Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość opinie 25 września 2022, 10:17

Czy wyciek GTA 6 był największym w branży gier? Nie powiedziałbym

Ku uciesze wielu fanów, w sieci pojawiły się robocze materiały z GTA 6, które zdradziły m.in., gdzie tym razem zostaniemy królem bezprawia. Szybko znaleźli się tacy, którzy określili to wydarzenie mianem największego wycieku w branży gier. Niesłusznie.

Źrodło fot. Rockstar
i

Przez kilka ostatnich dni społeczność graczy żyła wyciekiem materiałów filmowych z Grand Theft Auto VI. Choć pokazywały one produkt w mocno roboczej wersji, dalekiej od tego, co prawdopodobnie zobaczymy dopiero za kilka lat, to i tak można było wynieść z nich parę konkretów. Przede wszystkim potwierdziło się to, na co sporo fanów poniekąd liczyło, czyli „setting”. Po raz czwarty w swojej ponad dwudziestopięcioletniej historii seria zabierze nas do Vice City, miasta wzorowanego na słonecznym Miami. Dowiedzieliśmy się również, że jedną z głównych postaci będzie kobieta, co ostatni raz wydarzyło się w 1997 roku, w pierwszym GTA. Tylko te dwie informacje można uznać za bardzo ciekawe, a na tym przecież się nie skończyło, bo udostępnione przez hakera materiały wzięli w obroty fani i dokopali się do wielu innych, potencjalnie interesujących kwestii. Kto uważnie obserwował GTAForums w mijającym tygodniu, ten doskonale wie, o czym mowa.

Wspomniany wyciek szybko został ochrzczony mianem „największego w historii branży”, ale czy słusznie? Tutaj mam wątpliwości. Oczywiście nie da się ukryć, że GTA VI to tytuł o ogromnej sile rażenia i nie ma przesady w stwierdzeniu, iż jest to obecnie najbardziej oczekiwana gra, więc choćby z tego względu mamy do czynienia z wydarzeniem dużej wagi. Z drugiej strony – o ile nie potwierdzą się, rzecz jasna, plotki o kradzieży kodów źródłowych „piątki” i „szóstki”, Rockstar przejdzie przez ten kryzys suchą stopą. Owszem, włam był faktem i trzeba będzie stworzyć lepsze procedury, ale garść mocno wyczekiwanych przez fanów informacji to w sumie niewielka kara za luki w strukturze bezpieczeństwa. Za pół roku o tej wtopie nikt już nie będzie pamiętać, a samej grze w niczym nie zaszkodzi.

Czy wyciek GTA 6 był największym w branży gier? Nie powiedziałbym - ilustracja #1

Potencjalnie gorsze wycieki mieliśmy tak naprawdę przed laty. Dziś niewiele osób pamięta, że kilkanaście miesięcy przed premierą gry Half-Life 2 w 2004 roku komuś udało się odpalić wykradzioną wczesną wersję tej strzelaniny, która była daleka od ukończenia, a mówimy tu o produkcji równie mocno oczekiwanej co dziś GTA VI. Choć w ekipie Valve nikomu do śmiechu nie było, to jednak nie przełożyło się to na zmniejszenie zainteresowania produktem, wręcz przeciwnie.

Podobną wpadkę zaliczyła względnie niedawno firma Square Enix, której podprowadzono kilkugodzinne demo Deus Ex: Buntu ludzkości. Złośliwi stwierdzą, że akurat ten wyciek bardziej jej pomógł, niż zaszkodził, bo sporo osób uświadomiło sobie, iż taka gra w ogóle istnieje i na dodatek jest całkiem niezła. Trudno też porównać omawiany wyciek do chyba największej moim zdaniem wtopy, czyli ataku na usługę PlayStation Network w 2011 roku, po której Sony musiało ją wyłączyć na ponad trzy tygodnie. Rockstar miałby megaproblem, gdyby haker dobrał się do danych użytkowników w Social Clubie, ale jak zapewniono, taka akcja nie miała miejsca.

Reasumując, jeśli nie ma w tej całej sprawie jeszcze czegoś, o czym głośno się na razie nie mówi (jak choćby realna groźba kradzieży kodów źródłowych gier), to tak naprawdę ucierpieć może jedynie rockstarowa duma. Jasne, żaden deweloper nie chce, żeby ktoś nieupoważniony oglądał rzeczy, które zobaczyliśmy na tych ścinkach, całkowicie legł w gruzach plan zaskoczenia graczy settingiem itp., boli też sam fakt kradzieży, ale są to rzeczy, które za jakiś czas nie będą już miały większego znaczenia. A już na pewno nie w momencie, gdy Rockstar ujawni grę oficjalnie i, swoim zwyczajem, puści raptem kilka filmów, które złożą się na całą komunikację dotyczącą GTA 6. Nie czarujmy się, i tak wszyscy to kupią.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz otrzymywać go przed wszystkimi, zapisz się do naszego newslettera.

Krystian Smoszna

Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło. Zaczynał od automatów i komputerów ośmiobitowych, dziś gra głównie na konsolach i pececie w przypadku gier strategicznych. Do szeroko rozumianej branży pukał już pod koniec 1996 roku, ale zadebiutować udało się dopiero kilka miesięcy później, kilkustronicowym artykułem w CD-Action. Gry ustawiły całą jego karierę zawodową. Miał być informatykiem, skończył jako pismak. W GOL-u od blisko dwudziestu lat. Gra w zasadzie we wszystko, bez podziału na gatunki, dużą estymą darzy indyki. Poza grami interesuje się piłką nożną i Formułą 1, na okrągło słucha też muzyki ekstremalnej.

więcej