Polski sprzedawca pracuje już nad rozwiązaniem problemu, przez który część polskich graczy straciła dostęp do zakupionych gier z serii Borderlands i BioShock.
Po kilkunastu latach gracze niespodziewanie stracili dostęp do legalnie zakupionych gier, choć na szczęście powinni wkrótce je odzyskać na Steamie.
Wygląda na to, że część rodzimych fanów gier otrzymała nieoczekiwany „prezent” – czy też przeciwieństwo podarunku. Niektóre konta na Steamie straciły bowiem dostęp do gier zakupionych kilkanaście lat temu, przy czym zdaje się to dotyczyć jedynie tytułów z katalogu firmy Take-Two Interactive.
Zapewne pierwszym podejrzeniem byłoby założenie, że użytkownicy dotknięci tymi rekwizycjami zakupili swoje rzekomo legalne egzemplarze po taniości na platformach specjalizujących się w sprzedaży niewątpliwie „legalnych” kluczy aktywacyjnych. Jednakże najwyraźniej problematyczne kopie zakupiono w sklepie Muve.pl, który też w odpowiedzi na wiadomość e-mail jednego z poszkodowanych nabywców wyjaśnił, że to efekt „dezaktywacji starych, niesprzedanych kluczy” przez wydawcę, który przez pomyłkę wycofał też sprzedane egzemplarze.
Polski sprzedawca zapewnił, że roześle „klucze na wymianę” za te, które zostały usunięte z kont na Steamie, aczkolwiek trochę to potrwa.
Jako że wszystkie doniesienia najwyraźniej dotyczą tytułów wydanych przez T2, zdaje się to potwierdzać, że wina leży po stronie wydawcy, a nie sprzedawcy. Jednakże część graczy zastanawia się, jakim cudem zakupione klucze nadal figurowały jako „niesprzedane”. Być może jednak to także błąd Muve, skoro na razie nic nie wskazuje, by problem dotknął klientów innych sklepów?
Co więcej, dla niektórych internautów sprawa jest nieprzyjemna z jeszcze jednego powodu: pokazała im bowiem, że gra w dystrybucji cyfrowej może zostać de facto usunięta, nawet ponad dekadę od zakupu. W teorii to oczywiste, bo to część systemu zabezpieczającego wydawców oraz nabywców przed osobami próbującymi „pożyczyć sobie” klucze niesprzedane lub już zakupione legalnie przez kogoś innego. Niemniej, nawet jeśli tym razem nabywcy de facto odzyskają swoje zakupy, sprawa może nie napawać optymizmem w kontekście stricte cyfrowych planów firm pokroju Sony.
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).