W anime Dragon Ball Kuririn oraz Vegeta wielokrotnie zmieniali swój wzrost, a fani serii dzielą się w sieci teoriami mogącymi to wytłumaczyć.
Dragon Ball Z to popularne i cenione anime. Jednak mimo sympatii, jaką seria cieszy się wśród odbiorców, są w niej elementy, które trudno wyjaśnić i które intrygują miłośników tej produkcji. Jednym z nich jest fakt częstej zmiany wzrostu Kuririna i Vegety – bohaterów, którzy raz rosną, to zaś stają się niżsi.
Fani zauważyli różnice we wzroście Kuririna, kiedy porównali go z Son Goku, a swoimi obserwacjami podzielili się na Reddicie. Jeden z miłośników anime spostrzegł, że w początkowych odcinkach Dragon Ball Z Wojownik Z sięga Saiyaninowi do brody, a jakiś czas później – ledwie do brzucha.
By dostrzec zmiany we wzroście Kuririna, możemy zestawić go również z jego żoną, Androidem 18. Wojownik Z był kiedyś niemal tak wysoki jak wspomniana bohaterka, ale nagle stał się o wiele niższy i zaczął sięgać jej jedynie do brzucha. C18 pozostaje taka sama w stosunku do innych postaci, a więc to Kuririn musi raz rosnąć, a raz się kurczyć.
Podobnie wygląda sytuacja z Vegetą, który czasami przerasta Bulmę, a innym razem – nie. Fani anime zastanawiają się, czy w grę może wchodzić operacja zmiany wzrostu lub fakt, iż bohaterka zatrzymała młodość. Inna, intrygująca fanowska teoria dotyczy… butów z ukrytymi wewnątrz obcasami, które rzekomo może nosić Saiyanin. To również mogłoby tłumaczyć zmianę wzrostu Vegety.
Macie jakieś inne pomysły, jak wytłumaczyć zmianę wzrostu bohaterów?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Tom Cruise w nietypowej roli planie nowego filmu Star Wars. Wszystko przez jeden żart
Serial:Dragon Ball Z
premiera: 1989animacja, fantasy, akcja, przygodowy, anime
Zakończony Sezonów: 9 Odcinków: 291
1

Autor: Pamela Jakiel
Redaktorka działu filmowego Gry-Online od kwietnia 2023 roku. Absolwentka filmoznawstwa i MISH Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miłośniczka dzieł Romana Polańskiego, Terrence’a Malicka i Alfreda Hitchcocka. Woli gnozę od grozy, dramaty od komedii, Junga od Freuda. Tęskni za elegancją kina klasycznego i wciąż wraca do Bulwaru Zachodzącego Słońca. W muzeach tropi obrazy symbolistów, a świat przemierza gravelem. Uwielbia jamniki.