Kompozytor związany z serią Dead Space – Trevor Gureckis – uważa, że po sukcesie remake’u EA Motive powinno pójść z historią dalej, zamiast odświeżać drugą i trzecią odsłonę kultowego cyklu.
Po sukcesie, jakim okazał się remake pierwszego Dead Space’a, wciąż nie wiemy, w którym kierunku z kultową marką pójdzie EA Motive. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że deweloperzy skupią się na odświeżeniu drugiej i trzeciej odsłony przygód Isaaca Clarke’a. W remake’u „jedynki” pojawiły się już nawet ku temu pewne poszlaki. Co ciekawe, są osoby w kręgach ekipy odpowiedzialnej za grę, które twierdzą, że studio powinno pójść inną drogą.
Kompozytor zaangażowany w rozwój serii, Trevor Gureckis, uważa, że lepszym wyjściem byłoby stworzenie od razu Dead Space 4. Według twórcy remake „jedynki” wystarczył, aby przypomnieć wszystkim o serii, czyniąc więcej przeróbek niepotrzebnymi.
Ciekawe, co zrobią [Motive i EA]. Jeśli po prostu przeskoczą do przodu i przejdą do Dead Space 4, będzie to miało sens. Robisz świetny remake, a następnie podążasz z franczyzą w kierunku Dead Space 4. Wszyscy w tym teraz siedzą, prawda? Ponieważ Dead Space to zdecydowanie stara gra, zrobienie remake'u, aby odświeżyć ją graczom, było logiczne. Myślę więc, że popchnięcie całości do Dead Space 4 byłoby super – skomentował Gureckis w rozmowie z PCGamesN.
Jaki ruch wykona EA Motive? Tego nie wiemy, ale pomysł Gureckisa wydaje się dobry. Przypomnijmy, że Dead Space 3 kończy się w sposób, który nie zamyka drogi do sensownej kontynuacji.
Problem w tym, że na jakiekolwiek efekty będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, ponieważ obecnie studio pracuje nad grą o przygodach Iron Mana.
GRYOnline
Gracze
Steam
24

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.