Komentarze do gry: Windrose

Forum Gry Akcji
Dodaj komentarz
22.02.2026 11:23
kapciu
1
2
odpowiedz
kapciu
201
kapciem
Image

Solidne podwaliny pod świetną grę. Brakuje kilku mechanik ale te co juz są sa dobrze dopracowane. Przykłady: automatycznie pobieranie surowców ze skrzyń przy craftingu, brak potrzeby powtarzania zadań innymi postaciami, duże możliwości customizacji bazy, które to dekoracje dają wymierny wpływ na komfort (vide Valheim). Jak na razie duży nacisk jest na PvE i mam nadzieję, że tak zostanie.

post wyedytowany przez kapciu 2026-02-22 11:27:57
22.02.2026 11:35
kapciu
1.1
odpowiedz
kapciu
201
kapciem
Image

.

22.02.2026 11:44
kapciu
1.2
odpowiedz
kapciu
201
kapciem
Image

Sterowanie statkiem, walka a nawet szanty są żywcem wyjęte z AC: Black Flag. Co jeszcze jest fajne to to; że mając 6 osób załogi, obserwujemy, że każdy coś robi na tym statku.

16.04.2026 07:30
baltazar1908
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
baltazar1908
47
Generał

Kupiłem, dzsiaj po południu sobie zobaczę, odpocznę od tego nużącego crimson desert.

20.04.2026 14:42
2.1
odpowiedz
chrisw
36
Centurion

baltazar1908 to daj znać jak to widzisz.

20.04.2026 17:18
baltazar1908
2.2
odpowiedz
baltazar1908
47
Generał

chrisw
Na razie jestem rozbitkiem na bezludnej wyspie. Trochę to przypomina The Forest, tylko zamiast krwiożerczych kanibali mam tu całkiem agresywne ptaki – niebieskie Azure Dodo. Drugi gatunek, brązowe Dodo, jest dużo spokojniejszy. Oprócz nich są jeszcze opancerzone topielce,
z którymi na razie nie walczyłem, bo wydają się za silni na ten etap.
Reszta to klasyczny survival: budowanie ogniska, schronienia, więc muszę zbierać kamienie, drewno i włókno roślinne, tnąc krzaki i trawę.

19.04.2026 15:03
😒
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Shaman
58
Pretorianin

bitwy morskie i szanty zawsze super ale to chyba tyle...
- jakieś handel towarami między miastami? jakaś ekonomia? statki towarowe? forty, miasta? brakuje takiego port royale
- jakieś potwory morskie? kraken? mobydick?
- kolejna gra z budowaniem bazy ale po co? będzie atakowana? będziemy tam np. hodować owce i transportować welne do miast?

sry ale jak widzę kolejną grę survival, crafting w early access to wiem, że chodzi o zrobienie dużego hypu, nabiciu kont bankowych i udawaniu przez kolejne lata, że coś się robi

post wyedytowany przez Shaman 2026-04-19 15:07:25
19.04.2026 15:24
😉
3.1
odpowiedz
Halabarda Geralta
31
Konsul
Image

Mobydick jest wielorybem (białucha arktyczna) a nie potworem.

19.04.2026 15:28
3.2
odpowiedz
Halabarda Geralta
31
Konsul
Image

Wygląda sympatycznie.

20.04.2026 14:47
4
odpowiedz
chrisw
36
Centurion

Do autora - może warto by było przeczytać to wygenerowane przez AI podsumowanie przed publikacją i usunąć niektóre bzdety?
Albo, o zgrozo!, przygotować je krótkie i treściwe ale za to własnoręcznie? 
Obecnie przedstawia znikomą wartość...

28.04.2026 21:19
5
odpowiedz
ibgverg1
21
Legionista
7.5
PC

65 godzin zajęło przejście całości. Daję grze 7,5/10. Na początku bardzo wciąga. Jest to typowy symulator ze skopiowanymi mechanikami z innych gier - sterowanie statkiem z assasins creed black flag, looting i crafting z valheim, walka i skille z conan exiles, drzewko odblokowywania itemów, same itemy i konstrukcja misji to powtarzalność z innych gier survivalowych, nic nowego. Z największych plusów klimat i rozwój w grze o tematyce pirackiej. Przyjemnie zrobione walki statków nawet jak liczebnie przeciwników jest za dużo. Są też możliwości dostosowania sobie poziomu trudności. Z minusów elementy szukania ukrytych przejść i ciągłe bieganie po lokacjach (na szczęście są teleporty), niepotrzebnie jest też zbyt duża liczba przeciwników na raz (zarówno na lądzie jak i na morzu - są co metr). Elementu eksploracji nie związanej z misjami nie ma, mapa jest zbyt mała a lokacje nie różnią się niczym poza poziomem biomu. Po wbiciu maksymalnego 15 poziomu i przejściu ostatniej misji nic nie ma w grze do zrobienia a mogliby dać proceduralnie generowane wyspy na większej mapie, specjalne itemy, walki o miasta pomiędzy frakcjami. Ogólnie za klimat i pomysł na tematykę piracką plus survival warto zagrać.

28.04.2026 21:30
-=Esiu=-
😁
6
odpowiedz
2 odpowiedzi
-=Esiu=-
223
Everybody lies
Image

Zanim skończę wszystkie misje to chyba sam sobie coś wybuduję jak zdobędę wszystkie plany :D. To co ludzie tworzą wymiata :DDD

28.04.2026 21:32
-=Esiu=-
6.1
odpowiedz
-=Esiu=-
223
Everybody lies
Image

post wyedytowany przez -=Esiu=- 2026-04-28 21:32:26
28.04.2026 21:34
-=Esiu=-
😁
6.2
odpowiedz
-=Esiu=-
223
Everybody lies
Image

No i standardowo, jak coś zrobisz fajnego, to Chińczyk zrobi coś fajniejszego x100 :D

15.05.2026 01:04
7
odpowiedz
stud3nciq
91
Pretorianin
7.0
PC

Ocena dotyczy gry w obecnym stanie. Od razu zaznaczę, że spodziewam się, iż mocno wzrośnie w miarę jak będzie rozwijana i dopracowywana. Moim zdaniem została wypuszczona trochę zbyt wcześnie, ale zgaduję że odbyło się to pod presją premiery Black Flag: Resynced - remake od UbiKacji zabiłby sprzedaż Windrose. Ale przynajmniej postąpiono uczciwie - w przeciwieństwie do np. Stalkera 2 który też jest we wczesnym dostępie, tylko sprzedawali to jako pełnoprawny produkt.

Mamy tu całkiem udany miks wybranych mechanik i gatunków znanych z różnych gier:
- AC: Black Flag - mechanika żeglowania, sposób strzelania z armat okrętowych oraz system przemieszczania się po mapie.
- Conan Exiles i podobne - wydobywanie surowców, budowanie, crafting wyposażenia, mikstur i w zasadzie niemal wszystkiego czego używamy.
- soulslike - bardzo wysoki poziom trudności przez cały czas, zwykłe moby potrafią solidnie dokopać, bossowie mają pasek zdrowia dłuższy niż trasa Warszawa-Gdańsk i dysponują debilnymi atakami typu "ręka noga mózg na ścianie". Zresztą, zwykłe moby też potrafią solidnie dokopać, powszechnie spotykany "wściekły dzik", "kozioł alfa", "wilk alfa" czy krokodyle sami w sobie są minibossami których trzeba rozgryźć. Gra nie wybacza błędów i bardzo łatwo jest zginąć.
- sporo elementów fantasy - w tym świecie "złota era piractwa" nie skończyła się, Czarnobrody dorwał się do jakiegoś artefaktu i zapełnił Karaiby hordami nieumarlaków, zniszczył brytyjską flotę i narobił szeroko rozumianego burdelu na kółkach.

Co w tej grze uważam za źle zrobione lub nadające się do poprawy?
- gra offline zachowuje się jak online. Nie ma tu żadnej pauzy. Nie można zapisać ani wczytać gry - po śmierci lądujesz w "punkcie odrodzenia". Jeśli musisz gdzieś na chwilę wyskoczyć, to trzeba wyłączać grę. Gra "biegnie" nawet wtedy gdy ją wyłączymy - po ponownym uruchomieniu porównuje zapisy z bazy do aktualnego czasu. Jeśli miałeś spożytą żywność - to efekt znika. Jeśli miałeś ustawioną kolejkę produkcji - została wykonana, o ile upłynęło odpowiednio dużo czasu od wyłączenia gry. Zasoby odnawialne (kopalnie, rośliny) resetują się. I tak dalej.
- nawigacyjny koszmar. Cała mapa gry jest zakryta "mgłą wojny" - DLACZEGO?! Musisz wszystko odkrywać samodzielnie. Nie ma opcji kupienia nawet najprostszej mapy od kogokolwiek ani zapytania o drogę, "punktów synchronizacji" też nie ma - pozostaje żmudne oranie okrętem przez wody oceanu z nadzieją że coś tam zamajaczy na horyzoncie i że będzie to coś sensownego :/ Czasem pomagają znaczniki zadań - wiadomo że tam gdzie są, tam musi być jakiś ląd. Ale to tylko podkreśla absurdalność sytuacji - wszyscy wszystko wiedzą, ale nikt ci nic nie powie. Oficjalna "mapa interaktywna" jest bezużyteczna (bo nieaktualna), poradniki na YT są bezużyteczne - gracz pokaże ci fragment "rozdrapanej" wyspy spróbuj tego puzzla dopasować :/
- idiotyczny system expienia. Za walkę nie dostajemy doświadczenia. Za bitwy morskie nie dostajemy doświadczenia. Za zdobywanie statków nie dostajemy doświadczenia. Za crafting i wydobywanie surowców nie dostajemy doświadczenia. Za odkrywanie mapy nie dostajemy doświadczenia. Jedyną drogą zdobycia bezcennych punktów jest czyszczenie znaczników na mapie (tj. otwarcie wszystkich skrzyń w danym miejscu) oraz wykonywanie zadań. Rozumiem, że twórcy chcieli zmusić do eksploracji i przeciwdziałać stworzeniu zbyt mocnych postaci - ale metodę wybrali beznadziejną. Czuję się jakbym znowu w pierwszego Baldura grał, tam awans na kolejny poziom świętowało się jak narodziny dziecka, bo zdarzał się równie rzadko. Walka szybko staje się uciążliwością, a nie przyjemnością, bo nie ma z niej nagrody. No, chyba że szukasz zasobów które "wypadają" z danego zwierzaka/potwora. Ganianie po ruinach i szperanie za skrzynkami też potrafi znużyć.
- gracz jest trzymany w kagańcu. Mamy tu sztywny podział świata na poziomy i sztuczne blokowanie postępów. Mapa jest podzielona na obszary w których występują przeciwnicy o określonym poziomie. To jeszcze dałbym radę zaakceptować - ale dotyczy to również surowców. Żeby np. zbudować sobie bryg albo ulepszać broń powyżej pewnego poziomu, potrzebne są Bardzo Egzotyczne Materiały dostępne w obszarach o wyższym poziomie. A żeby odblokować warsztaty do przetworzenia tych materiałów (np. twarde drewno na tarcicę) - musisz najpierw zabić bossa w poprzednim rejonie. Bez tego - nawet jeśli znajdziesz te super materiały, to niczego z nimi nie zrobisz! Tu nawet nie można zwykłych porów zasiać bez długotrwałego grindu i ubicia dwóch bossów!!!
- wpieniające umieranie. Nie mam nic przeciwko temu że gra jest niedorzecznie trudna (soulsy niestety odcisnęły trwałe piętno na grach i trzeba się z tym pogodzić), ale karą za śmierć jest konieczność zasuwania z powrotem przez całą mapę po swój ekwipunek. A zasuwać musisz, bo po śmierci gubisz wszystko poza pieniędzmi, najważniejszymi przedmiotami i tym co masz na sobie. Na początku rozgrywki jest to EKSTREMALNIE wpieniające, bo zamiast okrętu mamy łupinę kokosa z chusteczką na patyku, a każdy napotkany potwór jest ogromnym wyzwaniem. Giniesz często i tracisz masę czasu na powrót - jeszcze więcej, jeśli po drodze trafią się wrogie okręty do ominięcia/zniszczenia.
Jeśli dotrwasz do dalszych etapów to zgromadzisz wystarczająco materiałów żeby stawiać "dzwony szybkiej podróży" na każdej wyspie i to po części omijać - ale przyznam, że czasem wyłem z frustracji i byłem bliski rzucenia tego w diabły. To już nawet soulsy nie są tak wpieniające, bo tam nie ma takich dystansów do pokonania.
- słabo rozwiązany handel. Tu prawie niczego przydatnego nie da się kupić - prawie wszystkie materiały do budowy statków musisz zdobywać na własną rękę. Ze sprzedażą jest bardzo podobnie - można sprzedać tylko konkretne rzeczy i tylko konkretnej frakcji. Np. przemytnicy kupią wyłącznie kosztowności znajdowane w ruinach i wyrzucane przez umarlaków, uciekinierzy z Tortugi kupią tylko skrzynie z zaopatrzeniem, bukanierzy tylko skrzynie z luksusami - i tak dalej. Nie sprzedasz nigdzie swoich wyrobów. Z jedynym wyjątkiem: można sprzedawać zestawy naprawcze do okrętów. A te możemy wyrabiać samodzielnie. Aha - oczywiście statków też nie da się kupować, nie można też zdobyć abordażem, jest obowiązkowo zatapiany. Chcesz mieć lepszy okręt - to se go zbuduj. O ile gra pozwoli ci zdobyć materiały :/
- przesadzona mechanika wody. Tu praktycznie nie ma czegoś takiego jak "spokojny ocean". Fale przez większość czasu są wręcz sztormowe. Wygląda to po prostu głupio, a poza tym przeszkadza w graniu i celowaniu. Statek oddalony dosłownie o rzut trikornem może być całkowicie zasłonięty masą wody. Czasem to nawet bawi (gdy wróg walnie salwą i wszystko trafi w taką wodną ścianę), ale częściej frustruje i przeszkadza.
- fabuła na niskim poziomie. Nie jest to totalne dno jak w innych niszowych grach które testowałem, ale też niczym nie porywa, pełno tu klisz i ogranych rozwiązań. To jeszcze dałoby się zaakceptować, gdyby nie jedna rzecz: musisz odbębniać te wszystkie kretyńskie zadania, inaczej nie dostaniesz doświadczenia, nie odblokujesz bossa etc., etc.
- brak udźwiękowienia dialogów, kiepskie animacje bohatera, brak animacji NPCów. Rozmowy to proste przeklikiwanie tekstu. Animacje postaci to podstawy podstaw - nasz protagonista nie jest nawet w stanie podciągnąć się na niską półkę skalną, a o wyczynach Edwarda Kenwaya można spokojnie zapomnieć. Na statek po prostu się teleportujemy, żadnej wspinaczki po kadłubie tu nie doświadczysz. Zmusza to do kombinowania - jeśli w kopalni chcesz dobrać się do rudy położonej pod sufitem, to musisz sobie zbudować rusztowanie.
- taka sobie muzyka. Motyw bitewny już dawno mi się przejadł, w dodatku odpala się nawet wtedy gdy nie ma bitwy.
- interfejs daje mało informacji. Np. nie mam pojęcia jak rozdawane punkty i ulepszana broń wpływają na obrażenia. Kieruję się po prostu zasadą: pakuję punkty w to, co jest związane z używaną bronią. Im więcej - tym lepiej. I tyle. Na internetach też nie mają pojęcia jak to wszystko działa - a testy na nic się nie zdają bo w każdym patchu twórcy mieszają w mechanice.
- wymagania sprzętowe są wysokie jak na jakość oferowanej grafiki. Jest ładna, ale tyłka nie obrywa. Standard w przypadku gier na UE5 :/
- nie do końca odpowiada mi konwencja i świat. To jest gra PIRACKA, a tymczasem nie ma tu nawet jednego statku potęg kolonialnych który możemy zdobyć i złupić. Walczymy wyłącznie z innymi piratami i nieumarlakami, napadamy na pirackie transporty. Takie to jakieś, no nie wiem :| Zdecydowanie wolałbym klasyczny świat bez czarów i z normalnymi frakcjami. Ale to moje osobiste zdanie.
- mało okrętów. Niby mamy cztery typy, z czego trzy w trzech odmianach. W praktyce mamy trzy. Początkowa łupinka to ciekawostka. W pozostałych trzech poszczególne odmiany niczym się od siebie nie różnią wizualnie. Między brygiem i fregatą zieje ogromna przepaść w wytrzymałości i sile ognia.

Co w tej grze już teraz jest fajne?
- całokształt. Grę stworzył niewielki zespół (15 ludzi) z niewielkim budżetem (~1-2 mln dolarów). Rezultat wygląda dobrze - i ma naprawdę wielki potencjał.
- cena. Jest bardzo niska jak na jakość i grywalność którą mimo wszystko oferuje już teraz. A jeśli poprawią niedociągnięcia, dociągną balans i dodadzą to czego brakuje - to może to być jedna z najlepszych gier pirackich w historii.
- mała ilość błędów. Nie napotkałem żadnego który by zepsuł rozgrywkę - tylko kilka drobnostek.
- grywalność. Pomimo wszystkich wymienionych wyżej braków i niedociągnięć ta produkcja piekielnie mocno wsysa i naprawdę chce się ją odpalać jeszcze raz.
- klimat! Tu jest wszystko co trzeba - fajne widoczki, dające się wręcz poczuć podmuchy wiatru, zachodzące słońce...
- mechanika budowania i ogromna swoboda. W internecie można znaleźć sporo nagrań i screenów z imponujących konstrukcji które wznosili sobie gracze. Rezydencje, zamki, nadmorskie pałace. Ktoś sobie postawił kościół, paru graczy zbudowało imponujące miasteczko na wyspie. Jeśli ktoś ma zdolności architektoniczne - to może naprawdę poszaleć.
- mimo wszystko - system żywności. Zamiast standardowego "głodu" mamy tu po prostu bonusy dodawane przez jedzenie. Te bonusy są tak duże, że nawet nie ma się co zastanawiać, pichcenie jest absolutnie obowiązkowe. Dlaczego piszę "mimo wszystko"? Bo jedzenie ma skandalicznie krótki czas działania: na początku 7-15 minut. To sprawia, że kończy się bardzo szybko i trzeba ciągle pilnować odnowienia. Dopiero w dalszych etapach dostajemy przepisy na żarcie trwające 30 minut - tak to już można jakoś żyć.
- mimo wszystko - walki morskie. Paradoksalnie są dużo prostsze i nigdy mi nie zatopili okrętu mimo wybierania wariantu "Czarnobrody" - niska wytrzymałość kadłuba w zamian za możliwość montażu mocniejszych dział. Rąbanie do wrogów daje dużo radochy.

Podsumowując: gra ma olbrzymi potencjał, wystarczy to wykorzystać. Dodać nowe okręty, więcej zawartości, przerobić irytujące mechaniki i inaczej je zbalansować.

Forum Forum Gry Akcji
Dodaj komentarz

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl