Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Wiadomość filmy i seriale 29 sierpnia 2019, 12:06

Pierwsze wrażenia z Mindhunter s02 - kontynuacja błyskotliwego serialowego thrillera - felieton

Drugi sezon Mindhuntera jest jak wehikuł czasu. Zabiera nas do epoki, gdy śledczy polujący na seryjnych morderców nie mieli tylu narzędzi co dzisiaj. I pokazuje wszystko w obłędnie dobry sposób.

  1. Tytuł: Mindhunter
  2. Sezon: 2
  3. Odcinki: 9
  4. Gdzie obejrzeć: Netflix
  5. Twórcy: Joe Penthall, David Fincher, Charlize Theron

Seryjni mordercy i psychopaci to zawsze gorący temat. Uwielbiamy obserwować makabryczną grę, starcie umysłu śledczego z potworem, który rzuca nieustanne wyzwanie. I zostawia kolejne trupy. Wielu twórców prezentowało to jako straszną, ale zarazem romantyczną legendę. Jak Milczenie owiec. Albo kolejne historie o Kubie Rozpruwaczu. Tymczasem Mindhunter kontynuuje walkę o demitologizację psycholi w drugim sezonie. I robi to przynajmniej tak dobrze jak za pierwszym razem.

Pierwsze wrażenia z Mindhunter s02 - kontynuacja błyskotliwego serialowego thrillera - felieton - ilustracja #1
PLUSY:
  1. znakomite, klimatyczne zdjęcia;
  2. świetnie dobrana do scen muzyka;
  3. bezbłędnie budowane napięcie;
  4. interesująco rozwijający się scenariusz;
  5. świetnie zagrani bohaterowie;
  6. wiernie odtworzona epoka (kóncówka lat 70. XX w.);
  7. wylewający się z ekranu mroczny klimat.
MINUSY:
  1. to nie jest serial dla wszystkich – miłośnicy klasycznego pościgu za psycholem będą zawiedzeni…
  2. …tak jak wielbiciele szybkiego tempa i montażu.

Poprzednia seria zostawiła nas z kameralnym, ale mocnym cliffhangerem, pokazującym, ile kosztuje walka z potworami, obcowanie z nimi. Drugi sezon eksploruje zresztą ten temat dalej. Przygotowywanie metodologii i rozpracowywanie kolejnych zwyroli to nie jest praca, którą zostawiasz za drzwiami zakładu w piątek i wracasz do niej po weekendzie (tak szczerze – istnieją jeszcze takie zawody?). To konieczność obcowania twarzą w twarz ze złem. To coś, co Cię infekuje, wpływa na codzienność, nawet jeśli wydajesz się odporny. O tym myślisz, o tym rozmawiasz, to próbujesz z siebie zmyć.

Twórcom przyświecała właśnie taka filozofia przy prowadzeniu kolejnych bohaterów. Agent Holden Ford (Jonathan Groff) otrząsa się powoli z traumy i ataku paniki. Bill Tench (Holt McCallany) wykonuje szpagat z gwiazdą, by pogodzić pracę dla FBI z życiem rodzinnym, a psycholog Wendy Carr (Anna Torv) próbuje utrzymać ich w kupie – i dołożyć swoje do analizy behawioralnej. Światełko w tunelu dla młodego, marginalizowanego wydziału pojawia się, gdy na scenę wkracza nowy, wściekle ambitny dyrektor FBI.

Sezon teoretycznie rozkręca się spokojnie, sytuacja wygląda na opanowaną, bohaterowie zajmują się gaszeniem pożarów z poprzednich odcinków, ale nowe zagrożenie wisi w powietrzu. Czai się w cieniu. W pojedynczych, perfekcyjnie nakręconych sekwencjach trzymających za gardło z tego napięcia. To te momenty, które przypominają nam, że mamy do czynienia z kinem o fincherowskim (Se7en, Zodiak) rodowodzie. Gdzie pokazując bardzo mało w połączeniu z odpowiednimi ujęciami i muzyką – widz przeżywa wszystko po dwakroć.

Pierwsze wrażenia z Mindhunter s02 - kontynuacja błyskotliwego serialowego thrillera - felieton - ilustracja #2

Mindhunter działa trochę jak Czarnobyl choć unika brutalnych scen, to straszy wyjątkowo sugestywnie. Wszystko ze względu na przekonującą prezentację opowieści – oraz na jej prawdopodobieństwo. Przecież to historia inspirowana faktami. Bestie, które tu oglądamy w klatce, kiedyś chodziły na wolności. I miały twarze zwykłych gości z sąsiedztwa.

Realizacyjnie serial Penthalla to czysta perfekcja. Już te dwa odcinki, które obejrzałem na potrzeby tekstu, świadczą o tym, że ekipa nie wytraciła charakterystycznego fincherowskiego sznytu – ani w kadrowaniu, ani w prowadzeniu fabuły, ani w generalnym budowaniu napięcia. Muzykę dobrano bezbłędnie, zarówno znane utwory (piosenka z pierwszej sceny będzie się Wam śnić po nocach), jak i autorskie kompozycje.

Aktorzy wygrywają swoje role z tym charakterystycznym zacięciem straumatyzowanych, doświadczonych wiarusów, których czeka druga runda ze złem. Napięcie i chemię między postaciami wyczuwa się nawet w spokojniejszych, niemych scenach, kiedy bohaterowie po prostu na coś czekają. Świetnie wykadrowane i oświetlone zdjęcia pomagają w uchwyceniu ich zmagań i ogólnego klimatu. Na to ostatnie wpływa też dbałość o szczegóły w odtwarzaniu dekady, w której rozgrywa się akcja. Po prostu wierzymy w tę rzeczywistość i ciężko nam ją potem opuścić – mimo że sugeruje nam się przerażające wydarzenia.

Pierwsze wrażenia z Mindhunter s02 - kontynuacja błyskotliwego serialowego thrillera - felieton - ilustracja #3

Mindhunter nie jest obrazem dla każdego. To opowieść dekonstruująca zużyte tropy z historii o psychopatach. Ale robi to w angażujący sposób i serwuje w oprawie tak nastrojowej, że mogą się z tym równać tylko True Detective i pełnometrażowe filmy Davida Finchera. Bo omawiany tu serial jest nieśpieszną wycieczką przez studium mroku i szaleństwa – i jeśli jesteście na to gotowi, to lepszej oferty nie znajdziecie.