Zanim pożegnamy gry na płytach, warto przypomnieć sobie, jak BD-ROM-y zrobiły weszły w sprzęt nowej generacji, bo nawet małe giereczki są wydawane na płytach DVD, więc CD-ROMy jako nośniki gier PC umarły dawno temu.
Ja tam wolę pożegnać branże, niż płyty. Rok temu kupiłem sobie nagrywarkę blu-ray, i kilka pudełek płyt CD/dvd/br ;)
Rozumiem oburzenie, też chciałbym aby dalej gry były sprzedawane na płytach ale nie mam zamiaru się z tego powodu obrażać na branżę i rezygnować z nowych gier. To trochę jakby zniknęły wersje papierowe książek, zostały tylko elektroniczne i ktoś powiedział, że od teraz nie będzie czytał. Czyta się raczej dla treści, podobnie jest z grami.
P.S. Tak, wiem jak to jest z kwestią własności gier w wersji cyfrowej).
Tylko trzeba pamiętać, że napędy CD-ROM w tamtym czasie nie były tanie, zwłaszcza w Polsce która dopiero co wychodziła z komunistycznego bajora. W 1996 roku napęd CD-ROM 8x kosztował 420 zł, a minimalne wynagrodzenie w tamtym czasie to było 310 zł na rękę.
Ale trzeba przyznać - skok pojemności względem dotychczasowych napędów FDD był ogromny. Żonglowanie kompaktami i niepełne instalacje nie były niczym dziwnym - dysk HDD o pojemności 2 GB (gigabajty, nie terabajty!) kosztował prawie 1000 zł! (cena również z 1996 roku), więc mało kto miał tyle miejsca żeby sobie wszystko zainstalować. Jeszcze po 2000 roku trafiały się gry umożliwiające "częściową instalację", tj. na dysku lądowała tylko część danych, resztę doczytywało z płyty w miarę potrzeby.
Gry były wtedy drogie (raczej nie było takich promocji jak dzisiaj), często ładnie zapakowane i człowiek miał wrażenie jakby dotykał czegoś naprawdę premium, jakby obcował ze szczytowym osiągnięciem technologii. Ale gier było mniej więc człowiek nie czuł że traci czas na jakąś grę i że mógłby przecież grać w inną, lepszą. To paradoks ale dzisiaj jest tak dużo gier, że brakuje człowiekowi czasu aby je przejść bo już chce inną, "lepszą" zanim się zestarzeje i nie będzie już robiła wrażenia. Nie jest to zła sytuacja (wybór raczej jest dobrą rzeczą) ale współczuje recenzentom którzy muszą być na bieżąco. Ja czasem więcej czasu dziennie poświęcam na oglądanie i czytanie recenzji niż na granie.
Świat bez płyt będzie inny ale nie mam zamiaru rezygnować z nowych gier.
W żadną z tych gier niestety nie grałem. Moi rodzice nie szejkowie, nie mieli pieniędzy na takie rzeczy (w latach 90 byliśmy dość biedną rodziną). W tamtym czasie katowałem wciąż wysłużoną Amisię 500 1mb (notabene kupioną od kolegi taty z pracy, po tym jak kupił sobie wypasioną 1200).
Pieca kupiło się dopiero jak poszedłem na studia (bez niego ani rusz). Ale wtedy już leciały Kłeje, DN3D, Unreal, więc te gry ww. olałem ciepłym sikiem. Nie załapałem się na ten czas. Trudno.
Phantasmagoria to nadal bardzo dobra gra (no może poza zbugowaną końcówką...). Ukończyłem ją stosunkowo niedawno, bo tyle razy widziałem ten tytuł w gazetach, różnych tipsomaniakach i topkach przygodówek, ale nigdy nie zdarzyło mi się w to zagrać. Zdecydowanie ta gra ma w sobie coś, co ciężko opisać, ale ta kontrowersyjność to chyba trochę na siłę przypisywana
A ta "kontrowersja" z czasem mocno się utarła i tak jest powielana do dzisiaj. Dziś powinno się raczej powiedzieć "kontrowersyjna na owe czasy". To by chyba było bliższe prawdy.
To już na zapas pożegnajcie i cyfrowe wersje gier z ps5. Jak przyjdzie nowa generacja to za jakiś czas nie będzie cie mieć dostępu i do wcześniej zakupionych gier.
Do 2005r. czyli ery sprzed PS3 szło przez Nero burning room skopiować każdą gre, pamiętam GTA San Andreas na PS2 oryginalne dostałem od kuzyna z UK i normalnie śmigała kopia płyty DVD, nie wiem tylko czy tamte PS2 miało w sobie jakiegoś chipa czy natywnie czytało przegrane płyty. Co do tych płyt znikających z rynku... to tylko kwestia nośnika. Nie będzie może i płyt ale to nie oznacza, że nie możemy zrobić backupa dysku, gier na pendrive, i z tego pendriva odpalać gierki.
Grałem w Under a Killing Moon. Świetna giera.
W tamtym czasie grałem też w Leisure Suit Larry 1. To była gra, w której jako szczyl uczyłem się angielskiego. Grałem wtedy na grafice Hercules lol. Miałem z 10 lat.
miałem wtedy od 0-1 lat także ciężko mi coś powiedzieć :D ale fascynuje jak bardzo tech poszła do przodu
Ogrywałem Phantasmagorie i Under a Killing Moon, to były piękne czasy, na moim drugim PC :)
Gry pochodziły oczywiście z "dystrybucji" giełdy komputerowej Elbud przy ulicy Wadowickiej 12 w Krakowie. Pierwszy autobus poranny co tydzień w niedziele, w tamtym kierunku, był jak rytuał :P
No to czekam teraz na artykol o pierwszych grach ktore wykorzystywaly tylko DVD-ROM.
Oczywiscie pisze o PC a nie konsolach jak PS2 czy pierwszy Xbox.
Ja pamietam ze musialem namowic rodzicow na kupno nagrywarki DVD przez CD-Action, bo przez jakis czas sprzedawali wersje z CD-ROM a potem juz przeszli na DVD-ROM.
Ja pierwszy własny komputer kupiłem w 1997 roku. Pamiętam, że jak go podłączałem to Wrocław był pod wodą. Pierwsza gra jaką na nim uruchomiłem to był właśnie Wign Commander. I to jeszcze w oryginale.