Jason Momoa wyjawił niedawno, że James Gunn spełni jedno z jego marzeń. Czy nowy szef DC Studios właśnie zdradził, kogo aktor miałby w przyszłości zagrać?
Jason Momoa w jednym z ostatnich wywiadów przyznał, że jest bardzo podekscytowany zmianami, jakie zaszły w kierownictwie DC Studios. Odtwórca roli Arthura Curry’ego wyjaśnił, że James Gunn wraz Peterem Safranem spełnią jedno z jego marzeń.
Aktor nie wyjawił, co miał na myśli, jednak ostatni post Jamesa Gunna na nowo otwartym profilu na Mastodonie może dawać nadzieję na pojawienie się jednego z ikonicznych złoczyńców znanych z komiksów DC – Lobo.
Jak można się było domyślić, post Jamesa Gunna zrodził wiele spekulacji i domysłów wśród fanów DCEU. Sprawę tę postarał się wyjaśnić portal ComicBook, który zapytał Jasona Momoę o możliwość zagrania owego złoczyńcy przez niego.
Wszyscy doskonale wiedzą, że jestem fanem komiksów. Komiksy, których zebrałem najwięcej i mam prawie każdy [z serii], który wyszedł... Możesz sprawdzić i dowiedzieć się, co to jest.
Chociaż Momoa nie udzielił jasnej odpowiedzi, dał jasno do zrozumienia, że Lobo zawsze był jego ulubioną postacią z komiksów. Czy jednak oznacza to, że aktor wcieli się w najbliższej przyszłości w tę postać?
Warto pamiętać, że Jason Momoa w dalszym ciągu wciela się w postać Aquamana, czyli jednego z założycieli filmowej Ligi Sprawiedliwości. W związku z tym zagranie przez niego Lobo będzie raczej mało prawdopodobne.
Niewykluczone jednak, że DC pod kierownictwem Jamesa Gunna zdecyduje się na wprowadzenie Lobo w oddzielnej produkcji, nienależącej do DCEU. Jak widać po przypadkach ostatniego Batmana czy też Jokera, może to okazać się kluczem do sukcesu wytwórni.
1

Autor: Marcin Nic
Przygodę z pisaniem zaczął na nieistniejącym już Mobilnym Świecie. Następnie tułał się po różnych serwisach technologicznych. Chociaż nie jest typowym graczem, a na jego komputerze znajduje się tylko Football Manager, w końcu wylądował w GRYOnline.pl. Nie ma dnia, w którym nie oglądałby recenzji nowych smartfonów, dlatego początkowo pisał o wszelkiego rodzaju technologii. Z czasem jednak przeniósł swoje zainteresowania bardziej w kierunku kinematografii. Miłośnik NBA, który uważa, że Michael Jordan jest lepszy od LeBrona Jamesa, a koszykówka z lat 90-tych była przyjemniejsza dla oka.