Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Wiadomość filmy i seriale 8 grudnia 2020, 12:52

autor: EnVakker

Fani chcą, by twórcy The Mandalorian i Clone Wars przejęli kontrolę nad Star Wars

Niektórzy wielbiciele The Mandalorian proszą Disneya, aby po ostatnich sukcesach oddał całą franczyzę w ręce Jona Favreau i Dave'a Filoniego, twórców serialu.

Szósty odcinek drugiego sezonu The Mandalorian pt. The Tragedy po raz kolejny ożywił fanów dzięki ciekawie poprowadzonej opowieści i scenom akcji na miarę pełnometrażowych filmów z serii - co zresztą w przypadku The Mandalorian nie jest rzadkie. Głosy zachwytu wybrzmiewające nad serialem są dla wielu widzów Gwiezdnych wojen wystarczającym argumentem, aby odpowiedzialność za przyszłość całej franczyzy wzięli Jon Favreau i Dave Filoni. Pierwszy z nich jest głównym reżyserem The Mandalorian, zaś drugi to guru franczyzy – oprócz pracy przy The Mandalorian ma na koncie m.in. serial animowany Gwiezdne wojny: Wojny klonów z 2008 roku.

Na Twitterze zauważyć można wiele komentarzy takich jak te:

Każdy kolejny odcinek The Mandalorian to lepsze Gwiezdne wojny niż ostatnie filmy. Po prostu dajcie Jonowi Favreau klucze do tej franczyzy i wszyscy będziemy zadowoleni.

Składam petycję, żeby Dave Filoni i Jon Favreau pisali scenariusze i reżyserowali wszystkie Gwiezdne wojny na zawsze.

To nie przypadek, że Jon Favreau i Dave Filoni są tak uwielbiani. Zarówno reżyserowany przez Filoniego odcinek The Jedi, w którym pojawiła się wyczekiwana Ahsoka Tano, jak i ostatni, gdzie do obsady dołączył Temuera Morrison jako Boba Fett, zostały stworzone z myślą zarówno o nowych widzach, jak i starych wyjadaczach, tak aby każdy znalazł tutaj coś dla siebie. Mówił o tym podejściu Jon Favreau, którego praca przy MCU nauczyła, że relacja między twórcą i widownią to „droga dwukierunkowa”, a słuchanie i stawianie głosu fanów na pierwszym miejscu to klucz do sukcesu.

Fani chcą, by twórcy The Mandalorian i Clone Wars przejęli kontrolę nad Star Wars - ilustracja #1
Ostatni odcinek The Mandalorian miał kilka naprawdę niezłych momentów

Ponadto obaj panowie to w pewnym sensie uczniowie George’a Lucasa. Jon Favreau określił to tak:

My jesteśmy jak DJ-e, puszczający piosenki Beatlesów. On jest Beatlesami.

Chodzi tutaj o podejście, w którym pierwotna wizja Lucasa zajmuje centralne miejsce, a rolą obecnych kontynuatorów jest w odpowiedni sposób z niej korzystać i rozwijać, zachowując spójność i granice dobrego smaku. Tej lekcji nie odrobił m.in. J.J. Abrams, tworząc Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie, najbardziej krytykowany film nowej trylogii.

Jakie są szanse, że Disney usłucha swoich fanów i postawi duet Favreau-Filoni za sterami przyszłych projektów Star Wars? Całkiem spora. Jak bowiem mówił Bob Iger, były CEO Disney'a, „przyszłość Gwiezdnych wojen leży w telewizji”. Trudno wyobrazić sobie, żeby Disney szukając reżysera do kolejnego serialu w uniwersum, nie rozważył przynajmniej kandydatury dwóch uwielbianych przez fandom twórców.