Nauczanie w czasach zarazy
Informacje z tego wątku mogą być przydatne dla uczniów i rodziców.
Fragment wywiadu z ministrem:
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/koronawirus-w-polsce-wazny-apel-ministra-edukacji-do-uczniow/0qh17f7
Wzywam nauczycieli, by przygotowali się do zajęć online.(...) To jest czas szczególny, który wykorzystajmy na to, aby poszerzyć wiedzę, powtórzyć wiadomości, a za chwilę prawdopodobnie przejść do systematycznego wykładu zajęć, ale nie już w kontakcie bezpośrednim twarzą w twarz, tylko poprzez pracę zdalną. Technicznie już jesteśmy do tego przygotowani.
A teraz rzeczywistość:
Absolutnie nie jesteśmy przygotowani na nauczanie "zdalne".
1) Większość nauczycieli nie posiada służbowych komputerów/laptopów. Jeśli w domu znajduje się laptop prywatny, to często wykorzystywany jest przez wszystkich członków rodziny. Ergo: nauczyciel nie może równocześnie prowadzić zajęć i pozwolić swoim dzieciom na udział w zajęciach "zdalnych" prowadzonych przez szkoły, do których dzieci uczęszczają. To jest fizycznie niewykonalne. Laptopów w domu nauczyciela musiałoby być tyle, ile dzieci w wieku szkolnym (plus 1 dla samego pedagoga).
2) Nauczyciele, którzy posiadają w domu (prywatny) komputer stacjonarny, a nie laptopa (casus Bukarego), zazwyczaj nie mają ani kamery internetowej, ani mikrofonu (nie wszyscy grają w sieciówki lub korzystają z telefonii internetowej). Tego rodzaju sprzętu państwo również nie zapewnia.
3) Wielu nauczycieli i wielu uczniów mieszka na terenach, gdzie nie ma dobrej infrastruktury sieciowej (światłowody itd.). To oznacza, że w okresie kwarantanny, kiedy wszyscy korzystają z internetu, prowadzenie zajęć może być wręcz niemożliwe. W mojej wsi już teraz mam ogromne problemy z uruchamianiem prostych stron, bo przepustowość spadła drastycznie. Ba, są nawet nauczyciele, którzy mają internet działający na zasadzie limitów. I co wtedy?
4) Ministerstwo nie opracowało do tej pory jednej wspólnej i porządnej platformy, która mogłaby się stać podstawą do prowadzenia zajęć we wszystkich szkołach. Nauczyciele muszą więc korzystać z poczty internetowej, dzienników elektronicznych, komunikatorów itp. Pod względem organizacyjnym to lekki koszmar (uczymy po kilka klas, a w każdej jest po kilkudziesięciu uczniów). Sprawy nie ułatwia fakt, że komunikowanie się z uczniami poprzez kanały prywatne nie do końca jest zgodne z zaleceniami inspektora danych osobowych.
5) Od wczoraj na stronie ministerstwa można znaleźć lekcje na kilka dni dla wszystkich typów szkół i z większości przedmiotów. Problem polega jednak na tym, że są to lekcje pojedyncze (jedna na każdy dzień w każdej klasie), a nie całe zestawy lekcji do konkretnych działów/epok. To oznacza, że dla większości nauczycieli są całkowicie bezużyteczne, ponieważ w każdej szkole nauczyciel znajduje się w zupełnie innym momencie realizacji programu nauczania. Np. na stronie ministerstwa dla klasy drugiej są lekcje o "Konradzie Wallenrodzie" (romantyzm), podczas gdy moi uczniowie są już w zupełnie innej epoce (pozytywizm).
Oczywiście, nauczyciele próbują coś zrobić. Np. Bukary wysyła uczniom (za pośrednictwem dziennika elektronicznego) zarówno zadania z podręcznika, jak też ciekawe materiały multimedialne i edytorskie (Ninateka, kolekcje cyfrowe, Polona), które wiążą się z przerabianym materiałem. Kto jest chętny, ten się zapozna i ten zadania wykona. Ale nie mam żadnego sposobu (i prawa), żeby cokolwiek od uczniów wyegzekwować. Nie wszyscy mają dostęp do szybkiego internetu czy nawet komputera, nie wszyscy w ogóle sprawdzają maile w dzienniku itp. Ocen za zadania też za bardzo wystawić nie mogę. (Bo jeśli nie wszyscy mają dostęp do zadań, zaczną się problemy przy wystawianiu ocen klasyfikacyjnych). Nie wyobrażam sobie w takich warunkach prowadzenia zajęć online "na żywo".
Problem polega też na tym, że nauczanie to nie tylko "zadawanie". Jasne, można wysłać uczniom ćwiczenia, wskazać spektakl teatralny do obejrzenia itp. A co z wyjaśnianiem, tłumaczeniem, korygowaniem błędów, różnego rodzaju pomocą czy wsparciem? W tej chwili możemy "powtarzać" i "utrwalać". Ale uczyć czegoś nowego? Wyjątkowo trudne lub (chociażby w przypadku przedmiotów ścisłych) wręcz niemożliwe w takich warunkach.
A więc nie jesteśmy i jeszcze długo nie będziemy przygotowani do nauczania "zdalnego". Bylibyśmy, gdyby w ostatnich latach czy chociażby miesiącach ktoś u góry pomyślał, żeby przygotować szkoły (i nauczycieli oraz uczniów) do takich metod pracy (także pod względem infrastruktury). Z dnia na dzień (i to w sytuacji, gdy większość ludzi związanych z edukacją przebywa w domach) po prostu nie da się czegoś takiego (sensownie) wprowadzić z uwzględnieniem zasady powszechnego dostępu do edukacji. Nie wątpię, że np. w większych miastach sytuacja może być pod tym względem nie najgorsza, ale co z resztą uczniów?
Jestem pewien, że okres kwarantanny się przedłuży, co może być szczególnie bolesne dla uczniów piszących wkrótce egzaminy zewnętrzne. Jeśli więc macie jakieś pytania dotyczące nauczania (egzaminu maturalnego), śmiało piszcie w tym wątku, a postaram się - w miarę możliwości - pomóc.
BTW, dzisiaj "padł" dziennik elektroniczny (jeden z dwóch największych w kraju). Od rana nic nie działa. I nic nie można uczniom wysłać. No cóż, "jesteśmy przygotowani"...
Kilka słów o posranych nauczycielach i posranym nauczaniu*.
W polskich domach panika, gniew, oburzenie. Rodzice i uczniowie pracują ostatkiem sił. Wypruwają sobie żyły. Zakładają na ramiona kierat i ciągną radło (tudzież sochę), żeby wspólnymi siłami zaorać ugór polskiej edukacji. Wielka gra właśnie się rozpoczęła. A w każdej polskiej rodzinie czai się programista, który ma jeden podstawowy cel: opracować jak najszybciej kody i trainery, które ułatwią i usprawnią rozgrywkę. Dodatkowe mikstury zwiększające skupienie? Zwój z czarem rozciągania czasu? Proszę bardzo. Na razie nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, jak ostatecznie oszukać system i zrezygnować z rozgrywki, nie tracąc pozycji w rankingu.
Po drugiej stronie ekranu rozłożyło się ciało pedagogiczne. Potężne albo chuderlawe. Z przekrwionymi od wpatrywania się w powłokę antyrefleksyjną oczami. Ledwo widoczne spod stosu książek, skoroszytów, notatek. Trzymające rękę na ledwo wyczuwalnym pulsie szkolnictwa. Nastawiające nieprzywykłych do ciszy uszu na dźwięk powiadomień, które oznajmiają nadejście dwieście trzydziestej trzeciej wiadomości tego dnia. Pod dłonią potężne oręże - myszka, które w mgnieniu oka może zmienić cały przebieg gry, podwyższając poziom trudności wszystkim grywalnym postaciom.
U zbiegu szkolnych łącz internetowych, które unieruchamiają wszystkich użytkowników dziennika elektronicznego niczym pajęcza sieć, zasiada dyrektor. Pan i władca. Dzierżyciel prawdziwego kagańca oświaty. Mistrz gry, który wyznacza swoim podopiecznym kolejne przygody i stawia na ich drodze sturękich olbrzymów, po czym wysyła kilka razy dziennie konnego posłańca, aby odebrał papirus ze sprawozdaniem z wygranej lub przegranej potyczki pedagogicznej drużyny. Jego władza budzi respekt - decyduje o tym, ile sakiewek złota otrzymają uczestnicy gry na starcie i po wykonaniu konkretnych misji.
Ale każdy mistrz gry ma nad sobą ostatecznego demiurga. Ten, niewzruszony niczym mumia Tutanchamona, obserwuje rozgrywkę, parafrazując w duchu słowa Mickiewicza: "Ty nie jesteś miłością - jesteś tylko mądrością". Lekkim prztyczkiem puścił w ruch wszechświat możliwych scenariuszy gry, po czym schował się za chmurami przypominającymi kłęby warszawskiego smogu, udając, że jest nieobecny. Po chichu śmieje się z wysiłków malutkich kukiełek, które krzątają się po chaotycznej scenie szkolnego teatrzyku ku jego uciesze.
Sprzęt, na którym rozgrywana jest wielka bitwa, ledwo zipie. Karta graficzna dusi się pod naporem wyświetlanych w przyśpieszonym tempie potężnych map, które służą drużynie do wyznaczania drogi ku celowi wskazanemu przez mistrza gry. Nie wiadomo, czy w mrocznej jaskini znajdzie się skarb, czy też czeka tam na drużynę kolejna pedagogiczna porażka. Procesor nie nadąża z obliczeniami: liczba graczy uczestniczących w sesji przerasta jego możliwości.
Tak wygląda od wczoraj polska edukacja.
I krótkie wyjaśnienie. Dlaczego nauczyciele są teraz "posrani"?
Ponieważ w swoim rozporządzeniu minister oddał w ręce dyrektora decyzję o tym, ile i komu pieniędzy wypłacać za pracę wykonywaną w okresie nauki na odległość. Zaś dyrektor musi się ze swoich decyzji finansowych spowiadać przed organem nadzorującym. A to oznacza, że wszystkich ogarnęła opisana w "Cesarzu" Kapuścińskiego "drżączka zabiurkowa". Wszyscy się boją. I próbują za wszelką cenę wykazać, że coś robią w warunkach, kiedy nie da się za wiele zrobić.
Dyrektor wymaga od nauczycieli sprawozdań z wykonanej pracy, które powinny być dłuższe niż rolka koronawirusowego papieru toaletowego. A w sprawozdaniach: daty, godziny, terminy, dokładne tematy, liczba uczniów, którzy odczytali maile i logowali się do dziennika, liczba uczniów, którzy nie odczytali i się nie logowali, konkretne numery akapitów z ustaw i rozporządzeń, zapisy z podstawy programowej, cele, efekty, ewaluacja... Żeby sprostać wymaganiom i otrzymać wypłatę, nauczyciele piszą, wysyłają, piszą, wysyłają, piszą, odbierają, wysyłają, sprawdzają, odbierają, odpowiadają. Wuefiści nagle zamienieją się w historyków (opisz dzieje polskiej siatkówki!), polonistów (napisz rozprawkę na temat przewagi hokeja nad piłką nożną!) i plastyków (narysuj plakat olimpiady!). Nauczyciele ze świetlicy organizują wideokonferencje, w czasie których rozmawiają sami ze sobą, bo żaden normalny uczeń nie idzie do świetlicy, kiedy jest w domu. Absurd goni absurd. Papierologia staje się najważniejszą dziedziną nauki w polskim systemie edukacji.
A demiurg wychodzi co jakiś czas zza krzewu gorejącego, żeby oznajmić urbi et orbi, że żyjemy na najlepszym z możliwych światów.
Biedne dzieci. Biedni rodzice. Biedni nauczyciele. Biedni Polacy.
*Termin "posrany" w kontekście polskiej edukacji wprowadził do polszczyzny jeden z użytkowników forum Gry Online, Manolito. Przypis ten ma na celu zapobieżenie wszelkim próbom posądzenia mnie o przywłaszczenie sobie praw autorskich do ww. terminu.
Nie można "odrabiać" czasu, kiedy się pracowało. Jakbyś nie wiedział, nauczyciele teraz pracują zdalnie.
To jest jakieś rozwiązanie, ale - z politycznego punktu widzenia - zabójcze dla rządzących: z mojego "wywiadu" w szkole wynika, że uczniowie i rodzice nie wybaczą "odebranych" wakacji. Sam jestem ciekawy, czy do tego dojdzie.
Gdy już zaraza minie (oby jak najszybciej) to trzeba brać się do roboty. Wszystkie dziedziny, które można powinny być przygotowane na to że w razie czego przejdą na tryb pracy/nauki przez internet.
Widzę to też po swojej uczelni, że jesteśmy totalnie nieprzygotowani (choć teoretycznie większość uczelni posiada systemy e-learningowe). Część prowadzących wysyła pojedyncze prezentacje, czy jakieś inne materiały, ale większość kompletnie olała temat i znając życie czeka na rozwój sytuacji. Myślę, że jeszcze te dwa tygodnie bez nauki da się jakoś odrobić w trakcie pozostałego roku szkolnego/akademickiego, ale spójrzmy prawdzie w oczy, że ten powrót 25-go marca jest raczej dość optymistycznym wariantem.
Mojej sześciolatce od dzisiaj Pani ma właśnie wysyłać jakieś zestawy ćwiczeń do przerobienia w domu.
Ośmiolatka również coś podobnego miała przekazane poprzez dziennik elektroniczny.
Problem pojawił się taki, że do tych zadań potrzebny jest podręcznik, a podręcznik jest w szkole, a szkoła zamknięta.
Żonie dzisiaj udało się wydobyć ten podręcznik z budynku, nie wiem nawet jak.
Zdalne nauczanie, dobre żarty.
U mnie na razie wysyłają materiały z botaniki na email/messengera. O reszcie nauczycieli w ogóle nie słyszałem, więc z tą nauką na odległość faktycznie jest słabo.
No wymagac zeby instytucje rzadowe byly przygotowane na cos takiego, co zdarza sie raz na kilkaset lat, to chyba troche za duzo :P Szczegolnie w tak bogatym mlekiem i miodem plynacym kraju jak polska :P
no wiec skoro Polski system edukacji nie przygotowany na nauke zdalna i 100 lat za "murzynami" w tej dziedzinie, to powiedz no tym, po jakiego grzyba zlecac nauke zdalna.
Poza tym, aby potem powiedziec ze nauczyciele sa temu czy owemu winni, nie widze najmniejszego powodu.
Poza tym, aby potem powiedziec ze nauczyciele sa temu czy owemu winni, nie widze najmniejszego powodu.
No w takich warunkach pełne przygotowanie uczniów do egzaminu jest naprawdę niemożliwe... Albo matura będzie tylko formalnością (nieoficjalnie obniżone kryteria) w tym roku, albo będzie wesoło...
No wlasnie cala polska w pigulce, zamiast znalezc rozwiazanie lepiej poplakac i ponarzekac jaki to system zly, to nie moja wina, etc. Ziomka zona, nauczycielka, mailowo wysyla uczniom materialy i zadania i odbiera ofc to miasto, niestety wies polska w dupie jest i g... widzi tak bylo i bedzie. Watpie czy nawet tak rozwiniety kraj jak niemcy sa przygotowani na zdalne nauczanie na wszystkich poziomach edukacji.
Gdyby to miało trwać miesiacami co oczywiscie moze sie wydarzyc to rozumiem parcie na nauczanie zdalne/w domu. A tak to poki co olac temat i tak z tej nauki nic nie bedzie. 2 tyg to nie dramat.
bukary, czy moglbys przestac siac defekacje?
Ale defekacja a defetyzm to są dwa różne pojęcia.
Belfer
Ja się zastanawiam jak ty Bukary siejesz te defekację? Robisz do wielkiego wentylatora czy co? A może do siewnika?
U mnie to wygląda jakby te nauczanie zdalne było jakąś daleką przyszłością, no ale wsm się nie dziwię skoro dopiero w tym roku szkolnym dziennik elektroniczny nam zadebiutował.
Moi koledzy z innych szkół niby tam mają jakąś naukę (podobno frekwencję tam nawet sprawdzają) ale kompletnie nie wiem jak to wygląda, bo jak zwykle każdy ma na to wyrąbane.
Ja to tylko wypracowanie na polski dostałem do napisania i zadania na angielski od nauczyciela, który na lekcji nic nie robi i zapomina o wszystkim także wszyscy przyjęli to z małym uśmieszkiem i wrócili do swoich spraw.
W tamtym roku strajk, w tym wirus, za rok co innego, przyszłość polskiego narodu nie wygląda na ciekawą:-D
Ludzie zapomnijcie że za dwa tygodnie szkoły otworzą. Oczywiście mogą to zrobić, ale wtedy całe to zamykanie ich teraz nie będzie miało sensu. Niestety większość naukowców, patrząc na to jak sytuacja potoczyła się w Chinach mówi o minimum dwóch miesiącach. Z tym że pamiętajmy że w Chinach pozamykano fabryki, ludzie bezwzględnie siedzieli w domach itd. U nas aż takiego rygoru nie ma więc może tak szybko sytuacja się nie poprawi.
spokojnie poziom nauczania jest taki że dzieciaki i tak mało tracą
trochę mniej wierszyków na pamieć wykują
Języka polskiego. I nie przypominam sobie, żebym zadawał uczniom wykuwanie wierszyków na pamięć. :P
zadaj im lektury i niech czytają w domu mają 2 tygodnie to kilka przeczytają będą mieli z głowy :D
W czasie drugiej wojny światowej mieli gorzej a jakoś nauka szła ba matury zdawali.
Problemem nauczania jest przestarzały system nauczania tzw zza (zakuc zdać zapomnieć) który nie sprawdza się w obecnych czasach. Sprawdzał się kiedyś ale nie teraz. Teraz należy przystosować ludzi do zmieniającego się świata a więc umiejętność wyszukiwania informacji kreatywność przedsiębiorczośc umiejętnośc przyswajania nowych umiejętności elastyczność komunikacja itd.
Bukary ma rację. Przestańcie negować niewygodną dla Was prawdę ;)

https://twitter.com/rogermacginty/status/1239476248222543872
Jest w tej całej sytuacji wielki pozytyw Bukary.
Wszystkie te orły, które rok temu jechały po belfrach za "płatne ferie, wakacje i mazanie kredą po tablicy" nabiorą wreszcie rezonu. A jak nie wszystkie, to przynajmniej część.
Obstawiam, ze jak kwarantanna się skończy, to przez tydzień będą kwiaty nosić i po rękach całować.
Szczerze mówiąc, to ja bym olał zalecenia ministerstwa. Zwolnić nie mogą, bo nie mają żadnych podstaw. Co najwyżej zrobić dwie próby, aby kuratorium nie miało się do czego przyczepić i tyle.
Już sam pomysł prowadzenia zajęć w postaci wideorozmowy to jakieś szaleństwo. Gdybym ja miał decydować o formie zajęć, to byłyby to pisemne zadania i egzaminy w prostej i przyjaznej platformie edukacyjnej.
Właśnie Szumowski w TVN24 powiedział że jest pesymista i przewiduje że pod koniec tygodnia będzie 2000 chorych a za dwa tygodnie 10000. Więc Bukary możesz założyć że szkoły będą dłużej zamknięte.
Lipa, ale z drugiej strony jest to szansa dla bardziej ambitnych uczniów. Przygotować się do matury można spokojnie samemu. Jest tyle materiału w internecie i możliwości, że można spokojnie ogarnąć jak się ma trochę dyscypliny. I tacy uczniowie będą mieli przewagę nad tymi, którzy idą z podejściem "jakoś to będzie" i z fartem im się zazwyczaj udaje napisać tę maturę korzystając z tego co tam jednym uchem usłyszeli na lekcji. Teraz jak ktoś się przyłoży to nie będzie miał problemu żeby dostać się na wymarzoną uczelnię, bo zamknięcie szkoły na kilka tygodni/miesięcy na pewno wpłynie negatywnie na przeciętne wyniki.
Nie sądzę, że tak to będzie wyglądać. Bardziej prawdopodobne, że CKE wyjątkowo obniży wymagania i odpowiednio poinstruuje egzaminatorów, więc maturę łatwiej będzie zdać z dobrym wynikiem. A to oznacza szturm przeciętniaków na uczelnie.
Obym się mylił.
Sam tak się uczyłem wieki temu do matury. Co prawda netu nie było ale siedziało się w bibliotece albo pozyczalo się książki. I nie dlatego że miałem słabych nauczycieli tylko w klasie miałem 32 osoby.
w mojej szkole maja smartschool
dzisiaj nauczyciele wyslali plan zajec na 3 tygodnie i materialy na dwa dni, lacznie z filmikami i prezentacjami
do piatku mamy odeslac zadania domowe
zobaczymy jak to bedzie dzialalo
U mnie "na wsi" podstawowka nadal dziala, pokasowali tylko wycieczki i jakies eventy w szkole.
No i już wiadomo, że najwcześniej wracamy do szkoły po Wielkanocy. Najwcześniej.
W przyszłym tygodniu nauczyciele mają zacząć "zdalną" realizację podstawy programowej... Dobry żart.
Skąd wiesz, że po Wielkanocy?
Ja uczę wuefu, więc co najwyżej zdalnie mogę kazać robić brzuszki i pajacyki...
Ale szkoda mi zmarnowanego czasu, bo cały rok przygotowywałem dzieci do różnych zawodów i po takiej przerwie to dupa blada z formą, albo nie wiadomo czy jakiekolwiek zawody się odbędą :/
Minister zapowiedział dzisiaj, że mamy się przygotować na dłuższą pracę w formie zdalnej. Poszukaj informacji w sieci. Dyrektorzy dostali dziś komunikat na ten temat.
Jako nauczyciel wuefu też bedziesz miał obowiazek realizowania podstawy programowej i prowadzenia lekcji przez internet. Jeśli się z tego nie rozliczysz, nie licz na wypłatę. Słowa ministra. ;) Zerknij na stronę MEN-u. Tak więc szykuj jakieś prozdrowotne materiały dla podopiecznych...
Jeśli lekcje zostaną wznowione od razu po Świętach Wielkanocnych, egzamin odbędzie się w terminie. Jeśli nie, zostanie przełożony.
O, dzięki za informację :) No to będzie ciekawie. Z pewnością poszukam wiadomości na ten temat.
Za Onetem:
Uczniowie, którzy nie mają komputera lub internetu, materiały do zdalnego uczenia się otrzymają ze szkoły w formie papierowej; przesłane zostaną do nich do domu np. pocztą lub przez kuriera - zapewnia minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski.
Ciekaw jestem jak wznowią WF. Będą grać w FIFę?A może do kamerki jakiś aerobik w stylu lat 80.? :) Plastyka to też będzie ciekawie wyglądać. Narysuj to i tamto, pokaż za tydzień. Najgorzej matematycy, jęz. polski i kilka innych przedmiotów. A wynagrodzenie to samo bez względu na przedmiot, co moim zdaniem nie jest sprawiedliwe. Może teraz bardziej zwróci się uwagę na to, że wynagrodzenie powinno być też zależne od nauczanego przedmiotu, bo stanie na WF bez prac domowych i sprawdzianów a inne podstawowe przedmioty to niebo a ziemia. Za moich czasów jeszcze wuefiści organizowali turnieje w piłkę czy kosza, które cieszyły się niemałą popularnością, nie było problemu zebrać wielu drużyn i grac co tydzień. Z tego co wiem, to teraz już tego u nas nie ma.
Jestem ciekawy też jak będzie to wyglądać w SOSWach - przecież tam bardzo ważna jest sama fizyczna obecność oligofrenopedagoga...
W ten sposób to chyba ruszy tez lawina korepetycji, ale jak jakiś nauczyciel udziela, to ma już pewnie full zajętego czasu. Pozostaje jeszcze kwestia tego, że na korepetycjach będzie też możliwość zarażenia się koronawirusem, więc pewnie i tak większość odmówi. Może w końcu dotrze do części rodziców, że to od nich zależy wychowanie dziecka a nie od szkoły i jaki jest to kawałek chleba.
zdalne nauczanie ha ha ha dobre sobie a wiecie czemu to się nie uda ? bo ja wiem czemu
1) co z uczniami którzy nie mają komputera ?
2) co z uczniami którzy mają internet limitowany ?
3) co jak jest 4 rodzeństwa a jest jeden komputer ?
4) co z nauczycielami którzy nie mają komputera lub mają dzieci i tylko 1 komputer
5) co z uczniami na wsiach gdzie internet jest limitowany ?
6) co się stanie jak nie będzie zasięgu internetu ?
7) i co z nauczycielami dla których komputer to czarna magia ?
Bukary, to, ze nasza system edukacji nie jest przygotowany do nauczania zdalnego to juz widzimy, ale jaka widzisz alternatywe dla obecnych propozycji rzadu? Czy pedagodzy rozmawiali o tym przed zaraza?
Jedyną sensowną alternatywą jest ekspresowe zakupienie przez ministerstwo czy "postawienie" jakiejś platformy do nauczania zdalnego dla WSZYSKICH szkół (takiej samej). Teraz jest straszliwy problem z wykorzystaniem np. Google Classroom czy Microsoft 365 Edu, bo nie sposób dokonać szybkiej rejestracji szkoły, a poza tym nie wszyscy uczniowie czy nauczyciele mają adresy w stosownej domenie. Zresztą zapoznanie się z tymi programami też wymaga czasu. Innymi słowy, nie mamy teraz żadnych narzędzi do sensownego nauczania online. Nikt nam tych narzędzi wcześniej nie zapewnił, a teraz jest już za późno. Dzienniki elektroniczne, z których korzystają szkoły (Vulkan i Librus), nie nadają się do zdalnego nauczania. Ministerstwo miało już prawie tydzień na wymyślenie czegoś mądrego. Czas ucieka...
Teraz jest kompletny chaos.
Dobra, mam już dość "przesyłania materiałów" uczniom zgodnie z zaleceniami ministerstwa. Szkoda czasu (uczniów). Chciałbym poprowadzić jakieś w miarę normalne lekcje online. Niestety, w obecnych warunkach szybkie "postawienie" jakiejś platformy edukacyjnej przez szkołę (szkoły) jest właściwie (ze względów organizacyjnych) niemożliwe. Muszę sobie jakoś radzić sam.
A zatem: szukam jakiegoś darmowego komunikatora, który umożliwiłby mi prowadzenie zajęć poprzez kamerkę internetową. Coś łatwego i przyjaznego w użytkowaniu (także dla uczniów) do wideokonferencji. Oczywiście, chodzi o to, żeby za pomocą laptopa w łatwy sposób zorganizować zajęcia "na żywo" (i żeby uczniowie mogli dołączyć bez jakiejś żmudnej weryfikacji, zakładania specjalnych kont itp. - najlepiej poprzez jakiś kod utworzony do konkretnej wideokonferencji).
Polecicie coś?
Bukary - wychadzac z zalozenia, ze na legalu najwiecej osob ma pewnie offica to polecam Teams. Jest to element pakietu i chyba jest najmniej problemowy w spotkaniach wideo organizowanych na szybko.
Na wypadek pracy zdalenj w firmie, uzgodnilismy, ze nie zadne Skype, Zoomy, tylko Teams bedzie najlepsza opcja bo kazdy ma wlasne firmowe konto do offica.
Dzięki za sugestię! Teams również biorę pod uwagę. Czekam, aż szkoła ostatecznie ustali, czy jest w stanie zintegrować przyjęte metody komunikacji z pakietem Microsoftu. Jeśli nie, to pewnie sam sobie zacznę z Teams korzystać.
Czy ten program ma możliwość udostępniania plików/prezentacji/ekranu innym uczestnikom wideokonferencji?
wszystko to co wymieniles ma, przynajmniej u mnie dzieki pelnej integracji, nawet otwierajac pliki Offica, otwiera wewntrz okna bez uruchamiania kolejnych programow. To czego nie przetestowalem, to ustepnianie plikow/obrazu wybranej osobie podczas video konferencji, co raczej jest niezbedne w nauczaniu przez neta. Ale i to da rade obejsc (na wypadek braku tej funkcji) poprzez otworzenie dodatkowego video, tylko z ta osoba z grupy.
Bukary - weź proszę pod uwagę kwestię prywatności uczniów. Zachęcałbym ciebie do użycia jakiejś open-source'owej alternatywy z szyfrowaniem, jak np. Jami. Ja wiem, że tego typu aplikacje mogą być nieco toporniejsze w odbiorze, ale coś za coś. :)
Dzięki za podpowiedź! Niestety, spróbowałem się przed chwilą komunikować przez Jami i... opóźnienia i zwiechy ekranu były tak ogromne, że nie da się porozumieć z jednym użytkownikiem, a co dopiero mówić o trzydziestu...
Jami zatem odpada.
Uch, szkoda. Niestety trudno mi powiedzieć co może być przyczyną... Aczkolwiek podam tobie przy okazji link do ciekawej strony z masywną listą programów, do których łatwo dzięki niej znaleźć zamienniki:
Wystarczy wpisać nazwę aplikacji, a pojawią się podobne, razem z opisami, linkami oraz opiniami. :)
Szkoła angielskiego prowadzi zajęcia dla dzieci przez program zoom.
Nie wiem jednak jak to działa, bo do tej pory była jedna lekcja, gdzie moje dzieciaki były pod opieką dziadków.
We wtorek najprawdopodobniej sam się przekonam, a i trzeba założyć konto, albo zalogować się przez fb/google.
https://zoom.us/
Dzięki! Wypróbuję Zoom. Ale najpierw muszę wyrwać jakiegoś służbowego laptopa ze szkoły w przyszłym tygodniu. Mam już dość instalowania i testowania aplikacji na własnym sprzęcie... Tym bardziej że nie mam ani kamery, ani mikrofonu przy swoim PC, więc testowałem wszystko albo na telefonie, albo na laptopie innego członka rodziny.
1. Discord - darmowy, szybka rejestracja mailem, obsługuje możliwość streamowania i kontaktu głosowego (działa na PC w aplikacji, na PC w przeglądarce oraz na aplikacji w telefonie)
2. Nagraj lekcję i właduj na YT jako niepubliczne, roześlij linki
No i wciąż nie ma żadnego rozporządzenia w sprawie zdalnego nauczania...
Chciałem wreszcie rozpocząć realizację podstawy programowej i kontynuować nauczanie, ale... nie można. W końcu zajęcia są nadal zawieszone. A niektórzy rodzice wysyłają do dyrektorów i kuratoriów skargi na nauczycieli, którzy chcieli/zaczęli/próbowali prowadzić jakieś zajęcia w sieci!
A skoro zajęcia są zawieszone, to (cytat ze stanowiska kuratorium):
• szkoła nie prowadzi zajęć edukacyjnych (ani w budynkach szkół, ani za pomocą środków komunikacji elektronicznej),
• szkoła nie prowadzi oceniania uczniów (ocenianiu podlegają tylko zrealizowane w szkole treści),
• zadania przesyłane przez nauczycieli w ramach tzw. nauczania zdalnego nie mogą mieć charakteru obligatoryjnego, ich wykonanie bądź niewykonanie nie może być podstawą do wystawienia oceny, ani w trakcie zawieszenia działalności dydaktycznej, ani po jej ustaniu,
• udział w „lekcjach” organizowanych w ramach nauczania zdalnego nie może mieć dla uczniów charakteru obligatoryjnego, w szczególności nieuczestniczenie w tych „lekcjach” nie może być podstawą do wpisywania nieobecności na zajęciach,
• zadania i tematy realizowane w ramach nauczania zdalnego mogą dotyczyć tylko tych partii materiału, które zostały już omówione i powinny służyć utrwaleniu i powtórzeniu zdobytych już wiadomości,
• nauczyciele nie mogą realizować nowych tematów, albo też zlecać uczniom samodzielnego opracowania takich tematów.
Możemy więc wysyłać do uczniów jakieś zalecenia, wskazówki itp. Ale nie możemy niczego od nich wymagać. Nie możemy też prowadzić "normalnych" lekcji online.
Przy okazji kilka pytań Broniarza do ministra edukacji:
https://znp.edu.pl/list-do-ministra-ws-faktow-zwiazanych-z-organizacja-ksztalcenia-online/
Szanowny Panie Ministrze!
Ministerstwo edukacji informuje, że szkoły i nauczyciele mają się przygotować do zdalnego prowadzenia lekcji i wystawiania uczniom ocen, a przy tym uwzględnić różne potrzeby uczniów, w tym tych z niepełnosprawnościami.
W związku z pracami nad rozporządzeniem regulującym organizację kształcenia z wykorzystaniem metody tzw. zdalnego nauczania, rodzi się wiele pytań. Te najważniejsze z nich to:
Czy ministerstwo edukacji w swoich planach uwzględnia różnice w dostępie do sprzętu komputerowego poszczególnych uczniów i rodzin (także wielodzietnych)?
Czy ministerstwo w swoich planach uwzględnia zróżnicowany dostęp do szybkiego Internetu w różnych regionach kraju?
Czy ministerstwo uwzględnia fakt, że nauczyciele nie posiadają służbowego sprzętu do wykonywania systematycznej pracy online, szybkiego łącza internetowego czy oprogramowania antywirusowego?
Czy ministerstwo uwzględnia fakt, że nauczyciele nie zostali przeszkoleni w zakresie zdalnego kształcenia (czym innym są umiejętności w zakresie TIK wykorzystywane na lekcjach a czym innym kształcenie online)?
Polscy nauczyciele, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy z powodu koronawirusa, od kilku dni mobilizują się w sieci i sami organizują zajęcia online w różnej formie. Robią to, chociaż nie ma systemowych rozwiązań w tym zakresie, wykazując się wiedzą i kreatywnością, a przede wszystkim odpowiedzialnością.
Jednak jako związek zawodowy stanowczo domagamy się przyjęcia rozwiązań realistycznych, uwzględniających całą złożoność sytuacji i trudne warunki, w których nauczyciele prowadzą zdalne nauczanie.
Nie do zaakceptowania jest dla nas taka sytuacja, w której nauczyciele będą rozliczani z realizacji obowiązków niemożliwych do wykonania.
Sławomir Broniarz
Prezes ZNP

Bukary, ty darmozjadzie, czemu tak rodziców torturujesz, oni myśleli, że dzieci się do szkoły wysyła tylko po to, żeby w domu nie robiły bajzlu, a nauczyciele są od wymyślania im zabaw i od strajkowania. A tu nagle jakieś programy do przerobienia, prace, wysiłek, cuda na kiju. No weź się zlituj.
w sumie to kelejny pozytyw, niech sie grazynki i janusze przekonaja co to jest edukacja. No i mniej "magistrow" moze bedzie :)
No nie wiem, nie wiem... Mam wrażenie (wynikające z reakcji rodziców na nauczanie w tym tygodniu), że wszystko to jeszcze bardziej zwiększy niechęć rodziców do nauczycieli. Ci wredni nauczyciele za dużo zadają, za dużo wymagają, za dużo zadań, za mało tego, za dużo tamtego... i tak w koło Macieju....
Coś czuję że suweren, mając wyjątkową okazję w większym stopniu poznać swoje uciechy, doceni pracę nauczycieli i przedszkolanek.
Ja z własnego doświadczenia jako 6-klasista wiem że to mindfuck bo NIKT nie robi lekcji online tylko walnieli coś w stylu "Macie i zapier****jcie przez ten czas tyle ile byśmy w 3 lata nie zrobili i odpi***olić się od nas elo"
nie robi lekcji online
Nie ma w Polsce warunków do robienia lekcji online. Np. żaden nauczyciel absolutnie nie ma obowiązku udostępniać swojego wizerunku w sieci, a szkoły nie mają właściwie żadnych narzędzi do prowadzenia zajęć online (potrzebne są potężne platformy w stylu Google Classroom czy Microsoft Edu). O powszechnym (dla wszystkich nauczycieli i uczniów) dostępie do kamery internetowej, mikrofonu czy w ogóle szybkiego internetu nawet nie wspominam. Materiałów (multimedialnych, interaktywnych) do nauczania online też właściwie nie ma.
Nie liczyłbym na lekcje na kamerce odbywające się zgodnie z jakimś planem zajęć. To nierealne.
No i mamy oficjalne potwierdzenie tego, co było oczywiste już od dawna: zamknięcie szkół co najmniej do Wielkanocy.
Teraz czekam na rozporządzenie, które ureguluje zasady zdalnego nauczania, ponieważ od 25 marca nauczyciele mają kontynuować realizację podstawy programowej. Bez rozporządzenia i konkretnych zasad (jak oceniać? co oceniać? jakie warunki poprawy ocen? jak prowadzić dokumentację? itd.) nie da się zgodnie z prawem prowadzić zdalnego nauczania. Czarno to widzę, bo w tym momencie nie ma szans na zapewnienie uczniom równego dostępu do edukacji, zaś nauczycielom nie sposób dostarczyć/zapewnić narzędzi do nauczania online. Będzie jak zawsze pod rządami PiS-u: byle jak.
A więc: jakoś to będzie! Świat się nie zawali!
Jak to? Przecież Mati powiedział, że nauczanie zdalne trwa w najlepsze. A jak Mati powiedział, to przecież musi to być prawda.
Owszem, widziałem na tablicy za premierem liczby... że niby 92% nauczycieli naucza zdalnie. Jasne...
Jak można nauczać, skoro do 25 marca... nie można?
Tak jak mojego bartanka że dostaje trzy strony zadań codziennie? Jak chcą nauczania online to niech najpierw zakupia serwery, umieszcza materiały dla nauczycieli, kupią im laptopy, przeszkola, kupią biednym dzieciom laptopy, zapewnią szerokopasmowy Internet bo nawet w dużych miastach wielu ludzi go nie ma, unowoczesnia programy nauczania i wtedy można powiedzieć o nauczaniu online. Jakby od razu zaczęli to wszystko będzie gotowe... za jakieś trzy lata. Banda jelopow którą myśli że jak się coś zadekretuje to się stanie rzeczywistościa

Bukary nie przez złośliość pytam, bo raczej jestem po stronie nauczycieli a nie tych roszczeniwych rodziców :D
Jak się ma to co mówisz (realizację podstawy programowej itp)
do tego:
https://www.kuratorium.opole.pl/komunikat-opolskiego-kuratora-oswiaty/
szczególnie ta ramka--->
Stronka nie wygląda jak shit typu "naszewiesci24" czy "odkrywamyzakryte" :D
---------------------
W lokalnej grupie FB miasteczkowej gównoburza rozwojowana przez jakąś sfrustrowaną madkę-sprzedawcę w sklepie, że musi z dzieckiem lekcje odrabiać :D :D ciekawe, jak wcześniej jej dziecko było w stanie chodzić w ogóle do szkoły....
Pisałem o tym samym (i cytowałem podobne stanowisko kuratorium) w [33].
W skrócie: do 25 marca na pewno nie ma żadnego zdalnego nauczania i nie można realizować podstawy programowej. Po 25 marca (po "odwieszeniu" zajęć) i po ukazaniu się stosownego rozporządzenia może rozpocząć się nauczanie (i wpisywanie ocen za zadania, które nauczyciel prześle uczniom). Ale trudno będzie w tym wypadku mówić o "normalnym" nauczaniu online. To raczej będzie prowizorka w stylu XIX-wiecznym.
No i właśnie dlatego nie będzie u nas powszechnie żadnych lekcji online. Bez porządnych narzędzi zintegrowanych z dziennikiem itd. nic z tego nie wyjdzie.
Trzeba się choć trochę szanować...
No masz rację nie ma co się czepiać. W końcu to nie PiS od tygodnia powtarza że jest nauczanie online. To PiS dał nauczycielom narzędzia do prowadzenia lekcji. To PiS stworzył nowoczesny program... A nie wait... większej bzdury nie mogłeś napisać? Pewnie to wina Tuska i tych darmozjadów nauczycieli?
nie, to wina tej sytuacji, niezależnie kto by rządził byłby w tej samej ciemnej dupie
a na marginesie, to nauczycieli posrało, oni myślą, że rodzice też tak jak oni siedzą w domu i walą tyle zadań do przerobienia, że to jest jakiś obłęd, z wieloma trzeba z dzieckiem przysiąść i mu wytłumaczyć - w efekcie o ile wcześniej pomagało się dziennie od 1 do 3 godzin, teraz należało by zrezygnować z pracy i wyręczać nauczycieli.
No raczej Ciebie "posralo". Jeszcze niedawno w trakcie strajku twierdziles że są niepotrzebni. No to zastępuj ich jak to łatwe. A podziękuj swojemu pisowi że zrobił durne przeładowane programy i że nie wpadł przed ogłoszeniem zamknięcia szkół o przygotowaniu wytycznych. Ale wiemy polecisz pierwszy zagłosować na PiS bo bo dajo i obcych nie wpuszczajo i nie klękajo...
P.S. Tak pamiętam ten twój ulubiony dowcip że Ty na nich nie głosujesz. Jesteś jak Jugosławia wobec RWPG ;)
a teraz daj ten cytat gdzie, tak twierdziłem - nie interesują mnie twoje fantasmagorie - poza tym w europejskich głosowałem na pis, w prezydenckich na dudę i co?
Biedulek MANOLITO ma ciężko, bo musi siedzieć z dzieciakiem i do tego pomagać mu w nauce. Aż łezkę uroniłem.
No tak teraz będę przeglądał jakieś stare wątki... Dobrze za to pamiętam jak żeś klął "kulturalnie" w wątku i jak oglądając TVPiS nie widziałeś nagonki na nauczycieli.
Z drugiej strony może pomyliłeś mi się z Belertem albo Niedzielnym albo Lutzem bo mi się czasem trolle mylicie :P

[40.4]
https://www.gry-online.pl/forum/dobra-zmiana-wymiana-elit-na-pisowskie-cdn/z0e56574?PAGE=2
Mówisz, masz, kłamczuszku. To już długo po wyborach europejskich i prezydenckich. Oczywiście teraz powiesz, że ten post dotyczył tylko parlamentarnych. :D
pan p, w parlamentarnych nie głosowałem nigdy, w prezydenckich na leszka i na tuska (raz na platformę w parlamentarnych), w ostatnich europejskich na pis, a na dudę będę głosował w najbliższych, pasuje?
wyś, masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, nie łapiesz, że pracujący rodzice nie mają czasu robić drugiego etatu za nauczycieli ? od razu widać że nie masz dzieci i zielonego pojęcia o czym piszesz.
Ryokosha, no to następnym razem jak wyskoczysz ze swoimi fantazjami to się przygotuj na dostarczenie dowodów
Wiesz co Manolito i tak trollujesz za tym pisem i tak im lizesz a ja mam udowadniać? Że co? Że jesteś obiektywny? I nie, nikt nie musi uczyć swoich dzieci w domu, przecież wiadomo że za czasów PiSu na wszystko dajo to po co dzieci się mają uczyć jak i bez pracy i wiedzy wszyscy dostajo? Jak za Gierka "Czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy"
ja rozumiem problem manolito, musi przerabiac z dzieckiem material, ktorego on sam nie ogarnia.
wyś, masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, nie łapiesz, że pracujący rodzice nie mają czasu robić drugiego etatu za nauczycieli ? od razu widać że nie masz dzieci i zielonego pojęcia o czym piszesz.
Biedulku, brakuje ci czasu na dziecko?
Mnie nie i mojej żonie też nie, potrafimy wszystko ogarnąć (włącznie z wychowaniem/edukacją młodego).
To z tobą jest problem ... albo z twoim potomkiem.
Ryokosha, a kto powiedział, że jestem obiektywny?
wyś, ja nie będę zniżał się do twojego poziomu i pisał o problemach twojego dziecka, mogę mu jedynie współczuć takiego ojca. Poza tym już ci kiedyś pisałem, piszesz jedno zdaniowe pozbawione treści posty, każdy sobie może sprawdzić jaką jesteś tuzą intelektu, twoi koledzy mają jeszcze coś do powiedzenia, a ty jesteś zwykłym botem.
Chyba najłatwiej byłoby ponagrywać te lekcje w formie wykładu i na yt wrzucić.
Sytuacja jest idealna do nauczania domowego. Przynajmniej dla małych dzieci. Tylko nie oglądać się na nauczycieli a samemu ruszyć 4litery.
Ahem.
Ponieważ tytuł wątku zachęca do szukania wyjść z sytuacji spowodowanej pandemią; postanowiłem się podzielić ze zgromadzonymi rodzicami pracą moderator zorka z portalu pepper.
I tak:
Szkoła w Chmurze udostępnia za darmo platformę do nauki online
https://szkolawchmurze.org/
Podobnie jak Nowa Era:
https://www.nowaera.pl/naukazdalna
Warsztaty twórcze:
https://www.facebook.com/Stow.Robisz.to/
Matematyka dla maluchów:
https://matzoo.pl/
Dyktanda on-line
https://dyktanda.online/app/
nauka angielskiego dla dzieci w środy i niedziele
https://www.facebook.com/events/830073887468217/?event_time_id=830073897468216
bezpłatne materiały do angielskiego dla dzieci
https://laboratoriumjezyka.pl/kurs-internetowy/laboratorium-jezyka-dla-dzieci/
lista kanałów YT do nauki języka angielskiego dla dzieci
https://www.colorove.pl/top-20-kanaly-yt-dla-dzieci/
Warsztaty kompetencji cyfrowych:
http://cyfrowydialog.pl/2020/03/14/stem-kindloteka-dla-kazdego-warsztaty-online/
Darmowy podręcznik matematyki od banku
https://www.mbank.pl/portals/6.0/lp/mfundacja/ebook/
Papierowe modele -do wydruku i samodzielnego złożenia
https://creativepark.canon/pl/categories/CAT-ST01-0071/top.html
Wirtualne zanurzenie:
https://neal.fun/deep-sea
Garść materiałów edukacyjnych, geografia:
http://blog.mundosklep.pl/artykuly-seo/8-komplet-lekcji-poznaje-polske-linki-do-pobrania
przyroda
https://www.lasy.gov.pl/pl/informacje/publikacje/dla-dzieci-i-mlodziezy/z-lasem-przez-caly-rok
spektakle teratralne do obejrzenia na iTeatr:
https://iteatr.tvp.pl/
Rozgłośnie radiowe - dobra muzyka z całego świata:
http://radio.garden/visit/araraquara-sp/kJDkkpP4
materiały edukacyjne na kanale TED-Ed - można włączyć polskie napisy:
https://www.youtube.com/channel/UCsooa4yRKGN_zEE8iknghZA
aplikacja mobilna Khan Academy
https://www.facebook.com/KhanAcademyPoPolsku/photos/a.412562345444017/3059716880728537/?type=3&theater
Ćwiczenia dla dzieci na prawidłową postawę ciała
https://www.youtube.com/watch?v=2BQCcIjudZ8&feature=youtu.be&fbclid=IwAR2_m68zWxcljHV8QwUgVKjcPRGJ_bH5R0kd-dDQh1NCpCDYseGuW-wLSCc
wycieczka po Biskupinie online
https://www.zwiadowcahistorii.pl/przez-pandemie-od-dzis-zwiedzisz-biskupin-z-przewodnikiem-na-zywo-w-sieci/
wirtualne spacery po polskich muzeach:
https://kukulturze.pl/wirtualne-spacery-po-polskich-muzeach
I nie tylko polskich:
https://kukulturze.pl/utknales-w-domu-te-12-slynnych-muzeow-oferuje-wirtualne-spacery/
Jak rozmawiać o epidemii z dziećmi:
https://www.mindheart.co/descargables
http://dorotabrodka.pl/wp-content/uploads/2020/03/bajka-o-kwarantannie-i-wirusie-z-kolorem.pdf
Pozdrawiam,
End of transmission
Jeśli chodzi o gromadzenie materiałów edukacyjnych z sieci - godna pochwały inicjatywa!
Przywołane linki mogą się przydać uczniom do poszerzania wiedzy. Sam zachęcam podopiecznych m.in. do oglądania w czasie kwarantanny (i nie tylko) spektakli teatralnych online, korzystania z ciekawych słuchowisk Polskiego Radia (np. o Wyspiańskim czy Dostojewskim) i przeglądania interesujących pod względem bibliofilskim zasobów Polony.
NINATEKA.pl
POLONA.pl
https://teatrtv.vod.tvp.pl/29067382/spektakle
Niestety, w przypadku nauczyciela języka polskiego w liceum, który chciałby naprawdę realizować podstawę programową, wykorzystywanie wykładów TED czy pięciu (dosłownie!) kart pracy udostępnionych przez Nową Erę to, delikatnie rzecz ujmując, zabawa w nauczanie, a nie prawdziwa edukacja. Albo mówiąc nieco bardziej obrazowo: dostępne w języku polskim zasoby internetowe do nauczania zazwyczaj mogą pełnić co najwyżej funkcję przypisów, ale właściwego tekstu nie zastąpią.
Niemniej jednak zachęcam wszystkich do wklejania linków, które mogą służyć uczniom do uzupełniania wiedzy. Dzięki, Caine! Jeśli są tutaj rodzice... warto pamiętać, że tego rodzaju zasoby mogą się okazać przydatne, aby zająć pociechy w domu czymś pożytecznym.
Do tej całej listy myślę, że śmiało można dodać:
Libratus (bezpłatna nauka online dla dzieci spoza Polski)
Centrum Nauczania Domowego (podobna platforma do Libratusa, tyle że dla dzieci z Polski)
Khan Academy (projekt podobne do powyższy)
Nie mogę dodać odnośników, ale jak ktoś będzie chciał znaleźć, to znajdzie :)
Przypał to mają rodzice starszych uczniów, gdzie pewno sami nie rozumieją materiału.
Ja to mam szczęście dziecko z podstawówki to materiał prosty największy problem to jakoś zachęcić - zmusić dziecko do tej nauki, w szkole to chyba jakoś działa to stadnie a w domu wszystko rozkojarza.
O tym, jak PiS rozwiązał sprawę edukacji w czasie kwarantanny, czyli... bujajcie się wszyscy - uczniowie, rodzice, nauczyciele i dyrektorzy!
Ukazało się właśnie rozporządzenie regulujące zdalne nauczanie w czasie kwarantanny:
https://www.gov.pl/web/edukacja/ksztalcenie-na-odleglosc--nowe-regulacje-prawne
Można znajdujące się w nim zapisy podsumować jednym słowem: KABARET. A w nieco mniejszym skrócie: PiS całkowicie umywa ręce i zrzuca obowiązek organizacji zdalnego nauczania na dyrektorów. To oni mają zadbać o zapewnienie uczniom dostępu do edukacji, a uczniom i nauczycielom - narzędzi do prowadzenia zajęć itp. PiS udostępnia właściwie tylko jedno w pełni legalne narzędzie do nauczania, czyli tzw. Zintegrowaną Platformę Edukacyjną:
Korzystając z tego narzędzia, nie narazimy się na żadną odpowiedzialność prawną.
Dlaczego rozporządzenie jest ponurym żartem?
1) Żaden dyrektor nie ma środków i możliwości, żeby zrealizować nałożone na niego obowiązki. Jak ma np. umożliwić zdalne nauczanie uczniom, którzy nie posiadają komputera? Albo uczniom, którzy w domu posiadają jeden komputer (a korzysta z niego kilka osób)? Nie ma pieniędzy na zakup setek czy tysięcy laptopów. Pozostają zatem gołębie pocztowe (w końcu zwierzęta nie roznoszą wirusa).
2) Dyrektor ma ułożyć plan nauczania, który uwzględnia nie tylko podstawę programową, ale też zasady zdrowotne związane z korzystaniem z komputera i warunki domowe ucznia. To jest przecież niemożliwe w obecnej sytuacji. Dyrektor ma odwiedzić każdego ucznia i zapytać, w jakich godzinach może się uczyć przed komputerem (bo np. wtedy nie jest sprzęt potrzebny rodzicowi do pracy)? A nawet gdyby zgromadził taki dane (np. telefonicznie), nie ma fizycznej możliwości, żeby ułożyć plan zajęć, który będzie uwzględniał warunki domowe wszystkich uczniów danej szkoły. Itd. Itp.
3) Dyrektor nie ma absolutnie żadnych możliwości, żeby zapewnić wszystkim nauczycielom zgodne z prawem środki do zdalnego nauczania. Znaczna część nauczycieli nie ma sprzętu (z kamerką i mikrofonem) czy nawet adresu mailowego w służbowej domenie. Co więcej, nie utworzono żadnej platformy edukacyjnej, z której mogłoby korzystać wszystkie polskie szkoły w sposób zorganizowany i zgodny z prawem o ochronie danych osobowych.
4) Tzw. Zintegrowana Platforma Edukacyjne nie umożliwia realizacji podstawy programowej. Znajduje się tam zlepek jakichś ćwiczeń, które nie pozwalają na efektywne i uporządkowane prowadzenie zajęć. Mogą one służyć wyłącznie jako materiały dodatkowe czy powtórkowe.
5) Zgodnie z dotychczasowym stanowiskiem szkolnych inspektorów danych osobowych nauczyciele nie powinni wykorzystywać w kontaktach z uczniami prywatnych metod komunikacji (prywatnych kont, adresów mailowych itd.), ale PiS nie zapewnił żadnych oficjalnych kanałów komunikacji z uczniami. Co więcej, nie we wszystkich szkołach są nawet dzienniki elektroniczne.
Powtarzam: PiS całkowicie umył ręce i swoim rozporządzeniem dał do zrozumienia, że szkoły mają sobie radzić same. Jakoś to będzie! Problem polega tylko na tym, że nauczyciele będą rozliczani z realizacji podstawy programowej. Uczniowie zresztą też - zwłaszcza w czasie egzaminów zewnętrznych (np. maturalnego).
Co PiS mógł zrobić w ostatnich tygodniach? Przynajmniej jedną z poniższych rzeczy:
1) Skontaktować się z właścicielami już istniejących, porządnych narzędzi do nauczania online (Google Classroom, Microsoft Edu, jakieś Webinarium) na temat zakupu licencji dla wszystkich polskich szkół na okres np. 2 miesięcy. Właściciele tych platform organizują w ostatnim okresie różnego rodzaju promocje lub nawet udostępniają swoje narzędzia instytucjom oświatowym w różnych krajach za darmo.
2) Przeznaczyć przynajmniej kilkaset tysięcy (o 2 miliardach polskie szkolnictwo nawet nie marzy!) na zakup odpowiedniego sprzętu dla szkół i zorganizować ekspresowy przetarg (w końcu jest specustawa). Sprzęt by się nie zmarnował po zakończeniu epidemii.
3) Zatrudnić szerokie grono (kilkuset) ekspertów metodycznych, którzy w szybkim tempie przygotują materiały do zdalnego nauczania, a następnie zintegrować powstałe materiały z zakupionymi platformami lub z istniejącą platformą (EPODRĘCZNIKI).
4) Opracować szybko ujednolicone zasady oceniania i klasyfikowania (w tym poprawiania ocen) w warunkach zdalnego nauczania.
5) Zgromadzić pod jednym adresem internetowym jak najwięcej dostępnych i zalecanych (zweryfikowanych pod względem merytorycznym przez ekspertów) edukacyjnych zasobów dostępnych w sieci (w język polskim, z podziałem na przedmioty).
6) W przypadku, gdy nie funkcjonuje jedna platforma do zdalnego nauczania lub takiej platformy nie zakupiono, opracować szczegółowe instrukcje dla uczniów i nauczycieli związane ze zdalnym nauczaniem, które odbywać się będzie zgodnie z zasadami prawa oświatowego i ochrony danych osobowych.
7) Przygotować i udostępnić w internecie kursy dla nauczycieli, którzy mają problemy z nauczaniem w sposób zdalny.
Co zrobił PiS?
1) Zamknął szkoły.
2) Zawiesił zajęcia, a potem oczekiwał, że zajęcia się będą odbywać, choć zgodnie z prawem nie mogły się odbywać, bo zostały zawieszone. Nauczyciele mieli prawo wyłącznie dawać uczniom jakieś wskazówki, porady, ale uczeń nie miał obowiązku uczestniczyć w zajęciach, pisać prac, wykonywać zadań itp. Niektórzy rodzice wiedzieli o tym doskonale, więc interweniowali w kuratoriach, donosząc na pedagogów prowadzących zajęcia, zaś kuratoria wtedy zawsze stawały po stronie rodziców (choć minister i premier pochwalali prowadzenie zajęć). Absurd gonił absurd.
3) PiS informował triumfalnie, że 92% nauczycieli prowadzi zdalne zajęcia (co zresztą wydaje się mało prawdopodobne), a tym samym - że 92% nauczycieli łamie prawo, które PiS ustanowił.
4) PiS zapewniał ustami ministra, że jesteśmy gotowi na zdalne nauczanie.
5) PiS odwiesił zajęcia, wydając kuriozalne rozporządzenie, w którym zrzucił całą odpowiedzialność za organizację "nauczania na odległość" (już nie "zdalnego") na dyrektorów szkół (a dyrektorzy zapewne zrzucą odpowiedzialność na nauczycieli). A wszyscy już wiedzą, że nie zostały w Polsce stworzone warunki do nauczania na odległość i że bez odgórnych działań i dużych dotacji takich warunków stworzyć się nie da.
Nic dziwnego, że "nauczanie na odległość" ograniczy się do wysyłania uczniom kolejnych zadań (na wzór szkoły pruskiej). A rodzice będą sobie wyrywać włosy z głowy i przeklinać nauczycieli, że muszą się z dziećmi uczyć. Nie ma bowiem możliwości, żeby codziennie nagle (z dnia na dzień) przygotowywać kilka fascynujących, multimedialnych lekcji online i ćwiczeń dla setek osób (uczniów kilku klas). (Pamiętajmy zresztą, że nauczyciele też mają swoje dzieci, z którymi też muszą się uczyć w domu). Nie ma ponadto w polskich warunkach możliwości do prowadzenia lekcji na żywo, za pomocą kamerek internetowych, bo ministerstwo nie zapewniło nauczycielom ani platformy do tego rodzaju działań, ani odpowiedniego sprzętu.
A więc bujajcie się wszyscy - uczniowie, rodzice, nauczyciele i dyrektorzy! :)
I na koniec jeszcze jedna uwaga: jak pamiętacie, PiS cofnął dofinansowanie dla witryny Wolne Lektury. Dopiero teraz, w obliczu kryzysu, dofinansowanie przywrócił (bodajże 2 dni temu). Gdyby nie ta witryna, W OGÓLE nie dałoby się teraz prowadzić zdalnego nauczania z języka polskiego w liceum. Ups...
Za bardzo się sracie z tym nauczaniem. Podstawowy problem jest z maturami resztę można olać. Będziecie nadrabiać ile się da przez następne lata w zależności ile epidemia potrwa.
Będziecie nadrabiać
Rozumiesz pojęcie "nadrabiać"? Oznacza ono, że trzeba skompresować kilka rzeczy w jedną. I żadna już nie będzie "w całości".
I nikt się nie "sra". Szkoda po prostu uczniów. I szkoda w ogóle systemu edukacji, który znalazł się w rękach nieudaczników i ignorantów. A ludzi, którzy nie widzą tego, co się naprawdę dzieje (za zasłoną pięknych słów z konferencji prasowych), warto jednak uświadamiać.
Chodziłem do szkoły i pamiętam jak to wygląda. 90% tego co tak pchacie do głowy jest zbędne. Na PiS nie głosowałem. Każdy inny rząd byłby tak samo w d#pie jak oni. Teraz priorytetem jest służba zdrowia która kulała tak czy owak. Funkcjonowanie firm, przedsiębiorstw, sklepów, magazynów, transportu teraz jest priorytetem. A jak ktoś lektury nie przeczyta czy wzór skróconego mnożenia zapomni to się nic wielkiego nie stanie.
I tu się z tobą zgadzam. Są ważniejsze sprawy, a programy nauczania są złe. Nie o tym jednak pisałem.
Chodzi o to, że - w ramach tej "ważności" - nie jest tak, że minister edukacji zajmuje się teraz służbą zdrowia. Ma się zajmować edukacją i zminimalizować na tym polu szkody spowodowanie epidemią. I, niestety, robi to fatalnie.
To, że w czasie epidemiii służba zdrowia leży i kwiczy, że gospodarka leży i kwiczy - nie znaczy chyba, że mamy postawić krzyżyk na wszystkich innych dziedzinach życia społecznego i po prostu patrzeć, jak dogorywają. Tak przynajmniej sądzę.
A poza tym mam dość słuchania w tych ciężkich czasach zdalnego nauczania narzekań rodziców na nauczycieli. Dlatego wyjaśniłem powyżej, jak naprawdę wygląda sytuacja w oświacie i kto za co odpowiada.
Każdy inny rząd byłby tak samo w d#pie jak oni.
Nieprawda. Tego nie wiemy. Przeczytaj, co napisałem wyżej. Nie zawsze oświatą zarządzali ludzie zupełnie niekompetentni.
A takie jedno, może głupie pytanie: jakim problemem jest po prostu przesunąć egzaminy maturalny, gimnazjalne czy jakie tam jeszcze istnieją o tyle dni ile były zawieszone zajęcia ?
Wiąże się to z naprawdę wieloma problemami organizacyjno-prawnymi. Ale nie sądzę, żeby akurat takie problemy przeszkadzały rządzącym...
Chodzi o to, że trudno byłoby uzasadnić nieprzekładanie wyborów prezydenckich, gdyby nawet matura została przełożona.
Co to za nauczanie widząc siebie zaledwie w okienku monitora? Tak to można na jakimś czacie dla rozrywki ale nie nauki.Jak jest taka sytuacja jaka jest powinni odwołać lekcje i nie ośmieszać się z jakimś e-learningiem.Wydaje mi się że to i tak nic nie da bo kontakt bezpośredni nauczyciel-uczeń jest niezastąpiony.A już na pewno nie w ten sposób że jeden widzi drugiego zaledwie na monitorze...I co z tego że widzi?To sprawi że taka "nauka" będzie w jakiś sposób efektywna? Wątpie.
Raczej bym się nie rozpędzał z tym, że nauczyciele będą masowo występować przed kamerą. Nie będą. Nie ma środków i możliwości, żeby prowadzić takie nauczanie. Większość ograniczy się do wysyłania mailem stosownych materiałów i zadań.
Jeśli spełni się szereg warunkow, to tak, taka nauka może być efektywna. Niestety trudniej z tym niż w przypadku zajęć klasowych. Szczególnie z dziećmi, które generalnie albo maja wywalone, albo problemy z koncentracja. Dlatego zyskają tylko nieliczni, którym naprawdę się chce i potrafią.
Mysle, ze wartościowy artykuł
https://www.rp.pl/Publicystyka/200329868-Katarzyna-Lubnauer-Zdalna-edukacja-czy-to-sie-moze-udac.html
Owszem. Pisałem o tym wszystkim powyżej. I konkluzja, że wina za wszystkie grzechy ministerstwa edukacji spadnie na nauczycieli, też jak najbardziej słuszna.
Zdalna edukacja, czy to się może udać?
Mam w rodzinie ludzi prowadzących prywatne szkoły językowe i w ich przypadku brzmi to:
Zdalna edukacja - to się musi udać.
Dla niektórych jest to prawdziwa walka o przetrwanie.
Tak tylko dałbym ci pod rozwagę Bukary myśl, ze ze środowiska Kosiniaka chyba nie ma takich celnych spostrzezen. Ale może się myle
Cainoor, akurat Lubnauer zawsze widziałem w roli dobrej minister edukacji... Ona też chciała m.in. zróżnicowania płacy nauczycieli, co według mnie jest niezbędne...
Ale tego rodzaju sprawy bardziej liczą się w czasie wyborów parlamentarnych... ;)
Przyznam, że testuję taką metodę:
Przygotowuję materiały do obejrzenia dla ucznia: podręcznik, prezentacja, film
Przygotowuję pytania, zadania sprawdzające
Uczniowie ręcznie piszą odpowiedzi na pytania
Robią zdjęcie tych odpowiedzi i przysyłają do mnie
Ja sprawdzam, komentuję i ewentualnie oceniam.
System działa nieźle tylko przy dużej ilości uczniów odpowiedzi zajmują trochę czasu.
U mnie podobnie. Ale nie proszę o odsyłanie zdjęć bazgrołów (piszą na klawiaturze i wysyłają w mailach jako załączniki). Czytanie odręcznego pisma na ekranie w marnej jakości i w takiej ilości (setki stron) to wyrok śmierci dla oczu.
Czego uczysz?
według mnie ten rok szkolny powinien zostać skasowany i powtórzony od września od zera
Uczę fizyki. Wolę pismo bo przynajmniej jest napisane samodzielnie, a nie metodą kopiuj/wklej.
To, co zrobił PiS w ostatnim rozporządzeniu, jest prawniczym hardkorem. Przeczytajcie, a będziecie się równocześnie pokładać ze śmiechu i płakać nad losem polskiej edukacji:
https://www.facebook.com/alina.czyzewska.7/posts/10158051390978633?__tn__=K-R
Po niemal dwóch tygodniach spędzonych z dziećmi w domu zostałam dziś mile zaskoczona przez starszego syna (kl.7); uznał, że wreszcie czuje, że czegoś się uczy na „lekcjach”.
1. Moje dzieci garną się do nauki przy komputerze. Nareszcie!
2. Najlepiej wchodzą im lekcje prowadzone wg schematu: wykład na yt, potem jakaś Matlandia, lub inny portal z quizami utrwalającymi wiedzę.
3. W czasie nauki przy kompach nie potrzebują pożywienia, przerw, nie wydalają. Odpędzam stosując przemoc.
4. Dużo szybciej niż ja ogarniają wszystkie wiadomości od n-li i linki z odnośnikami do portali. Ze zdumieniem odkrywam, że sprawia im to frajdę.
5. W obecnym systemie muszą spędzać stanowczo za dużo czasu przed komputerami, niestety.
6. Trzeba nieustannie towarzystwo pilnować by nie odpływało w sieć. Plus jest taki, że gdy czują mój oddech na plecach naprawdę się uczą, oraz jestem na skinienie gdy trzeba coś wytłumaczyć.
Pomijając wszelkie niedogodności wynikające z epidemii stwierdzam, że gdyby nie praca, kształciłabym swoje dzieci w systemie ED. Zarówno kryzys z ubiegłego roku, tzn. strajk n-li, i teraz kwarantanna bezlitośnie obnażyły wady całego systemu. Imo nastał idealny moment na zniesienie oceniania i ukierunkowanie edukacji w stronę rozwoju kompetencji i zainteresowań dziecka. Co o tym sądzisz,
Krótka odpowiedź:
1) Nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu ucznia z nauczycielem.
2) PiS nie dopuści do zmiany systemu nauczania z pruskiego na jakiś nowoczesny.
3) Typowo multimedialne metody najlepiej się sprawdzają w szkole podstawowej. W liceum lepsze efekty przynosi jednak nieco inny rodzaj pracy (multimedia wyłącznie jako pewien dodatek). Zwróć uwagę, że wiele elitarnych szkół pracuje nadal z wykorzystaniem pióra i papieru, a nie tabletu.
Jestem jednak zwolennikiem zmian i większej "cyfryzacji" nauczania. Konieczne jest stworzenie jakieś sensownej platformy edukacyjnej o zasięgu ogólnopolskim, gdzie znajdować się będą interesujące zasoby skorelowane z kolejnymi zagadnieniami z podstawy programowej. To zadanie dla jakiejś kompetentnej ekipy i specjalistów-metodyków. A więc długo na to poczekamy.
"3) Typowo multimedialne metody najlepiej się sprawdzają w szkole podstawowej. W liceum lepsze efekty przynosi jednak nieco inny rodzaj pracy (multimedia wyłącznie jako pewien dodatek). Zwróć uwagę, że wiele elitarnych szkół pracuje nadal z wykorzystaniem pióra i papieru, a nie tabletu."
Dlaczego tak jest? Szczegolnie to ze multimedialne metody dzialaja najlepiej w podstawowce
Dryf Wiatrów Zachodnich -> dzieci nie maja az tak rozwinietej podzielnosci uwagi, jak cos jest dla nich "fajne" wciaga ich to calkowicie, a jak wiadomo skupienie i koncentracja to najlepsza metoda nauki. Z wiekiem mozg rozwija sie, rosnie podzielnosc uwagi i coraz ciezej wpasc samoistnie w taki stan, jak material dla kogos wydaje sie nie ciekawy, to ogladajac go mysli o dupie maryny i tyle z nauki :) Dlatego lepie w takich wypadkach stosowac inne metody :) ja tam zawsze mialem najwieksze problemy z przedmiotami na ktorych nauczyciele poprostu nudzili mnie na smierc :P Czlowiek sie musial zmuszac do skupienia co czasem bylo ponad sily :D
Będzie chaotycznie, bo już dziś ledwo patrzę na oczy i ledwo myślę... ;)
Uważam (i nie jest to tylko moja opinia), że wiedza zdobywana przy użyciu tradycyjnych książek jest "trwalsza". A umiejętności kształcone w tradycyjny sposób (np. pisanie odręczne) - lepsze.
Oczywiście, nikt nie zaprzecza, że w pewnych sytuacjach multimedia świetnie się nadają do przekazywania wiedzy. Niestety, bardzo też rozpraszają. Multitasking to przekleństwo w nauczaniu (choć może i konieczność w naszych czasach).
Gdybym miał wskazać główny problem dzisiejszych uczniów - byłaby to nieumiejętność dłuższego skupienia uwagi. Multimedialne podręczniki, buszowanie po zasobach sieciowych itp. - tylko pogłębia tę przypadłość. Uczniowie mają już problemy z przeczytaniem tekstu dłuższego niż kilka zdań, odtworzeniem jego treści i wskazaniem głównego tematu. Ciągłe zerkanie na komórkę, wykonywanie dziesięcu rzeczy naraz, uczenie się ze słuchawkami na uszach itd. - to wszystko sprawia, że trzeba ich od nowa uczyć czytania. Dlatego w starszych klasach konieczne jest, moim zdaniem, stawianie na tradycyjne metody (książka). W przeciwnym wypadu wyrośnie pokolenie rozumiejące tylko krótkie komunikaty i niezdolne do dłuższego skupienia uwagi na rozwiązaniu poważnego problemu. Zresztą pracodawcy już narzekają na kolejne pokolenia smartfonowe, które nie radzą sobie w pracy z tych właśnie powodów.
Rzecz jasna, multimedialne nauczanie pomaga w podstawówce, gdzie trzeba stawiać na oświeceniową zasadę: uczyć, bawiąc. W liceum sprawdza się też korzystanie z zasobów internetu (filmy, zdjęcia, wirtualne spacery po galeriach, zabytkach itd.). Ale nie może być podstawą edukacji. O ile dziecko będzie się dobrze bawić (i przy okazji zapamiętywać), układając w internecie rozsypankę słowną albo rysując myszką mapę mentalną, o tyle dla licealisty to już będzie zwykła strata czasu. Lepiej też, żeby uczeń sam coś zrobił (np. wykonał doświadczenie), a nie zobaczył na YouTube (przez kilkanaście sekund). Lepiej, żeby przez kilka godzin czytał jakaś powieść, a nie słuchał audiobooka, grając równocześnie w "Minecrafta". Lepiej, żeby czytał książkę z przypisami, a nie hipertekst, w którym będzie mógł co chwila przerywać lekturę, żeby coś sprawdzić w sieci i całkowicie rozproszyć uwagę.
Multimedialną edukację (na poziomie licealnym) można często streścić w słowach: łatwo wpadło do głowy i szybko wypadnie. Oczywiście, w przypadku niektórych profesji nauczanie "sieciowe" jest wręcz wskazane. Tak jak np. granie w strzelanki rozwija refleks i może doskonalić np. umiejętności w zakresie kierowania autem. Ale to nie znaczy, że powinniśmy wprowadzić w szkole 45 minut z "Doomem". ;)
U mnie nauczyciele się rozwalili na cały internet. Z 8 różnych stron internetowych które oczywiście mam zapamiętać założyć konto i codziennie 10x sprawdzać. Na dokładkę to ze VULCAN to ... a te strony to samo. I weź tu się ucz... Mogli by się zjednoczyć czy coś bo się bajzel niesamowity robi z tymi wiadomościami i terminami.
Dzisiejsza zdalna lekcja WF w liceum:
"Znajdujecie stronę: Przepisy gry w piłkę siatkową w Polsce Oficjalna interpretacja przepisów gry
[...]
Proszę przeczytać i przypomnieć sobie:"
:D
Najbardziej zadziwiające że o ok. 9 można było się jeszcze do Librusa zalogować.
Owszem, polecenia wysyłane przez wuefistów są lepsze niż humor z zeszytów szkolnych.
Kabaret, a nie zdalne nauczanie.
Najbardziej zadziwiające że o ok. 9 można było się jeszcze do Librusa zalogować.
Wstałem bardzo wcześnie, żeby dziś wysłać "lekcje", bo w tym momencie dziennik już chodzi jak stara kobyła. :P
I dobrze bo nauczyciele nie ogarniają chyba ze jak maja 3 lekcje w tygodniu normalnie to nie powinni dawać codziennie 7 dni w tygodniu pracy! Przez to jest tego za dużo i nie idzie ogarnąć. Nie da się zorganizować pracy bo cały ten system nauczania to jedna wielka dezorganizacja
Bukary weź mi powiedz, nie można działać według planu lekcji? Uczeń dostaje jedną wiadomość na maila np.
1. Historia
a) temat
b)zadanie
2. Polski
a) temat
b) zadanie
itp.
Przecież jak każdy uczeń ma się zalogować i przeczytać wszystkie wiadomości to to się zapcha. Mój 16 letni syn ma problem z organizacja pracy. Dostaje materiał np. z historii na cały tydzień siada i robi to co zajmuje mu cały dzień. To samo matematyka i inne przedmioty. Niech ktoś to ogarnie.
Przecież to jest kwestia tego że Librus i jemu podobne są wyskalowane pod sprawdzanie "od czasu do czasu", a teraz gdy WSZYSCY chcą dostać się NA RAZ to musi się wywrócić i rzuca błędem 503.
Tak to właśnie minister szkolnictwa przygotował szkoły do zdalnego nauczania.
Bukary weź mi powiedz, nie można działać według planu lekcji?
Ja działam wedle planu lekcji, tzn. wysyłam materiały, przydzielam zadania konkretnym klasom itp. wyłącznie w te dni, kiedy planowo miały się odbywać moje zajęcia z daną klasą. Niestety, w tym momencie nic nie jestem w stanie zrobić, bo dziennik praktycznie nie działa. :P Zgodnie z rozporządzeniem o tym, w jakim terminie odbywają się zajęcia zdalne, decyduje dyrektor. Jeśli nie wyznaczył konkretnych godzin, to nie ma konkretnych godzin. Ministerstwo umywa ręce. ;)
To nie wina nauczycieli, że serwery dzienników elektronicznych nie są przygotowane do zdalnej pracy wszystkich naraz w całej Polsce. Pretensje proszę kierować do stosownego ministerstwa lub obsługi technicznej dzienników. ;)
Widzisz jakieś rozwiązanie problemu? Panuje chaos, bo ministerstwo nie zrobiło NIC, aby chaos opanować. Nauczyciele czy dyrektorzy nie mają możliwości, żeby wprowadzić jakieś zasady obowiązujące wszystkich i wszędzie.
LoL. Dzwonie do wychowawczyni syna. Chce pomóc, zaproponować jakieś rozwiązanie zastępcze do komunikacji. Pani na zakupach w sklepie. Koniec rozmowy.
Są ludzie i ludzie. :) Znajomy robi w korpo związanej z marketingiem i po tygodniu pracy "zdalnej" kierownictwo postanowiło zabawić się w "sprawdzam" i okazało się, że prawie połowa pracowników rozpisała sobie w systemie godziny do zadań, których albo nie skończyła albo całkiem nie ruszyła. Tak to niestety wygląda, jak wszystkich wywali się do domu na pracę zdalną, gdzie jednak trzeba mieć trochę samodyscypliny, by nie się nie opieprzać.
Pani może być na zakupach. Nie ma żadnego przepisu, zgodnie z którym miałaby wykonywać obowiązki związane z pracą o tej i o tej godzinie. Rząd tego nie uregulował. Równie dobrze może wysyłać materiały i zadania, odpowiadać uczniom czy sprawdzać ich prace po południu.
Tu chyba niespecjalnie jest jakieś wyjście - dasz sztywne godziny to dzieciakom i rodzicom może będzie odpowiadać, ale z kolei nauczyciele też mają własne dzieci, z którymi też przecież ktoś musi siąść.
Zgadza się. Poza tym w niektórych domach jest 1 komputer na kilka osób. Trudno zmusić wszystkich uczniów, żeby o konkretnej godzinie coś tam robili z wykorzystaniem dzielonego sprzętu.

Tak mogę podsumować całe to ,,zdalne nauczanie". Od rana nie można wejść na dziennik.
Chyba nie muszę wspominać że każdemu wlatują za to nieobecności...
Ten screenshot to moje alibi, przynajmniej mam taką nadzieję.
Przecież właśnie teraz wszyscy uczniowie wykonują klasyczny atak DDOS na systemy dzienników elektronicznych.
Należy podkreślić że te systemy to jest komercyjne rozwiązanie pewnych firm przyjęte do (tylko i wyłącznie) sporadycznej komunikacji na linii szkoła-uczeń w ramach wewnętrznej regulacji szkoły.
A pan minister zawija sreberka...
Należy podkreślić że te systemy to jest komercyjne rozwiązanie pewnych firm przyjęte do (tylko i wyłącznie) sporadycznej komunikacji na linii szkoła-uczeń w ramach wewnętrznej regulacji szkoły.
Otóż to. Dlatego od dawna powtarzam, że nakazanie zdalnego nauczania bez udostępnienia wszystkim stosownych narzędzi to jakiś absurd. Kabaret. W żadnej normalnej firmie coś takiego by nie przeszło.
Ok. Młody nie otrzyma promocji do następnej klasy. Nawet nie chce aby ją otrzymał. Powiem mu, że Pan Minister czegoś nie dopilnował, nauczyciele rozkładają ręce bo nic nie mogą. Niech ma wakacje.
Nie nazwałbym tego, co robimy, rozkładaniem rąk. Od wczoraj walczę, jak tylko mogę, z różnymi problemami technicznymi... a co dopiero mówić o nauczaniu.
Rodzicom radzę wysyłać maile do ministerstwa. Żeby nie było takich fajnych statystyk na konferencjach prasowych.
Bukary, uwierz mi doceniam to co robisz. Do ministerstwa tez już info poszło. Kropla drąży skałę.
U mnie też specjalny portal szkolny ledwo zipie. Zalogowanych 200 uczniów, co chwila wylogowuje, dobrze, że test który robię się zapisuje w trakcie. Śmiech na sali z takim nauczaniem
Nie chcę nikogo obrażać, ale jak widzę, jak nauczyciele nie radzą sobie z obsługą tak prostych rzeczy jak administracja serwera discord, to ja się pytam gdzie są Ci nauczyciele co podczas strajku cały czas powtarzali, że nauczyciele muszą się przez całe życie dokształcać.
Ustawienie takiego serwera aby nie było nikogo nie pożądanego to około 5 minut wraz z googlowaniem jak to zrobić + ustawianie mutowanie całego kanału prócz nauczyciela i udzielanie głosu uczniowi na czas odpowiedzi ustnej + ewentualnie unmute na czas "pytania?".
Dodatkowo banowanie równające się z oceną ndst z zachowania + przedmiotu za nieodpowiednie zachowanie.
//edit
co do WFu, zawsze nauczyciel może nagrać filmik jak robić dane ćwiczenia i zdać je do wykonywania przez kolejne 2-3 tygodnie i sprawdzenie rozwoju ucznia po zakończeniu kwarantanny :) Kalistenikę można ćwiczyć wszędzie.
Apelowałbym jednak o myślenie, a nie wklepywanie jakiejś propagandy.
administracja serwera discord
Zgodnie z zaleceniami inspektorów danych osobowych nauczyciele nie powinni korzystać z żadnych komunikatorów w serwisach społecznościowych i udostępniać uczniom swoich prywatnych danych (konta, ksywki itp.). Tego rodzaju narzędzia nie spełniają wymogów związanych z poufnością przekazywanych informacji i umożliwiają też nieuprawnione utrwalanie wizerunku. Rzecz jasna, nauczyciele, pozbawieni oficjalnych narzędzi, próbują obejść prawo dla dobra uczniów i jednak jakoś prowadzić zdalne nauczanie. A niektórzy jeszcze mają czelność ich za to krytykować... :P
Ministerstwo powinno było zaopatrzyć szkoły w profesjonalne narzędzia do nauczania, np. Google Clasroom, które są jednak dosyć skomplikowane (a jeden nauczyciel musi zarządzać setkami osób) i wymagają przeprowadzenia wcześniejszych szkoleń (mamy do czynienia z informacjami poufnymi i każdemu nauczycielowi grozi odpowiedzialność karna za ich ujawnienie!). Niestety, ministerstwo niczego nie zapewniło, a tylko nieliczne szkoły mają w tej chwili dostęp do profesjonalnych (płatnych) narzędzi. Gdybyśmy nawet chcieli, nie ma możliwości, żeby szybko wdrożyć tego rodzaju narzędzia w szkole (np. nie sposób szybko zarejestrować szkolnych kont na platformach Microsoftu ze względu chociażby na liczbę zgłoszeń i ograniczoną z powodu epidemii liczbę pracowników, którzy teraz się tym zajmują itd.).
co podczas strajku cały czas powtarzali, że nauczyciele muszą się przez całe życie dokształcać
Dokształcanie nauczycieli nie wiąże się z kursami na temat stawiania serwerów w Discordzie. Dokształcamy się cały czas w swoich dziedzinach i w kierunku zalecanym przez rządzących. Jakbyś nie wiedział, PiS postawił krzyżyk na cyfryzacji i multimediach i postawił w swojej deformie na model szkoły pruskiej. Poza tym: nie każdy nauczyciel jest informatykiem i ma trzydzieści kilka lat. Znam np. świetnych historyków (często ludzi starej daty), których uczniowie wygrywają olimpiady, a którzy w kwestiach sieciowych są kompletnymi ignorantami. Zresztą popatrz na średnią wieku nauczycieli. O tym problemie trąbiliśmy wielokrotnie w czasie strajku. Nikt nie słuchał. Lepiej było napuszczać rodziców na nauczycieli.
co do WFu, zawsze nauczyciel może nagrać filmik jak robić dane ćwiczenia i zdać je do wykonywania przez kolejne 2-3 tygodnie i sprawdzenie rozwoju ucznia po zakończeniu kwarantanny
Nauczyciel się ma nagrywać i wrzucać swoją podobiznę gdzieś w sieci? A z jakiej racji? Może ty się nagrasz, powiesz coś fajnego i udostępnisz ten filmik w przestrzeni publicznej (np. na YouTube)? Tylko nie zapomnij wrzucić tutaj linka. :)
Bukary mam wrażenie, że nauczyciele tak jak całą reszta społeczeństwa ma tylko tryb wybierania tego co im pasuje:
- jak jest zakaz/nakaz i im nie pasuje to go łamią
- jak jest zakaz/nakaz i im pasuje choć jest błędny to za wszelką cenę będą bronić
Dla mnie człowiek który nie potrafi obsłużyć prostych programów komputerowych których nauka obsługi zajmuje mniej niż 5-10 minut nie powinien nigdy być nauczycielem. W dzisiejszych czasach aby poszerzać własną wiedzę oraz wiedzę innych musisz umieć "obsługiwać komputer" i nie trzeba być tutaj informatykiem, wystarczy odrobina rozgarnięcia. Lub po prostu poprosić jakiegoś zaufanego ucznia o konfigurację, lub nauczyciela informatyki jak się dzieciakom nie ufa ;)
nam np. świetnych historyków (często ludzi starej daty), których uczniowie wygrywają olimpiady, i niby co Ci albo uczniowi daje wygrana olimpiada prócz kartki na której jest wydrukowany dyplom ? przecież to nie ma żadnego znaczenia w dorosłym życiu, nie ma żadnego wpływu na przyszłe życie własne jak i społeczeństwa. Gdybyś powiedział że znasz świetnych historyków których uczniowie dokonują odkryć w temacie historii to byłoby to osiągnięcie, ale świstek papieru wygrania olimpiady ? Aby nie być gołosłownym: w podstawówce nie zakwalifikowałem się nawet do 2 etapu olimpiady chemicznej, 2 dziewczyny przeszły dalej, jedna chyba jeszcze dalej i jaki jest tego efekt ? Żadna z nich nie ma kontaktu z chemią, ja natomiast pracuję jako technolog chemik, mam w tym momencie 16 lat doświadczenia zawodowego od bycia galwanotechnikiem, laborantem chemicznym, a teraz jestem technologiem oczyszczania wody i ścieków i odnoszę w tej branży sporo sukcesów, a po przegranej olimpiadzie chemicznej można by było wnioskować, że jednak z chemii nic nie potrafię.
Zgodnie z zaleceniami inspektorów danych osobowych nauczyciele nie powinni korzystać z żadnych komunikatorów w serwisach społecznościowych i udostępniać uczniom swoich prywatnych danych
To po prostu podawajcie w komunikatorach tylko te dane które już uczniowie posiadają - jaki problem ? Jak nie wpiszesz swojego numeru PESEL czy daty urodzenia, to uczniowie tego nie zobaczą.
powinno było zaopatrzyć szkoły w profesjonalne narzędzia do nauczania powinno ale tego nie zrobiło, więc masz dwie możliwości:
1) odmówić wykonywania pracy, bo zgodnie z prawem nie otrzymałeś niezbędnych narzędzi pracy - przy strajkach jakoś było to możliwe, wiec niby czemu teraz taki problem ?
2) pomyśleć chwilę i się przygotować do prowadzenia zajęć w sposób zgodny z prawem i zasadami dotyczącymi np. poufności danych.
Może ty się nagrasz, powiesz coś fajnego i udostępnisz ten filmik w przestrzeni publicznej (np. na YouTube)
A proszę bardzo: https://www.youtube.com/watch?v=WBNSql6i09Y (zawsze można zabezpieczyć pliki przed nieuprawnionym dostępem np. poprzez zaproszenia na dany adres mailowy - np. za pomocą google drive).
Natomiast jak nauczyciel tak bardzo boi się pokazywać sam siebie to może użyć funkcji szukaj na YT i znaleźć odpowiednie filmy instruktażowe innych ludzi i po ich sprawdzeniu przesłać je uczniom.
Szukasz wymówek. Zamiast tego wystarczy po prostu jak wyżej napisałem odmówić pracy ze względu na brak zapewnienia niezbędnych narzędzi pracy.
Dla mnie człowiek który nie potrafi obsłużyć prostych programów komputerowych których nauka obsługi zajmuje mniej niż 5-10 minut nie powinien nigdy być nauczycielem.
Tak, tak. Rozumiem, że np. takiego Kołakowskiego byś ze szkoły wyrzucił, bo wszelkie sprawy techniczne załatwiali za niego inni? Dla ciebie czy dla mnie kwestie związane z obsługą komputera to oczywista oczywistość. Ciągle jednak zapominasz, że - m.in. wskutek braku sensownej "reformy" nauczycielskich pensji - znaczna część pedagogów to ludzie starej daty (a niektórzy nawet już na emeryturze). Właściwie nie ma już prawie (statystycznie) silnie reprezentowanego młodego pokolenia wśród nauczycieli.
Doskonale rozumiem, że trzeba iść z duchem czasu, przystosowywać się itp. Ale ludzie, którzy są dwa lata przed emeryturą, mają już w nosie takie "przystosowywanie się". A to oni stanowią znaczną cześć tych, którym właśnie teraz nakazano zdalne nauczanie. Bez żadnego przeszkolenia, przygotowania itd. Nie wyobrażam sobie np., żeby mój starszy już rodzic, który ma jakieś podstawowe umiejętności obsługi komputera, miał nagle komunikować się z kimś przez Discorda i nauczyć się tego całkiem samodzielnie (bez wskazówek i szkolenia), zachowując przy okazji wszelkie zasady bezpieczeństwa i ochrony danych osobowych.
Innymi słowy, nie żyjemy w idealnym świecie i nie sposób nagle zmienić całej kadry nauczycielskiej. A kryterium, które próbujesz stosować: "Nie łapiesz w mig nowych technologii, nie nadajesz się na nauczyciela" naprawdę jest bardzo zawodne.
i niby co Ci albo uczniowi daje wygrana olimpiada prócz kartki na której jest wydrukowany dyplom?
Przecież ja nie dyskutuję na temat przydatności olimpiady (czy w ogóle wiedzy zdobywanej w szkole) w życiu. Przykład z olimpiadą służył jedynie pokazaniu tego, że można być dobrym nauczycielem (czyli takim, który przekaże wymaganą wiedzę i nauczy wymaganych umiejętności) i nie znać się na komputerach. Cały twój wywód o olimpiadzie jest zupełnie niezwiązany z tematem dyskusji.
To po prostu podawajcie w komunikatorach tylko te dane które już uczniowie posiadają - jaki problem ? Jak nie wpiszesz swojego numeru PESEL czy daty urodzenia, to uczniowie tego nie zobaczą.
Tu nie chodzi o wpisywanie jakichś danych. Chodzi o poufność informacji związanych z całym procesem nauczania. Zresztą poczytaj sobie też informacje tutaj:
https://lobo.expert/keep-calm-2-czyli-ostroznie-z-e-lekcjami-na-zywo/
https://lobo.expert/keep-calm-czyli-apel-o-spokojne-podejscie-do-sprawy-e-learningu/
Jeden cytacik:
Biorąc to wszystko pod uwagę, proszę zwrócić także uwagę na fakt, że
a) wykorzystywanie prywatnych skrzynek e-mail, w systemach takich jak
b) wykorzystanie ad-hoc platform takich jak YouTube, Facebook, Discord, Skype, etc. również nie jest zgodne z prawem i można tam publikować materiały (do których nauczyciel ma prawa autorskie!), ale nie można prowadzić zajęć w czasie których uczniowie są oceniani, albo pozyskiwane są jakieś dane (choćby prace uczniów);
c) wiele reklamowanych ostatnio platform e-learningu nie gwarantuje umowy ze szkołą, a jeśli nawet gwarantuje, to zawierać powinna ją Dyrekcja, a nie pojedynczy nauczyciel.
Dostaliśmy nakaz nauczania zdalnego, a nie dostaliśmy żadnych narzędzi, które pozwalają legalnie w ten sposób nauczać. To chyba dla ciebie zrozumiałe? Wystarczy jeden złośliwy rodzic (a znam wielu takich!), a nauczyciel, który chciał dobrze, może mieć poważne problemy prawne. Pamiętaj, że złamanie prawa przez nauczyciela (a podpisujemy stosowne dokumenty i klauzule) może nawet skutkować zakazem wykonywania zawodu. Warto ryzykować, żeby sobie pogadać na Discordzie?
pomyśleć chwilę i się przygotować do prowadzenia zajęć w sposób zgodny z prawem i zasadami dotyczącymi np. poufności danych
No to przecież większość nauczycieli tak robi. Czyli wysyła uczniom materiały za pomocą służbowych maili i dziennika elektronicznego. To chyba jedyne legalne metody dla szkół, które nie zakupiły wcześniej GSuite czy pakietów Microsoftu do zdalnego nauczania (czyli zdecydowanej większości szkół w Polsce).
odmówić wykonywania pracy
Żartujesz czy jesteś całkowicie oderwany od rzeczywistości (także prawnej)? Jak możesz porównywać strajk z obecna sytuacją? Miejże trochę rozumu. Zgodnie z prawem nie możesz odmówić wykonywania pracy w obecnej sytuacji (chyba że się zwolnisz).
Szukasz wymówek.
Nie. To ty szukasz dziury w całym, a powinieneś się cieszyć, ze jacyś nauczyciele próbują stawiać te serwery na Discordzie, choć do końca nie potrafią. Radziłbym w obecnej sytuacji wspierać i klaskać, a nie potępiać i wyśmiewać.
Przykład z olimpiadą służył jedynie pokazaniu tego, że można być dobrym nauczycielem (czyli takim, który przekaże wymaganą wiedzę i nauczy wymaganych umiejętności) i nie znać się na komputerach. Cały twój wywód o olimpiadzie jest zupełnie niezwiązany z tematem dyskusji.
Jeżeli dla Ciebie ten wywód nie ma sensu, to mi bardzo przykro z tego powodu, bo widać zupełnie inaczej definiujesz dobre wykonywanie pracy.
Dla mnie dobry nauczyciel to taki który nauczy Cię korzystać z wiedzy i reagować na sytuacje nie przewidywalne, a nie zdawać egzaminy czy wygrywać olimpiady, a potem nie potrafić nawet połączyć 2 faktów ze sobą.
Ileż ja w swoim życiu spotkałem ludzi którzy nie potrafią połączyć 2 działów wiedzy w jedno, a wygrywali konkursy, olimpiady czy też zdawali egzaminy z najwyższymi notami. Szybki przykład z obecnych czasów: lata sobie mem o zabijaniu wirusa w 27 stopniach C i wszyscy co go rozsyłają zapominają o temperaturze ciała człowieka.
Inny przykład: dla mnie dobra szkoła prawa jazdy to taka która uczy jeździć, a nie zdawać egzamin - bo na co mi zdanie egzaminu jak nie potrafię jeździć ?
Tak samo na co mi zdanie egzaminu z chemii nieorganicznej jak nie potrafi ta osoba tej wiedzy potem wykorzystać w labo przy prostym miareczkowaniu ? Na egzaminie pisze równania reakcji tworzenia soli, liczy bilanse itd. a przychodząc do labolatorium nawet nie wie od czego zacząć miareczkowanie alkacymetryczne, jakie reagenty dobrać i jak obliczyć wynik, a jeszcze miesiąc wcześniej ta sama osoba zdała egzamin z tego.
Zgodnie z prawem nie możesz odmówić wykonywania pracy w obecnej sytuacji (chyba że się zwolnisz).
I tak kilka razy zrobiłem w swoim życiu, nie otrzymałem narzędzi do wykonywania swojej pracy oraz polecenie wykonania pracy, to moja odpowiedzią było wypowiedzenie umowy. Jeżeli jest tak źle jak piszesz, to warto rozważyć taką ewentualność i przestać się denerwować.
Bukary sluchaj Sulika, pakuj sie i dawaj na wyspy. Otworzysz szkole polskiego i na lajcie zarobisz sobie jakies 40k brutto.
Jak bedziesz blisko to jako pierwszy zapisze ci dzieciaki do szkolki bo za cholere nie chca sie uczyc polskiego ode mnie :)
Po co masz sie tam meczyc jak zero wdziecznosci za wykonana prace dostajesz ;)
Jeżeli dla Ciebie ten wywód nie ma sensu, to mi bardzo przykro z tego powodu, bo widać zupełnie inaczej definiujesz dobre wykonywanie pracy.
Nadal nie rozumiesz. Ten wywód może i ma sens, ale - jak napisałem - nie dotyczy tego, o czym rozmawiamy. Nasza dyskusja nie dotyczy tego, czy przekazywana w szkole wiedza i kształcone w szkole umiejętności są dobre/dostosowane do naszych czasów itp. Nauczyciel (i tak ma wpisane w zakresie obowiązków) ma realizować podstawę programową. Ustalają ją rządzący. A więc w gruncie rzeczy tego rodzaju wywody powinieneś kierować nie do mnie (nie do nauczycieli), tylko do ministra.
Na marginesie: też uważam, że trzeba zreformować nauczanie. Jak popatrzysz na poniższe lekcje, które dziś układałem, to zauważysz, że staram się realizować podstawę programową (staroć, czyli Horacy), ale gdzie się tylko da wciskam jakieś ważne, współczesne treści (konsumpcjonizm, ekologia, celebrytyzm itp.). Pomijam zresztą fakt, że umiejętności kształcone na tych lekcjach (analiza, interpretacja nieznanego wcześniej tekstu, wyrażanie własnej opinii, kojarzenie różnych faktów itp.) w ogóle są przydane - w każdym miejscu i czasie. Ogólnie rzecz ujmując, zgadzam się zatem z twoim wywodem.
Jeżeli jest tak źle jak piszesz, to warto rozważyć taką ewentualność i przestać się denerwować.
Decyzja o rezygnacji z pracy, w której dostajesz pełną pensję, w sytuacji, gdy jest epidemia, a musisz utrzymać i siebie, i rodzinę, byłaby, delikatnie rzecz ujmując, debilizmem. Nie sądzisz?
BTW, fajnie się prezentujesz na wizji! Nie wszyscy nauczyciele mają jednak ochotę być aktorami i działać przed kamerą... Tego nikt w tym zawodzie nie może wymagać.
Popatrz na kilka powyższych postów!
Kabaret!
Chociaż... w TVP gadali, że wszystko idzie jak po maśle!
Zaczyna sie narracja ze problemy z nauczaniem zdalnym sa spowodowane przez nauczycieli. No za co oni biora kase? No za co? Bukary oddaj pensje!
https://kobieta.onet.pl/koronawirus-w-szkole-zdalne-nauczanie-to-fikcja/h9n5srg
Dziękuję jego eskcelencji panu nadministrowi oświaty że mogłem zostać nauczycielem nauczania początkowego w swoim domu.
Dziękuję też nadzwyczaj sprawnemu państwu które udostępniło jakże niezawodną platformę elearningową (w postaci prywatnego emalia pani nauczycielki...).
Pomiędzy kolejnymi telekonferencjami na pewno będę performował na 200% normy: jako pracownik i jako nauczyciel...
Teraz dopiero jestem uber wydajnym i kreatywnym mając co 2 min strzały "Tata a jak się pisze?".
Zaczyna sie narracja ze problemy z nauczaniem zdalnym sa spowodowane przez nauczycieli. No za co oni biora kase? No za co? Bukary oddaj pensje!
No własnie straszliwie wpieniają mnie takie zawodzenia kompletnych ignorantów. Cytat z artykułu, który podlinkowałeś:
Dodatkowo nauczyciele otrzymują za to pensję, dlaczego?
Chodzi np. o to, że dziś od rana siedzę nad kolejnymi zadaniami dla uczniów, odpisuję na tonę maili, dokonuję korekty oficjalnych szkolnych dokumentów dla dyrekcji, wypełniam dokumentację zdalnego nauczania, odbieram telefony w sprawach służbowych, komunikuję się z uczniami i wychowawcami, a do tego walczę z problemami technicznymi...
Od dziś dojdzie mi jeszcze popołudniowe sprawdzanie odesłanych przez uczniów zadań i prac. O chwili na życie osobiste i i chwili dla bliskich na razie nie wspominam. ;)
I tak dzień po dniu, od rana do wieczora.
A zadania, które przygotowuję dla uczniów, nie składają się z jednego polecenia. Oto przykład dziś przygotowanych 4 lekcji dla jednej klasy (a klas mam kilka, blisko 100 uczniów). Lekcje wciąż in statu nascendi, ale już prawie gotowe do wysłania:
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
(Ciach) Usunięto "posrane" lekcje. ;)
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
I to jest właśnie to nauczycielskie nicnierobienie... A jeszcze południa nie ma. Musiałem się już dziś przekopać przez stos zasobów internetowych, żeby znaleźć cokolwiek przydatnego (dostępnego dla uczniów za darmo w sieci) i ułożyć z tego jakaś sensowną i łatwą do zrozumienia lekcję. Bo tak naprawdę niczego przydatnego nam ministerstwo nie zapewniło...
I nie chodzi o to, żeby się skarżyć. Chodzi o to, żeby nam wreszcie ludzie dali spokój, nie narzekali, nie naskakiwali na nas, tylko pozwolili nam pracować. ;)
:P
Spokojnie, zaraz te lekcje usunę, żeby Manolito nie mógł skorzystać (i zrecenzować jako "posranych"). ;)