Według dyrektora generalnego Intela, Pata Gelsingera, rynek boryka się z brakiem narzędzi do produkcji chipów, co skutkować może niedoborem półprzewodników aż do 2024 roku.
Fot. powyżej: Pat Gelsinger. Źródło: Intel.
Od początku pandemii COVID-19 branża elektroniki przeżywa prawdziwy kryzys. Szczególnie doświadczają tego wielbiciele konsol obecnej generacji i kart graficznych. Problemy z ich dostępnością wywołują białą gorączkę u potencjalnych nabywców, którzy marzą o najnowszym sprzęcie.
Jakiś czas temu założenia m.in. firmy Intel przewidywały polepszenie sytuacji w produkcji chipów w 2023 roku. Niestety, dyrektor generalny owego amerykańskiego giganta, Pat Gelsinger, w wywiadzie dla stacji CNBC oznajmił, że wcześniejsze szacunki były błędne, a problemy przedłużą się do 2024 roku (via VGC).
Uważamy, że niedobór półprzewodników przesunie się z naszych wcześniejszych szacunków z 2023 na 2024 rok, ponieważ braki dotknęły również sprzęt potrzebny do produkcji komponentów (…) – oświadczył Gelsinger.
Cała ta sytuacja związana jest więc z ograniczoną produkcją podzespołów i brakiem narzędzi potrzebnych do ich wykonania. Warto nadmienić, iż dyrektor generalna AMD, Lisa Su, przewidywała, że niedobór chipów zacznie ustępować pod koniec 2022 r. Póki co Su nie podzieliła się z dziennikarzami nowymi prognozami, ale najprawdopodobniej będą one pokrywać się z tymi, które ogłosił Gelsinger.
Więcej:Eksperci wycenili Steam Machine i PC od Valve będzie niewiele tańsze od PS5 Pro
21

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.