeń DRM:
Platforma GOG powstała, aby zapewnić wieczność grom, które ukształtowały nas jako graczy. Dzięki wsparciu naszej społeczności robimy to od prawie 20 lat.
O przyszłości ochrony gier decydują gracze, którym zależy.
Kupuj więc gry bez DRM, głosuj na Dreamlist, dołącz do GOG Patrons. Jeśli gry są dla Ciebie ważne, pokaż to. Razem udowodnijmy, że ochrona gier nie jest niszowa. Jest konieczna.
GOG nie tylko podkreślił znaczenie społeczności, ale również udostępnił link do strony, za pośrednictwem której gracze mogą wesprzeć działania platformy na rzecz ratowania i zachowywania starszych produkcji.
Pod wpisem szybko pojawiło się wiele komentarzy. Spora część użytkowników wyraziła wyraźne wsparcie dla polskiego serwisu i jego misji. Niektórzy wprost przyznali, że to właśnie GOG zajmuje u nich pierwsze miejsce, jeśli chodzi o kupowanie gier, zwłaszcza w kontekście braku DRM i możliwości przechowywania instalatorów na własnym dysku.
GOG to jedyne miejsce, w którym obecnie kupuję gry. Mam dość złudnego poczucia własności oferowanego przez inne platformy, podczas gdy w rzeczywistości jest to tylko „wypożyczenie” do czasu, aż platforma zdecyduje inaczej – przyznał jeden z użytkowników.
Nie zabrakło jednak także bardziej krytycznych głosów. Część komentujących zwracała uwagę na potrzebę poprawy jakości niektórych usług, wskazując m.in. na launcher GOG Galaxy, który ich zdaniem wymaga dalszego rozwoju i usprawnień.
Gdyby GOG Galaxy nie było tak beznadziejne, sądzę, że znacznie więcej osób wspierałoby tę platformę. Jest to zdecydowanie najmniej lubiana przeze mnie część GOG-a, do tego stopnia, że zazwyczaj uruchamiam bezpośrednio plik .exe każdej gry – czytamy w kolejnym komentarzu.
Inni użytkownicy podnieśli jeszcze jeden istotny problem – fakt, iż wielu dużych wydawców wciąż omija GOG-a i nie udostępnia swoich produkcji na platformie. W opinii części graczy ogranicza to atrakcyjność oferty i utrudnia serwisowi skuteczną rywalizację z największymi sklepami cyfrowymi.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.