Debiutancka gra weteranów Blizzarda wkrótce zakończy swój żywot. Sieciowe Eldegarde ma jednak szansę na powrót w przyszłości.
Kolejna produkcja podzieli los niesławnego Concord, którego serwery przestały działać chwilę po oficjalnym debiucie. Po strzelance Highguard (która zakończy życie w przyszłym tygodniu) przyszedł czas na Eldegarde, ekstrakcyjną grę akcji TPP nastawioną na multiplayerową rozgrywkę. Ta debiutancka produkcja studia Notorious, założonego przez współdeweloperów World of Warcraft, zostanie wyłączona raptem 2 miesiące po premierze wersji 1.0.
Chris Kaleiki, założyciel i CEO Notorious Studios, ma nadzieję, że grę uda się w przyszłości „wskrzesić”. Niewielka część zespołu wyraziła bowiem chęć przekonwertowania Eldegarde, tak żeby można było odpalić tytuł offline, nawet po wyłączeniu oficjalnych serwerów. To jednak „bardzo ambitne przedsięwzięcie” i może okazać się zbyt czasochłonne, dlatego deweloperzy nie obiecują, że taka opcja rzeczywiście się pojawi. Gdyby jednak tak się stało, Notorious Studios dałoby całej branży dobry przykład, wpisując się w ideały akcji Stop Killing Games, mającej na celu wymóc na twórcach gier obowiązek umożliwiania zabawy offline w tytułach sieciowych po zakończeniu wsparcia.
Przyczyną śmierci Eldegarde ma być niewystarczająca popularność gry, która przełożyła się na słabe wyniki finansowe – studio mogło się przez to nie utrzymać w dłuższej perspektywie czasu. Chociaż w szczytowym momencie w produkcji bawiło się ponad 3 tys. osób jednocześnie, to w ciągu ostatnich miesięcy aktywność wynosiła od kilkudziesięciu do 300–400 graczy (wyjątkiem był peak 1,1 tys. graczy po premierze większej aktualizacji w lutym).
Chociaż Eldegarde było krytykowane w wielu aspektach – m.in. za słaby balans klas, błędy czy mechanikę utraty wszystkich łupów podczas nieudanej wyprawy – to według fanów była to gra z dużym potencjałem. Rozpoczynała jako prosta produkcja ekstrakcyjna, a przekształciła się w „niewielkie MMO”, które twórcy mieli zamiar przeobrazić w coś jeszcze większego, na miarę WoW-a. Jednak duże ambicje przerosły możliwości studia.
Niektóre z najlepszych dziś gier nie od razu były hitami, ale z czasem zwiększały grono graczy i osiągnęły swój cel. Nie mam wątpliwości, że gdyby dać Eldegarde wystarczająco dużo czasu, odniosłoby wielki sukces. Jednak branża gier od dawna nie jest w dobrej kondycji [...]. Znajdujemy się obecnie w momencie przejściowym, który przysparza studiom i deweloperom wielu problemów – powiedział Chris Kaleiki.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Steam

Autor: Zuzanna Domeradzka
Introwertyczka od urodzenia, która grami wideo interesuje się praktycznie od zawsze. Do Gry-Online.pl dołączyła w 2022 roku, pisząc najpierw w newsroomie growym – później zaczęła pomagać przy poradnikach. Jest entuzjastką FPS-ów i RPG-ów oraz wielką fanką serii Dragon Age, Five Nights at Freddy’s i Assassin’s Creed. Lubi również oglądać filmy, najchętniej wraca do Gwiezdnych wojen i Piratów z Karaibów. Wolny czas stara się spędzać aktywnie, jeżdżąc na rowerze lub deskorolce (ewentualnie platynując kolejne części cyklu Just Dance).