YouTube zmienia podejście do moderacji treści i łagodzi zasady obowiązujące na platformie. Filmy zawierające kontrowersyjne lub wcześniej niedozwolone wątki mogą teraz pozostać dostępne, jeśli uznane zostaną za istotne z punktu widzenia debaty publicznej.
Serwis YouTube łagodzi zasady i daje większe pole do popisu tym, którzy poruszają kontrowersyjne tematy. Platforma należąca do Google właśnie przechodzi poważną rewolucję w swojej polityce moderacji treści. Jeśli dotąd algorytm usuwał filmy za zbyt „gorącą” opinię, to teraz może się nad tym dwa razy zastanowić. Zwłaszcza, jeśli materiał zostanie uznany za istotny z punktu widzenia publicznego interesu.
Według The New York Times, Google przeszkoliło już moderatorów w duchu „nowego podejścia” – jeśli recenzent ma wątpliwości co do danego nagrania, nie powinien działać na własną rękę, tylko skonsultować sprawę z osobami decyzyjnymi. Do tego próg naruszenia zasad został podniesiony, gdyż dotąd wystarczyło, że jedna czwarta materiału zawierała niedozwolone treści. Teraz ten próg wynosi aż 50%.
W praktyce oznacza to, że więcej filmów pozostanie dostępnych – nawet jeśli balansują na granicy regulaminu. Co istotne, zmiana dotyczy m.in. materiałów o wyborach, ideologiach, płci, rasie, aborcji czy szczepieniach. Tematy, które dotąd często znikały „z automatu”, teraz będą analizowane indywidualnie.
Serwis zaznacza, że tego typu wyjątki będą dotyczyć tylko niewielkiej części treści. Platforma chce uniknąć sytuacji, w której np. wielogodzinny podcast informacyjny zostaje skasowany za jeden kontrowersyjny fragment. Nowe podejście ma pomóc chronić szerszy kontekst – nie tylko pojedyncze słowa.
YouTube nie jest jedyną firmą, która zmienia zasady gry. Mark Zuckerberg stwierdził w styczniu, że zablokowanie nawet 1% postów może wpłynąć na miliony ludzi. Meta zaczęła więc odchodzić od restrykcyjnych zasad dotyczących tematów takich jak imigracja czy tożsamość płciowa, a także rezygnować z zewnętrznych weryfikatorów faktów na rzecz notatek społeczności – rozwiązania zaczerpniętego z platformy X.
Widzowie zapewne będą mogli zauważyć większą różnorodność treści – także takich, które wcześniej szybko znikały. Twórcy dostają więcej swobody, ale jednocześnie rośnie odpowiedzialność – i to po obu stronach. Bo choć YouTube chce otworzyć się na trudne tematy, wciąż musi balansować między wolnością słowa a ochroną użytkowników przed dezinformacją.
1

Autor: Julia Sobasz
Z wykształcenia dziennikarka, z powołania metińczyk. Pasja do pisania pojawiła się u niej gdzieś między kartkowaniem starego numeru czasopisma „Przekrój“ a zarywaniem nocy na czytaniu reportaży Wydawnictwa Czarne. Oprócz grania w MMO-rpgi kolekcjonuje retro sprzęt, który jest dla niej sposobem na zachowanie kawałka historii technologii. Niepohamowana fanka i teoretyczka polskich seriali z przełomu lat 90. i 00.