Zlikwidowanie:
1. idiotycznego ograniczenia poziomów co do możliwości noszenia zbroi i mieczy,
2. psucia się zbroi i mieczy,
3. limitu wagi noszonych przedmiotów
są o wiele ważniejsze dla rozgrywki i czerpania frajdy z tej gry niż jakieś bzdury typu możliwość zbierania ziół z konia (których to ziół - przez spartaczony system alchemii - i tak po pewnym czasie jest aż nadto i nie ma sensu ich zbierać).
A właśnie - alchemia. Zlikwidowanie kretyńskiego systemu jednorazowego przygotowywania olejów oraz megadebilnego magicznego uzupełniania wszystkich eliksirów, odwarów i petard jedną (!) butelką alkahestu (!!) podczas snu (!!!) też by się przydało. Podobnie jak zlikwidowanie możliwości picia eliksirów i odwarów oraz nakładania olejów podczas walki.
spoiler start
Boże, ależ ta gra ma spier... niczoną mechanikę!
spoiler stop
Zlikwidowanie:
1. idiotycznego ograniczenia poziomów co do możliwości noszenia zbroi i mieczy,
2. psucia się zbroi i mieczy,
3. limitu wagi noszonych przedmiotów
są o wiele ważniejsze dla rozgrywki i czerpania frajdy z tej gry niż jakieś bzdury typu możliwość zbierania ziół z konia (których to ziół - przez spartaczony system alchemii - i tak po pewnym czasie jest aż nadto i nie ma sensu ich zbierać).
A właśnie - alchemia. Zlikwidowanie kretyńskiego systemu jednorazowego przygotowywania olejów oraz megadebilnego magicznego uzupełniania wszystkich eliksirów, odwarów i petard jedną (!) butelką alkahestu (!!) podczas snu (!!!) też by się przydało. Podobnie jak zlikwidowanie możliwości picia eliksirów i odwarów oraz nakładania olejów podczas walki.
spoiler start
Boże, ależ ta gra ma spier... niczoną mechanikę!
spoiler stop
3. To akurat moim zdaniem można zostawić. I tak nie jest to jakiś ogromny limit.
Za to do listy dopisałbym skalowanie potworów. Nowa kuźwa. Dajcie mi się wpierdzielic w miejsce gdzie nie mam szans a nie za pilnujcie żebym nigdy przypadkiem nie był za słaby(a jednocześnie nigdy też nie jestem silny)
A to nie tak, że w Wiedźminie bez problemu można trafić w takie miejsca, a skalowanie można było wyłączyć w opcjach gry ? Nie wiem jak w Nextgenie, ale wcześniej była taka opcja.
A na te Twoje pomysły, to nie ma już milionów modów zapewniających dowolne kombinacje w tym zakresie ? Bo zmodowanie gry w tym zakresie nie wydaje się problemem... Mówie o tych 3 pierwszych punktach głównie, bo zrobienie dobrego balansu, czy lepszej alchemii jest bardziej skomplikowane (chociaż zdaje się w tym zakresie też są mody, ale nie wiem czy wiele poprawiają).
Te rzeczu dorzucone w remasterze to w dużej części są na tyle pracochłonne, że ciężko dostępne z poziomu modera... W sensie nie mówie o tym, że sie nie da, po prostu moderzy nie mają takich mocy przerobowych i nie mogą gry modować na tym poziomie co sami twórcy...
Ja pamiętam że spotykałeś kilka gigantów które były troszkę OP. Ale to chyba że 3-4 potwory na całą grę. Słabo.
Na początku gry było zabawniej, bo było sporo potworów z czerwoną czachą i mogłem poćwiczyć. A potem "Parchowski" scallingiem.
Co do modów. Jeżeli ktoś gra na konsoli może nie mieć dostępu do modów
możliwość zbierania ziół z konia (których to ziół - przez spartaczony system alchemii - i tak po pewnym czasie jest aż nadto i nie ma sensu ich zbierać).
To nawet nie o to chodzi. Zioła to darmowe złoto, więc wyrywając chwast z ziemi, zyskujesz ekwiwalent jednej korony (czasem więcej), który potem wystarczy spieniężyć u alchemika czy zielarza. Właśnie dlatego ja sam rzadko korzystałem z Płotki, woląc biegać z miejsca na miejsce i kosząc po drodze całe pola kwiatów czy ziół. Czasem taka krótka wycieczka między wsiami potrafiła wygenerować 150-200 koron, co we wczesnej i środkowej fazie rozgrywki było mega przydatne, bo naprawy i ulepszenia nie są tanie. Dopiero gdzieś na Skellige miałem na tyle gotówki, że przestałem to robić.
szopen469 [2.3]
Jeżeli chodzi ci o to, że przeciwnicy zawsze mają poziom dostosowany do Geralta, to da się to włączyć/wyłączyć w opcjach. Domyślnie ta opcja jest wyłączona i dopiero gracz sam może sobie ją włączyć. W ogóle ta opcja skalowania przeciwników doszła chyba w Edykcji kompletnej.
Cyberfan [2.7]
Ja wiem, że na to i parę innych rzeczy (np. always full XP) są mody i od kiedy je po raz pierwszy zainstalowałem, już nie wyobrażam sbie grać bez nich (zwłaszcza tego z pkt 1). Dlatego też to tutaj wypisałem, bo wystarczy tylko kilka kliknięć w kodzie gry, aby zlikwidować te rzeczy z punktów 1-3.
Tyle tylko, że chciałbym, aby to od razu było wpisane w kod gry, a nie że za każdym razem muszę instalować ręcznie poszczególne mody. Poza tym konsolowcy nie mają dostepy do tych modów, a one (zwłaszcza ten z pkt 1) ulepszają rozgrywkę, więc dzięki zaimplementowaniu tych zmian przez sam CDP Red, również konsolowcy mogliby się nimi cieszyć.
Inna sprawa, że Wiedźmin 3 ma tak schrzanioną mechanikę w zasadzie w każdym aspekcie, że aby ją naprawić trzeba by ją opracować i zaimplementować od nowa, ale na to niestety nie ma szans.
Czy nie polega na tym uroku RPG i gry przetrwanie i symulatory? To jest normalka. To nie są gry dla niecierpliwe graczy. Oczywiście, to też zależy od tego, czy mechaniki gry są dobrze zrealizowane. Są lepsze i gorsze gry. Jeśli zbroje i miecze za często się psują, to znaczy, że ten element jest źle przemyślany i źle zrobiony.
Oczywiście, każdy był jasnowidzem i w każdej chwili wiedział, jaki akurat eliksir mu się zaraz przyda
To zależy od tego, jak quest jest dobrze zrealizowany. Jeśli quest jest dobrze zrobiony, to przed polowanie na potwora należy wziąć zlecenia, a potem zbierać informacji od świadkowie i zbierać tropy, wtedy będziemy wiedzieć, z jakim potworem mamy do czynienia. Czy to wampir, a może to utopiec? Czy nie na tym polega "praca" wiedźminem - łowca potworów? Wiedźmin ma własny bestiariusz (taki encyklopedia). Zbieranie informacji odegra bardzo ważna rolę w serii Wiedźmin.
Jeśli nie wiesz, z kim przyjdzie Ci walczyć, to po prostu wybieraj eliksiry "uniwersalne", które dobrze się sprawdzają na każda sytuacja, np. zwiększenie szybkość, regeneracji. Jak jest noc i jaskinia, to wiadomo, że "koci widzenia" (widzenia w ciemności). Tak samo jak wybranie uniwersalne czary w Baldur's Gate 1-2 i Icewind Dale 1-2 (np. zwiększenie szybkości, magiczne pociski do przerwanie czarów), jeśli nie wiesz, co czeka Ci w następne mapki.
Jeśli od razu poszedłeś na potwora bez zbieranie informacji, to będzie tylko Twoja wyłącznie wina. No, zapisy stanu gry jak zwykle obowiązują. ;)
Masz rację. Są bez sensu. Ale twórcy gier też muszą pilnować, by na początku gry nie zostawiają zbyt potężne broni i zbroje, co psują całe rozgrywki, jeśli gracz odwiedzi pewne miejsce zbyt wcześnie. Tak jak słynny zbroja na początku gry Fallout 4 (wiesz, o czym piszę).
2. psucia się zbroi i mieczy,
Jeśli się psują zbyt często, to tak. Jeśli nie psują się zbyt często, to mnie nie przeszkadza. Ten element w Dark Souls jest dla mnie w porządku i to sprawi, że kryształowe bronie nie są tak wytrzymałe, mimo że zadają duże obrażenie i zmusza graczy do przemyślenia. To dodaje uroku gry. Oczywiście, to zależy od tego, jak ten element jest dobrze zrealizowany, albo przesądzić i zepsuć. Twórcy gier muszą mieć mózgu na to.
limitu wagi noszonych przedmiotów
Jeśli wziąłeś wszystko, co Ci popadnie na drodze (jako chomik), to już Twój problem. Ten element mnie nie przeszkadza, bo to zmusza graczy do myślenia, jakie rzeczy wziąć ze sobą. To dla mnie satysfakcjonująca. O ile jeśli nie wiąże się to z zbyt częste "backtracking" dla kluczowe przedmioty niezbędne do ukończenia gry, oczywiście. Ten element w Resident Evil 4 jest dobrze zrobiony i wielu graczy chwalą to. Ale to kwestia gustu. Widzę, że nie jesteś w tym zwolennika.
Co do alchemia, to masz rację. Wolę takie rozwiązanie w Wiedźmin 1, bo to bardziej klimatyczny. Mogłoby być zrobiony lepiej.
Link [2.12]
Masz rację. Są bez sensu. Ale twórcy gier też muszą pilnować, by na początku gry nie zostawiają zbyt potężne broni i zbroje, co psują całe rozgrywki, jeśli gracz odwiedzi pewne miejsce zbyt wcześnie. Tak jak słynny zbroja na początku gry Fallout 4 (wiesz, o czym piszę).
Tę mechanikę można było rozwiązać na dwa sposoby (każdy wymagałby znacznej ingerencji w obecną konstruckję gry, bo oznaczałoby to, że grę trzeba przemyśleć i zbalansować, na co już teraz nie ma szans):
1. Pierwsza opcja: całkowicie zlikwidować jakiekolwiek ograniczenia co do noszenia zbroi i mieczy. Po prostu gracz/Geralt znajduje jakąś zbroję lub miecz i może założyć je od razu.
Przy czym jednocześnie należałoby zrobić co najmniej dwie rzeczy: zlikwidować zbroje-śmieci i miecze-śmieci, a zostawić tylko rynsztunki wiedźmińskie i każdy - nawet ulepszenia - "oprawić" historyjką na wzór tych podstawowych rynsztunków (akurat to wyszło bardzo fajnie; niestety ulepszenia rynsztunków to już pójście na łatwiznę i zrobienie tego na odwal). Jednocześnie wymagałoby to opracowania całej ekonomii gry od nowa, żeby Geralt zarabiał pieniądze - jak przystało na wiedźmina - na zleceniach wiedźmińskich, a nie bawił się w obwoźnego handlarza, bo z obecnym systemem Geralt może zarobić na zleceniu wiedźmińskim 250 orenów, natomiast sprzedając jeden miecz lub jedną zbroję przeciwników na wyższym poziomie może zarobić 700-900 orenów, co jest totalnie bez sensu. Swoją drogą ten cały system negocjacji ceny za wykonanie zlecenia też jest do zmiany, bo jest totalnie bezsensowny - Geraltowi uda się wynegocjować co najwyżej 30-50 orenów więcej, a tyle to on zbierze sprzedając 30-50 losowych ziółek lub sprzedając kilka skór jeleni albo plastrów miodu. Cała ekonomia tej gry jest irracjonalna, bezsensownia i schrzaniona.
2. Druga opcja: jeśli już ktoś koniecznie chciał wprowadzić jakieś ograniczenia, to można było wprowadzić nie ograniczenia poziomami, lecz ograniczenia wydanymi punktami umiejętności. Inaczej mówiąc załóżmy, że szkoła gryfa specjalizowałaby się w znakach, więc możliwość założenia rynsztunku szkoły gryfa 1. poziomu wymagałaby wydania np. 6 punktów umiejętności na znaki; założenie rynsztunku szkoły gryfa 2. poziomu wymagałoby wydania 12 punktów umiejętności na znaki; 3. poziomu - 18 punktów; 4. poziomu - 24 punktów; a 5. poziomu - 30 punktów. Analogicznie szkoła kota mogłaby się specjalizować w alchemii, a szkoła niedźwiedzia w walce wręcz, natomiast szkoła wilka byłaby bardziej uniwersalna*. Wtedy to od gracza (a nie sztucznie narzuconego poziomu) zależałoby, w jakim kierunku chce się specjalizować i jaki dzięki temu rynsztunek może zakładać. Byłaby to namiastka sensowniejszego i logiczniejszego systemu rozwoju np. na wzór Gothika, gdzie zwiększając siłę można nosić coraz lepsze miecze, a zwiększając zręczność można używać coraz lepszych łuków. A dzięki miejscom mocy nawet nie trzeba by osiągać konkretnego poziomu, żeby zdobyć odpowiednią liczkę punktów umiejętności, bo już w samym Białym Sadzie jest 6 miejsc mocy, a więc 6 "darmowych" punktów umiejętności.
Tu też zresztą należałoby wywalić te wszystkie zbroje-śmieci i miecze-śmieci ze wszystkimi tego konsekwencjami w zakresie ekonomii.
*Nawiasem mówiąc umieszczenie podstawowego rynsztunku szkoły wilka dopiero Kaer Morhen i że można ją założyć na 14. poziomie, podczas gdy wyprawa na Skellige ma zalecany poziom 16., jest tak bez sensu, że aż boli.
A co do zostawiania na samym początku zbyt potężnych zbroi i broni, to np. w Baldur's Gate niemalże już na początku można znaleźć najsilniejsze przedmioty w grze, lecz - w przeciwieństwie do Fallouta 4 - zależy to od samego gracza, czy je znajdzie, czy będzie mu się chciało eksplorować świat, a nie że - tak jak w Fallout 4 - główny wątek fabularny dostarczy mu coś na tacy i to na samym początku przygody. Proponowane przeze mnie rozwiązanie byłoby bliższe temu z Baldur's Gate.
Pomysłów na ulepszenie mechaniki Wiedźmina 3 mam dużo, ale nie chce mi się wszystkiego szczegółowo opisywać i nie mam na to teraz czasu. Tym bardziej, że - jak wspomniałem - wymagałoby to znacznej ingerencji w obecną mechanikę i kod gry, na co już teraz niestety nie ma szans, więc to tylko takie wołanie na puszczy.
"Co ciekawe, grupy potworów czy bandytów w remasterze da się wykończyć za pomocą jednego finishera. Żeby jednak móc wykonać tego typu atak kończący, trzeba będzie jednak najpierw coś zrobić. Niestety deweloperzy nie wyjawili co."
A nie dało się teraz tak robić, wykonując kontratak? Może już mi się myli.
Ale z tym co pokazali przy łańcuchu, czyli słabych punktach, wydaje się, że zrobili mini krok w stronę tego jak ta walka miała wyglądać pierwotnie, czyli właśnie mniej bicia się z hordami przeciwników, ale bardziej taktyczne starcia i bicie w słabe punkty.
Ja tam nie miałem problemu z odległościami czy jakimiś pierdołami.
Problemem tej gry jest to że system jest totalnie brainrotowy. 3/4 przeciwników pokonujesz aktywując poprostu młynek.
Parowanie? Uniki? Po co. Trzymaj LPM i kosisz.
Jedynie niektóre potwory i wrogowie z tarczą wymagali ciut więcej zaangażowania. Ale nie na tyle żeby trzeba było się specjalnie przejmować.
I przy tylu eliksirach. Setkach odwarow.
Znaczenie ma może z 5 eliksirów które ta walkę sprowadzają do banału
Jednak tu mam wręcz wrażenie że najwyższy poziom trudności to taki bardziej "normalny"
Wystarczy ogarnąć podstaowe mechaniki. Czasem złopnąć eliksira i będzie spoko.
Od poziomu najtrudniejszego osobiście wymagam czegoś więcej.
Po pierwsze i najważniejsze mogli by na najwyższym poziomie uniemożliwić picie eliksirów w locie. Tylko musisz panować nad sytuacją, zdecydować kiedy się odsłonić pijąc, i dostajesz krótką animacje. A nie że możesz jaskółkę pić robiąc przewrót.
Może AI które będzie starało się osaczyć Geralta. Coś żeby znajomość mechanik czy użycie sprzętu było niezbędne. Zrobienie z wrogów gąbki na obrażenia to leniwe rozwiązanie które nie zwiększa poziomu trudności a jedynie sprawdza cierpliwość gracza.
Może czas zaktualizować newsa o becie MW4? Bo jest już dla "wszystkich".
PS. Tylko informuję, nie hejtować ;)
Usuwam moje pijackie myśli.. srryy
To już? ... Bo na tym fragmencie wygląda jak org walka 😂
A i ofc Gerry wciąż robi fikołki po ziemi i piruety bez ładu składu, część ataków w ogóle nie sięgają wroga .
Jak to mój dziadek powiada "z gówna marmolady nie ulepisz" XD no ja się tutaj nie spodziewam jakiejś rewolucji. Ot lekkie szlify będą. Tu by trzeba zrobić nowy system walki i rozwoju całkowicie. Do tego same potwory nie robią nic ciekawego więc to co my robimy jako Geralt to nawet nie ma jakiegoś dużego znaczenia. Przeciwnicy muszą mieć ciekawe movesety na które my będziemy odpowiadać.
Tego właśnie oczekują gracze, tańca! WIECEJ TAŃCA!
Ale dobrze, że chociaż po tylu latach zabrali się za naprawianie osła, bo tak zachowywała się Płotka.
Eredin sam przecież zasugerował Geraltowi, że jego walka powinna przypominać taniec. 😉
- No, chodź. Pokaż mi te swoje piruety i finty, niech sobie popatrzę.
Jeżeli chodzi o płotkę to możliwość wyłączenia jej autopilota była by super, sterowanie płotką podczas wyścigów gdzie on jest wyłączony jest znacznie lepsza niż podczas swobodnej rozgrywki, jak się zablokujemy na jakimś badziewiu to jest jedynie nasza wina a nie ai konia który nie mógł zdecydować się czy przejść przez kładkę czy obok z lewej albo obok z prawej a ostatecznie kończyliśmy zablokowani.
Dobra, dobra, ale problemem nigdy nie był za mało responsywny Geralt a przeciwnicy, którzy nie wymuszali stosowania różnych taktyk i skilli.
Co z tego, że mogę sobie zrobić build pod eliksiry, albo pod znaki jak i tak najprostszą i najefektywniejszą drogą jest lekki cios mieczem + skill na uniki + quen?
Jakieś szczątkowe znaki takiego podejścia mamy przy okazji upiorów, które trzeba łapać w yrden i wrażliwości niektórych wrogów na ogień. I to w sumie tyle?
Brakuje czegoś takiego, że każdy przeciwnik jest osobnym wyzwaniem, zagadką którą trzeba rozpracować za pomocą rozwoju postaci + umiejętności wykorzystania odblokowanych skilli w odpowiedni sposób.
W ogóle z każdym kolejnym wiedźminem, REDzi jakby się bali postawić jakiekolwiek wyzwanie przed swoimi graczami. Teraz znowu będzie tak, że zniosą limit ciężaru i dodadzą transmog, czyli pominą ważny błąd projektowy poprzez drogę na skróty i wycięcie całej mechaniki. Kiepsko.
Tymczasem powinno to działać raczej tak, że gracz staje przed szeregiem problemów, które w toku gry musi rozwiązać. Albo poprzez odblokowanie odpowiedniego skilla, albo poprzez przyjęcie jakiejś konkretnej strategii albo poprzez pracowanie nad własną zrecznością.
Tymczasem w W3 dostajemy wszystko od początku - dobrze wyglądający pancerz, epickich przeciwników, konieczne do przejścia każdego etapu skille... I potem zdziwienie, że gra na poziomie mechanik zaczyna nudzić.
Gdyby poszli drogą, którą ostatnio przypomniał nam Gothic remake, to przez całą grę, wraz z kolejnymi godzinami rozgrywki, dostawalibyśmy nowych, nieznanych wcześniej wrogów, których pokonanie wymagałoby nowych umiejętności i bardziej epickiego ekwipunku.
Kalwa tu kiedyś świetnie podsumował ten przehajpowany produkt i CDPR kazał go wywalić. O wieśku albo dobrze albo wcale.
Krzysiek Kalwasiński to był troll do wynajęcia pod wyświetlenia, na PPE też go wynajmowali pod gównoburze z bardzo pozytywnym tego efektem.