
https://www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/posts/1541099686053545
Po co nam MEN?
Za wyposażenie uczniów i nauczycieli w sprzęt odpowiada samorząd. Za organizację pracy - dyrektor. Za realizację podstawy nauczyciele i rodzice.
Minister Piontkowski twierdzi, że wszystko działa znakomicie.
A jak nie działa, to nie jego wina.
Zdziwieni?
A tutaj ciekawostka na temat jakości "zdalnych" lekcji udostępnionych przez MEN:
https://niedlachaosuwszkole.pl/2020/03/26/zdalna-lekcja-o-kazimierzu-tetmajerze-bubel-w-pozlotku/
Firma w której robię (zajmujemy się studiami podyplomowymi dla nauczycieli) właśnie założyła dla jednej szkoły platformę nauczania za pomocą Moodle (trza korzystać z okazji). Ciekawe jak to wyjdzie.
Ogólnie to już nauczyciele z niej korzystają (nie dopisałem, że to studia on-line). Platforma ta pozwala w łatwy sposób dodawać materiały (nazywasz, wrzucasz czy to pdfa, worda, excela czy powerpointa) lub zadania (polegające na przesłaniu pliku do sprawdzenia, można także zrobić test, określić do tego punktację - u nas jest 3- od 55% procent, 3 60 % i tak do 5). Zarówno uczeń jak i nauczyciel mają łatwy i czytelny dostęp. Do tego grupowanie uczniów w kohorty przypisywane bezpośrednio do przedmiotów, każdy może bardzo łatwo zobaczyć swoje oceny. Możliwość dodania dodatków, z którego najlepszy dla obu stron byłby BigBlueButton - system wideokonferencji, gdzie nauczyciel ma dostęp do tablicy, udostępnia pokazów i chyba plików, uczniowie mogą "podnosić rękę" jeśli mają pytania. Jedyny minus jest taki, że trzeba wpierw postawić własny serwer z tym. Dlatego też polecam wypróbować na początek Jitsi meet jeśli chodzi o wideokonferencje dla uczniów - wchodzisz nazywasz pokój i już inni mogą dołączyć (mała porada, jeśli chce się słyszeć dźwięk trzeba zaakceptować dostęp do mikrofonu i kamerki jeśli są podłączone).
Kilka słów o posranych nauczycielach i posranym nauczaniu*.
W polskich domach panika, gniew, oburzenie. Rodzice i uczniowie pracują ostatkiem sił. Wypruwają sobie żyły. Zakładają na ramiona kierat i ciągną radło (tudzież sochę), żeby wspólnymi siłami zaorać ugór polskiej edukacji. Wielka gra właśnie się rozpoczęła. A w każdej polskiej rodzinie czai się programista, który ma jeden podstawowy cel: opracować jak najszybciej kody i trainery, które ułatwią i usprawnią rozgrywkę. Dodatkowe mikstury zwiększające skupienie? Zwój z czarem rozciągania czasu? Proszę bardzo. Na razie nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, jak ostatecznie oszukać system i zrezygnować z rozgrywki, nie tracąc pozycji w rankingu.
Po drugiej stronie ekranu rozłożyło się ciało pedagogiczne. Potężne albo chuderlawe. Z przekrwionymi od wpatrywania się w powłokę antyrefleksyjną oczami. Ledwo widoczne spod stosu książek, skoroszytów, notatek. Trzymające rękę na ledwo wyczuwalnym pulsie szkolnictwa. Nastawiające nieprzywykłych do ciszy uszu na dźwięk powiadomień, które oznajmiają nadejście dwieście trzydziestej trzeciej wiadomości tego dnia. Pod dłonią potężne oręże - myszka, które w mgnieniu oka może zmienić cały przebieg gry, podwyższając poziom trudności wszystkim grywalnym postaciom.
U zbiegu szkolnych łącz internetowych, które unieruchamiają wszystkich użytkowników dziennika elektronicznego niczym pajęcza sieć, zasiada dyrektor. Pan i władca. Dzierżyciel prawdziwego kagańca oświaty. Mistrz gry, który wyznacza swoim podopiecznym kolejne przygody i stawia na ich drodze sturękich olbrzymów, po czym wysyła kilka razy dziennie konnego posłańca, aby odebrał papirus ze sprawozdaniem z wygranej lub przegranej potyczki pedagogicznej drużyny. Jego władza budzi respekt - decyduje o tym, ile sakiewek złota otrzymają uczestnicy gry na starcie i po wykonaniu konkretnych misji.
Ale każdy mistrz gry ma nad sobą ostatecznego demiurga. Ten, niewzruszony niczym mumia Tutanchamona, obserwuje rozgrywkę, parafrazując w duchu słowa Mickiewicza: "Ty nie jesteś miłością - jesteś tylko mądrością". Lekkim prztyczkiem puścił w ruch wszechświat możliwych scenariuszy gry, po czym schował się za chmurami przypominającymi kłęby warszawskiego smogu, udając, że jest nieobecny. Po chichu śmieje się z wysiłków malutkich kukiełek, które krzątają się po chaotycznej scenie szkolnego teatrzyku ku jego uciesze.
Sprzęt, na którym rozgrywana jest wielka bitwa, ledwo zipie. Karta graficzna dusi się pod naporem wyświetlanych w przyśpieszonym tempie potężnych map, które służą drużynie do wyznaczania drogi ku celowi wskazanemu przez mistrza gry. Nie wiadomo, czy w mrocznej jaskini znajdzie się skarb, czy też czeka tam na drużynę kolejna pedagogiczna porażka. Procesor nie nadąża z obliczeniami: liczba graczy uczestniczących w sesji przerasta jego możliwości.
Tak wygląda od wczoraj polska edukacja.
I krótkie wyjaśnienie. Dlaczego nauczyciele są teraz "posrani"?
Ponieważ w swoim rozporządzeniu minister oddał w ręce dyrektora decyzję o tym, ile i komu pieniędzy wypłacać za pracę wykonywaną w okresie nauki na odległość. Zaś dyrektor musi się ze swoich decyzji finansowych spowiadać przed organem nadzorującym. A to oznacza, że wszystkich ogarnęła opisana w "Cesarzu" Kapuścińskiego "drżączka zabiurkowa". Wszyscy się boją. I próbują za wszelką cenę wykazać, że coś robią w warunkach, kiedy nie da się za wiele zrobić.
Dyrektor wymaga od nauczycieli sprawozdań z wykonanej pracy, które powinny być dłuższe niż rolka koronawirusowego papieru toaletowego. A w sprawozdaniach: daty, godziny, terminy, dokładne tematy, liczba uczniów, którzy odczytali maile i logowali się do dziennika, liczba uczniów, którzy nie odczytali i się nie logowali, konkretne numery akapitów z ustaw i rozporządzeń, zapisy z podstawy programowej, cele, efekty, ewaluacja... Żeby sprostać wymaganiom i otrzymać wypłatę, nauczyciele piszą, wysyłają, piszą, wysyłają, piszą, odbierają, wysyłają, sprawdzają, odbierają, odpowiadają. Wuefiści nagle zamienieją się w historyków (opisz dzieje polskiej siatkówki!), polonistów (napisz rozprawkę na temat przewagi hokeja nad piłką nożną!) i plastyków (narysuj plakat olimpiady!). Nauczyciele ze świetlicy organizują wideokonferencje, w czasie których rozmawiają sami ze sobą, bo żaden normalny uczeń nie idzie do świetlicy, kiedy jest w domu. Absurd goni absurd. Papierologia staje się najważniejszą dziedziną nauki w polskim systemie edukacji.
A demiurg wychodzi co jakiś czas zza krzewu gorejącego, żeby oznajmić urbi et orbi, że żyjemy na najlepszym z możliwych światów.
Biedne dzieci. Biedni rodzice. Biedni nauczyciele. Biedni Polacy.
*Termin "posrany" w kontekście polskiej edukacji wprowadził do polszczyzny jeden z użytkowników forum Gry Online, Manolito. Przypis ten ma na celu zapobieżenie wszelkim próbom posądzenia mnie o przywłaszczenie sobie praw autorskich do ww. terminu.
Nie wiem kto dał Ci minusa (lecz, cytując klasyka, "choć się domyślam"), ale ode mnie masz plusa. Sam prawie "skończyłem" jako nauczyciel, mam znajomych po obu stronach barykady i widzę, jak kulawy - choć to niedopowiedzenie - jest ten "system". A to dopiero początek.
Mogę tylko dodać, że pracując zdalnie w praktyce pozorawałem pracę przez pół dnia aż udało się (ze zmiennym natężeniem) wykonać skłonić młodzież do wykonania zadań z zakresu nauczania początkowego ("tata a jak się pisze", "co robisz", "jestem głodny", "czy mogę już iść").
Potem oczywiście poświęciłem kolejne 2h na to żeby choć trochę popchnąć moje zadania do przodu.
Zatem wielki sukces ober nadzorcy okupiłem to tym że wykonałem z grubsza 3/4 tego co zwykle w około 10h dniówki. Ale nic to, Największy Demiurg jest gotowy na to aby mnie (i innych) poświęcić na ołtarzu kreowanej rzeczywistości całkowicie alternatywnej.
Tia...
Ja cały czas jestem ciekaw czy suweren doceni nauczycieli i przedszkolanki czy też nie. Logika nakazywała by podejrzewać, że tak. Z drugiej strony jak ostatnio porozmawiałem sobie w firmową Żanetą w jednej z dużych firm w Warszawie, która od pierwszego otworzenia jamy ustnej zaczęła gardłować, że po... tych nauczycieli, tyle wysyłają materiału i ONA to teraz musi go przerabiać to mi witki opadły.
Ja się cieszę, że mam dzieciaki w klasach 2 i 0, także rysowanie, liczenie, czytanie jest do ogarnięcia, poza tym ilość materiału nie jest gigantyczna.
Natomiast mocno współczuję przede wszystkim uczniom, którzy w tym roku mają istotne egzaminy.
Przerąbane mają dzieci za PISu, najpierw im zrobili tłok w szkołach, teraz tłok w domu i jeszcze tłok w nauczaniu.
Ja jestem ciekawy czy starsi uczniowie mają więcej samo zaparcia do nauki w domu czy tak samo jak z młodsze bez musu nic same nie ruszą.
Wczoraj rozmawiałem ze znajomą z Austrii mają te samą sytuacje i jak to określiła nauczyciele ślą zadania, a rodzic pracujący w domu musi ogarnąć swoją prace oraz nauczanie dziecka, które nie widzi autorytety nauczycielskiego w rodzicu, ogólnie lipa jak u nas nikt nie przygotowany do zdalnego nauczania.
Do mojej szkoły przyszła do wypełnienia kolejna ankieta. Tym razem z MENu na okoliczność wskazania ilości sprzętu potrzebnego szkole do zdalnego nauczania. Ankieta do odesłania do godz. 16 jak dobrze pamiętam.
Nasuwa mi się parę przyczyn ankiety:
- pozoracja działań w celu określenia braków
- faktycznie chcą kupić sprzęt tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju. Biorąc pod uwagę czas jaki został do świąt nie zdążą zakupić (na mój gust) brakującego sprzętu i związku z tym czy aby przypadkiem już nie planują przedłużenia pracy zdalnej oświaty?
- już samorządy nie muszą zaopatrzyć szkół w brakujące komputery?
Rzeczywiście dosyć dziwne...
Obie możliwości (pozoracja i przedłużenie nauczania) są dosyć prawdopodobne. Ale nawet gdyby nauczanie się przedłużyło... wątpię, żeby sprzęt nagle wszystkim szkołom kupowali (skarbiec jest pusty).
Mają przesunąć 180 mln z środków unijnych POPC na laptopy dla szkół, może o to chodzi?
https://www.telko.in/180-mln-zl-w-popc-przesuniete-na-laptopy-dla-szkol
Dzięki Bukary, dzięki Tobie już wiem, że nie ma co wykorzystać nabytego wykształcenia i nawet myśleć o szkole. Skostnienie nie minie póki wiatr nie przestanie wiać w złym kierunku. Śmiech na sali.
Pakować się teraz w kierat nauczyciela? Wolne żarty!
Jeśli jesteś młodym człowiekiem i zaczynasz karierę zawodową, trzymaj się jak najdalej od szkoły. Tutaj marnie zarobisz, będziesz miał poczucie bezsensu wykonywanej pracy (choćbyś nie wiem ile wysiłku w nią wkładał), a do tego prawie wszyscy cię będą w myślach opluwać i prawie nikt nie doceni tego, co robisz.
Nie rozumiem po co ta meka w tym "kieracie"...
Bukary możesz skorzystać z Microsoft Teams,u mojej żony w szkole wszyscy przestawili się na to rozwiązanie.
Dzięki za radę! Drackula też już wskazywał na Teams. Skorzystam z tego pewnie czasem, ale o normalnych lekcjach "na żywo" i tak nie ma mowy ze względu na:
a) zalecenia dyrekcji (unikać "nieoficjalnych" komunikatorów),
b) problemy z internetem (i u mnie na wsi, i u moich uczniów).
Bukary, moze bedzie pomocne
https://www.microsoft.com/en-us/microsoft-365/blog/2020/03/24/host-virtual-class-microsoft-teams/
Ja od tygodnia siedze na teamsie bo wszystke glaby z roboty co nie musza nic w labie robic siedza w domu.
Postawiłem właśnie u siebie Teamsa. Wygląda ok.
O proszę: kolejny wielki sukces ober nauczyciela - Librus (dla przypomnienia całkowicie prywatny podmiot!) dołożył "skrzynek" i nawet można się zalogować...
Librus jako narzędzie do elearningu, to musi się udać... Coś jak szarża z widłami na czołgi.
U mnie bałagan, system przeciążony. Dyrekcja wysyła wiadomości, że są skargi od rodziców na nauczycieli, że wysyłają za dużo materiałów. Kolejna prośba o rozsądniejsze zadawanie ćwiczeń, ponadto ja jako nauczyciel wychowania fizycznego jeszcze muszę uczniom dokładać niepotrzebnych pierdół. Nauczyciele, którzy również mają dzieci w naszej szkole także wysyłają do nas wiadomości o nadmiarze zadań i ogólnym burdelu w przesyłanych treściach, że nie mogą tego ogarnąć przy jednym dziecku jako nauczyciel, a co dopiero jak ktoś ma trójkę dzieci...

SWPS przeprowadził sondaż --------------------------------->
Dobrze, że wśród nauczycieli jest względnie niewielki procent całkowitych idiotów. ;) Choć z drugiej strony... 12 % z kilkuset tysięcy to nie tak mało...
taka ciekawostka by podbic watek
Polskie ministerstwa uzyskały możliwość przekazania niewykorzystanych wcześniej 180 mln zł z Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa na laptopy i tablety dla uczniów i nauczycieli. Unia zaakceptowała ten projekt w ciągu 24 godzin, tymczasem przedstawiciele administracji mówią, że unijne procedury są powolne. Przy okazji przedstawia się te projekty jako własne, starannie unikając odniesienia do źródeł UE
Gdybyś wciąż chciał i potrzebował - sprawdź Jitsi. Zero rejestracji, szyfrowanie, open source, nielimitowana ilość osób. Minus taki, że najlepiej obecnie działa na Chromium (na Firefoxie wyświetlił mi się taki komunikat, ale na Brave już nie).
Na moje miasto rzucili na zakup sprzętu oszałamiajacą kwotę 100000 zł. Szkoły zgłosili zapotrzebowanie na ok. 4800 szt. laptopów. Nawet jak zdejmiemy ze 30% z zapotrzebowania to i tak skala poraża. I tyle w temacie wypełniania kolejnej idiotycznej ankiety. Patrz 81.
A widzieliście, jaki numer odwalili z tak reklamowaną maturą próbną?
https://www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/photos/a.609982312498625/1547479595415554/
To naprawdę jest jakiś kabaret.
Sprawa jest beznadziejna, ale czasami serce roście, jak się patrzy na młodzież...
https://www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/posts/1551708198326027
O słusznym gniewie polskich uczniów, którzy czują, że odgrywają rolę pionków do zbicia na szachownicy rozgrywek politycznych toczonych przez rządzących.
Tymon Radzik, uczeń ostatniej klasy liceum, w ostatnich dniach stał się symbolem buntu ponad 200 000 maturzystów i ponad 350 000 ósmoklasistów.
Pisaliśmy już o tym, że 2 kwietnia Tymon wystąpił do MEN z wnioskiem o dostęp do informacji publicznej. Domaga wglądu do opinii, analiz, rekomendacji dotyczących egzaminów w sytuacji narastania stanu epidemii. Pyta też ministra, w jakim terminie ma zamiar ogłosić decyzję w sprawie przeprowadzenia, przełożenia lub odwołania matur i egzaminów ósmoklasisty.
Maturzysta zadeklarował też, że występuje do sadu z pozwem o ochronę dóbr osobistych.
Uczynił już pierwszy krok - wczoraj złożył w Sądzie Okręgowym w Warszawie wniosek o zabezpieczenie powództwa. Postanowienie powinno zapaść w ciągu siedmiu dni.
Ja się zastanawiam gdzie jest ta dupa wołowa potocznie zwana ministrem. Za dwa tygodnie egzamin osmoklasisty za trzy matura, a ta dupa wołowa z rączkami nie potrafi ogłosić przedłużenia zamknięcia szkół, bo przypomnę oficjalnie za tydzień w środę dzieci wracają do szkół. A premier Pinokio wczoraj w sejmie ogłosił że szczyt zachorowań przed nami - prawdopodobnie w maju. Czy nikt w tym pisie nie ma jaj i nie potrafi wytłumaczyć gnomowi z Żoliborza że ni cholery nie powinien sobie z ludźmi pogrywac?
Wygląda na to, że w tym roku szkolnym już do szkół nie wrócimy. Minister zakłada nawet taką możliwość, że od września dalej będzie nauka zdalna.
Biorąc pod uwagę fakt, że część moich uczniów ma za słaby internet (albo nie ma swojego własnego komputera), żeby z takiej formy nauczania korzystać... no cóż...
Ja się zastanawiam jak ktoś chce cokolwiek luzować w gospodarce skoro żłobki, przedszkola i szkoły pozostają zamknięte. Z kim mają te dzieci zostać w domu? Umówmy się nawet jak ktoś ma pracę zdalną, w chwili obecnej jeżeli ma się na pokładzie dzieci praca ta nie jest wykonywana na 100% i póki co pracodawcy przymykają na to oczy. Ale jak trzeba będzie pracować tak jak normalnie lub wrócić do firmy rodzice, a w większości kobiety odpowiedzą zasiłkami.
Dodatkowy bonus w postaci ochrony przed zwolnieniem gratis.
Jak wszyscy sąsiedzi otworzą szkoły to nie ma opcji żeby u nas były zamknięte.
Już teraz jest ogromny problem dla rodziców, w zasadzie z pracy wraca się do pracy.
Ile można tak ciągnąć? W klasie II moje dziecko np wczoraj dostało 6 maili z zadaniami do wykonania.
Aż nie chcę zgadywać jaki hardcore musi być w wyższych klasach.
Już teraz jest ogromny problem dla rodziców, w zasadzie z pracy wraca się do pracy.
Warto przeczytać a propos:
http://www.wokolszkoly.edu.pl/blog/pruska-szkola-5-0.html
I to:
https://www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/photos/a.609982312498625/1563797127117134/
Mnie zastanawia co mają Patostramerzy którzy robią trollig E-lekcji boja nie wiem jaką trzeba być amebą intelektualną by takie rzeczy robić i jakim Imbecylem by to oglądać i w ogóle zastanawia mnie dlaczego każda klasa nie ma własnego hasła by żadne imbecyle im nie wchodziły lub admina który by to blokował lub w ogóle wywalić takiego typa z grupy chyba można ?
zastanawia mnie dlaczego każda klasa nie ma własnego hasła
Bo nauczyciele muszą używać darmowych komunikatorów czy webinariów, ponieważ nikt z ministerstwa nie zakupił jednej platformy edukacyjnej do szkół. Lepiej było wydać 2 miliardy na propagandę. I w związku z tym nie wszystkie narzędzia komunikacji z uczniami wykorzystywane przez nauczycieli mają możliwość blokowania dostępu hasłem.
Tak z ciekawości, używacie może jakiegoś narzędzia w szkołach, które pozwala na prowadzenie wykładu i prezentację np przeglądarki administratora, a jednocześnie administrator ma podgląd na pulpity/okna uczniów?
Coś w stylu najpierw prezentuję, a teraz wy powtórzcie to samo u siebie, z tym że nauczyciel widzi jak sobie radzą uczniowie.
Nie. O ile wiem, nauczyciele używają różnych narzędzi, które umożliwiają prowadzenie wykładu, udostępnianie pulpitu (prezentacji, obrazów, plików) administratora innym bądź udostępnianie do edycji "na żywo" różnych materiałów (efekty tej edycji widoczne tylko dla administratora lub dla wszystkich). Nie używamy natomiast aplikacji zapewniającej dostęp administratora do komputerów uczniów.
Albo prościej: można wysłać zadanie i kazać je uczniom wykonać na tablicy "na żywo" (zapomniałem nazwy programu, ale ma w sobie słowo "board") albo wysłać plik (mapę myśli, tekst, grafikę) i obserwować, co robi z nim każdy z uczniów; ale nie można uzyskać dostępu do komputera (pulpitu) ucznia. Obserwacja pracy - tak; dostęp - nie.
Powiem tak: zabawa takimi programami może się sprawdza w klasach młodszych (np. dzieciaki mogą ułożyć fajną mapę myśli/skojarzeń albo wspólnie wykonać plakat), ale w przypadku licealistów - to gra niewarta świeczki (zajmuje to za dużo cennego czasu "na żywo" i wymaga dość dobrego połączenia internetowego).
Źle użyłem słowa administrator, chodziło mi o administratora szkolenia, a nie o prawa administracyjne do komputera ucznia.
Obserwacja wykonywanych działań w aplikacji przeglądarkowej, to mnie interesowało.
Obserwacja wykonywanych działań w aplikacji przeglądarkowej, to mnie interesowało.
Tak. Są takie aplikacje. Nauczyciele ich używają. Mam gdzieś zapisane nazwy, ale sam z nich nie korzystam, bo nie mam takiej potrzeby.
Zgłaszam się zgodnie z rozmową:)
Z pytaniem o programy
Wiadomość dla zainteresowanych uczniów starszych klas (np. liceum) i rodziców...
Na 90% nie wrócimy w tym roku (szkolnym) do szkoły. :P Myślę, że nauczyciele zostaną powołani do komisji egzaminacyjnych, ale nauczania w szkołach nie będzie. Czeka nas zapewne zdalna klasyfikacja. Miejsce w szkołach zajmą maluchy (ale raczej w ramach opieki świetlicowej, a nie lekcji). Żeby zachować zasady bezpieczeństwa, "starszaki" zostaną w domach.
https://www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/photos/a.609982312498625/1570294593134054/
Ciekawostka z linii frontu: nauczyciel polskiego wykorzystał serwis test portal. I użył testu otwartego :D
Szkoda tylko, że zapomniał o drobiazagu: polski jest językiem fleksyjnym (dobrze piszę?)...
Skutkiem czego w odpowiedzi na pytanie "jaką formę wykorzystał" wpisanie "metaforę" daje równiutkie 0 (zero) punktów - bo zdefiniowana odpowiedź była "metafora".
Mała rzecz, a jaka różnica.
No niestety nauczanie zdalne nie jest najlepszą formą i rodzi wiele problemów, ale obecnie nie ma innej możliwości. Na uczelni też różnie z tym bywa, ale osobiście wolę uczyć się online niż odrabiać potem semestr w wakacje. Douczam też się sama, szukam różnych materiałów, staram się rozwijać. Dużo firm udostępnia teraz darmowe treści np. taki darmowy test osobowości stworzony przez psychologów.
[link]
Prośba do rodziców i do uczniów...
Nie łączcie się z nauczycielami za pośrednictwem numerów amerykańskich.
A jak tam wam sie siedzi na zdalniaku? Sytuacja nieco sie unormowala? Cokolwiek sie zmienilo?
Meh, już mnie wymęczyły te wszystkie prace z domu, więc dla mnie trochę szkoda, że nie będzie powrotu. Na pocieszenie jest to że już nie dużo zostało tego roku szkolnego.
Sytuacja nieco sie unormowala?
No cóż, to jednak nie jest "normalne" nauczanie. Wielu uczniów po prostu nie pracuje. Cześć całkowicie odcięła się od szkoły i świata. A ci, którzy chcieliby coś robić, mają i tak pod górkę. Przerabiamy/omawiamy zdecydowanie mniej materiału niż w szkole. Pomijam nawet kwestię olimpiad/konkursów czy dodatkowych zajęć (koła zainteresowań, konsultacje itp.), które się nie odbyły i nie odbędą.
Nauczyciele niektórych przedmiotów (np. polskiego) pracują codziennie znacznie dłużej niż w czasach nauczania "stacjonarnego". Ja właściwie siedzę przed komputerem codziennie od rana do wieczora, układając lekcje, prowadząc zajęcia na żywo i sprawdzając zadania/wypracowania. Trudno mówić o jakimkolwiek BHP pracy, co się przekłada również na jej efektywność.
jedyna zaleta takiego nauczania jest że nie ma nauki na zmianę w szkole z powodu powiększonego rocznika
UWAGA! Ważne zwłaszcza dla ósmoklasistów i maturzystów! Pojawiły się wytyczne związane z przebiegiem egzaminów (także maturalnego). Można się z nimi zapoznać tutaj:
https://www.gov.pl/web/edukacja/wytyczne-gis-mz-i-men
Coś czuję, że otwarcie szkół znacząco zwiększy pewne liczby w statystykach:
Zastanawiające wieści z Łodzi, gdzie władze miasta zadecydowały, że pracownicy przedszkoli i żłobków będą przebadani, nim podejmą pracę z dziećmi.
Wykonano już 2000 badań, ale znanych jest tylko 377 wyników. Aż 12 z nich jest pozytywnych.
Przedszkola, w których pracują zakażeni, nie zostaną w poniedziałek otwarte.
A w ilu miastach nie bada się pracowników i nauczycieli przed otwarciem szkół? :P
Zaczęłam posługiwać się serwisem dla poszukiwania korepetytorów, bardzo fajny!
Zajmuje się z korepetytorem z [link] online, myślę, że najlepsze wyjście na czas kwarantanny
Też korzystam z usług korepetytora. Znalazłam w fajnej firmie Buki [url= [link] ]korepetycje online[/url]
Może trochę nie w temacie, ale na pewno na czasie:
Raczej bym nie postulował usuwania W pustyni i w puszczy ze szkolnego kanonu. Wystarczy omawiać powieść Sienkiewicza z odpowiednim komentarzem. A jeśli już byśmy mieli usunąć tę pozycję, to wyłącznie dlatego, że bardzo trąci myszką i nie interesuje współczesnej młodzieży. A ponadto jest wiele lepszych książek w tym gatunku, które mogłyby wskoczyć na jej miejsce.
Warto przy okazji zaznaczyć, że jeden z najsłynniejszych szkiców w humanistyce XX wieku to tekst znanego nigeryjskiego pisarza Chinuiego Acheby "Rasizm w >>Jądrze ciemności<< Josepha Conrada" (u nas do przeczytania w: Sztuka interpretacji w ostatnim półwieczu, t. III, Kraków 2011) . I choć Conrada też bym nie usuwał z kanonu, to jednak trzeba pamiętać, że obaj z Sienkiewiczem reprezentowali dość już dzisiaj anachroniczny model kolonialnego spojrzenia na ludzi czarnych.
Dodałbym też, że trudno Conradowi nawet za bardzo rasizm zarzucać jako autorowi książki per se - rasistowscy są jego kolonizatorscy bohaterowie i ich pogląd na to co widzą, ale nawet Marlow, Brytyjczyk do szpiku kości, uważający swój naród za panów świata, dostrzega okrucieństwo swoich pobratymców (co jak na czasy powstania powieści było spojrzeniem mało popularnym). Zresztą, można by rzec, że autor doznał olśnienia i napisał Jądro po tym, gdy odwiedził Kongo i zobaczył, co wyprawiał tam Leopold II (już wtedy uznawano to za przesadę, dziś spokojnie można to nazwać ludobójstwem).
Takie lektury, podobnie jak od 30 lat z okładem lat wałkowany pod kątem rasizmu Murzynek Bambo, powinny zostać w kanonie i zostać opatrzone odpowiednim komentarzem wyjaśniającym, dlaczego bohaterowie ci czy owi są przedstawieni w ten czy inny sposób. Ba, byłbym skłonny nawet wywalić je z kanonu języka polskiego i wrzuciłbym fragmenty do podręczników historii, gdzie kontekst wydarzeń i świat przedstawiony lepiej składałyby się w całość.
< -- Kto i dlaczego zaminusował mój post? Nie wyraziłem nawet swojego zdania na ten temat (mimo, że jak ktoś moje posty od lat czyta, to może się go domyślać).
Dla uczciwości napiszę więc wprost: Nie, nie uważam, by W pustyni i w puszczy powinno się wyrzucać z kanonu lektur szkolnych. Co myślę o samej nauczycielce lepiej przemilczę. Ale uważam, że większość nauczycieli jest jednak ponadprzeciętnie inteligentna i nie można zawodu oceniać po jednostkach.
Rasizm (czy może "rasizm", jeśli wziąć pod uwagę współczesne konotacje tego słowa) Conrada nie stoi w sprzeczności ze sposobem, w jaki autor "Jądra ciemności" ukazał politykę kolonialną Belgii.
Nie wiem, czy czytałeś esej (wykład) Acheby, ale w tym tekście nigeryjski pisarz w dość oczywisty sposób wykazał, że dla Conrada (a nie tylko Marlowa płynącego po rzece Kongo) czarni ludzie to był jednak niższy podgatunek w rodzinie człowiekowatych. Rzecz oczywista, postrzeganie rdzennego mieszkańca Afryki jako małpy na dwóch nogach było dość powszechne w tamtym okresie, o czym możemy się też przekonać, czytając Sienkiewicza.
Nazwanie takich tuzów literatury rasistami może jednak wywoływać oburzenie, bo często kojarzymy to słowo z krótko ostrzyżonym mężczyzną, który zaciska pięść w powietrzu. Ani Conrad, ani Sienkiewicz nie byli rasistami w tym znaczeniu. Obaj jednak patrzyli z nieukrywaną wyższością (a może nawet pogardą) na Murzynów czy Indian i nie przypisywali mieszkańcom Afryki czy Ameryki walorów intelektualnych i moralnych białego człowieka. Prawo Kalego nie wzięło się znikąd.
Tutaj rzeczony tekst dla zainteresowanych:
https://polonistyka.amu.edu.pl/__data/assets/pdf_file/0007/259954/Chinua-Achebe,-An-Image-of-Africa.-Racism-in-Conrads-Heart-of-Darkness.pdf
Wen-Chi Lee
Postulat polonistyki może rzeczywiście jest dość nieadekwatny do sytuacji, bo chłopcy z naszego podwórka, którzy piszą na murach dobrze znane hasła, raczej nie wzorują się na bohaterach powieści Sienkiewicza i nie wznoszą rasistowskich okrzyków wskutek kolonialnej indoktrynacji, jakiej zostali poddani na lekcjach języka polskiego. Trudno się jednak nie zgodzić z napisaną przez polonistkę "recenzją" książki Sienkiewicza:
Z powieści Sienkiewicza nie dowiedzą się, że powstanie Mahdiego spełniło ważną funkcję w ruchu wyzwoleńczym, nie dowiedzą się, że czarnoskórzy mieszkańcy kontynentu nie są głupi i bojaźliwi. Na początku XXI wieku "W pustyni i w puszczy" nadal legitymizuje właśnie kolonialną wersję świata.
:P
Tyle, że moim zdaniem takie lektury jak Sienkiewicz czy Jądro są ważne (a zwłaszcza Jądro, biorąc pod uwagę jego moralizatorski wydźwięk i krytykę stanu rzeczy uznawanego za normalność, nawet pomimo protekcjonalnego wobec rdzennej ludności tonu) - by naświetlić, co było złe, co się zmieniło i (tu znów przywołam wiadome wątki na forum kilku ubiegłych dni) dlaczego w paru kwestiach nadal jest jak jest, by nie sprowadzać wszelkich dyskusji o kolonializmie do "he he, murzyn".
A esej znam jeszcze ze studiów, doskonała analiza. Jądro to zresztą jedna z moich ulubionych książek, przez którą lata temu w ogóle zainteresowałem się problematyką, która dziś jest na czasie. I nigdy, ale to nigdy nie wycofywalbym jej z żadnego kanonu (w przeciwieństwie do Sienkiewicza - lubię, ale zdaję sobie sprawę, że dość mocno śmierdzi naftaliną i wypada go nieco przewietrzyć). Co najwyżej dorzuciłbym w najważniejszych fragmentach kontekst i jego krótkie wyjaśnienie. A nuż ktoś by załapał, w czym rzecz. Bo nawet dzieła dziś nacechowane mocno negatywnie mogą być świetnym narzędziem edukacji.
Bo nawet dzieła dziś nacechowane mocno negatywnie mogą być świetnym narzędziem edukacji.
Na marginesie: uczniowie narzekają na styl Conrada (ciężko się czyta). Ale prowadzenie zajęć, w czasie których omawiam ten tekst, jest dosyć przyjemne (chyba również dla nich). Problemem jest tylko kontekst historyczny (dzieje Afryki) i kulturowy ( zwłaszcza "Eneida"), który jest raczej nieobecny w szkole (poza tymi właśnie zajęciami).
Bukary - kiedyś napisałeś bardzo fajna ocenę deformy edukacji. Masz może to gdzieś pod ręka?
Niestety, raczej nie zapisuję swoich postów. A pamiętasz może coś więcej z tego tekstu? Mogę poszukać na forum, ale nie wiem, jaką konkretnie wypowiedź masz na myśli.
Dwa wątki szybko znalezione:
https://www.gry-online.pl/forum/witaj-nowy-i-jakze-nieradosny-roku-szkolny/zbe4d716
https://www.gry-online.pl/forum/bardzo-mnie-cieszy-reforma-edukacji/z5d8aa2e
Pamietam, ze bardzo merytorycznie oceniałes główne tematy związane z deforma. Od diagnozy problemów (złej), przez przygotowanie analiz i angażowanie (a raczej brak) ekspertów, po wdrożenie (na hurra) i pierwsze efekty. Dosyć kompleksowy post.
Fajnie byłoby tez zobaczyć perspektywę po tych kilku latach, ale to już nice to have ;)
Ponoć w kuluarach mówi się, że nie ma szans na normalne nauczanie od września.
Doszły do Ciebie jakieś przecieki?
Przecieki na razie są takie, że MEN się szykuje na kontynuację zdalnego nauczania we wrześniu.
A kto ma zajmować się dziećmi? Ponownie wprowadzą dodatkowe opiekuńcze?
Słyszałem, że taki stan rzeczy miałby trwać ponoć aż do ferii.
To zdalne nauczanie to jest tragedia, dzieciaki się po prostu uwsteczniają.
Powinni swoje pomysły ogłosić przed wyborami to na pewno Duda miałby zwycięstwo w kieszeni.
co kraj to inny system :)
Wyobraz sobie ze w UK, pracujac w pelnowymiarowych godzinach, nie ma mozliwosci aby bez pomocy poradzic sobie z dzieciakami. Szkola to 8.45 -3.15, tak wiec albo jeden rodzic pracuje na pol etatu, abo doplacasz fortune za zajecia pozalekcyjne, albo oplacasz opiekunke :)
Takze rozumiem wasze narzekania, ale pocieszcie sie ze inni wcalej fajniej nie maja :)
Podejrzewałem, że tak to się skończy. Moja córka brała udział w tym konkursie jako uczennica II klasy i wyglądało to tak, że w
zasadzie wszystkie zadanie mogłem rozwiązać zamiast niej. W żaden sposób nie było weryfikowane kto w danej chwili znajduje się przed komputerem. Brawo rodzice!
Tak w ogóle wygląda też nauczanie na odległość w Polsce. Nawet w przypadku uczniów z liceum rodzice rozwiązują i piszą zadania.
Nie ma co liczyć na uczciwość Polaków. I dlatego tegoroczne oceny klasyfikacyjne są całkowicie niemiarodajne.
Nie ma co liczyć na uczciwość Polaków. I dlatego tegoroczne oceny klasyfikacyjne są całkowicie niemiarodajne.
Ale tu się robi poważny problem dla starszych dzieciaków, dla których oceny mają znaczenie przy wyborze kolejnych szkół/studiów.
Jak uczciwe dziecko ma rywalizować z takim, którego zastępują rodzice?
MEN nie widzi problemu?
Zastanawia mnie, czy jeśli rzeczywiście od września będzie czekać na nas powtórka z rozrywki to czy przez te dwa miesiące wakacji MEN przygotuje odpowiednie narzędzia, procedury itd.
Tak żeby to nauczanie usprawnić. Czy też dalej będzie to działanie na wariata.
Oczywiście wariant nr 2 wydaje się być dużo bardziej prawdopodobnym.
Jemu to bez różnicy, twardy elektorat nie będzie mu miał za złe, jak zmieni zdanie 15 razy, a wyborcy opozycji i tak mu w nic nie uwierzą.
W tym wypadku Pytlak jak zwykle nie zawodzi:
http://www.wokolszkoly.edu.pl/blog/marzenie-o-programie-rozum-plus.html
Rozumu nie staje, by pojąć sens sprzecznych deklaracji przedstawicieli MEN, złożonych w odstępie zaledwie kilku dni. Nie staje, jeśli poszukuje się klucza w szufladach podpisanych „strategia”, „mądrość”, „rozwaga”, „interes społeczny”, „dobro młodego pokolenia”. Można go natomiast znaleźć bez trudu w puszce (Pandory) opatrzonej napisem „polityka”. Wystarczy się nad nią pochylić i wypowiedzieć hasło „elektorat”. Po chwili wszystko stanie się jasne.
Tu i teraz, kilka dni przed wyborami prezydenckimi, wszyscy jesteśmy elektoratem, czyli tymi, którzy mają oddać swój głos na właściwego kandydata. Ugrupowania polityczne wszelakiego sortu stają na głowie, żeby to był ICH kandydat. A parta rządząca mobilizuje w tym celu szczególnie wiele sił i środków.
[...]
Wróćmy teraz do tych sprzecznych zapowiedzi MEN. Cóż się zadziało? Ano najpierw, wobec powszechnego niezadowolenia z formy i jakości zdalnego nauczania, władza polityczna postanowiła zaprezentować się elektoratowi w roli gwaranta porządku i dobrej organizacji. Zapowiedziała uporządkowanie tej stajni Augiasza, wymuszenie na opornych szkołach nauczania wg planu lekcji na wspaniałej platformie, którą już, już dzięki tej władzy wszyscy zostaną uszczęśliwieni. Uspokojony tą zapowiedzią elektorat powinien oddać swój głos na jedynego gwaranta pokoju i konstruktywnej pracy na wyżynach władzy, czyli Andrzeja Dudę.
Niestety, specjaliści od marketingu odrobinę przestrzelili. Nie docenili poziomu frustracji targającego szerokimi kręgami elektoratu. Oto bowiem rodzice uczniów zaczęli się buntować i, o zgrozo, planować akcję społeczną mającą na celu wymuszenie powrotu we wrześniu do normalnej nauki w szkołach. Ogłoszono alert, bo każde wzburzenie elektoratu przed wyborami grozi oddaniem zbyt dużo głosów na niewłaściwych kandydatów. Czym prędzej zatem ogłoszono, że oczywiście, szykujemy się do powrotu od września do normalnej nauki. Uspokojony tą zapowiedzią elektorat powinien oddać swój głos na jedynego gwaranta pokoju i konstruktywnej pracy na wyżynach władzy, czyli Andrzeja Dudę.
Uwaga! Ważne informacje dla uczniów i rodziców:
https://www.rmf24.pl/fakty/news-na-jakich-zasadach-lekcje-od-wrzesnia-znamy-wytyczne-gis,nId,4636390
Wstępne wytyczne GIS dla szkół:
Nie będzie masowego mierzenia temperatury przed wejściem.
Nie będzie maseczek i rękawiczek dla wszystkich uczniów w czasie lekcji.
Nie będzie też pojedynczych ławek.
Jest mowa o częstym myciu rąk, wietrzeniu sal po każdych zajęciach oraz większej liczbie lekcji na świeżym powietrzu.
Maseczki przy zgromadzeniu większej liczby uczniów, np. podczas apeli.
Pod specjalną ochroną mają się znaleźć starsi nauczyciele i pracownicy administracji. Według ostatnich danych, blisko jedna trzecia polskich nauczycieli, to osoby po 50. roku życia.
Starsi nauczyciele będą zwolnieni z zajęć, które wiążą się z częstym kontaktem z dużą liczbą dzieci. Np. nie będą musieli prowadzić zajęć świetlicowych ani dyżurować na korytarzu w czasie przerw. Będą za to musieli nosić maseczki i rękawiczki. ??
Nie będzie wolno przychodzić do szkoły z przeziębieniem, każda infekcja musi być przechorowana w domu.
Szkoły mają też wdrożyć procedury szybkiego powiadamiania rodziców o ewentualnej infekcji dziecka. Taki uczeń powinien zostać odizolowany i rodzic powinien go odebrać ze szkoły. Powinna być gorąca linia z każdym rodzicem
Gdyby infekcja okazała się zakażeniem koronawirusem do akcji ma wkroczyć powiatowy inspektor sanitarny. To on razem z dyrektorem placówki podejmie decyzję o ewentualnym zamknięciu szkoły i przejściu na system nauczania zdalnego.
W skrócie: w szkołach będzie straszliwy chaos, nie ma co liczyć na normalną naukę. Część nauczycieli zostanie wyłączona "z użytku", będzie mnóstwo zastępstw i wielu nieobecnych uczniów.
Z ciekawości- nie masz żadnych obaw odnośnie pomysłów naszego "mądrego" rządu? Popierasz taki tryb nauki, czy jednak wolałbyś dalej nauczać zdalnie?
Moim zdaniem ten obowiązek zakrywania ust podczas kichania i kaszlu- uczniowie mogą robić na przekór i będzie dokładnie na odwrót, niż powinno być. Wszystko, byle zamknęli szkołę...
A jakie to ma znaczenie kichanie, skoro nie będzie maseczek ani nawet sprawdzania temperatury :D
Szkoły mają też wdrożyć procedury szybkiego powiadamiania rodziców o ewentualnej infekcji dziecka. Taki uczeń powinien zostać odizolowany i rodzic powinien go odebrać ze szkoły. Powinna być gorąca linia z każdym rodzicem
Już widzę te obrazki, jak dzieci specjalnie wymuszają kaszel, żeby rodzice zabrali ich ze szkoły :)
ile jest dzieci na korytarzu w czasie przerwy??
tak się zastanawiam, bo to na lekcjach ktoś panuje nad uczniami, ale na przerwie już nie.
Szczerze mówiąc, nie widzę na razie dobrego wyjścia z pandemicznej sytuacji. Wszelkie pomysły zwiazane z nauką zmianową (hybrydową) może i mają sens, ale w Polsce są raczej niemożliwe do realizacji ze względów organizacyjnych. Rząd miał sporo czasu na przygotowanie jakichś kompleksowych rozwiązań prawnych i logistycznych, które uczyniłyby nauczanie w czasach zarazy nieco bezpieczniejszym (i skuteczniejszym), ale nie zrobił (dosłownie) nic.
Biorąc pod uwagę wzrost liczby zachorowań, powrót do zdalnej nauki ma sens. Ale nie we wcześniejszej, patologicznej formie. A ponieważ nie zrobiono również nic, żeby przygotować szkoły, nauczycieli i uczniów do zdalnego nauczania w lepszej formie, pozostaje tylko powrót do kierunku działań, który najlepiej wychodzi naszym decydentom i który można streścić w słowach: jakoś to będzie.
Oznacza to prawdopodobnie liczne przypadki zachorowań w szkołach - wśród uczniow, nauczycieli oraz ich rodzin. To znowu zaburzy normalny proces nauki, która w wielu miejscach też może się okazać fikcją. Nauczyciele będą unikać kontaktu z uczniami (w obawie o siebie i swoje rodziny) - w końcu ze względu na wiek zdecydowana większość z nich to osoby w grupie ryzyka. Z kolei rodzice będą na siłę posyłać do szkoły dzieci z objawami przeziębienia (lub w tym wypadku korony). Zawsze tak robili i będą robić nadal. O przestrzeganiu zasad higieny czy stosowaniu się do jakichś przepisów możemy zapomnieć. Mówimy o Polsce i Polakach.
Rząd uznał więc, że polska edukacja musi po prostu przechorować koronę i się uodpornić. Zakładam, że wiąże się to ze śmiercią pewnej grupy nauczycieli i osób z rodzin uczniowskich. Ot, przypadkowe ofiary. Na inne rozwiązania rząd nie ma pomysłu. Brak odpowiedniego potencjału intelektualnego, żeby wdrażać jakieś kompleksowe pomysły, które zresztą wymagałoby znaczącego zwiekszenia nakładów finansowych. A wydawać pieniądze na edukację - szkoda.
Jeśli chodzi o obawy... Obawiam się głównie tego, że mogę zarazić rodziców. Dlatego kontakty z uczniami ograniczę do absolutnego minimum, sprawdziany poddam okresowi leżakowania (co wydłuży czas przekazania informacji zwrotnej), z pierwszych ławek usunę wszystkich itp.
W skrócie: w szkołach będzie straszliwy chaos, nie ma co liczyć na normalną naukę. Część nauczycieli zostanie wyłączona "z użytku", będzie mnóstwo zastępstw i wielu nieobecnych uczniów.
no tak, straszliwy chaos ... tylko że nie tylko w szkolnictwie, jeśli to dobrze określiłem?, ale w każdej grupie zawodowej ...każdy martwi się , że ten wirus "wprowadził" chaos ...
A można przecież wprowadzić wszędzie rotacyjne nauczanie, pół klasy uczęszcza do szkoły jeden tydzień, pół klasy drugi, a dla tych w domu transmisja lekcji na jakimś Skype czy innym Twitchu.
Albo nawet lepiej - zmiana co dwa tygodnie, bo wirus chyba tyle sie "wykluwa".
Ewentualny spęd wszystkich tylko na sprawdziany w salach gimnastycznych, z zachowaniem dystansu.
Nigdy nie byłem zwolennikiem Polskiej edukacji, i tym bardziej teraz śmieszy mnie jak się męczą i głupa rżną. Klasa zdana za pośrednictwem internetu.. super w takim razie po co chodzić do szkoły? skoro tam niczego nie potrafią nauczyć sensownego, a wszystko możemy ogarnąć w domowym zaciszu..XD
Odpowiadajac ci na podstawie "danych oficjalnych" - poza tym ze szkola przekazuje wiedze tez socjalizuje, lapiesz kontakt z rowiesnikami, zawierasz znajomosci
Na podstawie "wlasnych doswiadczen" - wydaje mi sie ze o tym nikt glosno nie powie, ale jednym z najwazniejszych zadan szkoly [jak i prac domowych] jest zajac masowo dzieci czyms aby nie zawracaly dupy rodzicom
Szkoda tylko że młodzieży odbija i nikt nie potrafi im wtłuc do łba(wychować) tak jak się powinno, socjalizacja? dobre mi sobie.. i po za szkołą się odbywa, to nie jest tak że to jest potrzebne, jak dla mnie te najmłodsze lata w tych szkołach to czas stracony na byle męczenie się z upierdliwymi nauczycielami, którzy mają wymagania ale uczyć nie potrafią, robią to za nich książki a sami od siebie zazwyczaj nic pożytecznego nie dają. Sam uczyłem się angielskiego z aplikacji i 100% lepsze niż nauczyciel, mam nadzieję że kiedyś wirtualne SI przejmie pałeczkę(a to może wszystko widzieć i słyszeć + dawać informacje do odpowiednich służb.. a bezużyteczni nauczyciele we większości pójdą zamiatać podłogi pisząc z sarkazmem. Takie szkoły niestety to marzenie ściętej głowy w tych czasach, gdzie wszystko zostało by oparte o technologie. Na temat ucznia SI zbierała by tyle informacji, że można by było w sumie wiedzieć wszystko, jak się zachowuje, w czym jest dobry itd.
Trwa konferencja MEN-u:
https://www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/photos/a.609982312498625/1659508517545994/
A oto co mówił przed chwilą minister Piontkowski:
- W przytłaczającej większości powrót do szkół jest możliwy - w większości powiatów sytuacja jest bezpieczna. Tylko w strefach żółtych i czerwonych jest trudniej, ale to wyjątki...
- Jesteśmy w awangardzie, bo już tydzień temu ujawniliśmy wytyczne, a inne kraje europejski dopiero się zastanawiają jak uruchomić szkoły.
- Nasze wytyczne sanitarne dla szkół nie różnią się od francuskich, niemieckich itp. I są bardzo proste. A zachorowań mamy mało...
- Złote rady dla uczniów i rodziców, będą miały postać grafik przygotowanych przez MEN.
- Pojedynczy uczeń uczący się w domu - na wyraźne żądanie lekarza.
- Standardowe zajęcia - lekcje prowadzone w sposób tradycyjny - można go zastosować w tej chwili niemal w każdej szkole.
- Ale w sytuacjach wyjątkowych model B (mieszany czyli hybryda) albo C (na odległość).
- Jeśli zachorowań będzie więcej - dyrektor wprowadza formy mieszane:
- podział klas na mniejsze grupy, nowy plan
- w szkole tylko młodsi, starsi w domu
Ale to nie będzie trwało długo, tydzień góra dwa tygodnie....
Przypomnę tylko panu ministrowi, że w dużej szkole ułożenie nowego planu zajęć to jakieś 2 tygodnie ciężkiej pracy kilku osób. Nie da się tego zrobić z dnia na dzień. :) Ale jakoś to będzie!
Te podziały klas na mniejsze, system zmianowy itp. Może coś mnie ominęło, ale ten podwójny rocznik w szkołach średnich to już wybito?
Ha, ha! No racja: trzeba będzie Harry'ego Pottera, żeby tabuny uczniów jeszcze podzielić na mniejsze grupy i znaleźć dla nich sale, a do tego ułożyć plan, który to wszystko uwzględni.
Po tych wspaniałych informacjach mam tylko jedną taką refleksję: ponieważ ponad 80% chorujących przechodzi COVIDa bezobjawowo, dzieciaki praktycznie wszystkie - jestem ciekawy jak podniosą się statystyki zachorowań, jak dzieciaki zaczną codziennie wracać do domu po spędzeniu całego dnia w takich "zgromadzeniach"...
Juz nie wspomnę o tym Bukary, że nauczyciele chyba będą chodzić w pełnych strojach ochronnych bo daję max miesiąc jak wszyscy zaliczą COVIDa
Hmmm... Ludzie (in pleno) nie chcą jednak normalnego powrotu do szkół:
Ciekawe, jak wyglądają statystyki w gronie samych rodziców uczniów. ;)
I jest jeszcze jeden problem:
https://tvn24.pl/polska/powrot-do-szkol-2020-czy-jesienia-zabraknie-nauczycieli-4661881
Nauczyciele w Polsce to geriatria. ;)
No tak, problem zarówno tu i teraz (Covid), ale też na przyszłość. Zakładam, że nauczyciele palą się do przejścia na emeryturę? Czy na emeryturze będą dorabiać jeszcze lekcjami w szkole? Nie wiem jak to działa.
Zakładam, że nauczyciele palą się do przejścia na emeryturę?
Różnie bywa. Jeśli nauczyciel (a najczęściej nauczycielka) ma zamożnego partnera, to ucieka ze szkoły w podskokach. Ale jeśli tak nie jest, często ma zamiar uczyć jak najdłużej.
Czy na emeryturze będą dorabiać jeszcze lekcjami w szkole?
Znam wielu, którzy nadal pracują na emeryturze. Młodych po prostu nie ma. I nie będzie. Sam bym teraz za cholerę nie pchał się do szkoły.
Czyli ile życia starczy starzejącej się kadrze tyle jeszcze ujedzie polskie szkolnictwo? Masakra.
Z mojej perspektywy mogę podzielić się tylko doświadczeniem ze specjalizacji pedagogicznej, gdzie kadra uniwersytecka zniechęcała nas do pracy w szkole. To chyba jakiś chrzest czy gra psychologiczna - jak nie dasz się zniechęcić to przechodzisz dalej.
Prościej jest rządzić niewykształconym społeczeństwem (vide ostatnia nagonka). A jak nie będzie nauczycieli to nawet najładniejsze szkoły nie pomogą :P
Nie zanosi się w tym względzie na poprawę. Jedyny sposób na przyciągnięcie młodych, zdolnych ludzi do tego zawodu, to zwiększenie zarobków (i w ten sposób społecznego prestiżu). Nic innego nie zadziała.
A to oznacza, że - gdy idzie o jakość kadry pedagogicznej - będzie tylko gorzej.
w Polsce mamy swietnie wyksztalconych rodzicow, sami wyedukuja dzieci (ala Manolito)
Nie wiem jak aktualne dane ale jeszcze przed strajkiem ilość nauczycieli przed trzydziestka to było 8 procent a poziom odchodzenia od zawodu w pierwszym roku i po pierwszym roku pracy oscylowal wokół 75 procent. Większość tych młodych nauczycieli to nauczycielki ZEW
Nowe dane:
Stołeczna edukacja na 2 tygodnie przed 1 września. Tylko dziś, 18 sierpnia na tablicy Mazowieckiego Banku Ofert ukazało się 238 nowych ofert pracy. Wszystkich jest 2348.
-Wiceprezydent Renata Kaznowska.
W Warszawie już jest 1500-1600 wakatów. Do tego mamy ok. 4 300 nauczycieli, którzy przekroczyli wiek emerytalny. Kolejne 2 600 ma 56-60 lat. Mogą odejść z dnia na dzień.
-Sławomir Kasprzak, dyrektor Technikum Mechatronicznego z ul. Wiśniowej:
Mam 13 [nauczycieli], którzy mają skończony 60. rok życia i są na emeryturze. W każdej chwili mogą zrezygnować. 10 z nich odpowiada za kształcenie zawodowe. Gdyby ta grupa odeszła z pracy, to byłby to koniec mojej szkoły. Czuliby się bezpieczniej, prowadząc zdalne lekcje, ale gdyby do tego doszło, to jak mamy realizować praktyczne kształcenie zawodowe? Online da się zrobić tylko teorię. To jest bardzo trudna sytuacja, z jednej strony pożądane są lekcje stacjonarne, z drugiej mam wielką obawę, że możemy sobie nie poradzić z problemem koronawirusa. Szkoły są przepełnione.
-Bożena Gromadzka, dyrektor XCIX LO im. Herberta na Grochowie, stoi na czele Stow. Dyrektorów Szkół Średnich w Warszawie. Ostrzegła ministra Piontkowskiego przed groźbą kryzysu kadrowego w oświacie.
W każdym warszawskim liceum mamy dużą liczbę emerytowanych nauczycieli. Są świetnymi fachowcami, a przecież mogą podziękować za współpracę z powodu epidemii i powrotu do tradycyjnych lekcji. W naszym liceum pracuje 80 nauczycieli, w tym 20 emerytowanych. Obawiam się ich odejścia. Jest też inny problem. Zdalne lekcje bardzo zmęczyły nauczycieli. Od niektórych dostaję informacje, że nie dadzą rady pracować więcej niż na jeden etat, czyli nie wezmą nadgodzin. Mówią wręcz o zmniejszeniu liczby lekcji.
-Dyrektor Mechatronika:
Nie da się zsynchronizować różnych pór organizowania lekcji w 50 salach. Nauczyciel kończy w jednej grupie, po przerwie idzie do innej. Nierealna jest też zasada, by uczniowie nie zmieniali sal. Mamy pracownie, każda jest wyposażona w sprzęt specjalistyczny, uczniowie muszą się przemieszczać – opowiada. W naszym budynku jednocześnie przebywa, razem z nauczycielami, tysiąc osób. Na korytarzach jest niewiarygodny ścisk. Nawet jeśli wyślę uczniów w czasie przerw na zewnątrz, to będą się blokować w wyjściu, które ma 1,1 m szerokości.
W naszym budynku jednocześnie przebywa, razem z nauczycielami, tysiąc osób. Na korytarzach jest niewiarygodny ścisk. Nawet jeśli wyślę uczniów w czasie przerw na zewnątrz, to będą się blokować w wyjściu, które ma 1,1 m szerokości.
Pan dyrektor powinien uważać, żeby jakiś strażak go za to nie przetrzepał.
Ogólnie coś czuje, że z tym powrotem do szkół to będą niezłe jaja. Popracujemy miesiąc i z powrotem home office... To już chyba zwariuje wymyślając licealistom zdalne lekcje wuefu... Póki jest pogoda można wychodzić na dwór, a później ciekawe jak będą kazali nam prowadzić lekcje.
Lekcje powinny odbywac się normalnie w szkole bo nauczyciel musi mieć kontakt z uczniem bo nikt nikogo nie nauczy naprawy samochodu czy robienia chleba przez komputer
Prędzej spodziewam się mieszanego systemu z rotacją, raczej nikt nie chce powrotu do 100% zdalnego nauczania.
Ale na początku września pewnie będzie gdzieniegdzie jazda
Ale rząd kretynów, zamiast od dawna kupować już kamerki i pracować nad systemem rotacyjnym, dalej nic nie robi...
Chociaż zdaje też sobie sprawę, że jest problem z opieką nad gówniakami, które miałyby uczyć się z domu.
No ale albo rybki, albo akwarium. Rząd już przebąkuje, że drugi lock-down jest możliwy.
Nic nie jest przygotowane. System mieszany już całkowicie w tym momencie pogrąży jakość nauczania.
Naprawdę: rządzący nie zrobili NIC, żeby przygotować w czasie wakacji szkoły do nowego roku.
Ja generalnie jestem zdania, że prócz najmłodszych, którzy nie mogą zostać sami w domu, wszyscy powinni siedzieć na zdalnym nauczaniu. Gorzej z zajęciami praktycznymi w technikach - ale to w sumie też pewnie dałoby radę jakoś sensownie ogarnąć i się zabezpieczyć.
Teraz nie ma już sensownego rozwiązania.
Wcześniej należało zaopatrzyć wszystkie szkoły w jedną platformę edukacyjną, która jest w pełni funkcjonalna (transmisja wideo, chmura, udostępnianie plików, baza danych uczniów, wystawianie ocen itp.), a wszystkich uczniów - w odpowiedni sprzęt komputerowy. Na wypadek konieczności nauczania zdalnego.
Trzeba też było wprowadzić szereg zmian systemowych, które umożliwią efektywne nauczanie hybrydowe (określenie systemu wynagradzania nauczycieli za dodatkową pracę, zmiana rozliczania czasu pracy, podział klas na grupy, ustalenie harmonogramu zajęć z uwzględnieniem tychże grup, wprowadzenie konsultacji indywidualnych, modyfikacja programów nauczania i zakresu zagadnień do egzaminów zewnętrznych itd. itp.). A to ogromna operacja logistyczna, na którą potrzeba wielu tygodni. Czas był od marca.
Nie zrobiono nic. Teraz wdrażamy systemy "jakoś to będzie" oraz "wyjdzie w praniu".
Dzień dobry, może mi ktoś streścić czy to narazie idzie w stronę Płać albo umieraj? W sensie słyszałem, że za nie pójście do szkoły będą jakieś kary (słyszałem, że 10k). A z drugiej strony o ile ten wirus istnieje to jest śmiertelny nie tylko dla takiego mnie ale dziadka i babci którzy mieszkają w tym samym domu. I jak to wygląda? Osobiście wolałbym nie narażać siebie i rodziny :/ może ktoś tu się zagłębiał w te tematy? Ja od 2 miesięcy nic a nic o tym nie czytam i nie słucham bo mnie to irytuje.
Tak, minister zapowiedział, że będą kary. Żeby nie chodzić do szkoły, musisz mieć zwolnienie od lekarza.
Aha, to pora umierać bo nie mam tyle pieniędzy, aby dać im za te głupie kary... i co ja mam niby robić? Przeprowadzić się? Wyrzucić dziadka i babcie z domu, bo nie chce ich narażać na to? Dla mnie to jest bardzo nielogiczna sytuacja. Coś tam mówili o drugiej fali... bo sami dążą aby ją chyba wywołać. Nie wyobrażam sobie, aby udało im się w każdej 5min przerwie odkazić całą szkołę itd.
Ehhhh, niech lepiej dopracują tę naukę zdalną.
Jaka zdalna do szkoły po co nam ludzie którzy nie przetrwają byle wirusa grypopodobnego. Żeby później na socjalach rentach lub l4 siedzieli. Zbliża się sprawdzam (konfrontacja demokracje vs Chiny) i jeśli nie postawimy na siłę to nas zjedzą.
Jaka zdalna do szkoły po co nam ludzie którzy nie przetrwają byle wirusa grypopodobnego. Żeby później na socjalach rentach lub l4 siedzieli. Zbliża się sprawdzam (konfrontacja demokracje vs Chiny) i jeśli nie postawimy na siłę to nas zjedzą.
Ty na serio czy jaja sobie robisz? :)
Po co nam starsi ludzie (dziadkowie)? A poza tym przypominam, że po przejściu korony można doznać różnych uszczerbków na zdrowiu (także w przypadku młodych ludzi), a więc renty i socjały mogą się zwiększyć, a nie zmniejszyć.
Ja serio. Socjalizm chce uszczęśliwić wszystkich na siłę ale to nic nie da wirus i tak się rozniesie. Kto się boi powinien sam się pilnować a nie patrzeć na państwo jako lek na wszystko a tak na prawdę na nic.
Nie mogę oczom uwierzyć w to co czytam. Po co komu dziadkowie czy nawet rodzice? Po co komu też życie? (Bo przecież ten wirus potrafi też namieszać w młodych organizmach). Ja bym wolał zostać przy całej rodzinie, a nie zostać sam na tym świecie... gdyby starsze osoby wyginęły to ten świat potoczyłby się w bardzo złą stronę...
Kto się boi powinien sam się pilnować W jakim sensie? Co twoim zdaniem powinnismy zrobić? Płacić Im kary i nie iść do szkoły? A może jeszcze kredyt na to wziąć... :(
Bartek a ty idziesz do szkoły czy tylko na forum ponarzekać wyszłeś? Przecież masz wytyczne maska odległość unikać bliskiego kontaktu myć ręce denznfekowac więc jak będą się słuchać będzie dobrze a jak nie to czyja wina państwa że chcę zapewnić edukację czy tego co nie słucha a później chory PiS ratuj?
Powodzenia w zachowaniu odległości przy małych korytarzach i malutkich salach. Nie mogę sobie wyobrazić, że w każdej szkole będzie to wzorowo. Patrząc jak rówieśnicy stosują te zasady... też wolałbym wrócić i się normalnie uczyć- ale maseczki nie są cudowne- a na schodach sygnalizacji świetlnej nie postawią, aby się nikt nie mijał? I gdyby każdy się stosował to super i nie ma problemu ale sprawa organizacyjna tego pewnie będzie leżała i kwiczala jak zdalna edukacja. Przecież wystarczy jeden zarażony który nie będzie się stosował i dalej mam szanse się zarazić, a w konsekwencji rodzine. Moje życie to tam moje zmartwienie, ale narażać rodziny bym nie chciał.
Ja się zwrócę z innym typem pytania.
Bukary masz jakieś podejrzenie jak to może być z egzaminami zawodowymi w przypadku szkół policealnych ?
Coś mi mignęło że aby zostać dopuszczonym do egzaminu zawodowego Z21 potrzeba mieć wyrobioną daną ilość godzin praktyk. Po za tym że egzamin w pierwszym terminie może mi się nie uda zdać (75% zalicza praktyczną część egzaminu tyle że praktyk miałem ok 6 godzin bo praktyki w programie zaczęły się 3 tygodnie przed epidemią)jest pytanie czy jest szansa że mnie dopuszczą
PS. Wielki podziw że zostałeś w swoim zawodzie mimo że rządy olewały sprawę edukacji
PiS nic nie zrobił w związku z tym jedyne wyjście to powrót do szkół normalnie.
No bo zacznijmy od kosztów
1. Co mają firmy zrobić kiedy większość matek w marcu poszło na zasiłek i nie wiadomo ile będą siedzieć a pracować ktoś musi? W końcu system działa na zasadzie muszą pracować 2 osoby żeby utrzymać przeciętną rodzinę (zawdzięczamy to rządom banksterce i przekrętowi z drukowaniem pustego pieniądza który splacamy realną pracą i inflacją czyli im więcej pustego pieniądza tym więcej trzeba pracować. Zanim przekręt wprowadzeno jedna osoba utrzymala rodzinę i nawet dom kupiła) pisze w kwestii wyjaśnień żeby nie było głupich odpowiedzi zmień pracę weź kredyt.
Reszta później.
Zamkniete szkoly to tez duze ryzyko dla dzieci. Nie ma idealnego rozwiazania.
https://wiadomosci.onet.pl/wbi/koronawirus-wielka-brytania-pozostanie-dzieci-w-domach-gorsze-niz-powrot-do-szkol/6e22nmd
No tak: wybieramy między złym samopoczuciem dzieci (i okazjonalnymi przypadkami chorób cywilizacyjnych, np. depresji) i problemami z nauczaniem a potencjalną śmiercią wielu domowników, którzy zetkną się z przyniesionym przez dzieci wirusem.
Z drugiej strony dla tych co sobie nie radzą z rówieśnikami, wycofanych, gnębionych, zdalna nauka to błogosławieństwo :)
Ja się wolę czuć gorzej ale w domku i z mniejszą ilością stresu i sobie prędzej z dziadkiem i babcia porozmawiać o tym o co nie pytałem bo gdybym poszedl do szkoły normalnie co prawdopodobnie niestety będzie miało miejsce to oni mogą tak nagle zniknąć, a miejsc w szpitalach dużo nie będzie bo przecież prawie każdy ma dziecko z ludzi dorosłych (powiedzmy) dzieci w szkole jest dajmy na to 300. Każde ma 2 rodziców. I to może oznaczać 900 osób zarażonych, a to dopiero jedna szkoła :/ Pierwszego tygodnia szkoły pewnie będzie instant regret ze względu na ilość zachorowań- o ile ogarną ile ich wzrosło...
A ogólnie to jakby się chociaż trochę postarali to zrobili by prosta stronę z nauka zdalna.
Coś jak PDF do wypełniania. Tylko warunek taki, że musieli by na nowo materiał przygotować pod coś takiego.
Są jakieś wytyczne jeśli chodzi o organizację rozpoczęcia roku szkolnego?
Zawsze to był spęd ludzi na sali sportowej, ale w warunkach wirusa jakoś trudno mi to sobie wyobrazić. Planowane są jakieś uroczystości? Czy to każda szkoła ma decydować osobno?
"– Co sezon mierzymy się z grypą, która raz jest cięższa, jeśli chodzi o jej przebieg, a raz lżejsza. Śmiertelność koronawirusa mieści się w widełkach grypy sezonowej i to wcale nie tej najgorszej, która miała miejsce np.w 2018 roku. Wówczas śmiertelność tego wirusa grypy była większa niż koronawirusa. Dlatego nie możemy mówić o pandemii w sensie jej klasycznej definicji – mówi portalowi DoRzeczy.pl dr Mariusz Błochowiak, który opracował książkę pt. „Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy”."
https://dorzeczy.pl/swiat/151258/izraelski-profesor-historia-oceni-te-histerie.html
"Qimron ocenia, że gdyby nie powiedziano nam, że panuje epidemia, to nikt by nie zauważył jej skutków."
Skoro kłamią, według oficjalnej wersji, to dlaczego nie są ukarani?

Nawet MEN zdaje sobie sprawę że zdalne nauczanie nie wypaliło.
Mnie nie nauczyli ZUPEŁNIE niczego wydaje mi się :/ sytuacja gdy dostajesz tylko zadania, a nie dostajesz materiału do nauki o właśnie tym o czym są zadania analogicznie kieruje w stronę szukania gotowych odpowiedzi, Bo ultra trudno znaleść zwięzłe i na temat wytłumaczenie pasujące do zadań. Nie raz oddawałem pół puste zadania bo na wszystkie sposoby szukałem materiałów na internecie i nie szło znaleść i nie tylko ja a praktycznie cała klasa. I gdy robisz jakieś głupie niby krótkie i proste zadanie dosłownie cały dzień, bo to na ocenę na której przecież ci zależy- gdzie gonią cię następne terminy doprowadza do szewskiej pasji...
Zaraz obok pytania "czy dzieci wrócą do szkół 1 września" pojawia się pytanie "czy ktoś będzie w stanie te dzieci od 1 września uczyć"?
Dzisiaj rano mignęła mi prasówka, ile w całej Polsce jest nieobstawionych wakatów. TYDZIEŃ PRZED POCZĄTKIEM ROKU. No i czyja to jest wina? Systemu, czy ludzi, "bo młodym się pracować nie chce, a stare babki czyhają na emeryturę"?
Minister znalazł rozwiązanie idealne, zrzucając odpowiedzialność na samorządy i poszczególnych dyrektorów. "Ja mam rączki tutaj", angielskie wyjście, no ale czy ktoś w ogóle zwraca na to uwagę..?
Pisaliśmy o tym kilka razy. To jest poważny problem, który dla rządzących nie istnieje. I nie sądzę, żeby został rozwiązany, ponieważ wymaga po prostu znaczącego zwiększenia pensji nauczycieli (i poprawy warunków pracy), a to się nie stanie.
Rodzice maluchów z pierwszych klas podstawówki już mogą się zacząć martwić.
Bukary
Bardzo szanuję Twoje zdanie, wiem też, że jesteś "młodym" nauczycielem, i w zasadzie to nie pozostaje mi nic, tylko współczuć.
Absolutnie nie dziwi mnie, że absolwenci nie myślą o pracy w szkole - dokładnie tak jak piszesz, zobowiązania, stres są totalnie niewspółmierne do wysokości płacy. Z drugiej strony ciągle słyszę, słucham tego "od zawsze" - co ci nauczyciele tak się szarpią, mało im 2miesięcznych wakacji/wolnych okresów świątecznych/że nie muszą pracować bite 8h dziennie.. A! I jeszcze darmowe wycieczki! Taka jest szeroka, powszechna opinia niestety, i trzeba albo być w środowisku, albo mieć z nim bezpośrednią styczność, by zrozumieć, że ludzie gadają głupoty, a ministerstwo wcale tego nie dementuje.
No i właśnie - mogę się złościć, słuchając turbomądrych ministrów i mając świadomość, że nie mają pojęcia /to jest jakaś totalna przypadkowość chyba, obsadzanie tych stanowisk/ - do niczego to nie prowadzi. Dla ludu kuluary nie mają żadnego znaczenia. Ba, dla ludu nawet wnioski i konsekwencje znaczenia nie mają.
Dlatego cieszę się, że doszło do strajku. Bo pokazał, że społeczeństwo ma edukację w nosie. Szkoła liczy się tylko jako przechowalnia dzieci, dla których rodzice nie mają czasu (bo najważniejsze jest zarabianie pieniędzy). A nauczyciel to wróg. Uosobienie nieroba, lenia i pasożyta. Wypierdek znienawidzonej elity.
Ludzie nie mają zielonego pojęcia o pracy nauczyciela. I nie mają żadnego szacunku dla wiedzy czy umiejętności pedagogów.
I to się nie zmieni, póki rządzi PiS.
Ale omawialiśmy ten problem bardzo dogłębnie w wątku o strajku, więc chyba nie ma potrzeby powtarzać tego, co wszyscy wiemy.
Elon Mask konczy pierwsze proby Neurolinka. Bedziesz mogl sobie wtedy zaladowac cala wiedze w 10 min do mozgu.
I problem szkol sam sie rozwiaze.
Co ty tutaj Bukary siejesz defektyzm jak jakiś rebus.
Jakbyś czytał niemiecki... amerykański Der Onet, to byś wiedział, że pan minister uważa, iż powrót dzieci do szkół nie jest zadnym zagrożeniem, a dodatkowo wszystkie wytyczne są gotowe i nowych nie będzie, wszystko jest przygotowane, dopięte na ostatni guzik, a w Warszawie nie ma nawet zgody Sanepidu na tryb hybrydowy, bo jest w strefie zielonej.
Włosi się nie pierdzielą
https://businessinsider.com.pl/lifestyle/powrot-do-szkol-jak-wyglada-w-innych-krajach/s3hlnsc
W sąsiedniej gminie na poważnie wzięli sobie zarówno poziom nauczania "dziecek", jak i wytyczne GIS/MEN dot. koronawirusa - mianowicie z trzech klas czwartych robią ... dwie.
Powód?
5000zł oszczędności miesięcznie. Good job!
Koronawirus to nie tylko szansa dla polskich przedsiębiorców (pani Jadzia), ale także dla wójtów i radnych :)
Właśnie to ciągle powtarzam.
W Polsce nikt nie myśli o tym, jak poprawić jakość nauczania. Wszyscy myślą o tym, jak na nauczaniu oszczędzić.
Ale z drugiej strony dziwisz się? Dotacja na ucznia wzrasta minimalnie, a od września wchodzą podwyżki dla nauczycieli plus wszelkiego rodzaju zabezpieczenia epidemiczne, które musi kupić samorząd. A jednocześnie państwo obniżyło PiT, zwolniło z niego młodych, nałożyło więcej obostrzeń związanych z polityką śmieciową czy wodną. Skąd brać pieniądze? A jeszcze będzie podwyżka prądu. W moim mieście już obcięli wiele inwestycji, a w sąsiedniej gminie wiejskiej w miejscowościach od 1 lipca wyłączyli co drugą latarnię i zrezygnowali z remontu drogi na którą nie udało się dostać ani dotacji ze skarbu państwa ani z UE (pewnie dlatego że od kilkunastu lat PiS jest tam ciągle w opozycji).
Nie dziwię się, ale szydzę z tego, jak traktowana jest edukacja już nie tylko na poziomie ministerialnym, ale gminnym.
I nie, nie chodzi mi o zabezpieczenia w związku z pandemią, ale o fakt, że przy klasie ok. 30-osobowej można w ogóle zapomnieć o optymalnych warunkach do nauki.
Ale przecież PIS dąży do tego jak było, a np w mojej klasie w podstawówce było 40+ uczniów.
Sytuacja zmieniła się dopiero po wybudowaniu drugiej szkoły na osiedlu, zdałem w tym czasie do VI klasy, także 30 osób to nic takiego.
15-20. To liczba uczniów w klasie, która zapewnia jako takie nauczanie. Powyżej - efektywność i jakość bardzo spada. Oczywiście, w ramach obecnego systemu.
A co do oszczędności: wystarczy zlikwidować przynajmniej jedną lekcję religii. Oszczędności dość duże.
https://fakty.interia.pl/polska/news-ile-kosztuja-lekcje-religii-men-odpowiada,nId,3199182
No Bukary, zapowiadają się przedłużone wakacje.
https://tvn24.pl/najnowsze/zakopane-zdecydowalo-dzieci-nie-pojda-na-razie-do-szkoly-4675217
Mnie to nie dotyczy. Pracuję w szkole średniej i nie podlegam bezpośrednio samorządowi.
No i rozpoczęła się wojna edukacyjna - PiS kontra górale:
No właśnie w czym problem mają górale? Przecież premier już mówił, że wirus jest w odwrocie!
Fejk, nie widzę żadnego Karpiela, Bułecki ani Gąsienicy a kandydat numer 5 nie wystąpił w stroju ludowym.
O kurczę, jaka kłótnia w rodzinie! Pani wiceburmistrz, jak przeczytałem na jej profilu jest "bezpartyjna", startowała i została wybrana z listy... PiS :P Ale co tam wice, burmistrz, główny szef też jest z opcji jedynie słusznej:
https://www.portalsamorzadowy.pl/osoba/leszek-dorula,131.html
Chyba wczoraj słyszałem w radio jak minister edukacji kwękał na samorządowców, ale to tych z dużych miast, lewaków POpapranych tęczowych, a tutaj swoi sypią piasek w tryby, nie może być... I cała narracja się sypie, w końcu pan minister daje dobre słowo i cenne rady, a pieniądze to samorządowcy niech załatwią, niech nawet wykopią spod ziemi...
ps. I tylko dzieciaków najbardziej szkoda...
Po pierwsze, zakopiański sanepid przestał właściwie funkcjonować, a zbliża się rozpoczęcie roku, co oznacza, że uczniowie, nauczyciele i ich rodziny zostaną pozbawieni opieki:
Po drugie, ponad Jarosława górale kochają dutki: idzie wrzesień, czyli czas kolejnej fali turystów; zamykanie pensjonatów z powodu kwarantanny właścicieli, których dzieci przyniosły do domu chorobę, jest nie do pomyślenia. :)
Ciekaw jestem, czy górale potulnie się podporządkują pani kurator, czy jeszcze trochę powalczą.
Szefowa małopolskiego kuratorium oświaty Barbara Nowak uważa, że przesunięcie stacjonarnej nauki w szkołach o miesiąc czasu jest nielegalne. Takie rozwiązanie zaproponowały wczoraj władze Zakopanego - uczniowie od 1 września mają uczyć się zdalnie. Do swych szkół wrócą dopiero 28 września. Jak informuje TVN24, kurator małopolska nakazała rozpoczęcie stacjonarnej edukacji w Zakopanem od 1 września.
- Póki co nie dostaliśmy żadnego pisma w tej sprawie, żadnego oficjalnego dokumentu - podkreśla w imieniu władz miasta Regina Watycha z biura prasowego zakopiańskiego magistratu - mamy zgodę Sanepidu na nauczanie zdalne, dlatego stoimy na stanowisku, że stacjonarna nauka rozpocznie się w szkołach podstawowych w Zakopanem 28 września. Tak jak informowaliśmy wczoraj.
- Nie przywołujemy tego złego, co może się wydarzyć. Przeciwnie - jeżeli będziemy emanować optymizmem i będziemy nastawieni na pozytywne rozwiązania, to one takie będą. Widzę, że niektórzy z państwa myślą negatywnie, myślą o tym co złego może się wydarzyć i to zło państwa spotyka. Bo człowiek dostaje to, czego pragnie, o czym ciągle myśli - mówiła dyrektorka do dziennikarzy.
Kucze, a ja już tyle lat myślę pozytywnie o wygranej w totka i ni chu chu :(
Myśl pozytywnie!
Myślę pozytywnie! I dlatego bardzo cieszy mnie to, że małopolska kurator oświaty ostatnio nie tylko mówi, ale też daje czynem przykład naszej wspaniałej młodzieży:
Pani kurator idzie w politykę. Wyrabia sobie szumem nazwisko. Ja nie wiem czy ktoś poza światem edukacji, kojarzy nazwisko jakiegokolwiek kuratora oświaty, a ta pani bryluje w mediach, błyszczy na twitterze w całej Polsce.
Pani krakowiakiem chce wjechać sobie do sejmu, albo na jakiś stołek na którym lepiej płacą niż w kuratorium...
This, nauczyciele i inne osoby pracujące w oświacie nie powinny się angażować politycznie dodatkowo jeszcze wciskając się pod kamerę żeby tylko było widać, że "ja idę".
Nigdy się na grypę nie szczepiłem i w dorosłym życiu chyba grypy nie miałem. Zawsze tzw. przeziębienia. Jak przez rok nie pracowałem w szkole, to w ogóle na nic nie chorowałem. :P
Tak więc za darmową szczepionkę na grypę chyba podziękuję. (A pewnie i tak skończy się na obietnicach).
Bukary, ciekawi mnie twoje zdanie jako belfra, co sądzisz o nowej gwieździe w podręcznikach do liceów?
co ciekawe, podobno michnik ma też być w podręcznikach
Nie do końca rozumiem, skąd taka ekscytacja i michnikowskie fantazje.
Po pierwsze, w podręczniku znalazł się felieton jednej z najważniejszych osób w polskiej humanistyce. Duży plus.
Po drugie, działania Grety to ważne dla współczesnych zjawisko społeczno-kulturowe, które budzi żywe zainteresowanie uczniów (moich również, bo biorą udział w strajkach klimatycznych). Kolejny plus.
Po trzecie, czytanie ze zrozumieniem tekstu publicystycznego jest jedną z umiejętności, które musi nabyć przyszły maturzysta. I dzięki temu tekstowi i pytaniom pod nim - nabywa. Plus.
Fakt, że nazwisko tej dziewczyny pojawia się w podręczniku, wcale nie czyni z niej "gwiazdy". (Radzę zresztą dokładniej przeczytać konkretne fragmenty i określić nastawienie autorki do Grety). Mam rozumieć, że skoro w podręczniku pojawiają się wiersze Majakowskiego albo mowa Cyrankiewicza, to autorzy gloryfikują komunizm? Bądźmy poważni.
I wreszcie: czytanie o "nieżyciowych" sprawach sprzed 200-300 lat - źle. Czytanie o sprawach żywotnych i aktualnych - też źle. No to się w końcu zdecydujcie.
Chyba niezla telenowela sie szykuje.
Codziennie po klikanascie newsow o zmknietej szkole z powodu Covida bedzie.
To sie nie moze udac. Wystarczy ze jeden dzieciak/wozny/paprotka dostanie wirusa i lock na 2 tyg i tak w kolo wojtek bedzie.
Juz widze te miganie sie przed klasowkami na "jail free card" :D
Zaczęło się:
W rozmowie przekazał, że jest w kontakcie z Sanepidem i uzyskał informacje o konieczności kwarantanny u osób z kontaktu, ale nie ma zgody na przejście na tryb zdalny.
I ...
Zakażony nauczyciel szkoły uczestniczył w ostatnich dniach m.in. w radzie pedagogicznej, jak i innych spotkaniach związanych z ustaleniami odnośnie do kolejnego roku szkolnego. Miał też kontakt z dwójką uczniów.
Czegoś nie kumam, całe wesela wysyłają masowo na oddział zamknięty, a tutaj nie ma takiej potrzeby.
Bukary pamiętaj, żeby myśleć pozytywnie - jak to powiedziała koleżanka pana ministra Dariusza "Przytłaczająca większość" Piontkowskiego ;)

Myślę pozytywnie! Nie opuszczę placówki, póki moje płuca nie będą leżały wyplute na klasowym biurku! Najpierw padnie wirus, a dopiero potem padnę ja!
A jutrzejsze, pierwsze zajęcia zamierzam zacząć na pohybel naszym forumowym "prawakom" (oburzonym ruchem BLM), wyświetlając to zdjęcie i omawiając "Jądro ciemności" w kontekście ostatnich rozruchów w Stanach i Europie.