Wystarczyły cztery miesiące, by zremasterowana kolekcja Battlefronta została zapomniana przez graczy. Serwery świecą pustkami, a fani nie kryją żalu do twórców nowej wersji ulubionej gry.
Star Wars to zdecydowanie jedna z największych marek na świecie. Nic więc dziwnego, że oprócz filmów, seriali i animacji franczyza może pochwalić się całym szeregiem gier wideo. O ile większość z tych produkcji było naprawdę udanych i do dziś cieszą się uznaniem oraz zainteresowaniem graczy, o tyle kilka z nich szybko odeszło w zapomnienie i pozostawiły po sobie jedynie niesmak.
Wśród gier ze świata Gwiezdnych Wojen mnóstwo jest jednak produkcji kultowych, które od lat czekają na swoje remastery lub już je otrzymały. Tematem rzeką jest jednak sytuacja serii Star Wars: Battlefront, niezwykle ciepło przyjętego shootera, który od premiery drugiej odsłony w 2005 roku wciąż mierzy się z problemami, a gracze zastanawiają się ile jeszcze są w stanie wytrzymać.
Początkowo zrezygnowano z trzeciej części, później gracze otrzymali dwie odsłony od EA, którym brakowało „tego czegoś”. W tym roku pojawiła się jednak nadzieja, że seria doczeka się pełnoprawnego remastera z uwagi na zapowiedziane przez Aspyr Star Wars: Battlefront Classic Collection. Niestety stan gry szybko zweryfikowała rzeczywistość.
Produkcja zaoferowała graczom przede wszystkim kuriozalne błędy. To, co jako pierwsze rozczarowało i zdenerwowało graczy, to tragiczny stan techniczny gry, który w połączeniu z niedziałającymi i bardzo małymi serwerami, a także stosunkowo wygórowaną ceną sprawił, że produkcja była w zasadzie niegrywalna. Nic więc dziwnego, że fani odbili się od tytułu szybciej niż został on zapowiedziany.
Oprócz rozczarowania i zawodu, gracze nie kryli wściekłości, którą nawet dziś wylewają na takich portalach jak chociażby Reddit.
Nie rozumiem, jak można po królewsku spi****yć grę, która już powstała?
Przecież 90% pracy zostało już wykonane 20 lat temu
Jakimś cudem Star Wars Battlefront: Classic Collection było większym spie******* niż Star Wars Battlefront 2 od EA... Przynajmniej tamta gra koniec końców okazała się całkiem przyzwoita.
Choć twórcy zreflektowali się i doprowadzili tytuł do grywalnego stanu, to i tak było już za późno. Cztery miesiące od premiery, serwery świecą pustkami, a popularność tytułu jest znikoma.

Według statystyk na stronie SteamDB od końca kwietnia liczba graczy w peaku nie przekraczała nawet 100 osób grających jednocześnie. Średnio w tytule równocześnie bawi się raptem 50 osób.
Jak można zauważyć pomimo naprawy błędów, już nic nie jest w stanie uratować produkcji od Aspyr. Na sytuację gry dodatkowo wpływa fakt, że na samym Steam kolekcja standardowo kosztuje 160 złotych, co przy opinii zmarnowanego potencjału zdecydowanie nie zachęca.
Raczej nic nie jest w stanie obecnie pomóc odświeżonemu Battlefrontowi. Być może rozdanie gry za darmo skłoniłoby graczy do użyczenia produkcji drugiej szansy? Tylko co wtedy z tymi, którzy niefortunny tytuł już nabyli?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Michał Serwicki
Niedoszły fizyk, który został dziennikarzem. Współpracę z GRYOnline.pl nawiązał jesienią 2021 roku. W pracy dziennikarskiej lubi rolę człowieka orkiestry i sam podejmuje się różnych tematów i zagadnień. Gry towarzyszą mu od dzieciństwa. Wychował się na Heroes III, a w przerwach od budowania kapitolu przechodził kolejne generacje Pokémonów, zarywając noce z handheldami. W grach ceni przede wszystkim dobrą historię oraz emocje. Obok wirtualnej rozrywki, grywa w fabularne gry RPG, gdzie jako mistrz gry prowadzi przygody w licznych systemach, na czele z Dungeons & Dragons. Czas wolny od gier spędza przy komiksach Marvela i DC Comics. Jest wielkim fanem twórczości Stephena Kinga i sam próbuje swoich sił w pisaniu.