Dwa tygodnie temu używałem sobie na Gran Turismo 7, dziś dla równowagi oberwie nie tylko ta gra, ale również Forza Horizon 5 (nie licząc dodatku Hot Wheels). Poza nimi sporą część przeglądu zaanektowały dwie odsłony Assetto Corsy, nie brakuje też innych pozycji.
Już dawno nie było tak spokojnego Motoprzeglądu – wygląda na to, że sezon ogórkowy jednak dotarł i do samochodówek. Przez chwilę wydawało się, że nie będę miał do omówienia żadnego większego tematu poza Forzą Horizon 5 i Gran Turismo 7 (zwyczajowo), ale w sukurs przyszła seria Assetto Corsa i zadbała, by nie zabrakło mi zajęcia. W innych grach wyścigowych zresztą też trochę się działo. Zapraszam do lektury.
Forza Horizon 5 wróciła na pierwsze strony gazet za sprawą premiery rozszerzenia Hot Wheels – które okazało się tak udane, że nawet złożyłem samokrytykę i popełniłem felieton na jego cześć. (Tak naprawdę nigdy nie wątpiłem w jakość dodatku; boczyłem się tylko za obranie przez Playground Games takiego skrajnie „arkadowego” kierunku, zamiast zaoferowanie czegoś bardziej przyziemnego).
Sukces DLC jest na tyle okazały, że mógłby przyćmić fakt, iż deweloper nie postarał się z zawartością przygotowaną na kolejny miesiąc dla graczy, którzy nie zamierzają dopłacać. Mógłby przyćmić – ale nie ze mną te numery.
W ogólnych założeniach Seria 10 wygląda obiecująco. Licencjonowane off-roadowe wyścigi to coś, czego bodaj jeszcze nie mieliśmy w cyklu Forza Horizon. Zawody Extreme E, organizowane dopiero do 2021 roku, są z kolei czymś, czego dotąd nie miała bodaj żadna gra. Szkoda więc, że Playground Games nie przyłożyło się do tego tematu.
Pamiętacie, jak narzekałem na Serię 8, w której Playlista Festiwalowa przez cztery tygodnie pozwalała jeździć tylko niemieckimi samochodami? Teraz jest jeszcze gorzej. Gros aktywności przygotowanych na przełom lipca i sierpnia obraca się wokół jedynego nowego pojazdu dodanego w Serii 10 (czterech modeli Porsche powracających z FH4 nowymi nie nazwę) – nie muszę dodawać, że przymus jeżdżenia w kółko tym samym samochodem nie jest zbyt fajny.
Deweloper pewnie przerwałby mi w tym miejscu i sprostował, że nowych samochodów jest w istocie dziesięć. W końcu odtworzył maszyny dziesięciu różnych zespołów, a każda z nich ma zupełnie inne malowanie, przeto należy je traktować jak osobne byty… Ta, jasne. Może byłbym nastawiony bardziej przychylnie, gdyby Playground Games wytyczyło chociaż nowe trasy na potrzeby mistrzostw Extreme E – ale twórcy nie zadbali nawet o to.
Cóż, w lipcu dobra zabawa w Forzie Horizon 5 jest gwarantowana tylko za dopłatą.
Na szczęście mogę zakończyć temat FH5 bardziej optymistycznym akcentem. Mam jeszcze do omówienia aktualizację inaugurującą Serię 10. O większości zmian w niej wprowadzonych napisałem w osobnej wiadomości, ale w momencie jej powstawania nie było jeszcze dostępnej pełnej listy zmian – a ukryło się na niej parę niespodzianek.
Dla mnie największą jest fakt, że twórcy naprawili odgłosy ruchomych części aut w trybie ForzaVista, którym towarzyszyło nienaturalne echo. Nastąpiło to, bagatela, ponad pół roku po pojawieniu się tego błędu, ale i tak jestem zaskoczony – byłem już gotów uznać, że deweloper całkowicie postawił krzyżyk na ForzaVista. Ponadto może Was zaciekawić to, że „znerfiono” prędkość maksymalną Koenigsegga Jesko. Po resztę odsyłam tutaj.
W tym tygodniu ukazał się jeszcze hotfix, który naprawił co poważniejsze błędy związane z dodatkiem Hot Wheels, dotyczące np. notorycznego wysypywania się gry czy resetu nagród z kolekcji samochodów.
No i pozostaje obowiązkowa wzmianka o Playliście Festiwalowej. W tym tygodniu nagrodą główną na niej jest Porsche 911 Carrera 2 by Gunther Werks z 1995 roku – tuningowany model „dziewięćset jedenastki” z kultowej generacji 993. Jeśli nie graliście tydzień temu, przegapiliście szansę na zdobycie wyścigowego Porsche 917/20 z 1971 r. – zwanego pieszczotliwie „różową świnią”.
Przez kolejne dwa tygodnie (licząc od najbliższego czwartku) pojawią się zaś jeszcze dwa podrasowane modele producenta ze Stuttgartu – najpierw 356 C z 1960 r. od Emory Motorsports, a potem 911 z 1990 r. od Singera. Dobrze, że jak już Playground Games bierze się do „recyklingu” aut z Forzy Horizon 4, to przynajmniej wybiera (zazwyczaj) doborowe modele.

Niestety, lipcowa aktualizacja (oznaczona numerem 1.19) nie stała się upragnionym punktem zwrotnym w dziejach Gran Turismo 7. Studio Polyphony Digital robi dalej swoje, uwagami, prośbami i groźbami graczy przejmując się co najwyżej w umiarkowanym stopniu.
Obiecana możliwość sprzedawania samochodów zaczyna przypominać kiełbasę wyborczą, nadal brakuje elementarnych funkcji (np. opcji swobodnego dostosowania HUD-u do swoich potrzeb), ruletka drażni wciąż tak samo jak w dniu premiery, sześć nowych wyścigów dla pojedynczego gracza daje zabawę na góra dwie godziny (która musi wystarczyć na cały miesiąc), a trzy dodatkowe samochody… Cóż, to więcej, niż dostarczyła ostatnio Forza Horizon, więc może nie będę narzekał chociaż na ten aspekt dla odmiany. Po szczegóły nt. Aktualizacji 1.19 odsyłam do osobnej wiadomości.
Zatrzymam się jeszcze na chwilę przy Gran Turismo 7, bo chciałbym podzielić się refleksją ze wszystkimi, którzy czytając Motoprzeglądy, mogliby pomyśleć – nie bezpodstawnie – że jestem „antyfanem” tej serii. Otóż nie jestem.
Przeciwnie, moja zjadliwa krytyka pod adresem studia Polyphony Digital płynie z głębokiego szacunku dla 25-letniego dziedzictwa owego cyklu – szacunku i pragnienia, by twórcy Gran Turismo nie trwonili tegoż dziedzictwa, rozmieniając je na drobne przez wypuszczanie niedorobionych produktów, które nie dość, że nie nadążają za standardami gatunku, to jeszcze puszą się, żerują na nostalgii i próbują wyciskać portfele graczy do sucha mikropłatnościami.
Jeśli zaś deweloper nie spełnia postulatów graczy, bo po prostu nie jest w stanie tego zrobić – z jakichkolwiek przyczyn – to życzyłbym sobie, aby uruchomił otwarty kanał komunikacji z graczami i raczył wyjaśnić im, jak sprawy stoją. Bo chyba jeszcze gorszy niż wypuszczanie jednej rozczarowującej aktualizacji za drugą jest właśnie ten absolutny brak dialogu z fanami i traktowanie ich jak powietrze np. na Twitterze. Ale kto wie, może przed końcem dekady Polyphony unowocześni swój modus operandi i odkryje np. taki wynalazek jak streamy?

Przy okazji 24-godzinnego wyścigu na torze Spa instytucja organizująca tę imprezę – SRO Motorsports Group – zwołała konferencję, na której ujawniono dalszą przyszłość Assetto Corsy Competizione. Stojące za tą grą studio Kunos Simulazioni jest partnerem grupy SRO, więc jej szef, Stephane Ratel, mógł zdradzić, że w przyszłym roku do ACC trafią samochody klasy GT2 (dzięki, GTPlanet!). Zaliczają się do niej następujące maszyny:
Deweloper też brał udział w wydarzeniu i potwierdził tę nowinę – acz uzupełnił ją o wyjaśnienie, że decyzja na temat przygotowania owej zawartości zapadła zaledwie poprzedniego dnia. Dlatego nie zobaczymy tych samochodów w grze zbyt szybko – zresztą Maserati musi najpierw oficjalnie zaprezentować swój bolid.
Ponadto potwierdzono, że Assetto Corsa Competizione zostanie wzbogacona o wozy klasy GT3, które dołączą do wyścigów w sezonie 2023:
Tych pojazdów też możemy spodziewać się mniej więcej za rok. No i wisienka na torcie – Kunos Simulazioni zasugerowało, że będzie to niejako pożegnalna zawartość. Szłoby to w parze z wyznaczoną (wstępnie) na 2024 rok premierą Assetto Corsy 2 – wygląda na to, że po udostępnieniu powyższych atrakcji deweloper skupi uwagę na zupełnie nowej grze.

Względny spokój ostatnich dwóch tygodni w krainie samochodówek pchnął mnie do tego, by wreszcie przekopać się przez setki zaległych e-maili (albo chociaż dużą ich część), w których serwis RaceDepartment zawiadamiał mnie o wrzucaniu na jego serwer nowych modów do Assetto Corsy. Pragnę więc zaoferować Wam kolejny przegląd najciekawszych fanowskich tras i samochodów po okropecznie długiej przerwie… ale nie obiecuję, że za dwa tygodnie dostarczę Wam tego więcej. Zobaczymy, co się wydarzy w tym czasie.


Jeśli chcecie nadrobić – bądź przypomnieć sobie – poprzednie Motoprzeglądy, zapraszam Was tutaj. Pod linkiem znajdziecie chronologiczną listę tekstów.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
29

Autor: Krzysztof Mysiak
Z GRYOnline.pl związany od 2013 roku, najpierw jako współpracownik, a od 2017 roku – członek redakcji, znany także jako Draug. Obecnie szef Encyklopedii Gier. Zainteresowanie elektroniczną rozrywką rozpalił w nim starszy brat – kolekcjoner gier i gracz. Zdobył wykształcenie bibliotekarza/infobrokera – ale nie poszedł w ślady Deckarda Caina czy Handlarza Cieni. Zanim w 2020 roku przeniósł się z Krakowa do Poznania, zdążył zostać zapamiętany z bywania na tolkienowskich konwentach, posiadania Subaru Imprezy i wywijania mieczem na firmowym parkingu.