Korci mnie, żeby ponownie odpalić Skies Unknown przed premierą AC8. Wings of Theve zapowiada się bardzo zachęcająco.
Pewnie "prawdziwi" fani mnie zjedzą, ale dla mnie najlepszą częścią było Ace Combat: Assault Horizon. Ale to może dlatego, że jednak udział w zdarzeniach, gdzie mamy konflikt i strony, które istnieją w realnym świecie jakoś potrafił mnie bardziej wciągnąć w historię. Szczerze nie kręcą mnie te wymyślone latające fortece i tym podobne rzeczy. No i zdecydowanie walka z pilotami > walka z dronami. Dodatkowo świetna ścieżka dźwiękowa robiła robotę. Jedyny minus - misje ze śmigłowcem - zbędne. Znając życie, pewnie i tak zagram. Siódemka była przyjemna, ale za dużo walki właśnie z dronami, zamiast pilotami w myśliwcach.