[Todd Howard] Obecnie pozbył się jednak myśli o emeryturze i nie zamierza rozstawać się z Bethesdą
Szkoda, bo złośliwą małpą będąc, nie widzę powodu, by miał tam zostać na dłużej.
Szanuję Howarda, zwłaszcza za jego wkład w Fallouta 3, ale to już jest niestety człowiek branżowo zużyty, co dobitnie pokazał przy okazji Starfielda. Nawet nie do końca jakością samej grą, tylko komentarzami na jej temat, w których opisywał, co jego zdaniem jest ważne dla graczy, a co nie i udowadniając jak bardzo nie rozumie swoich odbiorców i ich oczekiwań.
„Chcemy, żeby ludzie tęsknili za czymś” - Todd Howard
„Chcemy, żeby Todd wziął się do uczciwej pracy" - Asha Sharma
[Todd Howard] Obecnie pozbył się jednak myśli o emeryturze i nie zamierza rozstawać się z Bethesdą
Szkoda, bo złośliwą małpą będąc, nie widzę powodu, by miał tam zostać na dłużej.
Szanuję Howarda, zwłaszcza za jego wkład w Fallouta 3, ale to już jest niestety człowiek branżowo zużyty, co dobitnie pokazał przy okazji Starfielda. Nawet nie do końca jakością samej grą, tylko komentarzami na jej temat, w których opisywał, co jego zdaniem jest ważne dla graczy, a co nie i udowadniając jak bardzo nie rozumie swoich odbiorców i ich oczekiwań.

„Chcemy, żeby ludzie tęsknili za czymś” - Todd Howard
„Chcemy, żeby Todd wziął się do uczciwej pracy" - Asha Sharma
Czekam aż Todd powie, że pora na nowy rozdział w jego życiu albo inne bzdety na odejście.
To jest trochę tak, że z biegiem czasu, z projektanta poszczególnych elementów gry, Todd awansując w hierarchii Betehsdy, coraz bardziej odpowiadał za ogólną wizję gry, a nie za jej poszczególne elementy.
Akurat ogólna wizja Starfielda jest OK, natomiast to co w tej grze jest fatalne to konstrukcja mapy powierzchni planet.
I tutaj można mieć oczywiście pretensje do game directora, czyli właśnie Todda, za to, że pozwolił na taki generatywny content rodem z Areny czy Daggerfalla w 2023 roku. Nie jestem pewien kto odpowiadał za design planet i mapy, pewnie ani Todd ani Emil. Sprawdziłem:
Lead Procedural Content Designer - Daryl Brigner
Lead Level Designer Jeff Browne
I to oni moim zdaniem zawalili.
A jeśli chodzi o kłamstwa na temat Starfielda, to mówiłem to już tysiąc razy, ale Todd był przed premierą dość powściągliwy, największą głupotę przed premierą palnął Pete Hines i to na niego powinny spaść gromy.
Największym problemem Bethesdy, co wszyło przy wywiadach z czasów Starfield jest to że jest patologicznie zorganizowana wokół Todda, jak każda decyzja o designu gry musi być przez niego zatwierdzona to jak ma tam coś być szybko i dobrze zrobione, potem robią tak grę 8 lat i wychodzi kupa
Powiem tak - wszyscy krytykują tutaj Todda Howarda i mają w tym w sumie bardzo dużo słuszności... ale ja pobawię się trochę w adwokata diabła.
Uważam, że jak gość nie jest idealnym szefem i może ktoś byłby w stanie robić to lepiej niż on... tak jak go braknie, to będziemy mocno tego żałować.
Po pierwsze - jak jest lekkim bajerantem i mocno nagina fakty by pochwalić swoje gry, to mimo wszystko widać, że jest z zespołem i ma serducho po dobrej stronie. Do tego co by o nim nie mówić, to widać też, że bardzo szanuje marki Bethesdy i zależy mu na tym, by były możliwie najlepiej prowadzony (a że nie umie lepiej, to już inna sprawa). No i ostatnia rzecz - to nie jest typowy korpo szczur wspinający się po trupach innych pracowników, tylko faktycznie gość, który awansował tam gdzie jest dzięki swojej determinacji i umiejętnością.
Realnie do mariażu z Microsoftem (i premiery Starfielda), ich gry były neutralne światopoglądowo i jak nie idealne, tak trzymały przyzwoity poziom - niby bez szału, ale ludzie grali i wspominali je dobrze.
No i teraz wersja, gdy idzie na emeryturę - myślicie, że kto wskoczy na jego miejsce? Bethesda należy do Microsoftu, więc pewnie wsadzą tam jakiegoś korpo socjopatę, który nie wyściubi nosa poza słupki w Excellu. Będzie zwalniał najlepszych członków zespołu (bo drodzy i mają dużo do powiedzenia) i zastępował ich tańszymi amatorami. Będzie cisnął propagandę, której wymagają akcjonariusze, zacznie tworzyć tylko gry "usługi' i na koniec będzie miał w poważaniu graczy - ich zdanie totalnie nie będzie się już liczyć.
Gdyby Bethesda była firmą prywatną, to byłaby nadzieja, że na miejsce Todda wskoczy jakiś zdolny manager z szeregów firmy, który będzie miał realny plan na jej dalszy rozwój... niestety nie jest, więc na 99% wejdzie korposzczur, który będzie chciał tylko ugłaskać akcjonariuszy, co na ogół jest mocno sprzeczne z interesem graczy.
Todd Howard to osoba z głową w chmurach, nieco odklejony, jego wizje potrafią wyprzedzać znacznie możliwości studia, co często nie kończyło się zbyt dobrze. Co prawda nie robił tego w złej wierze i osobiście liczę, że Microsoft przystopuje w jakimś stopniu jego wizjonerstwo. Ale tak, to człowiek stosunkowo ludzki, nie będący tworem stworzonym na potrzeby korporacji. Jest miłośnikiem gier wideo, papierowych RPG-ów, niezręcznym entuzjastą i nerdem, czuć w nim pewną aurę autentyczności. Na pewno też ciężko mu przekazać w jasny sposób cechy produktu, który obecnie ogłasza - często potrafi to być wyrywane z kontekstu lub przekręcane i przez lata ciągnie się jak smród po gaciach, bo wypowiedź stała się memem. Ciężko mu też odmówić wielu zasług - był znaczącą osobą w rozwoju lore TES, jest współodpowiedzialny za uratowanie marki i studia, a także wprowadzenia gier RPG do mainstreamu.
Realnie do mariażu z Microsoftem (i premiery Starfielda), ich gry były neutralne światopoglądowo i jak nie idealne, tak trzymały przyzwoity poziom - niby bez szału, ale ludzie grali i wspominali je dobrze.
To jest akurat bzdura. Gry Bethesdy od Daggerfalla otwarcie krytykowały wiele światopoglądów, w tym nacjonalizm, tradycjonalizm czy elitaryzm i daleko temu było do neutralności.
Bardziej chodzi mi o dzisiejszą "politykę" i ideologie, które są mocno pchane czy to w grach, czy w kinematografii - przed Microsoftem mimo wszystko nie eksponowali pewnych rzeczy tak jak to miało miejsce w Starfieldzie i raczej w tej ostatniej grze nie do końca była to ich decyzja.

Wcześniej po prostu nic nie mówili, bo nic nie robili więc nie było o czym mówić.
No dobra, Todd.
Zużyłeś się chłopie ale co jak co nie daj się żydowskiemu dziennikarzynie bo osiągnąłeś więcej niż on mógłby sobie zmarzyć.
Emerytura to może jeszcze nie , mimo że sam Cię odsyłam na nią ilekroć odpalam Starfielda czy remaster Obliviona ale głębokie przemyślenia i przewartościowanie tego co sam stworzyłeś, to będzie trudne ale trzymam kciuki jak za każdego twórcę bo to trudny kawał chleba.
Proponuję w końcu wziąć się do roboty, a nie tylko gadać. Obecna sytuacja jest wynikiem tego, że robi się wszystko naraz i mówi o wszystkim, zamiast skupić się na tym, co naprawdę ważne.
Przypuszczalnej daty zakończenia prac nad TES VI, poza prasowymi spekulacjami, jak nie było, tak nie ma i jeszcze długo nie będzie. Ostatnie plotki dotyczące Fallouta to również efekt zmian i redukcji etatów w poszczególnych studiach, a nie odpowiedź na potrzeby i oczekiwania rynku.
Wszystko zostało przyspieszone przez zaistniałe okoliczności, a nie z chęci tworzenia nowego kolejnego projektu.
To może niech pracownicy Bethesdy przekonają go żeby jednak poszedł na emeryturę?