Remake/remaster bestsellerowej gry uznawanej za arcydzieło dobrze się sprzedał? Nowe, nie znałem.
Remake/remaster bestsellerowej gry uznawanej za arcydzieło dobrze się sprzedał? Nowe, nie znałem.
Ale przecież gry Ubisoftu od mniej więcej ostatnich 10 lat są w dużej mierze oparte na tym samym schemacie. Każdy Far Cry był bardzo podobny do poprzedniego, a Assassin's Creed od Origins również trzymał się tej samej formuły. Ogólnie ich produkcje mają ze sobą naprawdę sporo wspólnych elementów.
Dlatego pójście w stronę remake'ów i remasterów wcale nie wydaje mi się dużą zmianą względem tego, co Ubisoft robił przez ostatnie lata. W obu przypadkach dostajemy w zasadzie tę samą grę z odświeżoną grafiką i kilkoma zmianami w rozgrywce (czasem na lepsze, czasem na gorsze).
Ja osobiście wolę już remake'i niż kolejne nowe gry Ubisoftu, bo przynajmniej bazują na tytułach z okresu, kiedy ta firma naprawdę tworzyła świetne produkcje. Jeśli Ubisoft zrobi remake trylogi Ezio, to będę musiał zagrać, bo to moja ulubiona część.
Ja chcialbym zagrac w 2 czesc Stars Wars Outlaws, a to jest naprawde solidna gra. No, ale przez takie marudy nie zagram. Bo postac kobieca, bo wyglada woke, bo kobiety w grach komputerowych bija stormtrooperow, bo jest czarny, bo kopiuj i wklej, bo za duza, bo za mala, bo mozna niszczyc przedmioty w swiatyni, bo jest sklepik z pierdolami w grze sp co sa od AC III i nie daja zadnej przewagi.
Ja sie nie dziwie Ubiosft, ze ida w remake, remastery. Serio kazda premiera ich gry to jest taki atak na nich, ze szok. Szkoda, ze wobec innych wydawcow jest cisza, ktorzy uskuteczniaja duzo gorsze praktyki wobec graczy. Jaki wydawca dal DARMOWE DLC do rocznej + AC Shadows i 2 lata pozniej do AC Mirage ?
Ktos sie dziwi, ze dali sobie spokoj z Prince of Persia , Silent Hunter, Splinter Cell, Rainbow Six SP ?
Gracze beda sie pochylali by podniesc 5 zloty przechodzac nad banknotem 100 zlotowym.
Ciekawe tylko, ze jak AC Shadows sie pojawilo na pirackich stronkach to prawie internet stanal.
DLC do Origins, Odyssey i Valhalli miały fajne elementy, ale jako całość były rozbuchanymi checklistami. Nawet mimo sympatii do tego modelu gameplayu przesyciłem się i odpuściłem kolejne gry z serii. Far Cry to też zmarnowana seria - od trójki to właściwie to samo, tylko coraz mniej poważnie. Nie wiem co planują w siódemce, ale jeśli znów dostanę pierdylion posterunków do oswobodzenia i dyktatora do którego będę strzelał pistoletem na wodę, to też odpuszczę.
Zarzuty do Outlaws o bycie "woke" to krzyk mniejszości, większym problemem był kiepski model skradania (i co z tego, że poprawili, musztarda po obiedzie), powtarzalność misji czy pustawy świat. Możesz mi zarzucić, że nie grałem w Outlaws, nie znam się i opieram tylko na cudzych opiniach, miałbyś rację - odpuściłem tę grę kiedy zobaczyłem, że mnie nie usatysfakcjonuje. Nie ja jeden.
I tak, dziwię się że odpuścili Prince of Persia, Silent Hunter, Splinter Cella czy singlowe Rainbow Six, wspomnę też Raymana i Beyond Good and Evil - może problemem po ich stronie były nadmiernie rozbudowane koszty produkcji, które sprawiły że gry musiały się sprzedać w wyższych nakładach niż dało się osiągnąć. Ubisoft wielokrotnie jest wymieniany wśród firm, które zatrudniają całe legiony pracowników, ale tej pracy nie widać w jakości ich utworów. Może rozwiązaniem byłoby stworzenie sieci mniejszych studiów o formacie AA, które produkowałyby średniobudżetowe gry singlowe zamiast rozbuchanych piaskownic. Życzyłbym sobie tego i im, i nam.
Masz rację, że Ubisoft jest bardzo jechany w necie, często niesprawiedliwie, ale też mocno sobie zapracowali na sytuowanie obok EA i innych rekinów branży.
Piszę to z perspektywy osoby, która od pierwszego Assassin's Creeda aż do Black Flag była ogromnym fanem Ubisoftu i tej serii. Unity samo w sobie nie było złą grą, ale jego katastrofalny stan techniczny na premierę mocno mnie zniechęcił.
Największy problem zaczął się jednak od Origins. Wiem, że Ubisoft zmienił i rozwinął wiele systemów. Nigdzie nie napisałem, że kolejne części są identyczne ani że twórcy niczego nie zmieniają. Chodzi mi o to, że te zmiany nie były dla mnie zmianami na lepsze, a jednocześnie cała formuła projektowania gier Ubisoftu zaczęła wydawać mi się bardzo podobna.
Ładne światy i ciekawe okresy historyczne to jedno, ale poza tym po prostu zacząłem się przy tych grach nudzić. Fabuła mnie nie wciągała, a wiele nowych rozwiązań mechanicznych zwyczajnie mi się nie spodobało.
Najbardziej przeszkadzało mi:
- System walki – zamienił się w prostszą siekaninę z przeciwnikami będącymi gąbkami na obrażenia. Owszem, stare AC było łatwe, ale walka była bardzo widowiskowa, dynamiczna i przypominała sceny z filmu. Nowy system jest bardziej RPG-like, souls like, ale dla mnie znacznie mniej satysfakcjonujący.
- System poziomów postaci – kompletnie nie pasuje mi do Assassin's Creeda. Nigdy nie przekonywał mnie pomysł, że jako asasyn nie mogę skutecznie zlikwidować celu tylko dlatego, że ma wyższy poziom.
- Loot i ekwipunek – setki losowych mieczy, łuków i pancerzy z kolorowymi poziomami rzadkości. Sam system ekwipunku mi nie przeszkadza, ale nie podoba mi się sposób, w jaki został zaprojektowany. Wolę mniej przedmiotów, ale bardziej unikalnych i zapadających w pamięć.
- Fabuła – starsze części od AC1 do Black Flag ukończyłem wszystkie, niektóre nawet kilka razy. W nowych odsłonach po kilku godzinach po prostu tracę chęć do dalszej gry.
I właśnie o to mi chodziło w poprzednim komentarzu. Nie twierdzę, że Ubisoft niczego nie rozwija ani że wszystkie ich gry są identyczne. Twierdzę jedynie, że od wielu lat opierają się na podobnej filozofii projektowania, a kierunek obrany od Origins zwyczajnie przestał mi odpowiadać. To dwie różne rzeczy. Dlatego nie rozumiem, dlaczego odpowiadasz tak, jakbym napisał, że Mirage i Shadows to ta sama gra albo że Ubisoft od lat nic nie zmienia, skoro nigdzie czegoś takiego nie stwierdziłem.
Akurat Outlaws to najgorsza z wymienionych przez ciebie pozycji. Zasadniczo jest tak jak napisał Maciell.
Główna różnica polega na tym, że remaster odświeża istniejącą grę lub film, poprawiając jej rozdzielczość i płynność, podczas gdy remake buduje całe dzieło od zera na nowym silniku z nową zawartością.
ps, Kazdy dlc do Valhalli byl inny. To nie byl zbior checklist. DLC roznily sie gameplayowo. Ubisoft eksperymentowal na calego.
Outlaws to bardzo dobra gra. Planeta Tatooine to klimat SW wylewa sie z ekranu.
- System poziomów postaci – kompletnie nie pasuje mi do Assassin's Creeda. Nigdy nie przekonywał mnie pomysł, że jako asasyn nie mogę skutecznie zlikwidować celu tylko dlatego, że ma wyższy poziom. i tu widac ,ze nie grales bo w kazdej odslonie masz opcje, ze ukryte ostrze zabija jaki by poziom nie mial przeciwnik. Juz nawet nie wspomne o Mirage, ktory byl uklonem w kierunku starych odslon.
Tzn w Mirage nie grałem więc tutaj mogę się mylić. Problem polegał z SWO na tym że w chwili premiery gra miała pełno wkurzających błędów (głównie zły save który często skutkował powtórzeniem rozgrywki od z dupy wyciągniętego momentu a czasem utrata części postępów wypadające z rąk bronie przy zmianie pozycji wertykalnej beznadziejna mechanika skradania się zapętlanie się dźwięku odczytywanie się textur „w locie” etc.) oraz szpetna Vess która w niektórych momentach wyglądała karykaturalnie. Podobni to później naprawili ale co z tego jak już drugi raz nie chciało mi się przechodzić gry.
To była jedyna gra Ubi którą kupiłem na premierę i się zawiodłem. W ogóle gry Ubi mają to do siebie że z czasem stają się dużo lepsze (usprawnione poprawione z dostępnymi dodatkami i nowymi zabawkami w sklepie). Wniosek taki że lepiej je kupować w kilka - kilkanaście miesięcy po premierze.
Co do błędnych decyzji Ubi masz sporo racji. Gry robią fajne ale mnie najbardziej w nich wkurza poprawność polityczna. Za jedną z najlepszych gier (i najlepszą od Ubi) uważam AC Odyssey i to był chyba szczyt możliwości Ubi. Później zaczęli pracować ze Sweet Baby inc. czego efekty niestety są odczuwalne w ich grach. Z drugiej strony żadna inna firma nie oferuje tak rozbudowanych otwartych światów i naprawdę fajnego i usprawnianego gameplayu.
Natomiast podzielam w 100% zdanie Maciella że ci którzy mówią iż wszystkie gry Ubi to copy-paste tego samego są zwyczajnie w błędzie i opowiadają farnazony gdyż najprawdopodobniej w te gry nie grali. Nie znam innej firmy (nie liczę producentów strategii i symulatorów) gdzie mógłbym w 1 tytuł grać setkami godzin i ciągle cieszyć się przyjemną rozgrywką która mi daje frajdę.
W Origins pograłem może z 10h i się odbiłem, a później zagrałem w Oddysey i tam wytrzymałem 20 godzin i miałem dość...
Jak widać kwestia gustu, ale chętnie posłucham, czym tak bardzo te gry się różnią między sobą, bo jestem ciekaw (zwłaszcza mechanicznie).
W AC Mirage nie grałem, ale tutaj coś słyszałem, że ponoć Ubi próbował wrócić do korzeni i słabo mu to wyszło. Dlatego nawet później na to nie spojrzałem.
O poziomach postaci nic nie wspominałem, choć swoją drogą opcja na zabicie przeciwnika niezależnie od poziomu była odblokowywana dość późno z tego co pamiętam, typu coś w połowie gry. Niemniej wydaje mi się, że to występowało też w starszych grach, jeszcze z Ezio, może ciut inaczej zbalansowano tę umiejętność. Akurat mechanicznie nie mam chyba wielkiego problemu z Ubisoftem, chociaż poziomy nigdy mnie nie jarały.
Akurat poprawność polityczną mam głęboko w poważaniu, większe zastrzeżenia mam do scenariuszy per se, niż do jakichś nieścisłości historycznych czy wciskania tokenów. Bardzo mi w tym kontekście nie siadło Odyssey, ani do końca poważne, ani do końca żartobliwe, i znów się przyczepię do FC6, zupełnie położyli klimat rebelii przeciw opresyjnemu reżimowi (zauważalnie gorzej wypadło niż poprzednie części). Mechanicznie gry Ubisoftu, przynajmniej te główne serie są ok, ale może inaczej kładziemy akcenty i szukamy innych rzeczy - mnie już częściej męczyły niż dawały radość. W zasadzie ostatnie gry Ubi które naprawdę lubiłem to AC Origins i FC4, później to coś między FOMO a mieszanymi doświadczeniami. I może przez te różnice w osobistych gustach, podobnie jak z Maciellem, nie potrafię się zgodzić w ocenie całości. W moim odczuciu to mało odważna ewolucja schematu. Przy ostatnich grach za każdym razem miałem poczucie, że było za dużo tego samego - chociaż DLC wprowadzały jakąś świeżość, to stanowiły raczej kontynuację rdzenia gry i innowacje nie mogły zasłonić powtórki z rozrywki. No ale ja też przechodziłem większość z tych gier raz i nie miałem ochoty wracać - wyjątkami była trylogia Ezio, AC Syndicate (tylko przez Londyn) i AC Origins. Do pozostałych gier z X ostatnich lat nawet nie próbowałem podejść ponownie. Były dla mnie zbyt podobne i przejście jednej wystarczało aż do kolejnej odsłony. Po prostu mam inne gry w których spędzam setki godzin, także zdecydowanie różnica gustu.
---
Ciekawa wymiana opinii, dzięki, nie spodziewałem się tak entuzjastycznych ocen.
EOT Jak dla mnie bo nie ma sensu dyskutowac z osoba, ktora nie grala kilka odslon, a wypowiada sie jak ekspert, ze nic sie nie zmienia. No i czuc, ze nie masz funu grajac tylko sie meczysz graniem. Tylko nie rozumiem po co sie meczyc w grze 6/10. Mi byloby szkoda czasu. No i rozumiem czemu nie ograles innych odslon. Moze to po prostu gry nie dla Ciebie.
Boże jak ja nie lubię tego "argumentu", że jak się ktoś z tobą nie zgadza to "pewnie nie grał"...
To nie był argument tylko opinia dotycząca osób które wszystkie gry Ubi uważają za takie same. Innymi słowy nie ograniczyłem się w wypowiedzi do jednej serii (która logicznie podchodząc do zagadnienia musi zawierać rozwinięte lub / i usprawnione elementy poprzednich odsłon) a pisałem o różnych produkcjach. Przecież taki AC czy Wildlands czy Outlaws są zupełnie innymi grami z różną rozgrywką a podobieństwem w nich jest głownio to że akcja rozgrywa się w otwartym świecie.
grałem zarówno w Origins jak i Oddysey i w mojej ocenie są to gry 6/10, nie więcej. Fabuła jest nudna, a eksploracja świata daje mało satysfakcji. Mechanicznie też nie widzę w tych grach nic niezwykłego. Zwykłe średniaki jakich wiele tyle że z ładną grafiką i fajnymi settingami (Egipt, Grecja).
Pozwolę sobie mieć odmienne zdanie. Dla mnie fabuła jest w miarę poprawna (Origins) lub więcej jak dobra (tu z naciskiem na Odyseje) a rozgrywka daje dużą (Origins) lub niepowtarzalną (Odyssey) przyjemność. Grafika na najwyższym poziomie (dla mnie ta z Odyssey zrobiła większe wrażenie niż współczesne kukiełki i sterylny świat z wielu gier na UE 5) a setting w starożytnym świecie basenu morza śródziemnego trafiony w 10.
Valhalla także daje radę ale brak odpowiedniej reprezentacji płci pięknej solidnie unieprzyjemnia i psuje rozgrywkę oraz immersje. Brak nawet jednej ładnej kobiety brak ładnych strojów brak dziewczyn z dużym biustem wpływa negatywnie na odbiór treści - przynajmniej dla mnie. Ta dyskryminacja zaczęła się już w grach Ubi od ok. 2017 roku i występuje także w odyssey ale tu przynajmniej są jeszcze ładne twarze niektórych żeńskich npc (co ciekawe aparycji męskich nie tknęli).
Najgorzej wyszło moim zdaniem Shadows. Pomimo że teoretycznie powinno być progresem to dla mnie jest to regres serii. Usytuowanie akcji w JP akceptuję (choć wolałbym Chiny w średniowieczu za panowania dynastii Song) ale realizacja pozostawia wiele do życzenia. Jedyny AC w którego grałem z rozpędu bardziej niż dla samej przyjemności. Sama rozgrywka średnia a dualność prowadzonego (prowadzonych) głównych charakterów wpływa zasadniczo na załamanie zaangażowania w grę. Yasuke w ogóle nie pasuje do opowieści i czuć że został wrzucony na siłę i w ten sam sposób Ubi podeszło do obligatoryjnej konieczności grania dwoma postaciami. Lata temu grałem w Shadow Tactics Blades of the Shogun - akcja osadzona w JP - każda postać z tej taktycznej skradanki pozostała mi w pamięci do dzisiaj. Tak właśnie powinny być kreowane charaktery a nie jak murzyn w Japonii będący kotem wyciągniętym z worka biorąc pod uwagę setting AC Shadows. Także jedną z najgorszych fabul w grach i najgorsza w serii AC.
Black Flag znam z przeszłości. Nowa wersje kupię niebawem pewnie (miałem to zrobić teraz ale jeszcze poczekam) ale już widzę że i ta gra została ugrzeczniona w stosunku do oryginału (chodzi mi o wygląd kobiet).
W Origins pograłem może z 10h i się odbiłem, a później zagrałem w Oddysey i tam wytrzymałem 20 godzin i miałem dość...
Jak widać kwestia gustu, ale chętnie posłucham, czym tak bardzo te gry się różnią między sobą, bo jestem ciekaw (zwłaszcza mechanicznie).
Jak najbardziej to sprawa gustu. Natomiast mechanicznie Origins i Odyssey to przepaść w szczególności pod względem rozwoju fabuły i elementów oraz mechanik rpg. Po pierwsze w Odyssey wprowadzono pełnoprawne wybory fabularne oraz system dialogowy wpływający na rozwój i przebieg fabuły. Sama fabuła - w przeciwieństwie do Origins i poprzednich gier z serii - stała się więc nieliniowa. Po drugie wprowadzono dychotomiczny wybór prowadzonej postaci. Po trzecie zwiększył się nacisk na statystyki i zdolności postaci: w Odyssey wprowadzono aktywny system zdolności bojowych oraz mastery levels z prawdziwego zdarzenia które realnie wpływały na rozwój postaci i - koniec końców - miały nie mniejsze znaczenie na zdolności bojowe zarówno podstawowe jak bazujące na broni którą się walczy. Rozwinięto także znany z Origins system tropienia który w Odyssey nabrał sensu i był odczuwalny jako realne prześladowanie wynikające z podjętych przez nas decyzji i działań. Stworzono także zupełnie nowy system bitew morskich i rozwoju okrętu oraz mustrowania załogi. Praktycznie gra została podzielona na przygodę zarówno na lądzie jak i nie mniej ciekawą na morzu (tu ukłon w stronę starego Black Flag). Zwiększono także skalę gry a tym samym stworzono niepowtarzalny klimat wielkości eksplorowanego świata i przygody. Nie wiem jak to wygląda w liczbach ale sam świat wydaje się że 2x większy od Egiptu a jego eksploracja z możliwością podwodnych odkryć pośród greckich wysp zwiększyła dodatkowo przyjemność czerpana z gry.
Jak dla mnie: Origins 8-8.5/10 a Odyssey 11/10. Jedynymi grami które zrobiły na mnie takie wrażenie jak Odyseja była tylko seria ME i TW3 (ten ostatni walkę jednak miał przeciętną).
Jednak wydaje mi się, że trzeba też mieć inne podejście do tych gier. Bo jak kiedyś je uruchamiałem to traktowałem je jak gry z serii Assassins Creed, a tak naprawdę tutaj trzeba raczej myśleć, że to po prostu gry RPG akcji w Grecji czy innym settingu, bo z Asasynami to ma bardzo mało wspólnego.
Sorry za odpowiedź w 2 postach ale w powyższym osiągnąłem 5kB i nie mogłem dalej pisać.
Jesli chodzi o SW Outlaws to nie porównywałbym go do ME Andromeda. Po pierwsze maja inny nieco typ rozgrywki a po drugie MEA jest wg mnie bardzo dobrym kierunkiem rozwoju serii ME - dzieki idei Arek - stanowi ciekawą i napawającą optymizmem kontynuację. Outlaws to zwyczajnie (przynajmniej tymczasem) pojedyncza gra sama w sobie.
Jesli chodzi o stan techniczny tych gier w chwili premiery mam tylko wiedzę o SWO. W Andromedę grałem 2 lata po premierze (kupiłem ją chyba za 30 złotych jako kompletną i zaktualizowaną) i nie sprawiała żadnych problemów. To co jest wspólne w tych grach to brzydkie lub co najwyżej przeciętne żeńskie postacie. W Andromedzie - pomimo edytora - nie da rady zrobić ładnej kobiety no chyba że ściągniesz mody jak sam to zrobiłem a w Outlaws defaultowo Vess jest kiepska i średnio miło mi się nią grało. Być może w chwili wydania Andromeda miała też problemy techniczne jak Outlaws ale jeśli miałbym je oceniać z perspektywy czasu to zdecydowanie bardziej do gustu przypadła mi Andromeda.
W FC grałem chyba wszystkie główne części poza Primal. Co ciekawe najbardziej podobała mi się jedynka (gameplay) i trójka ale na kolejne części od Ubi nie narzekałem. Jednak do tej serii nie mam „poważnego podejścia i wygórowanych oczekiwań”. Jedynka była zupełnie inna od pozostałych (chyba robił ją Crytek) ale w pozostałych od Ubi lubię eksplorować otwarte światy i na tym się skupiam w tych tytułach.
Dla mnie podstawą w grach Ubi jest seria AC i TC (Splinter Cell, Rainbow Six i szczególnie Ghost Recon acz w tej ostatniej najbardziej mi przypadł do gustu styl rozgrywki i otwarty świat z Wildlands).
Tak może być jak napisałeś - Twoja i moja tolerancja (lub raczej podejście do rozgrywki) a w szczególności preferencje mogą być zupełnie różne. Mnie kompletnie nie przeszkadza powtarzanie tych samych czynności w obrębie serii tak długo jak mi się one podobają i sprawiają przyjemność. Dużo gram w symulatory i czasem w strategię więc jestem przyzwyczajony. I jak najbardziej wymiana zdań w temacie oceny jest ciekawa i warto poznać zdanie innych.
Odyseje zostaw sobie na zimę lub kiedy nie będziesz miał w co grać. To nie jest gra na miesiąc - mnie zajęła ponad 1600h i ponad pół roku (średnio grałem ca. 9h na dobę więc w czasach wojen peloponeskich spędziłem więcej czasu niż niektórzy ludzie spędzają w pracy). A grałem w nią tylko raz (z dodatkami). Dobrze jest sobie w tym czasie czytać mitologię grecką i historię konfliktu między Sparta i Atenami - nie dość że pogłębia wiedzę to jeszcze zwiększa przyjemność czerpana z gry.
Niemniej dla mnie AC Odyssey to jedna z najlepszych przygód i rozgrywek w jakich uczestniczyłem. Tobie może się nie spodobać w ten sam sposób. Zresztą jak napisałeś - to jest bardziej rpg (action-rpg) jak stare gry z serii AC. Dla mnie to zaleta ale dla Ciebie może być odwrotnie.
Co do kobiet w tych grach - najgorsze są imo w Valhalla. Pocieszeniem jest już jednak fakt że Naoe w Shadows wygląda lepiej (ale niektóre misje i tak będziesz musiał wykonać Yasuke obligatoryjnie co mi bardzo przeszkadzało ale Tobie nie musi - kwestia podejścia - sam nie lubię grać 2 różnymi charakterami i nawet w TW3 mi to się średnio podobało pomimo że Ciri brzydka nie była).
Bynajmniej nie jestem fanem gier które wspomniałeś. Prędzej uznałbym się za fana Wiedźmina czy Cyberpunka (choć nie noszę różowych okularów), KCD. I to te tytuły bym prędzej porównywał. Z BFów grałem tylko w Hardline'a lata temu z braku laku, tego pierwszowojennego szybko porzuciłem, a jedyny CoD jakiego odpaliłem to stareńki już Modern Warfare. Za to Asasyny ograłem niemal wszystkie, nie dokańczając Mirage'a i Unity, a odpuszczając Shadows, więc jak najbardziej mam podstawę do ocen serii - choć nie do zmian w ostatnich dwóch częściach. Na pewno ogram kiedyś Black Flaga, może też i Shadows, nie zmienia to faktu, że nie podoba mi się kierunek ewolucji serii i właśnie dlatego dotąd w nie nie grałem. Wspomniałem o tym kilkukrotnie, więc mój zarzut o cherrypicking okazuje się być zasadny. Nawet nie narzekałem na wątek współczesny, wymyśliłeś sobie, że jestem mu przeciwny - jedyna część gdzie mi nie pasował to Black Flag, bo nie bylo wyraźnego protagonisty jak Desmond czy Layla. Nawet wtedy nie był czymś dyskwalifikującym jak wtórne aktywności i nieangażujące mnie fabuły (Syndicate).
Podkreślę jeszcze raz, chociaż chyba na próżno - lubię rdzeń Asasynów, ale są zbyt obszerne i wypełnione fetch questami jak chociażby Wiedźmin 3, starsze części były pod tym kątem lepsze. Jeśli Shadows się w tym względzie różni - super, dotychczas ograne gry z serii dały mi powody do powątpiewania. Natomiast Ubisoft to nie tylko Assassin's Creed, z dużych serii to też Far Cry i Watch Dogs i tu nawet nie masz jak mi zarzucić nieznajomości, tylko już nie pasowało pod tezę. Wszystkie openworldy, nie tylko Ubisoftu, mają podobne problemy i życzyłbym wszystkim, by sięgano jednak po te wyższe standardy. Też w przypadku gier Ubi.
O Andromedzie wspomniałem głównie w kontekście rozjechania się obietnicy i rezultatu, różnice gameplayu są oczywiste, po prostu w obydwu przypadkach (biorąc poprawkę, że nie grałem w SWO) wielki i rozbudowany świat okazuje się być jednak wycinkiem. Nie przeczę, że gra może się podobać, część krytyki czy wręcz hejtu to po prostu niespełnione wybujałe oczekiwania. Tak jak miałem nadzieję, że SWO będzie właśnie czymś w rodzaju Mass Effecta bez ratowania świata, takim lekkim RDR2 w kosmosie, tak Andromeda wypaliła się w pół drogi i niestety nawet nie dano jej szansy się naprawić. Szkoda, bo też chciałem by była rozwijana dalej.
Z Far Cry masz większe doświadczenie, bo nie grałem w jedynkę, dwójkę i Blood Dragon porzuciłem. Ale zacząłem od trójki, tak się złożyło, i z czasem też zaczął mi wadzić schemat. Ostatnio nadrobiłem New Dawn i było po prostu ok - mniejszy rozmiar gry nie zdążył mnie zmęczyć tak jak szóstka, która reklamowała się Giancarlo Esposito i obalaniem reżimu, a bardziej przypominało to Just Cause. Just Cause ograłem zresztą raz (czwórkę) i jak rozumiem, że ma fanów, to jednak do nich nie należę. Może faktycznie czas odpuścić sobie blockbustery Ubi, bo szukam czegoś innego. Z grami sygnowanymi nazwiskiem Clancy'ego nie miałem zbyt wiele doświadczenia, chyba grałem tylko w Conviction i podobało mi się, ale nigdy nie skrzyżowały mi się drogi z pozostałymi - widziałem dobre lub bardzo dobre opinie, nawet odpaliłem The Division, ale nie leżał mi moduł coopa i multi, i jakoś nie dokończyłem. Nie wątpię, że gra świetna, ale multi to raczej nie moja bajka, stąd ominąłem Siege czy Wildlands - może niesłusznie, a może na szczęście.
No to co, przyjemności, i obyś znajdował dalej frajdę w grach Ubi i innych twórców.
Osiągnąłem limit znaków, a przypomniało mi się coś jeszcze - myślałem kiedyś, że to Syndicate jest moją ostatnią grą z serii AC, ale przekonali mnie DLC o Kubie Rozpruwaczu, które było świetne. Dałem szansę przy Origins i się nie zawiodłem - nie wiem co się stało później, ale od 2017 już żadna fabuła Ubi mnie nie zachwyciła. Natomiast nie grałem w Valiant Hearts, The Division 2, PoP: Lost Crown, The Rogue Prince of Persia i Olden Erę - a myślę, że tu by mógłbym mieć zupełnie inne zdanie. Tylko większość z tego to poboczne projekty - i może w tym Ubi mógłby szukać swojej siły i odbić się od obecnego poziomu.
remaki pozwalają ograniczyć koszty
Przede wszystkim ograniczaja glupie pomysly Ubisoftu.
Nie lubię Ubi, i ich gier nie kupuję. Ale upadku im mimo wszytko nie życzę. Czas zatem na remake AC Shadows ;)
Zdziwiony nie jestem że remake lepszy niż nowa gra, szlak przetarty, znany i miło wspominany.
Ponadto każdy z nas wie że nie wszystkie nowości od ubisofta szczególnie były trafione.
Tak w skrócie, oprócz grafiki czym ten Resynced różni się oryginału?
Remake'i jako zapożyczenie, a nie remaki redaktorzy pololniści! Co to są remaki codziennikarzyny? Czy AI Wam to wymyślił?
Skoro można frajerom sprzedać po raz drugi to samo to czemu na tym nie zarobić.
To żadne odkrycie. Sony przejechało na tym ostatnią generację.
Dobra, dobra. Oby tylko nie zaczęli ładować kasy odśnieżanie starych gier, a jednak skupili się najbardziej na HEX. Black Flag to sztos, jeśli zamiast nowych części to będą tylko odśnieżać stare, to będzie regress.
Może dzięki temu sukcesowi zastanowią się czy było warto anulować Remake Prince of Persja
Gracze płaczą jakie to gry są nijakie stioją w miejscu a kupują 3.5 mln kopii poprawionego graficznie remake... Brak słów...
Gracze tro jednak debile. Płaczą jakie to gry są nijakie stioją w miejscu a kupują 3.5 mln kopii poprawionego graficznie remake.
Remake to nie tylko grafika. AC BF ma ponad kulczowych 50 + zmian i dodatkowa zawartosc. Poza tym draznia mnie osobniki, ktorzy zaczymaja swoja wypowiedz od "Gracze tro jednak debile". Smiesznie to brzmi od czlowieka, ktory ma na liscie Gothic Remake.
Kompletnie nie rozumiem tego zachwytu. Gra jest nudna, po 2 godzinach mam dość. Wolę Odyseję i Valhalle.
Jak mam być szczery na nic mi te wasze artykuły się zdają tak po prawdzie, promujecie badziewie pomijając wiele innych mających sens produkcji. Może to kwestia gustu. Nie wiem ale dziękuję ,za zaangażowanie. Remake black flaga jak narazie posysa porpawością polityczną, miałem kupić ale narazie odpuszczę po wielu nieprzychylnych recenzjach, nie chcąc odczuć dysonansu pozalupiwego.
Czyli jednak niczego się nie nauczyli. Remake dobrze się sprzedał bo AC IV to była zajebista gra, ich problem to słabe nowe tytuły. W szoku jestem jak takie wielkie studio marnuje potencjał na nudne i schematyczne nowe tytuły, z artystów stali się zwykłymi wyrobnikami.
Nie ma co się dziwić. BF było jedna z najlepszych gier od nich. Żaden inny remake nie sprzeda się tak samo. Gdyby wrócili do korzeni assasins creed i stworzyli coś nowego to na pewno przebili by tym całą sprzedaż remakow. Co to za assasyni którzy nie są assasynami tylko jakimiś ukrytym i to nie do końca.
No, to szykujcie się na zalew remaków. UbiKacja jest w niezłych finansowych tarapatach, musieli zaprzedać się Chińczykom i sprzedać 25% udziałów Tencentowi (temu samemu Tencentowi który odpowiada za aplikację do inwigilacji chińskich obywateli i jest umoczony w prześladowanie mniejszości chińskich).
Teraz na gwałt szukają ratunku z sytuacji w którą sami z rozmysłem się wpakowali. Skoro klepanie remaków i odcinanie kuponów od starych dobrych produkcji jest dobrą opcją - to zostanie to wykorzystane.
Dla graczy to może być dobra wiadomość. Jeśli remaki będą na takim samym poziomie jak Black Flag Resynced, to w sumie czemu nie? Problem będzie z grami które wymagają większych zmian. Np. nie wyobrażam sobie remake pierwszego Assassin's Creed bez kompletnej przebudowy struktury gry - podstawka była mega schematyczna i nie obsługiwała napisów, był tylko dubbing. Nigdy nie dałem rady jej ukończyć mimo wielokrotnych prób. Far Cry 2 miał rewelacyjną fizykę i system strzelania jak na tamte czasy, ale resetujące się posterunki i przeklęta malaria skutecznie zniechęcały do wszystkiego.
Ciekawe jak się sprzedał ten ich ostatni wytwór czyli Assassin's creed shadows. Tu zdaje się nie podali wyników. Musiał się sprzedać tragicznie skoro milczeli, a tu już po kilku dniach podali wyniki.